Dodaj do ulubionych

Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta

08.12.07, 12:19
Wtam wszystkich.
Podczytuję sobie, wpadłam niedawno by "donieść", że Croyance i Verdana nie
dostały wierszówki za słynny artykuł:)
Ale jak już raz się odezwałam to muszę i drugi.

Fascynuje mnie, że tak dużo osób nie znosi Bernarda.
I szczerze mówiąc
, nie rozumiem czemu. BBB to obok Szóstej Klepki moja ulubiona część cyklu - a
Bernard to mój faworyt.

Poza tym - najlepszy mąż i ojciec w całym cyklu.
Przeczytałam na forum, ze : nie jest atrakcyjny (jak to???), że irytuje, ze
głupek, że nie męski...

A dla mnie Bernard to "lepszy" odpowiednik Mili;). Mąż, artysta i feminista -
pracuje "chyłkiem", idealnie panuje nad swoimi dziećmi (oczywiście - trudno by
życzył sobie dzieci układnych i potulnych;), "idzie w komercję", by zarobić na
dom, o co ma spore pretense Kozio, tworzy nastrój (swieta w Noelce - chociażby).
Jest na tyle męski, że nie boi się robić z siebie idioty (by zdobyć Anielę),
nie boi się też "kobiecych" zajęć...

Każda "Aniela" zafiksowana na własnej sztuce i pracy twórczej wie jak miło
mieć takiego Bernarda, który zadba i doceni i sie zachwyci - i dopilnuje by w
domu pachniało ciasem , choinką, a dzieci nie przeszkadzały zajętej mamie;)

Oczywiście - jest też dość egotyczny (jak to artysta);) i ma wiele wad - ale
zdecydowanie jako ojciec , mąż i mężczyzna w Jeżycjadzie robi najlepsze wrażenie.


Obserwuj wątek
    • szprota Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 13:09
      Bernard wypowiada się szalenie barokowo i myślę, że wiele osób to drażni. Mnie
      nie. Ciekawa zresztą rzecz, bo to samo w wykonaniu Piotrusia jest już nieznośne
      i mało realne.
      Ogromnie lubię w Bernardzie ten leciutki dystans połączony z dużą dozą
      serdeczności. Wspaniale spisał się w Imieninach podejmując interwencję między
      siostrami Pyziakównami (wtedy, gdy Laura upierała się pójść bodaj na lody z
      Luckiem i Różą). Jest aktualnie jedną z niewielu postaci w Jeżycjadzie, przy
      której odautorski komentarz M.M. nie kłóci się (u mnie przynajmniej, podkreślam)
      z odbiorem tejże postaci przez czytelnika.
      • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 13:20
        "Ogromnie lubię w Bernardzie ten leciutki dystans połączony z dużą dozą
        serdeczności."

        Oto, to.
        jego popisy i monologi nie irytują tak jak np. monologi Ignacego (tez egotyka,
        ale bez usprawiedliwienia) bo to jest dobry człowiek. Będzie się wygłupiał do
        czasu - a jak naprawdę trzeba w czymś pomóc czy coś zrobić - to zrobi.
        • szprota Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 13:23
          ...na przykład zaoferuje własną pierś ;)
          Właśnie zaczęłam czytać po raz kolejny Brulion Bebe B., tak, że będę miała
          okazję się Bernardem nacieszyć ("Żeromski, jak Boga najszczerzej kocham. Ale to
          nie ja napisałem te wszystkie bestsellery")
          • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 14:22
            I te jego cudowne happeningi:)

            • szprota Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 18:50
              "-Jestem w pełni sił!
              -To obal mury!- zaryczał Kozio."
              Zauważmy, że Bernardowi się chce. Angażuje się. Gdy Kozio opowiada o incydencie
              kolonijnym z Lisieckimi, ten mężczyzna z kitelkiem nie szczędzi sił, by dotrzeć
              do złoczyńców i uświadomić im ohydę postępku, nawet za pomocą ojcowskiego
              trzepnięcia po uchu. Mam wrażenie, że to nieco go odróżnia od, chociażby,
              "krzepiącej" Mili Borejko, która wobec tonącej w depresji Pulpy jest w stanie
              zdobyć się tylko na "może jej zimno" i podanie lodów (!) rodzinie.
              (to są dzieje oddalone od siebie zaledwie o pięć lat - wcale niedużo jak na
              wieloletniość Jeżycjady)
              • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 18:52
                > Zauważmy, że Bernardowi się chce. Angażuje się. Gdy Kozio opowiada o incydencie
                > kolonijnym z Lisieckimi, ten mężczyzna z kitelkiem nie szczędzi sił, by dotrzeć
                > do złoczyńców i uświadomić im ohydę postępku, nawet za pomocą ojcowskiego
                > trzepnięcia po uchu.

                Dokładnie.

                Bernard działa.

                • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 18:55
                  Poza tym - ma w sobie wiele ciepła, nie tylko "deklarowanego" przez autorkę (jak
                  np. u Mili, Gaby...). Drugą , podobnie ciepłą osobą jest mama Żakowa - wprawdzie
                  długo nie zauważająca harówki Cesi - ale jednak bardzo ciepła i kochająca.
                  • szprota Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 19:09
                    Mama Żakowa jest roztargniona (jak to artystka. Ciekawa rzecz, że wielu mnie
                    znanych osób zajmujących się szeroko pojmowaną sztuką celuje raczej w
                    zorganizowaniu niźli roztargnieniu), ale gdy Cielęcina wybucha na nutę "Boże,
                    jaka ja jestem nieszczęśliwa, gdyż mi nie do twarzy w kolorach brunetki" nie
                    waha się przyjrzeć budżecikowi i wysupłać sumkę.
                    Tzn proszę mnie nie zrozumieć opacznie, nie zamierzam przeliczać Żaczych uczuć
                    na kwoty, uwypuklam tylko sytuację, w której nie mamy deklaracji odautorskiej, a
                    żywe działanie.
                    Jeszcze jedna dygresja mi się nasuwa (jeśli było, to dawno), podobnie w temacie,
                    że tak to ujmę, sprzeczności między deklaracjami narratorki a zachowaniem
                    opisywanej przez nią bohaterki. Tudzież może omal ich braku. Mówię tu mianowicie
                    o Julii, którą początkowo nam się przedstawia jako piękną i dość zapatrzoną w
                    siebie. Urody nie podważam. Natomiast ten rzekomy egocentryzm... Przecież Julia
                    wykonuje sporo serdecznych gestów w stronę Cesi. "Od dzisiaj pluj w swój własny
                    tusz" chociażby.
                    • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 19:15
                      Ciekawa rzecz, że wielu mnie
                      > znanych osób zajmujących się szeroko pojmowaną sztuką celuje raczej w
                      > zorganizowaniu niźli roztargnieniu

                      Wśród moich znajomych róznie. Ale do tylko jedna osoba jest idealnie
                      zorganizowana - niemalże jak zegarmistrz ze "Złodzieja Czasu" (tez ma pudełka
                      opisane jak należy - gdzie napisano śrubki, znajdziesz śrubki;)

                      gdy Cielęcina wybucha na nutę "Boże,
                      > jaka ja jestem nieszczęśliwa, gdyż mi nie do twarzy w kolorach brunetki" nie
                      > waha się przyjrzeć budżecikowi i wysupłać sumkę.

                      O to, to. Nie mówi niczego w stylu "Przeszkadza mi jak narzekasz na swą urodę,
                      bądź twarda niczym twa matka" tylko po prostu NATYCHMIAST w jakiś sposób stara
                      się rozwiązać problem i pocieszyć córkę.

                      Natomiast ten rzekomy egocentryzm... Przecież Julia
                      > wykonuje sporo serdecznych gestów w stronę Cesi. "Od dzisiaj pluj w swój własny
                      > tusz" chociażby.

                      No i koleżanką w trudnej sytuacji też jakoś potrafi się przejąć.
                      Julia unika domowych robót i prowadzi bogate życie towarzyskie, poza tym lubi i
                      umie się "stroić" - tyle jej "egocentryzmu"

                      • szprota Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 19:26
                        Tak się ze sobą zgadzamy, że chyba zmienię nicka na lady.sybil ;)
                        (bez żadnych ubocznych myśli, rzecz jasna)
                        • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 19:27
                          :))))

                          • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 19:30
                            Swoją drogą cieszę się , że wreszcie ktoś lubi Julię.
                            Ja zawsze czułam do niej wielką sympatię - tez jestem starszą siostrą w stylu
                            zdecydowanie bardziej Julii niż Gaby - rozrzucanie ciuchów, anektowanie pokoju
                            dla swoich znajomych, uciekanie przed sprzątaniem... wiele juliowych "grzeszków" ...
                            • szprota Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 19:39
                              Julia jest świadomą sybarytką, a to się mocno pokrywa z moją filozofią życiową.
                              Tylko nigdy nie miałam młodszej siostry do plwania mi w tusz ;)
                            • lezbobimbo Re: klub Projuliowski Romeowski 08.12.07, 20:09
                              Ja tez lubie Julie szalenie :-)
                              "Dulscy, Dulscy wokól mnie!", utrzymywanie sie z dekoracji i malarstwa,
                              niewymuszony wdziek i elegancja itp ;)
                              Do tego niezlomny duch "Julka jest ostra facetka. W razie czego sama
                              delikwentowi strzeli w zoladek" ;)

                              Tylko co ona nagle zaczela dla tego Toleda tak gotowac? Czy to byla mama Zakowa,
                              co przyrzadzala coq au vin? Skad te artystki nagle sie tak dobrze odnajduja w
                              kuchni?
                              • onion68 Re: klub Projuliowski Romeowski 08.12.07, 20:10
                                Bo gotowanie to bezwzględnie rodzaj twórczości artystycznej :-)
                              • szprota Re: klub Projuliowski Romeowski 08.12.07, 20:16
                                Nie, to Julia gotowała. Oswajała Tolka wobec oświadczenia, że go kocha i
                                powinien się z nią ożenić.
                                Na tym etapie zakochania nie upatrywałabym w tym zakucia Julii w gary. Sama
                                miewałam zrywy kulinarne, gdy wybuchałam płomiennym afektem ;)
                                • sir.vimes Re: klub Projuliowski Romeowski 08.12.07, 20:18
                                  Ona przede wszystkim starała się dorównać wytwornością mamie wybranka stąd te
                                  kulinarne zrywy i serwis Nowakowskich (to wtedy pozyczono serwis, prawda?).
                                  • szprota Re: klub Projuliowski Romeowski 08.12.07, 20:28
                                    Na pierwszą wizytę rodziców Toleczka, tak.
                                    Swoją drogą fantastyczni z Żaków rodzice, że się tak przejęli, złapali za
                                    miotły, termos do przyniesienia lodów i suknię w krateczkę. Tak sobie myślę.
                                    Kolejny przykład nie deklaracji, a spontanicznego wsparcia. Złośliwość pcha mi
                                    przed oczy obraz Mili Borejko, która na słowa, że przyjdą rodzice wybranka
                                    wnuczki, tym zajadlej klekocze laptopem. Bezpodstawnie, bo wszak gdy przychodzą
                                    rodzice Fryderyka... (nie lubię CP i nie lubię tej sceny)
                                    • sir.vimes Re: klub Projuliowski Romeowski 08.12.07, 20:50
                                      I nie obrazili się ani trochę, że w przekonaniu Julii musza coś ze sobą zrobić
                                      (nie pamietam - ubrać ładniej? posprzątać?) by nie musiała sie ich "wstydzić"
                                      przed niezwykle imponującymi jej rodzicami Toleczka (którego mama wycinała
                                      pierniki w sukni z aksamitu bodajże co Julię zachwyciło).
                                      Pokpili sobie z niej odrobinkę - ale nie obrazili się. Dla mnie to fajne:)))

                                      • szprota Re: klub Projuliowski Romeowski 08.12.07, 20:53
                                        Na pewno zdradza przywoływany już tutaj dystans do siebie :)
                                • lezbobimbo Re: klub Projuliowski Romeowski 08.12.07, 23:53
                                  szprota napisała:
                                  > Nie, to Julia gotowała. Oswajała Tolka wobec oświadczenia, że go >kocha i
                                  powinien się z nią ożenić.

                                  Ale skad w takiej artystce z innego swiata nagle sie budzi lwica kuchenna? Musi
                                  mieli dobra ksiazke kucharska ;)

                                  > Na tym etapie zakochania nie upatrywałabym w tym zakucia Julii w
                                  > gary. Sama > miewałam zrywy kulinarne, gdy wybuchałam płomiennym afektem ;)

                                  Lo rety. Ja bym nawet dla najukochanszej osoby nie ugotowala (chyba z e w
                                  sytuacjach ekstremalnych). Nie lubie, nie czuje do tego drygu, wolalabym
                                  szczerze pozmywac ;)
                                  Ale przede wszystkim NIE chcialabym, aby ktos zainteresowal sie mna ze wzgledu
                                  na to, jak zajmuje sie chalupa. Nie jestem czyjas sluzaca i nie chcialabym
                                  obslugiwac kogos cale zycie - a co gdybym przestala obslugiwac? Zostalabym
                                  porzucona? Ble.

                                  Toleczek ma zakochac sie w kims, dlatego, ze ona mu dobrze gotuje? Co to za
                                  wiktorianskie zalozenie? Kucharki on chce? To do restauracji prosimy (zachecamy
                                  do zupy pomidorowej).
                                  Ja bym usilowala oczarowac wdziekiem osobistym, osobowoscia, humorem,
                                  inteligencja, przymiotami ducha i ciala, seksapilem etc. ;)

                                  Gotowanie pyszna rzecz i dobra umiejetnosc, ale nie powinno to byc kryterium
                                  doboru partnera/partnerki.
                                  • sir.vimes Re: klub Projuliowski Romeowski 09.12.07, 00:03
                                    Toleczek ma zakochac sie w kims, dlatego, ze ona mu dobrze gotuje?

                                    nie, bo dobrze gotuje...
                                    Zważ, że Julii zaimponowała "matka - hrabina" i chciała tak samo - robić
                                    wykwintne potrawy w aksamitnej sukni;) Makaronik z sosikiem wydawał się jej zbyt
                                    "prostacki" dla hrabiowskiego potomka;)
                                    • lezbobimbo Re: klub Projuliowski Romeowski 09.12.07, 00:18
                                      Aaa juz pojmuje, snobizm ale gastronomiczny + wizualny.
                                      Zaimponowali jej hrabia i aksamit.
                                      A kto Dulszczyzne potem wypominal ;)
                                      • sir.vimes Re: klub Projuliowski Romeowski 09.12.07, 00:20
                                        Hehe,
                                        Juleczka zmienna była;) i chyba celowała w takich chwilowych fascynacjach.
                                  • szprota Re: klub Projuliowski Romeowski 09.12.07, 00:52

                                    Myślę, że sir.vimes poniżej znakomicie oddała, o co szło w tym nagłym zamiłowaniu Julii do kuchni. Choć nie stronie i od opinii, że w przekonaniu autorki przez żołądek do serca i że istotnie Tolek miał pokochać w Julii kucharkę i dobrą panią domu. Wolę jednak myśleć, że Julia żyje własnym życiem, nie dała się znanewrowac w tę rolę i do tej pory jest uroczą "obijającą" się artystką :) btw, miło mi czytać, że jest tu jeszcze ktoś, kto buntuje się postrzeganiu roli kobiety przez pryzmat prowadzenia domu i wyłącznie po tych czynnościach oceniania jej wartości. Wiem, napisałam wcześniej o zrywach kulinarnych w moim wykonaniu, ale muszę przyznać, że nie czułam się dobrze w tej roli, a z racji dość jednak, jak to ujęłaś, wiktoriańskiego wychowania, miałam w związku z tym poczucie winy. Ech, temat na osobny wątek :)
                                    • lezbobimbo Re: klub Projuliowski Romeowski 09.12.07, 01:03
                                      szprota napisała:
                                      > Wiem, napisałam wcześniej o zrywach kulinarnych w moim wykonaniu, ale
                                      > muszę przyznać, że nie czułam się dobrze w tej roli, a z racji dość >jednak,
                                      jak to ujęłaś, wiktoriańskiego wychowania, miałam w związku z >tym poczucie
                                      winy. Ech, temat na osobny wątek :)

                                      Nie czuj winy! Czuj sie Julia! Urocza i leniwa, wydymaj wargi i swiec gwiazdkami
                                      w oczach :-) Badz z siebie zadowolona nawet we snie!
                                      Zbijaj minimum jedna szklanke przy zmywaniu, zaraz powrócisz do równowagi, hi hi.

                                      P.S. na Roosevelta Gabie marzy sie synek-sybaryta, machajacy pulchna nózka. Za
                                      to Laura jest ta niedobra, bo nie wyrywa mamusi kazdej roboty z rak, jak
                                      Pyzunia..echhh, gdziez nam zatracila Julia tamtych lat :-)
                                      • szprota Re: klub Projuliowski Romeowski 09.12.07, 01:38
                                        Z lenistwem idzie mi znakomicie, gorzej z resztą ;)
                                  • croyance Re: klub Projuliowski Romeowski 11.12.07, 15:15
                                    Nie... Julia zaczela gotowac w celach uwodzicielskich, jak juz
                                    uwiodla, na pewno przestala. Uwielbiam ja zreszta.
                      • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 21:12
                        > No i koleżanką w trudnej sytuacji też jakoś potrafi się przejąć.
                        > Julia unika domowych robót i prowadzi bogate życie towarzyskie,
                        poza tym lubi i
                        > umie się "stroić" - tyle jej "egocentryzmu"

                        Z tą koleżanką to nie nazwałabym tego wielkim altruizmem. Zwróćcie
                        uwagę, że to Cesia głównie zajmowała się Irenką. Julka tylko dała
                        jej mieszkanie, zresztą Rodziców, nie swoje, a więc żadna
                        odpowiedzialność za wprowadzanie się Krystyny na nią nie spadła.
                        Trochę to łatwa uczynność.
                        Dla mnie Julka jest egocentryczką - zajętą własnymi sprawami i
                        narcystyczną, niemniej pełną uroku i sympatyczną, cokolwiek by nie
                        mówić. Całkiem lubię tę postać.
                        • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 21:24
                          "Julka tylko dała
                          > jej mieszkanie, zresztą Rodziców, nie swoje"'

                          Nie chodzi o to, że dała (zresztą - wcale Krystynie nie obiecywała, że
                          ktokolwiek z Żaków bedzie niemowlę niańczył)
                          tylko, że w ogóle zainteresowała się jej sytuacją i podjęła się namawiania
                          rodziców na udostępnienie Krystynie jakiegoś miejsca w mieszkaniu (sama zresztą
                          nie była pewna jakiego).
                          Wiele osób z Krystyną by miło pogadało, powspółczuło, pokiwało głowa nad
                          podłoscią pani, która wymówiła lokum i poszło w dobrym humorze do domu.
                          Julia BEZ ZASTANOWIENIA postanowiła, że trzeba działać.
                          • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 21:27
                            Tak, przyszła do domu z Krystyną i zaatakowała słownie rodzinę,
                            stawiając Żaków w jednoznacznej sytuacji.
                            A co mieli zrobić Żakowie? Nie wpuścić jej?
                            Gdyby miała takie całkiem czyste intencje, przyszłaby i spytała
                            dyskretnie, a nie wielka akcja niczym happening Bernarda
                            • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 21:33
                              Właśnie o tym pisze - Julia zareagowała spontaniczną pomocą.

                              Wiekszość osób nie zadałaby sobie dyskomfortu zaryzykowania awantuy z rodzicami
                              , chociażby.

                              Wiele osób po logicznym przemysleniu sprawy zdecydowałoby , ze nie ma prawa
                              zmuszać rodziców do itd dzięki czemu Krystyna mogłaby sobie spać pod mostem.

                              A że Julia jako osoba egzaltowana zrobiła z tego piekny popis - nic dziwnego.
                              Zresztą, mam wrażenie, ze tak właśnie Żakowie chcieli swoje córki wychować - na
                              osoby, które spontanicznie dzielą się tym co mają (nawet jeśli tym czymś jest
                              powierzchnia mieszkaniowa)
                              • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 21:36
                                Mi nie chodzi o awanturę z rodzicami, tylko o tym, że zostawiła
                                Rodzinę bez wyboru - nie mieli innego wyjścia, bo byli pod presją i
                                musieli przyjąć Krystynę.
                                Jestem pewna, że oni by ją przyjęli równie chętnie, gdyby zrobiła to
                                inaczej. Chodzi mi tylko o to, że się z nimi nie liczyła.
                                • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 21:48
                                  Moze chciała właśnie zablokować możliwość odmowy?
                                  Może chciała poczuć się "dramatycznie"?

                                  Nie piszę, że Julia była uważającą , potulną i zawsze kulturalną dziewczyną:)
                                  jak najbardziej nie.
                                  Ale bardzo chciała Krystynie pomóc - i to jest ważne w kwestii Krystyny.

                                  Co do robienia wielkiego wejścia, stawiania rodziny w dość specyficznej sytuacji
                                  itp - kwestia charakteru.

                                  Czy się "z nimi nie liczyła" - tak bym tego na pewno nie opisała. Potraktowała
                                  ich odrobinę jak tło, wręcz sugerowała , ze się nie zgodzą zanim sami się do
                                  końca wypowiedzieli (o ile dobrze pamiętam), to prawda.

                                • onion68 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 09.12.07, 08:20
                                  > zostawiła
                                  > Rodzinę bez wyboru - nie mieli innego wyjścia, bo byli pod presją i
                                  > musieli przyjąć Krystynę.

                                  E tam, bez wyboru. W końcu nie stała im ta Krystyna z miną Piotrowina nad
                                  głowami, dyskretnie w drugim pokoju przebywała. Ponadto, jeżeli ktoś ceniłby
                                  jednak swoją wygodę ponad wszystko, to jest bez znaczenia, czy Krystyna tam była
                                  czy nie. Np. ja na 99% nie ugięłabym się, niestety.
                                  "Czekają nas spore kłopoty, jeśli zaczniemy we wszystko wierzyć" - babcia Weatherwax
                              • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 21:38
                                moim zdaniem, nie wolno wymuszać w takich sytuacjach. to nie było
                                jej własne mieszkanie i nie jej konsekwencje.
                                • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 21:43
                                  Ja nie mówię, że Julia ma być idealna. Gdyby Żakowie byli idealni,
                                  byliby nudni. Tylko nie zgadzam się z tym, że należy piać nad nią z
                                  zachwytu, jaka jest złota i dobra. No bez przesady.
                                  • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 21:48
                                    Owszem, Julia jest dobrą dziewczyną.

                                    • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 21:50
                                      Moim zdaniem nie jest dobrą, ale uważam, że dzięki temu jest barwna.
                                      Podobnie jak Aniela itp.
                                      • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 21:51
                                        A kto jest twoim zdaniem dobry w Jeżycjadzie?
                                        • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 21:58
                                          Dla mnie nie ma osób jednoznacznie dobrych i złych. Ogólnie Julkę
                                          widzę pomimo jej wad z sympatią. A np. nie przepadam za Gabrielą,
                                          choć przecież jest kreowana na ideał. Do "dobrych" postaci, które
                                          lubię, zaliczyłabym np. Kreskę.
                                          • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 22:02
                                            > Dla mnie nie ma osób jednoznacznie dobrych i złych.

                                            A, bo jakoś miałam wrażenie, że zaliczasz Julię do "tych złych".
                                            • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 22:08
                                              No to miałaś złe wrażenie. To, że uważam, że Julka postąpiła w
                                              jakiejś sytuacji wcale nie tak idealnie, jak twierdzicie, nie
                                              znaczy, że jej nie lubię. Napisałam to wyraźnie w kilku innych
                                              postach.
                                              • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 22:11
                                                Ja po prostu - nie idealizuję postaci.
                                                Jedną z moich ulubionych postaci jest Tygrys (co zresztą widać po
                                                nicku). Egocentryczka, niekiedy egoistka, jednak ma niezależny
                                                charakter i osobowość i za to ją bardzo cenię.
                                                • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 22:26
                                                  Nie zauważyłam u siebie tendencji do idealizowania postaci.
                                                  • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 22:32
                                                    Może, ale odniosłam takie wrażenie, że patrzysz na Julkę jak na
                                                    jakąś świętą: super szlachetna, dobra, altruistka i w ogóle. A ona
                                                    nie jest idealna, choć dla mnie właśnie na tej "mieszance
                                                    wybuchowej" jakim jest jej charakter polega jej urok.
                                                  • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 22:33
                                                    przepraszam za braki w przecinkach :)
                                                  • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 22:46
                                                    Hm, dyskutowałysmy ze Szprotą o tym, ze nie jest tak egocentryczna jak się
                                                    sugeruje. Widzisz w tym uświęcanie Julki?

                                                  • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 22:51
                                                    No, widzisz. Ty odebrałaś moje posty jako nichęć ogólną wobec Julii,
                                                    a ja Twoje jako jej idealizację. :) Chyba obie się trochę źle
                                                    odczytałyśmy. Wyciągam białą chorągiew na znak pokoju :P ;)
                                                • croyance Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 11.12.07, 15:21
                                                  Zawsze bardzo lubilam egocentrykow :-)
                                      • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 21:53
                                        Aha, jeszcze coś: To że uważam, że Julia nie jest dobrą dziewczyną,
                                        nie znaczy też, że jest złą. Po prostu, jak większość normalnych
                                        ludzi, jest gdzieś pośrodku. Poza tym, emanuje z tej postaci
                                        naturalność - za to ją lubię. Tyle o Julce.
                    • lezbobimbo Artysci w Jezycjadzie i zmywanie 08.12.07, 19:57
                      szprota napisała:
                      > Mama Żakowa jest roztargniona (jak to artystka. Ciekawa rzecz, że wielu mnie>
                      znanych osób zajmujących się szeroko pojmowaną sztuką celuje raczej w>
                      zorganizowaniu niźli roztargnieniu),

                      Jako sama artystka z rodziny artystycznej-rzemieslniczej-i-rekodzielnej spiesze
                      nadmienic, ze artysci zaprawde sa rózni a roztargnienie potrafi byc cecha
                      niemalze dziedziczna ;) Sama znalam tylko jednego zorganizowanego artyste, z
                      porzadkiem jak w wojsku, ale gdy chwytala go depresja to potrafil pic przez
                      kilka dni bez przerwy..

                      Ile mamy w koncu tych artystów w Jezycjadzie?
                      malarstwo (Julia, Toleczek (chyba), ciocia Lila, Bernard i Terpentula), rzezba
                      (mama Zakowa) teatr, ach teatr (Aniela, Józefina, Konrad), kino (Przeszczep z
                      tym malym ;), kabaret (Tomcio), poezja niespelniona (ciocia Wiesia) muzyka
                      (Tosia, mama Zaby, Wolfi i organista Filip) happeningi (Dambo z Bernardem etc).
                      Czy maja jakies cechy wspólne?
                      Utrzymuja sie ze swej sztuki albo musza dorabiac na inne sposoby albo nie
                      spelniaja sie. Sa roztargnieni, bywaja z glowami w oblokach, ale sa i nader
                      realistyczni.

                      ale gdy Cielęcina wybucha na nutę "Boże,
                      > jaka ja jestem nieszczęśliwa, gdyż mi nie do twarzy w kolorach brunetki" nie>
                      waha się przyjrzeć budżecikowi i wysupłać sumkę.

                      Ja tam nie wiem, czy mama Zakowa musiala sie przygladac budzecikowi. Ze wysuplac
                      sie nie wahala, to wrecz oczywiste dla roztargnionej ale serdecznej istoty ;)

                      > w temacie> że tak to ujmę, sprzeczności między deklaracjami narratorki a
                      zachowaniem> opisywanej przez nią bohaterki. Tudzież może omal ich braku. Mówię
                      tu mianowici
                      > e> o Julii, którą początkowo nam się przedstawia jako piękną i dość zapatrzoną
                      w> siebie. Natomiast ten rzekomy egocentryzm... Przecież Julia> wykonuje sporo
                      serdecznych gestów w stronę Cesi.

                      Mozemy to podciagnac pod deklaracje wbrew zachowaniu bohaterki, tylko ze
                      deklaracja lekko negatywna, natomiast bohaterka pyszna ;)
                      Lubie jej zdrowy egocentryzm "Julia szybko pojela, ze gdy stlucze minimum jedna
                      szklanke przy kazdym zmywaniu, to zaszczyt pomagania mamusi zostanie jej odjety"
                      bo ona w tym momencie opiera sie temu straszliwemu wyrokowi: "usilowano wdrozyc
                      ja w zestaw czynnosci bedacych _nieodlacznym_ skladnikiem losu _kazdej_
                      kobiety". Potem Cesia deklaruje, ze nigdy nie wyjdzie za maz, bo bedzie musiala
                      zmywac gary.. Cale szczescie, ze czasy sie zmienily i dzisiaj malzenstwo sklada
                      sie z czegos innego niz mama zmywa, rodzi i gotuje, tata zarabia i sie byczy.
                      Sami Zakowie tez dochodza do demokracyjnego consensusu po buncie Cesi: zmywaja
                      wszyscy po kolei, a kto sie wylamuje, placi :-)
                      Chociaz boje Ignacego ze zmywarka swiadczylyby o tym, ze gdzieniegdzie na
                      Jezycach zachowaly sie jeszcze wyspy konserwatyzmu w kwestiach podzial
                      obowiazków domowych ;)
                      • szprota Re: Artysci w Jezycjadzie i zmywanie 08.12.07, 20:22
                        lezbobimbo napisała:

                        [cytat ze mnie]
                        w temacie że tak to ujmę, sprzeczności między deklaracjami narratork i a
                        zachowaniem> opisywanej przez nią bohaterki. Tudzież może omal ich braku. Mówię
                        tu mianowicie o Julii, którą początkowo nam się przedstawia jako piękną i dość
                        zapatrzoną w siebie. Natomiast ten rzekomy egocentryzm... Przecież Julia
                        wykonuje sporo serdecznych gestów w stronę Cesi.
                        [ciach]
                        >
                        > Mozemy to podciagnac pod deklaracje wbrew zachowaniu bohaterki, tylko ze
                        deklaracja lekko negatywna, natomiast bohaterka pyszna ;)

                        O, to właśnie miałam na myśli. Że narratorka ocenia Julię (a czyni to o wiele
                        rzadziej niż względem innych bohaterów w późniejszych częściach) z lekka
                        negatywnie, tymczasem zachowania Julii wobec siostry wykazują, że jest osobą
                        serdeczną i wrażliwą.

                        > Lubie jej zdrowy egocentryzm "Julia szybko pojela, ze gdy stlucze minimum
                        jedna szklanke przy kazdym zmywaniu, to zaszczyt pomagania mamusi zostanie jej
                        odjety" bo ona w tym momencie opiera sie temu straszliwemu wyrokowi: "usilowano
                        wdrozyc ja w zestaw czynnosci bedacych _nieodlacznym_ skladnikiem losu _kazdej_
                        kobiety".

                        Jakże i dla mnie to zrozumiałe! :)
                        Generalnie czytając Jeżycjadę popadam czasem w poczucie winy ze względu na swoje
                        bałaganiarstwo i stronienie od garów, które wszak są nieodłącznym losem... a
                        figę, no.
                        • tygrys2112 Re: Artysci w Jezycjadzie i zmywanie 08.12.07, 21:17
                          Nie wiem, czy autorka postrzega Julię negatywnie. Myślę, że Julka
                          jest po prostu barwna i naturalna, ma wady i zalety, jak wszyscy
                          Żakowie.
    • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 15:53
      Cóż, widzę, że nie szukałam jednak dokładnie - i watek o Bernardzie już był:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=57054411&v=2&s=0
      i pięknie tam został mój ulubieniec opisany.

      Jednak twierdzę , że najjaskrawszą zaletą Bernarda jest nie kolekcja guzików,
      talent i poczucie humoru tylko imponujace zaangażowanie w ojcostwo (imponujące
      zwłaszcza na tle reszty bohaterów Jeżycjady).

      Chociaż - może to właśnie zgadza się ze stereotypem szalonego artysty? Tak
      szalonego, że aż gotować i wychowywać dzieci potrafi bez leku i zakłopotania?
      • k_linka Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 16:00
        Z tym ojcostwem to racja. Mnie drazni ale jako osoba, a nie dlatego ze prowadzi
        dom i malo meski jest. A jako ojciec spisuje sie wspaniale, wlasciwie jedyny
        taki tata w Jezycjadzie.

        PS. A skad wiesz kto dostal wierszowke? ;)
        • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 16:03
          Podejrzewam, ze pani, która przepisała teksty z forum.

          I bawi mnie to bo w życiu nie oparłabym sie pokusie napisania WŁASNEGO tekstu na
          taki temat.
          No, ale moze tekst powstawał na dwie godziny przed terminem oddania... W kazdym
          razie wypadałoby się podzielić ze współautorkami, nieprawdaż?
          • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 16:05
            To była odpowiedź na PS.

            A co do meritum - własnie nie uważam, ze Bernard jest mało "męski".
            On się po prostu nie zastanawia nad takimi sprawami - damską bluzkę tez moze
            założyć i nie stracić animuszu ;). Nie musi udowadniać , że jest mężczyzną -
            więc i "zniewieścienie" w sferze domowej czy ubraniowej go nie przeraża.
          • croyance Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 11.12.07, 15:26
            Mnie na wierszowce nie zalezy. Mozecie mnie cytowac za darmo, kiedy
            tylko chcecie :-D
    • mankencja Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 16:03
      o ile bardzo lubię Bernarda z BBB, to już w póxniejszych częściach -
      choćby w CzP, w scenie, gdzie wraca z synem od demntysty (urzekla
      mnie w niej riposta Laury) - zaczyna mnie on delikatnie
      denerwować... jego barokowe kwestie wypadają jakby mniej naturalnie,
      daje się zauważyć jakiś brak wyczucia. pomimo to doceniam jego
      postawę jako ojca :)
      • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 16:14
        daje się zauważyć jakiś brak wyczucia

        Możliwe, ale nie odróżnia sie tym jakoś strasznie od wiekszości ludzi - i od
        większości bohaterów Jeżycjady.
        • mankencja Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 17:35
          fakt, co nie znaczy, ze nie moze mnie to lekko denerwowac
          • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 17:36
            ależ może:)

    • ginny22 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 16:25
      Nie znoszę Bernarda! Żywiołowo. I najbardziej spośród
      wszystkich "pozytywnych" bohaterów Jeżycjady. Ojcem może jest
      świetnym, niemęskim też bym go nie nazwała, ale... Ta jego
      barokowość stylu, samozachwyt, brak wyczucia chwili, przekonanie, że
      wszyscy są nim zainteresowani... Brr. Nie znoszę takich typów, ni w
      literaturze, ni w życiu. Przytłaczają swoją osobą wszystkich wokół,
      nie zostawiając ani szczelinki przestrzeni życiowej dla innych.
      • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 16:34
        "Przytłaczają swoją osobą wszystkich wokół,
        > nie zostawiając ani szczelinki przestrzeni życiowej dla innych."

        Ogólnie wywnioskowałam, ze po prostu nie odpowiada ci taki styl. Ale co do tego
        ostatniego - zdecydowanie nie zgadzam się. On , owszem, gada - ale nie chce
        nikomu szkodzić, olśniewać czy - w żadnym razie - zajmować "przestrzeń życiową".

        Raczej sypie anegdotkami niż anektuje, brak zainteresowani u słuchaczy nie
        wyowułuje u niego gniewu czy pretensji, co zapewne miałoby miejsce gdyby był
        taki jak sugerujesz.

        osoby zajmujące "czyjąś przestrzeń życiowa" to dla mnie przede wszystkim :
        babcia Jedwabińska , Kozio (chłopczyk skadinąd atrakcyjny i zabawny), i na pewno
        ktos jeszcze - ale nie Bernard.

        A Bernard to facet, który poza wszystkim co wymieniłam, jest "mentalnie" w
        kawiarni dla bohemy gdzie można dowolnie długo gadać o czymkolwiek aż urodzi się
        z tego jakiś twórczy pomysł.
        • ginny22 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 18:28
          > Ogólnie wywnioskowałam, ze po prostu nie odpowiada ci taki styl.
          > Ale co do tego ostatniego - zdecydowanie nie zgadzam się. On ,
          > owszem, gada - ale nie chce nikomu szkodzić, olśniewać czy - w
          > żadnym razie - zajmować "przestrzeń życiową"

          Owszem, na taki styl mam reakcję alergiczną. I z kolei nie zgodzę
          się z Tobą - gada i tym gadaniem niszczy randkę Grzesia i Gaby czy
          tłumi przyjazd Natalii z Cypru. Jednostki mniej bujne i intensywne
          przy nim giną. Tak to odbieram.

          > brak zainteresowani u słuchaczy nie wyowułuje u niego gniewu czy
          pretensji

          Fakt, bo jego wcale nie interesuje, czy słuchacze są nim tak samo
          zafscynowani jak on. :)

          >Kozio (chłopczyk skadinąd atrakcyjny i zabawny)

          Skoro już padło jego imię - Kozia uwielbiam. Jako artystę i jako
          człowieka.
          • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 18:35
            > Skoro już padło jego imię - Kozia uwielbiam. Jako artystę i jako
            > człowieka.
            Kozio jako nastolatek w pewnym stopniu mnie bawi (ta poza poety przeklętego,
            domowego Sartra w piżamce, udramatycznianie wszystkiego co sie da - znam) - ale
            jako mężczyzna i człowiek dorosły nie odpowiada mi zupełnie.

            Jeżeli choć trochę dojrzał - OK, ale tego rodzaju naburmuszenie u dorosłych
            mężczyzn jest dość obrzydliwe.
            • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 18:36
              al
              > e
              > jako mężczyzna i człowiek dorosły nie odpowiada mi zupełnie.

              Skrót myślowy.
              Chodzi mi o to, że jeżeli jest taki dorosłym jakim był chłopcem.
    • nighthrill Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 16:28
      Się skupiłyście na pierwszej części tematu wątku:-)
      A jakim Bernard jest artystą? Bo po lekturze cyklu daje się zauważyć, że to
      przede wszystkim on siebie jako artystę postrzega, kreuje się w pewnym sensie.
      Ma dużo twórczego zapału, ale z wynikami jego realizacji jest różnie - vide
      panneau na ścianie w "BBB", które nawet jego samego rozczarowało; czy obrazki,
      które chce dać Elce i Tomkowi w zamian za wizytę, a widać na nich "jakieś
      bladawe, anemiczne gałązki" i obdarowani jakoś nie wyrażają zachwytu.
      Dopiero w "CP" Bernard łapie jakieś zlecenia, maluje ten portret chłopki z
      bakłażanem:) Czy on w ogóle skończył studia artystyczne? Coś mi się kołacze, że
      był z Anielą na roku?
      • sir.vimes Zarabia na tym 08.12.07, 16:40
        Co do studiów - ja wnioskowałam, ze to typ wiecznego studenta , więc może i nie
        skończył.

        Ale z napomknień wiadomo, że zlecenia miał i wcześniej (co tak denerwowało
        młodziutkiego Konrada, nie rozumiejącego, że jeść dzieci muszą;)

        Poza tym - mozna tez łatwo wyobrazić sobie, że Bernard zajęty wychowaniem dzieci
        i żoną na jakiś czas wycofuje się z branży.

        Jeszcze jedno - on nie zajmuje się raczej tylko sztuką w sensie malarstwa ale
        czymś wiecej (te happeningi) - sztuka totalną (ale nie mam na myśli "sztuki
        totalnej" ze starego opowiadania "Pacykarz" Lewandowskiego;)).
      • k_linka Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 17:01
        nighthrill napisała:

        > Się skupiłyście na pierwszej części tematu wątku:-)
        > A jakim Bernard jest artystą? Bo po lekturze cyklu daje się zauważyć, że to
        > przede wszystkim on siebie jako artystę postrzega, kreuje się w pewnym sensie.
        > Ma dużo twórczego zapału, ale z wynikami jego realizacji jest różnie - vide
        > panneau na ścianie w "BBB", które nawet jego samego rozczarowało; czy obrazki,
        > które chce dać Elce i Tomkowi w zamian za wizytę, a widać na nich "jakieś
        > bladawe, anemiczne gałązki" i obdarowani jakoś nie wyrażają zachwytu.
        > Dopiero w "CP" Bernard łapie jakieś zlecenia, maluje ten portret chłopki z
        > bakłażanem:) Czy on w ogóle skończył studia artystyczne? Coś mi się kołacze, że
        > był z Anielą na roku?
        >
        >


        Wszak dziela wielu artystow nie zachwycaly, zwlaszcza niewyrobionych odbiorcow....
        Aniela i Bernard ukonczyli (?) grafike - chyba tak jak autorka?
        • sir.vimes Obrazki w Noelce 08.12.07, 17:06
          zy obr
          > azki,
          > > które chce dać Elce i Tomkowi w zamian za wizytę, a widać na nich "jakieś
          > > bladawe, anemiczne gałązki" i obdarowani jakoś nie wyrażają zachwytu.

          Przede wszystkim obdarowani nie sa zachwyceni bo chyba Bernard próbuje im to
          wcisnąć zamiast zapłaty w gotówce za wizytę Mikołaja. A gotówka jest dla
          licealnej młodzieży zazwyczaj rzeczą istotną. W końcu oni nie byli tam
          zwyczajnie z wizytą - tylko "służbowo".
          • nighthrill Re: Obrazki w Noelce 08.12.07, 17:10
            No, niekoniecznie, bo po drodze Tomek mówi Elce "teraz idziemy do mojej kuzynki,
            też za darmo, przepraszam cię, chyba że Anielka nam coś odpali. Ale może i nie
            odpalić(...)"
            Więc chyba się nie spodziewali kasy za przyjście. A obrazki w końcu przyjęli,
            ale Bernard zaraz je odebrał, mówiąc, ze pogoda paskudna dla pasteli, a warto o
            obrazki dbać, bo będą kiedyś warte tysiące dolarów:)
            Więc chyba wierzył w swój talent...
            • sir.vimes Re: Obrazki w Noelce 08.12.07, 17:16
              No chyba jednak się spodziewali:) Ja w wieku Noelki tez brałam się za podobne
              zarobkowe przedsięwzięcia , i mimo deklaracji :) , zawsze liczyłam, ze rodzina
              coś dorzuci. Niekoniecznie gotówkę - ale np. czekoladę;)
    • sir.vimes Brak kokieterii 08.12.07, 17:13
      I jeszcze jedno - Bernard jest idealnie wierny i zdecydowany.
      To nie jest mężczyna którego teściowa musi namawiać do slubu, nie kokietuje też
      jak choćby Maciek, nie lęka się związku itd.

      Po prostu - od kiedy zdaje sobie sprawę , że czuje coś do Anieli postanawia ją
      zdobyć i stworzyć jej dom.
      I barokowo bajdurząc, w fantazyjnym kitelku robi jakby mimochodem to, czego nie
      potrafią inni faceci w Jeżycjadzie - umożliwia Anieli bycie i kobieta i matką i
      artystką nie heroiczną wszystkoistyczną poświęcającą się Matka Polką.
      Wystarczy wybobrazić sobie Kozia, też artystę, na miejscu Bernarda, by zrozumieć
      , że to nie byle co. Albo przypomnieć sobie Kreskę - jedyną osoba która pamięta
      i wspomina, że ona , tak jak mąż, jest uzdolniona, utalentowana itp itd jest
      odrzucony absztyfikant.

      • lezbobimbo Bardzo barokowy Bernard :) 08.12.07, 18:16
        Uwielbiam Bernarda z BBB - za bycie calkiem nowym osobnikiem w tomie, za
        wszystkie slowa spelzajace z jego usciech, za caly styl wypowiedzi, szalone male
        oczka i bycie warzecha w opozycji do zólwiów w majteczkach :D

        Natomiast uwazam, ze w pózniejszych tomach jakos sie popsul. Najgorzej pamietam
        go z Imienin: oto nagle okazuje sie plotkarka drobnoziarnista, a zamiast
        rozsiewac artystyczny barok-slowotok i kulture to wyzera Lelujkom kolacje i
        gwarzy na temat przepisów z mama Lelujkowa, a juz calkiem plame daje wpychajac
        sie Gabie i Grzesiowi do malucha, chociaz jada na randke (potem spiewajac piesni
        zolnierskie i opowiadajac Gabie cale swoje zycie)..
        A zadnych innych hapeningów oprócz tego z BBB sam nie pamieta :/

        Artystycznie - o ile pamiec mie nie zwodzi, Bernard w Zabie przeskoczyl swa
        passe gastronomiczna i wreszcie maluje jakies freski czy cusik w tym stylu?
        Rodzina mu pozuje w draperiach do czegos :) I jakimis obrazami do kosciola
        równiez sie podnieca?
        Podoba mi sie tez, jak w Noelce Bernard duma w jakich kolorach namalowalby Elke,
        tudziez jak nazywa Nutrie Wenus Cypryjska w tych nieszczesnych Imieninach.
        • sir.vimes Re: Bardzo barokowy Bernard :) 08.12.07, 18:24
          Co do tej bardzo krytykowanej akcji z wproszeniem sie na randke Gabrysi i
          Grzegorza - jakoś tak mi się zdaję , że we własnym mniemaniu Bernard spełniał
          dobry uczynek...
          Może bał się , że sami- bez niemowlaka, córek, Ignacego Borejki, zmywania itp -
          zanudzą się na śmierć;)

          Co do wyżerania - a to on jeden wyżera? W całej Jeżycjadzie bez orzerwy koś się
          komuś niemal wpycha do lodówki - poczynając od Ignacego wpraszającego się na
          obiad a kończąc na całej rodzinie, która pożera kolejne dania przygotowane przez
          ciężarną Gabrielę dla siebie samej (strasznie irytująca scena w moim odczuciu).

          Oczywiście , nie mam zamiaru Bernarda wybielać i bronić własną piersią. Ma on
          wady, ma, jak zresztąwspomniałam w pierwszym poście.
          Z tym, że jakies takie "mniej szkodliwe" niż większość bohaterów.
          • lezbobimbo Re: Bardzo barokowy Bernard :) 08.12.07, 18:56
            sir.vimes napisała:

            > Co do tej bardzo krytykowanej akcji z wproszeniem sie na randke Gabrysi i
            > Grzegorza - jakoś tak mi się zdaję , że we własnym mniemaniu Bernard spełniał>
            dobry uczynek...

            Musze zerknac do tych Jemienin. Cos tam bylo chyba takiego, ze on sie pyta,
            gdziez to oni jada; odpowiada: jak cudownie, tez sie z wami zabiore, a oni na to
            milcza - na co on cusik wyczuwa i sie pyta, czy aby nie bedzie przeszkadzac - a
            oni zamiast sie jakos twórczo wykrecic (nie oczekuje wrecz asertywnosci od tych
            dwoje;) albo dac cusik do zrozumienia, to zaciskaja zeby, wioza go na randke a
            potem Grzegorz ciska w kuchni zmywakiem.. ale moge zle pamietac :)

            > Może bał się , że sami- bez niemowlaka, córek, Ignacego Borejki, zmywania itp
            -> zanudzą się na śmierć;)

            Moze bal sie, ze taka idealna randka skonczy sie nastepnym niemowlakiem, wiec
            postaral sie ulzyc nastepnego pologu Gabrieli;)

            > Co do wyżerania - a to on jeden wyżera?

            Ludzie tam przerazeni, festiwal mu wybuchl, dziecko nadal zaginione, a ten
            wmiata czyjas jajecznice, zamiast dzwonic gdzie moze ;)

            > a kończąc na całej rodzinie, która pożera kolejne dania >przygotowane przez>
            ciężarną Gabrielę dla siebie samej (strasznie irytująca scena w moim odczuciu).

            Ano i prawda. Podsumowanie tej sceny "musiala tylko ukryc przed reszta rodziny,
            ze jej nic nie zostalo na kolacje" to wg. mnie nieco przerazajaca lekcja, jak
            powinno sie byc swieta-nieistniejaca czyli szmateczka do podlogi, bez wlasnych
            potrzeb :(

            > Oczywiście , nie mam zamiaru Bernarda wybielać i bronić własną piersią. Ma on
            > wady, ma, jak zresztąwspomniałam w pierwszym poście.
            > Z tym, że jakies takie "mniej szkodliwe" niż większość bohaterów.

            Ano. Tez doceniam, ze przynajmniej sam gotuje i sprzata tudziez opiekuje sie
            dziecmi, zamiast sie sybaryczyc lub bawic komputerem z innymi panami, podczas
            gdy kobiety gotuja, jak to ma miejsce w gniezdzie szalejacego patriarchatu na
            Roosevelta 5 (Imieniny-powrót Nutrii z Cypru) ;)
            Co prawda w tych samych Imieninach, gdy wybuchaja fajerwerki, Bernard uroczo
            scedywuje obowiazki organizatora na Aniele po tym pandemonium i podaza szukac
            dzieciecia z Pyza. Ale wlasciwie przejmuje sie wtedy cudzym dzieckiem, wiec tez
            nie tak zle z Bernardem Lwim Sercem, opiekujacym sie kazda drobina swiata tego ;)
            • sir.vimes Re: Bardzo barokowy Bernard :) 08.12.07, 19:02
              "Ano i prawda. Podsumowanie tej sceny "musiala tylko ukryc przed reszta rodziny,
              ze jej nic nie zostalo na kolacje" to wg. mnie nieco przerazajaca lekcja, jak
              powinno sie byc swieta-nieistniejaca czyli szmateczka do podlogi, bez wlasnych
              potrzeb :("

              Dla mnie to było zwyczajnie ohydne:(( tym bardziej w takiej niby-prorodzinnej
              rodzinie gdzie szkatułka z cennym skarbem w środku powinna być chyba traktowana
              z odrobinę większą troską... Celowo pisze szkatułka, bo nawet jeśli sama Gaba
              nikogo specjalnie nie obchodziła to chociaż o rozwoju płodu można było pomyśleć
              i zainteresować się czy i co pracowicie częstująca wszystkich Gaba zjadła...
            • sir.vimes Re: Bardzo barokowy Bernard :) 08.12.07, 19:03
              A jeszcze co do tej akcji z wpraszaniem - IMO więcej mówi ona na temat Grzegorza
              niż Bernarda.
              • lezbobimbo Re: Bardzo barokowy Bernard :) 08.12.07, 20:01
                sir.vimes napisała:
                > A jeszcze co do tej akcji z wpraszaniem - IMO więcej mówi ona na >temat
                Grzegorza> niż Bernarda.

                A sw. Gabriela to swieta? ;) Wiezie ja ukochany na randke, nagle wprasza sie
                szaleniec, a ona sie potulnie na to godzi? Tak nie lubi wlasnego meza, ze woli
                kolegów? ;)

                Btw. nie wiem czemu, ale niezbyt prawdopodobna wydaje mi sie zazylosc Bernarda z
                Gabriela.. ni stad ni zowad tacy swietni przyjaciele, a gdzie to sie poznali? Na
                Rynku Jezyckim, gdy oboje kupowali specjaly dla swych glodnych dzieci? ;)

                • sir.vimes Re: Bardzo barokowy Bernard :) 08.12.07, 20:32
                  > A sw. Gabriela to swieta? ;) Wiezie ja ukochany na randke, nagle wprasza sie
                  > szaleniec, a ona sie potulnie na to godzi?

                  No więc moze jednak im ten Bernard jakoś strasznie nie przeszkadza;)

                  Bo to "zamilknięcie" Gaby rzeczywiście jest dość dziwne i nie współgra z jej
                  portretem psychologicznym.
                  Rzecz byłaby zrozumiała gdyby chodziło o kogos bardzo bliskiego - np. Kreskę
                  (chociaż oczywiście Kreska nie wpraszałaby się w żaden sposób) - Gaba mogłaby
                  miec dylemat, że wprawdzie miała być randka ale z przyjaciółką tez fajnie...
                  odebrałam to jako jedną z wielu delikatnych sugestii, że Grzegorz to jednak
                  tylko nagroda pocieszenia po mrocznym, chmurnym i złym Pyziaku. Ale może sobie
                  wmawiam;)
                • nighthrill Re: Bardzo barokowy Bernard :) 08.12.07, 20:41
                  No, Gaba już od '78 roku przyjaźniła się z Anielą, więc gdy tylko Aniela
                  zakochała się w Bernardzie, pojawił się on też w Gaby życiu, jako bliski znajomy.
                • laura-gomez Re: Bardzo barokowy Bernard :) 12.12.07, 11:54
                  > Btw. nie wiem czemu, ale niezbyt prawdopodobna wydaje mi sie
                  zazylosc Bernarda
                  > z
                  > Gabriela.. ni stad ni zowad tacy swietni przyjaciele, a gdzie to
                  sie poznali?

                  Zapewne poznała ich ze sobą Aniela:)
    • onion68 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 20:08
      Ha, taki fajny wątek mi przeleciał, kiedy niczym obłąkana samica oddawałam się
      obowiązkom domowym :-)
      Pozostaje mi tylko napisać, że całkowicie się z Tobą zgadzam - zarówno w sprawie
      Bernarda, jak i Julii, czemu zresztą dawałam wyraz w innych wątkach.
      Najbardziej lubię Bernarda w dniu panneau, kiedy dostaje chandry-gigant na myśl
      o wszystkich nieszczęściach tego świata.
      • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 20:34
        > Ha, taki fajny wątek mi przeleciał

        wszak wątek trwa:)
        • onion68 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 20:40
          Tyż racja.
    • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 21:24
      Mnie ta postać denerwuje - jest gadatliwy, natrętny i za bardzo
      żywiołowy. z takim mężczyzną bym się zamęczyła. (Piotrek irytuje
      mnie w podobnym stopniu. Paweł jest właśnie ich przeciwieństwem - to
      mnie w nim fascynuje, jest intrygujący i mniej zdecydowany, choć nie
      jest "memeją".)

      • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 21:53
        no tak ale poza tym, ze nie lubisz mężczyzn gadatliwych i ekstrawertycznych to
        widzisz jakieś cechy w Bernardzie? Złe lub dobre, nieważne, ale cokolwiek oprócz
        gadatliwości i ekstrawertyczności?
        • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 22:07
          Przyznam szczerze, że te cechy rzucają mi sie na plan pierwszy.
          Owszem, ma niekiedy dobre intencje, zgodzę się (np. Jak pomagał
          Koziowi). Ale znowu - nie jest moim ideałem. Ani ze sposobu bycia,
          ani z wyglądu.
          Tyle, że w przypadku Bernarda to jest chyba kwestia indywidualna i
          dość względna. Myślę, że to, co w jego przypadku postrzegam jako
          wady (gadatliwość i nadmierna inicjatywa - co nie znaczy, że lubię
          kompletny jej brak), dla innej kobiety może być zaletą. Dla mnie
          jest to dlatego wadą, ponieważ sama nie lubię czuć się bezwolna, a
          przy takim mężczyźnie jak Bernard natychmiast bym się wycofała i
          przestała działać, co nie leży w mojej naturze.
          • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 22:47
            Aniela też nie była specjalnie milcząca.
            • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 22:56
              No, wiem, ale tu podałaś Bernarda jako ideał mężczyzny. :) Anieli
              nie postrzegam jako idealnego mężczyzny :), to o niej nie piszę. :)
              U kobiet mi gadatliwość tak nie razi, o dziwo.
              A jeśli chodzi Ci o dobór postaci literackich jako parę, to to jest
              inna kwestia. Mi oni nigdy do siebie nie pasowali, ale na
              zamierzenia autorki nie mam wpływu :)
              • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 23:21
                Ale to Aniela jest żoną Bernarda, nie ty:) dlatego ją przywołałam:)
                • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 09.12.07, 14:17
                  Wiem, ale ona jest jak na mój gust dla niego za silną kobietą. Ale
                  być może Ty postrzegasz Anielę inaczej. :)
                  • lezbobimbo Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 09.12.07, 15:20
                    tygrys2112 napisała:
                    > Wiem, ale ona jest jak na mój gust dla niego za silną kobietą. Ale
                    > być może Ty postrzegasz Anielę inaczej. :)

                    Na Bernarda nie ma mocnych! :)
                    Wielkie ego miedzynarodowej gwiazdy teatru Anielli dobrze da sobie rade z mocnym
                    i niezlomnym charakterem Bernarda.
                    Mysle, ze jak na Jezycjade to bardzo partnerski uklad: oboje sa równie "silni",
                    intensywni i barokowi - zadne z nich nie jest cichutka, subtelna myszka, co
                    wszystkim ustepuje i przeprasza ze zyje (Hiiillldeeegaaardoooo).
                    Oboje w parze Bernaniella to wielkie, czarnogrzywiaste lwy i za to ich lubie!
                    (wybaczajac Bernardowe ekscesy w Imieninach) :)
                    • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 09.12.07, 15:43
                      Hm. Z tym partnerskim układem, jeśli chodzi o podział obowiązków
                      domowych, to racja. To bym Bernardowi zaliczyła na plus, owszem.
                      Ale co do tych silnych osobowości, to mi one do siebie nie pasują.
                      Dla mnie dom Bernarda i Anieli jest jakby odwrotnością domu np.
                      Borejków. W borejkowskich rodzinach kobieta się angażuje, wszystko
                      zapewnia i wypełnia dom, tutaj to Bernard wypełnia dom, a Aniela
                      jest gdzieś poza, daleko, jakby nie istniała. Przynajmniej ja mam
                      takie uczucie, jak czytam Jeżycjadę. Oni są dla mnie obok siebie, a
                      nie ze sobą.
            • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 23:00
              Dora, na dziś już kończę, możemy się posprzeczać jeszcze jutro. ;)
              Dobrej nocy i owocnych dyskusji :) Trzymaj się. :)
              • tygrys2112 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 08.12.07, 23:00
                Dobra
    • anchema Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 09.12.07, 02:12
      a ja będę bronić Bernarda pełną piersią:)
      i żałuję, że już zajęty, bo sama bym się za niego wydała
      • sowca Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 11.12.07, 15:32
        Ja lubię Bernarda, ale w ilościach ograniczonych. Był naprawdę fajny
        w "Brulionie...", także w "Noelce", "Żabie" i "czarnej Polewce".
        Natomiast w "Imieninach" był strasznie irytujący - IMHO było go tam
        po prostu za duzo.
        • onion68 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 11.12.07, 15:36
          Czy on w "Noelce" piekł makowce? O tak, w takim razie mnie też się tam bardzo
          podoba :-)
    • the_dzidka Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 10.12.07, 15:28
      > Fascynuje mnie, że tak dużo osób nie znosi Bernarda.
      > I szczerze mówiąc
      > , nie rozumiem czemu.

      Z tego samego powodu, dla którego nie znoszę, powiedzmy, Kuby
      Wojewódzkiego. Albo wujka mojej koleżanki.
      Istnieją takie typy ludzkie, których sie nie lubi, bo nie podoba nam
      sie ich styl zycia, poglądy, zachowanie. Ja organicznie nie znoszę
      takich, za przeproszeniem, wioskowych głupków typu Bernard.
      (Podobnie jak nie trawię błaznów i idiotów -> Wojewódzki, albo
      starych narzekających zrzęd -> wujek koleżanki.) Nie lubię go i
      wkurza mnie strasznie, i tyle, nie ma co dorabiac do tego ideologii.
      • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 12.12.07, 12:14
        Co do tego, że każdy ma "swoje typy" - jak najbardziej się zgadzam. Zreszta -
        tez nie lubie Wojewódzkiego ;)

        "i tyle, nie ma co dorabiac do tego ideologii. "

        Ale ideologii nie dorabiam, tylko staram się podyskutować o fikcyjnej postaci
        literackiej z jej zwolennikami i przeciwnikami.

        Do lubienia tych postaci, które ja lubię - nikogo nie zmuszam (a nawet jak bym
        chciała jest to raczej niemożliwe) natomiast dyskusja o przyczynach lubienia
        /nielubienia ideologią nie jest:)


    • le-lutki Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 11.12.07, 12:57
      Ja za Bernardem Zeromskim przepadam. W tej swojej ciapowatosci wg
      mnie potrafi byc lepszym wsparciem od wszystkich pozostalych "mezow"
      jezycjadowych razem wzietych. Uwazam go za cennego czlowieka.
      le-lutki
      • verdana Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 11.12.07, 13:55
        Słuchajcie, bo ja już nie pamiętam?
        Czy w ostatnich tomach Bernard w ogóle pracuje i zarabia, czy tez nie?
        • anchema Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 11.12.07, 14:58
          verdana napisała:

          > Słuchajcie, bo ja już nie pamiętam?
          > Czy w ostatnich tomach Bernard w ogóle pracuje i zarabia, czy tez nie?

          No a te draperie dla kościoła i bakłażany na szyld, czy co to tam było, to nie
          praca?
          To chyba nie jest praca za Bóg zapłać?
          • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 11.12.07, 15:21
            Wydaje mi sie , ze on bardziej pracował w późniejszych tomach niż w BBB - bo
            tam, zaiste, nie przypominam sobie by w jakikolwiek sposób pracował zarobkowo.
            • onion68 Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 11.12.07, 15:27
              Ale w BBB wrócił dopiero co z Francji, zawsze domniemywałam, że z saksów. Pewnie
              był w trakcie przejadania i rozglądania się, co dalej.
              • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 11.12.07, 15:30
                No racja!
        • laura-gomez Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 12.12.07, 12:03
          verdana napisała:

          > Słuchajcie, bo ja już nie pamiętam?
          > Czy w ostatnich tomach Bernard w ogóle pracuje i zarabia, czy tez
          nie?

          Ja mam wrażenie, że Bernard zaczął pracować i zarabiać dopiero w
          ostatnich tomach:) Przedtem zajmował się domem, li i jedynie (chyba)
    • lezbobimbo Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 12.12.07, 12:30
      Auuu... podazylam, odszukalam te straszliwe Imieniny, i w akapicie, o którym
      mowa, Bernard jest przewrotnym, bezczelnym i chamskim gburem, który szantazuje
      ich emocjonalnie! Gaba i Grzegorz z zaskoczenia udowadniaja, ze nie sa
      wielbladami, a potem tylko milczaco sie wsciekaja i spogladaja po sobie, podczas
      gdy Pavarotti z tylu im dudni piesni patriotyczne z czasów PRL.
      Ale potem oni posluszni i bezwolni, wioza go i wioza az do lasu, jak cielatka
      rzeznika. Chociaz mogli tysiac razy wymyslic jakis wykret podczas jazdy jeszcze
      w miescie, to pozwalaja mu zniszczyc cala randke az do konca.
      Komentarze odautorskie poteguja zas ironie calej sytuacji, mam wrazenie, ze to
      miala byc sytuacja komiczna, ale wychodzi upiornie, podobnie jak scena ze zmywarka.
      Jaki z tej sceny z Bernardem wychodzi moral? Dobrze wychowani to znaczy
      samounicestwiajacy sie, a Bernard to oblechorny paszczak (w tym tomie).
      • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 17.12.07, 17:20
        No ja tez powtórzyłam sobie Imieniny.

        I jak dla mnie - cała książka jest o psuciu czyichś przyjęć/celebracji przez
        "postronnych" (Frycek psuje, Laura się "wpycha", i Ignacy wywołuje konflikt o
        prezent...począwszy od samego przywitania Natalii przez mamę (Gaba!Gaba! Jakiż
        dom jest pusty bez ciebie). Nawalony Bernard jest w sumie najmniej niegrzeczny -
        bo nie psuje imprezy z premedytacją. Snuje się po mieście, spotyka znajomych,
        pyta czy przeszkadza - po uzyskaniu informacji, że nie - proponuje swoje
        towarzystwo... Ja bym zwyczajnie powiedziała - miło Cię spotkać ale dziś chcemy
        byc sami.
        A nie robiła dobrą minę do złej gry. Bo zważ, że oni chętnie zabierają go ze
        sobą - a to, że później szuka dla siebie nakrycia jest jednak logiczne.
        Chociaż rzeczywiście niegrzecznie jest wypić samemu całe podane wino :)))
        • sir.vimes Re: Bernard Żeromski - mąż artystki i artysta 17.12.07, 17:22
          Swoja drogą - widać, ze Frycek był nie w porządku od zarania romansu.
          To poczucie własności...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka