Witam stałych bywalców forum!
Jako że jestem tu nowy postaram się nie wygenerować zbyt dużej
ilości spamu, pisać krótko i na temat. Chwilowo pominę też wątki
biografii związane z boreliozą. Chciałbym się do dowiedzieć jak
bardzo moje schorzenie zbliża się do chorób poruszanych na forum.
Zaczęło się od 1,5 roku temu od uderzenia w wewnętrzną stronę lewego
kolana. Uraz bolał tylko przy dotykaniu i byłbym o nim zapomniał
gdyby nie fakt, że po kilku tygodniach w miejscu uderzenia zrobiło
się pod skórą niewielkie zgrubienie. Od tego momentu zgrubienie to
(a póżniej zgrubienia) zaczęły cyklicznie przesuwać w dół po
wewnętrznej stronie uda. Następowało to w ok. pótoramiesiącznych
odstępach czasu. Jedno zgrubienie poszło w góre nogi ale po kliku
miesiącach zczerwieniało i zanikło. Te które przesunąły sie na dół
po pół roku doszły do kostki i zaczęły przechodzić w
zaczerwienienia. Oczywiście podczas chodzenia odczuwałem już ból. Po
paru m-cach schorzenie przesunęło się na zewnętrzną stronę stopy i
doszło do małych palców. Co ciekawe objęło 2 najmnijesze oraz
czwarty (wybiórczo?!) palec. Palce najbardziej czerwone były w
miejscach stawów i bolały przy naciskaniu. Wystarczyło wtedy że
troszkę mocniej stanąłem i pojawiał się utrzymujący się ból na
spodzie stopy. Kolejnym obszerem ekspansji dolegliwości stała się
zewnętrzna kostka. Zgrubienie pod nią mam do tej pory (jakieś pół
roku). Jeszcze niedawno bolało mocno przy dotykaniu ale teraz już
mniej bo choroba ekspanduje dalej. Od ok 3 m-cy przesuwa się w górę
po tylnej stronie łydki. Na początku było to duże zaczerwienienie
oraz ból pod skórą. Po 3 tygodniowej terapi Unidoxem (brany 2 razy
na dzień) zaczerwienie co prawda zniknęło ale ból przesuwa się dalej
i zaszył się głebiej jakby w mięśniu. Znowu pojawiły się wyczuwalne
(tym razem głębiej) zgrubienia. Ułożone są w linii prostej i zajmują
teraz górną część łydki. Rodzaj bólu na tym etapie przypomina ten
odczuwany podczas skurczu mięsnia lecz utrzymuje się non stop. W
ciągu ostatniego tygodnia ból doszedł do stawu podkolanowego. Jakby
nie to że co parę dni wezmę silniejszy środek przeciwbólowy to
miałbym problem z chodzniem. Po antybiotyku miałem prawie 2 tygodnie
spokoju, tzn. ból utrzymywał się na w miarę niskim, możliwym do
wytrzymania poziomie. A teraz wraca do normy czyli wzmaga się
Leki przeciwbólowe biorę raz częściej raz rzadziej od ponad roku ale
widzę, że to na dłuższą metę i tak nic nie da.
Byłem już u kilku lekarzy, robiłem różne badania a teraz czekam na
te właściwe czyli pod kątem boreliozy.
I tu moje pytanie, jak duże jest zagrożenie że jednak ją mam?