Dodaj do ulubionych

Dlaczego narzekamy

21.07.06, 18:45

Chcę tu zapytać o powody naszego narzekania na Jeżycjadę - ale nie te, których
dostarcza ona sama, tylko te z głębi naszego jestestwa. Bo gdy czyta się
książkę po prostu złą, to szybko się o niej zapomina i nie dyskutuje. A tutaj
- krytykujemy wiele, ale nie odrzucamy książek jako takich. Albo raczej: niby
jesteśmy fanami tych naszych fajnych książek, a krytykujemy je ile wlezie.
Dlaczego?

Czy nie jest to taki psychologiczny mechanizm: Za młodu ta książka była dla
nas rodzajem podręcznika życia, myśleliśmy, że dobre życie to takie jak tam
opisane... A potem okazało się, że życie całkiem inaczej wygląda i cały ten
elementarz słusznych idei okazuje się do bani. A myśmy w niego już zdążyli
uwierzyć. I teraz jest nam głupio, że wierzyliśmy w takie bzdury.

Np. gdy wg książki idealna rodzina powinna trzymać się razem, mieszkać
wspólnie z żonami, mężami i wnukami i jeszcze kochać się wzajemnie. A
tymczasem okazuje się, że to pozostałości naszych dziecinnych odruchów tak nam
przedstawiały słodką sytuację Borejków. I dziś widzimy, że taki układ rodzinny
jest z gruntu fałszywy. I chcemy się rozprawić z naszymi własnymi dawnymi
błędami...:-))) Zemścić się na naszych niegdysiejszych dziecinnych marzeniach
o mieszkaniu na kupie z dziadkami, ciociami i wujkami... Chyba coś w tym
rodzaju odczuwam.

Bo musi być coś w nas, co nam nie daje spokoju i każe krytykować Jeżycjadę,
zamiast spokojnie odstawić ją na półkę i zapomnieć. A może można to nazwać
poczuciem, że autorka nas oszukała? Wcisnęła nam dydaktyczną ciemnotę, a myśmy
dali się tak zrobić?


→ → → → → → → → → →
Odkryjmy Białoruś!
odkryjmybialorus.blox.pl
Obserwuj wątek
    • emkz Re: Dlaczego narzekamy 21.07.06, 19:02
      Ale dlaczego brać to aż tak do siebie? Autorka nigdy nas nie zapewniała, że
      przedstawia rzeczywiste losy JAKIEJŚ rodziny Borejków. To, że Roosvelta 5
      istnieje w Poznaniu naprawdę nic nie oznacza. Przecież te wszystkie losy
      bohaterów to czysta fikcja. A ja osobiście lubię zagłębiać się w tę fikcję, bo
      pozwala mi to na oderwanie się od życia codziennego i uwierzenie, że zdarzają
      się cuda, jeśli tylko chcemy. To wszystko;-)
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 09:55
        > uwierzenie, że zdarzają się cuda

        A więc ty akurat wierzysz, że życie borejkowe jest w sumie idealne - tylko
        idealnością niedosiężną.

        Tymczasem ja mam inne zdanie: To co autorka przedstawia jako idealne (a w każdym
        razie dobre) - w wielu wypadkach takie wcale nie jest.

        Czy nie jest tak, że czujemy się przywiązani do musierycznej wizji tego co dobre
        (bo tak nas zachwyciła w czasach młodości), a gdy teraz widzimy, że co innego
        jest dobre, to ciężko nam się wyzbyć tych starych przywiązań... I mamy konflikt.
        Pomiędzy naszym młodzieńczym, dość teoretycznym systemem wartości, a nowym,
        dorosłym. To właściwie przypadek, że konflikt ten objawia się na tle książek
        Musierowicz. U wielu ludzi objawia się np. na tle religijnym, albo w postaci
        konfliktu z rodzicami itp.

        Tylko wciąż dziwi mnie, że chcemy mieć ciastko i je zjeść jednocześnie. Jeśli
        stary system wartości (w tym przypadku promowany przez Jeżycjadę) nam nie
        odpowiada, to dlaczego czujemy się do niego wciąż jakoś przywiązani?

        → → → → → → → → → →
        Odkryjmy Białoruś!
        odkryjmybialorus.blox.pl
        • emkz Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 20:06
          Ojej... Mi chodzi o to, że to czytsa FIKCJA. I jak ktoś nie chce to niech nie
          czyta. Proste.
    • asiunia311 Re: Dlaczego narzekamy 21.07.06, 19:31
      Dobrze rozpracowane, anuszka;-))) Kiedyś - wieku wczesnoszkolnym - czytałam
      JEŻYCJADĘ niemalże bezkrytycznie, teraz mam do niej inny stosunek. Może przez
      to, że moje poglądy na życie są różne od tych prezentowanych w JEŻYCJADZIE o
      180 stopni, a czasami chciałabym poczytać o bohaterze podobnym do mnie;-))
      Drażnią mnie również niezrozumiałe - dla mnie przynajmniej - zabiegi autorki,
      która usilnie stara się "wypromować" jakąś postać kosztem innej, o niebo
      ciekawszej. Ale i to da się przeżyć;-)) Pomijając ten mój sceptycyzm w ww.
      kwestiach, nie mogę zerwać z JEŻYCJADĄ, ot tak, po prostu;-))) To jest
      silniejsze ode mnie;-))
      • verdana Re: Dlaczego narzekamy 21.07.06, 20:28
        Mnie to o tyle nie dotyczy, że ja mam bardzo zbliżona rodzinę do jeżycjadowych.
        Artysci, naukowcy, bibliotekarze - wszystko jest. Nawet jestem matką z
        habilitacją, pracownikiem naukowym z trojgiem dzieci - w tym jedno o wiele
        młodsze. Moja rodzina jest nawet lepsza. Nikt się nie rozwodzi, mąz i corka
        znaja łacinę, książki wylewają się z parapetu. I dlatego widzę, jak nierealna
        jest rodzina Borejków.
        Mnie ksiązki Musierowicz nie denerwowaly, póki autorka opisywała normalny dom -
        lepszy, gorszy, z wadami i zaletami. Zaczynaja denerwowac od momentu, gdy pani
        Musierowicz naczytała się recenzji - że przedstawia idealny model rodziny - i
        uwierzyła. Bohaterowie zaczęli zmieniac charakter na anielski vide Gabrysia), a
        uwagi odautorskie rażaco odbiegają od książkowej rzeczywistości.
        Rodziny z sympatycznych, zwykłych, wcale nie idealnych, zaczęły zmieniać się w
        oazy dobroci, otoczonej nienawistnym swiatem. No i ten snobizm - którego w
        pierwszych tomach wcale nie było...
        • anutek115 Re: Dlaczego narzekamy 21.07.06, 20:48
          Verdano, z ust mi to wyjęłaś! Przeczytałam bardzo niedawno "Szóstą klepkę" - i
          nic. To znaczy - żadnego rozczarowania, żadnych wrażeń innych niż te, które
          miałam, czytając ją po raz pierwszy (i wiele kolejnych razy). Nawet, jeśli teraz
          uśmiecham się czytając o rozterkach Cesi dotyczących jej wyglądu (gdy czytałam
          Klepkę po raz pierwszy, czułam się, jakbym czytała o sobie), to nie ma w tym ani
          irytacji, ani zdenerwowania, ani rozczarowania. Rodziny Żaków i Borejków z
          pierwszych tomów Jeżycjady to były rodziny byc może bardziej idealne niż te,
          które nas otaczają w tzw. normalnym życiu, ale jednocześnie zwykłe, bardzo
          sympatyczne, takie, z którymi chciałoby się zaprzyjaźnic. A potem to się zaczęło
          zmieniac. Pojawił się "syndrom oblężonej twierdzy" - my kontra reszta świata.
          Snobizmy - Cesia słuchała Drupiego, ale w żadnej z obecnych części nikt nie
          słucha, no, bo ja wiem, chocby Myslowitz. Laura, która randki odkłada na
          później, bo dziecinni koledzy z PODSTAWÓWKI nie słuchają jazzu nowoorleańskiego.
          No, ja myślę, że nie słuchają (uczę w podstawówce, to wiem :-)). I tak dalej...

          I dlatego narzekam - wcale nie dlatego, że życie mnie nauczyło, że tak bajkowo
          nie może byc naprawdę. Mówiąc szczerze, uważam, że tak MOŻE byc - wierzę w takie
          rodziny jak Żakowie. I żal mi po prostu, że im dalej w Jeżycjadę, tym mniej
          rzeczy, w które mogę (i chcę) wierzyc.

          A ciągle ją czytam, no bo ją kocham (kto mówi, że miłośc jest racjonalna?) i
          ciągle gdzieś w głebi serca wierzę, że powróci do źródeł :-).
          • zuzannao Re: Dlaczego narzekamy 21.07.06, 21:30
            To ja już nie napiszę o wyjmowaniu z ust, bo to chyba niehigieniczne tak sobie wyjmować i wkładać do
            ust najsłuszniejsze nawet wypowiedzi:-) Ja też tęsknię za Żakami i wczesnymi Borejkami, z czasów,
            kiedy jeszcze byli normalni. Aż mi się nie chce wierzyć, że anielska Gabrysia grała kiedyś w kosza i
            mówiła "stary" do swoich kolegów! A teraz to nawet ta jej koszula w kratkę taka się zrobiła subtelna jak
            najdelikatniejszy jedwab... Trochę mi też żal, że z biegiem lat wiele ciekawych, niejednoznacznych
            postaci z powodu "telenowelowego" uproszczenia zmieniło się we własne karykatury ( np. Aniela,
            Pyziak, Aurelia). Ale ja również ciągle mam nadzieję, chociaż z tomu na tom coraz słabszą...
          • ci_i Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 12:23
            > później, bo dziecinni koledzy z PODSTAWÓWKI nie słuchają jazzu nowoorleańskiego

            wyobraz sobie, ze istnieja na tym swiecie dzieci, ktore zamiast hiphopu sluchaja
            wagnera i pykaja na pianinku rockowe wariacje nt etiudy rewolucyjnej - notabene
            - fryderyka ;-))
            i nie sa to odosobnione jednostki ;-)) poza tym, tak a propos wypomnienia
            niesluchania myslovitz, o ilesie nie myle, przewijal sie tu gdzies rammstein,
            nieprawdaz? ;-))
            Pozdrawiam
            • anutek115 Re: Dlaczego narzekamy 23.07.06, 12:50
              Dlaczego mam sobie nie wyobrażac, że takie dzieci istnieję? Wiem, że istnieją. I
              wiem, że nie są to odosobnione jednostki (wśród moich uczniów naprawdę niwielu
              słucha hiphopu). Mnie tylko chodzi o to, że ta cała, nie czyniąca tego reszta
              przedstawiona jest w ostatnich tomach Jeżycjady jako ewidentnie gorsza. Nie
              dosłownie, oczywiście - ale podtekst (ach, te prostackie małolaty z mojej
              klasy!) jest aż nazbyt dobrze widoczny.
              Ale nie ukrywam, że może w tym wypadku się czepiam :), bo jak już pisałam w
              innych wątkach - najbardziej w nowej Jeżycjadzie drażnią mnie nadnaturalnie
              inteligentne, sypiące łacińskimi sentencjami, dzieci.
              • ci_i Re: Dlaczego narzekamy 23.07.06, 13:17
                > przedstawiona jest w ostatnich tomach Jeżycjady jako ewidentnie gorsza.

                no coz, Laura faktycznie demonem sympatii nie jest ;-))) Ja tam jakiegos
                wartosciowania dzieci pod wzgledem sluchania jazzu nowoorleandzkiego czy tez
                niesluchania u MM nie zauwazylam. To tylko bohaterka ksiazki tak mowi ;-))

                Pozdrawiam
                • anutek115 Re: Dlaczego narzekamy 23.07.06, 13:20
                  Tyz prowda.

                  Chociaż (jesli już pozwolisz, że dalej się będę czepiac) można uznac, że autorka
                  ustami bohaterów daje nam do zrozumienia, co sama myśli.
                  • dakota77 Re: Dlaczego narzekamy 23.07.06, 14:02
                    Moze wartościowanie wprost występuje tylko w wypowiedziach postaci, ale jest
                    wyrazne. Gabrysia szukajac laury i obdzwaniajac jej kolezanki mowi cos
                    takiego " Moj Boze, jakie to dziecko ma kolezanki"! Wciaz sie przewija watek
                    rodziny Kopcow z pretensjonalnymi imionami dzieci, ktore sa gorsze chyba tylko
                    dlatego, ze mieszkaja w blokowisku i nie mowia po lacinie.
                    • anutek115 Re: Dlaczego narzekamy 23.07.06, 15:38
                      Wartościowanie występuje nie tylko w wypowiedziach - specjalnie przeczytałam
                      sobie scenę z "Tygrysa i Róży", tę przed ucieczką Laury z lekcji. I cóż tu mamy
                      - Kopiec Esmeraldę, ściągającą ("zwalającą", jak sama mówi) od Laury praktycznie
                      wszystkie zadania domowe. Ktoś beka, ktoś się ordynarnie wyraża, ktoś komuś daje
                      w łeb. W tym wszystkim kretynka nauczycielka, czytająca Harlequina (po tomiku na
                      lekcję), waląca linijką w stół, względnie przechadzająca się po klasie "w swojej
                      mini" i obrzucająca uczniów niechętnym (jakżeby inaczej) spojrzeniem. Nic
                      dziwnego, że w tych warunkach biedna Laura nie mogła się skupic nad lekturą
                      Seneki... ;-) No, jeśli to nie jest wartościowanie i przykład na syndrom
                      oblężonej twierdzy (my, Borejkowie, kontra ordynarny świat), to nie wiem, co by
                      nim mogło byc. A to tylko jeden przykład z jednego tomu.
                      Jeśli zaś chodzi o Kopców - to na początku przedstawieni byli jako miła rodzina,
                      po prostu bez wyższego wykształcenia. Geniusia zazdrościła Arletcie Kopiec, że
                      jej mama nie jest magistrem, jest za to uśmiechnięta i ma czas na smażenie
                      dzieciom placków ziemniaczanych. Jedyną słabością mamy Kopcowej były te imiona.
                      W karykaturę samej siebie ta rodzina też zmienia się dopiero w późniejszych
                      tomach - i ta zmiana też, niestety, potwierdza opinię Autorki (jak myślę) o
                      całym pozaborejkowym świecie.
                      • klymenystra Re: Dlaczego narzekamy 23.07.06, 23:32
                        a dziadek Kopiec Arlety sie slini :)
                • sevilay Re: Dlaczego narzekamy 19.06.07, 11:03
                  ci_i napisała:

                  >
                  > no coz, Laura faktycznie demonem sympatii nie jest ;-))) Ja tam jakiegos
                  > wartosciowania dzieci pod wzgledem sluchania jazzu nowoorleandzkiego czy tez
                  > niesluchania u MM nie zauwazylam. To tylko bohaterka ksiazki tak mowi ;-))
                  >
                  >

                  Pewnie mi nie uwierzycie ale ja jak miałam 15 lat to słuchalam dokładnie jazzu
                  nowoorleańskiego :)) Ale to dlatego,ze nasz tata lubi i czasami mu podbierałam
                  płyty(A mamie plyty z operami).
                  Z tym,ze oczywiście nie wyłącznie,jakichś ówczesnych modnych wyjców też
                  słuchałam i nie uważałam wcale za gorszej kolezanki,ktora uwielbiała New Kids On
                  The Block (pamietacie jeszcze?:))
                  • tygrys2112 Re: Dlaczego narzekamy 19.06.07, 12:11
                    > Z tym,ze oczywiście nie wyłącznie,jakichś ówczesnych modnych wyjców też
                    > słuchałam i nie uważałam wcale za gorszej kolezanki,ktora uwielbiała New Kids
                    O
                    > n
                    > The Block (pamietacie jeszcze?:))

                    O tak! Nawet mam nagrane jeszcze ich dwie piosenki. Może i boysbandy czy
                    girlsbandy to chała, ale lubię sobie wracać do niektórych piosenek NKOTB, BSB,
                    Boyzone, East 17 czy Spice Girls. Z innych popularnych zespołów wracam też
                    niekiedy do Kelly Family. :)
                    • onion68 Re: Dlaczego narzekamy 19.06.07, 12:14
                      Ja to dopiero jestem plebs. W latach licealnych słuchałam m.in. Modern Talking i
                      Limahla.
                      • tygrys2112 Re: Dlaczego narzekamy 19.06.07, 12:22
                        U nas Modern Talking królowało swojego czasu na szkolnych dyskotekach. :)
                        Tańczy się do tego fajnie, co chcesz. :)

                        A kto pamięta jeszcze Mo-Do Eins-zwei-polizei? U mnie w podstawówce było to
                        kultowe na klasowych imprezach :))) ("Eins zwei Polizei/drei vier
                        Grenadier/fünf sechs alte Gags/sieben acht gute Nacht/Ja ja ja was ist los was
                        ist das..." :) )
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 08:44

      Na wątku "Jeżycjadowe przykazania" Klymenystra pisze:

      "przejelam te wszystkie prawdy, teraz czesci (ale tylko czesci) sie wyzbywam.
      zyje dla siebie, nie dla innych, innym moge oddac duzo, ale nie wszystko, bo to
      JA mam swoje zycie, oni maja swoje.
      te wszystkie "przykazania", ktore odnosza sie do poswiecen moga powodowac
      nieszczescie. tylko czlowiek zyjacy swoim zyciem, bedzie potrafil pomagac innym."

      No właśnie. To jest jeden z powodów, że teraz krytykujemy Jeżycjadę: Okazuje się
      na przykład u kogoś w życiu, że idea "zapomnienia o sobie i zajęcia się innymi"
      jest destrukcyjna. (Mnie osobiscie ta usilnie promowana w książkach postawa
      zawsze uwierała. Ale jednocześnie przez pewien czas uznawałam ją za ideał,
      niestety niedościgniony dla mnie. ;) ) I teraz chcemy się jakoś odciąć od tego
      dydaktycznego fałszu... A wbrew temu, co pisze Verdana, ten smrodek zalatywał
      już i w początkowych tomach Jeżycjady.

      Ale dlaczego po prostu nie rzucimy tych książek w kąt, nie przestajemy ich
      kupować, nie odcinamy się od nich całkowicie???

      → → → → → → → → → →
      Odkryjmy Białoruś!
      odkryjmybialorus.blox.pl
      • nighthrill Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 09:23
        Bo jesteśmy do nich przywiązane? Bo lubimy te postaci, mimo że większość z nich
        stała się własnymi karykaturami i nie przypomina siebie z początków serii?
        Nie wiem, ja w każdym razie nie rzucam w kąt z tych powodów, chociaż czytając
        niektóre ustępy nowszych częsci zgrzytam zębami. Ale nie odmówię sobie
        przyjemności zagłębienia się co jakiś czas w tę znaną rzeczywistość.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 09:42

          Ale powtarzam: Nawet w najstarszych częściach są dydaktyczne oszustwa!!! Nie
          można usprawiedliwiać czytania Jeżycjady tylko tym, że te starsze tomy są OK, a
          nowsze do kitu. Gdzie jak nie w "Idzie sierpniowej" Mila daje córce porady, żeby
          zapomniała o sobie i zajęła się innymi ludźmi? Gdzie jak nie w "6. klepce" Cesia
          jest wykorzystywana do wszystkich "babskich robót"? A gdzie jak nie w "Kwiecie
          kalafiora" Gaba myśli z podziwem o matce, że jest "cichą domową bohaterką", bo
          sama wykonuje wszystkie domowe roboty w 6-osobowej rodzinie?

          → → → → → → → → → →
          Odkryjmy Białoruś!
          odkryjmybialorus.blox.pl
          • ci_i Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 12:18
            mielo wiele lat, tamte poglady byly na porzadku dziennym. na tym forum
            wypowiadaja sie glownie osoby mlode, ktore rownouprawnienie uwazaja za rzecz
            naturalna. MM jest z innego pokolenia i nadal uwaza, ze zmywanie garow po calej
            rodzinie dzien w dzien to dla kobiety nobilitacja. Ma do tego prawo, bo to JEJ
            KSIAZKI i moze je pisac, jak chce -)))
            Pozdrawiam
            • ida198511 Re: Dlaczego narzekamy 19.06.07, 09:42
              ci_i napisała:

              > mielo wiele lat, tamte poglady byly na porzadku dziennym. na tym forum
              > wypowiadaja sie glownie osoby mlode, ktore rownouprawnienie uwazaja za rzecz
              > naturalna. MM jest z innego pokolenia i nadal uwaza, ze zmywanie garow po
              calej
              > rodzinie dzien w dzien to dla kobiety nobilitacja.

              no u Borejków to akurat gary zmywał Grzegorz. on tez często gotował obiady
              • sevilay Re: Dlaczego narzekamy 19.06.07, 10:55
                Już moja mama nie uważała zmywania garów po całej rodzinie za nobilitację i
                goniła do tego także moich braci.A i mój tata się udzielał w tej dziedzinie.A
                moja mama,jak już kiedyś pisałam jest nie tak znowu dużo młodsza od MM.

                A wiesz Ido,niedawno moja siostra mi opowiadała,że to potwierdzona teoria,że jak
                facet musi w domu zmywać to zaraz kupuje zmywarkę-niby to dla zony.I tak samo
                nie inaczej zrobił Grzegorz:) To znaczy, teoria jest prawdziwa:))
          • mmoni Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 15:19
            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

            >
            > Gdzie jak nie w "6. klepce" Cesi
            > a
            > jest wykorzystywana do wszystkich "babskich robót"?

            Co prawda "Szóstą klepkę" czytałam dość dawno, ale mam wrażenie, że jej
            przesłaniem było właśnie to, ze czasem dobrze zamknąć się w wieżyczce i pozwolić
            światu, aby sobie dawał radę sam bez naszej pomocy. Trochę zdrowego egoizmu,
            którego, jak wynika z migawki w "BBB" jednak nie starczyło Cesi na długo.
      • mankencja Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 09:42
        A wbrew temu, co pisze Verdana, ten smrodek zalatywał
        > już i w początkowych tomach Jeżycjady.

        owszem, ale zalatywał od postaci normalnych, nie anielskich.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 09:44

          Tym niemniej na tym forum narzeka się tak samo na stare tomy jak i na nowe, no
          nie ściemniajmy!

          → → → → → → → → → →
          Odkryjmy Białoruś!
          odkryjmybialorus.blox.pl
          • nighthrill Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 09:51
            Pewnie, że w starych tomach jest to widoczne, ale jakoś trochę inaczej -
            postaci mają wady, nie wszystko im wychodzi. Teraz mam wrażenie jakbym,
            czytając nowe tomy, jakbym oglądała przedstawienie. Czuje się, że to jest
            SZTUCZNE. Pół biedy, gdyby MM dawała do zrozumienia, że wszystko w świecie
            przedstawionym jest częściowo umowne. Ale nie daje, bo to przecież saga pisana
            z dbałością o szczegóły - ma więc sprawiać autentyczne wrażenie. A nie sprawia
            jakoś...
          • mankencja Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 09:55
            a czy ja mówię, ze nie? nowe są gorsze, to fakt, wiec na stare narzeka sie
            mniej. ale jednak.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 09:59

              No dobrze. To dlaczego narzekacie na tomy stare???

              Jeśli nowe są do bani, a stare też warte narzekania, to właściwie cały cykl jest
              do niczego... Czyż nie?

              To wcale nie jest tak, że w starych tomach chodzi o błędy i niedoskonałości
              bohaterów!!! O nie!! Powtarzam po raz kolejny: Idea poświęcenia promowana przez
              Milę nie jest przez autorkę przedstawiana jako błąd bohaterki. Ani nawet jako
              rzecz neutralna. Musierowicz pokazuje tę postawę wręcz jako godną naśladowania!!!


              → → → → → → → → → →
              Odkryjmy Białoruś!
              odkryjmybialorus.blox.pl
              • nighthrill Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 10:06
                Dlaczego narzekamy? Chyba z tych powodów, o których pisałaś na początku -
                dorosłyśmy i zauważyłyśmy, że świat nie wygląda wcale tak, jak nam to usiłuje
                prezentować szanowna pani M. Widzimy zgrzyty, niekonsekwencje, szycia, rzeczy,
                które nam nie odpowiadają, a są w tych książkach promowane (mnie np. strasznie
                drażni podkreślana katolickość bohaterów - choćby scena z papieżem
                z "Kalamburki", po co to było?).
                A dlaczego mimo to czytamy? Odpowiem wykrętnie : ja w ogóle mnóstwo czytam,
                więc i na Jeżycjadę znajdę czas i miejsce...:)
                • jottka nieno 22.07.06, 11:47
                  ty (to znaczy ty, anuszka z długim ogonkiem:) chcesz na siłę dopasować różne
                  wypowiedzi, choćby verdany, do przyjętej przez ciebie z góry tezy, tak siem nie robi


                  na własnym przykładzie i paru osób zaprzyjaźnionych stwierdzam, że ani po
                  pierwszej lekturze książek z cyklu 'jeżycjady' na kolana powalona nie byłam, ani
                  też po latach nie odczuwam żalu do pani mm z powodu rozczarowania mych
                  panieńskich nadziei, gdyż życie okazało sie brutalne


                  jako pierwszą z cyklu czytałam chyba 'kwiat kalafiora', jako nastolatka starsza,
                  i szanowny tatuś be od razu mnie zajeżał, choć książka ogólnie mi sie podobała -
                  a potem rzeczywiscie znany podzial sie narzuca, 'nowej' jezycjady nie da sie
                  czytac:( czytam plus minus kolejne tomiki, ze tak ujme, z żądzy poznawczej, ale
                  na jednym przeczytaniu sie kończy


                  mnie sie podobal w dawnych ksiazkach ich jezyk, tyle ze nie poszczegolnych
                  postaci, bo pod tym wzgledem 'jezycjada' jest niemal w ogole niezroznicowana,
                  tylko - ze tak powiem - ogolnego komentarza odautorskiego - i nie chodzi mi tu o
                  teksty wprost dydaktyczne:) natomiast potem lekka ironia zmienila sie - w
                  sytuacjach skrajnych - w walenie czyms ciezkim po lbie i to męczy


                  zresztą cos podobnego stało sie z niziurskim, który też jest autorsko czynny do
                  tej pory - 'marek piegus', 'klub włóczykijów' czy inne 'jutro klasówki' są
                  boskie aż po dziś dzień, nowych przygód bąbla i syfona nie da sie czytać -
                  zniknęła dawna ciepła ironia i genialny język, jest ciężki styl, toporność i
                  świata, i postaci, buuu
                • verdana Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 11:49
                  Ja tam na starsze tomy nie narzekam. Pewne elementy, obecne w starszych tomach,
                  sa efektem nie "dydaktycznego smrodku", ani nie ukazywaniem "poświęcania się"
                  tylko innej rzeczywistosci. Np. Ignacy Borejko, który nie umie gotować, nie ma
                  pojęcia, jak zająć się dziećmi, w latach 70 to raczej norma - teraz juz nie.
                  Zresztą nie jest on wcale przedstawiany jako ideał... Nie przeszkadza mi też
                  trochę nienachalnej dydaktyki w książkach dla młodzieży - one, nie ukrywajmy,
                  powinny czasem przekazywać jakieś wartosci.
                  Ale z tomu na tom coraz bardziej "rozbiega" się moralizatorstwo i rzeczywisty
                  opis sytuacji. Coraz wiecej jest bohaterów negatywnych, których jedynym
                  zadaniem jest ukazywanie anielskości inteligenckiej rodziny. Coraz mniej mogę
                  zgodzić się z tym, co pani Musierowicz uważa za wartości - może własnie
                  najbardziej denerwuje mnie to ostatnie.
                  No i gdzieś szlag trafił po drodze tolerancję dla innego modelu życia...
              • ci_i Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 12:27
                Ja tego tak nie odbieram. Daleko mi do promowania pogladow, ktory przypisujecie
                MM. Jednak dajmy prawo istnienia takim osobom (postaciom), jak Mila. Nie mozemy
                zadac, zeby MM kreowala bohaterow na jedna modle...
      • tygrys2112 Re: Dlaczego narzekamy 19.06.07, 12:14
        Zalatywał, ale np. w "Szóstej Klepce" promująca ofiarność Cesia w końu mówi nie
        i pokazuje pazurki.
      • tygrys2112 Re: Dlaczego narzekamy 19.06.07, 12:14
        Zalatywał, ale np. w "Szóstej Klepce" promująca ofiarność Cesia w końcu mówi
        nie i pokazuje pazurki.
    • k_linka Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 14:12
      Anuszka, mowiac szczerze, to stare jezycjadowe tomy sa fajne, ale one przeciez
      nie sa "podrecznikiem dobrego zycia". Swaiat Borejkow (ale rowniez Zakow i
      Kowalikow) jest bliski (wtedy jeszcze nie snobistyczny) i cieply. Ja sie do
      bohaterow przywiazalam. Teraz czytam, jak to ktos ujal, "z zadzy poznania"
      dalszych losow bohaterow, oraz , jak juz tez kto inny napisal - bo ja
      generalnie duzo czytam, wiec i Jezycjade. A te nowsze tomy, coz, nie dorownuja
      starszym. I ta krytyka wynika jednak glownie z tego, ze jest na co narzekac.
      Drugim powodem dla ktorego pojawiaja sie te narzekania jest - istnienie forum.
      Pisza tu osoby ktore znaja Jezycjade, lubia analizy i lubia dyskusje. A ilez
      mozna zachwycac sie czy brac udzial w rankingach (kto najladniejszy, kto
      najmniej ladny) - sila rzeczy pojawiaja sie wypowiedzi krytyczne. Wiec nie
      doszukiwalabym sie zrodla krytyki w zawiedzionym mlodzienczym zaufaniu, w
      rozczarowaniu.

      Co do tej rodziny, co mieszka razem - "stara Jezycjada" pokazuje Borejkow -
      rodzicow z 4 dzieci w 3 pokojach z wielka kuchnia - to nie jest jakas dziwna
      sytuacja, ponadwymiarowi sa za to Zakowie - rodzina z 2 dzieci, dziadkiem,
      przygarnieta ciotka rozwodka z przychowkiem (przy czym maja na to spora
      powierznie... 4 pokoje+wiezyczka i kuchnia), do tego okresowo krystyna z
      niemowlakiem. Jednak "Szosta klepka" nie przemilcza ciemnych stron zycia w
      takim licznym skladzie. Patologicznie to robi sie dopiero pozniej (kiedy od
      Zakow co prawda nie ma juz Krystyny, przybywaja natomiast 2 zieciowie i 5
      dzieci =14 osob....)
      • dakota77 Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 14:42
        K_linko, zgadzam się w pełni z tym, co napisałaś:). U mnie to działa tak samo- przywiązałam się do
        bohaterów przed laty, wciąż jestem ciekawa, co słychać u moich starych znajomych. Ale nowe części
        czytam już tylko z rozpędu, to już nie to samo.
        A krytyka jest naturalna, w końcu lubimy te książki, ale już nie patrzymy na nie przez różowe okulary.
        Dyskusje uwielbiam, a nie byłyby możliwe, gdybyśmy się tu wszytskim zachwycały i we wszytskim
        zgadzały:)
    • klymenystra Re: Dlaczego narzekamy 22.07.06, 18:21
      naleze do tych, ktore jednak nie narzekaja. czytam to forum z ciekawoscia, ale
      tez z zaskoczeniem- podziwiam to krytyczne spojrzenie na Musierowiczowy swiat.
      bo ja nigdy sie na nic takiego nie zdobylam. sa rzeczy, ktore mi sie nie
      podobaja, ot- chocby ta lansowana filozofia poswiecenia- ale uznaje, ze ktos
      moze tak myslec i czuc sie szczesliwy. ja nie moge. ale to tylko ja, a pani M,to
      pani M. kocham jej ksiazki, bo pocieszaly mnie w najtrudniejszych chwilach- ten
      idealizm czasem jest potrzebny, zeby spojrzec na swiat inaczej. chwilowe rozowe
      okulary- ale cos z tego zostaje.
      • jessy3 Re: Dlaczego narzekamy 25.07.06, 20:48
        Również nie narzekam, ani trochę. Jeszcze gorzej, będąc coraz starszą widzę, że
        ci Borejkowie (i Gaba także, żeby nie było wątpliwości)całkiem realni są.
        Kiedyś właśnie zarzucałam MM, że stworzyła takich idealnych ludzi, ja
        uwierzyłam, że tacy istnieją, później się rozczarowałam, a teraz na nowo wierzę
        i widzę, że tacy jednak istnieją. Są oczywiście rzeczy w Jeżycjadzie, któe mnie
        denerwują, ale to szczególiki są. A żem ja idealistka straszna to i
        te "przykazania" borejkowe przemawiają do mnie:)
    • julinekk Re: Dlaczego narzekamy 26.07.06, 13:55
      moze jestem dziwna ale nie narzekam. czytam MM od ponad 15 lat zauwazam
      niescislosci, wpadki i dydaktyczny smrodek, ale przyjmuje wszystko z calym
      dobrodziejstwem inwentarza. czytam, bo przypominam sobie klimat dziecinstwa,
      wracam do tych mysli i uczuc ktore towarzyszyly mi kiedy po raz pierwszy
      czytalam Jezycjade. kiedys sobie myslalam ze pewnego dnia moja rodzina okaze
      sie tak fajna jak Borejkowie. nie okazala sie, ale zawsze milo bylo pomarzyc...
      mam wrazenie, czytajac to forum, ze wiele osob zapomina, czym naprawde sa
      ksiazki MM. to przeciez powiesci dla dorastajacych panienek, ktore przekazuja
      jakis model rzeczywistosci, ktory autorka uwaza za idealny. to powiesci
      konwencjonalne i dydaktyczne. maja na celu przekonanie ze zycie wedlug zasad
      Borejkow jest OK. a ze nie wszystkim te zasady odpowiadaja, ze czasy sie troche
      zmienily...dla mnie to troche tak jakbym czytala podrecznik zasad zycia
      poboznego sprzed 200 lat (slowo daje - mam cos takiego w swojej biblioteczce) -
      w wielu miejscach abstrakcja, w niektorych smiech na sali, ale przeciez autor
      swiecie wierzyl ze propaguje sluszna ideologie i ja to szanuje. pozdrawiam.
    • nula8 Re: Dlaczego narzekamy 26.07.06, 15:46
      Ja nie narzekam, tylko rozważam różne kwestie.
      (narzekam tylko na Frycka).
      A rozważam te kwestie dlatego, że mam z kim! Całe lata czytałam powieści MM i
      miałam różne przemyślenia i nie miałam ich z kim omówić. Kiedy więc znalazłam
      to forum, to po prostu olśniła mnie ilość tematów, na które właśnie mogę
      porozmawiać.
      Np. zawsze mnie wkurzał Igancy Borejk i miałam z tego powodu lekkie wyrzuty
      sumienia, bo to przecież taka świetlana postać jest. A tu spotkałam ludzi,
      których też wkurza i już nie mam wyrzutów sumienia! Wiem, że moje odczucia są
      takie same jak innych, więc nie mam co się dręczyć, że jestem prostaczką i
      ignorantką, która nie docenia wartości wynoszonych po prostu ze znajomości
      kultury antycznej :)
    • emae Re: Dlaczego narzekamy 19.06.07, 12:34
      A mnie coraz bardziej dziwi spojrzenie na Jeżycjadę jako na:
      1) poradnik wychowawczo-dydaktyczny
      2) szczegółową kronikę rodziny Borejków
      Gdy tymczasem mamy do czynienia z cyklem powieściowym... Z fikcją! Jestem
      przekonana, że Pani Musierowicz nie zamierzała ukazywać prawdziwego świata ani
      uczyć, jak żyć.
    • lacitadelle Re: Dlaczego narzekamy 19.06.07, 16:38
      wszystko - jak zwykle - zależy od osoby.

      w moim przypadku sprawa jest banalnie prosta: jako nastolatka czytałam jeżycjadę
      dla przyjemności, żaden tam podręcznik czy cuś, raczej właśnie romansidło dla
      nastolatek. I te stare części wciąż chętnie czytam (pewnie z raz na rok), te
      średnie wyrywkowo (ulubione fragmenty), a te najnowsze kupuję z ciekawości i
      odstawiam na półkę. I jeżeli narzekam, to dlatego, że te nowe zakupy zamiast
      przyjemności, sprawiają mi ogromny zawód i chyba wolałabym, żeby nie powstały i
      nie obrzydzały mi ulubionych bohaterów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka