iwka.j.k
01.12.08, 10:01
Cześć. Na początek bardzo przepraszam jeśli już było ;-) W końcu
sporo tu osób zainteresowanych stanikami... Zdziwiło mnie, ze w tak
postępowej, ekologicznej, promacierzyńskiej rodzinie niemowlęta nie
są karmione piersią. Każdy kto ma lub niedawno miał małe dziecko wie
jakie jest teraz na to ciśnienie, dobre matki to tylko matki
karmiące piersią. Tym bardziej,że mały Kazimierz jest dzieckiem
świadomych, dojrzałych rodziców z wykształceniem medycznym.
Rozumiem, że mała Irenka w 1976 r. dostawała butlę, wtedy 90 %
niemowlaków dostawało. Ale już na przykład bliźniaczki Kreski w 1992
r. powinny chyba ssa matczyną pierś (podejrzewam, że bardzo ciężko
wykarmić bliźniaki piersią, ale w końcu matki w Jeżycjadzie są pełne
poświęcenia). Podobnie mała Mila, nigdzie nie jest napisane co jada,
ale brak wzruszającej seny karmienia dziecięcia sugeruje, że jednak
mleko z butelki. Ziutek ewidentnie je butlę, co prawda ma 8
miesięcy, ale w tym wieku dzieci są zwykle jeszcze karmione
naturalnie, o ile od początku tak były karmione. Druga sprawa -
rodzice nie diagnozują dziecka, które silnie ulewa, po ukończeniu
pół roku to niepokojące, pewnie ma refluks żąłoądkowo - przełykowy,
który trzeba leczyć. A oni to olewją... Tylko dziadek jakoś próbuje
zaradzić - nieskutecznie, bo potem dziecko znowu ulewa. Nie widzicie
tu zgrzytu w całościowej koncepcji macierzyństwa?
PS. Żeby nie było wątpliwośi to ja karmiłam butelką ;-)