Dodaj do ulubionych

Zobaczcie, cztery siostry

10.05.08, 13:30
... jak u Borejków:))
wyborcza.pl/51,75480,5167534.html?i=18
Faajnie...
Obserwuj wątek
    • kaliope3 Re: Zobaczcie, cztery siostry 10.05.08, 16:25
      Czytałam!Fajnie że to zamieściłaś.Piękne córki-ta najmłodsza jest niesamowita,no
      i ta zupełnie niezwykła matka!Większość tych historii pod zdjęciami faktycznie
      jest mniej lub bardziej przeciętna,a opowieść o tej rodzinie bynajmniej.Musi to
      być niezwykle niezależna(w każdym razie duchowo) i silna kobieta.
      • verdana Re: Zobaczcie, cztery siostry 10.05.08, 19:21
        A dla mnie ta akurat osoba to wyjatkowy przyklad domowego tyrana.
        Jest silna o tyle, ze robi co chce i inni musza się jej
        podporzadkować. Siedzi z dziećmi w domu, ale obiadów nie gotuje,
        miesa nie daje - bo sama nie je, lodowke wyrzucila, bo jej się nie
        podobala 9ciekawe, jakby zareagowała, gdyby z takiego powodu
        wyrzucił lodówke mąż) za to już wyliczyla, co jej dzieci będą
        musiały zrobić za takie "poswięcenie". Nie zaplaci im za studia, bo
        teraz siedzi w domu, to dzieci maja byc wdzieczne i niczego nie
        żądać.
        Dziękuje, ale ta pani nie jest przecietna. Jest wyjątkową, rzedko
        spotykana egocentryczką.
        • idomeneo Re: Zobaczcie, cztery siostry 10.05.08, 19:39
          dla mnie to jest studium inercji, ta pani czasem się przy czymś uprze (jak z
          mięsem), ale poza tym to tylko życie przez nią przepływa, a ona nie ma w sobie
          pary, żeby mu nadać jakiś bieg
          • verdana Re: Zobaczcie, cztery siostry 10.05.08, 19:48
            ma pare, aby robić to co chce, nie biorąc innych pod uwagę....
            • idomeneo Re: Zobaczcie, cztery siostry 10.05.08, 19:55
              no, tylko że "to co chce" to jest chyba nic - ona ani nie lubi pracować zawodowo
              ani zajmować się domem; mówi, że lubi być mamą, ale trudno powiedzieć w czym się
              to przejawia poza tym, że się zarzeka, że na dzieci łożyć na pewno nie będzie
              • ding_yun Re: Zobaczcie, cztery siostry 10.05.08, 20:40
                w komentarzu do tego artykułu ktoś napisał, że jak z jednej strony
                czyta "zasiłek społeczny" a z drugiej "do pracy mnie nie ciągnie" to
                go cholera bierze. Zgadzam się z tą osobą, mnie też bierze.
                Nie podoba mi się również pogląd tej pani dotyczący wspierania
                dzieci na studiach. Bardzo trudno jest połączyć wymagające studia i
                pracę, czasem jest to wręcz niemożliwe, zwłaszcza na początku. Cóż,
                jeśli ktoś nie chce się zaharowywać to moze nie miec dzieci. Albo
                mieć ich nieco mniej.
                • verdana Re: Zobaczcie, cztery siostry 10.05.08, 21:34
                  No nie, przeciez ona 'się poświeca" - dzieci maja być wdzieczne, ze
                  była w domu jak byly małe - tak, jakby tego żądaly.
                  A w dzisiejszych czasach przyjęcie zalozenia, ze mlody czlowiek ma
                  sobie sam opłacić studia, to poza wielkimi miejscowosciami, gdzie
                  mozna mieszkać nadal u mamy i studiowac bezplatne - to kres marzeń o
                  dobrym wyksztalceniu. Tu przeciez nie chodzi o ideologię, jej sie po
                  prostu nie chce pracować, nie chce gotować, nie chce zadbać o
                  przyszłość dzieci.
                  • ananke666 A co za babsko okropne! 10.05.08, 23:39
                    "Z mężem jesteśmy w separacji, takiej separacji duchowej, bo mamy za mało pieniędzy, żeby się odseparować fizycznie." - innymi słowy, mam cię w d... koleś, ale mnie utrzymuj.
                    "Mąż skończył studia, jak to mężczyzna." - a ona olała, jak to kobieta.
                    "Mąż jest niespełniony: chce malować, grać, a ja mówię - przykro mi, ale najpierw obowiązek." - oczywiście - JEGO obowiązek. Jej nie.
                    "Ja też nie chcę być matką siłaczką, która wszystkim pokaże, że sobie poradzi." - i nie jest, nie da się ukryć.
                    "Jakoś nie jestem w stanie iść do pracy. Widzę, ile to daje dziewczynom, że jestem z nimi." - najmłodszej z pewnością, ale dla nastolatek jest to niewątpliwie również sól życia.
                    "Nigdy mnie do pracy nie ciągnęło." - mnie też nie, za to przydałaby się odrobina niezależności.
                    "Najbardziej czuję się mamą. Lubię pływać i łazić na spacery. Czytam Stasiuka, Huellego, Tokarczuk, Hrabala, interesuje mnie literatura związana z Holocaustem i wojną." - pływanie, spacery i lektura są to podstawowe wyznaczniki bycia matką.
                    "Znajomi pytają nas często, jak będzie z ich studiami. Ale ja bardzo nie lubię takiego myślenia, że trzeba się samemu zaharowywać i płacić za dziecko do 30. roku życia." - i jak dotąd, jakoś się nie zaharowuje. I kurczę, a ja myślałam, że na studia idzie się po maturze, jak się ma latek 19 i nie trwają owe studia 11 lat. Chyba mam przestarzałe informacje.
                    "Oczywiście na początku trzeba będzie im pomóc. Poradzimy sobie." - oczywiście, na początku tatuś będzie musiał pomóc, a mamusia odpali dwie dychy z zapomogi. Ale PORADZĄ sobie.
                    "A wie pani, że lodówki nie mam. Była brzydka, więc ją wyrzuciłam." - mąż był pewnie uszczęśliwiony, że taką estetkę w domu ma.
                    "Jedzenie trzymam w nieogrzewanym korytarzu." - w lecie, w 35-stopniowym upale, fakt nieogrzewania korytarza ma doprawdy kluczowe znaczenie.
                    "Teraz są tam jajka i jakiś stary chrzan." - po co przedszkolakowi więcej, niech sobie poobgryza, ewentualnie pociapie, jeśli mowa o chrzanie w słoiku. Chrzan jest zdrowy.
                    "Strasznie nie lubię gotować." - i co z tego?? ja też nie przepadam, ale gotuję, i to dość smacznie.
                    "Mięsa nie jemy. Ja nie jem, więc inni też nie." - cholerny pies ogrodnika.

                    Serdecznie i z całego serca gratuluję sobie, że moja Mama taka nie była.
                    • kaliope3 Re: A co za babsko okropne! 10.05.08, 23:53
                      Wzorem matki i żony to może ona nie jest,ale choć nie troszczy się o materialna
                      przyszłość dzieci to poświęca im zdaje się cały swój czas
                      a to takie bez znaczenia nie jest.Poza tym te jej stwierdzenia są trochę
                      prowokacyjne i wyzywające,przedstawienie siebie samej w ten sposób wymaga
                      jakiejś odwagi.Ja bym tego tak czarno-biało nie widziała.
                      • ananke666 Re: A co za babsko okropne! 12.05.08, 13:39
                        Tak, poświęca im czas, tylko czy aby nie dlatego, że nie pracuje? Jest różnica między "póki dzieci są małe, będę z nimi, stać nas na to" a "będę w domu z dziećmi, nie chce mi się iść do pracy" - i zwalanie całej odpowiedzialności za materialny byt na opiekę społeczną i faceta, do którego się już nic nie czuje, każąc mu utrzymywać siebie, córki i dziecko gacha - jeśli dobrze zrozumiałam, to najmłodsza córka to wynik skoku w bok na fali kryzysu wieku średniego, i to dlatego teściowie mieli problem z zaakceptowaniem dziewczynki. I te brednie o zaharowywaniu się dla dzieci, kiedy w tym celu nie kiwa się palcem.
                        Ja naprawdę nie mam nic przeciwko matkom siedzącym z dzieckiem w domu. Sama właśnie to robię, żłób nie wchodził w grę, a porządna opiekunka pochłonęłaby lwią część mojej pensji, więc na plusie po odliczeniu kosztów dojazdu do pracy miałabym jakąś śmieszną kwotę w zamian za 9 godzin poza domem. Młoda pójdzie do przedszkola jak podrośnie. Różnica jest taka, że moje siedzenie w domu jest czasowe, a oprócz tego to wyraźne życzenie Lubego, nasza decyzja wspólna i póki co, nas na to stać. Kosztem pewnych wyrzeczeń, ale stać.
                        • kaliope3 Re: A co za babsko okropne! 12.05.08, 17:36
                          Ja wiem,wiem,wiem-i przysięgam-sama nigdy bym sie na ten model życia nie
                          zdobyła,bo bym po prostu oszalała.Tylko ja na to spojrzałam z punktu widzenia
                          dziecka jednego z wielu,które(jak bardzo wiele innych dzieci)chadzało z tym
                          kluczem na szyi i marzyło o tym by po powrocie ze szkoły kogoś w domu zastać.Co
                          do wspierania materialnego dzieci to mnie nie wspierali,pomimo że całe życie
                          pracowali ale nigdy nie miałam do nich o to cienia pretensji.Za to o ten brak
                          czasu i zainteresowania to i owszem.Dlatego pewnie trochę inaczej patrzę na tę
                          konkretna matkę choć jej starość,jako osoby beż żadnych świadczeń może być
                          nieciekawa,ale w końcu ma córki.Może jej pomogą.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Lodówki nie mam. Była brzydka, więc ją wyrzuciłam. 13.05.08, 20:36
                      "A wie pani, że lodówki nie mam. Była brzydka, więc ją wyrzuciłam."

                      To mnie zabiło!
                      Ona jest jakaś psychiczna.

                      W następnym stadium wyrzuci pralkę i zlikwiduje wc.
                      8-|
                      • kaliope3 Re: Lodówki nie mam. Była brzydka, więc ją wyrzuc 13.05.08, 23:37
                        Myślę,że pręgierz opinii społecznej nie byłby dla niej tak surowy gdyby choć
                        malowała jak szalona.Studiów nie skończyła,ale malować przecież mogła i to by
                        wskazywało na jakąś jej autentyczną pasję(nie mówiąc już o tym,że ktoś te obrazy
                        mógłby chcieć kupić).Wtedy może nawet wyrzucenie lodówki nie wyglądałoby tak
                        nagannie,a postrzegane byłoby bardziej jak ekscentryczny wybryk szalonej
                        artystki.Powinna coś tworzyć,ot co.
                        • ananke666 Re: Lodówki nie mam. Była brzydka, więc ją wyrzuc 14.05.08, 00:47
                          Mogła też tę lodówkę pomalować albo okleić. Lodówka z martwą naturą w kuchni wyglądałaby wspaniale. Do malowania nie muszą być najdroższe farby i sobolowe pędzle. Jak się nie umie machnąć martwej natury, to abstrakcję. W historii sztuki są takie, co powstały po pijaku, miast w wysiłku twórczym.
                          W głowie mi się nie mieści, żeby w upał przechowywać jedzenie bez lodówki, bo ta była brzydka.
                          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Lodówki nie mam. Była brzydka, więc ją wyrzuc 14.05.08, 07:49
                            Nie macie pojęcia, jakie to jest cholernie uciążliwe i niehigieniczne - nie mieć
                            lodówki. Chyba że mieszkaliście w akademiku i macie pojęcie. A nie mieć lodówki
                            i mieć małe dziecko - to już zupełny hardcore. Znam historie rodzinne z lat 50.,
                            gdy jeszcze lodówek za bardzo w Polsce nie było, jak komuś dzieci wciąż
                            chorowały z powodu zatruć pokarmowych. To była plaga wtedy.
                            • sir.vimes Anuszka 14.05.08, 11:54
                              ale wtedy nie było możliwości zakupienia co dzień innego słoiczka i jogurciku
                              dla dziecka...
                              To trochę co innego.

                              • sir.vimes Re: Anuszka 14.05.08, 11:56
                                ciekawy artykuł na ten temat:
                                kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,80530,5089392.html
                            • k_linka Re: Lodówki nie mam. Była brzydka, więc ją wyrzuc 19.05.08, 21:04
                              Mieszkalismy w akademiku i przez 2 lata golebie, cholerne krakowskie golebie,
                              wydziobywaly nam jogurt trzymany w worku za oknem, a kanapki z mrozonym
                              pasztetem byly podstawa zimowego menu...
                              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Lodówki nie mam. Była brzydka, więc ją wyrzuc 24.05.08, 22:07
                                No właśnie. Ja też mieszkałam w akademiku w Krakowie. A moi koledzy ujęli to
                                tak: mamy naprawdę BARDZO DUŻĄ LODÓWKĘ. :-))
                      • mama_kotula Re: Lodówki nie mam. Była brzydka, więc ją wyrzuc 14.05.08, 10:07
                        anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                        > "A wie pani, że lodówki nie mam. Była brzydka, więc ją wyrzuciłam."
                        > To mnie zabiło!
                        > Ona jest jakaś psychiczna.
                        > W następnym stadium wyrzuci pralkę i zlikwiduje wc.
                        > 8-|

                        Mam wrażenie, że stwierdzenie o wyrzuceniu lodówki to celowo prowokacyjna poza, aby wywołać właśnie takie komentarze.
                        Jakby moja lodówka była brzydka, to też bym wyrzuciła ;))
                        Ale zaraz potem kupiłabym ładną :o)

                        A życie bez lodówki to koszmar. W lecie produkty psują się bardzo szybko, w zimie - w reklamówce wiszącej za oknem, przechodzą wielokrotne zamrażanie i rozmrażanie. Brrr. Z małym dzieckiem sobie tego nie wyobrażam (w akademiku jakoś przeżyłam przez kilka miesięcy, a potem na gwałt kupowaliśmy używaną paskudną lodówkę, całe 40zł kosztowała :>).
                        • kaliope3 Re: Lodówki nie mam. Była brzydka, więc ją wyrzuc 14.05.08, 10:38
                          Właśnie,mi się cały czas wydaje,że ona jednak prowokuje.Może sądzi że w jej
                          życiu niewiele sie ekscytujących rzeczy dzieje i postanowiła zmienić to
                          wywołując kontrowersje swoimi wypowiedziami.Dlatego tym bardziej powinna coś
                          tworzyć,w końcu kiedyś przynajmniej chciała być artystką.
                          Nie wiem jak to jest w stanie upojenia,ale na ciężkim kacu stworzyłam swój
                          najlepszy rysunek studyjny(ach te studenckie czasy)
                  • verte34 Re: Zobaczcie, cztery siostry 12.05.08, 12:28
                    W tym miejscu przyznam się że nie czytałam - oczarował mnie obraz;)
                    Istotnie, nieciekawa mama.
                  • sir.vimes Hm, mozenie doczytałam 14.05.08, 11:52
                    ale te dzieci chyba sa jeszcze na tyle małe, ze pięc razy jej się odmieni?

                    Jesli nie - to rze czywiście cos nie halo. Pani sam utrzymać się nie potrafi ale
                    dzieci bedą musiały tuż po maturze?

                    Kiepsko.
                    • mankencja Re: Hm, mozenie doczytałam 14.05.08, 12:18
                      z moich obliczeń (zakładających, ze pani na studia poszla w wieku
                      lat 19 i zadnego roku nie powtarzala) wynika, ze najstrsza z córek
                      to szesnastolatka. czyli zostały jej jeszcze najwyzej 4lata życia na
                      koszt rodziców

                      swoją drogąmoi rodzice swego czasu twierdzili, że nie będzą mi
                      płacić za studia, jeśli nie dostanę się na dzienne. teraz chyba
                      zmienili zdanie, chociaż zobaczy się po wynikach matur. zreszta
                      powinno byc im wszystko jedno, czy - jesli wszystko sie uda - beda
                      utrzymywac mnie w barcelonie, czy tez - jesli sie nie uda - płacić
                      mi za studia w krakowie :P
                      • lutecja4 Re: Hm, mozenie doczytałam 19.05.08, 22:15
                        a z czego ta pani bedzie zyla jak dzieci juz te studia pokoncza i zasilek sie
                        nie bedzie nalezal? przeciez ona nie pracuje,z mezem pewnie w koncu sie
                        rozstanie i co wtedy?
                        jakos denerwuja mnie osoby, ktore maja duzo dzieci nie myslac zupelnie o tym,ze
                        dzieci te trzeba utrzymac i to najlepiej ze swoich srodkow a nie "panstwowych"
                        tak,wiem doskonale,ze to przyszli podatnicy,ktorzy beda placic podatki ale mimo
                        wszystko mysle, ze zeby miec dzieci trzeba najpierw miec i "na dzieci"
                        a ta lodowka mnie zastrzelila, naprawde zastanawiam sie,jak ona karmi te male
                        dzieci szczegolnie latem,poza tym majac tak liczna rodzine zawsze przy
                        przygotowaniu posilkow cos zostaje do wykorzystania na pozniej-czy ona wszystko
                        wyrzuca?
    • the_dzidka Re: Zobaczcie, cztery siostry 11.05.08, 01:07
      Ciekawy jest sam artykuł.
      • dakota77 Re: Zobaczcie, cztery siostry 11.05.08, 16:56
        Caly artykul faktycznie byl ciekawy, ale strasznie smutny. Czesc bohaterow byla zadowolona ze swojego zycia, ale z masy wypowiedzi przebijaly kompleksy i poczucie niskiej wartosci. Sporo z nich utknelo w takich czy innych zyciowych sytuacjach, ale nawet nie probowalo walczyc. Mam wrazenie, ze teraz dorabiaja do tego ideologie, ze zawsze tego chcieli.
        Matka tych czterech dziewczynek io ktorych dyskutowalyscie nie zrobila na mnie dobrego wrazenia. Ale kilkoro bohaterow, ktorzy przedstawiali sie jako zupelnie przecie3tni, wcale takich przecietnych nie bylo. NJp. to malzenstwo 80-latkow, bardzo ciekawa i pozytywna para.
    • tygrys2112 Re: Zobaczcie, cztery siostry 12.05.08, 12:28
      Fajnie. Tylko czemu wszyscy ludzie na zdjęciach mają miny jakby nic
      im się w życiu nie udawało i mieli same nieszczęścia?
      • uccello Re: Zobaczcie, cztery siostry 12.05.08, 12:42
        > Tylko czemu wszyscy ludzie na zdjęciach mają miny jakby nic im się
        >w życiu nie udawało i mieli same nieszczęścia?

        Dużo zależy od koncepcji fotografa i selekcji zdjęć. Jest taki trynd
        panie dzieju- i duet Zorka Project mu hołduje
        www.luksfera.pl/kolekcja.php?LANG=pl&cykl=Matki&autor=31
        , że jak model dostanie zakaz uśmiechu, to od razu będzie bardziej
        przejmująco i do głębi. Jest to równie prawdziwe jak przyklejony do
        twarzy dyżurny, tzw.przyjemny uśmiech kogoś, kto wie ,że jest
        fotografowany.
        • verdana Re: Zobaczcie, cztery siostry 12.05.08, 20:16
          A bo lda "Wyborczej" przecietni to nie ludzie, tylko okazy w ZOO.
          Ewentualnie prymitywne plemię, ktore opisuje się z ciekawoscia, ale
          bez zrozumienia. "Popatrzecie, to można zycć bez wczasów na
          Karaibach i studiów w Anglii, ale co to za życie, he, he".
          • idomeneo Re: Zobaczcie, cztery siostry 12.05.08, 20:21
            tak, był też kiedyś - chyba w Dużym Formacie? - taki fotoreportaż o modzie
            studniówkowej w małych miejscowościach i strasznie mnie tam odrzucił niezbyt
            zawoalowany przekaz "patrzajcie ludzie i dziwujcie się, co za tandeta i
            bezguście". Bardzo to było nieprzyjemne.
            • ding_yun Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 01:22
              Co do tych smutnych min na zdjęciach to rzeczywiście chyba panuje
              taki trend w fotografowaniu. Pamiętam jak Stefania Grodzieńska w
              jednym ze swoich felietonów napisała, że wg niej mniej więcej połowa
              modelek na zdjęciach ma minę, jakby chciała komuś przywalić, a gdyby
              nie ten ponuro-wściekły wyraz twarzy wszystkie byłyby młodymi
              kobietami wielkiej urody.

              A tonu lekceważącego opisywane osoby w tym akurat artykule jakoś nie
              zauważyłam.
              • idomeneo Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 01:54
                mnie chodziło o stronę wizualną i Verdanie chyba też - zawodowy fotograf ma
                bardzo dużo możliwości, żeby tę samą osobę pokazywaną w tej samej konwencji
                (tutaj: w domowym otoczeniu) uchwycić albo z sympatią albo właśnie tak
                obnażająco. W tamtej sesji studniówkowej było to dla mnie nieprzyjemne, bo
                autorzy z góry zastrzegali, że fotografowani mogli się ustawić jak chcieli - ale
                jednocześnie było widać, że tak dosyć bezlitośnie pozwolono bardzo w końcu
                młodym osobom, które nigdy nie miały profesjonalnych sesji, na popełnianie
                ewidentnych wpadek. Przeciętnej urody dziewczynę w takiej sobie sukience też
                można pokazać w miły, przyjazny sposób, nie eksponować jej słabych stron - a te
                fotografowane osoby były ewidentnie pełne dobrej wiary i zaufania. I moim
                zdaniem tego nadużyto, robiąc z nich gabinet osobliwości. Coś w stylu postawy
                Gabrieli "Boże, jakie to dziecko ma koleżanki".
            • mankencja Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 11:07
              wyborcza.pl/51,88975,5167534.html?i=22
              mnie najbardziej wkurzył taki wsposób fotografowania w tym
              przypadku. kobieta wprost mówi "Nie wiem, czy jestem osobą
              fotogeniczną, bo to moje pierwsze podejście u profesjonalistów." - i
              co, trzeba jej w związku z tym koniecznie udowadniać, że nie,
              sadzając ją na niskim stołku z podkulonymi nogami i nijaką miną? nie
              można się postarać? zwłaszcza, że z tej wypowiedzi wynika, że dla
              niej ta sesja jest swego rodzaju atrakcją.
              • noida Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 11:45
                No cóż, to wcale niełatwa sprawa pozbyć się tego poczucia wyższości. Trzeba być
                naprawdę dobrym i doświadczonym dziennikarzem, żeby umieć tekst wyzuć z tego
                rodzaju niezamierzonych komentarzy odautorskich. Niestety, reportaże w Wyborczej
                pozostawiają coraz więcej do życzenia. Mam wrażenie, że połowa tekstów była
                pisana na kolanie :-/
              • ananke666 Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 11:52
                Mój Boże. I jeszcze ten brak butów. No jak dziecko w przedszkolu, a nawet gorzej. Strzelać do fotografa.
                • szprota Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 16:13
                  Szkoda, bo ona akurat wydała mi się sympatyczna. Schorowana, ale jakoś ją do
                  pracy ciągnie w przeciwieństwie do tamtej mamy czterech córek. Miałam wrażenie,
                  że mówi o sobie z prostotą i sympatią.
                  I to tło, by ta biała bluzka jeszcze ją wybledziła. Kurczę, nie jestem
                  fotografką, ale to zdjęcie budzi litość, a nie współ-czucie.
                  • ananke666 Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 16:58
                    Owszem. I wg mnie jest poniżające. Dorosła kobieta posadzona na dziecinnym stołeczku, na dywaniku, bez obuwia, jakby ktoś jej dał do zrozumienia, że ten dywanik mogłaby pobrudzić. Brak butów może być interesujący, radosny, prowokujący, zmysłowy, może znamionować biedę albo tylko niekonwencjonalność, no rozmaity - a w tym przypadku jest tylko żenujący, przykry.
                    • ginestra Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 18:36
                      Zgadzam się z tym, że te sesje zdjęciowe są upokarzające. I tytuł artykułu i
                      idea i cały artykuł (przekaz raczej, bo całego nie czytałam). :(
                      Natknęłam się wcześniej na ten artykuł i zdjęcia kiedy weszłam na portal GW i od
                      razu zdenerwowałam się tym, że kazali im się nie uśmiechać, przeczytałam ze dwie
                      historie i odrzuciło mnie od całości.

                      O tytułowej pani (z czterema córkami) myślę podobnie jak osoby, które się tu
                      wypowiadały o niej krytycznie. Nie chcę powtarzać tych samych argumentów,
                      natomiast nie podoba mi się najbardziej to, co ona pisze: "mieszkamy z mężem
                      razem, ale w separacji duchowej, bo na fizyczną nas nie stać" i w ogóle z tego
                      co pisze o mężu wynika, że ten mąż jest sprowadzony do roli przedmiotu, a nie
                      człowieka. Nie ma tam wzmianki, że ją zdradzał, źle traktował, czy był jakoś nie
                      w porządku. Po prostu któreś z nich (myślę, że to raczej ona - a może oboje) nie
                      chciało pracować dalej nad związkiem, pogubiło się i następował rozkład. A teraz
                      taki okropny stan. Uważam, że jest to przerażające, że ta kobieta uważa, że to w
                      porządku tak mieszkać z mężem, w tej duchowej separacji, kiedy dzieci w takim
                      klimacie rosną i chłoną go i takie mają wzorce! Moim zdaniem to jest dla dzieci
                      wielka krzywda i ona da o sobie znać w ich dalszym życiu, w ich przyszłych
                      związkach. :( Inercja tej pani w połączeniu z jej samozadowoleniem jest
                      przerażająca. Z tego co ta pani pisze wielokrotnie wyziera jakieś lekceważenie
                      drugiego człowieka (nie tylko męża, ale i dzieci i ogólnie ludzi). Moim zdaniem,
                      że tak uderzę w wielki dzwon, istotą człowieczeństwa jest między innymi to, że
                      nieustannie pracuje on nad sobą, że poprawia się z błędów, ma refleksje i chce
                      żyć lepiej, że chce zadośćuczynić, jeśli coś zrobił złego, prostować swoje
                      ścieżki, że nie godzi się na jakiś stan, który degeneruje jego lub jego bliskie
                      osoby. A ta pani nie chce pracować nad sobą i jeszcze robi z tego sztandar.
                      Otwarcie przyznaje się do braku wartości, do stawiania się ponad innymi, nie
                      czuje z tego powodu wstydu czy dyskomfortu, czy bycia nie w porządku. Mężem
                      kompletnie pomiata. W tym również mieści się jej zdrada. Dziwi mnie taka lekkość
                      mówienia o tej zdradzie w jej wykonaniu i dziwnie urażony ton, że mąż nie może
                      przekonać się do najmłodszego dziecka, które nie jest jego dzieckiem. (Tak to
                      wynika z tekstu). Dziecko oczywiście nic nie zawiniło, szkoda go bardzo; jeśli
                      jedyny mężczyzna, który dla innych dzieci jest ojcem ma do tej dziewczynki inny
                      stosunek i okazuje to, to musi być dla dziecka bolesne i dezorientujące. Ale ta
                      pani nie wyraża jakiejś troski o dziecko w tym aspekcie! Nie mówi na przykład:
                      "zdradziłam męża, wiem, że to dla niego musi być bardzo trudne: i sama zdrada i
                      to, że urodziłam dziecko innego mężczyzny i mieszka ono z nami. Chciałabym
                      bardzo, żeby on mógł kiedyś przekonać się do mojej najmłodszej córki, może nawet
                      pokochać ją, nie wiem jeszcze jak to zrobić, ale chciałabym mu w tym pomóc, będę
                      szukała sposobu, pójdę po poradę do psychologa czy gdzie się da, do skutku,
                      wierzę, że się uda to osiągnąć, chciałabym żeby moja córka miała w nim oparcie
                      jak w ojcu. To jest dla niej bardzo ważne na całe dalsze życie. Na pewno muszę
                      zacząć od siebie: spojrzeć na męża inaczej, docenić go za to co robi, może (raz
                      jeszcze?) go bardzo przeprosić, zadośćuczynić mu jakoś, żeby nie miał do mnie
                      żalu o to, i żeby mógł to dziecko zaakceptować. A jeśli nie będzie mógł
                      zaakceptować, to tym bardziej musimy zrobić wszytko, żeby zamieszkać osobno,
                      żeby dziecko nie musiało tego przeżywać. Inne dzieci też będą spokojniejsze w
                      takiej uczciwej relacji i będzie im łatwiej, bo im też jest na pewno źle i z tą
                      nie-akceptacją siostrzyczki przez tatę i z cała atmosferą jaka jest w domu,
                      między mną a mężem. Na pewno będę musiała zacząć od siebie i postarać się
                      naprawić naszą relację. Jeśli nie ma miłości, to uporządkujemy nasze sprawy,
                      żebyśmy żyli w jasnej relacji, nie toksycznej, nie powikłanej, ale w takiej
                      gdzie jest jasność, szacunek, konkret, gdzie dzieci mają jasny przekaz: miłość
                      między rodzicami może się skończyć, trudno, tak bywa, ale rodzice nie kiszą się
                      wtedy we własnym toksycznym sosie, tylko są osobno, każde ma szacunek do siebie
                      i mają szacunek do siebie nawzajem, mogą dzieciom okazywać miłość i wsparcie i
                      kochać je i mogą po dorosłemu zdjąć z nich ciężar dostosowywania się do chorego
                      klimatu, w którym muszą wzrastać. Tak być nie może."
                      Taka mniej więcej postawa mi się marzy.

                      W ogóle jestem bardzo wyczulona na taką bierność, nie-staranie się, pozwalanie
                      na zło, na pogarszanie się spraw. Ta historia jest bardzo dołująca.

                      Córki są prześliczne, jaka piękna, subtelna uroda, jak z dawnych obrazów. Szkoda
                      ich, nie wolno tych dzieci zmarnować! Niech mają dobre wzorce od rodziców, niech
                      nie dorastają w takim okropnym destrukcyjnym klimacie.

                      A jeśli postawa tej pani przebijająca z artykułu to tylko maska, a tak naprawdę
                      ona wciąż męża kocha, to niech tym bardziej coś zrobi ze sobą - ku prawdzie i ku
                      wykorzystaniu być może szansy na prawdziwą naprawę związku, jeśli jest jeszcze
                      możliwa.
                      Pozdrawiam
              • tygrys2112 Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 21:28
                Mnie dobiło to zdjęcie: wyborcza.pl/51,88975,5167534.html?i=25
                coś jak: haruję od rana do nocy, uganiam się w kuchni jestem
                wypalona.
                wyborcza.pl/51,88975,5167534.html?i=14
                Moja pierwsza myśl - "czy starczy nam do pierwszego?"
                Reszta - wyraz znudzenia.
                Wyjątki:
                wyborcza.pl/51,88975,5167534.html?i=4
                wyborcza.pl/51,88975,5167534.html?i=2
                wyborcza.pl/51,88975,5167534.html?i=1 Ale ten koleś też za
                wesołe nie wygląda
                • idomeneo Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 23:48
                  tygrys2112 napisała:

                  > Ale ten koleś też za
                  > wesołe nie wygląda

                  wesoło może nie, ale moim zdaniem fajnie, trochę jakby miał zagrać leprechauna :)
            • k_linka fotoreportaz o modzie studniowkowej 19.05.08, 21:14
              Fotoreportaz o modzie studniowkowej byl w "Wysokich obcasach" i ja go nie
              odebralam jako krytyczny, w kazdym razie nie w ujeciu prowincjonalnego braku gustu.
              • idomeneo Re: fotoreportaz o modzie studniowkowej 19.05.08, 21:53
                ja pamiętam tam takie fragmenty w tekście, ze na przykład studniówka odbędzie
                się "w hotelu obok stacji benzynowej" - no pewnie tak właśnie było, ale
                podkreślanie tego było chyba niepotrzebne, czuło się taką nutkę przekąsu. Moje
                ogólne wrażenie niefajności tego fotoreportażu brało się z tego, ze bohaterowie
                to były nastolatki, które ewidentnie się garnęły, żeby opowiedzieć o swoich
                marzeniach z okazji tej specjalnej dla nich nocy, pokazać się w kreacjach,
                którym poświęciły wiele uwagi. Tymczasem wymowa artykułu była - jak dla mnie - w
                duchu wyższości i kpiny, że takie to i ich marzenia o balu w pałacu koło stacji
                benzynowej, a te dziewczyny, co by chciały być księżniczkami, to sami zobaczcie
                jak śmiesznie wyglądają.
                • k_linka Re: fotoreportaz o modzie studniowkowej 19.05.08, 23:53
                  Wiesz, ja widzialam moze troche kpiny z polskiego "Zastaw sie a postaw sie",
                  byly tam opisy zabiegow upiekszajacych (fryzjerzy, stylisci nierzadko z "duzego
                  miasta") w cenach jakich sama nie placilabym nigdy w zyciu na zadna okazje, ale
                  i bylo bare panienek ktore czesaly sie nawzajem i zapamiatalam to jako
                  sympatyczne. I one jakos (przynajmniej wiekszosc) nie wygladaly smiesznie.
                  Kreacje wieczorowe z zalozenia maja elementy kiczu:)

                  A kpiny z hotelu kolo stacji benzynowej nie dotrzegam, ale moze dlatego ze ja
                  nie jestem wielkomiastowa pania:) Wychowalam sie w malym miasteczku, gdzie
                  charakterystyczna sala imprezowo-weselna jest czescia kompleksu
                  paliwowo-motelowego. Sama swojego czasu zdecydowalam sie urzadzic tam swoje
                  wesele i nie postrzegam tego jako obciach...
                  • idomeneo Re: fotoreportaz o modzie studniowkowej 20.05.08, 01:03
                    "zastaw sie a postaw sie" wcale nie wydaje mi się tylko polską specjalnością i
                    chociaż nie jest to moja filozofia, to rozumiem, że dla wielu osób takie okazje
                    jak ślub albo właśnie studniówka to są momenty, w których można się poczuć
                    księżniczkowo, więc powinny być jak najbardziej "zrobione". Amerykanie mają
                    bardzo podobnie z weselami i prom nights - to z założenia mają być takie bale
                    życia. Ja sama nie odbierałam ich (tych moich) w taki sposób i nie miałam takiej
                    potrzeby, ale dlaczego miałoby mi przeszkadzać to, że ktoś inny ma, zwłaszcza
                    jeśli go/ją to faktycznie uszczęśliwia?

                    No i oczywiście nie mam nic przeciwko hotelowi przy stacji benzynowej, natomiast
                    sposób pisania o nim w tamtym tekście odebrałam jako trochę dziwny. Btw, wesele
                    jednej z moich najbliższych przyjaciółek odbyło się w najprawdziwszej remizie
                    strażackiej (na dole były prawdziwe samochody strażackie z drabinami) i było super!
    • anutek115 Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 19:10
      No patrzcie, a ja w ogóle nie wpadłam na to, że najmłodsze dziecko
      tej pani, od której zaczęła się nasza rozmowa, może być "z
      nieprawego łoża". Może dlatego, że mam w rodzinie taką sytuację, że
      teściowie nie zaakceptowali dziecka, jak najbardziej z właściwego
      łoża, ale za to piątego, więc zdaniem teściów "no co ludzie powiedza
      na taką ilość".
      A w ogóle teraz myślę, że może ani ta pani nie jest taka "zbuntowana-
      wycofana", ani inni bohaterowie artykułu tacy smutni, tylko artykuł
      po prostu nie najlepiej napisany. Ja widzę w nim jednak...
      lekceważenie? Pobłażliwość? Poczucie wyższości? Takie "zgłosiliście
      się do opowiedzenia o swoim szarym życiu, że ono niby fajne i je
      lubicie, ale wiecie? ono JEST szare, nie ma w nim NIC do lubienia i
      my wam to pokażemy!".
      I wiecie co? Ja też jestem zwykłym człowiekiem. Moi znajomi to
      zwykli ludzie. Lubię swoje życie. I byłabym wściekła, gdyby to życie
      ktoś tak opisał.
      Ja się oczywiście nie znam. Ale nie podoba mi się to i już.
      W TVn Style leciał w ubiegłym roku taki program dotyczący tego, jak
      się nie ubierac. Polegał na tym, że dwoje dziennikarzy (czy tez
      stylistów) wyłapywało na ulicy osoby ich zdaniem źle ubrane i po
      prostu zjeżdżało je od stóp do głów - z tekstami typu "A te buty
      widziałeś?" "Kto jej pozwolił włożyć cos takiego" "Lustra w domu nie
      ma, to pewne" - i tak dalej. Oglądałam to raz, w najgłębszym
      osłupieniu. Czy to teraz taka moda, mówic o innych ludziach z
      pogardą i lekceważeniem?
      Nie ten kaliber, oczywiście, ale trochę podobnych uczuć jak przy
      ogladaniu wspomnianego programu było we mnie także podczas czytania
      artykułu.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 20:41
        Mnie to prawdę mówiąc pika, czy dziennikarze zrobili z tych ludzi błaznów, czy
        nie. Bo to oni się zgłosili do artykułu i mogli nawet autoryzować. To tak samo,
        jak z tymi osobistościami, co występują u Drzyzgi w TVN. Ostatnio hitem na
        youtube był jakiś fragment jej tokszołu. Obejrzałam i zachodziłam w głowę, jak
        to możliwe, że ludzie jeszcze się dobrowolnie zgłaszają, żeby zrobić z siebie
        kretynów.
        • anutek115 Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 20:51
          Mnie chyba jednak nie pika, Anuszko. Pewnie, że oni sami się zgłosili. Ale
          autoryzować? Pani/panu dziennikarzowi? Myślę, że części z nich by to do głowy
          nie przyszło. ni dlatego, że głupi czy gorsi. Ale z szacunku "bo to ważny pan
          dziennikarz jest" i pewnie wie, co pisze.

          Może rzeczywiście lubia te swoje życia, i to chcieli opowiedzieć? U Dzryzgi jest
          jednak trochę inaczej. Tam się pchają ludzie, którzy sadzą właśnie, że nie są
          zwykli, że to, co ich spotyka jest nietypowe, chociaz pewna tego nie jestem, bo
          Drzyzgi od wieków nie oglądam, jako że mnie irytuje do bólu. Tu, o ile się
          zorientowałam, temat był inny - jestem zwykły i dobrzemi z tym. Wyszło - jestem
          zwykły i dość żałosny. No trudno, ale to mi się nie podoba i już.
          • dakota77 Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 20:54
            Ja chyba trosszke inaczej odebralam ten tekst- ze u wiekszosci osob to zadowolenie z tego co maja, z tej wychwalanej przez nich zwyklosci jest pozorne i ze nieraz kryje frustracje, ze chcieli czegos innego, ale okolicznosci/brak sily, by cos zmienic sprawily, ze utkneli tutaj.
            Zgadzam sie w pelni, ze zdjecia byly niekorzystne i niepochlebne. Co do tego, by sam artykul byl lekcewazacy, nie jestem zbyt przekonana.
            • anutek115 Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 21:02
              Tę frustrację też widzę.
              I moze lekceważenie to za duże słowo. Może lepsze byłoby "pobłażliwość". Ale
              gdzieś ją jednak czuję.
              Z tym, że może to moje subiektywne uczucie, Dakoto :-).
              • dakota77 Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 21:06
                Na to moge przystac, lekcewazenie to wedlug mnie nie jest;-). Kazdy z nas ten tekst odbiera subiektywnie;-)
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Zobaczcie, cztery siostry 14.05.08, 07:52
            > Ale
            > autoryzować? Pani/panu dziennikarzowi? Myślę, że części z nich by to do głowy
            > nie przyszło. ni dlatego, że głupi czy gorsi. Ale z szacunku "bo to ważny pan
            > dziennikarz jest" i pewnie wie, co pisze.

            Pisząc to, sama niechcący dajesz wyraz przekonaniu, że ci ludzie to naprawdę
            prostacy i głupcy.
            • anutek115 Re: Zobaczcie, cztery siostry 15.05.08, 17:39
              A zatem przyznaję się do takiej głupoty - bo mnie by pewnie nie przyszło.
        • idomeneo Re: Zobaczcie, cztery siostry 13.05.08, 20:58
          Rzeczywiście odbierasz udział w reportażu obyczajowym dużego dziennika jako coś
          porównywalnego z występem w dramatycznym talk show, nastawionym na sensację?
          Moim zdaniem ktoś, kto idzie do programu Drzyzgi znacznie lepiej wie, co go
          czeka, niż w tym przypadku, który dla mnie jest nadużyciem.

          Autoryzować można wyłącznie własne wypowiedzi, a nie cały artykuł. Ten reportaż
          ma postać zbioru obrazków obyczajowych - nie sądzisz, że wymowa całości to nie
          tylko poszczególne fragmenty, na które bohaterowie mogą mieć wpływ, choć bardzo
          ograniczony (tylko do tego, co sami powiedzieli)? Dla mnie ten pogardliwy
          wydźwięk, to że to są teksty i obrazki komponowane z tezą, widać wyraźnie, kiedy
          się patrzy na całość.
    • miecia007 Re: Zobaczcie, cztery siostry 19.05.08, 21:46
      Nikogo nie bronię, ale co można powiedzieć o człowieku na podstawie
      jednego zdjęcia i krótkiej wypowiedzi zacytowanej w gazecie. Wiem,
      wiem, niby można dużo, ale z drugiej strony chyba lepiej poznać
      kogoś bliżej, a potem wyciągać tak daleko idące wnioski...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka