Dodaj do ulubionych

Idąc za ciosem - ideał żony w pisarstwie MM

19.02.07, 13:51
Nie chodzi mi o ideał kobiety - tylko jaka powinna być żona dla męża.
Np. Mila, Ida - to typy kierownicze
Gaba, Elka - partnerskie
Natalia - bluszcz (acz nietrujący :P)
Nie wiem, jak wygląda małżeństwo Aurelii z Konradem - bo to dwoje wrażliwców,
bardzo podobnych.
Anielka wbrew pozorom daje się sterować mężowi.
Jakie jeszcze żony są w Jeżycjadzie?
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Idąc za ciosem - ideał żony w pisarstwie MM 19.02.07, 13:57
      ja bym sie nie zgodziła, że gaba to typ partnerski, ale musze już lecieć:( poza
      tym chodzi ci o zakres ogólnych obowiązków żony czy o jej relację z mężem? bo
      jak to pierwsze, to żona ma być matką (w tym całego domu) i z tego wynika reszta
      • meduza7 Re: Idąc za ciosem - ideał żony w pisarstwie MM 19.02.07, 15:11
        No cóż - pamiętacie akcję wychowawczą wobec Julii? W kontekście małżeństwa
        właśnie? Idealna żona powinna gotować, zmywać, sprzątać... Z ust cioci Wiesi
        bodajże padło pamiętne zdanie, że jest leniwa, egoistyczna i jej mąż będzie z
        nią miał ciężkie życie.
    • tygrys2112 Re: Idąc za ciosem - ideał żony w pisarstwie MM 19.02.07, 16:31
      Gabę bym dała jednak na typ kierowniczy ;)

      Myślę, że kwestia idealnej żony czy idealnego męża jest dość względna. Chyba
      chodzi o to, żeby ludzi wzajemnie się uzupełniali. Np. Ostra Gabrysia i łagodny
      Grzegorz. :)
    • anutek115 Re: Idąc za ciosem - ideał żony w pisarstwie MM 19.02.07, 19:29
      A mnie z kolei Natalia nie wydaje się bluszczem. No owszem, takie wrażenie
      sprawia, ale cos tak podskórnie czuję, że ona taka bardzo bezradna i wisząca na
      silnym męskim ramieniu nie jest. Myślę też, ze ona (podświadomie) wykonuje to,
      co Ida wykonywała świadomie - przemawia w tonacji Zbolałego Kurczątka, względnie
      robi wielkie oczy i spoglada bezradnie, a wtedy Robrojek wie, ze bez niego ani
      rusz. I nie pytajcie mnie, czemu tak myślę, bo nie wiem i żadnych cytatów na
      poparcie mojej tezy nie mam. Czuję podskórnie, jak juz wspomniałam.
      A jeśli chodzi o Konrada i Aurelię, to oni wcale nie są podobni. Kozio jest
      wrażliwy, owszem, na swoim punkcie, w moich oczach to jeden z głównych
      egocentryków Jeżycjady. On na pewno przeżywa, JEGO rozterki są najważniejsze,
      JEGO kłopoty warte rozmowy i JEGO sukcesy godne uczczenia. Aurelia zaś ma
      skłonności do wycofywania się - wystarczy na nią krzyknąć, a cofa się w siebie
      jak ślimak. I tak mi to małżeństwo wygląda - milcząca Aurelia tworząca warunki
      rozwoju swojemu genialnemu mężowi.
      • nikadaw1 Re: Idąc za ciosem - ideał żony w pisarstwie MM 19.02.07, 19:43
        bardzo dobra analiza Aurelii i Kozia. dokladnie tak samo to widze.
        natalia i robrojek maja zwiazek partnerski, co nie oznacza, ze oboje robia
        wszystko po rowno :) nutria wreszcie znalazla spokojny zwiazek oparty na
        zaufaniu, gdzie oboje maja zagwarantowana spora autonomie. od czasu do czasu
        idzie sama do kina albo wyjezdza na kilka dni do lesniczowki. no, sama nie wiem.
        robrojek placi rachunki, razem jezdza na wieksze zakupy do domu, ona jest
        odpowiedzialna za strone duchowa :)
        • tygrys2112 Re: Idąc za ciosem - ideał żony w pisarstwie MM 19.02.07, 20:32
          ten związek wydaje mi się strasznie mdły. oboje pasywni do granic możliwości
          (wyłączając sytuację z romantycznym pościgiem), rozmawiają o Baśniach i marzą.
          Ale nie wiem, kto w tym związku podejmuje nagłą decyzję w trudnych sytuacjach.
          Oboje robią na mnie wrażenie niezdecydowanych. W ogóle połączenie: zrezygnowany
          Robert i patrząca wiecznie zamglonymi oczami Nutria robi na mnie jakieś smutne
          wrażenie.

          Robrojek i Aniela o wiele lepiej do siebie pasowali. Szkoda, że Aniela go
          rzuciła. :(
    • onion68 Re: Idąc za ciosem - ideał żony w pisarstwie MM 19.02.07, 20:30
      Na pewno nie powinna się poświęcać bez umiaru, bo takie poświęcenia to prędzej
      czy później beneficjentom w gardle stają... albo się nudzą. To dyskwalifikuje
      Milę i Gabę.
      Głosuję na Idę - ma własne życie i zainteresowania, z którymi nie ukrywa się po
      kątach, a jednak dba o rodzinę, jednocześnie wciąż jest kobieca i atrakcyjna. I
      chociaż jako kobieta nie przepadam za nią, gdybym była facetem, chyba taką żonę
      chciałabym mieć.
      O innych bohaterkach Jeżycjady niewiele wiadomo, jak właściwie rolę żony wypełniają.
      • truscaveczka Re: Idąc za ciosem - ideał żony w pisarstwie MM 20.02.07, 14:42
        Jeszcze Tosia Mamertowa :)
        Ona mi się wydaje zgrana z mężem, taka "krzepka" w codzienności i rzutka -
        zaangażowała się w trójkę klasową u Tomaszka mimo, ze Mamert tego nie pochwalał
        - mówiąc krótko stawia na swoim ale nie za wszelką cenę. Podoba mi się też
        dlatego, ze z Mamertem tworzyli w Kłamczusze bardzo koherentną parę rodzicielską
        - nigdy nie podważali swoich decyzji itp. No i umie rozluźniać atmosferę - ma
        poczucie humoru i że też z tym furiatem wytrzymała tyle lat... Kocha go chyba,
        co? ;)
        • soova Off topic: żona doktora-furiata 20.02.07, 18:45
          Tak, Tosia Mamertowa to pozytywna osoba :-)

          tak na marginesie przypomniala mi sie pewna sytuacja życiowa(prawdziwa!), jaka
          wydarzyła się właśnie w rodzinie takiego lekarza trochę typu Mamert (kóremu
          oczywiscie nikt się nie sprzeciwiał, bo był dyrektorem szpitala) - jego żona
          bardzo chciała pieska, ale mąż się sprzeciwiał; żona pewnego razu pojechała sama
          do hodowli i przywiozła stamtąd sunię - buldożkę francuską z czerwoną kokardką
          na szyi; w chwili, kiedy Pan Doktor wchodził do domu, sunia z tą kokardką
          ukazała się w ciemnym korytarzu; Doktor krzyknął najpierw z obrzydzeniem:
          "pies!...", po czym przyjrzał się jej bacznie: "piesku?" - i chyba musiał
          zobaczyć jakieś oznaki psiej miłości, bo Pani Doktorowa usłyszała dochodzące z
          korytarza czułe: "piesku, piesku...". Oczywiście od tej pory sunia jest niemal
          drugą żoną Pana Doktora, który krzywdy jej nie da zrobić.

          szkoda, ze Pani Musierowicz nie lubi zwierząt, byłaby to wymarzona sytuacja,
          żeby nadać jakieś przyjemne rysy postaciom negatywnym
          • uccello Re: Off topic: żona doktora-furiata 20.02.07, 19:03

            >
            > szkoda, ze Pani Musierowicz nie lubi zwierząt, byłaby to wymarzona sytuacja,
            > żeby nadać jakieś przyjemne rysy postaciom negatywnym<
            >
            Myślisz ,że nie lubi? O kominiarzach też mało pisze, a tudno by chyba
            powiedzieć,że ich nie lubi, co? Lucyfer , dygoczące, kąpane czarno- zielone
            nieszczęscie, opisany był z dużym czuciem. Gdzieś tam w tle majaczy ciskana w
            paroksyźmie żałości psina Pana Maciolki, i pies wiśniakowy.A upodobanie do
            drobiu pojawia się , jak udowodniliśmy zespołowo, co i raz.
            • jottka Re: Off topic: żona doktora-furiata 20.02.07, 20:32
              uccello napisała:

              > Myślisz ,że nie lubi? O kominiarzach też mało pisze, a tudno by chyba
              > powiedzieć,że ich nie lubi, co?


              jednakowoż kominiarze nie stanowią popularnego składnika polskich rodzin, a
              zwierzaki tak, wyszantażowana na rodzinie myszka bobcia sama jedna nie załatwi
              sprawy. pies pana maciołki czy franio rzodkwi są tylko komicznymi przerywnikami
              fabuły, lucyfer po części też. nie ma zwierząt przedstawionych, że tak powiem -
              samodzielnie - jako bliscy przyjaciele człowieka i ten brak się czuje.
              • ready4freddy Re: Off topic: żona doktora-furiata 20.02.07, 22:33
                moze Autorka zmierzyla siely na zamiary i doszla do wniosku, ze o zwierzetach dobrze pisac nie umie :) "Puch, kot nad koty" czy "Puc, Bursztyn i goscie" to jednak nie kazdy by potrafil napisac :)
                • jottka Re: Off topic: żona doktora-furiata 20.02.07, 22:48
                  emm, dlaczego ja stale dochodze do wniosku, że podczytywałeś książeczki z mojej
                  półeczki?:)

                  a poza tym - ale wystarczyłoby, żeby np. nutria miała tajemniczego czarnego
                  kocura, który by wskakiwał na parapet jej okna w chwilach nieoczekiwanych i
                  pomagał jej sprecyzować myśli albo uczucia:) gaba powinna mieć jakieś duże,
                  kudłate psisko (bez prawa wstępu do pokoju nutrii, gdzie bywałby w/w tajemniczy
                  don pedro), a ida szczura uratowanego z laboratorium:)
                  • ready4freddy Re: Off topic: żona doktora-furiata 20.02.07, 23:01
                    kto jadl owsianek z mojej miseczki, kto czytal ksiazeczki z mojej poleczki?!? ;)
                    pomysl mi sie podoba, dobre dopasowanie zwierzakow :)
                    • ready4freddy Re: Off topic: żona doktora-furiata 20.02.07, 23:02
                      owsianke, nie owsianek, of kors :)
                      duzy, kudlaty psiur dla Gaby, raz! :)
                      • truscaveczka Re: Off topic: żona doktora-furiata 21.02.07, 11:04
                        Tak, tak :) Im jeszcze tylko psa brakuje :P
                        Swoją drogą - brakuje mi czego innego a propos zwierząt - że dziewczynki
                        (najpierw Nutria i Pulpa, potem Pyza i Tygrys) nigdy nie proszą o zwierzątko. A
                        ja nie znam takich dzieci :P
                        • soova Re: Off topic: żona doktora-furiata 21.02.07, 11:16
                          pewnie ojciec im wmówił, że skoro starożytni Rzymianie nie trzymali psów w
                          domach, to i Borejkowie nie będą
                        • dakota77 Re: Off topic: żona doktora-furiata 21.02.07, 11:18
                          O, masz racje. Mogly przynajmniej poprosic. najwyzej rodzina by im wytlumaczyla, ze nie maja warunkow, ze za ciasno i tak dalej. Choc przeciez jakis chomik czy kanarek by sie zmiescil. Rybki. Patyczak. Nie rozumiem w dalszym ciagu, czemu Borejkowie nie maja zadnego zwierzaka.
                          • nioszka Re: Off topic: żona doktora-furiata 21.02.07, 11:26
                            zadziwia więc w tym kontekście uwaga z Noelki, że Gaba potrzebowała stale kogoś
                            do kochania, więc gromadziła nawet psy i koty. Tja, ciekawe gdzie...
                            • dakota77 Re: Off topic: żona doktora-furiata 21.02.07, 11:28
                              Chyba na obrazku. A przeciez pomaganie zwierzakom w potrzebie, przygarnianie chocby tylko na czas wyleczenia, bardzo pasowaloby do osobowosci Gaby.
                      • yowah76 Re: Off topic: żona doktora-furiata 21.02.07, 14:24
                        A gdzie tam, duzy pies, a kto by go w tej rodzinie wychowal... z psem sie
                        pracuje a nie sie go ma...
                        • dakota77 Re: Off topic: żona doktora-furiata 21.02.07, 14:48
                          Na psa nie maja warunkow, dlatego proponowalam kanarka, rybki czy patyczaka:)
                          • uccello Re: Off topic: żona doktora-furiata 21.02.07, 15:25
                            dakota77 napisała:
                            > Na psa nie maja warunkow, dlatego proponowalam kanarka, rybki czy patyczaka:)

                            No ,nie chcę ,żeby mnie zlinczowała jakaś Liga Ochrony Honoru Kanarka, ale z
                            takimi zwierzakami, nie pogadasz, oj nie, jeno jesteś ich łaziebnym.
                            Swoją drogą, wizja Ignacego , który stojąc nad terrarium kiwa się na piętach,
                            wyznacza rytm przemowy sekatym palcem, i z fascynacją połaczoną z odrazą
                            próguje wciągnąc patyczaka w krąg promieniowania kultury antycznej , jest
                            całkiem nęcąca.

                            • dakota77 Re: Off topic: żona doktora-furiata 21.02.07, 15:31
                              Z dziecmi nie bardzo chce im sie czasem rozmawiac, to mieliby gadac ze zwierzatkiem? jakos tego nie widze:)
                            • yowah76 Re: Off topic: żona doktora-furiata 21.02.07, 19:23
                              Zolw. GRECKI.
                              • yowah76 Re: Off topic: żona doktora-furiata 21.02.07, 19:24
                                Tzn. dla Ignaca. Gluchy jest, niczym sie nie przejmuje...
                  • uccello Re: Off topic: żona doktora-furiata 21.02.07, 13:00
                    jottka napisała:
                    > a poza tym - ale wystarczyłoby, żeby np. nutria miała tajemniczego czarnego
                    > kocura, który by wskakiwał na parapet jej okna w chwilach nieoczekiwanych i
                    > pomagał jej sprecyzować myśli albo uczucia:) gaba powinna mieć jakieś duże,
                    > kudłate psisko (bez prawa wstępu do pokoju nutrii, gdzie bywałby w/w
                    tajemniczy don pedro), a ida szczura uratowanego z laboratorium:)

                    No ,zapewne tak, idąc tym tropem -Paulinka powinna mieć Yorka w markowej
                    torebce.
                    Przykłady , które podałaś ,to raczej sprawa------
                    • yowah76 Re: Off topic: żona doktora-furiata 21.02.07, 14:27
                      W tamtych czasach to Paulinka by miala moze pudelka, albo pekinczyka, a dzisiaj
                      chihuahua, jak Paris i cala reszta plastikowych kretynek.
    • ginestra Re: Idąc za ciosem - ideał żony w pisarstwie MM 21.02.07, 12:19
      Zgadzam się, że pies (kosmaty) BARDZO by do Gaby pasował! Też mnie ten brak
      zwierząt zawsze i nieodmiennie zadziwiał.

      A jeszcze co do idealnych żon, to ja chociaż pałam __ogromną__ sympatią do Tosi
      Kowalik __jako osoby__ i jako __kobiety__, to jako idealnej żony jej niestety
      nie widzę. Zauważyłam podczas lektury Kłamczuchy, że jest wiele momentów, w
      których ulega ona mężowi wbrew sobie. Jakoś niejasno czuje ona, że "to nie tak",
      że chciałaby coś rozegrać inaczej, ale nawet sobie tego swojego sprzeciwu do
      końca nie uświadamia, tylko jakby lekko się on zaznacza, ale ona nie ma na tyle
      gruntu pod nogami, żeby się z tym skontaktować i wyrazić swoje zdanie, tylko ma
      wpisany w siebie ten imperatyw podporządkowania się mężowi. A więc coś tam niby
      wyraża, ale słabiutko i jakby z poczuciem winy, że się mu sprzeciwia. Jest to
      pokazane w sytuacji kiedy Mamert chce karać dzieci biciem i jeszcze w paru
      innych. Bardzo mi imponuje, że mimo krytyki męża trwa przy swoim zamiarze bycia
      w trójce klasowej i go realizuje, ale właśnie sceny kiedy on ją krytykuje, a ona
      tak jakoś słabiutko się broni czytam z ogromną przykrością, na granicy z
      przeżywaniem prawdziwych katuszy (dobrze, że się w ogóle broni, ale to też nie
      powinno tak być w małżeństwie, że jedno atakuje, a drugie się broni, tylko
      powinien być jakiś immanentny wzajemny szacunek do siebie z obu stron i
      wyrażenie krytyki nie powinno być z pozycji wyższości jednego nad drugim, tylko
      jakiejś symetrycznej, pełnej szacunku). Mogą się kłócić, też z emocjami, bo to
      ludzka rzecz, ale w jakiejś równości.

      Może ja to odbieram zbyt ostro, ale naprawdę Tosia choć jest __bardzo__
      pozytywną postacią, to taka jak ją znam z Kłamczuchy, nie może uchodzić za
      idealną żonę, moim zdaniem, bo za bardzo pozwala na te nadużycia wobec siebie (a
      to też wpływa na sferę macierzyństwa!). Pozwala nieświadomie zapewne, ale tak
      czy owak pozwala. W dalszych powieściach nie ma zbyt wiele chyba wzmianek o
      Tosi, tym bardziej świadczących o tym, że jest bardziej sobą, że nie boi się tak
      bardzo Mamerta. Bardzo bym chciała, żeby jednak odważyła się bardziej siebie
      cenić i wyrażać swoje zdanie, sprzeciwiać się czasem mężowi, być bardziej sobą.
      Pozdrawiam!
      • verdana Re: Idąc za ciosem - ideał żony w pisarstwie MM 21.02.07, 13:28
        A ja mam wrażenie, ze kobiety u MM w ogóle nie są zonami, tylko matkami.
        Tosia "stawia" się mężowi w sprawie dotyczacej dziecka. małżeństwa rozmawiają
        ze sobą tez głównie o dzieciach - jedyny wypadek "sam na sam" jaki sobie
        przypominam, to imieniny Gaby.
        • soova Re: Idąc za ciosem - ideał żony w pisarstwie MM 21.02.07, 15:17
          sza! może to osobiste doświadczenia pisarki?
          • ginestra Re: Idąc za ciosem - ideał żony w pisarstwie MM 21.02.07, 19:02
            Zgadzam się z Verdaną i soovą. Mi też się wydaje, że Autorka ma z tym trudność.

            Wprawdzie są też i pokazane sceny (np.u Bernarda i Anieli), w których małżeństwo
            nie rozmawia tylko o dzieciach, ale jakoś widzimy to jako taki powierzchowny
            kontakt, żartobliwy itp. lub są sceny domniemane (że niby Ida i Marek dużo
            rozmawiają ze sobą po odsypianiu dyżurów), ale tych scen nie jesteśmy
            bezpośrednimi świadkami i nie wiadomo właściwie jak te małżeństwa w Jeżycjadzie
            rozmawiają i jaką mają tę własną, pozarodzicielską relację.

            Niby też Mila i Ignacy prowadzą jakieś takie rozmowy o tym jak to się kochają,
            ale to mi się zawsze kłóci z codziennością, która przebija z kart powieści, a w
            której to Ignacy wcale tak za bardzo to Mili nie okazuje miłości, tj. nie pomaga
            jej i właściwie to żyje w swoim świecie.

            Osobiście mam w głowie aktualnie duże zamieszanie w sprawie związków i dlatego
            być może surowo oceniam tych bohaterów. Chętnie bym jednak poczytała o tym jak
            wygląda z bliska życie dobrego małżeństwa skoro w Jeżycjadzie wszystkie są
            przedstawione jako dobre, tylko, że tak naprawdę to bliższych danych mamy bardzo
            niewiele. A ja jestem tymi danymi żywo, wyznam, zainteresowana.
            Pozdrawiam!


        • lezbobimbo Re: Idąc za ciosem - ideał żony w pisarstwie MM 24.02.07, 15:48
          verdana napisała:
          > jedyny wypadek "sam na sam" jaki sobie
          > przypominam, to imieniny Gaby.

          Z tym ze ich sam na sam zostalo urozmaicone przez pewna skromna i delikatna
          osóbke trzecia, któraz to zapragnela opowiedziec im cale swoje zycie..

          A Zaczkowie? Cos tam sobie gruchaja czy tylko swarza sie na temat makaroniku i
          krnabrnej dziatwy?

          Jest tez rendez-vous Ignaca & Mili - puszczaja sztuczne ognie.. A takze chodza
          do Multiplexu z pop-cornem i lodami.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka