Czy greckie linie lotnicze postanowily wykonczyc mnie nerwowo????qwosci

Kupilam bilet olympicem z Mykonosu do Aten na 1 kwietnia o 9.55, kolo 10.30 powinnismy byc w Atenach i po 15 mial byl Aegean do Monachium.
Tydzien temu zadzwonili z Aegeana. Zlikwidowali popoludniowe loty i wrzucili nas na lot o 8 rano. Powiedzialam,ze sie nie da bo ja dopiero o 10 z Mykonosu wylece. Zmienili mi lot na 13.05 lufthansa. Super, bo to oznaczalo,ze nie bede musiala suiedziec 3h na lotnisku. Lepiej dla mnie, zawzywszy,ze lece sama, bo w De bylibysmy o 14 a nie o 17, wiadomo, dzieci by byly zmeczone, marudzace itp.
Aegean zrobil mi w sumie przysluge.
A dzis zadzwonili z olympica,ze lotow porannych nie ma i,ze nas wrzucili na 18.00. Mowie,ze nie moge bo w poludnie lece dalej na to oni, ze w takim razie poprzedniego dnia o tej 18.
No i , qur, doopa zbita. Lece z dziecmi sama, jednym z najciezszych argumentow na te podroz, dla mojego rozhisteryzowanego m bylo,ze nie bede sie szlajala po Atenach z dziecmi, ze lotniska nie opuszcze, zaden molotow w nas nie trafi

A teraz wychodzi na to,ze jak mam sie dostac do Aten poprzedniego dnia to lepiej i taniej mi wyjdzie poprosic ich o zwrot kasy i plynac statkiem. Wyjdzie mnie o jakies 60 euro taniej. Ale czy moj m to przezyje?? Pewnie bedzie mial wizje dzieci wpadajacych do morza, kilku zakukulowanych na nas napadnie, molotow nas trafi itp.
No i jeszcze jakis nocleg musze wykombinowac....
grrrrrr a mialo byc gladko i pieknie, ciekawe czy powrotne loty tez mi zmienia (tfu tfu)