Dodaj do ulubionych

Riquelme, niechciany geniusz futbolu

IP: *.lodz.dialog.net.pl 01.07.07, 17:04
jak zawsze z artykułu p.Steca niewiele dało się zrozumieć...
Obserwuj wątek
    • Gość: zią Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.07.07, 17:10
      Riquelme to laps i na swiecie jest nie 50 a 150 pilkarzy grajacych lepiej od
      neigo.

      Pozdrawiam!
      • tetlian Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu 01.07.07, 18:03
        Bo kto by kogoś takiego chciał?
        • Gość: Jakub Bełkot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 19:59
          Zasadą dobrego artykułu powinno być to, że chce sie go przeczytać po pierwszych
          10 linijkach. Sorry, starałem się. Dramat. Przeintelektualizowny bełkot. Jakieś
          debilne metafory o podwórki i nie podwórku. Stary, ogarnij się. Nie pisz
          niczego na siłę, tylko z serca.
          • Gość: stały_czytelnik Re: Bełkot IP: *.tsi.tychy.pl 01.07.07, 21:11
            Skoro tak sądzisz to może przerzuć się na inny portal - tutaj jest dla ciebie
            za wysoki poziom.
            • Gość: Jakub Re: Bełkot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 22:16
              cóż za merytoryczna i celna riposta.
              • Gość: killer Re: Bełkot IP: *.aster.pl 01.07.07, 23:36
                rzeczywiście,

                taki stec juz jest --> dlatego:

                akceptujesz -> czytasz

                nie akceptujesz - nie czytasz --> nie komentujesz

                pan stec tworzy, czy stara się tworzyć coś "ambitnego", pewnie poczytał sobie w
                młodości kapuscińskiego.

                wiec nie przeszkadzajmy mu k....,

                chyba, ktoś ma chody u michnika - niech zadzwoni i go zdejmie, jak taki mądry
                • Gość: abadoon Hej antystece! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.07, 02:47
                  Nie dziwie się, że nigdy nie rozumiecie o czym Stec akurat pisze. Używa trudnych
                  słów nie na wasze małe i ograniczone móżdżki więc odreagowujecie wypisywaniem
                  bzdur wyżej podobnych. Prawda jest niestety taka że pomyliliście trochę strony,
                  więc tutaj podaje wam kilka adresów na wasz poziom adekwatny:

                  efakt.pl/
                  www.se.com.pl/se/index.jsp?place=topMenu&news_cat_id=-1&layout=0
                  reklama.bauer.pl/magazine.php/sid,6/mid,38/title,Bravo-Sport-/
                  Dużo obrazków, słownictwo nieskomplikowane nie powinniście mieć problemów ze
                  zrozumieniem tekstu.

                  Już od dawna wpisuje komentarze kilku takich śmiesznych typków, którzy przy
                  każdym artykule Rafała Steca wypisują te same brednie. Autentycznie im
                  współczuje bo trzeba być nie lada zakompleksionym debilem i patologicznym
                  niedorozwiniętym pierdołą żeby cały czas czytać i komentować artykuły tego
                  samego publicysty, którego sie aż tak nie znosi. Jest to niestety tylko dowód na
                  to iż straszna zawiść was zżera iż ktoś odważył się akurat napisać coś
                  nietuzinkowego i oryginalnego na co was niestety nie stać i musicie cały czas
                  powtarzać te same komentarze.

                  Żaden z was biedne życiowe mendy nie spróbuje napisać coś równie świetnego
                  stylistycznie i równie dowcipnie zastanawiającego bo wy nic innego nie jesteście
                  w stanie napisać niż te same powtarzane cały czas komentarze dyktowane waszymi
                  kompleksami i życiowym nieudacznictwem.


                  Dla mnie jest to jeden z najlepszych tekstów Rafała Steca jakie czytałem!
                  Malkontenci i buraczani krytycy: Idzta obierać ziemniaki! zajęcie akurat
                  odpowiadające waszym intelektualnym kwalifikacją :)))


                  Normalni Psychicznie Rządzą!
    • Gość: Mqpsycho Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.adsl.inetia.pl 01.07.07, 17:13
      To ze Pan Stec nie docenia Garego Neville'a, źle świadczy nie o Angliku, tylko o znajomości europejskiej pilki Pana Steca.
      • Gość: piotrek_wroc Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.07.07, 23:43
        zgadzam sie w 100% z artykułem. ja tez jestem wielkim wielbicielm tego gracza.
        sposób poruszania sie na boisku i te genailne zagrania. chcialbym grac tak jak on.
    • Gość: WG Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.ghnet.pl 01.07.07, 17:19
      woker, może jesteś zbyt tępy. Stec pisz językiem dla inteligentnych ludzi...
      • Gość: WG Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.ghnet.pl 01.07.07, 17:19
        czyli jak dotąd;)
      • radiradi1 Bo worker chciał zrozumieć z artykułu czy ... 01.07.07, 19:23
        ... Riquelme jest dobry czy nie dobry i trochę go to wszystko przerosło ;)

        I teraz nie będzie mógł się popisywać wiedzą przed kolegami z klasy. Albo
        koleżankami.
    • Gość: pstryk Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.icpnet.pl 01.07.07, 17:23
      swietnie rozumiem o czym mowi stec/
      rowniez sledzie gre romana.mam poodobne wrazenia. a dziecinstwo mialem podobne
      zpilka pod reka po osiedlach marsz... najlepsze chwile w zyciu.
      • Gość: Charming man Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.07, 08:32
        Widzę tutaj w komentarzach raczej krytykę/obronę Steca niż samego felietonu . To
        taka mała uwaga tytułem wstępu .
        Drodzy Rodacy . O ile dobrze zauważyłem pan Stec pisze felietony . Felieton to
        jest bardzo specyficzny gatunek literacki . Jego główną cechą jest indywidualny
        styl autora. Ten styl jest grą z czytelnikiem , próbą pokazania jakiegoś
        problemu w bardziej zawoalowany sposób . Taka mała intelektualna łamigłówka dla
        pół-inteligentów lub rozgrzewka dla tych pełno wartościowych , którzy w życiu
        przeczytali coś więcej niż etykietę nalewki z górnej półki .Oczywiście
        Dostojewski to nie jest , nawet nie Pilch , nawet nie Masłowska (no od Srody to
        jest lepszy ale być gorszym od niej to już duża sztuka )ale coś tam napisać umie
        . Oczywiście zdarza mu się mnóstwo błędów , kompletnych kalekich zdań bez
        składnych karakanów stylistycznych . Jednak to nie daje moralnego prawa , wam
        Polacy narodzie debili go krytykować . Ile książek się czyta rocznie? Dwie czy
        pięć ? (od razu mówię ,że nie liczą się napisy do obcojęzycznego pornola - choć
        kto tam fabułę śledzi). No ja jestem licealistą więc czytam sporo .żeby nie
        było ,że jakaś hipokryzja .
        W każdym razie Stec jaki jest każdy widzi a to ,że się nie potrafi jego myśli
        (arcy-błyskotliwych) odczytać to raczej świadczy na niekorzyść czytelnika niż
        autora.


        Z wyrazami szacunku dla społeczeństwa ułomnego :), Głos , który mówi w waszych
        głowach kiedy czytacie różne rzeczy.
    • Gość: s1nn3r Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.chello.pl 01.07.07, 17:38
      W fascynujacej formie ukazane wyobrazenie o dziecinstwie Romana. Gratuluje bdb
      artykulu.
      Neville to moze i byl dobry ale kiedys.
    • Gość: Felo Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: 87.204.167.* 01.07.07, 18:03
      Niektórzy wiedzą o czym pisze pan Stec a ty lepiej zacznij czytać a nie
      pochłaniać.Widać że dziecko internetu z Ciebie:)
      • Gość: la12 Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 18:09
        zostan jrr w boca, oj zostan,

        6962.blox.pl/html
      • Gość: Luk Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.ptr.magnet.ie 01.07.07, 18:17
        Swietny artykul, który zmienil calkowicie moje wyobrazenie o Romanie. Nie
        chodzi mi tu o jego niezwykle umiejetnosci, tylko charakter, bo zawsze sadzilem
        ze to skromny czlowiek...

        P.S. Co do Gary'ego Neville'a, to wybitny pilkarz oddany klubowi.
    • piesiec Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu 01.07.07, 18:12
      Prawdą jest że pan Rafał Stec pisze dość trudnym językiem, ale i tak jego
      felietony to najlepszy teksty w całej gazecie. A co do artykułu, to uważam, że
      był świetny, nikt tak wnikliwie nie zaobserwował stylu gry jakiegokolwiek
      piłkarza.
      • Gość: Życzliwy Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.13, 02:17
        głową w sytuacjach ekstremalnych (choćby strzelając tzw. szczupakiem) lub uderzał ją z powietrza po akrobatycznych wygibasach, bo zakodował sobie, że upadek nie grozi połamaniem kości. A kto zaczynał od futsalu, będzie zwrotniejszy i zręczniejszy w grze na małej przestrzeni, ale niekoniecznie polubi podania na wolne pole, po których zmusza się go jeszcze do kilkudziesięciometrowego sprintu.

        Teoria jak teoria, do jej bezwyjątkowej sprawdzalności nie będę przekonywał, bo prawdopodobnie wkrótce straci rację bytu - system produkowania świetnych futbolistów zaprzęga coraz młodszych chłopców, więc niedługo wszyscy, może poza Polską i jeszcze paroma pustyniami bez boisk, będą trenować w identycznych warunkach. Przywołuję ją, bo podczas oglądania Copa America nurtuje mnie pytanie - gdzie zaczynał Juan Roman Riquelme. Piłkarz osobny, niepowtarzalny, dzielący fachowców i kibiców na tych, którzy go uwielbiają, i na tych, którzy go serdecznie nie znoszą.

        Argentyński rozgrywający bohaterem Copa Libertadores, czyli południowoamerykańskiego odpowiednika Ligi Mistrzów, już został, a bohaterem Copa America być może niebawem zostanie. Jeśli jego drużyna wywalczy złoto (uchodzi za faworyta), on sam będzie triumfatorem i gwiazdą dwóch prestiżowych turniejów - klubowego i reprezentacyjnego (zdobył jeszcze mistrzostwo kraju), czyli osiągnie coś, czego nie osiągnął nawet zwycięzca Ligi Mistrzów Kaka. A jednak w rywalizacji o tytuł piłkarza roku na świecie Riquelme nie będzie miał prawdopodobnie żadnych szans. Trochę wskutek pogardliwego stosunku Europy do rozgrywek spoza Europy, a trochę wskutek tego, że jest, jaki jest.

        Jego specyficzny styl rzuca się w oczy od pierwszej akcji. Trwa ona zresztą często bardzo dłuuuuugo, bo kiedy Argentyńczyk dostanie piłkę, to niespiesznie ją trąci, potem - znów niespiesznie - trąci ją jeszcze raz, by powoli przejść w fazę marszobiegu; rywale będą chcieli ją odebrać, ale nie zdołają; on będzie ją holował swobodnie, ze znawstwem zawodnika fantastycznie zaawansowanego technicznie; czasem podrepcze w kierunku bramki, a czasem w zupełnie innym; niekiedy poda piłkę partnerowi, ale tylko pod warunkiem, że natychmiast ją dostanie z powrotem, bo partnerzy służą Riquelme za bilardowe bandy, które ułatwiają przemieszczanie się - zawsze niespieszne - w tłumie rywali. Słowo "niespieszny" jest kluczowe, wszystko dzieje się w tempie spacerowym, wyjąwszy momenty, w których Argentyńczyk oddaje strzał. Wtedy piłka mknie szybko i zazwyczaj wpada do siatki, bowiem stopą ten piłkarski dziwoląg operuje z chirurgiczną precyzją.

        Od razu się przyznam: jestem bezkrytycznym wielbicielem jego talentu, lubię go oglądać zawsze, nawet wtedy, gdy jest bez formy, usypia i paraliżuje całą drużynę, by przywieść ją do klęski. Trenerzy, którym zależy na wyniku, często myślą inaczej. Riquelme to typ bardzo niewdzięczny, trzeba mu podporządkowywać cały zespół, i to pod każdym względem. Charakter ten indywidualista ma również kontrowersyjny, pępkiem świata chce być także poza boiskiem.

        Dlatego nie sprawdził się i raczej nigdy nie sprawdzi w wielkim klubie, gdzie dumnych właścicieli rozrośniętego ego jest mnóstwo. Riquelme nie lubi innych silnych osobowości, ośmielił się skrytykować nawet Diego Maradonę, kiedy ten wchodził do reprezentacyjnej szatni przed ważnymi meczami. A nie trzeba dodawać, że w Argentynie taka zuchwałość grozi sądem za obrazę uczuć religijnych całego, bez wyjątku, narodu.

        W Barcelonie padł nade wszystko ofiarą wroga improwizacji, trenerskiego technokraty Louisa van Gaala, ale i w innych okolicznościach szefowie raczej nie znieśliby jego kaprysów. W Villarrealu był nietykalny, sam wybierał, w których treningach weźmie udział. Kiedy kazano mu przyjechać pół godziny przed treningiem i popracować z fizjoterapeutą nad kontuzją, to przyjechał pół godziny później, a potem ostentacyjnie polerował buty, by spóźnienie powiększyć. Trzy dni później powtórzył przedstawienie, trener chciał go wyrzucić, więc piłkarz zadzwonił do prezesa. Wyleciał trener.

        W małym miasteczku traktowali go po królewsku, otaczając rodakami, przez dwa lata ani razu nie sadzając na ławce rezerwowych, osładzając życie wszelkimi przywilejami. On odwdzięczył się czarami w Lidze Mistrzów, choć w półfinale z Arsenalem przyczynił się do klęski - jeszcze przed strzałem z rzutu karnego cały stadion wiedział, że nie trafi. Do piłki nie podszedł, lecz podpełzł, ani razu nie spojrzał w bramkę, wyglądał jak człapiąca klęska. A potem jak zwykle niepowodzenie przyjął beznamiętnie, wbijając nieobecne spojrzenie w trybuny. Cały Riquelme - albo jest bohaterem, albo przekleństwem. Ostatni mundial rozpoczął wyśmienicie, ale w ćwierćfinale wypadł beznadziejnie. I wygrali Niemcy.

        W Villarrealu wreszcie mieli dość i wysłali go do Buenos Aires, gdzie - znów hołubiony - odzyskał inspirację. Teraz prawdopodobnie zagra w Atletico Madryt. Najmocniejsi nie dzwonią. "Leniwy magik" został chyba ostatecznie zaklasyfikowany przez elitę futbolu jako zjawisko fascynujące, lecz obarczone ryzykiem rozsadzenia każdej drużyny.

        Riquelme wypracował styl gry osobny. Kwiecisty, niedający się skrępować żadną klasyczną taktyką, natchniony wyobraźnią bez granic. Gdzie więc ten geniusz zaczynał? Na innej planecie?

        Mistrz świata z 1986 roku Jorge Valdano powiedział, że jego rodak nie tyle gra w piłkę, lecz "podróżuje" po boisku i podziwia widoki. I tak właśnie wyobrażam sobie jego dzieciństwo. Mały Riquelme bierze piłkę pod pachę i wychodzi z domu. Rzuca ją pod stopy, ale nikt nie chce z nim grać (on też z nikim nie chce, bo musiałby podawać), więc rusza w miasto. Krąży po ulicach, przedryblowując i tych, którzy mieliby ochotę odebrać mu piłkę, i tych, którzy nie mieliby ochoty. Gdzieniegdzie napotyka bramkę i strzela gola. Biegnie po piłkę i szuka następnej uliczki. Zwiedza ją, nad piłką panując coraz lepiej, bo się rozgląda, więc nie może patrzeć pod nogi. Skręca w lewo, skręca w prawo, czasem wraca, by na coś spojrzeć jeszcze raz. Fajnie zwiedzać z piłką przy nodze, czasu jest mnóstwo. Kto powiedział, że tylko 90 minut?
    • Gość: leming Panie Rafale... IP: *.aster.pl 01.07.07, 18:17
      Na przyszlosc bardziej polecam minimaksa: minimum slow, maksimum tresci,
      parafrazujac p. Kaczkowskiego. Artykul fajny, ale - szczerze mowiac - chwilami
      do bolu grafomanski. Za bardzo zongluje pan slowami i upaja sie swoja
      elokwencja. Wierszowka wierszowką, ale prosze sie az tak nie sprzedawac. Szkoda
      by bylo.
      • Gość: Diego Re: Panie Rafale... g.. prawda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 18:24
        ... w temacie egozimu boiskowego JRR ... prosze sobie zobaczyc statystki
        czlowieka o nazwisku Palermo w Boca J. przed nieudaną wycieczka obu panów do
        Hiszpanii ... ktos mu zdaje się dość skutecznie asystowal ... hmm 3,5 sezonu ..
        ponad 80 bramek ... ale lepiej strzępić pióra o niczym .. pozdr.
      • Gość: Tatah Re: Panie Rafale... IP: *.chello.pl 02.07.07, 01:51
        Panie kolego. maksimum treści i minimum słów to komuniakty agencji prasowych- a to jest felieton. Ja zawsze Steca chętnie czytam, ale literaturę teżczytam piękna, a nie sensacyjną. Może to ma jakiś wpływ na preferencje.
        P.S. Riquelme uwielbiam oglądać.
    • Gość: Lukasek79 Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: 194.0.102.* 01.07.07, 18:48
      W momencie jak Peckerman zdjal Riquelme w cwiercfinale z niemcami to argentyna
      wygrywala 1 do 0 wiec co ty Stec tworzysz za historie...
      • Gość: Albicelestes Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.07, 00:31
        Ale o tym jak klose staranowal argentynskiego bramkarza ktory zszedl z boiska a
        niemiec nie dostal nawet kartki to juz nie napiszesz?
    • Gość: Brawo Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 18:50
      Brawo Rafale, jeden z najlepszych tekstów, mam nadzieję na więcej.
    • Gość: jjb Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.olsztyn.mm.pl 01.07.07, 19:10
      Bardzo piękne, poetyckie. Trochę w tym magii, czegoś, Drodzy Państwo, czego
      chciałoby się właśnie w dzisiejszym footballu.
    • Gość: ketchup Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 19:36
      bardzo fajny tekst, taki rozmarzony, bajkowy (szczegolnie przedostatni akapit o
      jego dziecinstwie). dla mnie gdyby Riquelme troche zmienil ta swoja mentalnosc
      (ale na pewno nie jest to boiskowy egoista) to moglby byc naprawde wielkim
      pilkarzem. smiem twierdzic, (zreszta z rozmow z osobami ktore od lat siedza w
      argentynskim futbolu i maja ogromna wiedze na ten temat, wiem, ze uwazaja tak
      samo), ze Roman moglby grac tak samo dobrze i osiagnac tyle co sam Zidane. bo
      uemiejtnosci ma nie mniejsze. tylko, ze mentalnosc i myslenie nie te.

      ale na pewno nie jest to koles, ktory nie chce podawac innym. obojetnie w jakiej
      lidze gra, to co roku jest w czolowce asystentow (strzelcow zreszta tez;p).
      • Gość: wielki rob Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.07.07, 20:50
        Super felieton!!!
        Dzieki !!! Co najlepsze mam bardzo podobne zdanie na temat Riquelme,
        a wszystkim marudzacym na temat tworczosci Pana Steca podaje adres gdzie
        czytajac nie trzeba sie angazowac umyslowo....

        Tam kliknijcie matolki...

        efakt.pl/
    • Gość: muFan Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.07.07, 20:23
      Co Za Chu... to pisał, Niby co jest lepszegow tym smie.ciarzu carvalho od
      Neville'a, ten faulujacy cham jest niby kims ? juz nawet riquelme jest od niego
      lepszuy mimo iz to chodzacy blazen..
    • lzygan co za dużo to niezdrowo... 01.07.07, 20:24
      Ciekawe czy kiedyś Stec albo sama Wyborcza wyprodukuje takiego typu artykuł na
      temat polskiego siatkarza albo innego sportowca, ale nie piłkarza nożnego...

      bo ciągle tylko jedno i to samo, nie mamy o czym pisać to piszemy o jakimś
      kolesiu kopiącym piłkę i ganiającym po zielonym boisku...
      • Gość: Sikorra Re: co za dużo to niezdrowo... IP: *.gdynia.mm.pl 01.07.07, 20:58
        a moim zdaniem artykuł b. dobry, od serca na pewno :)
    • Gość: janusz Swietny artykul IP: *.com.pl 01.07.07, 20:25
      Ja tam rozumiem wszystko.
      • Gość: pop Re: Swietny artykul IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.07, 00:36
        Nie zebym sie czepial ale BOCA JUNIORS to najbardziej utytulowany klub
        pilkarski swiata. BOCA ma wiecej pucharow(mistrzostwa kraju, kontynentu,
        interkontynentalne, puchary krajowe) zdobytych od samego Realu Madryt. A
        J.R.Riquelme to gracz wybitny. Jego druzyną jest Boca Juniors Beunos Aires i
        tam sie najlepiej czuje. Tak jak Diego Armando Maradony bylo Napoli.
    • Gość: Marcepan Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.adsl.inetia.pl 01.07.07, 20:33
      Riquelme... he pamietam jak strzelil w eliminacjach do Ligi Mistrzow gola Wisle :)
      Tak naprawde to ten koles byl wielka nadzieja Barcy i Villareal i co?
      W Barcelonie zawodzil na calej linii
      W Villareal polfinal Ligi Mistrzow i max 4 miejsce w Premiera Division a ze
      teraz pogrywa sobie w Ameryce Poludniowej co o czyms swiadczy...
      Jakos do tej pory oszalamiajacego sukcesu z reprezentacja Argentyny nie odniosl...
      Tak naprawde budowanie druzyny na jednym zawodniku, tymbardziej chimerycznym to
      jest po prostu debilizym. Wedlug mnie Riquelme jest slabym pilkarzem, ktory w
      decydujacych momentach zawodzi i tyle a zadna Copa Libertadores tego nie zmieni
      bo liczy sie futbol w Europie i Mistrzostwa Swiata, a Argentyna ze swoim wielkim
      rezyserem gry po prostu zawiodla...
      Jednym slowem feletion o Leszczu, o dinozaurze
      • Gość: janusz Kierując się Twoimi kryteriami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 22:49
        To najwiekszym geniuszem futbolu jest Cannavaro.
        • Gość: MArcepan Re: Kierując się Twoimi kryteriami IP: *.adsl.inetia.pl 01.07.07, 23:39
          Kierujac sie moimi Kryteriami najwiekszym geniuszem futbolu byl Rivaldo! Sukcesy
          w Barcie, mistrzostwo swiata z Brazylia i zlota pilka, pamietne mecze, wspaniale
          bramki, swietnie egzekwowane rzuty wolne - to byla gwiazda w kazdym calu!
          Cannavaro przeszedl do Realu i ma za kare - ten sezon to jedna wielka porazka
          dla tego zawodnika.
          Porownujac Riquelme do Rivaldo to jak porownywac poloneza do Mercedesa, roznica
          paru klas
      • Gość: Dariusman2 Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.07, 14:34
        Człowieku, nie pisz bzdur jak się nie znasz. Piłka klubowa w Ameryce
        Południowej jest tak samo dobra jak w Europie(ta góruje tylko finansowo). Fakty
        są takie, że od zwycięstwa Realu Madryt w 2002 roku tylko Porto wygrało w
        Pucharze Interkontynentalnym z drużyną z Ameryki Południowej. Przegrali Milan,
        Liverpool, Barcelona.
        Jesteś niestety wybitnym przykładem eurocentyka, dla którego się liczy tylko
        nasz kontynent a reszta to dno cywilizacyjne.
    • Gość: adams gary Neville na liscie najwybitniejszych??!!hahaha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 20:40
      to jakies żarty!! ten koles to drewno!! oprócz Rooneya i Gerrarda nie widze tam i nikogo wiecej z Anglii!!
    • Gość: Kibic O musztardzie bylo wspomniec... IP: *.adsl.inetia.pl 01.07.07, 20:42
      W roli musztardy kolejny z "geniuszy" argentynskiego footballu - boski Saviola. Co transmisja meczu Barcy to jakis komentator nie moze uwierzyc w podlosc Rijkaarda, ktory takiego mistrza jak boski Javier trzyma na lawce. Ba, na trybuny go odsyla.
      To sa zawodnicy, ktorzy blyszczec beda tylko w swojej krajowej lidze. Europa jest dla nich za szybka, za silna fizycznie i zbyt dobra w obronie. sa pilkarze, ktorzy blyskawicznie sie przystosowuja i zaczynaja swoja dominacje. Takim jest Ronaldinho, czy grajacy juz totalnie po europejsku Kaka. I sa tez tacy, co do ktorych wiecznie trzeba przypominac, ze jak mieli 19 lat to strzelili w jakims waznym meczu 3 bramki. Tylko kogo to obchodzi skoro teraz maja 25 i nie ma z nich na boisku zadnego pozytku? Obaj Argentynczycy sa wlasnie takimi zawodnikami.
      • Gość: pop Re: O musztardzie bylo wspomniec... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.07, 00:49
        Dla ktorego Argentyńczyka europejska pilka jest za szybka? Za fizyczna? Czy
        jest ona za szybka dla Messiego? Dla Crespo? Dla Mecherano? Dla Aimara? Czy
        jest za fizyczna dla Ayali? Dla Teveza? Dla Heinzego? Argentyńczycy to
        mistrzowie grania na małej przestrzeni. Ich nieudane kariery w poszczegolnych
        klubach to wynik innej mentalnosci a nie braku umiejetnosci. Bo w
        umiejetnosciach to nie maja sobie rownych. Brazylijczycy to rozesmiani pajace.
        Argentynczycy sa o wiele bardziej powsciagliwi. A Saviola w Monaco blyszczal. W
        lidze i pucharach. Barcelona to nie jest klub dla Argentyńczyków.
        • Gość: Kibic Re: O musztardzie bylo wspomniec... IP: *.adsl.inetia.pl 02.07.07, 07:57
          Dla tych dwoch.
          Saviola blyszczal w Monaco? Kiedy? Tak tam sie nablyszczal, ze nie wykupili go po okresie wypozyczenia. Mimo, ze Barca robila co mogla zeby sie go pozbyc. Mowilo sie wrecz, ze pusci go za grosze byle tylko ktos przejal jego kontrakt. I nie bylo chetnych. A twoje ostatnie zdanie stoi w jawnej sprzecznosci kariera Messiego, ktorego zreszta wczesniej wymieniles. Barcelona to nie jest klub dla pilkarzy, ktorzy musza zrobic trzy koleczka, pomyslec 2 minuty i zrobic kolejne koleczko zeby w koncu komus odegrac. A tak wlasnie gral JRR.
          Saviola to juz w ogole skrajny przypadek. Czlowiek grajacy w reprezentacji Argentyny i w takim klubie jak Barca patrzy na wlasne nogi jak biegnie z pilka. Potem strzela albo podaje na slepo, bo w ogole nie wie co sie w miedzyczasie dzialo dookola. Absolutny ewenement.
          • Gość: pop Re: O musztardzie bylo wspomniec... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.07, 00:59
            Napisalem przecierz ze Messi jest wyjatkiem. A to tylko dlatego ze sie w tym
            klubie praktycznie wychowal. Riquelme moze i robi koleczka na boisku ale po
            tych koleczkach obsluguje partnerow takim podaniem o wykonaniu jakiego inni
            moga tylko pomarzyc. Badz uderza nie do obrony. Powtarzam: Barcelona to klub w
            ktorym nie odnalazl sie sam Maradona. Wymien mi jednego Argentyńczyka (oprocz
            Messiego) ktory w ostatnich 15 latach zrobil jakakolwiek kariere w dumie
            katalonii.
      • Gość: Dariusman2 Re: O musztardzie bylo wspomniec... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.07, 14:38
        Kolejny eurocentryk. Ciekawy jestem, jak by sobie radzili Rooney lub Christiano
        Ronaldo w lidze argentynskiej? Chciałbym, żeby posty pisali ci, co się naprawdę
        znaja i interesują piłką, a nie snobi którzy to robią by się pokazac.
    • Gość: wielki rob Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.07.07, 20:51
      Super felieton!!!
      Dzieki !!! Co najlepsze mam bardzo podobne zdanie na temat Riquelme,
      a wszystkim marudzacym na temat tworczosci Pana Steca podaje adres gdzie
      czytajac nie trzeba sie angazowac umyslowo....

      Tam kliknijcie matolki...

      efakt.pl/
    • Gość: patryk riquelme vs rivaldo IP: *.icpnet.pl 01.07.07, 21:04
      jak wlodarze barcelony mogli w ogole w snic ze on mial niby zastapic RIVALDO
      nie ta klasa ale zawodnik dobry moglby przejsc do sevilli
      • Gość: pop Re: riquelme vs rivaldo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.07, 00:42
        Maradona tez nie zawojowal Barcelony. A Rivaldo moglby Diegowi co najwyzej buty
        czyscic. Prawda jest taka ze pierwszym od lat Argentyńczykiem ktoremu powiodlo
        sie w Barcy jest Lionel Messi. I to przypuszczam tylko dlatego ze wychowal sie
        w tym klubie. Trafil tam jak mial 13 lat. Barcelona to klub Brazylijczykow. I
        tyle w temacie. Riquelme to gracz najwyzszej klasy. Jego srodowiskiem jest
        Argentyna, Boca. Copa Libertadores niczym nie odbiega od Champions League. Tak
        sie sklada ze dwa najpotezniejsze narody piłkarskie nie sa z Europy.
    • Gość: stały_czytelnik Bardzo dobry artykuł. IP: *.tsi.tychy.pl 01.07.07, 21:05
      Malkontenci, którzy wypowiadali się wcześniej niech sobie czytają dział
      sportowy w "Fakcie"; widocznie brakuje im inteligencji, żeby zrozumieć ten
      artykuł.
      • Gość: erkacz Re: Bardzo dobry artykuł. IP: *.acn.waw.pl 01.07.07, 21:15
        daj pan spokój, rzuć pan pióro ! ojeju co za bełkot
    • Gość: Pioter Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.jgora.dialog.net.pl 01.07.07, 21:44
      "jak zawsze z artykułu p.Steca niewiele dało się zrozumieć..." - ???? chyba to
      ty nic nie zrozumiałeś. Stec to najlepszy felietonista piłkarski w naszym kraju.
      Uwielbiam czytaj jego erudycyjne teksty
    • Gość: Pipes Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: 82.160.121.* 01.07.07, 22:01
      naucz się czytać, to może coś zrozumiesz :D Brawa dla Pana Steca..wreszcie
      napisała o niedocenionym geniuszu, przy którym jakiś Ronaldinho (Mama:Cia łun,
      Smoczy Zębacz, Wiosenny Tłarożek) wymięka... :)
    • Gość: LeonPL Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.icpnet.pl 01.07.07, 22:03
      fajny artykul. z tekstow na stronie fifa wynika jednak, ze romek jest raczej
      niesmialym chlopakiem, a nie troche rozkapryszona gwiazda, jak to wydedukowalem
      z felietonu. prawda pewno lezy gdzies posrodku.
      mam nadzieje, ze leniwy magik wroci do europy i bede mogl czesciej podziwiac
      jego gre. atletico? bylbym zachwycony
      • Gość: Adam H. Re: Riquelme, niechciany geniusz futbolu IP: *.centertel.pl 02.07.07, 00:58
        Stec to koleś, który swoją wiedzą i kojarzeniem faktów przerasta wszystkich
        miśków piszących o piłce w naszym pięknym kraju. A, że ma dziwną fryzurę
        koledzy z TV go nie zapraszają. Zabił mnie kiedyś testem o niepełnosprawnych
        kibicach w Ameryce Południowej, którzy po bramce rzucają się w ekstazie ze
        swoich wózków inwalidzkich i ochrnoa musi ich podnosić. Uwierzcie mi, bo pisze
        po pijaku, a jak pisze po pojaku, to pisze prawdę!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka