sir.vimes
08.12.07, 12:19
Wtam wszystkich.
Podczytuję sobie, wpadłam niedawno by "donieść", że Croyance i Verdana nie
dostały wierszówki za słynny artykuł:)
Ale jak już raz się odezwałam to muszę i drugi.
Fascynuje mnie, że tak dużo osób nie znosi Bernarda.
I szczerze mówiąc
, nie rozumiem czemu. BBB to obok Szóstej Klepki moja ulubiona część cyklu - a
Bernard to mój faworyt.
Poza tym - najlepszy mąż i ojciec w całym cyklu.
Przeczytałam na forum, ze : nie jest atrakcyjny (jak to???), że irytuje, ze
głupek, że nie męski...
A dla mnie Bernard to "lepszy" odpowiednik Mili;). Mąż, artysta i feminista -
pracuje "chyłkiem", idealnie panuje nad swoimi dziećmi (oczywiście - trudno by
życzył sobie dzieci układnych i potulnych;), "idzie w komercję", by zarobić na
dom, o co ma spore pretense Kozio, tworzy nastrój (swieta w Noelce - chociażby).
Jest na tyle męski, że nie boi się robić z siebie idioty (by zdobyć Anielę),
nie boi się też "kobiecych" zajęć...
Każda "Aniela" zafiksowana na własnej sztuce i pracy twórczej wie jak miło
mieć takiego Bernarda, który zadba i doceni i sie zachwyci - i dopilnuje by w
domu pachniało ciasem , choinką, a dzieci nie przeszkadzały zajętej mamie;)
Oczywiście - jest też dość egotyczny (jak to artysta);) i ma wiele wad - ale
zdecydowanie jako ojciec , mąż i mężczyzna w Jeżycjadzie robi najlepsze wrażenie.