meduza7 15.10.07, 13:44 Tonie, i to tak szybko, że nawet bąbelki nie zostają. Weźcie mi powiedzcie, że znajdę sobie jakąś normalną pracę z normalną pensją i nie będę musiała uprawiać na co dzień borejkowskiego minimalizmu. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
onion68 Re: Głupi piniondz, bo tonie. 15.10.07, 14:04 No to Ci mówię, że znajdziesz :-) Prędzej czy później. A jeśli jest Cię to w stanie pocieszyć, albo ulżyć w bólu, że jest nas więcej, to u mnie też ostatnio jakby tonął. A minimalizm? Fajny jest w książkach, stroju lub aranżacji wnętrz ;) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Głupi piniondz, bo tonie. 15.10.07, 15:14 Zycze Ci oczywiscie, abys szybko znalazla normalna prace z dobra pensja, z dobrymi kolegami i bez stresa :) Ale takiego borejkowskiego minimalizmu, jaki oni teraz maja, to tez tylko zyczyc - laptosie & pecety po calym domu sie przewracaja, zmywarki, domki na wsi, ciotki, które z bejmami nie maja co zrobic, podróze, sanatoria, pensje za sztuki teatralne etc. ;) Odpowiedz Link
uccello Jak to dalej szło? 15.10.07, 22:33 Pieniądz nie tonie. A zawsze tonął. Kaczka utonęła i miś i dużo rzeczy utonęło. A pieniądz nie tonie. Widzisz sama. Będzie dobrze! Życzę Ci, żebyś zarabiała na tym, co lubisz robić najbardziej. I jeszcze będziesz mieć tę rozkoszną skalę porównawczą, między tym biedniejszym kiedyś, a dostatnim dziś. Odpowiedz Link
ready4freddy Re: Jak to dalej szło? 15.10.07, 23:34 moze, aby pieniadz nie tonal, najpierw kaczka z misiem musza pojsc na dno? zapachnialo agitacja, a chcialem tylko abstrakcyjnie zazartowac :O Odpowiedz Link
meduza7 Re: Jak to dalej szło? 17.10.07, 22:37 Pytanie: kto to jest miś? Miś na miarę czasów i możliwości? I gdzie jest grupa trzymająca misia? Misiu, mordo ty moja! Odpowiedz Link
ready4freddy Re: Jak to dalej szło? 18.10.07, 00:06 mis spoleczny, w oparciu o szesc instytucji... Odpowiedz Link
regndronning Re: Głupi piniondz, bo tonie. 18.10.07, 08:20 Ale przecież Borejkowie w nowej post PRLowskiej rzeczywistości nie uprawiają aż tak wielkiego minimalizmu.. hedonizm może to nie jest, ale jakoś nie słychać klepania biedy... Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Głupi piniondz, bo tonie. 25.10.07, 01:03 >regndronning napisała: > Ale przecież Borejkowie w nowej post PRLowskiej rzeczywistości nie > uprawiają aż tak wielkiego minimalizmu.. hedonizm może to nie jest, > ale jakoś nie słychać klepania biedy... U Borejków slychac tylko klepanie sie po brzuchach sytych lodami gruszkowymi i malaga! Tam nic, tylko sami sybaryci plozacy sie w wannach pachnacych fijolkami! Filolodzy antyczni i skryci dramaturdzy to dopieróz zlote zycie maja! Nadawala dla Was specjalnie i z troska o samoudreczenie i moralnosc, Wasza oddana i uznana paszkwilantka pani Szczepansko-Pozyczalska z dziury za piecem! Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Głupi piniondz, bo tonie. 25.10.07, 01:04 A tak wlasciwie to chcialam przypomniec meduzie7 wizje tego, co sie dzialo z piniondzem, co tonal. Otóz skrywal sie on w ilosciach nieprzebranych w kolanku! Odpowiedz Link
uccello Re: Głupi piniondz, bo tonie. 25.10.07, 02:41 lezbobimbo napisała: >co sie dzialo z piniondzem, co tonol. Otóz skrywal sie on w >ilosciach nieprzebranych w kolanku! > Sugerujesz ,żeby nasza Meduza wezwała hydraulika, czy udała się do ortopedy? Odpowiedz Link
kasiakaz1 Re: Głupi piniondz, bo tonie. 26.10.07, 12:37 Uprzejmie informuję, ze postodawczyni Meduza7 pracę znalazła. Nową. Co do pensji i warunków osobowych nic na razie nie wiem, ale zapowiada się fajnie. Pozdrawiam Życzliwy. Odpowiedz Link
meduza7 Re: Głupi piniondz, bo tonie. 02.11.07, 21:28 Uprzejmie donoszę, że wreszcie się dowiedziałam, ile będą mi w tej nowej pracy płacić - mam VII grupę zaszeregowania, kto umie, niech sobie rozszyfruje. Kokosy to nie są, ale może piniondz nie będzie tonął aż tak bardzo szybko. Odpowiedz Link
verdana Re: Głupi piniondz, bo tonie. 02.11.07, 21:48 Zgodnie z moimi doswiadczeniami, tempo tonięcia piniondza jest wprost proporcjonalne do zasobow tegoż. Bez szans na spowolnienie akcji. Odpowiedz Link
meduza7 Re: Głupi piniondz, bo tonie. 02.11.07, 22:28 Coś w tym jest, bo jakoś w tłustych latach nigdy nie udało mi się niczego zaoszczędzić. Odpowiedz Link
1802l Re: Głupi piniondz, bo tonie. 05.11.07, 13:56 Właśnie utonęło mi 350 zl - za naprawę komputera... Odpowiedz Link
verdana Re: Głupi piniondz, bo tonie. 05.11.07, 14:16 A mnie 1200 - bo lodowka wyzionęła ducha. Odpowiedz Link
ready4freddy Re: Głupi piniondz, bo tonie. 05.11.07, 22:49 ghost in the shell wyzionela? jak to wyglada? wypuszcza z siebie ostatni obloczek czynnika chlodzacego? :) Odpowiedz Link
verdana Re: Głupi piniondz, bo tonie. 05.11.07, 23:11 Wylewa treści wewnetrzne na podłoge, rzęzi, rzęzi i milknie. Na wieki. Odpowiedz Link
uccello Re: Głupi piniondz, bo tonie. 06.11.07, 00:04 Przesłuchaj kota. Możesz mu potrącać ( z miski) w ratach. Odpowiedz Link
ready4freddy Re: Głupi piniondz, bo tonie. 07.11.07, 00:06 sugerujesz, ze to kot wyprul lodowce flaki?? Odpowiedz Link
uccello Re: Głupi piniondz, bo tonie. 07.11.07, 00:25 Pamiętam opowieść Verdany o kocie, który tak bardzo interesował się zawartością lodówki, że został w niej za karę zamknięty. Myślę, że to był cichy nocny włam , a wyszło nieumyślne zabójstwo. Odpowiedz Link
uccello o kotach 07.11.07, 11:50 Myślę ,że to bardzo inteligentne zwierzęta. Sprytniejsze od nas, ludzi. Gdyby było odwrotnie, to one pracowały by na nasze utrzymanie, sprzątały po nas ..., i wodziły pełnym uwielbienia wzrokiem, mrucząc komplementy. Odpowiedz Link
ready4freddy Re: o kotach 07.11.07, 22:52 prawda, prawda :) o kocie mowa.. deser.gazeta.pl/deser/1,83453,4650249.html?op=1#skomentuj www.lifestylepets.com/ashera-faqs.html kosztuje prawie trzy razy tyle, co moja panda, ale 14-kilowy futrzak.. priceless :))) Odpowiedz Link
ginestra Re: o kotach 08.11.07, 11:41 :))))))))))) Fajnie piszecie o tych kotach - i fajne linki :) A jeszcze i mi przypomniała się pewna "złota myśl" o kotach i psach, którą powiedział mi pewien Australijczyk, dlatego zacytuję ją po angielsku: "Dogs have masters. Cats have staff." (to trochę apropos postu Uccello, o tym, że to my sprzątamy po kotach, karmimy je i darzymy uwielbieniem, a koty łaskawie te zabiegi przyjmują, pozostając dla nas jednakże nieprzeniknione..) Odpowiedz Link
jottka Re: o kotach 08.11.07, 13:31 po polsku ta słuszna maksyma znana jest w wersji - 'pies ma pana, kot personel służebny':) ale nieprzeniknioność kotów to pic na wodę, to bardzo komunikatywne zwierzęta, tylko mają inne zasady porozumiewania się niż psy, które przyjmuje się za wzorzec zwierzaka domowego; jak mój kot siedzi w widocznym miejscu i ma szalenie niewinną minę, to od razu wiem, że należy dokonać szacunku strat:) Odpowiedz Link
ready4freddy Re: o kotach 08.11.07, 14:02 o to to :) Zwierzatko Mojej Mamy (ale nie to z Bromby, tylko kot wlasnie) jest bardzo komunikatywne :) Odpowiedz Link
verdana Re: o kotach 08.11.07, 14:31 Mój kot po prostu mowi. Nie tylko potrafi powiedzieć, ze jest glodny, ale także czy ma wlasnie apetyt na sucha karme czy wręcz przeciwnie. Mowi, kiedy mam go pogłaskać. Mówi, kiedy jest zazdrosny o psa - zadnych problemów ze zrozumieniem. No, ale to jest wychowanek dwóch suk i spsiał. Odpowiedz Link
jottka Re: o kotach 08.11.07, 21:34 mój dyskutuje:( wygłasza też samokrytykę, po czym natychmiast zabiera się do czynności zakazanej typu drapanie fotela czy otwieranie szafki na bieliznę, rzuca ciężkie obelgi na sroki za oknem, zawodzi nad upadkiem współczesnego świata, siedząc na szczycie lodówki, tłumaczy mi przyjaźnie do ucha, że jak nie wstanę, to ta kołdra zaraz będzie w strzępach itepe itede - ale moim zdaniem każdy kot tak ma, którego wychowali ludzie, którzy z nim rozmawiali:) Odpowiedz Link
verdana Re: o kotach 08.11.07, 21:40 A jak wytlumaczysz, ze moj kot patrzy z miłością człowiekowi (konkretnie ja pełnie funkcje człowieka) prosto w oczy? Koty tego nie robia, koty tak wyrazają wrogość. Ale ten nieszczęsny kot chyba sądzi, ze jest psem. Cóż, przez cztery lata ssał mopsicę, biorąc ja za mamusię. A swoją drogą rozpacz kota, gdy zobaczył, ze suka nie żyje, byla jedną z najbardziej przejmujacych rzeczy, jaka widzialam. Odpowiedz Link
ready4freddy Re: o kotach 08.11.07, 22:37 -wrogosc? nie.. jesli opuszczaja uszy to i owszem, ale samo patrzenie w oczy nie wydaje mi sie wyrazem wrogosci, z kotem mam do czynienia co prawda tylko od czasu do czasu, ale .. no sam nie wiem :)- hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real live dead alien body. Odpowiedz Link
verdana Re: o kotach 08.11.07, 23:05 Tak, normalen koty nie patrza prosto w oczy, tylko troche obok. I jak im sie patrzy w oczy to czuja się zagrożone - dlatego koty zwykle idą na kolana do tego goscia, ktory kotów nie znosi i na kota się nie gapi. Znaczy - dobry człowiek. Odpowiedz Link
jottka Re: o kotach 09.11.07, 08:49 bym powiedziała, że to niezupełnie tak:) nieruchome wlepianie szeroko otwartych oczu w przeciwnika plus inne znaki ciała to jest nie tyle wrogość, co jawne wyzwanie, koty tak ustalają hierarchię (kto spuści wzrok i podwinie ogon, ten przegrał), psy zresztą czynią podobnie. natomiast jeśli kot patrzy ci prosto w oczy, ale zmrużonymi lekko oczyma albo jeszcze mruga do ciebie, to to jest jawny afekt i uczucie ('no lubie cie kocica, fajna jesteś') - koty wysoko uspołecznione, czyli takie które chowały się w mieszanym gatunkowo stadzie (z ludźmi i ew. innymi zwierzakami), uznają ludzi za partnerów i stosują względem nich sporo z kocich gestów zastrzeżonych dla pobratymców. mój kot, jak wszystkie koty ze stada, gdzie sie wychował, wita mnie niuchając mnie pod oczyma - koty tam mają gruczoły rozpoznawcze, ale tylko wysoce zsocjalizowany kot zastosuje tę procedurę powitalną do człowieka. Odpowiedz Link
meduza7 Re: o kotach 12.11.07, 10:49 Nie prowokujcie mnie, bo jak walnę epistołę o tym, co robi, mówi i jak patrzy mój Kocurro... Odpowiedz Link