Dodaj do ulubionych

Dobry, zly i brzydki

23.02.07, 14:39
Tak to za mna od jakiegos czasu chodzi... nie wiem, czy uda mi sie
precyzyjnie wyrazic.
Zauwazcie, ze szczegolnie w pierwszych tomach, postaci pozytywne nie sa
opisywane jako zbyt atrakcyjne, zwlaszcza kobiety . Cesia, rozowa cielecina.
Ida nie byla ladna, niestety. Gaba, kalafior, Nutria, chuda, ruda i z zebami,
Patrycja - pulpet. Aniela robi za Franciszke.
Za to postaci negatywne w jakims stopniu, Paulinka, Danusia, Matylda-
prezentuja sie lepiej.
Panowie sa opisywani z punktu widzenia zainteresowanych, wiec to inny
kociolek ryb, jak mowia Anglicy...
A od pewnego momentu wszystki sa sliczne i cudowne, uroda na nich splynela,
Borejkowny, Kreska,Bebe, Elka - moze wylamuje sie Aurelia , ale za to jest
ciekawej urody, i Bella, chociaz o niej nie jest powiedziane, ze brzydka,
tylko ze przy kosci.
I tak sie zastanawiam, jaki na to wplyw ma postrzeganie mlodszego pokolenia
przez autorke - czy wczesniej pamietala, jak czlowiek odbiera siebie, kiedy
dorasta? A teraz wszystkie nasto- i dwudziestoparolatki wydaja sie jej
atrakcyjne?
A jak z uroda postaci negatywnych w ostatnich tomach, podzielcie sie
wrazeniami...
Tak mi cos po glowie chodzi...
Obserwuj wątek
    • jamniczysko Re: Dobry, zly i brzydki 23.02.07, 15:05
      Przypominam sobie tłumaczenie samej Autorki, iż zarzucono jej, że kreuje
      postaci dzielne, szlachetne i niespecjalnie atrakcyjne. Więc, żeby to
      przełamać, stworzyła postać Bebe - ślicznej i życiowo nie pozbieranej. Chyba od
      Bebe się te ślicznoty zaczęły...
      • sevilay Re: Dobry, zly i brzydki 23.02.07, 15:44
        ja chyba jednak wolałam tę pierwszą koncepcję.Właśnie nie dalej jak wczoraj
        mówiłam do mojej siostry,ze wkurza mnie to,że wszystkie głowne bohaterki
        powieści jakie mi ostatnio wpadają w ręce sa powalająco piękne.A jeszcze do tego
        znają biegle po 5 języków i posiadają wszystkie możliwe talenty.Przeciętni
        ludzie raczej tacy nie są. Ja zawsze miałam kompleksy i uważałam siebie za
        nieciekawe cielę,szczególnie w wieku dorastania i naprawdę miło mi było czytać o
        nastoletniej Idzie czy Aureli.Zdawało mi się,że tylko MM rozumie,ze nie tylko
        piękności są warte opisywania i przeciętne osoby też mają swoje życie i
        uczucia.No,ale potem MM przegięła w drugą stronę i odtąd kazda bohaterka była
        piękniejsza od poprzedniej.Wpasowała się chyba w obecnie panujący nurt powieściowy.
        Co za do Matyldy i Idy to odpowiedź jest prosta- Matylda nie należy do
        wspaniałego rodu Borejków więc jest wredna;)
        • yowah76 Re: Dobry, zly i brzydki 23.02.07, 18:47
          Otoz to, otoz to. Jak w wieku lat ilustam zajrzalam do "Idy", to jaka
          nastolatka by nie zaczela czytac po takim pierwszym zdaniu? No, kto nie mial
          kompleksow i nie jezyl sie na tych bardziej udanych, ilu takich jest? A teraz,
          co jedna to sliczniejsza, a juz "Imieniny", gdzie nieszczesna Roza nieswiadoma
          swego uroku i przekonana niby ze jest za gruba, opedzic sie nie moze od
          facetow? Rozumiem, ze wczesniej tak sobie kwitla w ukryciu, a moze z dnia na
          dzien wypiekniala...eee, jakos to do mnie nie przemawia...
          ...ja tam kompleksy mam do dzis i irytuja mnie te pieknosci...
          Ale glownie chodzi mi o to, czy nie wydaje Wam sie, ze od dawniejszej wersji:
          pozytywny= przecietny, negatywny = atrakcyjny, p.MM przeszla do pozytywny =
          urodziwy-co-najwyzej-nie-zdajacy-z-tego-sobie-sprawy-ale-otoczenia-nie-
          oszukasz, negatywny = taki-sobie-albo-i-gorzej?
      • laura-gomez Re: Dobry, zly i brzydki 28.08.07, 15:14
        Chyba od
        >
        > Bebe się te ślicznoty zaczęły...

        Kreska też była ładna. Elka miała ładną buzię, ale dość okrągłą
        figurę (sama stwierdziła, że w kostiumie Aniołka wygląda grubo),
        więc żadnym ideałem nie była. Pulpecja miała w sobie " to coś", ale
        obiektywnie rzecz biorąc nie była piękna, podobnie jak Nutria. O
        Aurelii jest wprost napisane, że miała brzydką twarz, chociaż na
        ilustracjach wygląda całkiem-całkiem. Bella to także żadna piękność.
        Co do Róży i Laury - zgoda, naprawdę były bardzo ładne, a rzekoma
        nadwaga Pyzy to tylko takie kompleksy nastolatki, która chce
        wyglądać jak modelka, czyli jak "wieszak na ubrania" - na pewno była
        zgrabna, zresztą bracia Lelujkowie i Bernard szczerze się zdziwili,
        kiedy się dowiedzieli, że się odchudza - myślę, że nie przez
        grzeczność?
        Trolla nie była ładna, nawet Józinek tak uważał. A Żaba? - To miła,
        niebrzydka dziewczynka, ale żadna z niej ślicznotka.

        • ready4freddy Re: Dobry, zly i brzydki 12.09.07, 13:44
          ja tam odnosilem zawsze wrazenie, ze Pulpa byla bardzo ladna, a ta jej
          "pulchnosc" to chyba przez zestawienie z chuda Nutria, ktora ladna nie byla az
          do powrotu z Cypru. Kreska to moze i jest ladna, ale nienachalnie, z tego co
          zrozumialem. tzn. nie odwracaja sie za nia na ulicy, ale jak sie dobrze
          przyjrzec, to bardzo ladna z niej Kreska. Elka jest chyba raczej ladna, a Bebe
          jest ladna bardzo bardzo. reszta jest raczej "w normie", tak mie sie wydawa.
          aha, Laurka jest ponoc ladna, bo Pyzata Roza to raczej w stylu, ktory nie
          wzbudza we mnie wiekszych emocji - ale to wrazenia, bo moze jest calkiem inaczej
          i np. szalenczo spodobalaby mi sie Gaba ROTFL :)
    • tygrys2112 Re: Dobry, zly i brzydki 23.02.07, 15:20
      wydaje mi się, że autorka prezentuje różne punkty widzenia. Czy Cesia była
      brzydka - nie wiadomo. Jako taką się postrzegała, ale z kolei w oczach Hajduka
      była bardzo urocza. Trudno ocenić jak naprawdę jest z tą urodą. Chyba każdy
      człowiek jest w jakimś stopniu atrakcyjny i może się komuś podobać. Może takie
      ma być właśnie przesłanie?
      Zawsze mnie dziwiła jedna rzecz. Wyjaśnienie zachowania Matyldy jest dla mnie
      wiarygodna - miała kompleksy i była brzydulą, a później przemieniła się w
      łabędzia, stąd jej pozorna pewność siebie. Narrator postrzega ją jako osobę
      negatywną. Wyśmiewa jej przeszłość, kompleksy i zachowanie.
      Ciekawe, że Ida - która przeszła identyczną przemianę - nie jest tak samo
      postrzegana. Jej kompleksy są traktowane z powagą. Po przemianie jest ona mniej
      sympatyczna niż przedtem, ale nie wzbudza takiej niechęci jak Matylda.
      Czy też macie takie odczucie?
      • lezbobimbo Re: Dobry, zly i brzydki i GRUBY 24.02.07, 05:20
        Zawsze mnie dziwiła jedna rzecz. Wyjaśnienie zachowania Matyldy jest dla mnie
        tygrys2112 napisała:
        > Zawsze mnie dziwiła jedna rzecz. Wyjaśnienie zachowania Matyldy jest dla mnie
        > wiarygodna - miała kompleksy i była brzydulą, a później przemieniła się w
        > łabędzia, stąd jej pozorna pewność siebie. Narrator postrzega ją jako osobę
        > negatywną. Wyśmiewa jej przeszłość, kompleksy i zachowanie.
        > Ciekawe, że Ida - która przeszła identyczną przemianę - nie jest tak samo
        > postrzegana. Jej kompleksy są traktowane z powagą. Po przemianie jest ona
        >mniej> sympatyczna niż przedtem, ale nie wzbudza takiej niechęci jak Matylda.
        > Czy też macie takie odczucie?

        Wlasnie! Cos mi podobnego przechodzilo po glowie ostatnio - wydaje mi sie, ze
        pani MM potrafi byc niemalze okrutna. Dziecko jest "apatycznym grubasem z
        zabkami tknietymi próchnica", z którego nasmiewaja sie koledzy. Potem Matylda
        wyrasta na pieknosc de la Mole, ale przedstawiona jako tak strasznie
        antypatyczna - bo lamie serca na potege aby sie odegrac za upokorzenia.
        A fe, serca chlopcom lamiemy tylko niechcacy.
        Nad Geniusia, gdy placze, nachylaja sie anioly. Z przesladowania Kozia jest cala
        tragedia grecka. Natomiast mala Matylda placze sobie w rekaw fartucha i co?
        Czy prostu nie ma przebacz, jak jestes negatywny w Jezycjadzie to nawet placz
        twój bedzie brzydki? I potepiony? Heh..
        • tygrys2112 Re: Dobry, zly i brzydki i GRUBY 29.08.07, 20:25
          > Czy prostu nie ma przebacz, jak jestes negatywny w Jezycjadzie to
          nawet placz
          > twój bedzie brzydki? I potepiony? Heh..

          Żeby brzydki... Będzie żałosny i śmieszny.
    • ida19851 Re: Dobry, zly i brzydki 23.02.07, 17:20
      Cesia była taka sobie, ani ładna ani brzydka. uważała się za osobę
      nieatrakcyjną, ale mogła sie podobać (Jurek, Zygmunt)
      Aniela tez nie była piekna (te chude nogi), ale miała w sobie dużo uroku
      Gaba - atrakcyjna, choć zaniedbana
      Ida - w młodości brzydka i zakompleksiona, potem bardzo atrakcyjna (ach ta jej
      figura!) lodołamaczka serc (przy czym serca i kregosłupy łamała przez
      przypadek, a nie jak Matylda celowo - a przynajmniej tak mi się wydaje)
      Kreska - była naprawdę ładna, w dodatku fajnie się ubierała (cenię w ludziach
      oryginalność i pomysłowosć)
      Bebe - tez ładna, ale zamknieta w sobie
      Elka - równiez ładna
      Patrycja - nie była piekna, mogłaby trochę schudnąć, ale się tym nie
      przejmowała, miałą w sobie to "coś"
      Aurelia - dość brzydka, ale urocza i bardzo sympatyczna
      Natalia - mam wrażenie, że też nie była ładną dziewczyną, ale miała w sobie coś
      takiego, co sprawiało, iż wydawała się nią być, może urok osobisty (?)
      Bella - kolejny przykład dziewczyny, która pomimo braków w urodzie, może się
      podobać
      Róża - ładna, ale z kompleksami (chce być szczuplejsza)
      Mila - ładna - nie, atrakcyjna - tak
      Laura - ladna, tylko ten jej charakterek...
      Staszka - nie była ładna, ale przyciagała ludzi swoją dobrocią i mądrością
      • lezbobimbo Re: Dobry, zly i brzydki 24.02.07, 05:55
        ida19851 napisała:

        > Cesia była taka sobie, ani ładna ani brzydka. uważała się za osobę
        > nieatrakcyjną, ale mogła sie podobać (Jurek, Zygmunt)

        Przy kosci, pycho czerwone az blyszczy ;)
        Zielonooka w swietnie skrojonych dzinsikach, o zlotych wlosach fruwajacych,
        czyli mozliwe, ze nawet lokowatych oraz o bialych klaczkach przyocznych, juz
        umiejetniej pociagnietych tuszem - mysle, ze calkiem ladna byla.

        > Aniela tez nie była piekna (te chude nogi), ale miała w sobie dużo uroku

        Aniella, ognista brunetka z burza loków, opalona, lypiaca wegielkami oczu, w
        spódnicy z platków maku, ewentualnie w neglizu wysmarowana olejkiem Bambino, lub
        rzesy jak wachlarzyki, usta umalowane na baklazan - jak dla mnie piure sex ;)
        Brak lydek wymawiala jej zlosliwa Danusia, która w obliczu walki o dziada
        niekoniecznie byla obiektywna.
        W BBB padaja komplementa oraz rózne sugestywne opisy - Aniella zapewne wyrosla z
        wyrazistego podlotka na wyrazista kobiete, czarujaca cyganiche z której az dymia
        opary temperamentu i pasji - jak na taki wyglad, to wedlug mnie byla stanowczo
        zbyt skromnie przedstawiona przez autorke. Z takim wygladem nawet by nie
        pamietala o mlodzienczym donzuanie Pawelku ani nie zalowalaby Robrojka -
        przeciez mialaby wielbicieli na kopy - na studiach by sie od imprez opedzic nie
        mogla ;)
        A i biust miala Aniela juz za mlodu tak imponujacy, ze az uwiezla w okienku
        podczas ucieczki ;)

        > Patrycja - nie była piekna, mogłaby trochę schudnąć, ale się tym nie
        > przejmowała, miałą w sobie to "coś"

        Jak to nie piekna, przeciez byla apetyczna jak melba, harmonijna i pulchniutka
        gdzie trzeba, chlopacy chcieli ja pozerac wrecz z klapnieciem ;)

        > Natalia - mam wrażenie, że też nie była ładną dziewczyną, ale miała w sobie
        coś> takiego, co sprawiało, iż wydawała się nią być, może urok osobisty (?)

        Ale co w niej takiego brzydkiego, ze te zeby wystajace niby?
        Za to oczy swietlisto romantyczne, burza rudych loków, delikatnosc i zwiewnosc -
        driada lesna.

        > Bella - kolejny przykład dziewczyny, która pomimo braków w urodzie, może się
        > podobać

        W opisie Belli jest wrecz zywcem skopiowane zdanie z Idusi "nie byla ladna,
        niestety" (tu wrrrr dla autorki, której juz sie nie chce starac).
        A potem Rojek rozdziera sobie szaty i targa wąsy, ze brzydcy ludzie, tacy jak on
        i wlasna córka, w zyciu sa pokrzywdzeni i zawsze beda mieli gorzej, laury
        zwycieskie zdobeda tylko piekni (jakaz zakompleksiona wizja zreszta - zawsze mi
        sie tu zniesmaczalo poteznie - i to miala byc introspekcja blazenka, brata-laty,
        inteligentnego lewka salonowego?)

        > Róża - ładna, ale z kompleksami (chce być szczuplejsza)

        Róza ma pieciogwiazdkowa urode mimo swej nadwagi :)

        > Mila - ładna - nie, atrakcyjna - tak

        Mila?! Dla fetyszysty warkoczy dziewczecych od tylu ;) moglaby zapewne z przodu
        wygladac jak przez okno a Ignac by i tak ja zidealizowal :P No ale to bylo w
        Kalamburce, która niespodziewanie dopisala mamie Borejko urode - w IS Idusia
        podziwia guziczkowaty nosek mamy, oczka etc.

        > Laura - ladna, tylko ten jej charakterek...

        Stalowo-oki Tygrys, kocia twarzyczka, wijace sie szatynowe loki - cos nie
        wierze, ze na widok kogos takiego chlopacy przejmowaliby sie zbytnio jakims
        charakterkiem. Sa wszak tez mezczyzni i chlopcy, którzy nawet specjalnie leca na
        dominy zepsute do cna - vide Witkacy z uwielbieniem dla demonicznych Lilithów
        albo Beksa junior, który specjalizowal sie wrecz w kobietach-wezach ;)

        > Staszka - nie była ładna, ale przyciagała ludzi swoją dobrocią i mądrością

        Czyli byla erotomanka-gawedziarzem? ;)
        • meduza7 Re: Dobry, zly i brzydki 24.02.07, 10:41
          Mnie osobiście bardzo zirytowało nagłe wypięknienie Pyzy w "Imieninach". Pyza i
          Tygrys jako dzieci zdawały się tworzyć układa podobny do Julii i Cesi: jedna
          piękna, elegancka, dość leniwa i z dużym urokiem osobistym, który pomagał jej
          się w wielu sytuacjach "prześliznąć", druga mniej atrakcyjna, mniej błyskotliwa
          (pamiętacie scenę z opowiadaniem dowcipów w "Nutrii i Nerwusie"?), za to
          rzetelna, odpowiedzialna i godna zaufania. Aż tu nagle bach! i mamy piękność,
          której Helena Kurcewiczówna prochu spod stóp umiatać niegodna, stada Lelujków
          ciągną za nią i przemądrzały Frycek...
          To samo mam z nowymi bohaterkami Chmielewskiej, bo kiedyś w jej powieściach
          występowały normalne kobiety, a teraz, jak już się trafi jakaś młoda postać, to
          jest to cud piękność, znająca 22 języki i w dodatku obdarzona bogatą ciotką,
          która umiera zostawiając jej miliony w spadku. Chyba w przypadku obu autorek
          daje o sobie znać brak kontaktu z rzeczywistością. A może faktycznie tak jest,
          że im człowiek starszy, tym więcej urody dostrzega w młodych - sam fakt
          posiadania gładkiej skóry stawia dowolne dziewczę na równi z Miss Polonią.
          • sevilay Re: Dobry, zly i brzydki 24.02.07, 14:09
            meduza7 napisała:

            > Mnie osobiście bardzo zirytowało nagłe wypięknienie Pyzy w "Imieninach". Pyza i
            >
            > Tygrys jako dzieci zdawały się tworzyć układa podobny do Julii i Cesi: jedna
            > piękna, elegancka, dość leniwa i z dużym urokiem osobistym, który pomagał jej
            > się w wielu sytuacjach "prześliznąć", druga mniej atrakcyjna, mniej błyskotliwa
            >No właśnie, też mnie to z lekka wkurzyło.Może to miało tłumaczyć ten tłok
            wielbicieli koło Pyzy ale to mnie nie całkim trafiło.Czy to znaczy,że gdyby nie
            miała "urody pięcigwiazdkowej" to pies z kulawą nogą by na nią nie spojrzał? Ile
            nastolatek może się takim super wyglądem pochwalić? na pwno jest ich o wiele
            mniej niż takich,którym się wydaje,że są brzydkie,za grube,ża chude itd.Pyza
            moze i miała problemy z lekką nadwagą(o ile to nie był tylko jej wymysł) ale za
            to była tak piękna,że Lelujkowie oniemieli na jej widok.Królewna z bajki.
            > (
          • lezbobimbo Re: Dobry, zly i brzydki 24.02.07, 17:58
            meduza7 napisała:
            > Mnie osobiście bardzo zirytowało nagłe wypięknienie Pyzy w "Imieninach". Pyza
            i> Tygrys jako dzieci zdawały się tworzyć układa podobny do Julii i Cesi:
            > Aż tu nagle bach! i mamy piękność,
            > której Helena Kurcewiczówna prochu spod stóp umiatać niegodna, stada Lelujków
            > ciągną za nią i przemądrzały Frycek...

            To ta dieta borejkowska - troche ciepla, usmiechu, opium w rosole, pieguski,
            ciasta, lody, mentosy, chipsy i Delicje ;) Jakas tam Izabella Scorupco z
            bezbledna twarza modelki moze byc najwyzej pomywaczka u takiej rasowej pulcherii
            jezyckiej ;D

            > To samo mam z nowymi bohaterkami Chmielewskiej, bo kiedyś w jej powieściach
            > występowały normalne kobiety, a teraz, jak już się trafi jakaś młoda postać,
            to> jest to cud piękność, znająca 22 języki i w dodatku obdarzona bogatą ciotką,
            > która umiera zostawiając jej miliony w spadku.

            U Chmielewskiej chyba zawsze sie przewijaly jakies promieniujace pieknosci, do
            tego czesto obdarzone massa zalet oraz temperamencikiem autorki ;) Olsniewajaca
            Barbara, pieknosc pracowni w Lesiu i Dzikim bialku. Caly przekrój miss Polonii
            we Wszystkim Czerwonym (nieskazitelna Elzbieta, sarenkowata Agnieszka na która
            wszyscy leca, Ewa wzbudzajaca gigantyczne namietnosci a nawet zbolala i
            zaplakana wygladajaca tak, ze Biala Glista az zsiniala ;)
            Molodycie tez - Tereska byla zgrabna, miala zadatki na bardzo przystojna
            kobiete, a oczy jak te swietliste jeziora. Okretka nawet z rozczochranym
            koltunem wygladala imponujaco. Janeczka miala nieskazitelne szafiry zamiast
            oczu, naturalny jasny blond, do tego byla logiczna jak szatan i rozkosznie
            oziebla ;)
            Mam wrazenie, ze to moze jakies kompleksy odautorskie albo niechec przed
            zestarzeniem sie - Chmielewska gdy opisuje siebie w tych wszystkich pracowniach
            arch. to najwyzej jako "taka nieostatnia", ma klopoty z wlosami etc.
            Za to w tych pieknych bohaterkach moze poczuc jak to jest byc taka piekna i miec
            mezczyznów na kopy ;)
            I z biegiem czasu rzeczywiscie, te pieknosci staly sie u niej wrecz nieziemskie.
            A w jednym z tomów w latach 90ych popelnila nawet taka hybryde czasowa, ze
            opisala siebie jednoczesnie w dwóch osobach: jako stosunkowo mloda narratorka
            oraz jako swoja wlasna tesciowa, obie zreszta z tym samym imieniu i nazwisku. I
            jeszcze do tego obie tak atrakcyjne, ze panowie odróznic ich od siebie nie mogli
            i brali je za siostry ;)

            > A może faktycznie tak jest,
            > że im człowiek starszy, tym więcej urody dostrzega w młodych - sam fakt
            > posiadania gładkiej skóry stawia dowolne dziewczę na równi z Miss Polonią.

            Ach, gdyby mlodosc wiedziala, gdyby starosc mogla! Gdyby mlodosc wiedziala, co
            wie starosc, nie zakleszczalaby sie w kompleksach i nie siedziala w domu z
            depresja z powodu pryszczyka, tylko korzystalaby z zycia ile sie dalo i
            podrywala wszystko, co sie rusza i na drzewo nie ucieknie ;)

            • klymenystra Re: Dobry, zly i brzydki 25.02.07, 16:43
              .
              > A w jednym z tomów w latach 90ych popelnila nawet taka hybryde czasowa, ze
              > opisala siebie jednoczesnie w dwóch osobach: jako stosunkowo mloda narratorka
              > oraz jako swoja wlasna tesciowa, obie zreszta z tym samym imieniu i nazwisku.
              I
              > jeszcze do tego obie tak atrakcyjne, ze panowie odróznic ich od siebie nie
              mogl
              > i
              > i brali je za siostry ;)

              no, a Wielkim Diamencie? :) rozdwoila sie wrecz, ona i jej cud siostra,znajace
              w sumie, to oczywiste, wiele jezykow, poza tym posiadajace zamek w Noirmont,
              diament w spadku, wielgachna biblioteke i wspaniale wino...
              ciekawe, skad sie to Chmielewskiej bierze...
              • alitzja Re: Dobry, zly i brzydki 25.02.07, 17:10
                klymenystra napisała:
                > no, a Wielkim Diamencie? :) rozdwoila sie wrecz, ona i jej cud
                siostra,znajace
                > w sumie, to oczywiste, wiele jezykow, poza tym posiadajace zamek w Noirmont,
                > diament w spadku, wielgachna biblioteke i wspaniale wino...
                > ciekawe, skad sie to Chmielewskiej bierze...

                Ja przepraszam, że się wtrącę, bo "Wielki diament" czytałam dość dawno i nie
                wszystko pamiętam, ale odnoszę wrażenie, że mylisz tu autorkę (Joannę Ch.) z
                narratorką - to nie to samo! Nawet, jeśli narrator wypowiada się w pierwszej
                osobie, nie można go mylić z autorem. Ani tym bardziej przypisywać mu jego cech.
                • klymenystra Re: Dobry, zly i brzydki 25.02.07, 17:14
                  Taaaak? a to nowosc...

                  jednakowoz taki zabieg ma pewne znaczenie, prawda? szczegolnie w momencie, w
                  ktorym narratorka nosi imie i nazwisko autorki. a poza tym, istnieje takie cus,
                  jak mitokrytyka i ja sie zgadzam z jej zalozeniami.
                  • meduza7 Re: Dobry, zly i brzydki 25.02.07, 17:32
                    Przybliż założenia, to powiemy, czy też się zgadzamy.
                    Chmielewska w wielu swoich powieściach czyniła główną bohaterką po prostu
                    siebie (i rodzinę, i znajomych) przy czym marzenia o Nagłym Zdobyciu Wielkich
                    Pieniędzy już wtedy się ujawniały ("Całe zdanie nieboszczyka"), ale
                    przynajmniej co do urody skromnie opisywała siebie jako "też nie taką
                    ostatnią". Może jej chwalić samej siebie nie wypadało. Ale jak już te swoje
                    bohaterki wymyśla, to obdarowuje je takim mnóstwem dobra wszelkiego, że
                    czytelnik nie jest w stanie tego znieść bez trwałego zżółknięcia z zazdrości.
                    Realizm musieryczny przynajmniej nie zakłada istnienia wściekle bogatych
                    ciotek, które zostawiają w spadku miliony, diamenty, zamczyska... Co najwyżej
                    żyjące ciotki podzielą się pieniędzmi "z którymi nie mają co zrobić".
                    • klymenystra Re: Dobry, zly i brzydki 25.02.07, 17:37
                      a to to. wkladala w postaci swoje marzenia. najpierw ciekawe zycie, podroze,
                      pieniadze, a potem to juz znajomosc jezykow wszelakicj i nieziemska uroda. a
                      dziewczyna wyzej mi mowi, zebym odrozniala narratorke od autorki. miotkrytyka
                      zajmuje sie badaniem psychiki autora na podstawie tego, co pisal.

                      u Musierowicz jest raczej wishful thinking dotyczace calego swiata.
                      • ready4freddy Re: Dobry, zly i brzydki 12.09.07, 14:03
                        ostatnio odroznienie autora od narratora, albo te utozsamianie jednego z drugim
                        nabralo nowych znaczen. jesli czytacie newsy na portalu, pewnie wiecie, do czego
                        pije.
                    • czekolada72 Re: Dobry, zly i brzydki 28.08.07, 13:07
                      meduza7 napisała:

                      > Przybliż założenia, to powiemy, czy też się zgadzamy.
                      > Chmielewska w wielu swoich powieściach czyniła główną bohaterką po
                      prostu
                      > siebie (i rodzinę, i znajomych) przy czym marzenia o Nagłym
                      Zdobyciu Wielkich
                      > Pieniędzy już wtedy się ujawniały ("Całe zdanie nieboszczyka"),
                      ale
                      > przynajmniej co do urody skromnie opisywała siebie jako "też nie
                      taką
                      > ostatnią". Może jej chwalić samej siebie nie wypadało.

                      Ale jezeli juz czytujecie Chmielewska, to moze warto poogladac
                      zdjecia w autobiografii? Jak na kobiete rocznik '32 miescila sie
                      idealnie w owczesnych kanonach mody i urody, i nie oszukujmy sie -
                      jej mlodosc przypadla na trudne i ciezkie czasy, ale jak wszystkie
                      mi znane kobiety z tego rocznika, a tak sie sklada, ze jest ich
                      kilka, wiec podkreslam - wszystkie mi znane - zachowaly do poznej
                      starosci (sorry!) to "coś", potrafia zadbac o stroj, makijaz,
                      fryzure, mimo chorob - maja energie, wiec moze to lata wojny
                      tak "konserwowały" ?
                      • ready4freddy Re: Dobry, zly i brzydki 14.09.07, 17:33
                        o maquillage zadbac, droga pani, o maquillage :) Chmielewska inaczej nie napisze :)
            • ready4freddy Re: Dobry, zly i brzydki 12.09.07, 14:00
              > Janeczka miala nieskazitelne szafiry zamiast
              > oczu, naturalny jasny blond, do tego byla logiczna jak szatan i
              > rozkosznie oziebla ;)

              och tak, Janeczka to duuuza klasa, jak tak pomysle, to naprawde duza. tylko ten
              blond i szafiry nie teges troche jak na moje gusta, ale reszta.. tak tak :)
          • zieleniack Re: Dobry, zly i brzydki 15.09.07, 16:03
            hm, no ale tez nie mozna watpic to, ze nagle Roza wypiekniala.
            Przeciez to taka przemiana z brzydkiego kaczatka w pieknego
            labedzia:) Co czesto dzieje sie w wieku mlodzienczym - majac 13 lat
            wyglada taka jak przez okno, a majac 18 jest juz calkiem do rzeczy:)
        • ready4freddy Re: Dobry, zly i brzydki 12.09.07, 13:54
          podoba mi sie twoj punkt widzenia :P ale to czerwone pycho co az blyszczy.. czy
          to nie czasem taka pyza pna polskich drozkach, ta nasza cielecina? :) tez mysle,
          ze calkiem ladna, oczywiscie gdzie jej tam do Julii godnej balkonu w Weronie :)
          Aniella to istotnie pjur zeks, sadzac z opisow :)
          och tak, Pulpa wlasnie przeciez jest ptysiem z kremem do natychmiastowego
          pozarcia jednym klapnieciem :)
          ta pieciogwiazdkowa uroda Pyzi to dla mnie niezly szok, jak sie tak zastanowic -
          w koncu mowi to Bernard, bylo nie bylo obeznany z tematem, jako maz Anielli bez
          watpienia pieknej. a przeciez gdzie tam Pyzie do Anielli? nie rozumiem. po
          mojemu Pyza jest mocno przecietna, a autorka placze sie w zeznaniach :)
          • lezbobimbo Re: Dobry, zly i brzydki moralnie ;) 13.09.07, 01:55
            ready4freddy napisał:
            > podoba mi sie twoj punkt widzenia :P ale to czerwone pycho co az >blyszczy..
            czy> to nie czasem taka pyza pna polskich drozkach, ta >nasza cielecina? :) tez
            mysle ,> ze calkiem ladna,

            To blyszczace pycho to pamietajmy slowa i odczucia jedynie okrutnika i tyrana
            domowego Zaczka, który sam zreszta leci na hiszpanski prototyp Julii czyli
            ponetna Irenke. Stad moznaby uznac, ze jasnoblond uroda Cesina nie w jego typie ;)
            Cesia nie jest raczej przy kosci, piekna Giulietta wszak ma wiekszy biust od
            niej (w biuscie za szerokie, zalkala Cesia) a pewna Franciszka Wyrobek ocenia
            zielonooka Cesie jako niebezpiecznie zgrabna ;)

            > ta pieciogwiazdkowa uroda Pyzi to dla mnie niezly szok, jak sie tak
            >zastanowic -> w koncu mowi to Bernard, bylo nie bylo obeznany z >tematem, jako
            maz Anielli bez watpienia pieknej. a przeciez gdzie >tam Pyzie do Anielli? nie
            rozumiem. po> mojemu Pyza jest mocno >przecietna, a autorka placze sie w
            zeznaniach :)

            Odnosze nieodparte wrazenie, ze uroda bohaterek w ostatnich tomach jest
            wartosciowana moralnie ;)
            N.p. Pyzia jest grzeczna, milutka i dajaca soba pomiatac - no to nagle
            przycmiewajaco sliczna. Do tego mdleje, wiec jest Prawdziwa Romantyczna
            Ksiezniczka "w tych chorych czasach". Po tymze to wyskoku niedozywienia Bernardo
            Pavarotti oddaje jej hold absolutny oraz porównuje jej oczy do dobrych a wiec
            pieknych oczu Gabuni, co jest najwyzszym komplementem.
            Jego wlasna zona pjur seks, gwiazda teatralna, niestety pracuje poza domem i ma
            kariere miedzynarodowa. Do tego jako ostatnia niewdziecznica odepchnela od
            siebie w mlodosci dobrego krasnala, czyli malego rycerza Rojka. Za to bedzie
            karana az po kresy dni swoich.
            Co oznacza, ze mimo urody siedmiusetwatowej, staje sie coraz bardziej
            karykaturalna z tomu na tom i przewija sie gdzieniegdzie tylko jako postac
            komiczna.
            Laura - tez niedobra, wiec mimo jej lolitkowego seksapilu i ladnego wygladu,
            nikt jej nie kocha, a cnotliwi ksiazeta typu Lelujkowie czy muzyk Franz
            Ocarabessa odwracaja sie od niej ze wstretem niczym zawstydzone dziewice, bo
            ona.. usiluje ich poderwac? He-he-he.
            Jak to by rzekla Chmielewska w swych nieco trzezwiejszych spojrzeniach na sprawy
            damsko-meskie: rasowy babiarz w towarzystwie pieknych kobiet czulby sie akurat
            tak niepewnie -
            • ready4freddy Re: Dobry, zly i brzydki moralnie ;) 13.09.07, 10:54
              cos w tym jest :) ale to nowy trynd, wszak bad-to-the-bone Matylda, czyli lala
              malowana (odsylam do opisow Matyldy, gdzie kolory gryza sie jak wyglodniale
              amstafy o krwisty befsztyk) jest PIEKNA (jak malowanie :). chyba ze przyjmiemy
              taka teze: te niedobre sa piekne, ale powierzchownie jeno, natomiast te dobre to
              sa juz tak piekne, ze przycmiewaja tamte. z impetem w glab :)
              • ready4freddy Re: Dobry, zly i brzydki moralnie ;) 13.09.07, 10:54
                z impetem w glab kapusciany :) blad mi sie zrobil, "wglab" ofkors.
                • ready4freddy Re: Dobry, zly i brzydki moralnie ;) 13.09.07, 11:55
                  teraz to juz zglupialem.. jak mam to napisac w miare poprawnie? :)))
                  • alitzja usłużnie 13.09.07, 14:34
                    Jak mawiała moja polonistka - "masz instynkt ortograficzny i ufaj
                    mu";-)
                    "W głąb" - zawsze i wszędzie, bez względu na rodzaj głąba.
                    • ready4freddy Re: usłużnie 13.09.07, 23:00
                      problemem moim, droga Alitzjo, jest to, ze kiedys takich problemow nie miewalem... moze sie starzeje, a moze to wynik tego, ze jednak najczesciej po polsku czytam niniejszy portal, gdzie korekta istnieje wylacznie w naszej wyobrazni i trudno sie zen uczyc ;)
                      a instynkt mam, a co :)))
                      • croyance Re: usłużnie 14.09.07, 16:43
                        Ech, mam to samo; nigdy bledow nie robilam, instynkt ho ho ho, a
                        teraz moj kontakt z polskim to forum, a na forum - wiadomo. Dzisiaj
                        sie zastanawialam na powaznie, jak sie pisze 'rzygac'. Upadek.
    • toja737 Re: Dobry, zly i brzydki 02.09.07, 10:12
      A wracając do Musierowicz, to przecież pierwsze zdanie z IS jest
      parafrazą pierwszego zdania z "Przeminęło z wiatrem".
      Porównajcie: "Scarlett O'Hara nie była piękna..." i "Ida Borejko nie
      była ładna...". Obydwie mają po 16 lat, to tak na marginesie. Do BBB
      włącznie bohaterowie myśleli sercem i to ich czyniło pięknymi. Od
      Noelki myślą głównie o sobie i dlatego już nam tacy mili się nie
      wydają.
      • onion68 Re: Dobry, zly i brzydki 02.09.07, 10:49
        Racja. A jeśli nawet myśleli tylko o sobie, to nadrabiali to innymi
        sympatycznymi cechami. Jak Aniela - była odważna, inteligentna, zabawna. Zalety
        takiej np. Pulpecji - oprócz urody nie mogę jakoś znaleźć żadnych. Chyba tylko
        przynależność do klanu.
        Z drugiej jednak strony kilku wrażliwców pozostało - Natalia, Aurelia chociażby.
        • ready4freddy Re: Dobry, zly i brzydki 12.09.07, 13:56
          zaraz, zaraz.. niby ze Pulpa nie mysli sercem? toz to przeciez True Romance
          jest, kiedy tylko Pulpa wyzwala sie z toksycznych oparow Marcelka, niech zginie
          przepadnie ten zalosny demon trzeciej kategorii.
          • onion68 Re: Dobry, zly i brzydki 12.09.07, 19:28
            Ależ myśli nim, jednak tylko o sobie (no dobrze, jeszcze o ukochanym i i
            ewentualnie dziecku - zawsze określiłabym to jednak jako nie wychodzenie poza
            czubek własnego nosa). A jakbym była złośliwa, to bym powiedziała, że myśli
            hormonami, przynajmniej w tomie "Pulpecja" ;)
            W ogóle dyskusja między nami o Pulpie to rzecz ryzykowna - z powodu daleko
            posuniętego subiektywizmu... po obu stronach ;)
            Prawda jest taka, że Pulpa nie potrafiła się przejąć nawet nieszczęśliwą
            miłością swojej rodzonej siostry, z którą była blisko przecież - myśli o całej
            historii z mieszaniną wyższości i pobłażania. W pewnym momencie pomyślałam, że
            ona może po prostu nigdy nie wierzy, że sprawy mogą przyjąć naprawdę zły obrót i
            stąd ta pseudoznieczulica.
          • lezbobimbo Re: Dobry, zly i brzydki 13.09.07, 01:58
            ready4freddy napisał:
            >zaraz, zaraz.. niby ze Pulpa nie mysli sercem? toz to przeciez True >Romance jest,

            Jak to bylo? Odbiegajacy ze smiechem don Baltona trzymal za nitke okrecona wokól
            jej sploszonego serca? *metaforycznie oczywiscie*
            A potem w lesie przy Syrence "i spojrzeli na siebie, i juz nic nie moglo ich
            uratowac. Nieodwracalnie musieli sie pocalowac" - czy jakos tak? :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka