Gość: rep
IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl
15.06.02, 00:36
Będę gorąco i do końca obstawał za Engelem - człowiekiem, dzięki któremu przez
ostatnie ponad dwa lata kibice w Polsce przeżywali chwile, jakie mam szczęście
pamiętać jeszcze z lat 70 i 80-tych. Za wydźwignięcie z zapaści naszej
reprezentacyjnej piłki – z tymi samymi zawodnikami, z którymi inni zacni i
zasłużeni trenerzy nie zdziałali nic. Za umiejętność (wbrew pozorom) kontaktu
z mediami, za światowość, a przede wszystkim za fachowość!!!. Wszystkim
hienom dziennikarsko-trenerskim, a i przemądrzałym kibicom zalecam jedną chwilę
refleksji i zrobienia sobie małego bilansu własnych osiągnięć w dziedzinie
trenerskiej (nawet z zachowaniem stosownej skali) - jeżeli wyjdzie
porównywalny z osiągnięciami Engela, może taki osobnik czuć się uprawniony do
rozpoczęcia grzecznej!!! dyskusji z selekcjonerem. Kręcenie nosami, robienie
mądrych min, pseudofachowo-debilowate wypowiedzi w wykonaniu gadających głów w
TV – jest to prymitywne i żałosne. Wszyscy powinniśmy się poczuć się w jego
sytuacji – nie robi błędów kto nie robi nic. Ciekawe jakby każdy z nas
zachowywał się kiedy jego zaufani i sprawdzeni!!! w bojach zawodnicy (uznani w
ligach zachodnich) typu Hajto, Wałdoch, Świerczewski robią błędy, żywcem
przeniesione z asfaltowego boiska na lekcji WF 6-tej klasy. Zamiast trzymać
drużynę i jeszcze naprawiać błędy innych.... Mam nadzieję, wbrew już wydanemu
przez niektórych wyrokowi, że Engel jeszcze przez wiele lat będzie nam kibicom
dostarczał wspaniałych przeżyć. A serce i mózg kibica mają jedną wspólną
cechę: złe zapominają szybko (vide Korea, Portugalia i dziesiątki innych), a
dobre rozpamiętują w nieskończoność (vide USA). Tych dobrych chwil życzę sobie
i innym: szybko i dużo!!!!!!