Dodaj do ulubionych

Szpitale , oddziały nefrologiczne i urologiczne

25.04.05, 14:51

Gdzie leczycie wasze dzieci
mamamilki1 03.03.2005 11:10 + odpowiedz


My czekamy na pierwszą wizyte w CZDZ, podzielcie sie informacją gdzie
leczycie wasze dzieci, u jakiego urologa, nefrologa w jakich szpitalch
przebywały wasze dzieci i jakie macie opinie co do nich? Pozdrawiam



• Re: Gdzie leczycie wasze dzieci
m-y-s-z-k-a23 03.03.2005 11:22 + odpowiedz


Naszam pani nefrolog, dr Hyla-Klekot, pracuje w Chorzowskim Centrum Pediatrii
i
Onkologii.
My tam mieliśmy wykonaną operację usunięcia szczątkowej nerki. Warunki bdb,
wspaniali lekarze. POLECAM!!!!
Obserwuj wątek
    • berem Re: Nefrologia pediatryczna we Wrocławiu 25.04.05, 14:52
      nefrologia pediatryczna we Wrocławiu - czy znacie?
      renatamiedzinska 06.03.2005 11:43 + odpowiedz


      Jeśli diagnozowaliście lub leczycie swoje dzieci w Klinice nefrologii
      Pediatrycznej we Wrocławiu, to chetnie posłucham wszelkich opinii, może
      wskażecie dobrego specjaliste lub macie jakiekolwiek doswiadczenia związane z
      tym miejscem. Dzieki!!!



      • Re: nefrologia pediatryczna we Wrocławiu - czy zn
      mea.ww 08.03.2005 16:25 + odpowiedz


      Witam!
      Właśnie nas wypisali z niego po badaniach diagnostycznych.
      Przyjęli nas 28 lutego i po badaniach okazało sie że wznowiła się infekcja, nie
      odesłali nas do domu ale wyleczyli w szpitalu i dopiero przeprowadzili
      diagnostyke.
      Opieka,informacje lekarskie, konsultacje bez zarzutu. Pełna informacja o stani
      dziecka i planach diagnostyki /lekarka przychodziła sama nie trzeba było jej
      szukać/. Przy wszystkich badaniach byłam obecna z dzieckiem i córa czuła się
      pewniejsza, cystografia przeprowadzona szybko, sprawnie i bezboleśnie.
      Prowadziła nas doktor Zmonarska.
      Pozdrawiam



      • Re: nefrologia pediatryczna we Wrocławiu - czy zn
      anufa7 16.03.2005 10:45 + odpowiedz


      moja córa była leczona w Klinice rok temu,ale myślę,że nic się nie
      zmieniło.Wspaniałe podejście do małego
      pacjenta,rodziców.Pielęgniarki-boskie,lekarze prawie na
      każde "zawołanie",nieoceniona dr Galar-jak mama.Z tego co
      zaobserwowałam(3 tyg.pobytu)to na odziale wszyscy lekarze są wysokiej klasy
      specjalistami,zawsze byłam informowana o tym,co
      robią,dlaczego i po co,brałam udział we wszystkich badaniach.Ze względu na
      warunki lokalowe nie ma możliwości spania z
      dzieckiem,oddział na 3-cim piętrze i to chyba tylko te minusy.Pozdrawiam



      • Re: nefrologia pediatryczna we Wrocławiu - czy zn
      elwlos 16.03.2005 21:54 + odpowiedz


      Po tym co napisałaś zastanawiam się, czy powinnam zbadać sobie wzrok. Też leczę
      mojeg synka w tej klinice i u tej samej pani doktor, ale tam wcale nie jest
      tak "różowo" jak piszesz.Nie dość tego, że matki chcąc skorzystać z wc muszą
      schodzić trzy piętra niżej (do publicznej toalety w trutkami na myszy), to
      personel jest wstrętny.Pielęgniarki ordynarne, ciągle zmęczone i strasznie
      przemądrzałe(chciałam być z dizeckiem przy pobieraniu krwi, bo pękaja mu żyłki,
      chciałam pomów, to mnie stanowczo wyprosiły i powiedziały że nie znam się na
      tym co one robią więc mam być cicho).To jeszcze na domiar złego lekarka ze
      sklerozą.Kilkakrotnie zdarzyło jej się pomylić wyniki mojego synka z wynikami
      innego dziecka, w skutek tego dała również ZŁE zalecenie co do leczenia dziecka.
      Mam tylko nadzieję, że u Was nigdy nie zajdzie taka pomyłka, bo to grozi
      czasami bardzo poważnymi powikłaniami.
      Pozdrawiam



      • Re: nefrologia pediatryczna we Wrocławiu - czy zn
      kasica234 16.03.2005 22:42 + odpowiedz


      My mamy leczenie już za sobą, ale od dłuższego czasu czytam wiadomości na
      forum. Z twoją wypowiedzią absolutnie się nie zgadzam. Dla mnie lekarze i
      personel jest na wysokim poziomie i zawsze byłam informowana o stanie dziecka.
      Nigdy nikt nie powiedział mi nic niemiłego a co najważniejsze czułam, że
      dziecko w tej klinice jest bezpiecznie i na pewno nigdy nie przeniosłabym się z
      leczeniem gdzie indziej. Na podsumowanie napiszę,że córka została tam wyleczona
      i wszystko z nią jest już w porządku.Najlepiej niech każdy wybierze gdzie chce
      leczyć dziecko ,bo jak czytam każdy rodzic jest inny i czego innego oczekuje.



      • Re: nefrologia pediatryczna we Wrocławiu - czy zn
      kasica234 16.03.2005 23:41 + odpowiedz


      Do Elwlos
      Czytałam twoją historie i faktycznie rozumię to, co napisałaś. Dla mnie takie
      ocenianie szpitalów jest błędem, bo każde dziecko i choroba jest inna i o
      którym szpitalu czytam to są przypadki błędów i niedociągnięć i są mamy
      zadowolone jak ja .Każdemu życzę, aby znalazł miejsce w którym jego dziecko
      zostanie wyleczone ,bo wtedy będzie je chwali pod niebiosa.
      Pozdrawam Kasia



      • Re: nefrologia pediatryczna we Wrocławiu - czy zn
      anufa7 17.03.2005 10:39 + odpowiedz


      zawsze jest tak,gdy lekarz pomoże to jest dobry,gdy nie -to lepiej do niego nie
      chodzić.Uważam,że ocena pozostaje zawsze
      subiektywna,gdyż kierujemy się emocjami,stresem i strachem o dziecko.Duże
      znaczenie ma także to ,jak długo mamy chore
      dziecko.W moim przypadku od urodzenia(7lat) i pewnie "oswoiłam się"(jeżeli
      można to tak ująć)z pobytami w szpitalu
      ,cierpieniem dziecka własną niemocą.Myślę,że najważniejsze jest wyleczenie
      dziecka,być z nim cały czas,a nasze
      potrzeby-chodzenie po piętrach,niemożność napicia się kawy itp.schodzą na drugi
      plan."Zawsze lepiej jest tam,gdzie nas nie ma,,.
    • berem Re: Nasze przeżycia 25.04.05, 15:19
      • berem Re: Nasze przeżycia 25.04.05, 15:22
        A i tak trzeba konsultować wszystko na zewnątrz, dopytywać innych i nie ufać!!!
        To forum pod tym względem jest genialne! Uczy samodzielności i
        odpowiedzialności.
        Jak dzieciak ma skaleczoną czy złamaną rękę to sprawa jest prosta, ale jak ma
        infekcję, wadę wrodzoną to lekarze jedynie przybliżają się do prawdy, często
        nie odkrywając jej w ogóle. Przy mojej żonie jakaś pielęgniarka powiedziała do
        lekarza – „pani doktor, po co ten posiew jeszcze raz? Przecież to takie drogie
        badanie…”. To oddaje poziom naszej „opieki” medycznej.
        Lekarze przyjmują prywatnie i na szpitalnym sprzęcie robią, co trzeba, bez
        kolejek i bez większej fuszery. W trakcie USG u jednego z najlepszych speców w
        Warszawie, a taki jest na Dziadowskiej, przyszły 3 osoby!!! Każda z nich miała
        swój problem. Każda miała chrześniaka, kuzyna, nieślubne dziecko, Dobry Bóg
        wie, kogo tam jeszcze. A pan doktor patrząc jednym okiem na miedniczkę mojej
        córki drugim śledził ruch wokół stanowiska usg. Lekarz prowadząca zażenowana
        schyliła głowę. Moja żona uparła się, żeby nie zostawiać „wdzięczności w
        kopercie” nikomu- zanim nie będzie wypisu. I wypis w końcu był, koperty nadal
        nie, i na drugi dzień przyjechaliśmy znowu…
        Zobaczymy jak to dalej będzie, na wszelki wypadek, codziennie z moją trzyletnią
        córeczką prosimy Anioła Stróża żeby miał wszystkie dzieci w opiece, których
        mamusie muszą wracać do starszych dzieci…na ten kawałek nocy, między 12 a 6.

        Bartek



        • A ja przed CZMP w Łodzi
        marysia130 25.04.2005 11:12 + odpowiedz


        Przyznam szczerze, że miałam juz zostawić ten temat odłogiem bo od mojego porou
        minęło juz prawie 11 miesięcy ale Twoja historia mi przypomniała wszystko od
        początku... Nie wiem czy jest w Polsce szpital naprawde przyjazny matce i
        dziecku, myslałam, że słynne CZMP jest takim szpitalem (piszę o szpitalu
        ginekologiczno-połozniczym) nie małej Matce Polce. Ja tez miałam fatalne
        doświadczenia. Wiedziałam, już od 11 tygodnia ciąży, że jednej nerki może nie
        być. Przed porodem już napewno wiedziałam, że jej nie ma i nie wiadomo było co
        z drugą, w jakim jest stanie. Poinformowałam o tym już na izbie przyjęć.
        Pierwszy poród, pierwsze dziecko i wielka niewiadoma co się dzieje z układem
        moczowym. Przed samym porodem na ostatnim usg pojawiła się też wizja
        tachykardii. W szpitalu przeleżałam tydzień na sali przedporodowej, w trakcie
        codziennych ktg tętno dziecka zachowywało się przeróżnie, ale nikt na to nie
        zwracał uwagi. Ja byłam zdecydowana na cesarskie cięcie ale o tym tez nikt nie
        chciał słyszeć. Wiedziałam, że moje dziecko będzie duże (a ja należę do raczej
        mocno-szczupłych osób)ale też na nikim nie robiło to wrażenia. Zrobili swoje
        usg i powiedzieli mi, że to przeciętnej wielkości dziecko do 3 kg (wszystkie
        usg prywatne podawały przybliżoną wagę dziecka na 3800 g). Rodziłam 18 godzin
        od momentu rozpoczęcia się skurczy (wody odeszły wcześniej). Po 18 godzinach
        męczarni, dwóch kroplówkach oksytocyny i znieczuleniu zzo (podanym po 15
        godzinach, które nie zadziałało a anestezjolog powiedziała, że pewnie mam
        zastawki w jakiejs przestrzeni jakiejstam i nie zadziało)byłam na tym samym
        etapie porodu, dziecko nadal nie zeszło do kanału. Mój mąż mało nie osiwiał
        patrząc na zapis ktg i na moją męczarnie. W końcu pewna perswazja sprawiła, że
        zrobiono mi cesarskie cięcie. Dziecko ważyło 4300 i miało 63 cm. Wszyscy wtedy
        zgodnie powiedzieli, że bym go nie urodziła.
        Teraz już tyle czasu po wychodzą "brudy" tego porodu. Nie zrasta się ciemiączko
        tak jak powinno a w komorach rogowych są zniekształcenia. Na szczęście
        minimalne i nie powinny mieć wpływu na rozwój dziecka. Tylko dlaczego tak się
        musiało stac? Co sie działo na oddziale noworodkowym opisywałam w swojej
        hstorii, też już nie chce do tego wracac. Generalnie wspomnienia mam złe i już
        nie wrócę tam nigdy. Po porodzie nie zrobili dziecku żadnych badań, nawet
        posiewu, tylko usg kiedy sama o to zapytałam. lekarka na noworodkach mnie
        zwyzywała, że jej nie poinformowałam o braku nerki... Jak to było na karcie jak
        byk napisane, na pierwszej stronie. Codzinnie dopytywałam pielęgniarek czy
        jakies badania były robione, nikt nic nie wiedział. Po cesarskim cięciu cięzko
        jest samemu załatwiac cokolwiek jak głównie się leży a na 30 dzieci są 4
        pielegniarki. Lekarz przychodził na półtorej godziny raz dziennie, dzieci były
        zabierane do badania a lekarka nie chodziła po salach i nie rozmawiała z
        matkami.
        Ja w końcu tez zabrałam dziecko na własne żądanie po tym jak chcieli zabrać
        małego na chirurgię nie uzgadniając ze mna po co i dlaczego i co niby chcą tam
        z nim robić. Obrzucono mnie epitetami, wpisane w kartę dziecka, że zabrałam
        dziecko na żądanie w b. złym stanie i z koniecznością hospitalizacji. Chociaż
        nie miałam w ogóle pokarmu a bardzo chciałam to wpisali mi, że karmienie
        sztuczne na życzenie matki... jak powiedziałam, że zabieram dziecko i, że
        wszelkie badania będę robić na własną rekę to postraszyli mnie, że do tego
        szpitala mam już drzwi zamkniete. I to cała historia, oczywiście żadnych drzwi
        nie miałam zamknietych, do wszystkich lekarzy dotarłam przez prywatne gabinety.
        Ale musieliśmy równiez swoje przejść...
        Pozdrawiam Cię i życze byście już nie trafiali na takie miejsca i znaleźli
        swoje przyjazne miejsce w służbie zdrowia :)



        Moje historie
        jusiagra 25.04.2005 11:55 + odpowiedz


        Bartek gratulacje- twój post nadaje sie na felieton do "wprost" super piszesz!!!
        Niestety moi drodzy koledzy sytuacje w szpitalach dla naszych pociech wszedzie
        sa podobne, ja z moim synkiem byłam na trzech oddiałach:
        -chirurgia w Matce Polce w Łodzi, warunki sanitarne fatalne trafiłam tam na 4
        dobę po porodzie to i tak miałam fuksa ze trafiła mi się twarda kozetka przy
        dziecku ze mną w kabinie (cała sal dla niemowaląt podzielona była szybami a
        jedna kabina to dosłownie 1m na 2m, tam oprocz nas jeszcze dwie inne mamy z
        dzicmi oddychac nie było czym dosłownie klaustrofobia, ubikacja razem z
        prysznicem koedukacyjna:) syf smród kiła i mogiła. Opieka pielegniarska fatalna
        wszystkie panie jak za kare nie mozna byc przy dziecku kiedy ma pobierana krew,
        jest cewnikowane, ma zmieniany opatrunek itp odaja ci dziecko po jakis 40
        minutach pokute w 10 miejscach zapłakane okrutnie a one ci jeszcze mówia ze
        krwi nie udało sie pobrać bo kreww była zagęsta ciarki do dzis dnia mi
        przechodza na te wspomnienia. Całe szczęście lekarze ludzcy bynajmniej dr
        Samolewicz który opiekował sie moim synkiem
        - odział nefrologiczny w CZDZ w Warszawie warunki sanitarne kiepsciutenko
        oddział przed remontem dla rodziców nie ma nawet kozetek , mamy spia na
        podłodze, krzeslach co mądrzejsi maja materace czy lezaki, ale pielegniarki
        bynajmniej w porównaniu do Łodzi to jak malina, miłe usmiechnięte, pomocne i
        rodzic moze towarzyszyc przy wszytskich zabiegacjh jakie odbywaja sie na
        dzieciach i krew potrafia pobrać bez niepotrzebnych 10 wkłuć, co do opieki
        lekaskiej nie bardzo moge sie wypowiadac bo bylismy tam zaledwie 3 dni a potem
        dostalismy skierowanie na urologię
        -oddział urologiczny CZDZ w Wawie ładnie wyremontowany, ale troche mało
        przytulny , co do opieki pielegniarskiej bez zastrzeżeń, lekarze super
        bynajmniej ci z którymi miałam styczność dr Gastołi dr Śmigielski ale jest
        jedna duza wada tego oddziału nie mozan zostac na noc z dzieckiem pani
        ordynator jest nieugieta
        Drodzy Panowie ale te wszystkie warunki to pikuś jeżeli wy czyli nasi mezowie
        jestescie w tych trudnych dniach dla całej rodziny przy nas bynajmniej dla
        mnie to bardzo istotne i w zwiazku z tym ciągne meza zawsze z soba a on nigdy
        nie odmawia a wrecz uwaza to za swoj obowiazek i za to bardzo go kocham:)
        niestety wiem ze nie kazdy moze sobie na to pozwolic bo czasmi 2 dziecko czeka
        w domu:(





Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka