ding_yun 26.01.09, 22:04 W ostatnim wpisie na swojej stronie MM pisze, że ma w niezbyt odległych planach koniec Jeżycjady, że właściwie całą akcję wymyśliła już do końca i ma tytuł ostatniej cześci. Ciekawe, ciekawe... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
grimma Re: Koniec Jeżycjady 26.01.09, 22:05 ja sie przewrotnie ciesze :) myslalam swego czasu ze Kalamburka jest ostatnia i tez mnie to ucieszylo Odpowiedz Link
jottka Re: Koniec Jeżycjady 26.01.09, 22:13 this is the end, my only friend, this is the end:) sorry, ale roboty mam nadmiar i ewidentnie głupawka mnie łapie:) Odpowiedz Link
ananke666 Re: Koniec Jeżycjady 26.01.09, 23:27 I'll never look into your face... again... :p Odpowiedz Link
nessie-jp Re: Koniec Jeżycjady 26.01.09, 22:12 Nie wierzę. To już przecież kolejny raz. Już raz miał być koniec, zamknięcie, łabędzi śpierw. A okazuje się, że primabalerina wcale nie ma ochoty schodzić ze sceny. Gdyby rzeczywiście ten cykl zakończył się na Noelce! Ach, to byłoby naprawdę piękne dzieło, ładnie i ciepło zamknięte 'opowieścią wigilijną'. A tak, to z tomu na tom postaci coraz mniej sympatyczne, zamiast się rozwijać -- uwsteczniają, nowych twarzy jak na lekarstwo, a jeśli już, to wszyscy cierpią na blokową depresję. Nawet potomstwu Kresków się nie upiekło Odpowiedz Link
kkokos Re: Koniec Jeżycjady 26.01.09, 22:18 > Naprawdę obawiam się, że Jeżycjada będzie karłowaciała i karłowaciała, aż umrze > śmiercią naturalną... :( e tam, sprężyna mimo wielu irytujących momentów jest lepsza niż poprzednie ksiązki, więc może kolejne kilka powieści - bo jak rozumiem, ma być ich więcej niż jedna mcdusia - też nie będą takie złe. ale po prawdzie ja też nie wierzę, że to koniec. choć, jak widać po dzisiejszym dniu, forum nie potrzebuje nowych książek, by żyć życiem bardzo burzliwym :) Odpowiedz Link
jottka Re: Koniec Jeżycjady 26.01.09, 22:22 kkokos napisała: > choć, jak widać po dzisiejszym dniu, forum nie potrzebuje nowych książek, by żyć życiem bardzo burzliwym :) eee, ale w większości to żadne burze, tylko rozpaczliwa nuda:( można napisać rzecz dowolną, po czym szczelnie zamknąć uszy na rozmówców i twardo powtarzać swą mantrę, dzięki czemu szybko dobijemy do stu postów, ale sensu, sensu szkoda. najciekawsze były kawałki o kuwetce a la wanienka dla kota nessie:) Odpowiedz Link
nessie-jp Re: Koniec Jeżycjady 26.01.09, 22:44 > najciekawsze były kawałki o kuwetce a la wanienka > dla kota nessie:) ::rumieńczyki mi wypełzły:: Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: łabędzi śpierw 26.01.09, 22:50 nessie-jp napisała: > Nie wierzę.> To już przecież kolejny raz. Już raz miał być koniec, >zamknięcie,łabędzi śpierw Spierw! ach przepiekne! To polaczenie labedziego spiewu z onegoz scierwem? :)))) Odpowiedz Link
kkokos Re: łabędzi śpierw 26.01.09, 22:58 >>>To polaczenie labedziego spiewu z onegoz scierwem? :))) śpiewające ścierwo łabędzia bije na głowę kota smutnego po wykopaniu z kuwety całego benka... Odpowiedz Link
nessie-jp Re: łabędzi śpierw 26.01.09, 23:15 kkokos napisała: > śpiewające ścierwo łabędzia bije na głowę kota smutnego po wykopaniu > z kuwety całego benka... Ja czuję, że tu się ze mnie delikatnie pokpiwa! Odpowiedz Link
szprota Re: łabędzi śpierw 26.01.09, 23:26 Nie z Ciebie, a z kota. Ze smutnym wyrazem. I kocim kuprem nad ogołoconą kuwetą. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Koniec Jeżycjady 26.01.09, 22:14 Obiecuje, obiecuje, a w ostatecznym rezultacie zrobi pewnie skok na kase i pociagnie serie przez 20 tomow:-). Na pewno nie licze na to, ze usmierci kogos z Borejkow ani ze sprawi, ze ktores z nich zmadrzeje;-) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Koniec Jeżycjady 26.01.09, 22:55 ding_yun napisała: > W ostatnim wpisie na swojej stronie MM pisze, że ma w niezbyt > odległych planach koniec Jeżycjady, że właściwie całą akcję > wymyśliła już do końca i ma tytuł ostatniej cześci. > Ciekawe, ciekawe... Po McDusi moze sobie nawet byc Potop! Skoro w Sprezynie zla Laura zrozumiala swe przewiny, w McDusi umrze Dmuchawiec to co sie stanie w Potopie? (roboczy tytul). Umrze Ignac? Opuszcza wszyscy dom z gumy i wyjada wszyscy do Grecji/Rzymu jako piloci wycieczek po klasykach? (to byloby najpiekniejsze, sloneczko, morze, delfiny, mogliby co roku przeprowadzac po wyspach jak szalona rodzina Gerarda Durella :D Odpowiedz Link
jottka ooo, 26.01.09, 23:07 lezbobimbo, czyżbyś też była namniętną fanką geralda de?:) i takich rodzin nam trzeba, borejki mogłyby wyjechać na cypr, bo to i natalia, i larry durrell też kiedyś tam był:) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: ooo, 27.01.09, 00:09 jottka napisała: > lezbobimbo, czyżbyś też była namniętną fanką geralda de?:) Tak, si i oczywiscie! Chociaz glównie jak byl maly z dzika familiada i jak podziwial zwierzeta i cala te grecka atmosfere. Bo czytalam tez jego wspomnienia z doroslosci i tam niestety stal sie staroswieckim klusownikiem, dzielnie lapiacym piekne zwierzeta do staroswieckich zoo i zmuszajacym je wszystkie do jedzenia tej samej papki z mleka, cukru i owoców.. :/ >i takich rodzin nam trzeba, borejki mogłyby wyjechać na cypr, bo to >i natalia, i larry durrell też kiedyś tam był:) Ale z drugiej strony - nic z tego Cypru nie bylo, Natalia nic nie wspomina, zdjec nie ma ani pamiatek, jakby do Wachocka przypadkiem pojechala (nikt tez nie jest ciekaw?) Brazylia tez, zamiast Poznania Idusia miala nagle cale Rio dla siebie i meza, RIO! O samym miescie, karnawale itd. mogliby napisac epopeje i w ogóle o calym kraju (Brazyliada;) A oni tylko o potomku tam splodzonym. Nawet tego Chrysta kolo Glowy Cukru nie nadmienia, a to przeciez pol-francuz rzezbil, syn polskich emigrantów po powstaniu styczniowym.. Odpowiedz Link
mmaupa Re: ooo, 27.01.09, 14:21 O, przepraszam! Durrell owszem, na poczatku sciagal zwierzeta do ogrodow zoologicznych, ale potem sie opamietal (poznawszy warunki w tychze) i postanowil zalozyc ogrod z prawdziwego zdarzenia, nie pod publiczke, tylko pod zwierzeta. Z programami hodowlanymi i edukacyjnymi, z rewolucyjnymi zmianami w wybiegach (zamiast klatek lub pseudo-naturalnych wybiegow z namalowanymi palmami w tle zbudowal konstrukcje w ktorych zwierzeta mogly zachowywac sie jak najbardziej naturalnie, mialy zajecie inne niz maniakalne chodzenie w te i nazad, terytorium odpowiedniej wielkosci itd). W ogole to wlasnie on zwrocil uwage na duza smiertelnosc zwierzat w zoo, na wyczerpywanie sie "zrodel" fauny, na potrzebe hodowli zamiast wylapywania kolejnych stworzen, na to, ile gatunkow ginie. Dostrzegl potrzebe zmiany ogrodow zoologicznych z miejsc rozrywki na placowki badawcze - szkoda, ze tak niewielu dyrektorow wzielo przyklad z jego Jersey Zoo. Uwazany jest za ojca ochrony gatunkow i roznorodnosci biologicznej. Uff, mam nadzieje, ze go troche wybielilam w twoich oczach! Polecam ksiazke "The Stationary Ark" o jego wizji ogrodow zoologicznych. Odpowiedz Link
jottka Re: ooo, 27.01.09, 16:06 nienienie:) durrell się nie opamiętywał, tylko najpierw poszedł pracować do zoo w celu zdobycia doświadczenia w obchodzeniu się ze zwierzakami dzikszymi niż kot czy pies, a potem, zająwszy się łowieniem zwierząt dla zoologów, między innymi dlatego mało nie zbankrutował, że zapewniał zwierzakom warunki całkowicie odmienne niż u 'normalnych' dealerów zwierząt. i od zawsze dążył do posiadania własnego zoologu, którego cele też przeformułował w stosunku do ówczesnej normy. i dzięki niemu uratowano/ ratuje się właśnie w zoologach wiele gatunków zwierząt, które 'na swobodzie' nie mają szansy przeżycia. no. a jak ktoś oglądał 'lemura rollo', to dżersejskie zoo durrella też widział:) Odpowiedz Link
mmaupa Re: ooo, 27.01.09, 16:13 Wlasnie o to mi chodzi w opamietaniu sie - zauwazyl, ze ogrody zoologiczne jako takie nie spelniaja odpowiedniej funkcji i nie zapewniaja dostatecznych warunkow zwierzetom, przez co podpadl ludziom w zoo-swiatku. Kiedy juz zbil troche kasy na pisaniu, to zalozyl zoo z prawdziwego zdarzenia. Odpowiedz Link
jottka Re: ooo, 27.01.09, 16:23 ale jemu od początku, że tak powiem, nie podobały się współczesne mu zoologi (oczywiście zakres i charakter tego niepodobania się zmieniał:), ale żeby móc założyć własne zoo, musiał - jak sam pisał - zdobyć najpierw odpowiednie doświadczenia. najpierw pracując w zoo (whipsnade), a potem na wyprawach łowieckich. nikt go nie chciał przyjąć bez doświadczenia, więc zaczekał do 21 czy 23 lat, bo wtedy miał dostać parę tysięcy funtów po babci i za to zorganizował pierwszą wyprawę. potem jeszcze parę, aż niemal zbankrutował, bo nazbyt właściwie sie zwierzętami zajmował. no i szczegółów nie pamiętam, ale własne zoo zakładał w porywie desperacji, licząc że zdoła je utrzymać za wpływy z biletów, a książki pisać zaczął bodaj dopiero wtedy, kiedy larry zwrócił mu uwagę, że w ten sposób mógłby zarobić. na zoo:) Odpowiedz Link
jottka Re: ooo, 27.01.09, 16:24 znaczy - bo trochę niejasno mi wyszło - najpierw miał zoo, a potem zaczął pisać książki. ale że staną się takimi bestsellerami, to nie przewidział:) Odpowiedz Link
mmaupa Re: ooo, 27.01.09, 16:42 Czekaj, czekaj - wiki mowi, ze opublikowal "Moja rodzine..." w 1956, a zoo zalozyl w 1958-9. Odpowiedz Link
jottka Re: ooo, 27.01.09, 16:53 bez zaglądania do wiki - 'moja rodzina' nie jest pierwszą książką, chyba 'the statinary ark' właśnie, ale mogiem siem mylić poza tym które zoo?:) najpierw, z tego co pamiętam z bodaj z 'zoo w walizce' był prowizoryczny zoolog w bournemouth, a dopiero rok czy dwa później udało się znaleźć posiadłość na jersey. Odpowiedz Link
mmaupa Re: ooo, 27.01.09, 17:01 Nie mylisz sie, pierwsza byla "The Overloaded Ark", 1953. Tym niemniej na wyprawe do Kamerunu po zoo w walizce Durrell mogl sie udac dopiero w 1957, po uzbieraniu odpowiedniej kasy - a ta zbil dopiero na "Mojej rodzinie". Odpowiedz Link
jottka Re: ooo, 27.01.09, 17:10 czekaj, bo ja trochę się pogubiłam w sensie polemiki:) ja nie neguję, że najpierw były wyprawy, a potem własne zoo, tyle że to nie było tak, że durrell dopiero pod wpływem wypraw łowieckich zorientował się w bagnie zoologów i postanowił mieć własne. jak zaświadczają liczne książki, własne zoo chciał już mieć, ukończywszy 2 latka. potem tylko konsekwentnie do tego dążył:) fakt, że zaskoczyła go obojętność na los zwierząt w zoologicznym świecie, tu na pewno zmienił zdanie. Odpowiedz Link
mmaupa Re: ooo, 27.01.09, 17:15 Aaaa, no to w takim razie chodzi nam o to samo :). Grunt ze Durrell nie jest ostatnia lachudra i dreczyciel zwierzat (Lezbobimbo, on naprawde duzo zrobil dobrego!!!). Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: ooo, 27.01.09, 17:46 Dzieki za wybielenie Gerarda mmmmaupeczko kochana! Kamien spadl mi z serca, bo mialam pecha czytac tylko jedna ksiazke o jego doroslym zyciu. Czytajac zasmucilam sie razem z rodzina, odnióslszy wrazenie, ze on nic tylko te zwierza lapal i lapal i zloscil sie, gdy nie chcialy jesc tej jego papki albo wyprawialy jakies "dzikie" harce zamiast siedziec spokojnie i grzecznie w klatkach. Jak dobrze, ze sie opamietal byl i zalozyl to prawdziwe zoo! Huzzaa! Musze to kiedys odwiedzic. Btw. skrecajac na Jezycjade, w Poznaniu mym rodzimym sa 2 ogrody zoologiczne. Jedno to wlasnie na Jezycach, Stare Zoo, koszmarne i zalozone w 19 wieku, z maciupenkimi klatkami i jedna wielka woliera. Pamietam do dzis placzliwe krzyki biednego niedzwiedzia w depresji, siedzacego w swym malutkim, brudnym wybiegu (w formie studni z krata z przodu), z wszystkimi lapami wytknietymi przez kraty :'( Nowsze klatki mieli nowoczesniejsze, n.p. dla malpiatek i innych, oraz jakies 20 metrów kwadratowych dla Slonicy Kasi, przyjaciólki wszystkich dzieci (oddalonych za fosa z zasiekami). Wlasnie tam pragnela isc Geniusia z mama (bo Stare Zoo lezy w srodku miasta). Drugie za to nazywa sie Nowe Zoo i lezy het za rogatkami. Mysle, ze to by i sam Gerard pochwalil, jest bardzo wielkie, polowa tego to resztki lasu i stawy oraz prawdziwe laki dla stad zwierzów kopytnych. To jest tak duze, ze maja asfalt na sciezkach, aby pracownicy mogli jezdzic meleksami (bo na nogach godzinami by sie wlekli). Ilez tam zwierzów! I roslin! Jakiez tam swieze powietrze! Ilez tam szczesliwych godzin spedzilysmy! Mozna sie bylo tez obwozic na kucykach przy wejsciu albo urzadzac cale pikniki na punktach postojowych rozrzuconych po calym obiekcie :) Wybieralysmy sie tam jak najczesciej, cale wyprawy tramwajami to byly. Mama moja nawet zbierala tam grzyby, rumianki i pokrzywy w tych calkiem dzikich czesciach.. Szkoda, ze te zoologiczne tematy tak zaniechane w Jezycjadzie, gdyby Borejki z cala dzieciarnia albo chociaz Baltona z Pulpa rekreowaly sie czasem w Nowym Zoo a nie tylko na Cytadeli, jakaz sluszna i chlubna reklama by byla na cala Polske.. na razie musimy sie zadowolic wzmianka o Palmiarni jako sztafaz dla zalotów popielniczkowych w Pulpecji ;P Odpowiedz Link
tennesee Re: ooo, 29.01.09, 14:29 Nowsze klatki mieli nowoczesniejsze, n.p. dla malpiatek i innych, oraz jakies 2 > 0 > metrów kwadratowych dla Slonicy Kasi, przyjaciólki wszystkich dzieci (oddalonyc > h > za fosa z zasiekami). małe dementi- słonicy imię było Kinga (może ci się zinterferowało z Kasią Cichopek i Kingą Zduńską:) Odpowiedz Link
mamalilki Re: ooo, 29.01.09, 14:37 Ej, no przestancie. Ostry dyzur sie konczy, Jezycjada sie konczy... Co ja bede robic jak bede potrzebowac prostej rozrywki? Chyba zaczne czytac sage o ludziach lodu czy co tam. Odpowiedz Link
taria Re: ooo, 29.01.09, 14:47 mamalilki napisała: > Ej, no przestancie. Ostry dyzur sie konczy, Jezycjada sie konczy... Co ja bede robic jak bede potrzebowac prostej rozrywki? Chyba zaczne czytac sage o ludziach lodu czy co tam. Polecam! Proste i nieskomplikowane - tam przynajmniej bez kłopotu można odróżnić dobrego bohatera od złego: jak zły, to ma żółte kocie oczy Tengela Złego i wiadomo, że trzeba ukatrupić w kołysce:) Odpowiedz Link
mmoni Re: ooo, 29.01.09, 21:47 taria napisała Polecam! Proste i nieskomplikowane - tam przynajmniej bez kłopotu można odróżnić dobrego bohatera od złego: jak zły, to ma żółte kocie oczy Tengela Złego i wiadomo, że trzeba ukatrupić w kołysce:) No proszę, że też Borejkom to nie przyszło do głowy względem Laury... Odpowiedz Link
szprota Re: ooo, 29.01.09, 14:51 mamalilki napisała: Ej, no przestancie. Ostry dyzur sie konczy, Jezycjada sie konczy... Co ja bede robic jak bede potrzebowac prostej rozrywki? Chyba zaczne czytac sage o ludziach lodu czy co tam. Ale piąty sezon House'a w pełni ;P Odpowiedz Link
jottka chwilke 29.01.09, 15:07 ktoś ma kocie oczy i z tego wnioskujemy, że bydlę??? co to za gniot, w którym taki idiotyzm popełniono??? samozwańczy front walki o dobre kocie imię w literaturze:) Odpowiedz Link
szprota Re: chwilke 29.01.09, 15:19 ów gniot to saga o ludziach lodu. Czytałam parę części i ochapia mi się, że te kocie oczy były manifestacją jakiegoś zła wcielonego. Równie dobrze mogłyby być jaszczurcze. Odpowiedz Link
jottka Re: chwilke 29.01.09, 15:23 jaszczurcze psze bardzo, nie mam nic przeciwko. ale kocie??? gniot jako żywo, czytać nie będę:( SFWoDIKwL Odpowiedz Link
nessie-jp Re: chwilke 29.01.09, 15:40 [kocie oczy] E, nie tam kocie, po prostu żółte i diable. :) Za pierwszym razem wręcz opisywane były jako wilcze oczy. Kocie oczy zalotne to tam miewały co bardziej niepoprawne piękności rodzinne. Odpowiedz Link
taria Re: chwilke 29.01.09, 15:54 Dobra, to ja zasocjowałam dwa fakty: to, że żółte tęczówki w rodzinie Tengela oznaczały, że dziecko odziedziczyło destrukcyjne cechy charakteru przodka z tym że moje dwa domowe burasy mają jeden oczy cytrynowozłote, a druga miodowożółte. A moja szwagierka kiedyś powiedziała, że się boi, gdy mój kocur gapi się na nią tymi wielkimi, okrągłymi, żółtymi ślepiami, bo na pewno zaatakować chce! Odpowiedz Link
szprota Re: chwilke 29.01.09, 16:01 Bo ludzie dzielą się na tych, którzy koty lubią i na tych, którzy kotów nie rozumieją (i dlatego się ich boją). Odpowiedz Link
klymenystra Re: chwilke 29.01.09, 18:33 Nie kazde zoltookie bylo zle. Tengel Dobry na ten przyklad zwalczyl w sobie, ekhm, zlo :) Sol byla zla, ale tylko dla wrogow (ktorych widlami przebijala). A byla jeszcze chyba Heike czy jakas inna (ta, co to sobie autohipnoze urzadzila) i ona to bylo dobro wcielone :) Polecam Sage szczerze, sie mozna odmozdzyc :) Odpowiedz Link
taria Saga o ludziach lodu 29.01.09, 19:05 Ja też polecam, także ze względu na tło historyczne (wojna trzydziestoletnia i potop szwedzki z perspektywy tej drugiej strony), dużo nieskomplikowanego ciepła bijącego z tej rodziny przez wieki (ja doczytałam gdzieś tak do początku 20 wieku, więc nie wiem, jak dalej) i bardzo poręczny harlekinowy format polskiego wydania :) Odpowiedz Link
nessie-jp Re: chwilke 29.01.09, 21:38 > byla jeszcze chyba Heike czy jakas inna Heike była facetem! :) Przynajmniej ten, którego ja pamiętam... Odpowiedz Link
sir.vimes Heike 29.01.09, 21:47 to nie był ten ulubieniec autorki, który wracał w kolejnych tomach po śmierci czy coś w tym stylu? Ja wysiadłam na części o dziewczynie uprawiającej petting z kilkoma demonami. Odpowiedz Link
nessie-jp Re: Heike 30.01.09, 01:18 sir.vimes napisała: > to nie był ten ulubieniec autorki, który wracał w kolejnych tomach po śmierci > czy coś w tym stylu? Nie, tamten chyba jakiś ładniejszy ogółem. Heike był okropne brzydactwo, tylko oczka miał ślicznie żółte. > Ja wysiadłam na części o dziewczynie uprawiającej > petting z kilkoma demonami. A potem ona wróciła do domu i poślubiła sparaliżowanego artystę - wytwórcę fletów... :D Te książki były tak cudownie kiczowate, że aż płakać się chciało z radości. Odpowiedz Link
mamalilki Re: Heike 30.01.09, 10:41 sir.vimes napisała: > to nie był ten ulubieniec autorki, który wracał w kolejnych tomach po śmierci > czy coś w tym stylu? > > Ja wysiadłam na części o dziewczynie uprawiającej petting z kilkoma demonami. > Brzmi bardzo zachecająco :-))) A propos, mam znajomych, bardzo swiatlych i wyksztalconych na wielu uczelniach itp itd, ktorych pasją jest oglądanie trillerów i horrorów klasy C ze zwierzętami w roli głównej. Jakieś tam "Wściekłe pszczoły" "Inwazja szczurów" i inne takie. I oni tak od początku do konc Odpowiedz Link
mamalilki Re: Heike 30.01.09, 10:43 O matko, wkleil sie nagle pies Lilki, ktorego usilowalam jej uruchmic jakis rok temu! Gdzie on byl przez ten caly czas, lajza jedna?! Odpowiedz Link
yowah76 Re: Koniec Jeżycjady 26.01.09, 23:08 Po tym jak umrze Dmuchawiec a jego wnuczka wylacznie dzieki opiece boskiej Gaby wyjdzie na ludzi i sie nie stoczy... Laura zapadnie na chorobe gardla tudziez inne suchoty i cudem uratowana ale niezdolna do kariery scenicznej poswieci sie nauczaniu dziatwy szkolnej, bo to najpiekniejszy zawod swiata jest i powolanie, w miedzyczasie urodzi przydzialowe rude blizniaczki i jeszcze ze dwoch blond synkow, np. Gucia i Tadzia(okaze sie ze Pyziacze geny jednak slabe sa) i rodzina ze lzami rozczulenia wybaczy jej wszystko i padna sobie wszyscy na zroszone lono wsrod roz. Florki dokupia kolejne pol hektara i jako posiadacze ziemscy cala geba wybuduja tam osiedle domkow jednorodzinnych dla wszystkich chetnych krewnych. Wszyscy wyniosa sie pod las i Jezycjada sila rzeczy sie zakonczy z powodu braku zwiazku z miejscem, a powstanie nowa "Saga Lesnych Borejkow" (goscinnie Ignac jako Dziad Borowy)... Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Koniec Jeżycjady 26.01.09, 23:20 Nad Dziadem Borowym bedzie zas polatal spierw i gluszec w gluszy bedzie tokowal :)) Odpowiedz Link
szprota Re: Koniec Jeżycjady 26.01.09, 23:31 Ale nie macie na myśli tego Dziada Borowego? (nie ma wizytówki, ale Dziad jest, żyje, a nawet wszyscy chcą być Dziadem!) Odpowiedz Link
yowah76 Re: Koniec Jeżycjady 26.01.09, 23:33 No to Lesny Dziadek, taki z szyszki i z kosturkiem. Odpowiedz Link
szprota Re: Koniec Jeżycjady 26.01.09, 23:40 Jak grywałam jeszcze w Wiedźmina, to skroiłam takiemu Dziadkowi Leśnemu rzyć, że hej, hej! Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Koniec Jeżycjady 26.01.09, 23:56 Wiecie, ze istnieje cos takiego jak "dziading" ? - otóz jest to clubbing dla ubogich, czyli miast tanów na dyskotece - zbozne obalanie na laweczce w parku.. Z kolei las wydaje sie zbyt realny dla zasuszonego Ignaca. On jest zbyt ksiazkowy i niezyciowy, a w lesie mokro, swieze powietrze wieje, igliwie kluje, ksiazek nie ma, robaczki go nadtocza jeszcze. Skoro umrze, moze Mila go zakonserwuje? Tu skojarzyl mi sie Bruno Schulz oraz przemijanie patriarchy rodziny.. ;) Odpowiedz Link
taria Re: Koniec Jeżycjady 27.01.09, 08:37 lezbobimbo napisała: > Z kolei las wydaje sie zbyt realny dla zasuszonego Ignaca. On jest > zbyt ksiazkowy i niezyciowy, a w lesie mokro, swieze powietrze > wieje, igliwie kluje, ksiazek nie ma, robaczki go nadtocza jeszcze. Ach, w czasach KK i IS Ignacy był zapalonym wędkarzem. Z robaczkami za pan brat, wilgoć mu niestraszna a wartościowe ksiązki można recytować z pamięci;) Odpowiedz Link
nessie-jp Re: Koniec Jeżycjady 27.01.09, 16:25 > Ach, w czasach KK i IS Ignacy był zapalonym wędkarzem. Z robaczkami > za pan brat, wilgoć mu niestraszna a wartościowe ksiązki można > recytować z pamięci;) Ale wiesz, on wtedy był tym wędkarzem w towarzystwie Pyziaka. Więc ja myślę, że trzeba retrospekcyjnie i retroaktywnie dopisać, że zawsze myślał, że wędkarstwo, robaczki i wilgoć są ZŁE i niegodne stoika, tylko ten podły stalowooki Pyziak go podstępnie nakłonił. O. Przecież nie może być tak, żeby Ignacy cieszył się czymkolwiek, co robił w towarzystwie Pyziaka! Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Koniec Jeżycjady 27.01.09, 18:05 taria napisała: > Ach, w czasach KK i IS Ignacy był zapalonym wędkarzem. Z >robaczkami za pan brat, wilgoć mu niestraszna a wartościowe ksiązki >można recytować z pamięci;) Dzieki, ze mi przypomnialas, Tario - masz racje, Ignac wykazuje sie czasem jako dziad borowy, a ja przenioslam na niego cechy mlodego IG Stryby (Ignobla, hihi) któren to jako lotofag przyrody zasadniczo nie uzywa i robaczków sie boi. A Dziad Borowy oto wlókl cala rodzine pod namiot, i wedkowal dalej dlugo po ucieczce Pyziaczka (czyz to nie w Pulpecji bodajze na pokojach nadal zawadzaja jego wedki?), z Mila co roku jezdzi do jakiegos sanatorium, Ignac hasa po wydmach niczym satyr oraz pochwala któregos tam Marka Aureliusza za spanie na skórze wilczej.. Ksiazki tez sam moze pisac w tych borach, na korze brzozowej :) Odpowiedz Link
jeriomina Re: Koniec Jeżycjady 27.01.09, 15:37 yowah76 napisała: > Po tym jak umrze Dmuchawiec a jego wnuczka wylacznie dzieki opiece > boskiej Gaby wyjdzie na ludzi i sie nie stoczy... Laura zapadnie na > chorobe gardla tudziez inne suchoty i cudem uratowana ale niezdolna > do kariery scenicznej poswieci sie nauczaniu dziatwy szkolnej, bo to > najpiekniejszy zawod swiata jest i powolanie, w miedzyczasie urodzi > przydzialowe rude blizniaczki i jeszcze ze dwoch blond synkow, np. > Gucia i Tadzia(okaze sie ze Pyziacze geny jednak slabe sa) i rodzina > ze lzami rozczulenia wybaczy jej wszystko i padna sobie wszyscy na > zroszone lono wsrod roz. Florki dokupia kolejne pol hektara i jako > posiadacze ziemscy cala geba wybuduja tam osiedle domkow > jednorodzinnych dla > wszystkich chetnych krewnych. Wszyscy wyniosa sie pod las i > Jezycjada sila rzeczy sie zakonczy z powodu braku zwiazku z > miejscem, a powstanie nowa "Saga Lesnych Borejkow" (goscinnie Ignac > jako Dziad Borowy)... Dobrze, że zasłoniłam usta, inaczej mój laptop by się ode mnie zaraził grypą po tym co tu przeczytałam...Poplułam się i popłakałam ze śmiechu. Dziewczyny, jesteście boskie. Może pomożecie mi terapią śmiechem bardziej niż te wszystkie rozwalające mi organizm piguły:) Odpowiedz Link
croyance Re: Koniec Jeżycjady 27.01.09, 13:43 Nie cieszcie sie przedwczesnie, moze zrobic cos w rodzaju Jezycjady 1/2, jak Kalamburke, czyli ciagnac losy nastoletniego Robrojka, retrospekcje etc. oraz opisywac wydarzenia, ktore mialy miejsce miedzy tomami. Odpowiedz Link
jeriomina Re: Koniec Jeżycjady 27.01.09, 16:46 Ale skoro MM załatwiła w Kalamburce starszyznę i Borejków to za czyją genezę się teraz weźmie? Bo ja bym chciała wiedzieć, jak się państwo Żakowie poznali - ale pewnie się już w tym życiu tego nie dowiem:D Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Koniec Jeżycjady 27.01.09, 17:57 jeriomina napisała: > Bo ja bym chciała wiedzieć, jak się państwo Żakowie poznali - ale >pewnie się ju>ż> w tym życiu tego nie dowiem:D Wypluj te niewczesne slowa, kochana ;P Naprawde chcesz, zeby sie okazalo, ze Zaczkowie maja teraz i mieli kiedys potezna depresje albo okazali sie minimalistami zyciowymi? Ewentualnie Juleczka z Irena zostalyby potepione post factum za swe zdrowe egoizmy? Juz i tak niewdzieczny mlodzian Bobcio narobil Irence nieco kolo pióra sugerujac, jakoby byla wredna megiera z pierogami na Wigilie.. (a ona tam pewnie stala zaczytana w Diunie Herberta przy przekrecaniu kolejnych myszek przez maszynke;) Bobcio zmienil sie w spaslego basiora, Cesie pozarly dzieci bez sladu, Hajduk zamiast naukowca to dyrektor liceum, calujacy pupke jakiemus ministrowi, Ulka Kolodziejanka to wredna kokietka.. :/ Dobrze, ze w Noelce jeszcze dziadek ruszal dziarsko wasami :) Moze przynajmniej Zaczkowie niech zostana nienaruszeni, tak jak ich pamietamy najlepiej - wadliwi nieco ale jakze sympatyczni, ludzcy i przesmieszni! Odpowiedz Link
agi40 Re: Koniec Jeżycjady 30.01.09, 10:55 jesli tak jest, to ja bym chciala jeszcze o Zakach poczytac... W koncu Cesia i Hajduk maja tez gromadke dzieci (a chyba nawet imion ich nie znamy)? Borejki juz mi sie przejadly. Odpowiedz Link