Dodaj do ulubionych

Matka a córka

22.11.08, 14:15
Cały czas zastanawiam się nad jedna sceną ze "Sprężyny". Gaba chce
zadzwonic do Pyzy, ale rezygnuje, bo Pyza, jako zona i matka,
powinna rozmawiac z mężem i z dzieckiem, a nie z matką. Matka na tym
etapie - zdaniem Gabrysi- jest zbedna, uciążliwa i rozmowa z nią
odciaga córkę jedynie od jej obowiązkow, a i Gaba najwyraźniej nie
sądzi, aby Pyza miała po prostu ochote porozmawiać z mamą.
Jest to sprzeczne z duchem Jezycjady (ze o zdrowym rozsądku nie
wspomnę. Bowiem poddaje sie w wątpliwość ideał "zżytej rodziny" -
przeciez Gaba mieszka z matką, Ida tuż obok, rozmawiają
bezustannie , co -zgodnie z jej nowym światopogladem, uniemozliwia
prawidlowe zajęcie się mężem i dziecmi. Czy jest to zatem refleksja,
iż zbyt bliskie zwiazki z rodzicami Borejkownom zaszkodzily?
Z drugiej stroniy nie zadzwonienie do corki (u ktorej notabene jest
teściowa i babcia, więc na zajmowanie się wyłącznie mężem i
dzieckiem szans nie ma) jest co najmniej dziwaczne. Na emamie i na
innych forach sa wprost setki skarg na obojętne matki, ktore nie
interesują się wlasnym wnukiem, ani tym, jak corka sobie radzi -
szczegolnie na obczyżnie.
Tak więc jest to co najmniej dziwne. Podobnie jak dziwne jest to, ze
Gaba nie czuje się, w zadnym tomie, ani odrobine babcią. Nie ma
ochoty porozmawiać nie tylko z corka, ale i z wnuczka, nie slyszymy,
aby wybierala sie do Anglii - nic. Tak naprawdę sądzę, ze ta scena
zostala umieszczona, aby zobrazowac nam ogrom poswięcenia Gaby.
Tymczasem niechcący (a może nie całkiem niechcący?) ukazuje, że cała
ideologia "Jezycjady" była błędna.
Obserwuj wątek
    • hobiala Re: Matka a córka 22.11.08, 14:23
      Nie ma
      > ochoty porozmawiać nie tylko z corka, ale i z wnuczka, nie slyszymy,
      > aby wybierala sie do Anglii - nic.

      No nie całkiem tak. Babi "znów poleciała do Oksfordu, by dwiedzić prawnuczkę,
      małą Milę. Poprzednim razem były tam we dwie z Gabrielą. Teraz Babi zebrała ze
      sobą panią Schoppe[...]".
      • verdana Re: Matka a córka 22.11.08, 14:29
        To współczuje Pyzie, co za duzo, to niezdrowo. I dodatkowo nie
        rozumiem, jak dom, rzekomo podtrzymywaney przez dwie opoki - Mile i
        abe zniósl ich podwojny wyjazd.
        Tak czy inaczej, nie rozumiem, dlaczego nie mogla z corka
        porozmawiac przez telefon. I dlaczego choć raz nie poleciala do
        corki zama, co daje możliwość swobodnej rozmowy, bez obecnosci
        wscibskiej prababci.
    • veranillo Re: Matka a córka 22.11.08, 15:06
      Nie jestem wielką fanką Gaby, ale nie odebrałam tego dialogu tak, że Gaba nie ma
      ochoty rozmawiać z córką, raczej tak, jakby rozumiała, że dzieci w pewnym
      momencie "wyfruwają z gniazda" i że trzeba im dać więcej swobody.
      • verdana Re: Matka a córka 22.11.08, 15:15
        Tak, nie nalezy zameczac ich telefonami trzy razy dziennie, ani
        wpadac niespodziewanie.
        Ale czy telefon matki do corki w Londynie raz na jakis czas jest
        ograniczeniem swobody? Wyglada na to, zewszelkie interesowanie się
        losem doroslego dziecka jest jego ograniczaniem. Mysle, ze
        dowiedzenie sie, co slychac o corki w Londynie, pgadanie z duża juz
        wnuczka to raczej podtrzymywanie wiezi, niz jakiekolwiek
        ograniczenie.
        Dziecko w tym wieku ma szanse w ogole nie znac babci, o ile ta nie
        będzie czesto dzwonila - a nad tym Gaba w ogole sie nie zastanawia.
        Corka tez może chcieć z mamą poadac - a z tej rozmowy wyglada, ze to
        niemożliwe. Chciec może tylko matka, a corka może to tylko znosić.
        • veranillo Re: Matka a córka 22.11.08, 15:21
          Oczywiście, racja, że powinna interesować się wnuczką, od czasu do czasu dzwonić
          do córki i sprawiać wrażenie, że ich życie ją obchodzi, ale bez nadmiernego
          narzucania się. Ale chyba nie jest tak, że Gabriela w ogóle nie dzwoni. Wspomina
          się, że wszyscy tęsknią za Różą, często o niej myślą - na pewno więc też się z
          nią kontaktują. Poza tym Gaba była też jakiś czas u Róży w Oksfordzie. Stąd
          jakoś ja nie mam wrażenia, by kontakty "matka-córka" były w tym przypadku kiepskie.
        • onion68 Re: Matka a córka 22.11.08, 16:02
          Myślę, że w Oxfordzie też istnieją linie telefoniczne i w napadzie nostalgii to
          Róża może zadzwonić do matki.
          Również nie odnoszę wrażenia, że Gaba w ogóle nie dzwoniła do córki - nie
          zadzwoniła akurat tego ranka.
          • jessy3 Re: Matka a córka 22.11.08, 16:33
            Po pierwsze: Gaba była u Róży z Mila poprzednim razem, a teraz nie pojechała, bo
            ma coś takiego jak pracę i resztę rodziny, a nie tylko Różę z wnuczką.
            Po drugie: jest tam mowa, że nie będzie ZNOWU dzwoniła do Róży - co dla mnie
            jest ewidentnym dowodem, że dzwoniła niedawno, a nie chce wisieć na telefonie i
            co kilkanaście godzin rozmawiać z córką. Laura dzwoni do siostry, by zwierzyć
            się z zakochania, więc kontakt rodzina utrzymuje stale. Nie wiem skąd ta
            nadinterpretacja verdany.
        • ginestra Re: Matka a córka 22.11.08, 16:37
          Ach, ale tam, w Sprężynie, jest napisane, że Gaba dzwoni do Pyzy BARDZO często
          (wynika z tekstu, że niemal codziennie)!

          Gaba mówi: "co ja jej będę w kółko głowę zawracać. Przecież nie może ciągle
          rozmawiać z mamusią". Ja to odebrałam jako refleksja Gaby, że właśnie zbyt
          często dzwoni i musi się powściągać, żeby dać Pyzie odetchnąć i nie być
          nadopiekuńczą mamą, skoro córka jest dorosła i założyła rodzinę - na zasadzie:
          jak córka może posmakować samodzielności, małżeństwa, rodzicielstwa i w ogóle
          życia, skoro mama do niej non-stop dzwoni i nie daje jej spokoju. To jest tego
          typu rozterka Gaby, a nie jest (moim skromnym zdaniem) w drugą stronę, że ona
          się nie interesuje Pyzą, nie dzwoni i tak dalej.

          Po prostu powściąga nadopiekuńczość. Ja tam się cieszę, że pracuje nad sobą.
        • senseeko Re: Matka a córka 22.12.08, 22:54
          verdana napisała:

          > Tak, nie nalezy zameczac ich telefonami trzy razy dziennie, ani
          > wpadac niespodziewanie.
          > Ale czy telefon matki do corki w Londynie raz na jakis czas jest
          > ograniczeniem swobody? Wyglada na to, zewszelkie interesowanie się
          > losem doroslego dziecka jest jego ograniczaniem. Mysle, ze
          > dowiedzenie sie, co slychac o corki w Londynie, pgadanie z duża juz
          > wnuczka to raczej podtrzymywanie wiezi, niz jakiekolwiek
          > ograniczenie.

          Jestem prawie pewna, że gdyby w S był opis jak to Gaba dzwoni do RÓży to
          założyłabys wątek o tym jak to Gaba nie daje Róży odetchnać od siebie.

          Moim zdaniem skoro Róża ma na głowie babcię i teściową, to wydzwanianie do niej
          w takim okresie byłoby juz "nadmiarem szczęścia"

          > Corka tez może chcieć z mamą poadac - a z tej rozmowy wyglada, ze to
          > niemożliwe. Chciec może tylko matka, a corka może to tylko znosić.

          Gdyby Pyza rzeczywiście chciała pogadać z Gabą, to może sama zadzwonić, nie ma
          co się jej narzucać, bo mogłaby to odczuć jako zbytnią kontrolę. A Mila Gabie
          wszystko ze szczegółami w swoim czasie zrelacjonuje, więc Gaba spokojnie może
          powstrzymać matczyną ciekawość.
          IMHO ten wątek to już czepialstwo.
    • mama_kotula Re: Matka a córka 22.11.08, 19:18
      W ogóle nie doszukiwałabym się drugiego czy trzeciego dna.

      Gaba decyduje się nie dzwonić akurat w tym momencie, bo sama wprost mówi, że zawraca córce głowę ciągle oraz w kółko.

      I ten jeden raz odpuszcza, tyle.

      Myślę, Verdano, że przemawia przez ciebie zaślepiony subiektywizm ;);), zwłaszcza w ostatnim akapicie przesłanki bierzesz chyba z kosmosu :)
      Żeby nie było - też nie lubię Gabrieli, ale nie będę w każdej sytuacji szukać okoliczności oskarżających i potwierdzających tezę, że Gaba kanalia jest, a nie matka/babcia - zwłaszcza nie będę szukać tam, gdzie tych okoliczności zwyczajnie nie ma.
      • madame-bovary Re: Matka a córka 22.11.08, 19:30
        A ja myślę, że ten fragment książki to był ukłon autorki w stronę takich czytelniczek jak Verdana, które mają Sw.Gabrieli bardzo wiele do zarzucenia, szczególnie w sferze rodzicielstwa. I okazało się, że i tak jest niedobrze ;) Ja postać Gaby lubię średnio na jeża, ale na pewno bardziej niż egoistke-megalomankę i pozerkę Anielę czy przyziemną, Pulpę, no ale o to mniejsza. Biedna ta Gabriela - wygląda na to, że nie ma żadniej sensownej opcji: jeśli rzuci wszystko w kąt na tydzień i wyjedzie do SPA to Verdana i pare innych osób stwierdzi "Nieczuła matka, poza tym wcześniej była inna - niekonsekwencja w budowaniu postaci!", jeśli się nie zmieni to też kaszana... Niektórych trudno zadowolic ;P
        • andrzej585858 Re: Matka a córka 22.11.08, 19:53
          Otoz to otoz to:-))) To jest chyba sens calej tej dyskusji - wlasciwie to biedna
          ta Gabriela . Tak sie sklada ze ja akurat lubie ja no i czasem mozna zalowac ze
          jest to jedynie literacka fikcja no ale zaraz uslysze zarzut iz meski sowinizm
          przeze mnie przemawia :-)))
          Byc moze autorka rzeczywiscie przesadzila gdyz wraz z uplywem lat zbytnio
          idealizuje postac Gabrieli ktora z miare normalnej nastolatki przeksztalca sie
          prawie w Emilie Plater tudziez inne kobiece wzorce ale swiat nie moze byc az tak
          piekny - ze pozwole sobie na odrobine sarkazmu
      • anutek115 Re: Matka a córka 22.11.08, 20:12
        Zgadzam się z Ginestrą i Mamą_Kotulą. Nie lubię Gaby (tej ostatniej, Świętej
        Poznańskiej), ale nie popadajmy w przesadę z tym doszukiwaniem się w niej wad.
        Moim zdaniem, wystarczy tego, co już było ;-).

        Że nie wspomnę, że ona ma, moim zdaniem, troche racji z tym powstrzymywaniem się
        od dzwonienia i nie zawracaniem córce głowy. Może choć raz ta patologiczna
        dyskrecja i takt (jakże często jedynie deklaratywny, ale co tam!) podpowiedział
        jej, co rzeczywiście należy zrobić. Emama i inne portale dla młodych mam pełne
        są bowiem także wpisów dziewczyn, którym wszystkowiedzące i narzucające się
        mamusie zatruwają zycie, Verdano.
        • verdana Re: Matka a córka 22.11.08, 20:34
          A dla mnie jednak normalna jest Laura, ktora dzwoni "ot tak', bo
          chce, bo ma problem, bo ma ochote pogadac, a nie Gabriela, ktora
          zamiast zadzwonić i pogadac pięć minut snuje rozwazania na temat
          tego, z kim corka powinna rozmawiać jako męzatka.
          Czyli uwaza, ze jej telefony sa kłopotliwe i jest to wtracanie się w
          zycie corki - ale mieszkanie z wlasna matka najwyrażniej klopotliwe
          nie jest, a Mila sie nie wtraca, tylko dba.
          To naprawde sie nie zgadza. Jesli Gaba uznaje, ze częste telefony i
          kntakty z matka córce przeszkadzaja, to co moze mysleć o własnym
          życiu? Nie widzicie sprzecznosci?
          • mama_kotula Re: Matka a córka 22.11.08, 20:44
            Ludzie są różni.

            Gabie być może nie przeszkadza mieszkanie z matką, bo czuje symbiotyczny związek - są tacy ludzie, no są, co to lubią i co nie tylko im nie przeszkadza, a przeciwnie - czują się wtedy pełniejsi. Jest to za zgodą obu stron, jeśli obu stronom pasuje - proszę bardzo. Na zdrowie.

            Natomiast mam poczucie, że Gabriela nie jest pewna, czy Pyza naprawdę potrzebuje wydzwaniania do niej np. 5 razy dziennie. I stąd te rozważania.
            Mam również poczucie, że Gabriela nie tyle chciała pogadać z Pyzą, co po prostu ją usłyszeć, bo gadać zapewne nie było o czym.

            Mnie telefony o dupie maryni szczerze irytują, zwłaszcza jeśli jednocześnie dzieci robią mi stereo, na skypie mam mojego niemęża, a na patelni jajecznicę. Z kolei moja siostra mogłaby dzwonić do mamy / do mnie jakieś 15 razy dziennie i jeszcze by jej było mało.
            Ludzie. Są. Różni.
            • verdana Re: Matka a córka 22.11.08, 20:51
              Tak, ludzie są rózni.
              Tylko dla mnie te rozwazania Gaby jakos dziwnie kojarz a się z
              refleksja nad własnym życiem, w ktorym taż Gaba nie miala ani chwili
              wolnej od własnej matki i jej wtrącania sie w zycie. Mam takie
              wrazenie, jakby Gaba w tym zdaniu podważała "idealnosć"
              borejkowskiego kołchozu, jakby nagle naszła ją refleksja, ze lepiej
              byloby jednak bez mamusi.
              Bo jesli nadal uwaza, ze jej życie z rodzicami jest idealne, to
              trudno zrozumiec zdanie , ze Pyza powinna teraz rozmawiać z kimś
              innym - nie , ze woli , to byloby jasne, ale ze właśnie powinna.
              • mama_kotula Re: Matka a córka 22.11.08, 20:56
                Mnie się nie kojarzą. Ale ja prosta jestem :P
    • sir.vimes Szczerze mówiąc 22.11.08, 22:46
      wolałabym na miejscu Róży by matka dzwoniła 3 razy dziennie niż żeby w koło
      Macieju przyjeżdżała do mnie babcia.
      Mimo, że bardzo lubię moją babcię.

      I wolałabym by matka odwiedzała mnie, czasami, SAMA, nie z babcią. A ze
      "Sprężyny", niestety, wynika, że Gaba bez Mili nie pojechała. Rozumiem - praca,
      młodsze dzieci ale jednak...
    • nessie-jp Re: Matka a córka 22.11.08, 23:32
      E, chyba za wielką wagę przykładasz do luźnej paplaniny
      • lezbobimbo Re: Matka a córka 23.11.08, 15:37
        Mnie w tej wzmiance Gaby na temat telefonu mierzi nieco tylko jedno zdanie, a
        moze raczej jego forma:
        "MUSZE zadzwonic do Rózy - westchnela ciocia Gabrysia."

        Ciezki obowiazek czy co? Przeciez to wlasna Pyzia, symbiotyczna równiez i pelna
        mocy.. no i jeszcze Mila, krynicowa opoka rodziny nagle jest poza rodzina tam..
        Te wydzwanianie to nie mily borejkowski spontan?
        Potem Gaba wytlumacza Lusi, ze jednak niee, Nie Bedzie Sie Narzucac, Róza z
        mezem i córeczka ma rozmawiac. Rozumiem zatem, ze obie babcie-tesciowe obie
        oddaja sie w Londynie raczej flanelowaniu po sklepach, po muzeach i atrakcjach
        niz uciechom z mlodym malzenstwem? Moze nawet zagadkowe morderstwa angielskie
        rozwiazuja razem.. taka para 2 Marples ;)

        Podsumowujac, Gaby jednak zal troche, ze sie tak krepuje do wlasnej Pyzi zadzwonic.
        Ale rozumiem tez, ze intencja autorki byla lekka zmiana Gaby? Czyz nie? - z tej
        wiecznie "kwokowatej" na bardziej wyluzowana, co nie musi dzwonic 5 razy na
        dobe, tak?
        • sir.vimes to ju z wiemy co będzie po McDusi 23.11.08, 22:08
          "Arszenik i babcia Borejko"
          Albo
          "16.50 z Trzebini"

          Moze nawet zagadkowe morderstwa angielskie
          > rozwiazuja razem.. taka para 2 Marples ;)
          >

          • jottka Re: to ju z wiemy co będzie po McDusi 23.11.08, 22:17
            nieno, to powinno raczej lecieć 'arszenik i stare borejki':)
            • sir.vimes nie chciałam tak niemiło:P 23.11.08, 23:29
              ale taki faktycznie był mój pierwszy pomysł.

        • sowca Re: Matka a córka 23.11.08, 22:27
          Wydaje mi się to zbytnim zwracaniem uwagi na drobiazgi. Ja też
          często mówię: "Muszę zadzwonić do kogośtam" albo "Muszę koniecznie
          pogadać z tą czy tamtą", nie w kontekście "Ach, jakie cięzkie to
          życie, znowu muszę to zrobić" tylko raczej "Mam wewnętrzną potrzebę
          pogadania, tak silną, że muszę zadzwonić do X".
          A Gabriela po prostu uważa, że musi dać Pyzie trochę swobody.
          Określenia: "znowu" czy " w kółko" świadczą o tym, że dzwoni bardzo
          często, może cuzje, że robi to nawet za często. I bardzo dobrze, że
          ma taką świadomość.
        • the_dzidka Re: Matka a córka 24.11.08, 10:04
          > "MUSZE zadzwonic do Rózy - westchnela ciocia Gabrysia."

          Bez przesady, co w tym złego? Ja nieraz tez mówię: "Ojej, muszę
          zadzwonić do Krysi" po czym z przyjemnością ten telefon wykonuję.
          Tak samo jak mówię "muszę iść na ten film" ;-)))
    • ready4freddy Re: Matka a córka 23.11.08, 00:44
      nie karmic trola. chyba, ze ukradkiem.
      • mama_kotula Re: Matka a córka 23.11.08, 00:50
        ready4freddy napisał:

        > nie karmic trola. chyba, ze ukradkiem.

        Ja nie karmię, ja kopię :>
        • szprota Re: Matka a córka 23.11.08, 15:17
          A mnie ów "niemąż" szalenie się podoba. Oddaje, że praktycznie mąż, jedno bez
          papierka.
          Ale rzeczywiście nie karmmy, bo potem trzeba ciąć także skarmianie, a przy
          pewnej ilości wyciętych wypowiedzi automat forumowy zakłada blokadę na jakiś
          czas i cofa autopublikację na fotoforach. Nie warto zatem.
          • mama_kotula Re: Matka a córka 23.11.08, 22:01
            szprota napisała:

            > A mnie ów "niemąż" szalenie się podoba.

            Nooo - mnie też się ów niemąż szalenie podoba ;>
      • senseeko Re: Matka a córka 22.12.08, 23:01
        ready4freddy napisał:

        > nie karmic trola. chyba, ze ukradkiem.
        "Od ukradka dzieci puchły i umierały"
    • mmaupa Re: Matka a córka 21.12.08, 20:38
      Nie zgodze sie z verdana na podstawie wlasnych doswiadczen z kokoszowata,
      nadopiekuncza (i bardzo kochana) mamusia. W wieku dziewietnastu lat wyjechalam
      na studia do innego kraju. Mamusia szalala komunikacyjnie - ze 2-3 mejle
      dziennie, skype, msn, telefony. Nie zeby sie o mnie bala, po prostu byla ciekawa
      mojego zycia na obczyznie. Owszem, mile to bylo bardzo, ale tez nieslychanie
      uciazliwe - w koncu ile czasu mozna spedzac na rozmowach z mama? Po okolo roku
      mamusi troche przeszlo (ilez mozna pytac o te same stare smieci), po dwoch
      latach zanotowalam tendencje wzrostowa, poniewaz wyjechalam w nowe miejsce.
      Teraz, po pieciu latach mieszkania osobno, mamusia pisze mejla raz na 2-3 dni,
      co mi niezwykle odpowiada. Mamusia przyznala sie, ze czasem nachodzily ja mysli,
      zeby troche przystopowac i dac dziecku (a potem dzieciom) odetchnac od swojej
      ciaglej wirtualnej obecnosci.

      Wydaje mi sie, ze dokladnie ten sam mechanizm dzialal w umysle Gabrieli. Nie
      wiadomo, kiedy wyjechaly Frycki - zakladam bezpodstawnie, ze siedzieli tam juz
      ponad rok, grunt ze Gaba juz byla na etapie wziecia na wstrzymanie. Za to
      pierwsze kilka miesiecy minelo pewnie pod znakiem "zrob babci pa-pa przez
      skype'a", telefonow 3x dziennie ("a co Mileczka dzisiaj jadla?"), kamer
      internetowych, gigabajtow zdjec itd. A Frycek pewnie chodzil po scianach i bal
      sie wlaczyc radio, zeby przypadkiem nie uslyszec kwilacej Gaby.
      • nessie-jp Re: Matka a córka 21.12.08, 20:43
        > A Frycek pewnie chodzil po scianach i bal
        > sie wlaczyc radio, zeby przypadkiem nie uslyszec kwilacej Gaby.

        Obkwiczałam się ze śmiechu :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka