karolcia1323
19.03.07, 22:58
Czytam to forum od jakiegoś czasu i z każdym dniem coraz bardziej jestem
myśli,że mój czteroletni synek niestety ma boreliozę.
Wszystko zaczęło się pod koniec czerwca 2006r.kiedy to okazało się że u synka
na nóżce znajduje się kleszcz.Tkwił on gdzieś około 2godz.
Po czterech dniach od ukąszenia pojawił się rumień gdzies około 1cm.
Wtedy to nie miałam pojęcia co to jest borelioza.
Pediatra przepisała Summamed Forte 200mg 1raz dziennie przez okres 5 dni.
po około 6 tyg. zrobiliśmy badania Elisa w klasie Igm-ujemne.Wynik wyszedł
dobrze wiec pediatra uznała sprawę za zakończoną.Nigdy chyba nie zapomnę jaka
byłam wtedy szczęśliwa.Szczęście nie trwało zbyt długo.
W lipcu 2006r dziecko zaczęło uskarżać się na bóle żołądka trwające do tej
pory.Również w lipcu dziecko chorowało na gardło.Nigdy bym nie pomyślała,że
to może mieć związek z boreliozą.
We wrześniu 2006r. zaczęły pojawiać się jakieś dziwne wysypki skórne;na
twarzy i na rękach.Pediatra stwierdziła ,że ma to podłoże alergiczne,gdyż syn
jest alergikiem.
Cały pażdziernik 2006r synek był zaziębiony.
W listopadzie 2006r znowu zapalenie gardła i temperatura 39,5c (niemożność
wyleczenia).Syn dostał kilka antybiotyków zarazem.W tym był także Sumamed
Forte i wtedy to nastopiła poprawa,ale tylko na cztery dni,a potem wszystko
od nowa.Synek wyzdrowiał dopiero pod koniec stycznia,ale minął zaledwie
miesiąc ,(marzec2006r)i znowu mamy infekcje gardła z wysoką gorączką.
W między czasie występowały jeszcze takie objawy:
W listopadzie 2006r:szczypanie oczu,pogorszenie wzroku(okulistka przepisała
okularki)kaszel,który utrzymuje się do tej pory.Bóle nóg.
Grudzień 2006r. nowa wysypka na twarzy,która również utrzymuje się do tej
pory.Według dermatologa to taka niby jego uroda i tak po prostu ma być.
Nic tylko się załamać.
Styczeń 2007r.straszna drażliwość,tiki nerwowe,bóle palca u ręki,bóle
stóp,czerwone plamy na podudziach przechodzące w siniaki.
Luty 2007r.bóle głowy oraz sztywnośc szyji.
Marzec 2007r.dziecko zaczyna utykać na nóżkę(najgorsze jest to,że nie potrafi
powiedziec dokładnie co z tą nóżką się dzieje.W każdym bądz razie wtedy nie
boli.)Pediatra stwierdza:zapalenie stawu biodrowego.Przepisuje Naproxen.
Po 6 dniach wszystko mija.
W ciągu tego całego okresu robiliśmy już dwa razy badania Elisa.W klasie Igm-
ujemne,w klase Igg-ujemne.
Odwiedziliśmy dwóch lekarzy zakażników,którzy tak jak pediatra twierdzą,że
jak wynik jest ujemny to tylko się cieszyć bo jest w porządku.
Teraz czekamy na wynik badania PCR.
Dziecku wciąż przybywają jakieś nowe dolegliwości.
Ja sama jestem już bardzo zamartwiona (czasami to poprostu muszę sama
domyślać się co mu jest,bo on nie potrafi mi tego powiedzieć).To jest chyba
dla mnie najgorsze.
Wszystko trwa to już 9 miesięcy.
Mam do Was kilka pytań?:
Czy po takim czasie da to się jeszcze wyleczyć?
Okulistka przepisała okularki,a zaburzenia wzroku mogą być od boreliozy to
czy te okularki jeszcze bardziej tego nie pogorszą?
Jeżeli wynik PCR wyjdzie negatywnie to co ja jeszcze mogę zrobić w tej
sprawie?Zaznaczam ,że badanie PCR było robione bez wcześniejszego podawania
citroseptu.
Czy znacie jakiegoś dobrego lekarza z Zielonej Góry lub okolic,który podjął
by się leczenia pomimo dobrych wyników badań ?
Czy słyszeliście o czymś takim jak sok NONI.Fakt, że to całkiem droga
sprawa,ale może warto by było spróbowac?
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę dużo zdrówka.
KAROLCIA.