Dodaj do ulubionych

Leo Beenhakker: Przegrywałem już w gorszych oko...

IP: *.aster.pl 16.10.08, 00:14
Don Leo czekam na oświecającą wypowiedź, która otowrzy nam profanom
oczy na wielkość twojego geniuszu i kunsztu!!! futbol w twoim
wykonaniu to triumf ducha nad bardzo złośliwą i oporną materią,
ale lepiej zrezygnuj dziadku i oszczędź nam tych setek tysięcy euro
rzuconych w błoto,
od meczu z usa, 0:3, widać, że nie masz żadnej koncepcji na tę
drużynę, a czesi trafili ci się jak przysłowiowej ślepej kurze,
gościu przestań kompromitować Polskę za milion euro rocznie, masz
problem nie tylko z zestawieniem drużyny, ale nawet z wprowadzeniem
zmian, kiedy nie idzie, w tym jesteś identiko z Janasem, który
jednak był ze 3 razy tańszy
Obserwuj wątek
    • mcarci Leo Beenhakker: Przegrywałem już w gorszych oko... 16.10.08, 07:26
      No cóż panie LEO po raz pierwszy pana krytykuję,ale te bramki śmierdziały od
      pewnego czasu.Dlaczego tak długo czekał pan ze zmianami?
    • Gość: jake Re: Leo Beenhakker: Przegrywałem już w gorszych o IP: *.bredband.comhem.se 16.10.08, 13:57
      walnij sie w leb! z tego materialu ktory ma, robi najlepiej co moze.
      janas itd nic nie moga!
    • Gość: kibic wierny Leo Beenhakker: Przegrywałem już w gorszych oko.. IP: *.ntlworld.ie 18.10.08, 14:24
      Mówiłem kiedyś ojcu,jak to za jego czasu było wspaniale,ja niestety
      niedoczekam nigdy takich chwil.Jak można zestawiać obrone z
      zawodników grzejących ławę w swoich klubach,co to ku... za
      trener.Czy jemu płacą sami zawodnicy za granie w reprezentacji,jakiś
      lansik,ku... ludzie.Już dłużej nie mogę patrzeć na tego dziadka i
      jego piłkarzyków,jedna banda szmaciarzy.
    • mariannowski Kariera Dona CorLEOne 18.10.08, 16:21
      Czas na małe podsumowanie z mojej strony. Znakomite eliminacje do ME
      2008 Beenhakkera to niestety przeszłość i to dawna. Mecz z
      Portugalią wydawał się lekiem na Polską piłkę. Po katastrofalnej
      wpadce u siebie z Finlandią nagle Polska ożyła i zaczęła wierzyć w
      umiejętności i przede wszystkim w Ciebie Leo. Dałeś ludziom
      nadzieje, że może być lepiej...,ale niestety...
      Po tej wygranej następne mecze przypominały dramaty i były dla
      Polaków bardzo szczęśliwe(np.remis na wyjeździe z Portugalią). Z
      trwogą oglądaliśmy przygotowania do ME, choć niektóre mecze
      sprawiały, że wszystko będzie ok na euroczempionacie(Cypr, Polska-
      Czechy 2:0). Mecze kontrolne jednak były tragiczne i to zarówno w
      wykonaniu piłkarzy jak i Leo. Zaczęły się dziwne eksperymenty z
      młodymi piłkarzami(Pazdan,Kokoszka), którzy dopiero co zaczęli
      grywać kilka meczy w ekstraklasie! Wyrósł z tego tak potężny i
      niesmaczny miszmasz, który niestety obserwowaliśmy na ME. To, że
      pokonali nas Niemcy to żaden wstyd, ale już tak beznadziejna gra z
      Austrią to powód do paniki i czarnej rozpaczy. Tak wiem, że zaraz
      ktoś powie:"ale przecież Austria ostatnio wygrała z Francją".Tak
      tylko jaką...Wracając jednak do tematu. Mecz z Chorwacją to moim
      zdaniem największa kompromitacja Polski na tych Mistrzostwach.
      Zespół, który wystawia drugi garnitur ogrywa pierwszą reprezentacje
      piłkarzy, która 9 miesięcy temu ogrywa 4 zespół świata!!!
      Mistrzostwa się skończyły Polacy jak zwykle wrócili do domu po fazie
      grupowej, i mimo iż Leo zasłużył na "urlop" PZPN dał mu drugą
      szansę. Mecz towarzyski z Ukrainą pokazał, że chyba niepotrzebnie...
      Następnie w stosunku do Leo każdy oczekiwał zdobycia 6 pkt w meczach
      eliminacyjnych ze słabiutką Słowenią i amatorami z San Marino. Oba
      mecze pokazały, że trener nie ma jasnej koncepcji na budowanie
      zespołu, bo przecież po mistrzostwach zrezygnowano już z usług Bąka,
      Żurawskiego, a karierę zakończył Matusiak. Postawiono na młodzież
      wyróżnaijącą się na polskich boiskach(Lewandowski, Polczak,
      Majewski, Boguski). Drużyna ze Słowenią nie wiedziała co grać, a
      remis, który był uznawany przed rozpoczęciem meczu za porażkę,
      przeistoczył się w wielki sukces. Pomyślałem sobie, że era
      selekcjonera dobiegła już końca zwłaszcza po tym jak kilka dni
      później niemiłosiernie nasz zespół mordował się z San Marino. Jednak
      znów PZPN wystawił do Leo pomocną rękę. Czekaliśmy więc na mecz z
      Czechami. Tego dnia mijało mniej więcej dwa lata od największej
      wygranej chłopców Leo z Portugalią...i co? I przebłysk geniuszu!
      Chłopaki pokazali jak grać, wygrywając z ekipą naszych południowych
      sąsiadów 2-1. Mecz Błaszczkowskiego Brożka czy Rogera był genialny,
      a Leo mógł opuścić boisko po końcowym gwizdku z podniesioną
      głową...,ale tylko do feralnej środy 15.10.2008 roku. Mecz ze
      Słowacją był reklamowany jako chęć przełamania "syndromu drugiego
      meczu", ale niestety zamiary pokrzyżował ktoś na kogo można było
      zawsze liczyć - Boruc, ale nie tylko on sam, bo tego dnia nasza
      kadra w niczym nie przypominała monolitu i kolektywu ze spotkania z
      soboty. Niedokładny Roger, nieskuteczny Błaszczykowski,
      tragiczny "pingpongista" Dudka i bezwładni Murawski, i Lewandowski.
      Obraz nędzy i rozpaczy. I znów gromy na trenera, który uważa, że
      zdarzają się sytuacje w meczach, w których można stracić dwie bramki
      w minutę na pięć minut przed końcowym gwizdkiem. Szkoda tylko, że
      Beenhakker nic nie zrobił aby temu zapobiec, skoro wiedział, że coś
      takiego może mieć miejsce...
      Teraz zajmę się naszą piętą achillesową,czyli stałymi
      fragmentami...no KATASTROFA!!! Nie przypominam sobie kiedy ostatnio
      nasi piłkarze strzelili bramkę po dośrodkowaniu z wolnego bądź
      rożnego(bezpośrednich strzałów nie liczę, bo musiałbym wpisać tylko
      armaty Lewandowskiego z 40 metrów, które kończą się na wysokości na
      kończących się słupków do rugby:). Czyżby w Polsce nikt nie potrafił
      wykonywać stałych fragmentów? Nie chcę mi się jakoś wierzyć...
      Dodatkowo takie rzeczy można wyćwiczyć na treningach. Widać co nasi
      na nich robią... Kolejna sprawa Leo - młodzież. Ja rozumiem, że w
      światowej piłce dominują teraz gracze, którzy mają ok. 20 lat. Ale
      dlaczego u diabła do kadry są powoływani gracze, którzy mają kilka
      występów w ekstraklasie. Przecież taki Pazdan, w żadnej innej
      reprezentacji by nie zaistniał(może San Marino...:). Poza tym
      chciałbym porównać wyniki Leo i dwóch jego poprzedników, czyli
      Engela oraz Janasa. Obaj panowie awansowali do Mundiali(2002,2006)
      obaj odpadli w fazie grupowej, oraz obaj zostali po MŚ zwolnieni,
      dodatkowo, byli znacznie tańsi. Leo zrobił to samo, z tym, że tu
      następuja mała różnica, gdyż on po nieudanym czempionacie został
      na "swojej strażnicy, by walczyć o dobro reprezentacji". Kończymy
      Leo ze sloganami i pustymi słowami, a wkraczamy w grę, w ostrą grę
      po przepustki do RPA. Bo inaczej pomyśle, że jesteś tu w Polsce
      tylko "for money"...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka