yowah76
23.02.07, 14:39
Tak to za mna od jakiegos czasu chodzi... nie wiem, czy uda mi sie
precyzyjnie wyrazic.
Zauwazcie, ze szczegolnie w pierwszych tomach, postaci pozytywne nie sa
opisywane jako zbyt atrakcyjne, zwlaszcza kobiety . Cesia, rozowa cielecina.
Ida nie byla ladna, niestety. Gaba, kalafior, Nutria, chuda, ruda i z zebami,
Patrycja - pulpet. Aniela robi za Franciszke.
Za to postaci negatywne w jakims stopniu, Paulinka, Danusia, Matylda-
prezentuja sie lepiej.
Panowie sa opisywani z punktu widzenia zainteresowanych, wiec to inny
kociolek ryb, jak mowia Anglicy...
A od pewnego momentu wszystki sa sliczne i cudowne, uroda na nich splynela,
Borejkowny, Kreska,Bebe, Elka - moze wylamuje sie Aurelia , ale za to jest
ciekawej urody, i Bella, chociaz o niej nie jest powiedziane, ze brzydka,
tylko ze przy kosci.
I tak sie zastanawiam, jaki na to wplyw ma postrzeganie mlodszego pokolenia
przez autorke - czy wczesniej pamietala, jak czlowiek odbiera siebie, kiedy
dorasta? A teraz wszystkie nasto- i dwudziestoparolatki wydaja sie jej
atrakcyjne?
A jak z uroda postaci negatywnych w ostatnich tomach, podzielcie sie
wrazeniami...
Tak mi cos po glowie chodzi...