Dodaj do ulubionych

Dlaczego Ida nie karmi piersią?

01.12.08, 10:01
Cześć. Na początek bardzo przepraszam jeśli już było ;-) W końcu
sporo tu osób zainteresowanych stanikami... Zdziwiło mnie, ze w tak
postępowej, ekologicznej, promacierzyńskiej rodzinie niemowlęta nie
są karmione piersią. Każdy kto ma lub niedawno miał małe dziecko wie
jakie jest teraz na to ciśnienie, dobre matki to tylko matki
karmiące piersią. Tym bardziej,że mały Kazimierz jest dzieckiem
świadomych, dojrzałych rodziców z wykształceniem medycznym.
Rozumiem, że mała Irenka w 1976 r. dostawała butlę, wtedy 90 %
niemowlaków dostawało. Ale już na przykład bliźniaczki Kreski w 1992
r. powinny chyba ssa matczyną pierś (podejrzewam, że bardzo ciężko
wykarmić bliźniaki piersią, ale w końcu matki w Jeżycjadzie są pełne
poświęcenia). Podobnie mała Mila, nigdzie nie jest napisane co jada,
ale brak wzruszającej seny karmienia dziecięcia sugeruje, że jednak
mleko z butelki. Ziutek ewidentnie je butlę, co prawda ma 8
miesięcy, ale w tym wieku dzieci są zwykle jeszcze karmione
naturalnie, o ile od początku tak były karmione. Druga sprawa -
rodzice nie diagnozują dziecka, które silnie ulewa, po ukończeniu
pół roku to niepokojące, pewnie ma refluks żąłoądkowo - przełykowy,
który trzeba leczyć. A oni to olewją... Tylko dziadek jakoś próbuje
zaradzić - nieskutecznie, bo potem dziecko znowu ulewa. Nie widzicie
tu zgrzytu w całościowej koncepcji macierzyństwa?
PS. Żeby nie było wątpliwośi to ja karmiłam butelką ;-)
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Róża karmiła 01.12.08, 10:14
      Milę noworodka. A Ida może już zdążyła Ziutka odstawić, tym bardziej, że
      przecież ona ciągle pracuje (urlop wzięła tylko w _większości_ prac, nie we
      wszystkich), a nawet jak nie jest w pracy, to gdzieś pędzi non stop, może karmi
      tylko wieczorem/ w nocy?

      Mnie bardziej szokuje, że 8-miesięczniak dostaje zupkę z butelki przez smoczek
      zamiast normalnie, łyżeczką. No co jak co, ale już parę lat temu na oddziałach
      położniczych i w przychodniach pediatrycznych, tudzież w gazetkach dla rodziców
      trąbiono wciąż, że smoczek to jest do mieszanki mlecznej dla niemowlęcia nie
      karmionego z jakiejś przyczyny piersią, a wprowadzanie innych pokarmów i napojów
      powinno mieć miejsce za pomocą łyżeczki oraz kubka...
      A potem się dziwić, że w "superniani" 5-latki z butlą się rozstać nie mogą...

      Podobnie nie jestem przekonana, że metalowa ramka to najlepsze,co można dać
      dziecku do obgryzania celem ulżenia obolałym ząbkującym dziąsłom.

      Dziwią mnie w ogóle opisy i komentarze dotyczące wychowywania niemowlaków i b.
      małych dzieci, zwłaszcza, że MM ma przecież małą wnuczkę więc tak całkiem
      teoretykiem chyba nie jest...
      • denea O to, to ! 01.12.08, 10:33
        Książka bardzo mi się podobała i wewnętrznie ogrzała jak za dawnych
        czasów, ale cała otoczka okołokazimierzowa okropnie mnie denerwuje :/
        Rozumiem, że cały klan żyje w swego rodzaju komunie i zawsze ktoś
        może zająć się maluchem, ale do diaska, wygląda na to, że wychowuje
        go głównie brat i to kosztem swoich spraw (odrabianie lekcji na
        kolanie). Najbardziej mnie przeraziło niefrasobliwe zostawienie
        niemowlęcia ze starcem nie tyle może zgrzybiałym, co wyraźnie
        chorym. Ignacy ma problemy z sercem, boją mu się powiedzieć o
        wypadku Gaby, a potem... żeby jeszcze jakiekolwiek dziecko
        potrafiące posługiwać się telefonem było w domu... dla mnie brrr !
        Osiwiałabym w minutę mając przed oczami obraz ojca Borejki z jakimś
        atakiem i dzieckiem...
        Kwestia lekceważonego ulewania i metalowej ramki z ostrymi rogami
        też mnie poruszyła ;)
        Poza tym dzieciątko masą ciała wykracza poza centyle (12 kg w 9 m-
        cy !) - no dobrze, duży się urodził, więc to może i nie zapasienie.
        Ale dlaczego nie raczkuje ? Siedzi tam, gdzie mu każą ? W tym wieku ?
        • iwka.j.k Re: O to, to ! 01.12.08, 10:47
          No właśnie, zostawienie 8 miesięcznego dziecka na tapczanie,
          zabezpieczonego wyłącznie poduszkami to skrajna nieodpowiedzialność.
          Mój syn zleciałby w parę sekund. Dzieci w tym wieku sa okropnie
          ruchliwe. A fakt, Ignac może i radzi sobie z wnukiem, ale były
          opisywne jego kłopoty sercowe i to niestety dyskwalifikuje go jako
          jedynego opiekuna niemowlaka. W ogóle zero tu dziecięcego
          podstawowego, zdroworozsądkowego bhp. A na marginesie - pogoda
          piękna, a Ziutek przez całą książkę (o ile się nie mylę)nie był na
          spacerze! To już Józinek miał lepiej...
        • denea Re: O to, to ! 01.12.08, 13:40
          Zwracam honor i przepraszam, Ziutek ważył 10 kg, sprawdziłam.
      • iwka.j.k Re: Róża karmiła 01.12.08, 10:42
        A możliwe, ja nie kojarzę, ale może mi rzeczywiśie umknęło. Róża
        była przedstawiona jako taka apoteoza macierzyństwa, że ciężko ją
        sobie wyobrazić bez karmienia piersią, choć nie pamiętam, gdzie to
        było opisane i stąd mój wpis. A co do Ziutka to masz rację z tym
        podawaniem zupek w butelce. Taki sposób karmienia to według mnie dla
        zaniedbanych rodzin jest charakterystyczny, gdzie dzieciak od 3 m-ca
        życia dostaje butlę w łapę i radzi sobie sam. W końcu karmienie
        niemowlaka łyżeczka znacznie bardziej absorbuje rodzica. W ogóle
        Pałysowie sa dziwnie niefrasobliwymi rodzicami, pomijam prowadzenie
        samochodu przez Łusię, o którym była mowa, to mnie razi zostawianie
        małego Ziutka pod opieką rodzeństwa. O ile czternastoletni Józinek
        mógłby czasem go przypilnować to robienie z niego głownego opiekuna
        niemowlęcia jest niewłaściwe, w końcu to brat małego, a nie ojciec.
        A już zostawienie niemowlaka z niespełna dziesięciolatką to
        nieodpowiedzialność. Dziecko się krztusi, mała nie umie mu pomóc,
        musi go zawlec do innego mieszkania, na co nie ma siły. To grozi
        tragedią. Ja rozumiem, ze wszyscy w rodzinie muszą mieć swoje
        obowiązki, a dzieci powinny byc od małego wdrażane do pomagania
        rodzicom, ale te obowiązki powinny być adekwatne do wieku i sił.
        Gdyby anonimowo opisac stosunki w rodzinie Państwa Pałys to
        pomyślałabym, że chodzi o jakąś menelska rodzinę, a nie o
        wykształconych, niebiednych ludzi - matki wiecznie nie ma, dzieci
        tułają się same, niemowlak podrzucany jak kukułcze jajo,
        nieprzygotowanym do tego członkom rodziny. Ojca też nie ma, a jak
        się zjawi to śpi i odgania dzieciaki.Ja rozumiem, że rodzice
        pracują, ale w zwiazku z tym chyba stać ich na opłacenie niani dla
        dzieci. Jak na książki o zacięciu dydaktycznym to kiepsko. Jedyne
        pocieszenie, że Ziutka wożą samochodem w foteliku ;-)
        • jordanpeter Pałysowie 01.12.08, 11:10
          Każdy kto ma lub niedawno miał małe dziecko wie
          jakie jest teraz na to ciśnienie, dobre matki to tylko matki
          karmiące piersią.
          --------------
          No i z tymi dobrymi matkami i cycem to bzdura :D
          P.S. Ja też karmiłam butlą :)

          Borejki chyba wlaśnie przestały byc dydaktyczne :P

          Co mnie uderza w ostatniej książce, to, że Ziutek chyba, jako 3-cie
          dziecko, jest najmniej zadbany. Krąży taki żart w necie, że przy 1-
          wszym dziecku wariujesz, żeby było idealnie, przy 2-gim sobie
          odpuszczasz, a przy 3-cim chyba nawet za bardzo sobie odpuszczasz
          (żart ten jest długi i zawiły, niemniej jednak sedno jest takie, jak
          napisałam). Mnie np. b. dziwi to, że Ziutek z zupek je ciągle tą
          dyniową ;)

          Co do raczkowania: mój synek zaczął raczkować dopiero po ukończeniu
          roku i miesiąca, leniwiec z niego :D - lekarze go badali i wszystko
          było OK, takie jego tempo :) Chodzić zaczął mając rok i 5 miesięcy.
          Po prostu nie będzie z niego chyba gimnastyk i tyle. Dajmy czas
          Ziutkowi :)

          Niemniej jednak z ulewaniem jest zaniedbany, obłożenie dziecka
          tomami książek też jest głupim pomysłem. Może M. Musierowicz chciała
          nam dać do zrozumienia, że Ida jest zbyt zajeta swoimi sprawami? No
          i niestety z wiekiem coraz bardziej powierzchowna, łapiaca zbyt
          wiele srok za ogon.
          • denea Re: Pałysowie 01.12.08, 13:47
            > Co do raczkowania: mój synek zaczął raczkować dopiero po
            ukończeniu
            > roku i miesiąca, leniwiec z niego :D - lekarze go badali i
            wszystko
            > było OK, takie jego tempo :) Chodzić zaczął mając rok i 5
            miesięcy.
            > Po prostu nie będzie z niego chyba gimnastyk i tyle. Dajmy czas
            > Ziutkowi :)

            Jasne, że tak, rozpiętość normy jest u dzieci duża. Tylko... no
            takie to niby jasne, oczywiste i zupełnie nie niepokojące u Pałysów.
            Kurczę, moje akurat ruchliwe jak owsik było, ale gdyby miało inną
            urodę to pewnie bym wolała, żeby lekarz je obejrzał - choćby po to,
            żeby się uspokoić.
            Zaczynam podejrzewać, że MM nie odświeżyła sobie wiedzy o tym etapie
            rozwojowym maluchów...
          • truscaveczka Nie mogę się oprzeć :) 02.12.08, 11:48
            > Co mnie uderza w ostatniej książce, to, że Ziutek chyba, jako 3-cie
            > dziecko, jest najmniej zadbany. Krąży taki żart w necie, że przy 1-
            > wszym dziecku wariujesz, żeby było idealnie, przy 2-gim sobie
            > odpuszczasz, a przy 3-cim chyba nawet za bardzo sobie odpuszczasz
            > (żart ten jest długi i zawiły, niemniej jednak sedno jest takie, jak
            > napisałam)

            Bycie matką odmienia życie. Ale rodzicielstwo zmienia się też wraz z kolejnymi
            pociechami. Oto kilka przykładów:
            odzież ciążowa
            1 dziecko: Zaczynasz nosić jak tylko ginekolog potwierdzi ciążę.
            2 dziecko: Jak najdłużej nosisz normalne ubrania.
            3 dziecko: Odzież ciążowa to twoje normalne ubrania.

            przygotowania do porodu
            1 dziecko: Nabożnie ćwiczysz oddech w każdej wolnej chwili.
            2 dziecko: Nie ćwiczysz oddechu, bo wiesz, że i tak nic nie pomoże.
            3 dziecko: O środki przeciwbólowe prosisz w ósmym miesiącu.

            ubranka dziecięce
            1 dziecko: Pierzesz wszystkie, segregujesz kolorami i kładziesz w osobnym miejscu.
            2 dziecko: Sprawdzasz, czy ubranka są czyste i odrzucasz te z najciemniejszymi
            plamami.
            3 dziecko: Chłopcy mogą przecież chodzić w różowym, nie?

            płacz
            1 dziecko: Dziecko bierzesz na ręce przy najmniejszym kwileniu.
            2 dziecko: Podnosisz dziecko, kiedy jego płacz może już obudzić to starsze.
            3 dziecko: Uczysz trzylatka jak nakręcać mechaniczną kołyskę.

            smoczek
            1 dziecko: Jeśli smoczek upadnie na podłogę, odkładasz go do momentu, aż można
            go będzie wygotować.
            2 dziecko: Jeśli upadnie, myjesz go soczkiem z butelki.
            3 dziecko: Jeśli wypadnie z buzi, ocierasz o koszulę i wciskasz z powrotem.

            pieluchy
            1 dziecko: Zmieniasz co godzinę, czy potrzeba, czy nie.
            2 dziecko: Zmieniasz co 2-3 godziny w miarę potrzeby.
            3 dziecko: Zmieniasz, kiedy rodzina uskarża się na smród, lub pielucha z
            zawartośćią dynda już w kolanach.

            rozrywki
            1 dziecko: Zabierasz dziecko na gimnastykę, pływalnię, czytanie bajek.
            2 dziecko: Zabierasz dziecko na gimnastykę.
            3 dziecko: Zabierasz dziecko do supermarketu i do pralni.

            opiekunka do dziecka
            1 dziecko: Po wyjściu dzwonisz do domu co najmniej pięć razy.
            2 dziecko: Przed wyjściem przypominasz sobie, że masz zostawić numer, pod którym
            można cię złapać.
            3 dziecko: Kategorycznie zabraniasz dzwonić - chyba, że zobaczy krew.

            połknięcie monety
            1 dziecko: Biegiem do szpitala i żądasz prześwietlenia!
            2 dziecko: Czekasz cierpliwie, aż moneta przejdzie.
            3 dziecko: Potrącasz z kieszonkowego.
        • iwoniaw Własnie - zaniedbane te dzieci 01.12.08, 11:28
          > A już zostawienie niemowlaka z niespełna dziesięciolatką to
          > nieodpowiedzialność. Dziecko się krztusi, mała nie umie mu pomóc,
          > musi go zawlec do innego mieszkania, na co nie ma siły. To grozi
          > tragedią.

          O właśnie, zupełnie mi to wyleciało z pamięci - straszna była ta scena z
          krztuszeniem się i biedną Łusią, która ledwie mogąc unieść brata wlecze go po
          schodach do mieszkania, gdzie nawet nie wiadomo, czy ktoś jest. Miała naprawdę
          dużo szczęścia, że akurat zastała Laurę. I to wszystko - podobnie jak scena z
          prowadzeniem samochodu czy (w "polewce" jeszcze) szerszeniami goniącymi Ignasia
          - opisane nie tylko "jakby nigdy nic", ale wręcz jakby to było śmieszne!

          > Gdyby anonimowo opisac stosunki w rodzinie Państwa Pałys to
          > pomyślałabym, że chodzi o jakąś menelska rodzinę, a nie o
          > wykształconych, niebiednych ludzi - matki wiecznie nie ma, dzieci
          > tułają się same, niemowlak podrzucany jak kukułcze jajo,
          > nieprzygotowanym do tego członkom rodziny.

          No dokładnie. Ciekawe, jak MM opisałaby opiekę nad dziecięciem u Kopców chcąc
          napiętnować niewłaściwe podejście do niemowlęcia?
      • sir.vimes Łyżeczka 01.12.08, 11:30
        Tak, tez mnie to zdziwiło, ze nikt nawet nie próbuje dać mu łyżki w łapkę. Ale
        może to też (jak olewanie ulewania) ma pokazywać nam pośpiech i permanentny brak
        czasu jako główną cechę Idusiowego życia?
        • iwoniaw macierzyństwo Idy - brak konsekwencji 01.12.08, 11:49
          > może to też (jak olewanie ulewania) ma pokazywać nam pośpiech i permanentny bra
          > k
          > czasu jako główną cechę Idusiowego życia?

          No i to mnie strasznie irytuje. Gdyby MM pokazała zapracowaną matkę, która jakoś
          sobie życie organizuje, może niedoskonale, ale jednak - to by było ok. Ale tu
          mamy, po pierwsze, przekaz, że wszystko jest IDEALNIE i z niemowlęciem w zżytej
          rodzinie nie ma ŻADNYCH problemów organizacyjno-logistycznych (czyli to, co
          opisane, to nie kompromis czy smutna konieczność, ale normalka i rzecz godna
          propagowania), po drugie - napisane mamy wprost "Ida MUSIAŁA po urodzeniu Ziutka
          wziąć długi urlop" (dlaczego musiała? Nie pojmuję, ale to swoją drogą),
          tymczasem ta Ida "na urlopie" jest praktycznie nieobecna i wcale nie widać, żeby
          był to urlop wychowawczy, czyli umożliwiający poświęcanie czasu małemu dziecku.
          • iwka.j.k Re: macierzyństwo Idy - brak konsekwencji 01.12.08, 11:57
            No właśnie. Przypomniał mi się ten akapit z początku książki, o
            świetnie funkcjonującej machinie, którą urodzenie nowego członka
            rodziny tylko ulepszyło. A tu jak widać zwoje się nieco
            przegrzewają. Żeby chociaż Ida miała jakiekolwiek refleksje na temat
            tego co się dzieje. A ona jest rzezywiście ukazana jako zadowolona z
            siebie super matka.
          • the_dzidka Re: macierzyństwo Idy - brak konsekwencji 01.12.08, 13:22
            > "Ida MUSIAŁA po urodzeniu Ziutka
            > wziąć długi urlop" (dlaczego musiała? Nie pojmuję, ale to swoją
            drogą)

            Sądzę, że ma to związek z tym, że ponadczterdziestoparoletnia matka
            urodziła bardzo duże dziecko. Mogło to jej dokopac zdrowotnie.
            • iwoniaw Re: macierzyństwo Idy - brak konsekwencji 01.12.08, 13:40
              > Sądzę, że ma to związek z tym, że ponadczterdziestoparoletnia matka
              > urodziła bardzo duże dziecko. Mogło to jej dokopac zdrowotnie.

              Też bym tak pomyślała, ale przecież Ida _pracuje_ (na jednym etacie, ale
              jednak). I o ile Gaba po urodzeniu IGS leżała i leczyła komplikaje zdrowotne,
              tudzież napawała się niemowlęciem w wózeczku, o tyle Idy właściwie i tak non
              stop nie ma w domu. I nie na rehabilitację wychodzi ;-)
              • sowca Re: macierzyństwo Idy - brak konsekwencji 01.12.08, 21:42
                Gaba leczyła wtedy chorą nogę (nie pamiętam dokładnie, co jej było),
                a nie odpoczywała po porodzie.
                • ananke666 Re: macierzyństwo Idy - brak konsekwencji 01.12.08, 21:51
                  To był zakrzep, który w każdej chwili mógł się urwać i spowodować natychmiastowy zgon. Jako medyczna lebiega mogę podejrzewać, że docierając do serca mógł spowodować ów zgon, albo może zatkać jakieś naczynie. Pojęcia nie mam, co to i skąd się bierze.
                  • kiddy Re: macierzyństwo Idy - brak konsekwencji 14.12.08, 19:57
                    Już spieszę z wyjaśnieniami :-). Do serca to pół biedy. Gorzej,
                    jeśli dotrze do naczyń płucnych. Wtedy dochodzi do zatoru, który,
                    niestety, bardzo często kończy się śmiercią. Wiem, jak to działa, bo
                    sama miałam takie problemy. Śmierci na szczęście umnknęłam ;-).
    • anutek115 Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 11:10
      Cześć. Czy dobrze zgaduję, że jesteście mamami małych dzieci :-)? Ja mam
      młodszego synka dokładnie w wieku Ziutka (niedawno to dostrzegłam z własciwą
      sobie spostrzegawczością - mały miał w czerwcu też osiem miesięcy, jak Ziutek,
      więc sobie mogę niejako na zywo porównac fikcję literacką z rzeczywistością).
      Po pierwsze jednak, Ida karmiła Łusię piersią, a Patrycja Anię - jest na ten
      temat rozmowa miedzy Gabą i Natalią w "Imieninach" (o tym, że Ida musiała małą
      szybciej odstawić ze względu na pracę i potembez przerwy porównywała dzieci
      żeby sprawdzić, które się lepiej chowa). Więc sądzę, że i Ziutka karmiła - wiem
      z doswiadczenia, że jeśli karmiło się jedno dziecko, z tym drugim już na ogól
      jest łatwiej (już się wie, jak to się je ;-)).
      Ale reszta, faktycznie. Mój syn zawitał na świecie z wagą 4540, czyli wielkiej
      różnicy między nim i Ziutkiem nie było, teraz (13 m-cy) waży niecałe 10 kilo, 12
      by mnie jednak zaniepokoiło. Nie używa butelki, tylko łyżeczki, pije sam z
      kubka. Jak miał 8 m-cy nie zostawiałam go bez nadzoru nigdzie poza kojcem, bo
      już raczkował, wiercił się i w ogóle, pozostawienie go na tapczanie groziło
      natychmiastowym wypadkiem (zakładając, że w ogóle chciałby tam spędzić chocby 10
      sekund). Żadne z moich dzieci nie ulewało, więc ten problem jest mi obcy, żadne
      nie uznawało też gryzaków (do dziś twierdzę, że są one potrzebne głównie
      producentom), młodszy namiętnie gryzł drewnianą łyżkę, więc tu trochę Pałysów
      rozumiem, aczkolwiek ta ramka mną wstrząsnęła.
      Perzypuszczam, że całość się nadaje do "Irytacji w Jeżycjadzie", a nie zostało
      to wszystko dotąd szczególowo oplotkowane, bo jednak trzeba być choć trochę na
      bieżąco, by wyłapać choćby te "niedzisiejszości" z karmieniem butelką.
    • le-lutki Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 11:16
      Ja co prawda bede czytac dopiero za 3 tygodnie, ale w kwestii
      poruszonej w poscie sie wypowiem:
      moje dzieci - dwojka - ulewaly chlustajaco do dziewiatego miesiaca i
      to nawet godziny po posilku, po czym im wreszcie przeszlo. Taki
      urok. Pediatrzy (tu we Francji) oprocz podawania specjalnego
      zageszczonego mleka nie widzieli powodu do wiekszego niepokoju. Wiec
      moze tutaj takoz, w koncu rodzice Ziutka sa lekarzami.

      Co do karmienia piersia, to ja jestem w stanie pojac, ze zalatana,
      aktywna zawodowo matka, w dodatku podobno piekna i z imponujacym
      biustem (wiec moze dbajaca o ten biust szczegolnie ;)) niekoniecznie
      musi karmic osmiomiesieczniaka piersia.
      Wiem, ze w Polsce jest straszny terror laktacyjny, ale przeciez sa
      osoby, ktore mu sie nie poddaja, tylko mierza wlasne sily na zamiary?

      Ja przy calym samozaparciu i checiach bylam w stanie karmic moje
      dzieci raptem 3 miesiace kazde (po czym zaprzestalam z ulga), a i
      tak bylam ewenementem, bo tu kobiety nie chca karmic w ogole.
      Lekarze (co prawda francuscy, bo tylko z tymi mam doswiadczenie)
      twierdza, ze 6 miesiecy karmienia piersia to optimum, jesli w ogole,
      potem to juz ewentualnie tylko dla przyjemnosci matki lub dziecka
      jesli im trudno sie odzwyczaic. Moze Ida tez z tej szkoly ;)

      Wobec powyzszego mnie osobiscie nic tu nie zgrzyta, ale fakt, ze w
      Polsce ciut inne normy sa i innym czytelnikom moze zgrzytac. I fakt,
      ze pan M. bardzo gloryfikuje macierzynstwo wiec moznaby sie
      spodziewac, ze z jej punktu widzenia karmienie piersia nawet powyzej
      roku byloby zalecane i takze spodziewalabym sie sceny z
      karmieniem :))

      Pozdrawiam

      le-lutki
      • the_dzidka Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 11:19
        > Wiem, ze w Polsce jest straszny terror laktacyjny, ale przeciez sa
        > osoby, ktore mu sie nie poddaja, tylko mierza wlasne sily na
        zamiary?

        Ida - na pewno. Z jej charakterem!
      • iwka.j.k Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 11:26
        No ja uczepiłam się tego karmienia piersią, bo istotnie mam
        siedmiomiesiecznego syna (ha ha)i strasznie przeżyłam fiasko
        karmienia naturalnego. Jestem więc na temat uwrażliwona. Teraz dla
        odmiany stałam fanką karmienia butelką, więc akurat z tego, że Ida
        nie karmi piersią nie czynię jej wyrzutów (bo ją doskonale akurat w
        tym miejscu rozumiem, też już dawno pracuję), ale po prostu nie
        pasuje mi to do wizerunku pełnej poświęcenia matki w Jeżycjadzie. A
        faktycznie przypomniał mi się wątek o rywalizacji Idy z Patrycją na
        tle rozwoju córek, było tam coś o karmieniu. No ale zupełnie nie
        jest możliwe żeby Ida zrezygnowała z karmienia z dbałości o biust.
        Wydziedziczyli by ją ;-)
        • iwka.j.k Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 11:28
          Miało być zarzutów a nie wyrzutów ;-)
      • denea Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 13:55
        Z ulewaniem też bym się nie czepiała, gdyby nie to, że Ignac podczas
        sam na sam z Ziutkiem wyśledził, że otrzymuje on pożywienie z butli
        ze zbyt dużą dziurą w smoku. Jak pił woniej, z innego smoczka to nie
        ulał.
        Jak rodzice go karmili to znowu ulewał ;)
        Dla mnie to wygląda, jakby było im kompletnie wszystko jedno i
        zupełnie nic z tym nie robili.
        Im łapczywiej i szybciej wchłonął tym mieli więcej czasu na inne
        sprawy ;)
    • sir.vimes Eee tam 01.12.08, 11:28
      ja karmiłam 9 miesięcy. Gdybym traktowała swój pokarm jako główne źródło
      pożywienia dla mojej ogromnej córki karmiłabym 20 godzin na dobę chyba. Ostatnie
      2-3 miesiące karmienia to było głównie "namawianie " z mojej strony bo dziecko
      zainteresowane było każdym rodzajem jedzenia tylko nie piersią. Po co biegać z
      dzieckiem z mlekodajną piersią jeśli nie ma na to ochoty?

      Karmiłam od początku, bez żadnych problemów (oprócz tego, ze karmić nie lubiłam)
      ale paranoi i presji laktacyjnej nie ulegałam. I nie widzę powodu by Ida ulegała
      - w końcu jest wielodzietną lekarką a nie przerażoną i czytającą wynurzenia
      ekspertów z gazetek dla dzieci młodą mamą wierzącą , że karmienie (najlepiej 3
      lata) daje dziecku niemalże nieśmiertelność.
    • ananke666 Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 13:18
      Przesadzacie dziewczyny. Po pierwsze, skąd i dlaczego Ziutek się wziął, jest na stronie MM.
      "- Postać taka - dodała Aśka - powinna mieć na imię Ziutek, tylko Ziutek, powinna też ulewać, wymiotować ludziom na marynarki i ciągnąć wszystkich za nos. Ziutek musi też być bardzo ciepły, bo jest owocem gorącego tygodnia na plaży Copacabana."

      Po drugie, osobiście nie znoszę podejścia typu "a moje dziecko w tym wieku..." A moje na przykład nie i co? Ma inne tempo rozwoju i koniec. Po kilku latach to i tak nie ma żadnego znaczenia. Służy chyba tylko mamusiom do przechwałek między sobą. Jedne roczniaki latają jak przecinaki, inne jeszcze nie próbują nawet. I żeby było śmieszniej, oba mieszczą się w normie.
      • iwoniaw Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 13:45
        > Przesadzacie dziewczyny. Po pierwsze, skąd i dlaczego Ziutek się wziął, jest na
        > stronie MM.
        > "- Postać taka - dodała Aśka - powinna mieć na imię Ziutek, tylko Ziutek, powin
        > na też ulewać, wymiotować ludziom na marynarki i ciągnąć wszystkich za nos. Ziu
        > tek musi też być bardzo ciepły, bo jest owocem gorącego tygodnia na plaży Copac
        > abana."

        Taa... I to jest wytłumaczenie, by pisać z minimalnym prawdopodobieństwem,
        czytelnicy się domagają ;-)

        > Po drugie, osobiście nie znoszę podejścia typu "a moje dziecko w tym wieku..."
        > A moje na przykład nie i co? Ma inne tempo rozwoju i koniec.

        Tempo rozwoju tempem rozwoju, ale gdy 8-miesięczniak nie mieści się w siatce
        centylowej, to chyba trochę nie za bardzo, że rodzice (lekarze!) nie poświęcają
        temu ani jednej myśli, nieprawdaż?

        Poza tym tu nie chodzi o "dziecko w tym wieku" tylko o "rodziców w tym wieku, o
        tej inteligencji i pozycji społecznej", którzy postępują w sposób kompletnie
        bezrwfleksyjny, by nie rzec - nieodpowiedzialny (przykłady z brakiem opieki,
        krztuszeniem się i inne juz padły)
        • ananke666 Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 13:55
          Owszem, zdaje się, że się mieścił przy 10 kg. Poza tym, to nie jest podręcznik wychowania niemowląt i małych dzieci i nie ma też mowy, że nikt się nie konsultował z pediatrą, podobnie jak nie ma mowy o wynikach cytologii, długości trwania krwawienia połogowego i stanu prostaty Ignaca. To, że w całym cyklu bodajże raz miągwa siusiał a Józinek siedział na kiblu, to nie znaczy, że nikt poza niemowlętami nie wydala.
          • jordanpeter Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 14:03
            Cytat: A ona jest rzezywiście ukazana jako zadowolona z
            siebie super matka.
            __________
            Bo Ida w ogóle jest zawsze z siebie zadowolona, a krytykuje innych
            bez umiaru. Taka jej irytująca cecha, ktora z wiekiem się wzmaga. Co
            widać na przykładzie Bogu ducha winnej Magdusi oraz bliźniaka Nutrii.
          • kaliope3 Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 14:23
            Jak dobrze że to napisałaś Ananke.
            • mamalilki Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 14:57
              A ja sie wypowiem jako matka trojki dzieci: jak sie na nic nie ma czasu i ma sie
              trzecie dziecko, to to dziecko bardzo szybko sie usamodzielnia :-) Blyskawicznie
              np uczy sie jesc lyzeczka bo jakby mialo czekac az mamusia nakarmi to by z glodu
              padlo. W kazdym razie obserwuje to na swoim dziecku i kilku innych podobnych
              przypadkach.
              • jota-40 Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 15:08
                Jako matka bandy trojga - potwierdzam w całej rozciągłości! ;))
                • ding_yun Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 15:12
                  Powiedzicie (jeśli chcecie:)) jak to jest w praktyce z tym wpływem
                  karmienia na wygląd biustu? Rzeczywiście efekty są tak masakryczne?
                  Zawsze mnie to fascynowało, chociaż problem macierzyństwa jeszcze
                  parę dobrych lat nie będzie mnie dotyczył (mam nadzieję...)
                  • jordanpeter Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 15:20
                    Ja karmiłam piersią b. krótko, wiec lepiej niech się wypowiedzą
                    karmiące dłużej ;)
                    Dużo mi się przytyło, ale piersi mam ładniejsze i większe niż przed
                    ciążą.

                    Wracając do Idy jako mamy, to zastanawia mnie, jak potraktowała
                    Łusię i jej manię bycia sprężyną w kontekście wypadku Gabrieli.
                    Mianowicie, czy to, że Patrycja jej wytłumaczyła, że nie jest winą
                    Łusi zalecenie wyjazdu cioci dla przyjemności, to koniec, czy Ida
                    odbyła jakąś rozmowę z córką... Bo Łusia pod noniec książki robi się
                    nagle b. płaczliwa i to mnie zastanawia. Czy chodzi tylko o pana
                    polonistę i jej miłość do niego :P tudzież fakt, że Laura nie chce
                    zaśpiewać na akademii, czy też Łusia robi się bardziej płaczliwa, bo
                    jej "sprężynowatość" gdzieś tam w środku siedzi... Książka robi
                    wrażenie, jakby po Lusi splynęło, nie byłoby to za proste?

                    Ech, książki MM wg mnie toczą się nadal w trochę nierealnym świecie,
                    ale się zbrutalizowały ;)
                  • ananke666 Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 15:26
                    Cecha osobnicza, niestety, nie do przewidzenia. Jedna babka po jednym dziecku może mieć zwisy smętne, a drugiej po trójce zmian prawie nie będzie widać. Takie życie. Trzeba robić co się da, ćwiczyć, masować, nawilżać i nosić porządnie dopasowaną bieliznę. I mieć nadzieję, że się jest w gronie szczęściar :)
                    • lezbobimbo Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 15:33
                      ananke666 napisała:
                      >Trzeba robić co się da, ćwiczyć, masować, nawilżać i nosić porządnie >do
                      pasowaną bieliznę

                      I przy tym jadac odpowiednie tluszczyki :) Piersi kochaja n.p. awokado :)
                  • sir.vimes Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 16:03
                    w praktyce - u niektórych wpływ jest spory, u niektórych właściwie żaden. I w
                    sumie nie wiem od czego to zależy - bo widziałam piersi z rozstępami itp u
                    bardzo dbających karmiących matek i nie tknięte karmieniem u olewających
                    wszelkie wygodne staniki, maści i udogodnienia. Może to genetyczne skłonności?

                    Natomiast w czasie karmienia najczęściej biust jest większy.

                    O pogryzione zaś brodawki (często przywoływane w tym temacie) nie pytaj - nie
                    zaznałam:)
                  • grimma Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 16:18
                    po roku karmienia z cala stanowczoscia moge powiedziec ze moj biust po
                    skonczonym karmieniu najpierw nabral murzynskiego wygladu (tzn kobiety ktora
                    stanika nie nosi i przez to biust jej sie wyciaga)(to zaden rasizm czy cos - na
                    zdjeciahc widzialam i tak mi sie skojarzylo) a nastepnie przez dobry dobor
                    stanika moje piersi staly sie okraglejsze i hmm takie pelniejsze niz przedtem ;)
                    • yowah76 Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 23:07
                      No, no, nic sie nie wyciaga bez stanika, protestuje ;)
                  • mika_p Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 21:56
                    ding_yun napisała:
                    > Powiedzicie (jeśli chcecie:)) jak to jest w praktyce z tym wpływem
                    > karmienia na wygląd biustu?

                    Tym, co biustowi szkodzi najbardziej, są gwałtowne zmiany rozmiaru. Niektórym
                    kobietom piersi gwałtownie rosną już na początku ciąży, jeszcze zanim
                    delikwentka się zorientuje i zacznie używać środków przeciwko rozstępom.
                    Potem takie gwałtowne zmiany są na początku karmienia - pierwszy nawał, którego
                    chyba nie da się uniknąć nawet decydując się na niekarmienie, dopada większosć
                    kobiet. Potem przez kilka tygodni piersi kilka razy na dobę wzbierają mlekiem i
                    miękną po karmieniu.
                    Później laktacja się normuje i właściwie są trzy sytuacje, kiedy piersi znów
                    mogą wzbierać mlekiem i zmieniać gabaryty:
                    - gdy następuje nagły skok apetytu dziecka, przez kilka dni piersi głupieją i
                    znów zaczynają produkować na zapas;
                    - gdy dziecko złośliwie i znienacka zaczyna przesypiać noce (nie dość, że piersi
                    się mlekiem wypełniają, to jeszcze matka spać nie może i nasłuchuje, czy dziecko
                    oddycha, no bo juz dawno powinno się obudzić ;-) ) - ale tu może pomóc laktator
                    lub świadomość, ze karmienie na żądanie onzacza prawo do żądania karmienia dla
                    obu stron ;)
                    - gdy się dziecko odstawia od piersi lub redukuje część karmień w sposób nagły -
                    bo jak stopniowo, pojedynczo, to laktacja powoli się dostosowuje i biust nie
                    szaleje.
            • kebbe Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 16:25
              też się cieszę...
              • kebbe Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 16:28
                kaliope3 01.12.08, 14:23
                Jak dobrze że to napisałaś Ananke.
                (to miało być pod tym postem, sorry)
      • iwka.j.k Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 16:00
        Ja nie krytykuję tempa rozwoju Ziutka, rzeczywiście w wieku 8
        miesięcy może jeszcze nie raczkować, ale spaść z nieodpowiednio
        zabezpieczonej kanapy na pewno może z łatwością. Te wszystkie
        wyciągnięte przykłady beztroski (delikatnie mówiąc) Idy i Marka jako
        rodziców strasznie, moim zdaniem, gryzą się z etosem rodziny
        panującym w całym cyklu książek, przez to irytują i zgrzytają.
        • ananke666 Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 18:05
          Oczywiście. Podobnie nie posadziłabym małego dziecka na słownikach i encyklopediach, bo od razu mam wizję dziecka spadającego z wysokości na głowę. Czepiać się można, ale litości! z sensem, a nie jechać równo pa wsiech. Że nie karmią piersią, że nie raczkuje, że rzekomo za wielkie, za mało ruchliwe, je z butelki i że na pewno nikt nie był na konsultacji z pediatrą.
          • denea Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 18:29
            :):)
            To ja, to ja !
            Pewnie masz trochę racji, szczególnie co do czepiania się, że na
            pewno nikt z Ziuteczkiem nie był u lekarza, bo gdyby Autorka miała
            nam wszelkie potencjalne wątpliwości a priori rozwiewać, to każdy
            tom byłby grubszy od Harrego Pottera.
            Dodatkowo poczuwam się do winy z powodu dodania Pałysiątku aż 2 kg...

            Tylko niech mu nie dają kanciastych przedmiotów do żucia i może
            pomyślą o jakiejś opiekunce, żebyśmy nie musieli siwieć ze strachu,
            że chłopiec się udusi pod niefachowym okiem 10-letniej siostry :/
            Również obarczenie opieką schorowanego dziadka wydaje mi się tak
            hardcorowe, że pewnie trochę szukam dziury w całym.
            Zwłaszcza, że jakoś coraz bardziej Idy nie lubię...
            • iwoniaw Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 19:05
              Czepianie się - to ja zgadza się, nawet dałam sobie bez problemu zasugerować te
              2 kg Ziutka ;-), co wszelako nie zmienia faktu, że "nie karmi piersią" czyli
              tytułu wątku, nie traktowałabym jako zarzutu wobec Idy, bo w sumie karmienie
              butelką niemowlaka - czemu niby nie. Choć może dziwić w kontekście etosu
              rodzinnego, jaki dotąd w serii usiłowała sprzedać nam autorka. No ale powiedzmy,
              że to ewolucja na potrzeby czytelników ;-).
              Natomiast sporo innych zachowań pokazanych jako normalne już takie nienaganne
              nie jest - i nawet bym nie krytykowała zbytnio, gdyby nie komentarz odautorski,
              jak to świetnie opieka nad tym dzieckiem jest zorganizowana, podczas gdy gołym
              okiem widać, że tak nie jest.

              > Tylko niech mu nie dają kanciastych przedmiotów do żucia i może
              > pomyślą o jakiejś opiekunce, żebyśmy nie musieli siwieć ze strachu,
              > że chłopiec się udusi pod niefachowym okiem 10-letniej siostry :/
              > Również obarczenie opieką schorowanego dziadka wydaje mi się tak
              > hardcorowe, że pewnie trochę szukam dziury w całym.

              Się podpiszę.
            • ananke666 Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 20:52
              A może ramka była owalna? ;)
              • lezbobimbo Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 20:54
                ananke666 napisała:
                > A może ramka była owalna? ;)

                Lyzeczka na to: niemozliwe... ramka nie istnieje :)
              • karolina_w_gazecie Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 02.12.08, 12:23
                ananke666 napisała:
                > A może ramka była owalna? ;)

                Czekałam aż ktoś to powie :)
                To MUSIAŁ być owalny konterfekcik. Li i jedynie.

                A Ziutek mógł mieć obniżone napięcie mięśniowe, zatem pozostawianie go samopas nie niosło ze sobą specjalnego ryzyka.
                No i kto powiedział, że Ida W OGÓLE nie karmiła go piersią? Może dostawał mleko matki rano i wieczorem, a butlę z zupą dyniową tudzież kaszką w ciągu dnia - jako posiłki uzupełniające?
    • emkz Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 01.12.08, 23:31
      Moje do 11 m łyżeczki do buzi nie chciały wziąć!!! Takie typy dziwne. I co,
      miałam tylo mleczne mieszanki im podawać?! Wszystko leciało wielką dziurą w
      smoczku, zupy, kaszy gęściory, deserki... I niech mi nikt nie mówi, że nie
      miałam dla nich czasu - tylko dla nich byłam, i na głowie stawałam, żeby zjedli...
      • mamalilki Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 02.12.08, 00:03
        No toz wlasnie mowie, mialas dla nich czas to nie jedli, jakbys nie miala to
        instynkt samozachowawczy nakazlby im jesc :-) Dzieci to zlosliwce jednak ;-)
    • lacitadelle a ja się bardzo cieszę 02.12.08, 13:24
      że MM nie dokłada się do powszechnego terroru laktacyjnego i nie uświadczysz w
      jej książkach epatowania naturalnym karmieniem.

      Mówię to jako kobieta, która wciąż karmi swego prawie półrocznego syna wyłącznie
      piersią, pomimo powrotu do pracy :)

      Ale także jako osoba szanująca prawo wyboru każdej z nas, a uczęszczająca
      niedawno na szkołę rodzenia, gdzie kobiety niechcące karmić piersią były
      potępione oraz mająca za sobą poród w polskim szpitalu, w którym na oddziale
      noworodkowym kobiety mogły błagać ze łzami w oczach, dzieci mogły ryczeć z
      głodu, a i tak nikt nie dał im mleka z butelki, ani też bynajmniej nie pomógł w
      przystawieniu do piersi (porada laktacyjna ograniczała się do brutalnego
      ściśnięcia piersi i stwierdzenia, że mleko jest). I jeszcze mająca w najbliższym
      otoczeniu 2 kobiety, które w ciągu ostatniego roku zapadły na depresję w związku
      z niemożnością naturalnego karmienia.

      Ja rozumiem, że mleko matki jest dla dziecko najlepsze, ale do licha wokół nas
      są całe pokolenia ludzi wykarmionych butelką (i to z zawartością składającą się
      często - o zgrozo! - ze zwykłego mleka krowiego - wiem, rozmawiałam z mamą) i
      cieszących się dobrym zdrowiem oraz w rozwoju nieopóźnionych.

      I naprawdę nie wiem, skąd się w kraju naszym kochanym to zmuszanie kobiet do
      stosowania wytycznych WHO w tej kwestii bierze, tym bardziej, że już zalecenia
      tej samej organizacji w sprawie nacinania krocza są skrupulatnie ignorowane.
      • yowah76 Re: a ja się bardzo cieszę 02.12.08, 18:55
        Tak, powolywanie sie na zalecenia WHO jest urocze, biorac pod uwage,
        ze zapewne sa one przeznaczone dla krajow Trzeciego Swiata, gdzie
        pokarm przefiltrowany przez mamusie jest byc moze jedynym nadajacym
        sie dla dziecka... ale jakiz argument, zeby karmic do 3 roku;)
        Mnie porazilo stwierdzenie jednej z laktacyjnych terrorystek - karm,
        dopoki zdolasz namowic dziecko, zeby ssalo. I od razu widac, komu
        zalezy.
      • anutek115 Re: a ja się bardzo cieszę 05.12.08, 20:46
        lacitadelle napisała:

        > I naprawdę nie wiem, skąd się w kraju naszym kochanym to zmuszanie kobiet do
        > stosowania wytycznych WHO w tej kwestii bierze, tym bardziej, że już zalecenia
        > tej samej organizacji w sprawie nacinania krocza są skrupulatnie ignorowane.

        Niestety, Lacitadelle, obawiam się, że wiem, skąd i nacisk na karmienie, i
        ignorowanie zaleceń w kwestii nacięć - obie te sprawy są dużym ułatwieniem dla
        PERSONELU medycznego. O wiele łatwiej jest wcisnąć matce noworodka w objęcia z
        tekstem "propagujemy u nas naturalne karmienie!" niż przygotować miesznkę dla
        tuzina bobasów i jeszcze je nakarmić, o wiele łatwiej naciąć niż prowadzić poród
        tak, by chronić krocze...

        I piszę to, chociaż ja rodziłam w szpitalu, gdzie opieka laktacyjna stała na
        najwyższym możliwym poziomie.
    • meg_mag Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 02.12.08, 21:03
      poniewaz nie mam dzieci ani zadnego kontaktu z dziecmi problem ulewajacego
      Ziutka (zdecydowanie najulubienszej mojej postaci w Sprezynie:)) jakos mnie
      specjalnie nie obszedl, zauwazylam natomiast, ze te jego wystepy byly czyms na
      ksztalt komentujacego choru greckiego i posluzyly autorce li i jedynie jako
      ciekawy zabieg fabularny:)
      czytajac kolejne akapity obstawialam, kiedy Ziutek znow zaznaczy swoja obecnosc
      i trafialam, hihi

      fajna ta Sprezyna tak poza tym!
    • andaba Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 04.12.08, 19:50
      iwka.j.k napisała:


      Zdziwiło mnie, ze w tak
      > postępowej, ekologicznej, promacierzyńskiej rodzinie niemowlęta nie
      > są karmione piersią. Każdy kto ma lub niedawno miał małe dziecko wie
      > jakie jest teraz na to ciśnienie, dobre matki to tylko matki
      > karmiące piersią. Tym bardziej,że mały Kazimierz jest dzieckiem
      > świadomych, dojrzałych rodziców z wykształceniem medycznym.


      Podejrzewam, że stanie przy stole operacyjnym z bolącymi od nadmiaru pokarmu cyckami jest niezbyt wygodne.


      Druga sprawa -
      > rodzice nie diagnozują dziecka, które silnie ulewa, po ukończeniu
      > pół roku to niepokojące, pewnie ma refluks żąłoądkowo - przełykowy,


      G... ma. A jak ma to pewnie mu przejdzie. Mój najmłodszy rzygał do roku i w końcu mu przeszło. Bez leczenia (bo podobno teraz się tego nie leczy - czego się dowiedziałam przy najmłodszej pociesze, która też rzygała, tyle że ciut krócej, ale dłuzej niż przepisowe pół roku).


      Nie widzicie
      > tu zgrzytu w całościowej koncepcji macierzyństwa?


      Nie, nie widzimy. Widać Ida emamy nie czyta i nie jest matka idealną. Chwała jej za to.
      • iwka.j.k Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 04.12.08, 20:45
        W ogóle nie zrozumiałaś o co mi chodzi. Ja nie jestem pracownicą
        opieki społecznej ani lekarzem, który punktuje niedociągnięcia
        państwa Pałys, choć niektóre ich zachowania w kontekście dziecka są
        kontrowersyjne. Po prostu mam małe dziecko i jestem na bieżąco z
        aktualnymi trendami, wiem co to jest terror laktacyjny. Zgrzyt,
        który ja wyczuwam, dotyczy tego, że według MM matki z rodziny
        Borejko są idealne, więc, choćby przez przekorę, mam ochotę znaleźć
        w tych ideałach rysy, stąd punktowanie niedociągnięć. Nie wdaję się
        przy tym w pogłębioną dyskusje o pielęgnacji niemowląt, dlatego nie
        napiszę Ci, ze ja skonsultowałabym się z lekarzem gdyby moje dziecko
        ulewało długo po ukończeniu pół roku ;-)A na edziecko czytam głownie
        forum zakupy ;-)
        Aha, czy naprawdę sądzisz, znając postać, że motywacją Idy do
        ewentualnego szybkiego zaprzestania karmienia/rezygnacji z karmienia
        w ogóle był powód wskazany przez Ciebie?
        • sentja Ulewanie Ziutka 14.12.08, 15:56
          Witam wszystkich na forum :)


          Ziutek ma prawo ulewac. Dopoki rozwija sie dobrze, nie ma zadnych innych
          dolegliwosci i chorob, moze sobie ulewac spokojnie do 1 roku zycia.Byc moze Ida,
          jako lekarz, co prawda laryngolog, ale z zacieciem ogolnym, wie takie OCZYWISTE
          DLA LEKARZA rzeczy.

          Waga Ziutka jest jak najbardziej w porzadku, wazne by miescil sie w jednym
          kanale centylowym.Z wlasnego doswiadczenia powiem, ze zdarzaja sie niemowleta
          polroczne o wadze 12kg. Wstrzymywalabym sie jednak od stawiania diagnozy, wszak
          potrzebna tu wiedza medyczna. (My mozemy powiedzec, ze nas to niepokoi, ale to
          lekarz jest od stawiania diagnoz).

          Wyzej byla mowa o porownywaniu rozwoju niemowlat- Lusi i Ani, zauwazylam, ze
          niektore z Was rowniez to robia.I wyciagaja zupelnie niesluszne wnioski.

          Zostawianie dziecka samego w tym wieku- nieporozumienie, podobnie te podkladane
          ksiazki. Niezaleznie od tego czy jest zywotne czy nie.

          O chorobie dziadka Borejki niewiele wiemy jesli chodzi o dane obiektywne. Polowa
          polskiej populacji po 50. (jak nie wiecej) cierpi na choroby ukladu
          sercowo-naczyniowego. Czyzby ktos zadal od kazdej niani po 50. zaswiadczenia od
          lekarza?? Dolegliwosci Ignacego opisywane byly w Jezycjadzie prawie wylacznie w
          momentach napiecia emocjonalnego. Nie wspomniano nigdy na temat dekompensacji
          sercowej. Ba, wspomniano o codziennych spacerkach. Nie mowie, ze Ignacy jest
          zdrowy, w jego wieku mala na to szansa, ale nie demonizujmy..

          Troche inaczej z Łusia, skoro nie jest w stanie go uniesc...
          Ja jako 7-10-latka opiekowalam sie mlodszym kuzynostwem, nie wspominam tego jako
          traume, z tym ,ze ja bylam dosyc duza jak na swoj wiek i z podnoszeniem
          niemowlat nie mialam wiekszych problemow.

          Abstrahujac nieco od tematu to ciekawa jestem co by zrobila taka matka gdyby jej
          dziecko sie zakrztusilo? Chyba niewiele wiecej poza poklepywaniem po plecach i
          telefonem po karetke..Nie wydaje mi sie , ze przekracza to mozliwosci 10-latki,
          zwlaszcza tak bystrej jak Lusia.





          • dakota77 Re: Ulewanie Ziutka 14.12.08, 16:02
            sentja napisała:


            > Abstrahujac nieco od tematu to ciekawa jestem co by zrobila taka matka gdyby
            jej dziecko sie zakrztusilo? Chyba niewiele wiecej poza poklepywaniem po plecach
            i telefonem po karetke..Nie wydaje mi sie , ze przekracza to mozliwosci
            10-latki,zwlaszcza tak bystrej jak Lusia.

            No fizycznie nie przekracza, ale dochodzi czynnik stresu, z ktorym dorosly
            poradzilby sobie lepiej. Lusia niekoniecznie musialaby spokojnie pomyslec o
            poklepaniu i telefonie na pogotowie. Moglaby kompletnie spanikowac. Poza tym
            wspomniano tu juz wczesniej sprawe corki Ewy Blaszczyk- przeciez wszystko
            zaczelo sie od blahego z pozoru wydarzenia, a jakie tragiczne skutki. A przeciez
            matka zabrala dziecko jak najszybciej do szpitala, tyle ze to "jak najszybciej"
            juz bylo za pozno.
            • sentja Re: Ulewanie Ziutka 14.12.08, 16:43
              Byc moze doroslemu latwiej...
              Ewa Blaszczyk, z tego co zdazylam doczytac mieszkalo blisko szpitala-
              korzystnie, ale niewiele osob ma takie szczescie.Sama widzisz, ze wiek nie
              gwarantuje sukcesu-po prostu niewiele jestesmy w stanie pomoc.

              Takze jedyna nadzieja w:
              -telefonie na pogotowie (niezalzenie od wieku, sadze ze moglby spanikowac
              zarowno dorosly jak i 10-letnie dziecko)
              -tym, ze dziecko samo wykaszle to, czym sie zakrztusilo
              -poklepywaniu po plecach (nie sadze, ze jest to zabieg obcy przecietnemu
              10-latkowi,przynajmniej u mnie w domu nie byl to zabieg obcy, a nie mam w
              rodzinie nikogo zwiazengo z mdycyna)
              -reanimacji (czy jest na forum matka/niania, ktora to potrafi, a nie jest
              pielegniarka/lekarzem???)
              Niczego wiecej nie zrobilaby zadna matka/niania, chyba ze ma wyposazenie
              szpitalne w domu.

              Sadze, ze Lusia moglaby byc w tym spokojnie przeszkolona-wszak rodzina lekarska.
              Telefon na pogotowie powinien byc znany kazdemu dziecku, mysle ze rowniez nie
              stanowilby problemu.I nie mowie tu o chorobie Ziutka, ale o jakimkolwiek
              chorobie kogokolwiek z rodziny.


              Wiek nie gwarantuje braku paniki, vide: reakcja 17-letniej juz Gabrieli na
              wiadomosc, ze siostry maja swinke.

              Podobnie w zyciu codziennym- matki chetnie kupuja monitory oddechu, po czym
              okazuje sie, ze nie potrafilyby dzialac, gdyby zaczal on pipczec (nie wiedza
              nawet co robic w takiej sytuacji, ktora przeciez-kupujac monitor-przewiduja!!).

              • cahir4 Re: Ulewanie Ziutka 15.12.08, 09:36
                Czyli dziesięciolatki są idealnym materiałem na opiekunki niemowląt,
                bo nie ma zgoła ani jednego aspektu, w którym mogłaby je przewyższyć
                osoba dorosła...

                > Takze jedyna nadzieja w:
                > -telefonie na pogotowie (niezalzenie od wieku, sadze ze moglby
                spanikowac

                Ta... dorosły spanikuje równie często jak dziecko... A nawet jeśli
                mamy dzielne, rozważne, spokojne dziecko, nauczone, jakich
                informacji należy udzielić pogotowiu, to pozostaje nam jeszcze jeden
                problem, niestety w Polsce występujący często - dyspozytorka
                pogotowia potrafi NIE PRZYJĄĆ WEZWANIA TYLKO DLATEGO, ŻE DZWONI
                DZIECKO. Były przypadki, także, niestety, smiertelne.

                > -poklepywaniu po plecach (nie sadze, ze jest to zabieg obcy
                przecietnemu
                > 10-latkowi,przynajmniej u mnie w domu nie byl to zabieg obcy, a
                nie mam w
                > rodzinie nikogo zwiazengo z mdycyna)

                Poklepywanie po plecach krztuszącego się dziecka znajdującego się w
                pozycji stojącej lub siedzącej może je doprowadzić do stanu, w jakim
                znalazła się ongiś córka Ewy Błaszczyk. Żeby je móc poklepywać (dość
                skuteczna metoda) trzeba je odpowiednio ułożyć głową w dół, do czego
                potrzeba trochę wiedzy i jednak, trochę siły, jeśli mówimy o raczej
                drobnej opiekunce niezbyt drobnego dziecka.

                > -reanimacji (czy jest na forum matka/niania, ktora to potrafi, a
                nie jest
                > pielegniarka/lekarzem???)

                Tak. Oczywista sprawa, jeśli mam dziecko choćby w minimalnym stopniu
                zagrożone bezdechem. Prawdę mówiąc, dla mnie to oczywista sprawa,
                odkąd w ogóle mam dziecko.

                > Sadze, ze Lusia moglaby byc w tym spokojnie przeszkolona-wszak
                rodzina lekarska

                Owszem, można przeszkolić Łusię. Można w miarę rozgarniętą
                dziesięciolatkę nauczyć postępowania z niemowlęciem, także
                ulewającym (żeby nie musiała go nigdzie tachać w poszukiwaniu
                pomocy), można ją przyzwyczaić do stawania w sytuacjach wymagających
                sybkiego podejmowania decyzji decydujących o zdrowiu, a być może
                nawet życiu drugiego człowieka. Można ją też nauczyć reanimacji - na
                niemowlaka powinna mieć dość siły, przynajmniej na jakiś czas. To
                wszystko można zrobić - mamy liczne przykłady historyczne i
                literackie. Można ją nauczyć gotowania obiadów, planowania
                tygodniowych zakupów, sortowanie prania i nastawianie pralki to
                żaden problem, z prasowaniem poradzi sobie świetnie.

                W końcu, jak się rozejrzeć poświecie, to mamy także dziesięciolatki
                w fabrykach albo z karabinami w garści. I też sobie radzą.

                U nas się przyjęło współcześnie (przynajmniej tak mi się wydawało),
                że dziecko w tym wieku ma prawo do tzw. "dzieciństwa", czyli, na
                tyle, na ile to możliwe, staramy się nie stawiać swoich dzieci w
                sytuacjach wymagających tego rodzaju odpowiedzialności, dla której
                rezerwujemy przymiotnik "dorosła".


                A na marginesie - nie jestem lekarką, nie mam na ten temat swojego
                zdania, więc w kwestii ulewania zaufałam pediatrze. Ta skierowała je
                (1-2 miesiąc) do poradni gastrologicznej, pod której opieką
                przebywały, do czasu, gdy im nie przeszło, a nawet trochę dłużej.
                Widać stołeczni lekarze reprezentują nieco inne podejście...
                • anutek115 Re: Ulewanie Ziutka 15.12.08, 10:05
                  Zgadzam się z Cahir4 ,w wielu kwestiach, ale napiszę tylko o klepaniu
                  krztuszącego się dziecka w plecy. Krztuszące się niemowlę należy opukać
                  trzymając je tak, by główka była niżej niż nóżki, ale nie do góry nogami, tylko,
                  że to tak ujmę, pod kątem. Nie jest to trudne dla dorosłego, który po prostu
                  niemowlę trzyma na jednej ręce, a drugą klepie, jest za to moim zdaniem w
                  zaszadzie niewykonalne dla dziesięciolatki (zwłaszcza, że mówimy o dużym i
                  ciężkim niemowlęciu i drobnej dziesięciolatce). Taka dziesięciolatka mogłaby
                  malucha co najwyżej złapać za nogi, głową do dolu, ale rąk na klepanie już by
                  nie miała. Oczywiście, możemy domniemywać, że udałoby się jej prawidłowo oklepać
                  brata, gdyby usiadła i go sobie w stosownej pozycji na kolanach położyła...
                  W każdym razie dla mnie scena krztuszenia się Ziutka w obecności li tylko małego
                  dziecka jest koszmarna, i już. Nawet, jeśli to dziecko jest z rodziny lekarskiej
                  i ma dyplom ratownika drukowany na czerpanym papierze.
    • zaisa Re: Dlaczego Ida nie karmi piersią? 15.12.08, 06:09
      Tydzień temu takiego ładnego posta wysmażyłam a tu go nie ma...

      1. Zalecenia WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) dotyczą także krajów wysoko
      rozwiniętych. Zalecane jest wyłączne karmienie piersią przez pół roku a potem
      kontynuowanie karmienia w drugim i trzecim roku życia dziecka. Przez drugie
      półrocze życia dziecka też, dodam ot tak, na wszelki wypadek ;)
      2. Zauważyliście, że Ziutek przez całą książkę nie dotyka podłogi? Chyba, że coś
      przeoczyłam. Ośmiomiesięczniak jednak powinien dużo czasu spędzać na
      macie/kocyku/dywanie na względnie twardym podłożu. Nie musi jeszcze raczkować,
      zwłaszcza ciężkie dziecko, które ma jednak większą masę do przetransportowania.
      Ale powinien mieć okazje do ćwiczeń. W bezpiecznym miejscu.
      3. Podrzucanie niemowlęcia nie należy do zalecanych metod pielęgnacji i nie
      powinno mieć miejsca w rodzinie neurologa. Nawet jeśli ten został neurochirurgiem;)
      4. W kwestii "terroru laktacyjnego". Trochę mam wrażenie, że każdego uwiera w
      innym miejscu. Mamy "piersiowe" często narzekają, że dokarmianie
      mieszanką/odstawienie całkowite dziecka bywa widziane jako panaceum na wszystkie
      dolegliwości dziecka i mamy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka