Dodaj do ulubionych

A mnie się marzy...

18.10.06, 11:38
...kurna chata ;)
hehe, żartuję. Przyszło mi natomiast do głowy, że wlaściwie żadna z bohaterek
MM nie przeżywa takiej prawdziwej nieszczęśliwej miłości. Takie rzeczy
zdarzają się bohaterom pobocznym (Roma - Baltona, Robrojek - Aniela).
Tymczasem jak często przecież zdarza się, że tak zwany obiekt westchnień nie
zwraca na wzdychaczkę uwagi, choćby ta stanęła na głowie i uszami tupała. Ja
wiem, że powieści MM mają być "ku pokrzepieniu serc", ale mimo wszystko, coś
takiego mi się marzy.
No, chyba, że za taki przykład uznać Gabę, ktorej wciąż Pyziak cierniem w
sercu siedzi.
Obserwuj wątek
    • jottka Re: A mnie się marzy... 18.10.06, 11:46
      no ale to wbrew konwencji by było:) i tak przeciętne nastoletnie czytelnictwo
      płci obojej jest zwykle przekonane, że jest ono paskudne, w życiu nikt na nie
      nie spojrzy i tak dalej - gdyby ich jeszcze utwierdzić w tym mniemaniu,
      prezentując nieszczęśliwe uczucie aż po grób i bez hepi endu, to powiastka
      edukacyjna musiałaby nieść puentę, że wprawdzie serce zdeptane, lecz nic to,
      ileż możemy za to zdziałać na niwie!

      no na to może dałyby sie nabrać czytelniczki końca 19.w., ale teraz raczej wątpię:)
      • meduza7 Re: A mnie się marzy... 18.10.06, 11:58
        No ale w tle zawsze móglby stać taki wierny Robrojek, który w odpowiednim
        momencie wyłoni się z cienia i łzy obetrze. Tak to widzę.
        • dolmadakia Re: A mnie się marzy... 18.10.06, 13:33
          No jak to?? a Kreska? kochała się,biedaczka, w Macku nieszczęśliwie
          bardzo.Potem było już z wzajemnością /a więć szczęśliwie/ ale swoje przeszła....
          • jamniczysko Re: A mnie się marzy... 18.10.06, 13:51
            Eeee... ile tam przeszła? Pół roku szkolnego...? Toż już nawet Tygrys biedny
            dłużej wisiał na Wiktorze L. jak kleszcz!
    • laura-gomez Re: A mnie się marzy... 18.10.06, 20:58
      Natalia kochała się nieszczęśliwie w żonatym adiunkcie
      • biljana Re: A mnie się marzy... 18.10.06, 21:42
        laura-gomez napisała:

        > Natalia kochała się nieszczęśliwie w żonatym adiunkcie


        no tak, ale w ŻONATYM adiunkcie mozna kochac sie tylko nieszczęśliwie ;-)
        • meduza7 Re: A mnie się marzy... 18.10.06, 23:03
          napisałam to powyżej pod wielkim wrażeniem sceny, kiedy Romie wyrwało
          się "Zostań!"
          • jamniczysko Re: A mnie się marzy... 19.10.06, 08:14
            Bardzo mi było wtedy żal Romy, jak płakała do rana i nikt o tym nie wiedział.
            Ja chcę więcej wiedzieć o Romie!
            • limotini Re: A mnie się marzy... 19.10.06, 08:55
              A o Romie mogę Ci opowiedzieć, co się z nią działo, gdy Patrycja szalała w Syrence.

              Roma wolnym krokiem szła ulicami Poznania, żuła gumę
              i w rytm muzyki płynącej ze słuchawek walkmana
              bezmyślnie kopała kamyczki, którymi władze miasta postanowiły
              uszczęśliwić mieszkańców w miejsce tradycyjnego trawnika.
              Życie było beznadziejne, przyjaciółki dalekie, a chłopcy wredni.
              Wszyscy chłopcy.

              Przed jej domem stał jakiś chłopak. Brzydki, szary. Na pewno wredny.
              - Czy tu mieszka doktor Kowalik? - spytał.
              Miał miły głos. Ale to o niczym nie świadczy. Inni też mieli miłe głosy.
              - Bo co? - spytała niegrzecznie, wypluwając gumę. Wyłączyła muzykę, ale nie
              zdjęła słuchawek. Wiedziała,
              że zachowuje się źle, wiedziała, że robi z siebie totalną idiotkę. Ale
              w głowie tłukła jej się nieprzyjemna myśl, że jak się jest brzydką,
              chudą i kościstą, to nie ma sensu zachowywać się przyjaźnie lub romantycznie.
              Inni tego w ogóle nie zauważali.
              - Muszę mu oddać papiery... - zawahał się, gdy zobaczył, że dziewczyna sięga
              po klucze od domu. - Ty tu mieszkasz?
              - Mieszkam. Ojciec będzie dopiero późnym wieczorem.
              - A czy... Wiesz, to są papiery ze szpitala, obiecał że je na jutro wypisze,
              a potem przywieźli tamtą kobietę... A to jest ważne. Przekażesz mu to? -
              Chłopak mówił spokojnie, pewnie, a jednocześnie widać było że się martwi.
              Sprawiał wrażenie takiego, który nie odejdzie, nim nie załatwi sprawy do końca.
              - Spoko, zostawię. Tylko że ja w sumie wpadłam na chwilę, zaraz zmykam do
              DKFu... Zostawię ojcu też kartkę, dobra?
              - Bardzo dobrze. To ja już piszę. Idziesz do DKFu? Odprowadzę Cię.
              • jamniczysko Re: A mnie się marzy... 19.10.06, 09:16
                Hyhy!
                Fajne.
                To znaczy, że jednak ten "młody doktor z kliniki doktora Kowalika" jest coś
                wart, a nie stanowi tylko ucieczki od toksycznych rodziców? A może wręcz okazał
                się nieziemsko dobrym, piekielnie inteligentnym i przy tym namiętnym osobnikiem?
        • laura-gomez Re: A mnie się marzy... 19.10.06, 09:54
          biljana napisała:

          > laura-gomez napisała:
          >
          > > Natalia kochała się nieszczęśliwie w żonatym adiunkcie
          >
          >
          > no tak, ale w ŻONATYM adiunkcie mozna kochac sie tylko nieszczęśliwie ;-)

          no wiesz, niekoniecznie. a gdyby tak pan adiunkt zostawił dla Natalii żonę?

          • meduza7 Re: A mnie się marzy... 19.10.06, 10:02
            U Musierowicz? Niemożliwe...
            W życiu to co innego...
            • noida Re: A mnie się marzy... 19.10.06, 22:57
              Jestem przeciwko zostawianiu żon dla młodych Natalii wszelakich, niezależnie, a
              raczej właśnie z powodu, że w życiu to co innego!
              • ready4freddy Re: A mnie się marzy... 19.10.06, 22:59
                pozwole sie zgodzic. a tak nawiasem mowiac.. skad tu tylu wielbicieli Muminkow?
                wiem, ze sam to wyciagnalem, ale nie przypuszczalem, ze to zarazliwe :) witajcie
                w dolinie Bominkow (vel Murejkow :)
                • jottka eno 19.10.06, 23:06
                  każdy normalny człowiek wielbi muminki i całą resztę, na przykład piżmowca:) i
                  te zwierzątko spod szafy czy gdzie ono tam siedziało
                  • ready4freddy Re: eno 19.10.06, 23:21
                    a ja chcialbym byc jak Fredrikson.. tylko machanie uszami mi nie wychodzi :)
                    • jottka Re: eno 19.10.06, 23:25
                      nie poddawaj sie! ćwiczenie czyni mistrza!
                      • ready4freddy Re: eno 19.10.06, 23:27
                        ech, to tylko forma.. nigdy nie dorownam Fredriksonowi, nawet nauczywszy (?) sie
                        machac uszamy. natomiast moge sprobowac zycia Paszczakow - musze tylko pomyslec,
                        co moglbym kolekcjonowac :)
                        • jottka Re: eno 19.10.06, 23:30
                          ad 1 - defetysta:(

                          ad 2 - cebulki roślin:)

                          • ready4freddy Re: eno 19.10.06, 23:35
                            ubodlas mnie do zywego. ja - defetysta? natychmiast, ale to natychmiast
                            podejmuje kroki celem zbudowania lodzi "Symfonia Musz"... zaczne od modelu kola
                            wodnego z lisci i patyczkow, a przy okazji moge poszukac cebulek roslin :) ale
                            to na wiosne - teraz nie ma lisci ani patyczkow (bzdura, wszystkie drzewa w
                            miescie maja nadal kompletne, zielone listowie czy jak to sie tam nazywa) -
                            teraz jest czas na objadanie sie igliwiem :)
                            • jottka Re: eno 19.10.06, 23:39
                              wew słonecznej italii chcesz sie tym igliwiem obżerać? to przywilej ludów
                              północy, co najmniej za karpatami trzeba siedzieć

                              a cebulki to chyba teraz trzeba wykopać, żeby na wiosnę znowu zakwitły:) tylko
                              nie zaczynaj kolekcji w ogródku sąsiadów
                              • ready4freddy Re: eno 19.10.06, 23:43
                                rzeczywiscie, z igliwiem bedzie klopot, ale jakas iglasta flore gdzies widzialem
                                - tylko nie wiem, gdzie :) natomiast co do cebulek, to mozna pojsc na latwizne -
                                sa w sklepach, nawet nie trzeba wykopywac :D
                                • zgred1967 Re: eno 20.10.06, 11:05
                                  Powinieneś mieć tam pinie.
                                  Mają ładne długie igły.
                                  • zgred1967 Re: eno 20.10.06, 11:05
                                    A ich ziarenka to nawet sam jadłem.
                                    • jottka Re: eno 20.10.06, 11:08
                                      ostatecznie można zaproponować redifrediemu, żeby zamiast fałszować konwencję
                                      pinią nabył bardziej stosowną w okolicy torta della nonna z tymiż piniolami, a
                                      po niej też sie zapada w błogi sen:)
                                      • ready4freddy Re: eno 20.10.06, 11:12
                                        tak, to jest dobry pomysl :) ale jeszcze lepsze sa ciasteczka z pinioli. problem
                                        w tym, ze te naprawde dobre to sa na Sycylii. wiem, co mowie - dostalem kiedys
                                        kilogramowe pudlo w Santa Croce Camerina (RG) w charakterze upominku. ach, coz
                                        to bylo za cudo :)
                                        a igliwie musi byc chyba jednak sosnowe, zadne tam falszywki :)
                                        • jottka Re: eno 20.10.06, 11:14
                                          chory jestes, kup sobie:) poza w tym w dobie netu nie masz rzeczy niemozliwych
                • noida Re: A mnie się marzy... 20.10.06, 12:44
                  Jak to skąd? Przyleźli ;)
                  A Ty masz w sygnaturce co? Cytaty z X-Files, czy mnie pamięć myli?
                  • ready4freddy Re: A mnie się marzy... 20.10.06, 12:56
                    nie myli! :) tzn. na zmiane mam z x-files, 12 krzesel i jeszcze z czegos :)
                    • noida Re: A mnie się marzy... 21.10.06, 12:23
                      X-files fajna rzecz. Jeszcze mi zostało parę odcinków do obejrzenia.
              • laura-gomez Re: A mnie się marzy... 20.10.06, 20:28
                ja tez jestem przeciwna zostawianiu żon przez mężczyzn, a także zdradzaniu ich,
                ale w prawdziwych życiu.. co innego w książkach lub filmach - taki wątek mógłby
                urozmaicić Jeżycjadę. ale faktycznie - u Musierowicz to nie przejdzie.. chociaż
                coś mi się przypomniało: jak było z Jedwabińskim?
                • noida Re: A mnie się marzy... 21.10.06, 12:22
                  Jedwabiński zostawił żonę dla innej kobiety. Pyziak pewnie też. Ale nie
                  Natalia... Cóż to musiałaby być za miłość, żeby usprawiedliwieniem dla niej było
                  takie nieszczęście? Poza tym to nie byłaby przyjemna opowiastka dla młodzieży,
                  tylko dramat obyczajowy wtedy.
                  Jeśli się czepiam braku "prawdziwości" w książkach M.M. to raczej chodzi mi o
                  rodzaj muzyki, jakiej słucha młodzież, literatury, zwyczajów i obyczajów, imprez
                  zakrapianych (choćby nawet potępionych przez autorkę!) itp.
                  • moleslaw Re: A mnie się marzy... 05.06.07, 07:51
                    Masz rację jednak ani Jedwabiński ani Pyziak(poza KK) nie są postaciami
                    pozytywnymi ,które czytelnik miałby naśladować.Natalia zaś jest bohaterką z
                    którą czytelniczka ma właśnie się identyfikować.Zapewne wiele studentek
                    zakochuje się w adiunktach ale nie wszystkie rozwalają im rodziny.To trochę tak
                    jak uczennice na śmierć zakochują się w nauczycielach czy swoich idolach.Jest to
                    miłość skazana na porażkę ale jakże bezpieczna.Dzięki temu mogłyśmy zawołać"To
                    tak jak ja" i za żadne skarby nie mogłyśmy jej potępić,gdyż to Natalia była tą
                    osobą ,która wzbudzała współczucie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka