bat_oczir
16.12.08, 16:02
zawsze mnie to zastanawiało....
Jakim cudem władza ludowa do tego stopnia wystraszyła się taty
Borejko, żeby wsadzić go do internatu i do tego na tak długo?
Kompletnie nie potrafię sobie wyobrazić tego safanduły jako
opozycyjnego działacza, organizatora struktur solidarnościowych,
etc. Człowiek, który nie pamięta o swoich urodzinach i o obiedzie
dla córek; czlowiek dla którego problemem jest zapamiętanie do
której klasy chodzi córka - miałby byc zagrożeniem dla
Jaruzelskiego ? Skromny pracownik biblioteki, który przecież - o ile
pamiętam - nawet nie miał zajęć ze studentami?
OK - ja sobie mogę wyobrazić, że kiedy proszą go o podpisanie
lojalki, rzuca im strumień cytatów z Marka Aureliusza lub Seneki, i
dumnie odmawia; w związku z czym siedzi już w tym internacie i go
nie wypuszczają. Ale - kto go tam w ogóle wsadził i po co/za co?