Dodaj do ulubionych

Smaczki i aluzje

12.05.08, 13:16
...rozmaite, dotyczące rzeczywistości spoza świata przedstawionego musierycznego :) a także to, czego nie było wolno napisać.
Np - dobre ręce pani docent, w które trafił rozepchnięty Krzysio, to ręce mamy MM.
Tytuł sztuki "Czarna sukienka" - moim zdaniem jest aluzja do sukienki mamy MM, uszytej ze starej sutanny brata mamy, Mariana, wspomnianej w autobiografii.
W IS Ignac nawrzeszczał na Klaudiusza na temat, jakiej to historii mianowicie mają się uczyć, miast starożytnej. Chodziło naturalnie o historię najnowszą, tę z nieco zafałszowanych podręczników.
Biała postać na ścianie Borejków w OwR już była wspomniana - to była fotka papieża.
Obserwuj wątek
    • anutek115 Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 13:18
      "Miał wąsa jak elektryk" - przysięgam, że czytając po raz pierwszy "OwR" nie
      załapałam, o co chodzi, taka byłam mało wyrobiona :-).
    • agnieszka_azj Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 13:54
      Był taki wątek pt. "Grypsy z epoki", tem większość tych rzeczy
      została już rozszyfrowana, aczkolwiek na panią docent ze
      stomatologii wpadliśmy dopiero niedawno
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=31030531&s=0
      Rodzina MM pojawia sie też w postaci Staszka z polonistyki od
      którego tata B. dostawał "bibułę" ;-)
      • ananke666 Wyciąć? 12.05.08, 14:32
        Oj, faktycznie jest wątek, czyli powieliłam niechcący. To może ten skasować, żeby mniej bałaganu było?
    • the_dzidka Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 13:58
      Okularnik Andrzej spiewający w chórze u Dominikanów to syn MM.
      • uccello Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 15:07
        Był jeszcze taki wątek o MM ukrytej na różne sposoby w Jeżycjadzie
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=31030531&v=2&s=0
        A co do kasowania wątku, to myślę,że lepiej tego nie robić, bo
        przychodzą i nowe pomysły w temacie i nowi forumowicze.
    • tennesee Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 15:36
      > Tytuł sztuki "Czarna sukienka" - moim zdaniem jest aluzja do
      sukienki mamy MM,
      > uszytej ze starej sutanny brata mamy, Mariana, wspomnianej w
      autobiografii.

      To jest tytuł wiersza Konstantego Gaszyńskiego napisanego po
      powstaniu styczniowym, zacytowanego zresztą w Kalamburce. Po
      wprowadeniu staniu wojennego śpiewała go w Piwnicy pod Baranami Anna
      Szałapak.
      • ananke666 Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 17:50
        O kurczę, jakoś po łebkach chyba czytałam, bo za nic tego nie pamiętam. Dzięki za sprostowanie.
      • ananke666 Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 01:18
        Szczerze powiedziawszy, nie bardzo mi te czarne sukienki do siebie pasują, bo tu martyrologia, a tu rola wariatki i to zdaje się, w komedii. MM szargająca po komediach narodowe świętości?... ;)
        • lezbobimbo Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 22:32
          ananke666 napisała:
          > Szczerze powiedziawszy, nie bardzo mi te czarne sukienki do siebie
          >pasują, bo tu martyrologia, a tu rola wariatki i to zdaje się, w
          komedii. MM >szargająca po komediach narodowe świętości?... ;)

          Takoz mniemam, ze to moze byc nasze dopatrywanie sie aluzji nawet
          tamoj, gdzie ich ni mo ;) Chociaz oczywiscie wariatki (i to
          patriotyczne?) tez mogly istniec w czasach powstanczych 19 wieku,
          nieprawdaz? Moze to byla jakas intrygujaca rola drugiego planu dla
          Anieli?

          (aczkolczyk ciekawa bardzo rozmowa sie wywiazala - z przyjemnoscia
          przeczytalam, bo nic nie wiedzialam o tych wszystkich
          skomplikowanych zwyczajach obraczkowych u hetero ;)
    • panna-lee Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 17:33
      kto to jest "konstanty gaszyński"?
      papa Gałczyński w grobie się przewrócił :P
      • jessy3 Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 17:58
        Konstanty Gaszyński to poeta z okresu romantyzmu, autor m.in. "Czarnej sukienki"
        :P coś się nie zgadza?
      • ananke666 Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 17:58
        Nie musiałby się przewracać, bo faktycznie chodzi o Konstantego Gaszyńskiego.
      • agnieszka_azj Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 18:02
        tennesee napisała:

        > To jest tytuł wiersza Konstantego Gaszyńskiego napisanego po
        > powstaniu styczniowym, zacytowanego zresztą w Kalamburce. Po
        > wprowadeniu staniu wojennego śpiewała go w Piwnicy pod Baranami
        Anna Szałapak.

        Po Powstaniu Listopadowym - poza tym wszystko się zgadza.

        panna-lee napisała:

        > kto to jest "konstanty gaszyński"?
        > papa Gałczyński w grobie się przewrócił :P

        Nie jednemu poecie dali na chrzcie Konstanty :P
        pl.wikipedia.org/wiki/Konstanty_Gaszy%C5%84ski

        Czarna sukienka

        Schowaj matko, suknie moje,
        Perły, wieńce z róż:
        Jasne szaty, świetne stroje -
        To nie dla mnie już!
        Niegdyś jam stroje, róże lubiła,
        Gdy nam nadziei wytrysnął zdrój;
        Lecz, gdy do grobu Polska zstąpiła,
        Jeden mi tylko przystoi strój:
        Czarna sukienka!

        Narodowe nucąc śpiewki,
        Widząc szczęścia świt,
        Kiedym szyła chorągiewki
        Do ułańskich dzid -
        Wtenczas mnie kryła szata godowa;
        Lecz, gdy śród bitwy brat zginął mój,
        Kulą przeszyty w polach Grochowa -
        Jeden mi tylko przystoi strój:
        Czarna sukienka!

        Gdy kochanek w sprawie bratniej
        Mściwą niosąc broń,
        Przy rozstaniu raz ostatni moją ścisnął dłoń -
        Wtenczas, choć smutna, lubiłam stroje:
        Lecz, gdy się krwawy ukończył bój,
        A on gdzieś poszedł w strony nie swoje -
        Jeden mi tylko przystoi strój:
        Czarna sukienka!

        Gdy laur Igań, Wawru kwiaty
        Dał nam zerwać los,
        Brałam perły, drogie szaty
        I trefiłam włos;
        Lecz gdy nas zdrady wrogom przedały,
        Gdy zaległ Polskę najeźdźców rój,
        Gdy w więzach jęczy naród nasz cały,
        Jeden mi tylko przystoi strój:
        Czarna sukienka!

        Konstanty Gaszyński
        Paryż 1832
        • mmaupa Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 19:57
          Zastanawia mnie ostatnia zwrotka - moja babcia zawsze mi powtarzala, ze w
          czasie zaloby narodowej nosilo sie z bizuterii perly (bo to symbol lez) i
          bizuterie ceramiczna (nie wiem dlaczego). Rzecz jasna jej to opowiadala jej
          babka (az tak stara moja babcia nie jest).

          I ponoc po powstaniu styczniowym wprowadzono lancuchy na choinke jako symbol
          niewoli.
          • dakota77 Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 20:03
            No i od wdow po powstancach wzielo sie noszenie obraczek na prawej rece. O ile wiem wczesniej w Polsce obraczki nosilo sie na lewej dloni, tej "od serca", tak jak w wielu krajach i we wczesniejszych epokach.
            • the_dzidka Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 22:45
              > No i od wdow po powstancach wzielo sie noszenie obraczek na prawej
              rece. O ile
              > wiem wczesniej w Polsce obraczki nosilo sie na lewej dloni,
              tej "od serca", tak
              > jak w wielu krajach i we wczesniejszych epokach.

              Naprawdę?! To niesamowite!! Zawsze się zastanawiałam, czemu u nas te
              obrączki na prawej. Fantastyczne, dziękuję Ci dakoto :)))
              • dakota77 Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 22:57
                Tak kiedys czytalam. I z brutalna szczersocia przyznaje, ze m.in. ta historia upewnila mnie, ze nie chce mieszac martyrologii narodowej do mojego malzenstwa, i dlatego wraz z malzonkiem nosimy obraczki na lewej rece, tej od serca;-). Choc bodajze babcia meza na slubie wykrzykiwala cos o zlej rece;-)))
                • the_dzidka Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 23:09
                  Ja kiedyś ukułam teorię, że na prawej nowszą katolicy, na lewej
                  protestanci. Tylko że to mi się czasami nie zgadzało :-)
                  W każdym razie historia cudna i mocno mnie wzruszyła :-)
                  • mankencja Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 10:10
                    ja to w ogóle nie wiedziałam, że jakaś reguła odnośnie dłoni
                    istnieje...
                    • szprota Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 13:41
                      Ja też nie wiedziałam. A noszę na prawej, bo w prawej mam grubsze palce i się
                      trzyma.
            • mankencja Re: Smaczki i aluzje 14.05.08, 00:21
              a jak teraz jest z wdowami? bo moja babcia nosi dwie obraczki na tym
              samym palcu - swoja i śp. dziadka, ale nie wiem, czy to powszechny
              zwyczaj
              • idomeneo Re: Smaczki i aluzje 14.05.08, 00:24
                mój tata też tak nosi, ale chyba wielu wdowców nie nosi obrączek w ogóle
              • czekolada72 Re: Smaczki i aluzje 29.12.08, 12:20
                W sumie daaano juz temu tez sie zdziwiłam jak zobaczyłam, ze ludzie
                z zachodniej Euopy nosza obraczki na lewej rece - ja zylam w
                przekonaniu, ze wlasnie wdowcy nosza na lewej.
          • ananke666 Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 01:13
            O ile pamiętam, z perłami to takie trochę naciągane ;) w żałobie nie powinno nosić się biżuterii z drogimi kamieniami, a perła w sumie nie jest kamieniem, więc wolno nosić, po drodze dorabiając odpowiednią symbolikę, a przecież jest znacznie bogatsza i łzy nie stoją w niej na jakimś poczesnym miejscu :) To trochę tak, jak z suknią ślubną, co to biała symbolizuje czystość i dziewictwo, a panienkom "napoczętym" w bieli do ślubu nie lzia. Też dorobiono otoczkę i to całkiem niedawno. Drzewiej panny młode latały do ślubu w różnych kolorach, w tym czarnym (Włochy albo Sycylia, niech mnie ktoś poprawi, bo nie pamiętam), suknia ślubna to była po prostu najlepsza kiecka. Świat zwariował na tle białych kiecek po ślubie królowej Wiktorii, która zamiast jak obyczaj kazał królewskim pannom młodym iść do ślub w srebrnej kiecy, samowolnie potupała w białej. Moda przyjęła się błyskawicznie i poszło z górki, jazda, posypały się bzdety, że to symbol tego i tamtego i każdy inny kolor jest be...
      • tennesee Re: Smaczki i aluzje 14.05.08, 17:23
        Faktycznie, powstanie mi się trochę pokręciły:) Na usprawiedliwienie
        dodam, ze ten wiersz osadził mi się w kontekscie styczniowego z
        powodu kalamburki i Piwnicy pod baranami (moze muzyka została wtedy
        napisana?). No i właściwie nadal nie wiemy czy tytuł sztuki był
        aluzją do tego wiersza, po prostu jak słyszę "czarna sukienka", to
        przede wszystkim tak mi się to kojarzy.

        panna-lee napisała:

        > kto to jest "konstanty gaszyński"?
        > papa Gałczyński w grobie się przewrócił :P

        Konstanty Gaszyński to taki poeta był:
        pl.wikipedia.org/wiki/Konstanty_Gaszy%C5%84ski
        Zdecydowanie mniej znany od Gałczyńskiego, więc niewiedzę o jego
        istnieniu można wybaczyć, ale zeby innym ĄŻ takie literówki
        zarzucać...
    • ananke666 Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 17:59
      Wiersz pochodzi bodajże z 1832, więc nie może być aluzją do żałoby po powstaniu styczniowym, bo jeszcze go nie było ;) Po listopadowym też była żałoba, choć nie tak głośna jak ta po styczniowym. W wierszu mowa jest zresztą o polach Grochowa, czyli o słynnej bitwie o Olszynkę Grochowską, od czasu której w Polsce salutuje się dwoma palcami.
      • angazetka Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 23:24
        Czuję się niedoinformowana - jak się ma Olszynka do salutowania?
        Jejku, ile tu się można dowiedzieć (i potem błyskać w innym
        towarzystwie erudycją).;)
        • idomeneo Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 23:55
          polska Wikipedia - o salucie dwoma palcami:

          "pojawił się prawdopodobnie przed lub w czasie wojen napoleońskich lub w czasie
          insurekcji kościuszkowskiej.Legenda głosi, że w czasie bitwy pod Olszynką
          Grochowską książę Konstanty Pawłowicz miał powiedzieć: Polacy salutują mi dwoma
          palcami, bo w pozostałych dwóch trzymają kamień którym są gotowi we mnie rzucić.
          Najprawdopodobniej salut wziął się stąd, że żołnierz chcąc zasalutować swemu
          przełożonemu zrobił to ranna dłonią w której stracił dwa palce, mały i
          serdeczny. Dla upamiętnienia tego wydarzenia Polacy salutują dwoma palcami.

          Salutowanie dwoma palcami przysparzało kłopotów żołnierzom służących w Polskich
          Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Alianccy oficerowie odbierali to jako brak
          szacunku lub sądzili że salutujący są pijani, skoro salutują do nich jak do
          harcerzy. W wyniku tego nieporozumienia wielu polskich żołnierzy było
          aresztowanych póki sprawa nie została wyjaśniona. Doprowadziło to do czasowego
          nakazu salutowania obcym oficerom pełną dłonią."
        • the_dzidka Re: Smaczki i aluzje 12.05.08, 23:57
          Też mnie to zaskoczyło, więc wyguglałam:

          "Legenda głosi, że w czasie bitwy pod Olszynką Grochowską książę
          Konstanty Pawłowicz miał powiedzieć:
          "Polacy salutują mi dwoma palcami, bo w pozostałych dwóch trzymają
          kamień którym są gotowi we mnie rzucić."
          Najprawdopodobniej salut wziął się stąd, że żołnierz chcąc
          zasalutować swemu przełożonemu zrobił to ranną dłonią, w której
          stracił dwa palce, mały i serdeczny. Dla upamiętnienia tego
          wydarzenia Polacy salutują dwoma palcami."

          Kolejna inspirująca mnie ciekawostka...
          • ananke666 Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 12:08
            Ja miałam w domu książkę, w której podano nawet personalia salutującego adiutanta i dowódcy, któremu salut został oddany. Nie wiem, czy prawdziwe, czy tylko doczepione do legendy. Ten salut ze "śladem" po urwanych palcach został jako hołd bohaterom Olszynki.
            O obrączkach na prawej dłoni opowiadała mi Mama, jak jeszcze o, takim knypkiem byłam.
            • mel_bi Salutowanie 30.06.08, 16:26
              Ja w III klasie LO miałam książkę do historii, gdzie tak to właśnie
              było opisane - że salutował ranną ręką i w chołdzie temu do dziś
              Polacy tak salutują.
              Z kolei co do obrączek, to pamiętam, że czytałam, że polskie kobiety
              w ogóle - nie tylko wdowy - przełozyły obrączki na prawe dłonie,
              jako znak żałoby po upadku powstania. I tak pozostało w Polsce -
              małżonkowie noszą obrączki na prawej dłoni, a wdowcy i wdowy - na
              lewej. Podobno.
              • mel_bi Re: Salutowanie 30.06.08, 16:27
                Matko i córko!!! Przepraszam za tego orta - chyba mi się mózg
                przegrzał :(
                :bardzozawstydzonaikonka:
    • ginestra Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 14:49
      Ach, jakie to wszystko ciekawe co piszecie.
      Bardzo jestem Wam wdzięczna za tyle informacji - historycznych, obyczajowych i
      za ten piękny wiersz.

      Pewnie przesąd z zakładaniem pereł na ślub (że się nie powinno, bo przynoszą
      pecha na dalsze życie, są smutne itp.) wziął się stąd, że właśnie były one
      dozwolone i chętnie noszone przy żałobie i potem zaczęto je właśnie z żałobą
      kojarzyć, czy być może?

      Co do obrączek, to ja właśnie myślałam całe życie, że to jest tak, że oczywiście
      na ślubie zakłada się wzajemnie obrączki na prawe dłonie i potem ludzie noszą je
      właśnie na prawych, a jak ktoś zostaje wdową lub wdowcem i nadal chce nosić
      obrączkę, to na lewej ręce, ale że w praktyce to ludzie noszący obrączki, noszą
      je tak jak im wygodniej. Ja nosiłam zawsze na prawej (nawet dość długi czas po
      rozwodzie - nadal na mnie pasuje, na ten sam palec, co stwierdziłam niedawno z
      niejakim zaskoczeniem).
      Bardzo mi się podoba kiedy widzę żonatych mężczyzn noszących obrączki (mój mąż
      nie nosił, mówił, że mu niewygodnie - jak myślicie, czy był jakimś wyjątkiem,
      czy tak się zdarza często u mężczyzn?).
      Pozdrawiam!
      • mankencja Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 15:18
        > Bardzo mi się podoba kiedy widzę żonatych mężczyzn noszących
        obrączki (mój mąż
        > nie nosił, mówił, że mu niewygodnie - jak myślicie, czy był jakimś
        wyjątkiem,
        > czy tak się zdarza często u mężczyzn?).

        hmm... wydaje mi sie, ze mezczyznom, jako nieprzyzwyczajonym do
        pierscionkow, rzeczywiscie moze byc trudno sie przyzwyczaic do
        obrączki. zalezy to tez od zawodu - np. moj ojciec, chirurg,
        obrączki nie nosi, bo do kazdej operacji musialby ja zdejmowac (mama
        tez nie, ale u niej to wynika z faktu, ze czesto wklada srebrna
        bizuterie, z ktora zlota obraczka komponowałaby sie srednio). osoby
        pracujace fizycznie (np. budowlancy) tez pewnie rzadziej nosza -
        przesdzkadza w pracy.
        • dakota77 Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 16:47
          Moj maz nosi obraczke bez zadnych oporow.
          Dzidko, twoja teoria co do tego, ze na lewej rece obraczke nosza protestanci nie jest bezpodstawna. Sama jestem protestantka i to tez byla jakas motywacja stojaca za wyborem tej dloni;-).

          Co do noszenia obraczek na prawej dloni-kilka osob usilowalo mnie przekonac, ze ksiadz w czasie slubu kaze zalozyc obraczki wlasnie na prawe dlonie, ale to nie tak wyglada:-). Ksiadz prosi pare, by podala sobie prawe dlonie, gdy ma je zwiazac stula. Nigdy nie mowi, ze maja sobie zalozyc obraczki na prawe dlonie. To juz sila tradcyji i przyzwyczajenia.
          • anutek115 Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 19:21
            Mój mąż podczas ślubu włożył mi obrączkę na lewą rękę i wpadł w
            panikę, odkrywszy to :-). Osoba udzielająca ślubu uspokajała go, że
            ślub jest na pewno ważny :-).
            Mnie ta lewa ręka wydaje się logiczniejsza i wygodniejsza. Ale noszę
            na prawej - kwestia przyzwyczajenia.
            • anutek115 Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 19:23
              To była odpowiedx na ostatni wpis Dakoty - oczywiscie błyskotliwie
              mi się wkleiła :-/.
          • elwinga Re: Smaczki i aluzje 15.05.08, 07:23
            Eeee, a ja też protestantka i noszę na prawej. Nigdy mi lewa nie przyszła do głowy.
            • cherry64 Re: Smaczki i aluzje 01.07.08, 01:23
              Ja osobiście nie noszę, bo zgubiłam ale uważam, że jest to miły
              akcent małżeński:) co więcej uważam, że noszenie obrączki jest
              bardzo zobowiązujące - niech sobie panienki lecą na mojego
              zaobrączkowanego męża:)ja się o to nie martwię bo wiem, że szans nie
              mają:)i co więcej jestem o tym przekonana - jeśli kiedykolwiek by
              się okazało, że nie mam racji to ces't la vie:)))Popieram więc
              noszenie obrączek jak również innej ładnej biżuterii:)(wybaczcie
              tylko, że będę potępiać korale-kojarzą mi się ze starymi babciami i
              góralkami-chociaż te drugie niekoniecznie są babciami i mogę im
              wybaczyć ze względu na folklor...)

              • ginny22 Re: Smaczki i aluzje 01.07.08, 10:36
                > (wybaczcie tylko, że będę potępiać korale-kojarzą mi się ze
                starymi babciami i góralkami-chociaż te drugie niekoniecznie są
                babciami i mogę im wybaczyć ze względu na folklor...)

                Wybaczam z trudem, bo korale są jedyną biżuterią, jaką na sobie
                akceptuję ;)
              • ready4freddy Re: Smaczki i aluzje 01.07.08, 11:39
                moja mama bardzo lubi korale, a nie jest ani goralka, ani babcia (nad tym
                ostatnim zaczyna ubolewac :)
                • the_dzidka Re: Smaczki i aluzje 04.07.08, 10:21
                  Masz przerąbane, zaraz zacznie syczeć do ucha "wnuków! wnuków!" :-))
                  • anutek115 Re: Smaczki i aluzje 04.07.08, 10:30
                    No, też przerabiałam. Jak mi mój tatus zaczął życzyc na Gwiazdkę "miłego
                    chłopca" to był koniec epoki złotej wolności :-))). Ale ja wszystkich
                    przetrzymałam i rozmnozyłam się dopiero wtedy, jak wszyscy postawili na mnie
                    kreche i przestali sie wreszcie dopytywac, kiedy usłysza tupot małych stópek ;-)).
          • ready4freddy Re: Smaczki i aluzje 30.06.08, 18:16
            > Dzidko, twoja teoria co do tego, ze na lewej rece obraczke nosza
            > protestanci nie jest bezpodstawna.

            moja kolezanka Rosjanka miala teorie, ze prawoslawni nosza na prawej, katolicy i
            protestanci na lewej. ale poniewaz i w Polsce sie nosi na prawej (we Wloszech na
            lewej), teoria upadla :)
      • agnieszka_azj Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 23:15
        ginestra napisała:

        > Bardzo mi się podoba kiedy widzę żonatych mężczyzn noszących
        obrączki (mój mąż
        > nie nosił, mówił, że mu niewygodnie - jak myślicie, czy był
        jakimś wyjątkiem,
        > czy tak się zdarza często u mężczyzn?).

        Mój mąż początkowo nosił, ale ponieważ w pracy miał kontat ze
        smarami i olejami, to mu się zaczęły robić takie paskudzące się
        ranki, które sie trudno goiły. Najpierw zdejmował na czas pracy,
        ale częto zapominał załozyć.
        Bał się, ze wreszcie zgubi i zostawił w domu.

        Kilka lat temu mieliśmy włamanie do domu i skradziono nam m.in.
        jego obrączkę. Moja była nad morzem na moim palcu i ocalała. teraz
        mamy jedną na spółkę ;-)
        • mel_bi Re: Smaczki i aluzje 30.06.08, 16:30
          A ja na noc zdjemuję obrączkę, bo każda biżuteria mnie "ciśnie", nie
          jestem w stanie spać w pierścionkach, łańcuszku, bransoletkach. Więc
          moja obrączka jest taka "wyjściowa" choćby to było wyjście po bułki
          na dół do sklepiku ;)
          • mamapodziomka Re: Smaczki i aluzje 30.06.08, 16:42
            Ja nosilam na lewej, tak jak wszyscy tutaj, bo na prawej w Niemczech nosza
            wdowy/wdowcy. To by nawet pasowalo do tych wdow po powstancach....
        • onion68 Re: Smaczki i aluzje 30.06.08, 16:40
          My nie nosimy. Muszę przyznać, że zaczęło się to od mojego męża, a ja
          stwierdziłam, że nie będę gorsza ;-)
          Początkowo trochę ubolewałam nad tym, mając taką więcy romantyczną wizję
          małżeństwa. Ale teraz sobie myślę, że jak miłości nie ma, to co po obrączce, a
          jeśli miłość lub inne dobre uczucia są, to z kolei brak obrączki nie przeszkadza.
          Bo po co właściwie nosi się obrączki? Żeby przypominały o tej drugiej osobie?
          Żeby chroniły przed zakusami wolnych strzelców, którzy w innym przypadku
          rzucaliby się na niezaobrączkowanych bez umiaru? ;-)
          • ginny22 Re: Smaczki i aluzje 30.06.08, 16:49
            Podobnież nie masz nic bardziej kuszącego singielki niż
            zaobrączkowany pan, więc z tym chronieniem róznie bywa ;)

            Mnie każda biżuteria (poza koralami) denerwuje, uwiera, wkurza.
            Chyba będę bez obrączki latać, jak już mi się poszczęści i uwolnię
            się od hańby staropanieństwa.
            • onion68 Re: Smaczki i aluzje 30.06.08, 16:53
              > Podobnież nie masz nic bardziej kuszącego singielki niż
              > zaobrączkowany pan, więc z tym chronieniem róznie bywa ;)
              >

              No pewnie, już jakaś dobra kobieta odwaliła całą czarną robotę ;-)
              • mel_bi Re: Smaczki i aluzje 30.06.08, 20:35
                A ja mam taką obserwację, że kobieta zaobrączkowana nabiera w oczach
                męskich..hm...smaczku...

                Przyjaciółka mi kiedyś wyłożyła teorię - to dlatego, że facet wie,
                że jest "bezpieczna" - można z nią poflirtować czy poromansować, ale
                nie sprowadzi mu się od razu z walizami...inspirujące... ;)
    • verdana Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 17:00
      Jestem euroentuzjastą, nosze na prawej.
      • ginestra Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 17:52
        Pocieszyliście mnie trochę co do tych obrączek u mężczyzn - że może im w sumie
        być z tym niewygodnie. Wprawdzie mój mąż miał pracę umysłową, a nie fizyczną,
        ale może mu jakoś przeszkadzała.
        Ale wielu innym mężczyznom nie przeszkadza (vide Metwoh). Moi bracia też noszą
        obrączkę. (tu: ikona "rozżalenie"). Ale, tak jak pisze Mankencja, jeśli ktoś nie
        nosi, to przecież nie musi o niczym złym świadczyć, bo może być miłość i w
        ogóle. Jednakże dla mnie o wiele milej to wygląda jak mężczyzna ma obrączkę.
        Zresztą, moim zdaniem, zakładanie jej codziennie musi też jakoś wpływać na jego
        podświadomość. ;)

        Co do kobiet, to wydaje mi się, że o wiele mniej jest przypadków, że nie noszą.
        Kobiety w ogóle lubią chyba świecidełka i biżuterię. ;)
        Częste noszenie może jednak mieć taki wpływ, że się tę obrączkę gubi (no, bo
        czasem trzeba zdejmować w domu do różnych prac, a i na wakacjach też różnie
        bywa). Mi się wiele razy zdarzało ją zgubić, na przykład przy zmywaniu naczyń w
        jeziorze w zimnej wodzie, na piasku na plaży - po prostu czasem się zsuwała. I
        w wielu innych okolicznościach. Ale jakoś zawsze się znajdywała. W jakiś
        niezwykły sposób po prostu. Natomiast niestety pierścionek zaręczynowy zgubiłam.
        :( Ale pomyślałam sobie, że może ktoś się ucieszył jak go znalazł, bo był ładny.
        Pozdrawiam!
        • mmaupa Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 18:02
          Nie martw sie, Ginestro, moj tata tez nie nosi obraczki. A mama tylko wtedy, jak
          sobie przypomni - za to jej zgubiony pierscionek zareczynowy znalazlam JA,
          jakies dobre dwadziescia lat po jej zareczynach. Bardzo sie ucieszyla.
          • idomeneo Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 19:28
            ja w Stanach po pewnym czasie przełożyłam obrączkę na lewą rękę, bo co chwila
            mnie ktoś pytał, czy noszenie na prawej znaczy, że jestem prawosławna. A Wy
            zdejmujecie obrączki na noc? Bo i ja i mój mąż śpimy z nimi, zdejmujemy tylko
            czasem przy uprawianiu sportu, żeby ich nie zgubić. Jakoś nawet nie
            zastanawialiśmy się, że można by je ściągać do snu - może to wynika z tego, że w
            naszych rodzinach się nie zdejmowało i przejęliśmy to całkiem bezwiednie?
            • dakota77 Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 19:51
              Ja nosze obraczke zawsze- nie zdejmuje jej ani na noc, ani do prac domowych. Maz podobnie. Ale np. na wakacjach, kiedy duzo moczylismy sie w morzu, a maz nurkowal, obraczki zostawialismy w hotelu. Slyszalam historie o tym, jak to ktos zgubil obraczke wlasnie w wodzie, kiedy skora skurczyla sie nieco od zimna.
              • lacitadelle Re: Smaczki i aluzje 29.12.08, 14:12
                ani ja, ani mąż, nie zdjęliśmy obrączek jeszcze nigdy (ale od ślubu minęły
                niecałe 2 lata :). Na wakacjach robiliśmy liczne próby i nie spadały - może to
                kwestia budowy palców (mamy takie grubsze w okolicach stawów). Zresztą, zawsze
                można przełożyć na inny palec (ja tak musiałam zrobić z pierścionkiem
                zaręczynowym, bo dostałam ciut za duży).

                Dla mnie obrączka to symbol, a nie biżuteria (mam najprostszy model i już się
                nie świeci) i generalnie im bardziej zniszczona, tym lepiej (w jakiś sposób
                oddaje historię związku).

                Ale jeżeli ktoś nie lubi nosić i drugiej stronie to odpowiada, nie widzę w tym
                nic dziwnego, ani tym bardziej zdrożnego. Nam jakoś po prostu żadna inna opcja
                do głowy nie przyszła.

                Zaciekawiła mnie natomiast informacja, że babcia nosiła obrączkę po dziadku, bo
                z kolei myślałam, że zwyczajowo zabiera się je do grobu, w przeciwieństwie do
                pierścionków zaręczynowych, które oddaje się synom.
            • croyance Re: Smaczki i aluzje 31.12.08, 14:59
              Ja obraczke nosze na lewej, z wiadomych przyczyn (slub w Anglii, maz
              Anglik etc. etc.) - ale obraczki zakladamy (oboje) tylko na wyjscia
              z domu. Nie wyobrazam sobie wyjsc poza drzwi wejsciowe bez niej -
              ale jak tylko wchodze do domu, to zdejmuje. Maz to samo (a jak
              zapomni, wraca do domu, chociazby byl w polowie drogi).
            • niq_miejski Re: Smaczki i aluzje 31.12.08, 18:26
              ja zakładam czasami, np. kiedy wychodzę z domu, nigdy nie śpię z obrączką i
              jeśli już, noszę na prawej ręce, mimo bycia protestantką
          • ginestra Re: Smaczki i aluzje 13.05.08, 22:32
            Dziękuję Ci Mmaupo :)

            A pierścionek - kto wie, jeśli może się znaleźć po tak długim czasie, to kto
            wie, może i mój :)
            Pozdrawiam!!
          • lutecja4 Re: Smaczki i aluzje 01.01.09, 21:58
            moj tata nie nosi obraczki odkad moj brat bedac dzieciatkiemmalym podczas zabawy
            jej nie polknal
            obraczka zostala odzyskana,ale uraz pozostal :))
            a co do powodzenia "zaobraczkowanych"-tez sie dziwilam,gdy brat mi mowil,ze
            bratowa sie wscieka,gdy on do szkoly (robil studia podyplomowe) zaklada
            obraczke-brat stwierdzil,ze glupia jestem skoro nie wiem ze zonaci maja
            wziecie-slowo daje -nie wiedzialam
            moze stad powiedzenie-u mezatki nie ma wpadki?
        • yowah76 Re: Smaczki i aluzje 15.05.08, 13:46
          Kobiety w ogóle lubią chyba świecidełka i biżuterię. ;)

          Kobiety, jak wiemy, lubiia blyszczace przedmioty;)
    • ready4freddy Re: Smaczki i aluzje 30.06.08, 23:46
      hy hy hy :) tymi rogami toscie mnie, obywatelu historyku, ujeli za serce.
      Iredynski mi sie przypomnial :)
      ale tak serio mowiac, to w swoim wlasnym imieniu deklaruje, ze bynajmniej
      obraczka nie pociaga, wrecz przeciwnie, zniecheca. wlasnie dlatego, ze nie widze
      sie w roli lowcy jeleni.
    • czekolada72 Re: Smaczki i aluzje 29.12.08, 12:28
      O ile kojarze, to w czaasie zaloby narodowej dozwolone były niejako
      wszelkie ozdoby, bizuteria, zwlaszcza w formie krzyza z czarnych
      kamieni (onyks, czarne perły) - na to było powszechne przyzwolenie.
      Potem "weszły" wykonane przez zesłancow z dostepnych im na Syberii
      materiałów.

      Co do pereł - to były one powszechnieuwazane za symbol łez i
      przyczyne nieszczescia, dlatego odradzano noszenie ich, zwlaszcza na
      slubie (wlasnym) - potwierdzeniem tego byla Barbara Radziwiłłowna -
      wielbicielka pereł, posiadaczka olbrzymiej kolekcji, ktorej zycie
      nie nalezalo do uwazanych za najszczesliwsze.
    • nessie-jp Księgarnia od Cesi i ryb 29.12.08, 16:24
      Dla młodszych czytelników może to nie być oczywiste, ale Cielęcina z Karpiem
      wpada na swego Brodacza "pod jasno oświetloną księgarnią MPiK". Otóż te
      księgarnie to dzisiejsze Empiki
      • filifionka-listopadowa Re: Księgarnia od Cesi i ryb 29.12.08, 17:48
        Ha! nie wiedziałam.
      • kkokos Re: Księgarnia od Cesi i ryb 29.12.08, 21:39
        nessie-jp napisała:

        > Dla młodszych czytelników może to nie być oczywiste, ale Cielęcina z Karpiem
        > wpada na swego Brodacza "pod jasno oświetloną księgarnią MPiK". Otóż te
        > księgarnie to dzisiejsze Empiki
        • nessie-jp Re: Księgarnia od Cesi i ryb 01.01.09, 22:51
          > pamiętam, że część sklepowa była większa w KMPiK w Juniorze (i tu zawsze było
          > tłoczno), a przy placu Unii Lubelskiej większa była część klubowa (boazeria, a
          > jakże, wczesny gierek :) od sklepowej.

          Czy tam przy placu Unii Lubelskiej (mówimy o Warszawie, prawda?) było takie
          wejście na pięterko po wąziutkich schodkach? Boazerię pamiętam, a jakże :))
    • mmoni Re: Księgarnia od Cesi i ryb 13.02.09, 12:51
      Adminki, wytnijcie tego spamera.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka