Gość: Poeta Katoliczki i ich piczki! IP: *.vic.bigpond.net.au 15.07.02, 15:22 Jam katolik jestem mlody, bo nie dla mnie huya wzwody! A ja jestem katoliczka, nie ruszona u mnie piczka! Bo my czystosc slubujemy, z plcia przeciwna przestajemy, pod kontrola Ksiedza Pana, od wieczora az do rana! Pleban nie da sie poruchac, choc gosposie czesto dmucha... Pod spodniczke raczke wklada, a gosposia temu rada! Hyc Pan Pleban pod spodniczke, by wymacac ladna piczke! Lecz owieczkom nie pozwala, bo od seksu im jest wara! Ruchac moze tylko Pleban, bo innemu dziewcze nie da, pod spodniczke swa zagladac, oraz piczki swej pozadac! Nie dla plebsu sa haleczki, i podwiazki, i cipeczki! Nie dla plebsu jest ruchanie, czy tez piczek podgladanie! Tylko Pleban moze ruchac, i gosposie czesto dmuchac! Na plebanii wciaz ruchanie, rak pod kiecki wciaz wkladanie, i matejczek zdejmowanie, i kutasem wciaz ruchanie, piczek pieknych parafianek... Katoliczek to zadanie! Dac sie ruchac plebanowi, a nie byle fornalowi! "Poeta" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Re "Poeto"(?), ale to nie jest Piekne. IP: *.nsw.bigpond.net.au 15.07.02, 18:33 Biedny staruszek! Odpowiedz Link Zgłoś
damodar To co piekne 15.07.02, 19:03 Piotr Sommer Ładna historia Ładnie ci w tym zieloniku, ale szyja i tak odkryta, i głowa pełna niedokładnie jasnych słów (moja) i oczy trochę też od niego zmieniają kolor (twoje) Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 15.07.02, 19:07 Edward Stachura Musisz mi pomóc Kocham za siebie, kocham za ciebie, Kocham jeden za dwoje. Słońce po niebie, księżyc po niebie, Gwiazdy po niebie, chmury po niebie - Wszystko spoczywa na mojej głowie! Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc, Swoją miłością musisz mi pomóc; Musisz pokochać mnie więcej, Bliżej wyciągać kochane ręce Musisz! Sam nie podołam, sam nie dam rady Unieść tyle miłości. Księżyc i gwiazdy, chmury i słońce, Lody wciąż łamać, ciągle i ciągle, Sił mi brakuje, o pomoc proszę! Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc, Swoja miłością musisz mi pomóc, Musisz pokochać mnie więcej, Bliżej wyciągnąć kochane rece Musisz! Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc, Swoja miłością musisz mi pomóc, Musisz pokochać mnie mocniej, Żebym się nie mógł w głęboka wodę Rzucić! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idiota Re: To co piekne IP: *.dyn.optonline.net 15.07.02, 21:41 Idiota Sen I znow tej nocy Ja widzialem piekna,wspaniala,jasna postac, i tak jak wtedy gdy Ja zegnalem kiedy mi przyszlo sie z Nia roztac. Nie wierz ze milosc jest wszechwladna kiedy ogarnia cie jak plomien, gdy czujesz tylko juz bezradnosc potworny bol,dzies tu kolo Niej. I znow powracam mysla do Niej czujac chwilowy blask olsnienia, i znow sie budze daleko od Niej z gorzkim osadem niespelnienia. Idiota (lata 70-te). idiota, :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idiota Re: To co piekne IP: *.dyn.optonline.net 15.07.02, 22:36 Ojej, nie spelnilem 5 kryterium; Ale mozna to potraktowac jako skapa odpowiedz na powyzszy wiersz "poety",chociaz Damodar daje juz znacznie lepszy i w dodatku spelnajacy kryteria podane przez szacowne "oko", przed ktorego snobizmem gleboko chyle swe czolo. idiota, :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poeta Ale prawdziwe! IP: *.vic.bigpond.net.au 16.07.02, 06:14 Autor: Gość: Re IP: *.nsw.bigpond.net.au Data: 15-07-2002 18:33 "Poeto"(?), ale to nie jest Piekne. Ale PRAWDZIWE i CIEKAWE! -------------------------------------------------------------------------------- Biedny staruszek! O Wojtyle mowisz? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: U Re: To, co piękne... IP: *.gis.net 15.07.02, 21:33 Gość portalu: oko napisał(a): > Czesto w ramach odreagowywania brudu i znoju siegam po swoje ulubione teksty. > Pomyslalem, ze na pewno nie jestem jedyny. Zapraszam do wrzucania tu tekstow, > ktore w jakis sposob spelniaja waszym zdaniem kryterium piekna. Takich, które > kochacie, które w jakims momencie byly dla was wazne. Sadze, ze moze byc to > pozyteczniejsze od bicia piany, moze tez dac chwile wytchnienia przed kolejna > mordercza polemika. > KRYTERIA > 1) Piekno jest pojeciem wzglednym - ale wulgarnosc i chamstwo powszechnie > ujednoliconym. > 2) Bez aktualnej polityki. > 3) Bez natretnej ideologii. > 4) Teksty artystyczne - nie eseje, definicje, reportaze itp. > 5) Teksty cudze - jesli ukrywaja sie na forum jacys noblisci, proszeni sa o > niecytowanie samych siebie. > 6) Zakladam, ze osoby nieprzestrzegajace zasad beda ignorowane przez > pozostalych. napisalem pod: "To,co piekne" 3 przeslania.Wszystkie znikly.napisalem 3 wierszyki z Elementarza Falskiego.Prosilem rowniez o jakiekolwiek informacje z zycia pana Falskiego...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idota Re: To, co piękne... IP: *.dyn.optonline.net 16.07.02, 01:34 A zatem uwazam, ze te zasady trzeba zmienic! A zatem dopuscic wlasne utwory jak rowniez dyskusje na zwiazane z roznymi utworami cytaty; Temat watku jest "To co piekne" a nie "To co konieczne!!! z powazaniem, idiota, ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idiota Re: To, co piękne... IP: *.dyn.optonline.net 16.07.02, 01:38 Gdyby Bóg mógł zboczyć z drogi prawdy, pozostałbym wierny prawdzie i opuściłbym Boga. Mistrz Eckhart Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idiota Re: To, co piękne... IP: *.dyn.optonline.net 16.07.02, 01:41 Rozum, ateizm, wiara Istnieją dwa ateizmy, z których jeden jest oczyszczeniem pojęcia Boga. Być może, każda rzecz zła ma swój drugi aspekt, który na drodze postępu do dobra stanowi oczyszczenie, a także trzeci - który jest dobrem nadrzędnym. Trzeba te trzy aspekty rozróżniać, bo pomieszanie ich stanowi wielkie niebezpieczeństwo dla myśli i dla skutecznego kierowania życiem. Z dwóch ludzi, którzy nie doświadczyli sami istnienia Boga, ten, który przeczy Jego istnieniu, jest Mu być może bliższy. Fałszywy Bóg, który we wszystkim przypomina prawdziwego, z wyjątkiem tego, że nie można się z nim zetknąć, będzie zawsze przeszkodą w dojściu do Boga prawdziwego. Religia jako źródło pociechy jest przeszkodą w prawdziwej wierze: w tym sensie ateizm jest oczyszczeniem. Tą częścią mojej istoty, która nie jest przeznaczona dla Boga, powinnam być ateistką. Wśród ludzi, u których nie obudziła się nadprzyrodzona część ich istoty, ateiści mają rację, a wierzący jej nie mają. Za pośrednictwem rozumu wiemy, że to, czego rozum nie ogarnia, jest bardziej rzeczywiste niż to, co może ogarnąć. Wiara to doświadczenie tego, że rozum jest oświecony przez miłość. Tylko, że tę wyższość miłości rozum powinien uznać przechodząc właściwą sobie drogę stwierdzenia i dowodzenia. Podporządkować się powinien dopiero wtedy, kiedy wie dlaczego, i to w sposób doskonale ścisły i jasny. Bez tego podporządkowanie się jest błędem, a to, czemu się rozum podporządkowuje, wbrew etykietce nie jest miłością nadprzyrodzoną, ale czymś innym. Może to być na przykład wpływ środowiska. Wiara nie jest zetknięciem z Bogiem: w tym wypadku nie byłaby nazwana nocą, zasłoną. Jest to poddanie tych części duszy, które nie stykają się z Bogiem, tej części, która ma z Nim styczność. Wiara i dobro Aby być posłusznym Bogu, trzeba otrzymywać rozkazy. Jak to się stało, że otrzymywałam je we wczesnej młodości, kiedy wyznawałam ateizm ? Wierzyć to mieć przeświadczenie, że pragnienie dobra jest zawsze nagrodzone; ktokolwiek je ma, nie jest ateistą. Wierzyć w jednego Boga, który może pozostawić w ciemnościach tych, którzy pragną światła - to nie mieć wiary. Istota wiary: niepodobieństwem jest naprawdę pragnąć dobra i nie osiągnąć go. Albo odwrotnie: to, czego można naprawdę pragnąć i nie otrzymać, nie jest naprawdę dobrem. Niepodobna otrzymać dobra, kiedy się go nie pragnęło. Gdyby wszystkie rzeczy poddać posłuszeństwu wobec Boga bez żadnych zastrzeżeń i z tą myślą: Jeśli Bóg istnieje rzeczywiście, wszystko przez to zyskam - choćby nawet chwila śmierci miała przynieść nicość; gdyby to słowo nie odpowiadało niczemu poza złudzeniem, nie straciłam nic, bo w tym wypadku nie ma w ogóle żadnego dobra, nie ma zatem nic, co można by utracić; zyskałam nawet, docierając do prawdy, bo odrzuciłam złudne dobra, które istnieją, ale które nie są dobrem, dla rzeczy, która (wedle tego przypuszczenia) nie istnieje, ale która, gdyby istniała, byłaby przecież jedynym dobrem ... Jeśli w ten sposób pokierować swoim życiem, żadne odkrycie w chwili śmierci nie zdoła wywołać w nas żalu; bo choćby wszystkimi światami rządził los albo szatan, nie musielibyśmy żałować, żeśmy tak życie przeżyli. To o wiele lepsze od zakładu Pascala. Choćby Bóg był złudzeniem, jeśli chodzi o istnienie, pozostaje On jedyną rzeczywistością, jeśli chodzi o dobro. Tu mogę mieć pewność, bo to jest definicja. Za ten przywilej, aby przed śmiercią osiągnąć stan duszy w doskonały sposób podobny do stanu duszy Chrystusa, kiedy wisząc na krzyżu mówił: "Boże mój, czemuś mnie opuścił ?" - za ten przywilej wyrzekłabym się chętnie wszystkiego co nazywa się rajem. Bo całe Jego pragnienie było bez reszty skierowane ku Bogu, a zatem posiadał Boga w sposób doskonały. Cierpiał męki niemal piekielne, ale czyż to taki ważny szczegół ? Zasadniczy punkt chrystianizmu (i platonizmu): Tylko myśl o doskonałości wytwarza dobro - dobro niedoskonałe. Jeśli stawiamy sobie za cel niedoskonałość, czynimy zło. Nie ma człowieka o tak twardym sercu, aby nie odczuwał współczucia na widok nieszczęść przedstawianych w teatrze. Bo nie dążąc do niczego, nie starając się niczego zdobyć, nie czując się zagrożonym żadnym niebezpieczeństwem, żadnym brudem, wciela się w oglądane postacie. Daje ujście swojemu współczuciu, bo wie, że znajduje się poza rzeczywistością. Gdyby to była rzeczywistość, stałby się zimny jak lód. Wielu chrześcijan opłakujących w ciągu wieków ukrzyżowanie Chrystusa nie wzruszyłoby się wcale widząc Go na krzyżu. Łzy ich były bezpłodne. Człowiek, który całe swoje pragnienie przelał na dobro, jest ustawicznie skłonny do współczucia, tak jak człowiek w teatrze. Myśl jego nie ucieka od obrazu nieszczęścia, bo wie, że nieszczęście nie jest złem. Cierpi jednak na jego widok, bo wie, że nieszczęście sprawia ból. A cierpienie skłania go do tego, by próbował mu zaradzić. I to wszystko. Nie ma nic poza tym. To jest tak proste, że w tejże chwili, kiedy próbuje zaradzić cierpieniu, prawa jego ręka nie wie, co czyni lewa. Sens wszechświata Jesteśmy częścią, która ma naśladować całość. Atman. Niech dusza człowieka wcieli się w cały wszechświat. Niech z całym wszechświatem nawiąże ten związek, jaki kolekcjonera wiąże z jego kolekcją, żołnierza umierającego ze słowami: "Niech żyje Cesarz !" - z Napoleonem. Dusza potrafi przenieść się z ciała, w którym mieszka, w coś innego. Niech więc przeniesie się w cały wszechświat. Utożsamić się z całym wszechświatem. Wszystko, co jest mniejsze od wszechświata, poddane jest cierpieniu. Cóż z tego, że umrę, wszechświat istnieje nadal. Nie pocieszy mnie to, jeżeli jestem czymś innym niż wszechświat. Ale jeśli wszechświat jest dla mojej duszy jak gdyby drugim ciałem, własna śmierć staje się dla mnie czymś równie mało ważnym, jak śmierć jakiegoś nieznajomego. I tak samo cierpienie. Bóg osobowy i nieosobowy Bóg, jak mówią Hindusi, jest zarazem osobowy i nieosobowy. Jest nieosobowy w tym sensie, że Jego nieskończenie tajemniczy sposób bycia Osobą różni się nieskończenie od ludzkiego sposobu bycia osobą. (...) Niektórzy święci o bardzo wysokim stopniu uduchowienia, jak święty Jan od Krzyża, pojęli równocześnie i z równą siłą osobowy i nieosobowy aspekt Boga. (...) Ponieważ na Zachodzie słowo "Bóg" w zwykłym jego użyciu oznacza osobę, ludzie, których cześć, wiara i miłość skierowane są niemal wyłącznie na nieosobowy aspekt Boga, mogą uważać się i podawać za ateistów, choć w duszy ich mieszka miłość nadprzyrodzona. Ci będą z całą pewnością zbawieni. Poznać ich można po stosunku, jaki maja do rzeczy ziemskich. Ci wszyscy, którzy mają w sobie w czystym stanie miłość bliźniego i godzą się na istniejący ład świata włącznie z cierpieniem; wszyscy ci, nawet jeśli żyją i umierają pozornie jako ateiści, są z pewnością zbawieni. Ci, którzy w stopniu doskonałym posiadają te dwie cnoty, nawet jeśli żyją i umierają jako ateiści, są święci. Spotykając takich ludzi, nie trzeba starać się ich nawracać. Oni są w pełni nawróceni, choć nie w sposób widoczny; nawet jeśli nigdy nie byli ochrzczeni, zostali na nowo zrodzeni z wody i z ducha; nawet jeśli nigdy nie przyjmowali komunii świętej, spożywali chleb życia. Wszechmoc i słabość Boga Bóg jest na ziemi wszechmocny tylko w tym sensie, że zbawia tych, którzy chcą być przez Niego zbawieni. Całą resztę swojej mocy oddał księciu tego świata i bezwładnej materii. Jego moc jest tylko duchowa. Ale to co duchowe, ma tu na ziemi tylko tyle mocy, ile jej trzeba, żeby istnieć. Ziarno gorczyczne, perła, zaczyn chlebowy, sól. Bóg nie jest wszechmocny, skoro jest Stwórcą. Stwarzanie jest zrzekaniem się władzy, abdykacją. Ale jest wszechmocny w tym sensie, że zrzeka się tej władzy z własnej woli. Zna skutki tego aktu i pragnie ich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idiota Re: To, co piękne.cd. IP: *.dyn.optonline.net 16.07.02, 01:46 Tu, na drodze, leży jakiś nędzarz, na pół martwy z głodu. Bóg otacza go swym miłosierdziem, ale nie może zesłać mu chleba. Ale obok jestem ja, i na całe szczęście nie jestem Bogiem; mogę mu dać kawałek chleba. To moja jedyna wyższość nad Bogiem. "Bo byłem głodny, a daliście mi jeść." Bóg może prosić o chleb dla nędzarzy, ale nie może go im dać. Miłość W całej pełni uświadamiamy sobie istnienie tylko tych istot ludzkich, które kochamy. Przeświadczenie, że inne istoty ludzkie istnieją jako takie, jest miłością. Energia seksualna nie występuje u ludzi okresowo. Świadczy to najlepiej, że przeznaczeniem jej nie jest użytek naturalny, ale miłość Boga. Miłość odczuwa potrzebę wyjścia z tego, co Hindusi nazywają stanem rozdwojenia, rozdzieleniem podmiotu i przedmiotu (...). Przede wszystkim pożądanie zmysłowe, pochłaniając całą energię życiową, sprawia to, że jest już tylko jeden przedmiot, a reszta nie istnieje; stać się za tym jednym i tym samym z owym przedmiotem oznaczałoby definitywne zerwanie ze stanem rozdwojenia; w ten sposób miłość, osiągnąwszy cel swego pożądania, stałaby się urzeczywistnieniem myśli Wedanty. Ale tu na ziemi miłość nie może osiągnąć celu swego pożądania. Musi przebić Niebo i przedostać się na drugą stronę. Jeśli tego nie czyni, zamienia się częściowo w nienawiść. Jak przebaczyć drugiemu człowiekowi, że wciąż jest inny ? Miłość Boga jest wtedy czysta, kiedy równą wdzięczność budzi w nas i radość i cierpienie. Lucyfer chciał być Bogiem. Cóż bardziej naturalnego. Tylko miłość każe nam przystać na to, że nie jesteśmy Bogiem. Miłość każe przystać na to, że jest się czymkolwiek, albo niczym. Zaspokaja ją bez reszty myśl, że Bóg jest. Trzeba tak kochać albo być jak Lucyfer; wszystko inne jest służalstwem. Freudyzm byłby najzupełniej prawdziwy, gdyby kierunek myśli nie był w nim taki, że jest czymś najzupełniej fałszywym. Robić mistykom zarzut z tego, że kochają Boga tą władzą, jaka jest przeznaczona do miłości seksualnej, to tak jakby wyrzucać malarzowi, że maluje obrazy farbami wyrabianymi z substancji materialnych. Tylko tą władzą możemy kochać, innej nie mamy. Można by zresztą równie dobrze postawić ten zarzut mężczyźnie, kochającemu kobietę. Cały freudyzm przepojony jest przesądem, którego zwalczanie stawia sobie jako misję, a mianowicie, że wszystko co seksualne, jest niskie. Kto jest przekonany, że ma niewiele grzechów, o niewiele Boga prosi i kocha niewiele. Ale prostytutka najgorszej kategorii nie może nie wiedzieć, że ma grzechów wiele, bo społeczeństwo nie zostawi jej w tej nieświadomości. Jeśli ktoś przeżył życie niemal bez grzechu, ale czuje w sobie wszystkie możliwe zbrodnie i za wszystkie, choć niespełnione, Boga przeprasza, może mieć łaskę kochania Boga tak jak prostytutka. Jeśli miłość nie znajduje żadnego przedmiotu, ten, kto kocha, musi pokochać samą swoją miłość, pojętą jako coś z zewnątrz. Wtedy znalazło się Boga. Prawdziwość innych religii Pomiędzy mistykami prawie wszystkich tradycji religijnych istnieje rzeczywiście wspólnota dochodząca niemal do identyczności. Oni stanowią o prawdzie każdej z tych tradycji. Kontemplacja, praktykowana w Indiach, Grecji, Chinach itd. jest w równym stopniu nadprzyrodzona, jak kontemplacja u mistyków chrześcijańskich. Szczególnie silne pokrewieństwo istnieje na przykład pomiędzy Platonem i świętym Janem od Krzyża. A także pomiędzy Upaniszadami a świętym Janem od Krzyża. Bardzo bliski mistyce chrześcijańskiej jest również taoizm. Religia katolicka mieści w sobie i formułuje wyraźne prawdy, które w innych religiach zawarte są w sposób ukryty. Ale i odwrotnie: inne religie zawierają w sobie sformułowane prawdy, które w chrystianizmie są zawarte w sposób ukryty. Najbardziej wykształcony chrześcijanin może się jeszcze wiele nauczyć o sprawach Boskich, czerpiąc z innych tradycji religijnych; choć wewnętrzne światło, może mu także ukazać to wszystko poprzez jego własna tradycję religijną. Niemniej jednak byłoby niepowetowaną stratą, gdyby te inne tradycje religijne znikły z powierzchni ziemi. Misjonarze aż nadto przyczynili się do ich zanikania. Święty Jan od Krzyża wiarę porównuje do odblasków srebra, podczas gdy prawda jest złotem. Różne autentyczne tradycje religijne to różne i być może równie cenne odblaski tej samej prawdy. Ale nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo każdy żyje tylko jedną spośród tych tradycji, a inne ogląda z zewnątrz. A tymczasem religię można poznać tylko od wewnątrz, jak to, całkiem słusznie, powtarzają bez przerwy katolicy ludziom niewierzącym. To tak jakby dwóch ludzi, mieszkających w dwóch połączonych ze sobą pokojach, widziało słońce - każdy przez swoje okno - a jednocześnie ścianę w pokoju sąsiada, oświeconą odblaskiem słońca, i każdy z nich był przeświadczony, że on tylko widzi słońce, a sąsiad - tylko jego odblask. Kościół uznaje różnorodność powołań za rzecz cenną. Trzeba by rozszerzyć tę myśl i na powołania istniejące poza Kościołem. Bo są i takie. Każda religia jest jedynie prawdziwa, to znaczy, że myśląc o niej trzeba jej okazywać tyle uwagi, jakby poza nią nie istniała żadne inna. (...) W pojęciu "syntezy" różnych religii zawiera się niższy stopień uwagi. Chrześcijaństwo - Kościół Izrael oparł się Rzymowi, bo jego Bóg, chociaż niematerialny, był doczesnym władcą na poziomie Cesarza. Dzięki temu mógł narodzić się chrystianizm. Religia Izraela nie była dosyć szlachetna, aby być krucha i, dzięki tej odporności, mogła chronić wzrost tego, co jest najbardziej szlachetne. Święty Augustyn (przeciw Pelagiuszowi). Jeśli niewierny przyodzieje tych, co są nadzy itd., czyni źle, choć uczynek jego jest dobry. Bo złe drzewo przynosi złe owoce. A drzewo jest złe, bo "bez wiary nie można się Bogu podobać". To coś dokładnie przeciwnego niż słowa Chrystusa, który mówił: "Po ich owocach poznacie ich" - a nie po drzewie poznacie owoce. I przeciwnie - to zupełnie przypomina postawę faryzeuszy wobec Chrystusa. To społeczne bałwochwalstwo, bałwochwalcza cześć oddawana Kościołowi, podobna do bałwochwalczej czci Izraela u Żydów. To coś zupełnie przeciwnego niż historia o Samarytaninie (heretyku tamtych czasów). Oto totalitaryzm. W jaki sposób chrystianizm może przepoić wszystko, nie stając się totalitarnym ? Wszystko we wszystkich - i nie stać się totalitarnym. W totalitarnej ortodoksji Kościoła jest jakiś niedostatek wiary. Ktokolwiek prosi Boga o chleb, nie otrzyma kamieni. Jeśli temu, kto pragnie prawdy, ukaże się jakieś błędne rozwiązanie, jest ono dla niego widocznie tylko etapem na drodze do prawdy, i jeśli nie ustanie w drodze do prawdy, dojrzy, że to był błąd. Ten, kto nie pragnie prawdy, tkwi w błędzie, ale tkwi w błędzie nawet wtedy, gdy recytuje Credo. Potępienie błędów było słuszne, ale nie anathema sit (ekskomunika). Skąd można wiedzieć, że taki właśnie błąd nie był dla danego umysłu konieczny jako przejściowy etap ?Wystarczyło powiedzieć: "Ktokolwiek mówi, że ... nie doszedł jeszcze do prawdy". Chronić maluczkich ? A czy nie można ich było chronić modlitwą ? Jeśli modlę się o prawdę, każda myśl, która mi się wydaje prawdziwa, pochodzi od Boga, choćby sama była błędem, i nie mam prawa jej odtrącać przez uległość wobec autorytetu, choćby z własnej woli przyjętego. Chrystus powiedział: "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je ...", to znaczy te, które uwierzą w Niego. Ale nigdy nie powiedział: "Zmuszajcie ich, żeby wyparli się wszystkiego, co ich ojcowie uznawali za święte, i przyjęli za księgę świętą dzieje jakiegoś niewielkiego, nie znanego im ludu". Przekonywano mnie, że Hindusom własna ich tradycja religijna nie zabraniałaby bynajmniej przyjęcia chrztu, gdyby misjonarze nie stawiali im jako warunku wyparcia się Wisznu i Siwy. Jeśli jaki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idiota Re: To, co piękne.cd. IP: *.dyn.optonline.net 16.07.02, 01:49 Chrystus powiedział: "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je ...", to znaczy te, które uwierzą w Niego. Ale nigdy nie powiedział: "Zmuszajcie ich, żeby wyparli się wszystkiego, co ich ojcowie uznawali za święte, i przyjęli za księgę świętą dzieje jakiegoś niewielkiego, nie znanego im ludu". Przekonywano mnie, że Hindusom własna ich tradycja religijna nie zabraniałaby bynajmniej przyjęcia chrztu, gdyby misjonarze nie stawiali im jako warunku wyparcia się Wisznu i Siwy. Jeśli jakiś Hindus wierzy, że Wisznu to Słowo, a Siwa - Duch Święty i że Słowo wcieliło się w Krishnę i Ramę, zanim wcieliło się w Jezusa, jakim prawem można by mu odmówić chrztu ? Tak samo w owym sporze jezuitów i papiestwa na temat misji w Chinach, właśnie jezuici wypełniali słowa Chrystusa. W XVII - XVIII wieku jezuici jezuici z powodzeniem próbowali w Chinach adaptować chrześcijaństwo do miejscowego kultu i filozofii. Spotkało się to ze sprzeciwem papiestwa, skutkiem czego było zupełne załamanie się chrześcijaństwa w Chinach. Inne Mieć w myśli wielką ilość prawdy bezwładnej nie na wiele się przydaje. Natomiast nieskończenie małe ziarno prawdy działającej stopniowo niszczy wszelki błąd (ziarno gorczyczne). (...) To samo rozróżnienie stosuje się do kłamstwa. (...) Błąd działający, który niszczy prawdę to diabeł. W duszy nie mogą przebywać razem prawda działająca i kłamstwo działające. Jednak akcja prawdy budzi kłamstwo z jego bezwładu i narzuca mu odruchy obronne. Tym są pokusy świętych. Są dusze zawierające tylko prawdę bezwładną i kłamstwo bezwładne. Tych jest najwięcej. Inne zawierają oprócz tego albo kłamstwo, albo prawdę w stanie działania. Te ostatnie są na prostej drodze do świętości. Przeszłość i przyszłość niszczą zbawienny skutek nieszczęścia, dostarczając nieskończonego pola do popisu imaginacyjnym wzlotom. Dlatego też wyrzeczenie się przeszłości i przyszłości jest pierwszym z wyrzeczeń. Nie trzeba próbować zmienić w sobie ani przekreślić pragnień i niechęci, przyjemności i bólów. Trzeba znosić je biernie, jak wrażenia koloru, nie przywiązując do nich większej wagi. Sposób oczyszczenia: modlić się do Boga nie tylko w ukryciu przed ludźmi, ale myśląc, że Bóg nie istnieje. Odrzucić wierzenia, które wypełniają pustkę, łagodzą gorycz (bo tylko w tę pustkę wchodzi Chrystus). Wierzenie w nieśmiertelność, wierzenie w użyteczność grzechów: etiam peccata. Wierzenie w opatrznościowy porządek wypadków - jednym słowem "pociechy" jakich szuka się zwykle w religii. Pustka: noc duszy. Patrzeć na każdy grzech popełniony przeze mnie jako na szczególny wzgląd Boga. Otrzymuje wiele, jeżeli zasadnicza niedoskonałość, kryjąca się w głębi mnie, odsłania się częściowo moim oczom danego dnia, w danej godzinie, w danych okolicznościach. Pragnę, błagam, aby moja niedoskonałość odsłoniła się cała moim oczom, na ile do tego jest zdolne spojrzenie ludzkiej myśli. Nie żeby została uleczona, ale nawet jeżeli nie ma być uleczona, żebym widziała prawdę. Pod tym względem [cnota pokory] zastanawianie się nad własna głupotą jest może jeszcze bardziej użyteczne, niż zastanawianie się nad grzechem. Miłość do Boga, jeżeli ma się ja w sobie, nie jest możliwa do stwierdzenia. Nie jest przedmiotem naszej świadomości. Bo to Bóg w nas kocha Boga, a Bóg nie jest przedmiotem. Co do bliźniego, dobroczynne akty o jakich pamiętamy nie będą nam policzone w podziękowaniu Chrystusa, bo z chwilą kiedy o nich pamiętamy, "otrzymaliśmy naszą zapłatę". Co do tych, których nie pamiętamy, z definicji nie wiemy, że miały miejsce. Dramat zbawienia odbywa się za zasłoną. "Byłem głodny, a wyście mnie nakarmili". Kiedy Panie ? Nie wiedzieli. Nie trzeba tego wiedzieć. Spełniać jako akty cnoty te tylko, od których nie można się powstrzymać, te, których nie można nie spełnić, ale powiększać bez ustanku, przez uwagę dobrze skierowaną, ilość tych, których nie można nie spełnić. Dobrodziejstwo. Jest to czyn dobry, jeżeli spełniając go czuje się całą duszą, że dobrodziejstwo jest rzeczą absolutnie niemożliwą. Cokolwiek zrobię, widzę najzupełniej jasno, ze czynić dobro, to nie jest dobro. Bo ten, który nie jest dobry, nie czyni dobra. A "tylko Bóg jest dobry". W każdej sytuacji, cokolwiek się zrobi, popełnia się zło i to zło nie do zniesienia. Trzeba prosić, aby wszelkie zło jakie się czyni, spadało tylko i bezpośrednio na nas. Jest to Krzyż. Przepisy nie są nam dane, aby je praktykować, ale praktyka jest po to, abyśmy zrozumieli przepisy. Są to gamy. Nie gra się Bacha, zanim nie ćwiczyło się gam. Ale nie ćwiczy się gamy dla samej gamy. Bóstwo na poziomie zobowiązań to społeczeństwo przekształcone w bożyszcze. (...) Moralność jest na pierwszym planie, bo osłabione jest pojęcie sakramentu. Simone Weil Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idiota Re: To, co piękne.cd. IP: *.dyn.optonline.net 16.07.02, 03:11 Aniol W te noc,przedziwna noc gdy dusza ma szukalem Go spelnil me sny i zeslal mi moc wiary swej jak srebrny ptak olbrzymim skrzydlem objal mnie w tym dziwnym snie. Do dzis pamietam jak otwarla sie blekitna dal a w usta moje wplynal zar Jego milosci wieczny czar wypelnil mnie. to nawet pasuje do jednej z arii z opery "Polawiacze perel". idiota, ;) Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To, co piękne.cd. 16.07.02, 04:05 Andrzej Stasiuk * * * W mym niepokoju, w twoim pokoju wilk i lis przystanęły nieruchomo: Sarna w pół skoku, gęś w ćwierć krzyku jak heraldyczne pary głoszące chwałę nieuchronnej śmierci. Lecz to nie tak, moja miła, nie tak: Jest w tym łagodność równa okrucieństwu, lis jest lisicą a gęś gąsiorem. Czułość sycona strachem i strach głaskany czułą dłonią. Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To, co piękne.cd. 16.07.02, 04:08 Leopold Staff Bliskość daleka Nie widzę ciebie, tylko twoje szaty, I ślepym ciebie zgaduję zdumieniem, Snem jasnym ciemnych korzeni są kwiaty, Jak śpiew jest jeno zbudzonym milczeniem. Ostatnie blaski jesieni na drzewach, Zachodnie słońce, lot dzikiego ptaka Wieszczą o innych krainach i niebach, Które zachwyca godzina jednaka. I że nie złudą jedynie są echa Czaru, co włada wiecznie za snu bramą, Mówi o zmierzchu twa bliskość daleka, Co zwierza wszystkim tęskniącym to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To, co piękne.cd. 16.07.02, 04:11 Leopold Staff List z jesieni Czekam listu od Ciebie... Tam Południa słońce I morze mówi z Tobą... U mnie długa słota, Samotność, jesień, chmury i drzewa więdnące... Dziś pogoda... Lecz słońce chore - jak tęsknota... Nim wyślesz, włóż list w trawę wonną albo w kwiaty, Bo tu żadne nie kwitną już... Niech go przepoi Spokój, woń słońca, szczęście Twej bliży i szaty - Albo go noś godzinę w fałdach sukni swojej... A papier niechaj bedzie niebieski... Bo może Znów przyjdą chmury szare, smutne, znów na dworze Słota łkać będzie, kiedy list przyjdzie od Ciebie; Skarżyć się będą drzewa, co więdną i mokną, A ja, samotny, może znów będę przez okno Patrzał za małym skrawkiem błękitu na niebie... Odpowiedz Link Zgłoś
damodar To ,co piekne 16.07.02, 04:15 Alicja Rybałko Spotkanie w autobusie Dlaczego się oglądam za tym śmiesznym facetem w poplamionym płaszczu czemu patrzę ze wzruszeniem na jego prawe ramię i żyłkę na skroni po co słucham jak mówi i milczy do tamtej panie nie do mnie wiesz on miał Twoje usta Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 16.07.02, 04:19 Agnieszka Osiecka Jeżeli gdzieś jest niebo Nie wiedziałam, że tak blisko jest to wszystko, to wszystko, o co chodzi... Nie wiedziałam, że tej zimy zatańczymy, zatańczymy jak w ogrodzie... Nie wiedziałam, że się ręce z tego tańca jak z wieńca nie rozpłaczą, nie wiedziałam, że się serca nigdy więcej, nigdy więcej nie rozłączą, nie wiedziałam, że to można - tak bez tchu... nie wiedziałam, że ja także będę Ewą, nie wierzyłam, nie czekałam, nie przeczułam w głębi snu, że jeżeli gdzieś jest niebo, to tu, to tu. Nie wiedziałam, że się serca tak ostudzą, uwierzyłam, że umiera się parami, nie wiedziałam, że się ludzie różnie budzą jak okręty, nie te same, choć w tej samej wciąż przystani... Nie wiedziałam, że to można - tak bez tchu... Nie wiedziałam, że odfrunie, co się rzekło, nie czekałam, nie cierpiałam, nie przeczułam w głębi snu, że jeżeli gdzieś jest piekło, to tu. Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 16.07.02, 04:27 Kazimiera Iłłakowiczówna Licho Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać! Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać, zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami, będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami. Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche, do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę. W stajni rozplotę włosy, zakręcę znów do góry, i przyjdą z ziem indyjskich olbrzymie rogate szczury. Trzeba mnie wziąć do domu, przy stole dębowym posadzić, trzeba mnie długo pieścić, po zimnych stopach gładzić, a kiedy sen mnie zmoże albo zaleję się Izami - długo po czole miedzianym ciepłymi wodzić ustami Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 16.07.02, 04:30 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Erotyk Na rozrzuconych poduszkach z rajskich, jawajskich batików umieram słodko bez żalu, umieram cicho, bez krzyku. -- Czas za firanką ukryty porusza skrzydłem motyla, a moje czoło znużone coraz się niżej przechyla... Wreszcie dotykam Bieguna i śnieg mi taje wśród włosów, a końcem lakierka dosięgam trawy szumiących Lianosów... Leżę na ciepłych krajach, na gorejącym Równiku, i na jedwabnych poduszkach z różnobarwnego batiku... Wyciągam ręce ku Tobie, w Twoją najsłodszą stronę i czuję na rękach gwiazdy nisko nad nami zwieszone... Ogarniam Cię splątanego w pochmurny namiot niebieski, i spada niebo z hałasem, jak belki, wiązania, deski, obrzuca nas półksiężycem, słońcem, obłoków zwojem -- i tak spoczywam � okryta niebem i sercem Twojem... Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 16.07.02, 04:36 Michał Lermontow * * * Posłuchaj: gdy los nam porzucić pozwoli Ten świat, gdzie tak duszą stygniemy powoli, Być może w krainie, gdzie kłamstwo nie znane, Ty będziesz aniołem, ja będę szatanem! Przysięgnij, że raju szczęśliwość porzucisz I że do dawnego kochanka powrócisz! Wygnaniec skazany przez los na zatratę, Niech będzie ci rajem, a ty mi wszechświatem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idiota Re: To ,co piekne IP: *.dyn.optonline.net 16.07.02, 05:26 to co wybierasz to wspaniale Damodar! poslalem ci mail; odpowiesz? idiota, :) Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:19 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Zapomniane pocałunki Kto liczy nasze pocałunki, kto na nie zważa? Ludzie mają troski i sprawunki, Bóg światy stwarza... Zapomniane przez nas dwoje ich różowe mnóstwo spada na dno naszych dusz, jak płatki miękkich, najpiękniejszych róż... Tam leżą i ciasno zduszone na sobie słodkim olejkiem się pocą, który rozpachnia się w nas każdą nocą i każdem ranem, i życia zwykłego jesienne ubóstwo czyni róż krajem, perskim Gulistanem. Kto nasze pocałunki liczy? Kto na nie zważa? Bóg światy stwarza, nie zapisuje w księgach słodyczy... Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:23 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Upał Dni znużone jak muły wloką się po wybojach. W żaluzje pukają kanikuły... Upał przyszedł z ogrodu i zamieszkał w pokojach. Ach, jak pragnę twego serca lodu... Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:29 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska skarga laury więc skończone wszystko między nami nie zobaczę cię więcej na ziemi tłukę więc o drzewo koszyk z malinami pocałunkami naszemi Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:39 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Gorzka zatoka Szeroki, wesoły, wysoki, nieulękły marynarzu siłaczu! Wyłowiłeś mnie z mego płaczu jak syrenę z gorzkiej zatoki... Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:41 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska * * * Gdy pochylisz nade mną twe usta pocałunkami nabrzmiałe usta moje ulecą, jak dwa skrzydełka ze strachu białe - krew moja się zerwie, aby uciekać daleko, daleko, i o twarz mi uderzy płonącą czerwoną rzeką. Oczy moje, które pod wzrokiem twym słodkim się niebią, oczy moje umrą, a powieki je cicho pogrzebią. Pierś moja w objęciu twej ręki stopi się jakby śnieg, i cała zniknę jak obłok, na którym za mocny wicher legł. Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:44 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Berceuse Oczy twe ciche są jeszcze, oczy twe ciche są jeszcze, kiedy mnie bierzesz w ramiona spokojnych gwiazd płyną deszcze, łagodnych gwiazd płyną deszcze i śnieg na śniegu gdzieś kona... W milczeniu zbladły nam twarze, w milczeniu zgasły nam twarze, i dusze bledną w miłości... w błękitnym stoi oparze, w półsennym stoi oparze różowe serce światłości... Spoczywam na twoim łożu, zasypiam na twoim łożu, jak na dnie srebrzystych noszy, stojących gdzieś na rozdrożu, wstrzymanych gdzieś na rozdrożu w oczekiwaniu rozkoszy... Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:47 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Fotografia Gdy się miało szczęście, które się nie trafia: czyjeś ciało i ziemię całą, a zostanie tylko fotografia, to - to jest bardzo mało..... Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:50 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Erotyk Na rozrzuconych poduszkach z rajskich, jawajskich batików umieram słodko bez żalu, umieram cicho, bez krzyku. -- Czas za firanką ukryty porusza skrzydłem motyla, a moje czoło znużone coraz się niżej przechyla... Wreszcie dotykam Bieguna i śnieg mi taje wśród włosów, a końcem lakierka dosięgam trawy szumiących Lianosów... Leżę na ciepłych krajach, na gorejącym Równiku, i na jedwabnych poduszkach z różnobarwnego batiku... Wyciągam ręce ku Tobie, w Twoją najsłodszą stronę i czuję na rękach gwiazdy nisko nad nami zwieszone... Ogarniam Cię splątanego w pochmurny namiot niebieski, i spada niebo z hałasem, jak belki, wiązania, deski, obrzuca nas półksiężycem, słońcem, obłoków zwojem -- i tak spoczywam � okryta niebem i sercem Twojem... Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:53 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Nie wrócę więcej "Nie wrócę więcej! Niech mnie Bóg odrzuci Daleko w gwiazdy! Gdyż mnie świat ten smucił Niewybaczalnie"... "Tak, lecz tu rozkwita Miłość, jak storczyk ustronny... Nie wrócisz?" Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 17.07.02, 01:56 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Nike Ty jesteś jak paryska Nike z Samotraki, o miłości nieuciszona! Choć zabita, lecz biegniesz z zapałem jednakim wyciągając odcięte ramiona... Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 18.07.02, 02:15 Adam Ważyk Niedziela W dzień, za miastem, na rzece, która się już nie pieni, mewy, czy łodzie z żaglami, z krzykiem nadbiegną zewsząd. Połykasz śmietankę obłoków, za miastem, nad rzeką, w zieleni soczystej jak biodra rozkwitłych dziewcząt. W noc, ledwie wzejdzie most, już latarnia prosi o łaskę pieszczoty dla ulic. Ciało, nagie, rozległe, oddala się i przygarnia; ustami przylgnąć, rękami przytulić. Suty i miękki pieszczot aksamit, nagość wprawiona w trzepot i kołys. Serce rozsadza ci pierś jak dynamit, lecz jeszcze dotąd cię straszy ciał, które śniade są, połysk. Jak drżą arterie w przegubach, jak miękką drogę noc ustom mości... Dwa reflektory, źrenice, prześwietlą cię falą miłości. Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 18.07.02, 02:20 Bronisława Ostrowska Kwiat paproci Szłam do ciebie po miłość. Tak zbłąkany śmiałek Idzie po kwiat bajeczny głębiną złych borów, Choć wstrzymują go wabne ramiona rusałek I wyją z ciemnej nocy gromady upiorów. Przeżywa tyle cierpień i tyle przerażeń, I słyszy w całym borze taki płacz pokutny, Tyle krzyczy nań z mroku zawiedzionych marzeń, Że kwiat szczęścia odnajdzie, zerwie Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 18.07.02, 02:27 Jan Lechoń Marmur i Róża Vides ut alta stet... O Tobie myślę dzisiaj w ten czas bezrozumny Wrzasków tłuszczy bezbożnej i pochlebców szumu, Coś uszedł miedzy mirty i białe kolumny Od nadętych pyszałków i tępego tłumu. I tylko co najlepszych wokół siebie zwołał, I licząc złote strofy, i sącząc płyn złoty, Wśród tylu burz i pokus wolnym zostać zdołał I nie zrzekł się rozkoszy nie zdradzając cnoty. Więc chociaż wielkim klęskom muszę dotrwać wiernie I choć mi nie przystoi rozstać się z żałobą, W ten jeden letni wieczór chciałbym przy falernie Na Soracte pod śniegiem - patrzeć razem z Tobą. Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 18.07.02, 02:30 Jan Lechoń * * * Na niebo wypływają białych chmurek żagle, Od twojej płynie strony niebieska fregata, Nie do mnie, nie od ciebie. I poczułem nagle, Że już nigdy nie będzie, jak zeszłego lata. Noc przyjdzie księżycowa i w twoim ogrodzie Na srebrnej trawie cienie ułoży ogromnie. A później będzie koła rysować na wodzie, Gdy będziesz szła ogrodem nie ze mną, nie do mnie. przypisane Wandzie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chrocniak Re: To ,co piekne IP: *.dyn.optonline.net 18.07.02, 03:19 sluchaj, damodar; tu juz nikt nie ma duzej szansy wejsc, oprocz nas bo maja do pupy komputry. a wiec przenies sie gdzie indziej; do zobaczenia , Damodar, :) Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 18.07.02, 04:45 Ricarda Huch Tęsknota Ażeby tylko z tobą być Porzucę bez wahania Rodzinny dom, przyjaciół krąg I wszystkie dobra świata Pożądam ciebie Niby brzegu fala Jako jaskółka na jesieni Co ku południu ot obraca Niczym syn Alp, gdy w szałasie Samotny, nocą utajony Poświatę księżycową Po śniegu turni myślą goni Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 18.07.02, 04:48 Jarosław Klejnocki Zaprzysiężony Kasi Prowadzę cię za rękę przez ten dziwny tunel zegarki fosforyzują ponad ustami para malutkie krople skapują na nasze ciemne twarze trzymam cię mocno mocno a tam nasze miasto świeci jak jubileuszowy tort. Zobacz szepczę cicho choć śpisz i tak nie słyszysz mój wskazujący palec dotyka twoich rzęs cóż mogę cóż ja mogę znowu nadejdzie świt zamkniemy się w swych ciałach na jeszcze jeden dzień. Smutne pąki osamotnione rośliny. Prowadzę cię za rękę i zbyt się może boję zbyt rzadko odwracam głowę choć przecież mi nie znikniesz wybacz tak szybko płyną rzeki taki kruchy pada śnieg i co za siła tkwi w mięśniach rozszarpujących powietrze cóż za rozmarzona niebieskość żegluje ponad nami. Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 18.07.02, 04:52 Jarosław Iwaszkiewicz Amore profano Kotara da nam światło zielone jak woda. Smuga słońca nam powie, że jest nieskończoność, Spokojnego odblasku twardawa łagoda Spłynie na twoje ciało jak jasna zieloność. Na sinym aksamicie będziesz jak morela, Wyłuskana z szat wszelkich, spokojnie okrągła. Przyłożę do twych piersi gestem menestrela Rękę, a pierś twa zadrży jak struna pociągła. Gdy palcem znajdę ust twych jedwabną oponę, Gołębie złotych blasków przelecą sufitem I roztopią się w oknie - pachnącym błękitem. Zielenią zadumaną i żółcią karmione. Wreszcie na bladych okien wodniste zasłony Upadnie siny wieczór w czarną noc zmieniony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rozalia Re: To ,co piekne IP: 66.213.109.* 29.08.03, 02:24 Gość portalu: idiota napisał(a): > > to co wybierasz to wspaniale > Damodar! > poslalem ci mail; > odpowiesz? > > idiota, :) > > Spadaj stad blaznie. Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To, co piękne... 18.07.02, 23:58 Jan Lemański Chcę, by mi twoje oczy Chcę, by mi twoje oczy jedyne, jarzące Zabłysły w życia nocy samotnej, tułaczej; By mi żywiej płonęły, niż innym, inaczej; Żeby przy mnie jaśniały, a gasły w rozłące. Chcę być twoją radością i łzami twych płaczy. Niech mię twoje wołają sny niepokojące I roztęskniona twoja myśl niech mię oplącze, Jak dziewannę powoje przy chacie wieśniaczej. Chcę, by mię twoich włosów osypały zwoje, Rozplatane i wonne, i były mym licom Szatrem liści zwieszonych nad szemrzącym zdrojem W dzień upalny - i nieme kochania tęsknicą, Niech ramiona mię twoje łamliwe ochwycą W dzień upalny, gdy kwitną dziewanny, powoje... Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To, co piękne... 21.07.02, 23:16 Tomasz Łubieński Pod Filadelfią Jej palce, moje ręce w sierści psa wieczorem jak mogły minąć się, niezrozumiałe, jeden puls za daleko, paznokieć za późno i od razu cofają się w przeciwne strony, do wschodu słońca i ku zachodowi, byle najdalej, póki bezpowrotnie, łamią się między nimi tępe płaskowzgórza, kwitną leśne zasieki, mury zagraniczne, upływają kaskady, huśta się ocean, bo na tamten półuśmiech, niby zapytanie, inne każdemu życie, inna śmierć, roztrąciły skrzydłami, zamiast odpowiedzi, jej palce, moje ręce, w sierści psa, wieczorem. Odpowiedz Link Zgłoś
poeta2 Re: To, co piękne... 21.07.02, 23:22 lady love She is standing on my eyelids And her hair is in my hair She has the color of my eye She has the body of my hand In my shade she is engulfed As a stone against the sky She will never close her eyes And she does not let me sleep And her dreams in the bright day Make the suns evaporate And me laugh cry and laugh Speak when I have nothing to say Paul Eluard Odpowiedz Link Zgłoś
poeta2 Re: To, co piękne... 21.07.02, 23:39 Suzanne takes you down to her place near the river you can hear the boats go by you can spend the night beside her And you know that she half crazy but that's why you want to be there and she feeds you tee and oranges that come all the way from China And just when you mean to tell her that you have no love to give her she gets you on her wavelength and she lets the river answer that you've always been her lover And you want to travel with her you want to travel blind and you know that she can trust you for you've touched her perfect body with your mind And Jesus was a sailor when he walked upon the water and he spent a long time watching from his lonely wooden tower and when he knew for certain only drowning men could see then he said All men will be sailors then until the see shall free them but he himself was broken long before the sky would open forsaken, almost human he sank beneath your wisdom like a stone And you want to travel with her you want to travel blind and you think maybe you'll trust him for he's touched your perfect body with his mind Now Suzanne takes your hand and she leads you to the river she is wearing rags and feathers from Salvation Army counters And the sun pours down like honey on our lady of the harbour And she shows you where to look among the garbage and the flowers There are heroes in the seaweed there are children in the morning they are leaning out for love they will lean that way forever while Suzanne holds the mirror And you want to travel with her you want to travel blind and you know that you can trust her for she's touched your perfect body with her mind Leonard Cohen Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To, co piękne... 21.07.02, 23:45 Widzenie sadu A sad przeszyty strzałą jabłkami pachnie nadal Bóg w sadzie rzekł archanioł i w sadzie pociemniało od psalmu i od złota A sad przeszyty strzałą jabłkami pachnie nadal śmierć w sadzie szepnął Adam i w sadzie pojaśniało od kości i od moczu I widział sad archanioł Do jego złotych pleców przyszyty strzałą uciekał sprzed tym bogiem złamanym skrzydłem upadając na nieśmiertelność poranioną i na śmiertelne sadu ciało Takoż widział sad Adam W jego koronie przeszyty strzałą z jabłkiem w przełyku kamieniem spadał w śmierć nieśmiertelną przez sadu złotą sieć w śmiertelne sadu ciało Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
poeta2 Re: To, co piękne... 21.07.02, 23:51 Samotny O AUTORZE -------------------------------------------------------------------------------- Samotny Potrafiłbym żyć bez ciebie Żyć samotny Kto mówi Kto może żyć samotny Bez ciebie Kto Być na przekór wszystkim Być na przekór tobie Noc się posunęła Niby bryła kryształu Mieszam się z nocą Paul Eluard Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To, co piękne... 21.07.02, 23:57 Mrowisko Człowieczek suchy patyk odarty z liści nagi stoi w mrowisku przestępuje z nogi na nogę Chce zakwitnąć chce być jabłonią archaniołem bogiem chce być Mrówki po nim idą przenoszą swój dobytek na jego głowę Człowieczek suchy patyk otwiera usta w jego gardle skowronek śpiewa Od tego śpiewu jego głowa jak złote berło podskakuje Czarne mrówki spadają z głowy Głowa jest czysta głowa świeci jaśniej od berła Człowieczek suchy patyk przymyka oczy Teraz w sobie widzi anioła widzi boga do czarnych kostek złoconego Człowieczek suchy patyk stoi w mrowisku nieruchomo Człowieczek kwitnie Mrówki po nim idą przenoszą swój dobytek Znikają w jego ustach Człowieczek biała jabłoń modli się W jego wnętrzu rośnie mrowisko Stamtąd krzyczy archanioł zjawia się bóg płonący Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To, co piękne... 22.07.02, 00:02 Pytać zawsze - dokąd, dokąd? Gdzie jest prawda, ziemi sól, Pytać zawsze - jak zagubić, Smutek wszelki, płacz i ból Chwytać myśli nagłe, jasne, Szukać tam, gdzie światła biel, W Twoich oczach dwa ogniki, Już zwiastują, znaczą cel, W Twoich oczach dwa ogniki, Już zwiastują, znaczą cel. Świecie nasz, świecie nasz, Chcę być z Tobą w zmowie, Z blaskiem twym, siłą twą, Co mi dasz - odpowiedz! Świecie nasz - daj nam, Daj nam wreszcie zgodę, Spokój daj - zgubę weź, Zabierz ją, odprowadź. Szukaj dróg gdzie jasny dźwięk, Wśród ogni złych co budzą lęk, Nie prowadź nas, powstrzymaj nas, Powstrzymaj nas w pogoni... Świecie nasz - Daj nam wiele jasnych dni! Świecie nasz - Daj nam w jasnym dniu oczekiwanie! Świecie nasz - Daj ugasić ogień zły! Świecie nasz - Daj nam radość, której tak szukamy! Świecie nasz - Daj nam płomień, stal i dźwięk! Świecie nasz - Daj otworzyć wszystkie ciężkie bramy! Świecie nasz - Daj pokonać każdy lęk! Świecie nasz - Daj nam radość blasku i odmiany! Świecie nasz - Daj nam cień wysokich traw! Świecie nasz - Daj zagubić się wśród drzew poszumu! Świecie nasz - Daj nam ciszy czarny staw! Świecie nasz - Daj nam siłę krzyku, śpiewu, tłumu! Świecie nasz - Daj nam wiele jasnych dni! Świecie nasz - Daj nam w jasnym dniu oczekiwanie! Świecie nasz - Daj ugasić ogień zły! Świecie nasz... Świecie nasz, świecie nasz, Chcę być z Tobą w zmowie, Z blaskiem twym, siłą twą, Co mi dasz - odpowiedz! 1970 Marek Grechuta Odpowiedz Link Zgłoś
damodar To ,co piekne 23.07.02, 01:25 Ziarenko trawy Zwierzęta drzewa ptaki Pomiędzy nimi przelatują ziarenka deszczu trawy snu Zwierzęta drzewa ptaki cięższe od skrzydła skiby chleba od wyjętego pługa z jutrzni Pośrodku siedzą ojciec matka Siedzą pośrodku: Biblia sen Dotknąć ich ręką a w nich sady sypią jabłkami w zboża, w wody Sypnąć mak na nich a z ich snu wychodzą dzieci w zboża w sad w staw karych koni złotych jutrzni Zwierzęta drzewa ptaki Pośrodku ojciec matka Dotknięci dłonią makiem idą polem i jutrznią idą Biblią Na kiju niosą susz koźlątko bochenek chleba skopiec mleka Zwierzęta drzewa ptaki Na jednym z nich odjeżdżał ojciec w komiśnych butach w rogatywce Ale ptak ciężki: skiba pług upadł w brzuch koński w łajno w zmierzch Zwierzęca drzewa ptaki wietrzą złamane pióra wietrzą sowę pod pełnią Wylizują saletrę z dłoni z czoła pot ziarenko trawy spod paznokci Spis treści Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 23.07.02, 02:27 * * * [Stoją gorzkie pagórki...] Stoją gorzkie pagórki, bo gorzka jest zieleń, gdzie przebiega wilk nocy i prędki dnia jeleń, nie spotkają się nigdy w ruchomej przestrzeni, wilk w jelenia, a jeleń się w wilka zamieni. U pagórków dolina Dunajcem rozcięta jak gałęzią miłości zrywaną zbyt chciwie przez podobne do światła i wiatru dziewczęta, bo gdy biegną - nie skrzypi miedziane igliwie. Pachnie zieleń obmyta przez wiatry i deszcze i dolina się słońcem wypełnia po brzegi, choć wśród lasów zbliżonych do nieba śpią jeszcze dzikie stada gołębi i białe śpią śniegi. Szukać ciebie nie trzeba, bo jesteś pod ręką, biedna moja kołysko uśpiona piosenką pod pagórkiem z jałmużny, gdzie ojciec mój orze ziemię, gdy po ziemi przechadzają się zorze. Do ciebie idę, dziadku, siedzący na progu z fajką w zębach tak starą, że chyba po Bogu dziedziczysz ją, a tytoń na pewno masz z raju, bo dym pachnie jak lato i jesień w mym kraju. Lubię słuchać twych baśni pod zmierzchem kasztanów i patrzeć, jak się bawi twoimi wąsami wnuczka - iskra uśmiechu. A ty się zastanów nad jej dłonią wzniesioną po gwiazdę nad nami. Do ciebie idę, matko, po trzykroć cierpieniem ugodzona w dno serca, by stało się zadość woli nieba, gdyż niebo jest twoim sumieniem i sumieniem tych, którzy zabili twą radość. Wiem, że nigdy dla ciebie nie znajdę pól śniegu tak pokornie białego, byś mogła iść po nim do twych synów, co leżą zabici na brzegu niemej wody, z gałązką jedliny u skroni. Do was, ludzie, przychodzę, gdy śpicie przy oknie uchylonym do sadu, a w sadzie świt moknie i groch burzy po dachu blaszanym się toczy, zanim słońce przywróci wam mowę i oczy. Będę chodził za wami i będę wam cieniem, kiedy cień wam spod głowy wytrąci sierp żniwa; deszczem będę, gdy wody ze źródła ubywa, a pola są przebite na wylot pragnieniem. Wyście mi dali wszystko, co może dać człowiek dziecku ziemi tak biednej, że siebie się wstydzi: dach nad głową, chleb, wodę i światło u powiek i jeszcze coś, lecz tego prócz was nikt nie widzi. Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: To ,co piekne IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.08.02, 18:26 I jak? Skończyły się chęci? Nie należało być tak samolubnym i wysłuchac innych Trchę się posprzeczac dopiec Człowiek sam nic nie znaczy. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :©:©: :::::::::::::::::::::::::::::::::::::To ,co piekne IP: *.cm-upc.chello.se 16.08.02, 01:38 www.grunch.net/synergetics/ Odpowiedz Link Zgłoś
damodar To co piekne 14.09.02, 16:53 Misterium człowiecze Czlowiek przez białe pole biegł. Nad nim świątkowie polni kapliczkę jego nieśli: trzy deski zbite w trójkąt z źrenicą Opatrzności. Ziemia krążyła jabłkiem: zieleń, czerwień i biel. Po tym jabłku biegł człowiek: kapliczka, trójkąt, oko. Człowiek biegł obok nas. Twarz jego: żółć i ocet nad słodkim jabłkiem ziemi. W dzbanku śpiewał jabłecznik. Człowiek biegł obok nas. Jego stos pacierzowy: palona w rurze glina. Pomiędzy nami krążył placek: służka weselny. Człowiek wbiegł w białe pole. Nad nim świątkowie polni kapliczką potrząsali, trójkątem z desek trzech niebo mu tłumaczyli. Człowiek klęczał. Potrząsał głową. Z człowieka iskry szły. Wtedy z pobliskich pól przybiegli chłopi. Twarz jego żółć i ocet dali deszczom do picia. Jego stos pacierzowy - poplonom do zjedzenia. Wtedy wstałem ze snopka, aby zdjąć z pola cień jaszczurki i kamienia. Chłopi na snopku nieśli podobne zbożu ciało. To było zwierzę. Inni to ciało posadzili w ziemi. Na niej drzewko. Na tym drzewku kapliczkę: trzy deski zbite w trójkąt. To był człowiek. Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 14.09.02, 16:58 Pacierz zaklinający Oczyść nas ziemio tak jak się oczyszcza nóż zardzewiały ze szpiku kostnego Liściu ostatni oczyść polne nasze źrenice ze szkla w obłokach tłuczonego Oczyść nas ze skrofułów z czyraków czarnej śniedzi z pamięci ropnej która nad słowem brat się biedzi Oczyść nam rękę prawą i wyjmij z niej ten kamień którym się lód i czaszkę kruchszą od lodu łamie Lewą rękę nam oczyść kiedy przez siódme rzeki próbuje grosz położyć na ojcowskie powieki A nade wszystko oczyść język i nasze usta z których woła i woła w drucie kolczastym pustka Oczyść nas ziemio tak jak się oczyszcza nóż zardzewiały ze szpiku kostnego Liściu ostatni oczyść polne nasze źrenice ze szkła w obłokach tłuczonego Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 14.09.02, 17:09 Pacierz prywatny Przebacz mi duchu nieśmiertelny trawy łzo spływająca po końskim obliczu oślepły kocie i ty psie kulawy skuczący głuszkiem z miodnego koniczu Przebacz mi nożem nacinana brzozo jabłonko pętlą duszona na wiosnę mircie weselny co cię w piasek wiozą lampo z jesieni świecąca żałośnie Wstyd mi przed wami i przed wami tylko mogę po nocach mówić te pacierze które owieczkę przebaczają wilkom i ścielą katu z siennej łaski leże Przebacz mi losie tę czapkę błazeńską którą na głowie od lat wielu noszę i to przegrane na śmietniku księstwo z królem strąconym w śmietnikowe kosze Przebacz mi wiarę i chłopską nadzieję że się pszenicą zazieleni kamień Kur po raz trzeci w tym królestwie pieje Zamień go trawo na papugę Zamień Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 14.09.02, 17:16 Pacierz kolędowy W moje źrenice pada śnieg śnieg pada w twoje ślepia koniu więc nie widzimy kto na błoniu szyje czerwoną nicią ścieg Pamięć mi mówi że to anioł instynkt twój szepcze że to bies A może tam się same łamią opłatki krwinek na nasz chrzest Może wyszywa się w kolędzie z moich i twoich końskich win to co na pył niebieski będzie zmielone przez odwieczny młyn A może ktoś wyszywa ścieżkę dla twoich kopyt i mych nóg żebyśmy po niej mogli jeszcze dojść tam gdzie rodzi się nasz bóg I upaść razem na kolana i rozgryzając źdźbło po źdźble słuchać jak trzeszczy zapisana kolęda w trawie i we śnie: nie chodź koniu po tym błoniu nie myśl człeku po tym ćwieku w wigilijną noc w wigilijną noc hej kolęda kolęda w wigilijną noc Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 16.09.02, 02:32 Suzanne Suzanne takes you down to her place near the river you can hear the boats go by you can spend the night beside her And you know that she half crazy but that's why you want to be there and she feeds you tee and oranges that come all the way from China And just when you mean to tell her that you have no love to give her she gets you on her wavelength and she lets the river answer that you've always been her lover And you want to travel with her you want to travel blind and you know that she can trust you for you've touched her perfect body with your mind And Jesus was a sailor when he walked upon the water and he spent a long time watching from his lonely wooden tower and when he knew for certain only drowning men could see then he said All men will be sailors then until the see shall free them but he himself was broken long before the sky would open forsaken, almost human he sank beneath your wisdom like a stone And you want to travel with her you want to travel blind and you think maybe you'll trust him for he's touched your perfect body with his mind Now Suzanne takes your hand and she leads you to the river she is wearing rags and feathers from Salvation Army counters And the sun pours down like honey on our lady of the harbour And she shows you where to look among the garbage and the flowers There are heroes in the seaweed there are children in the morning they are leaning out for love they will lean that way forever while Suzanne holds the mirror And you want to travel with her you want to travel blind and you know that you can trust her for she's touched your perfect body with her mind Leonard Cohen Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolargol Re: To co piekne IP: *.vic.bigpond.net.au 16.09.02, 02:37 www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=2986149 Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 16.09.02, 02:38 Świerszcze w obrębie parku milkną tylko po to, żeby mocniej zaznaczyć swoją obecność. W pięknym parku Névons w objęciu łąk i błoni, Strumień bez wodospadu, Chłopiec osamotniony Pogodnieją cieniując Swój żal nieutulony. W pięknym parku Névons Rebeliant skrył się razem Z chłopcem i ze strumieniem, Z ułudnym ich mirażem. W pięknym parku Névons Lato wzejdzie agonią I świerszcze oniemieją, Które czasem nie dzwonią. Rene Char Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 16.09.02, 02:46 Samotność jest jak deszcz. Z morza powstaje, aby spotkać zmierzch; z równin niezmiernie szerokich, dalekich, w rozległe niebo nieustannie wzrasta. Dopiero z nieba opada na miasta. Mży nieustannie w godzinę przedświtu, kiedy ulice biegną witać ranek, i kiedy ciała nie znalazłszy nic, od siebie odsuwają się rozczarowane; i kiedy ludzie, co się nienawidzą, spać muszą razem - bardzie jeszcze sami: samotność płynie całymi rzekami. Reiner Maria Rilke Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 16.09.02, 03:41 Gdy widzisz ptaka w locie jak wolny jest Jak płynie sobie, aż po nieba kres Wiedz - niebo bywa pełne wichrów i burz A z lotu ptaka już nie widać róż Bo wolność - to nie cel lecz szansa by Spełnić najpiękniejsze sny, marzenia Wolność - to ta najjaśniejsza z gwiazd Promyk słońca w gęsty las, nadzieja Wolność to skrzypce z których dźwięku cud Potrafi wyczarować mistrza trud Lecz kiedy zagra na nich słaby gracz To słychać będzie tylko pisk, zgrzyt, płacz Bo wolność - to wśród mądrych ludzi żyć Widzieć dobroć w oczach ich i szczęście Wolność - to wśród życia gór i chmur Poprzez każdy bór i mur znać przejście Wolność lśni wśród gałęzi wielkich drzew Które pną się w słońce każda w swoją stronę Wolność brzmi jak radosny ludzi śmiech Którzy wolność swą zdobyli na obronę - Zwycięstwa, mądrości, prawdy i miłość Spokoju, szczęścia, zdrowia i godności Wolność to diament do oszlifowania A zabłyśnie blaskiem nie do opisania Wolność to także i odporność serc By na złą drogę nie próbować zejść Bo są i tacy, którzy w wolności cud Potrafią wmieszać swoich sprawek bród A wolność - to królestwo dobrych słów Podłych myśli, pięknych snów, to wiara w ludzi Wolność - ją wymyślił dla nas Bóg Aby człowiek wreszcie mógł - w niebie się zbudzić Marek Grechuta Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 16.09.02, 14:24 Nie chciałem. Nie chciałem ci nic powiedzieć. Zobaczyłem w twoich oczach dwa drzewka oszalałe. Z wiatru, ze śmiechu i złota. Chwiały się. Nie chciałem. Nie chciałem ci nic powiedzieć Federico Garcia Lorca Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 16.09.02, 22:37 Pacierz snu mojego Mówię do snu mój bracie połóż się przy mnie połóż - Nie mogę W niebo czerpak wstawiłem dziś na połów Tam nie ma ryb i anioł nie pluska się od dawna - Broń tam jest porzucona i partyzancka sława Nie znoś stamtąd tej broni nie rozkładaj na sianie - A jak oni tu przyjdą zanim połów się stanie To chociaż mnie nie musztruj nie każ spać z karabinem - W twoim kraju pod bronią sny sypiają dziecinne Ale kiedy w sen wchodzę broń mnie twoja uwiera - Dziad twój sypiał na dłuższych niż sny twoje giwerach Nie znam go a twarz jego Kropla potu na chuście - On tu idzie Sny moje przepuśćcie go przepuśćcie - A ty się do snu mego połóż mój bracie połóż - Nie mogę W niebo czerpak wstawiłeś dziś na połów Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Re: To co piekne 16.09.02, 23:38 Ty zawczasu utracona kochanko. Ty, która nigdy nie przyszłaś, nie wiem, jakiej muzyki tony lubisz. Nie próbuję, gdy rozkołysze się przyszłość, rozpoznać ciebie. Wszystkie wielkie obrazy we mnie, w oddali doświadczony krajobraz, miasta, wieże i mosty i nie przeczuwany zakręt drogi, i potęga krajów owych, przenikniętych niegdyś przez bogów: wszystko urasta we mnie do znaczenia dzięki tobie, która mi umykasz. Ach, ogrodami jesteś Ach, patrzałem na nie z taką nadzieją. Otwarte okno w willi wiejskiej - i prawie zbliżałaś się do mnie w zadumie. Znajdowałem ulice, którymi właśnie przechodziłaś - i lustra w sklepach handlarzy miały jeszcze zawrót głowy po tobie i zlęknione odrzucały mój zbyt nagły obraz. - Kto wie, czy nie ten sam ptak przelatywał nas dżwiękiem wczoraj, osobno, w wieczorze? Rainer Maria Rilke Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Re: To co piekne 16.09.02, 23:46 Gwiazdy, śpiący i duchy, słabe ich powiązanie; nocą Mistrz nagłym ruchem ład przeprowadza w planie. Ponad rysunkiem sennym wyciąga, przeciąga linie, kiedy ten projekt dzienny w kruchym się domu rozpłynie. Tylko do tych, co kochają boskie dochodzą znaki, bo w snach, pełnych wód, odbijają kwiaty, kamienie, ptaki. Gdy pomysł w nim nabrał życia jak ptaków wniebowstąpienia rzuca tajemnic odbicia w blask ich odzwierciedlenia. Rainer Maria Rilke Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 17.09.02, 05:40 Ja tak tylko udaję, Że się nocy nie boję, Kiedy w moim pokoju Przed czarnym oknem stoję. Aby spojrzeć na niebo, Siłą przymuszam siebie - I widzę straszne obłoki I straszne gwiazdy na niebie. I drzewo takie czarne, Co rośnie niedaleko, Gdy schowam się do łóżka, Zostaje pod powieką. Przyciskam się do piersi Twojej, gdzie serce śpiewa, A w nim prawdziwe szemrzą Spokojne noce i drzewa Jaroslaw Iwaszkiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Re: To co piekne 17.09.02, 15:28 Przyjacielu wielu dali, milczący, odczuj, jak twój oddech zwiększa przestrzeń. Pod stropami posępnych dzwonnic daj sie dzwonić. To, co trawi cię jeszcze, siłą swą przewyższa pożywienie. Bądź w przemianie nieustannym mijaniem. Czym jest twe bolesne doświadczenie? Jeśli napój gorzki, w wino się zamień. Na rozstaju zmysłów bądź w godzinę nocy tej z nadmiaru czarnoksięstwem, sensem jej niezwykłego spotkania. I gdy pamięć ziemska cię wygania, do milczącej ziemi powiedz: Płynę. Do spieszącej wody powiedz: Jestem. R. M. Rilke Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 18.09.02, 02:47 Sam na sam trzeba gadać z nocą, Szeleścić ciemnym świerków gąszczem, Splątaną gałąź rozplątywać I szeptem odgadywać liście... Głęboko schylić się nad wodą, Rękami zróść się z wodorostem I drzew ramiona beznadziejne Dzielić i łączyć w plusku fali... I w splocie czarnych słów i roślin, W odbiciu gwiazd, w oprzędzie nocy Ujrzeć swe rysy w lustrze wody: Piękniejsze... zatarte... Jaroslaw Iwaszkiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Re: To co piekne 18.09.02, 12:28 ... Czy to nie cud był? Aniele, o, zdumiej się, że tym jesteśmy, o Wielki, opowiedz, żeśmy tak wiele zdołali, mój oddech nie starczy dla pieśni pochwalnej. Więc nie przeoczyliśmy, nie utraciliśmy owych wnętrz, ku nam skłonionych, owych naszych przestrzeni. (Jak muszą być przeraźliwie wielkie, że ich nie przepełniły tysiąclecia naszego uczucia). Lecz wieża była ogromna, nieprawdaż? Aniele, była - ogromna nawet przy tobie? Chartres było wielkie - i muzyka wzbiła się jeszcze wyżej i nas przerosła. I tylko kochająca, samotna - och, przy nocnym oknie... czy nie sięgnęła twych kolan? - Nie myśl, że wzywam, Aniele, a gdybym nawet cię przyzwał! - Ty byś nie przyszedł, gdyż zew mój zawsze odrzuca; przeciw tak silnemu prądowi nie możesz kroczyć. Jak wyciągnięte ramię jest krzyk mój. I jego do chwytu w górze otwarta dłoń zostanie przed tobą jak odpór i ostrzeżenie, o Nieobjęty, rozwarta. R.M. Rilke, Siódma elegia Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 20.09.02, 01:02 Pacierz naszej pamięci Módlmy się módlmy zanim nas uśmiercą język nam wytną i gips w ranę wleją bo jak różaniec kości z ziemi sterczą i każdy listek na nich jest nadzieją A choćby zjadły psy piszczel ostatnią i każdy listek wydziobały kury módlmy się módlmy ujadając bratnio na obłok żywcem odarty ze skóry Na tym obłoku odjeżdzają przecie widma snów naszych z zapartów wyklute i płanetnicy bijący się w lesie na pięści gromem niebieskim okute Módlmy się módlmy póki się nie stanie lipcowej rzeki tak pachnące ciało że się przemyje w niej ranę po ranie i znów się będzie jak dawniej kochało psa leżącego w południowej trawie kurę gdaczącą że w zaświecie zniosła dziadka śpiącego na kościelnej ławie i sygnaturkę w którą dzwoni rosa Módlmy się módlmy póki nie wiadomo z rosy czy z płaczu mokre nasze twarze póki nić złotą wiją na wrzeciono w pamięci naszej postawione straże Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 20.09.02, 01:06 Pacierz ułański A w miasteczku nie większym niż groszowa reszka koń zrośnięty z ułanem od wiek wieków mieszka Ziarnko owsa koniowi za wikt starcza wszystek ułanowi nad stajnią niebios siwy listek Nie pamięta w miasteczku nikt jak to się stało że się ułan zrósł w jedno ze swym koniem ciało z jakiej bitwy wrócili i z jakim królestwem żeby dziwić tak wszystkich pospólnym jestestwem Żeby siodło w krzyż koński wrosło aż do szpiku ułan mówił do siebie pocwałuj koniku a koń szeptał ułańsko nie tylko w Wigilię takiej wódki nie piłem mój panie jak żyję I nikt już się nie dziwi w miasteczku i za nim że są tacy zrośnięci z koniem swym ułani (czasem tylko wędrowiec idący z daleka przerażony na jeźdźca i konia zaszczeka) Nikt nie dziwi się więcej do gazet nie pisze i z uciechy nie włazi na wieże najwyższe żeby stamtąd na trąbce w cztery świata strony zagrać hejnał ułański z tym koniem sprzężony Czasem tylko (nie więcej niż trzy razy w roku) koń dostaje świąteczne dwa ziarnka obroku i cwałuje przed dziećmi w welonach i różach jak w staroświeckich księgach zapomniana burza I dziewczyna wprost z drzewa kąsająca wiśnie amarantowym sokiem na ułana tryśnie i ucieka ze śmiechem w zagajnik zroszony w którym z naszej pamięci dziobiąc kraczą wrony Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 20.09.02, 01:12 Pacierz dwugroszowy Modlą się w lesie pracowicie mrówki pszczoły z wosku budują romańskie kościoły a śmiech twój mewo budzi słone echo w sitowiu w które mój anioł zapada A jest on z soli (Tak przynajmniej twierdzi moja matka po trzykroć do tej samej wody wsypująca dni szarych obrane ziemniaki) I jest nie większy od zwiniętej dłoni którą się wsadza w kobyle łożysko i w brzuch lipcowy ziemi żeby z nich wyjąć za mączne kopytka mokrego źróbka cwałujących zbóż Anioł nie większy od zwiniętej dłoni anioł lewicy i prawicy anioł chodzą koło mnie na pięciu paluszkach i dni sitowie do jutrzenki łamią Lecz prócz anioła wrosły w moje dłonie za skórę w mięso dwa miedziane grosze żebym mógł kupić za nie kiedy zechcę twoje królestwo mój aniele prawy i twoje księstwo mój aniele lewy Dwa grosze wrosły Ten z orłem w prawicy rozwija skrzydła i skóra mi Pęka i latać mogę na jawie i we śnie A ten w lewicy: zaśniedziała reszka na której wesprzeć nawet się nie można gdyż boli jak gwóźdź Z tych też powodów choć mówią że z innych noszę w kieszeni zaciśnięte pięści I tylko tobie matko podaję prawicę i tobie siostro bracie mój i żono i tobie jeszcze który na kolanach odchodzisz w trawy w przedwieczornej rosie żeby twej twarzy łza nie wydziobała Do reszty reszkę wyciągam z kieszeni Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 20.09.02, 01:17 Pacierz najsłodszy Co jest najsłodsze Matka mówi sen Przecież nie jabłka i nie miód spadziowy Senność z łąk naszych ssie bezsennie dren żeby tak w czerwcu nie biła do głowy Zazwyczaj w czerwcu wypada mi z rąk różaniec kiedy modlę się przy oknie i nic nie czuję oprócz dusznych łąk na których anioł co zwiastował moknie Komu zwiastował jeszcze spytać chcę jak człowiek wiecznie na ciekawość chory i nawet nie wiem że za dzikim bzem sąsiadka mleko rozdaje z obory A niech rozdaje do porannych zórz niechaj Kusego czarownica poi młoda jest przecież więc jej z białych zbóż bielsze nad smyczek kochanie się stroi Ja bym w jej wieku wynosiła też wiaderka z mlekiem i poiła skrycie zakwitający do mgły białej bez w kochaniu słodszy nad sen i nad życie A tak powiadam najsłodszy jest sen i o nim myślę do zgrzebnego rana słysząc jak łąki ssie bezsennie dren i siwa głowa kiwa się sterana Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 20.09.02, 01:30 Pacierz rzeczny Niosę w ramionach rzekę i kładę ją w kołyskę Stopo jedyna kołysz do snu jej płacz majowy i smutki nasze wszystkie Dłonie kładę na głowie żeby wyjąć z jej źrenic szczenięta psie i kocie na widzenie weselne iskrzących się w niej pszenic A gdy zasypia słucham jak dziobie coraz gęściej jej ciało pot matczyny piorącej dla nas wiecznie pieluch żółte kaczeńce Po czym zdejmując stopę z bieguna słyszę jeszcze jak moja matka niesie nas i rzekę w ramionach w bujniejsze od niej deszcze Pamięci Matki i Siostry Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
veza Re: To co piekne 20.09.02, 01:37 że pod kwiatami nie ma dna to wiemy wiemy gdy spłynie zórz ogniowa kra wszyscy uśniemy będzie się toczył wielki grom z niebiańskich lewad na młodość pól na cichy dom w mosiężnych gniewach świat nieistnienia skryje nas wodnistą chustą zamilknie czas potłucze czas owale luster póki się sączy trwania mus przez godzin upływ niech się nie stanie by ból rósł wiążąc nas w supły chcemy śpiewania gwiazd i raf lasów pachnących bukiem świergotu rybitw tnących staw i dzwonów co jak bukiet chcemy światłosci muzyk twych dżwięków topieli jeść da nam takt pić da nam rytm i da się uweselić którego wzywam tak rzadko Panie bolesny skryty w firmamentu konchach nim przyjdzie noc ostatnia od żywota pustego bez muzyki bez pieśni chroń nas Józef Czechowicz Modlitwa żałobna Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 21.09.02, 06:11 Pacierz łąkowy Niosę w ramionach łąkę i kładę ją na stole Zobacz mamo jak łąka wywołuje z zaświatów nasze światy bawole Jak przez igielne ucho zmarłą kozę przeciąga krasulę i kasztankę i znanego ci z Pisma dwugarbnego wielbłąda Jak skrzętnie w dzwonie trawy wije gniazdo skowrończe żebyś pamiętać mogła w innym świecie niż nasz o jeszcze naszej łące I żebyś mogła idąc przez łąki umajone stanąć w każdej kapliczce Całujemy twe stopy od rosy rozognione Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 21.09.02, 06:14 Pacierz jabłonkowy Jeszcze do izby wniosę wyciętą z wiosny jabłoń Matko królowo nasza i wszystkich rojów pszczelich na mgnienie w jej koronę zwabiona miodnie zabłądź W kwiatowy pyłek w pył modlitewnika który wyjęty z twoich rąk leży na moich wierszach jak opoka wycięta z innej od naszych góry I jeszcze raz brzemiennie w owoc się wieczny zawiąż lub chociaż daj powiedzieć słowo że jesteś z nami nie tkniętym wiosny tej przez twoje ręce trawom Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 21.09.02, 06:18 Pacierz godzinkowy Sąsiadka rano cię widuje jak stoisz w furtce i pod gruszą którą nawiedził pszczeli rój Cisza jest taka że jesiony osłaniające komin popiół z dawno spalonych listów prószą Więc zjawą jesteś gospodynią bez kur bez kaczek i bez psa który po śmierci szczeka jeszcze z progu z piwnicy w dzikim bzie a z jego ślepiów spływa większa niż cały dom woskowa łza Przytul do kolan do podołka to bezistnienie psie i powiedz brzęczeniem pszczelim wróblim piskiem czemu się sieje obraz twój przez gruszę naszą przez jabłonie i wyjąć można cię spod powiek żebyś chodziła znowu boso po trawie jeszcze nie skoszonej w godzinkach cała i w litaniach i zamiast jagieł wróbli świergot sypała kiedy anioł pański kołysze zbóż czerwcowych dzwony Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Re: To co piekne 21.09.02, 12:16 ... Co począć, że purpura obłoków wieczornych trwa na zielonkawym niebie, gdy z lewej strony już widnieje księżyc, a gwiazda, kosmata i ogromna, za którą ciągnie noc, szybko blednie, po prostu topnieje w oczach? że koleiny na szerokim trakcie, wiodącym pośród drzew i obok młynów, które przed laty należały do mnie, nim ci kupiłem za nie bransolety, ścieląc się przed nami, kończą się tam, za zakrętem, i nic na to nie można poradzić, choć nas tam czeka gościnny dom? że moje wiersze, które tak cenię, jak Kallimach i wszelki inny wielki poeta, pełne miłości i najtkliwszych uczuć, i zwiewnych myśli posłanych przez bogi, radość moich świtów, gdy jasne niebo, jaśmin pachnie z okien, jutro, jak wszystko, odejdą w niepamięć? że zniknie mi z oczu widok twej twarzy? że twój głos ucichnie? że wyschnie wino, że zwietrzeją wonie i że tkaniny najbardziej kosztowne zbutwieją w ciągu stuleci? Czy mniej mogę kochać te miłe, kruche rzeczy za ich nietrwałość? Michał Kuzmin Z "Pieśni aleksandryjskich" Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Re: To co piekne 21.09.02, 12:22 ... Natura - to też Rzym, w nim rys jej rzeczywisty. Obywatelską moc widzimy na przykładach Otwarty nieba cyrk i błękit przezroczysty, Szerokie forum pól i gajów kolumnada. Natura - to też Rzym, i po cóż niespokojnie Pytania nasze znów ku bogom darmo biegły: Wnętrzności ofiar są by wróżyć losy wojnie, Niewolnik, aby zmilkł, a do budowy - cegły! Osip Mandelsztam Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Re: To co piekne 21.09.02, 12:30 Przetaczasz się z hukiem przez drzewa, rozłupujesz żywą gałąź: gałąź jest biała, zieleń zdławiona, każdy liść jest rozdarty jak rozszczepione polano Obarczasz drzewa czarnymi kroplami, wirujesz, huczysz: rzuciłaś ciężkim zerwanym liściem w wiatr - ciśnięty szybuje i śpiewa, zielony kamień. Hilda Doolittle Burza Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: Cisza 21.09.02, 21:11 Pacierz zakazany Nie śpij w tej izbie Ona po niej chodzi i załamuje dłonie I na strych nie wchodź po drabinie jej anioł po niej cicho płynie Nie wchodź do stajni Tam króliki jedzą z nią razem czosnek dziki Nie łaź o zmierzchu za stodołę w bzie dzikim jej kolana gołe Jej dłoń kaleka ci się przyśni gdy sięgniesz wprost ustami wiśni I oczy będziesz miał piekące kiedy się w jej wytarzasz łące I nie zobaczysz jej już nigdy jeśli źdźbło jedno zranią widły I dłonią twarzy jej nie dotkniesz gdy spojrzysz w pola przez krzyż w oknie Ale nie wyjmuj miły dłoni z modlitewnika który ona wiążąc z pokosa snopki pszenne palcami krzywo zrośniętymi w litanie ptasie i zwierzęce rozsiała hojnie po zagonach Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar To ,co piekne 21.09.02, 21:17 Pacierz mleczny Kończy się świat i twój i mój i blękitnieje przez opłotki pamięć o tobie wprost ze skopca pojąca mlekiem lubin gorzki Wtedy wierzyło się że łubin pojony mlekiem może pobiec do lasu gdzie złotego cielca od wieków z dziegciu ssie jałowiec Dziegciem się buty smarowało jałowiec ciemniał koło domu a samorodek zdrowia dzwonił jak grom bijący obok gromu Poranne mleko prócz łubinu pijała jeszcze wprost ze skopca kotka łasica oswojona kościelny dziad i przemoc obca Nie odpychałaś jej nie biła tylko chlustałaś w dziki bez poranne mleko czarownicy piękniejszej czarcio od twych łez Bo ona swoja swoja swoja i choć wyklęta przez wieś z Pisma dziki bez karmi ciemną piersią i z mszyc jak synka swego iska Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Jaroslaw Marek Rymkiewicz IP: *.chello.pl 21.09.02, 22:20 Jarosław Marek Rymkiewicz Ogród w Milanówku, lato Moi przyjaciele tu to są wróbelki I przyjazny jest mi żywioł wszelki Wróbel jabłko na barwinku kwiatki Wspólne są tu nasze zagadki Wspólne nasze istnienie w biedzie I do śmierci razem się jedzie Jeden strach i sny nasze jedne O wróbelki przyjaciele moje biedne I barwinek jego białe korzonki Jabłko które spadło z jabłonki Czarny ślimak i rudy rudzik O istnienie jak ono się trudzi I w purpurze orzechy leszczyny Są z tej samej ciemnej przyczyny Wielki strach jest w jabłkach wróbelkach Wielka bieda o jak wielka Jeszcze trochę i byt się odsłoni Powie żeśmy byli tu po nic Wróble ziółka jabłka podziobane Razem z wami przed niebytem stanę Odpowiedz Link Zgłoś
veza Re: Jaroslaw Marek Rymkiewicz 21.09.02, 23:36 ... Tak światło deszczy, tak leje, e lo soleills plovil Płynny i wartki kryształ popod kolanami bogów. Warstwa na warstwie, gdzieniegdzie migotanie wody; Błona strumienia niesie białe płatki. Sosna w Takasago rośnie razem z sosną z Ise! Gdzie źródło tryska, wiruje w wodzie jasnoblady piasek "Spójrz, oto Drzewo Lic!" Rozwidlone koniuszki gałęzi płonące jakby od lotosów. Warstwa na warstwie Płytkiej wody wir popod kolanami bogów. ... Ezra Pound Pieśń IV Odpowiedz Link Zgłoś
veza Re: Cisza 22.09.02, 00:36 cisza jest to spojrzenie ptaka: o bra cające; się; ostrze życia (przesłuchanie przez śnieg e.e.cummings Odpowiedz Link Zgłoś
veza Re: Cisza 22.09.02, 00:41 "ale dlaczego" naj większy z żyjących magików (którego ty i ja nie kiedy nazywamy kwietniem) na pewno nieraz się zastanawiał "większość ludzi musi być tak całkiem (podczas gdy kwiaty) nie wiarygodnie (zawsze są piękne) brzydka" ee.cummings Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol To ,co piekne 22.09.02, 02:50 Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć, Tęskność zawrotna przybliża nas. Zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwu planet, Cudnie spokrewnią się ciała nam. Jeszcze zdążymy tanio wynająć małą mansardę Z oknem na rzekę lub też na park, Z łożem szerokim, piecem wysokim, ściennym zegarem; Schodzić będziemy codziennie w świat. Jeszcze zdążymy naszą miłością siebie zachwycić, Siebie zachwycić i wszystko w krąg. Wojna to będzie straszna bo Bóg nas będzie chciał zniszczyć, Lecz nam się uda zachwycić go. Jest już za późno! Nie jest za późno! Jest już za późno! Nie jest za późno Edward Stachura Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 03:03 Który skrzywdziłeś człowieka prostego Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając, Gromadę błaznów koło siebie mając Na pomieszanie dobrego i złego, Choćby przed tobą wszyscy się skłonili Cnotę i mądrość tobie przypisując, Złote medale na twoją cześć kując, Radzi, że jeszcze jeden dzień przeżyli, Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta Możesz go zabić - narodzi się nowy. Spisane będą czyny i rozmowy. Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta. Czeslaw Milosz Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 03:11 "Ważne" To, że wszystko dzieje się inaczej to cierpienie tędy i owędy ten dzień bez kochanej ręki ten ból i tak dalej ten mróz, że tylko jeden piec mnie rozumiał gdy kładłem serce do zimnego łóżka ta jesień lekko chora po tej stronie świata ta małpa bez małpy powiedz, że to właśnie jest ważne Jan Twardowski Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 03:16 Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać, chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba, białozielone obłoki zbierać, nie chcę nic więcej, nie chcę nic mniej. Są jeszcze brzegi na których nie byłam, są jeszcze śniegi, których nie wyśniłam, są pocałunki, na które czekam, listy z daleka, drogi od wiatr. Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać, chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba, białozielone obłoki zbierać, niczego więcej mi nie potrzeba. A chociaż nie ma tam brzegu mojego, śniegów i nieba, nieba zielonego, noc mnie nie nuży, dzień się nie dłuży, być wciąż w podróży, w drodze pod wiatr. Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 03:21 Klatka była tak długo zamknięta aż wyląg się w niej ptak ptak tak długo milczał aż klatka otwarła się rdzewiejąc w ciszy cisza tak długo trwała aż za czarnymi prętami rozległ się śmiech Śmiech, 1964 Tadeusz Rozewicz Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 03:31 Dance me to your beauty With a burning violin Dance me through the panic till I'm gathered safely in Lift me like an olive branch and be my homeward dove Dance me to the end of love Let me see your beauty when the witnesses are gone Let me feel your moving like they do in Babylon Show me slowly what I only know the limits of Dance me to the end of love Dance me to the wedding now dance me on and on Dance me very tenderly and dance me very long We're both of us beneath our love we're both of us above Dance me to the end of love Dance me to the children who are asking to be born Dance me through the curtains that our kisses have outworn Raise a tent of shelter now though every thread is torn Dance me to the end of love Dance me to your beauty With a burning violin Dance me through the panic till I'm gathered safely in Touch me with your naked hand touch me with your glove Dance me to the end of love Leonard Cohen Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 05:04 Gdy próg domu przestępujesz, to tak jakby noc sierpniowa zaszumiała wśród listowia, a ty przodem postępujesz. A za tobą cienie ptasie, szczygieł, gil i inne ptaki. Świecisz światłem wielorakim od sierpniowej nocy jaśniej. Bo ty jesteś ornamentem w gmachu nocy, jej księżycem, przesypujesz światła w ręku z namaszczeniem jam pszenicę. U twych ramion płaszcz powisa krzykliwy, z leśnego ptactwa, długi przez cały korytarz, przez podwórze, aż gdzie gwiazda Venus. A tyś lot i górność chmur, blask wody i kamienia. Chciałbym oczu twoich chmurność ocalić od zapomnienia. Konstanty Ildefons Galczynski Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 05:07 Pochylony nad mym stołem we wschodzącej zorzy łunie ręce twoje opisuję, serce twoje opisuję; smak twych ust jak morwa cierpki i głosu pochmurną słodycz, i uszy twe jak wysepki, które z dala widział Odys. Ten obłok jest twoją twarzą, ten horyzont, ta akacja. Pióro maczam w kałamarzu i litery wyprowadzam. Niech staną rządek przy rządku jak ptaki złote i modre, by z najprawdziwszego wątku powstał najprawdziwszy portret. Minął dzień. Wciąż prędzej, prędzej szybuje czas bez wytchnienia. A ja chciałbym twoje ręce ocalić od zapomnienia. Konstanty Ildefons Galczynski Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 05:11 Ile razem dróg przebytych? Ile ścieżek przedeptanych? Ile deszczów, ile śniegów wiszących nad latarniami? Ile listów, ile rozstań, ciężkich godzin w miastach wielu? I znów upór, żeby powstać i znów iść, i dojść do celu. Ile w trudzie nieustannym wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń? Ile chlebów rozkrajanych? Pocałunków? Schodów? Książek? Ile lat nad strof stworzeniem? Ile krzyku w poematy? Ile chwil przy Beethovenie? Przy Corellim? Przy Scarlattim? Twe oczy jak piękne świece, a w sercu źródło promienia. Więc ja chciałbym twoje serce ocalić od zapomnienia. Konstanty Ildefons Galczynski Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To ,co piekne 22.09.02, 05:14 Oto jest nasz dzień codzienny, nasze małe budowanie, trud uparty i niezmienny, nieustanne kształtowanie. Słońce wschodzi i zachodzi, drzewa kwitną, liście ronią, my strumień rzeczywistości kształtujemy własną dłonią. Jesteśmy cząstką w zespole, z niego płynie nasza siła - żeby chleb leżał na stole, a pracom lampa świeciła; by czas jak pochodnia płonął jednako: dzień czy mgła nocna. Stoimy przy życiu, żono, jako tkacze przy swych krosnach. Z dnia na dzień tkaninę tkamy wzorzystą dla pokolenia. Chciałbym i blask naszej lampy ocalić od zapomnienia. Konstanty Ildefons Galczynski Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Re: To ,co piekne 22.09.02, 15:15 ... And thus invoke us; "You whom reverend love Made one another's hermitage; You, to whom love was peace, that now is rage; Who did the whole world's soul contract, and drove Into the glasses of your eyes (So made such mirrors, and such spies, That they did all to you epitomize) Countries, towns, courts: beg from above A pattern of your love!" John Donne The Canonization Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:23 Pacierz pytający Kto się spowiada i kto zwierza z uczynków we śnie i na jawie i białe ręce do pacierza wkłada po łokcie żeby z mrówek wyiskać jego złotą trawę Może to dziecko mgła lub obłok który powoli pod jabłonią w źróbka przemienia się tak błogo że w jego zębach kwaśne jabłka jak cukier w kostkach chrupko dzwonią Kto pieśni śpiewa że łabędzie wołają w nich i lecą wiecznie z pamięci która jest i będzie póki ssą starcy skórkę chleba a piąstki dławią piersi mleczne Może to ona sen jej pszczoła wyjęta z miodu i bursztynu lub trawa ścięta która woła żeby jej obłok bujne deszcze w czerwcu na rodne rany przyniósł Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:26 Pacierz grochowy Trzaska chrust i ogień płonie wokół pieca taka biel jak by we wsi kare konie kałasznikow wziął na cel Czy to w ogniu twoje dłonie czy też cienie twoich rąk łuskających nieprzytomnie zamiast grochu losu strąk Wyłuskujesz z niego trwogę czy piechociarz krasy groch który daje się na drogę prowadzącą w ciepły szloch żeby po nim wybielały podkrążone sińcem dni i u ręki palec mały w miód włożony miodnie śnił Może ty już teraz inna rozgrzebując żarki chrust Sybiraczce sypki ziemniak kładziesz na patenę ust I Rusince którą z dziećmi niezmierzony dojadł step wyiskujesz niespokojna z wszy pośmiertnych włosów skrzep I tybetki im pod brodą zawiązujesz w rogi dwa by z kącików oczu mogła w okamgnieniu spłynąć łza na twe ręce i na cienie migoczących w ogniu rąk łuskających dla nas sennie zamiast grochu losu strąk Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:34 Pacierz węglowy Kto koło pieca na zydełku siedzi i łamie w rękach chrust kto modli się wargami zwierząt gdy nie ma zwierząt nie ma ust Kto rozgrzebuje w popielniku żar że z komina bije dym i w żeleźniaku parzy szarpie dla zimy tej Dla wszystkich zim I kto kopalnię bandażuje i w szyb garściami wrzuca len że syn i ojciec - bryły węgla zwalone z nóg - odchodzą w sen I kto pośmiertny ten deputat z węglarki niesie tam gdzie klon odciętą czerwień wszystkich dłoni wrzuca w skostniały ziemi dzwon I kto zakrywa sobie oczy gdy za rąbankę i za łój z węglarki zrzuca się deputat ubrany w bliski trwodze strój I kto im z dłoni połamanych wyjmuje węgiel koks i piach żeby jak Syn i Ojciec żyli wrzuceni w nasz codzienny strach Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:37 Pacierz zaduszkowy Grobki mogiłki bez pamięci na skraju lasu koło rzeczki Na nich siadają w listopadzie mniejsi niż nasza pamięć święci i wyciągają krochmalone z pierwszych przymrozków łąk chusteczki Listopadowe i ze stycznia z września mogiłki Powojenne siane z naganów z pepesz grobki Panno Najświętsza Matko nasza sypnij w popioły garstkę maku i otul je w chochoły senne Jak my je co dzień otulamy w stłuczony fajans gruz i szkło w pamięć zeschniętą do makówki Po ściętej rzece by się szło gdyby do butów i do rąk nie przybite podkówki I siadło by się na mogiłce na grobku sennym koło rzeczki gdyby nie ojciec i nie syn kiełbasa smalec cela strażnik praca wypłata łaska pamięć zawiązywana w róg chusteczki Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:43 Pacierz pijawkowy Bańki pijawki bańki cięte ciało w tarninie w dzikim bzie Mamo wrześniowych gromnic wosk zakapał w wszystkie dziuple sadu i chlusta z flaszki denaturat w psie ujadanie w ślepia psie Bańki pijawki bańki cięte i wykłoszony żabi skrzek w podmokłych łąkach na niebiosach Mamo sąsiadka kozim mlekiem zalała rany po łasicach i wystający z progu ćwiek Bańki pijawki bańki cięte w nich wieś parafia kościół krzyż Od lat próbuje się je zerwać gdy Chrystus z gliny sine stopy wyciąga większe niż dzwonnica Po nim płonąca biega mysz Bańki pijawki bańki cięte brzytwa spirytus popiół piach O jutrzni kury w drzwi otwarte wchodzą z gdakaniem i z popiołu skrzepy pijawek wydziobują gdy chusta świętej Weroniki na wietrze się kołysze w drzwiach Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:48 Pacierz wieczorny I Majowy wieczór Próg Za progiem w sadzie na zabój kwitną wiśnie i pies się w trawie tarza z Bogiem gdy ty na Jego czekasz przyjście Niech się wytarza w rośnej trawie aż się w nią gwiezdny pył osypie i za wsią przejdzie się po stawie jak Chrystus Józek pomylony któremu Cygan gdy spał w łąkach drucikiem srebrnym wyjął z piersi duszyczkę - iskrę śpiewającą żeby ją wsadzić do swych skrzypiec W sadzie na zabój kwitną wiśnie i nikt sekretu ich nie wyda i Józek czeka na twe przyjście i ze skrzypcami czeka Cygan I czeka z dziupli wychylony kos śpiewający - ojciec nasz Płynie Dunajec Dniepr i Piava przez jego z suchej gliny twarz A pies się w trawie tarza z Bogiem i chociaż nie wie że to Bóg czuje że cieszy cię za progiem wiśniowy sad i płot grodzony i droga którą wraca z błonia bosa dziewczynka smagająca kozę chabinką i do krwi kwitnący obok drogi głóg A ty na Boże czekasz przyjście z progiem i z drogą pogodzona kiedy na zabój kwitną wiśnie Psa przywołujesz z rośnej trawy i on się łasi do twych kolan chociaż mu z pyska spływa łza i cieknie ślina - nić z wrzeciona które nad domem naszym gra II Majowy wieczór Próg Za progiem kurzy się gwiezdnie polna dal i pomieszane głogi z Bogiem i pity duszkiem z darni żal Może pójdziemy tam wolniutko stopa za stopą póki pies z pchlego się nie wyiska smutku i nie wytarza w trawie z łez Póki się z dziupli nie odezwie strzyga że zeschła się na wiór i anioł w szopie nie osypie z innych niż znane we wsi piór Póki z irczących koni w stajni nie zdejmie rąk w podkowach bies póki się muszo nie wyłajni za gnojowiskiem dziki bez Póki się Franek z końca wsi w polu za Marksa nie przebierze i Stach nie ściągnie kosych brwi jak sęp co w Azji ma swe leże Dopóki Józek - juhas z gór za Kaukazem nie zobaczy czapki uszytej z wszystkich piór coraz szumniejszych od rozpaczy Majowy wieczór Próg Za progiem kruszy się gwiezdnie polna dal i pomieszane głogi z Bogiem i pity duszkiem z darni żal Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:51 Pacierz festynowy Siostra biegnie przez rzeki nie zagojony pacierz Bielą się jej kolana skacze warkocz po plecach Jej śmiechem dniu lipcowy trawiaste uszy naciesz Siostra fruwając w sadzie nieziemskie jabłka zrywa Cierpną dziąsła anielskie zęby nasze drętwieją a już pcha się w jej ręce czerwona końska grzywa I siostra na kasztanku do sierpniowego zmierzchu przez błonia galopuje W uszach huczy dzwon nieba i naraz po dwie gwiazdki w ślepiach kasztanka wzeszły Po jednej dla każdego bo dla mnie błysła w studni Będę ją czerpać wiadrem będę z nią chodzić po wsi dopóki biały smyczek na basach nocą dudni Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 18:55 Pacierz brusznicowy W lesie rosną brusznice: wrześniowej zorzy wosk Zbieraj je siostro zbieraj na czerwoną gromnicę na chustę Weroniki zarzuconą na wrzos Po lesie chodzi upał: drewniany kostur sęk Ty chodzisz po nim boso i powiadasz że mech sam iskry swe zatupał więc po co wam ten lęk I wyjmujesz spod brzózek ich westchnienie przez mech Patrz jakie one duże I czerwone koźlaki jeden po drugim wrzucasz w nasz niewstrzymany śmiech I w brusznicach się kładziesz w białej sukni na wznak Boli cię trochę niebo i jak w dziecinnym sadzie na tarninę nabity mniejszy od piąstki ptak Ale jeszcze brusznice zrywasz ustami wprost Przez zaplecione ręce w lesie cię siostro widzę i słyszę cię przez brusznic kapiący na mnie wosk Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 23.09.02, 19:01 Ostatni pacierz Andrzeja Kijowskiego Ojcze nasz który błogosławisz wszystko przyjmij mnie sługę na swoje obłoki i nie potrząsaj już więcej kołyską w której śpi dziecko - ptak mój jednooki Daj słudze swemu Andrzejowi spocząć w odjętym sobie od wieczności czasie i nie wysyłaj więcej chłopców z procą bijących śrutem w moje pióra ptasie One mnie bolą Nawet te lecące na uciszone we śnie leśnym wody że zatrzymane w pajęczynie słońce jest bryłką węgla w planecie jagody Taką planetą był mój czas ostatni choć się starałem z antracytu diament wyjąć I wyjąć z zastawionej matni ptaka i słowo - życie i testament Ojcze nasz który błogosławisz wszystko przyjmij mnie sługę na swoje obłoki i nie potrząsaj już więcej kołyską w której śpi dziecko - ptak mój jednooki I daj mi spojrzeć przez szczelinę w dłoni na to w com wierzył że się kiedyś stanie Ale i oto u chomąta dzwoni dzwonek i dziadek wsiada w nasze sanie Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Re: To ,co piekne 23.09.02, 19:46 Spójrzcie: Pan jest zwierciadłem naszym. Otwórzcie oczy, wpatrzcie się weń, dowiedzcie się, jak wyglądają wasze twarze! Chwalcie odważnie Jego Ducha, Zetrzyjcie z waszych twarzy brud, miłujcie Jego świętość, w nią się przyodziejcie, bądźcie bez skazy w Jego obliczności. II w.n.e., 13 Oda Salomona, Syria Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To ,co piekne 24.09.02, 05:00 Garniemy się do muzyki, muzyka to jest nasz festyn, kochamy trąbki i smyki, obój, klarnet i klawesyn. Jest w domu lichtarz nieduży z wysoką świecą szkarłatną; ona do koncertów służy, do dźwięku dodaje światło. Ty ją zapalasz w godzinie muzycznej i płomyk świeci w chwili, gdy z głośnika płynie Koncert Brandenburski trzeci. Radość jak poważny taniec przesuwa swój cień po ścianach. I pada świecy pełganie na twarz Jana Sebastiana. Lipski kantor bardzo mile uśmiecha się zza oszklenia. Chciałbym wszystkie takie chwile ocalić od zapomnienia. Konstanty Ildefons Galczynski Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To ,co piekne 24.09.02, 05:04 Nie jesteśmy, by spożywać urok świata, ale po to, by go tworzyć i przetaczać przez czasy jak skałę złotą. Choćby i po razy tysiąc osaczyły nas trudności, my idziemy blaskiem bijąc w urodę maszyn i roślin. W poczekalniach kin srebrzystych, gdy zadymka śnieżna bredzi, nieraz siadamy strudzeni, strudzonych ludzi sąsiedzi. Dni i noce z nami biegną, a my z nimi ku przodowi, w trudzie tworząc piękno, piękno, które znów służy trudowi. Z chmury zwisa śnieg z ukosa, twarz twoją w srebro przemienia. Chciałbym śnieg na twoich włosach ocalić od zapomnienia. Konstanty Ildefons Galczynski Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Re: To ,co piekne 24.09.02, 10:16 Zaśpiewam, czego bym śpiewać nierada, O bólu, który Miły mój mi zadał. Ja go miłuję, on mym sercem włada, Lecz piękność, mądrość moja i ogłada Wskórać nie mogą w oczach jego nic - I tak niewdzięczna spotyka mnie zdrada Jakbym nie miała urodziwych lic. To mi pociechą, żem w żadnym sposobie Nie uchybiła, o Miły mój, tobie, I to za chlubę poczytuję sobie, Żem cię w kochaniu prześcigła, gdy w tobie Miłosnych zalet widzę wzór i cnót. Lecz, każdej innej przychylny osobie, Dla mnie spojrzenia, słowa masz jak lód. Dziwi mnie, że tak pychą się zasłaniasz, Miły, przede mną. A choćby jak łania Była ta, która ci siebie nie wzbrania, Czyżem takiego warta poniechania, Ja, co miłuję cię ze wszystkich sił? Pomnij początki naszego kochania! Nie daj Bóg, aby to już koniec był... Piękność twa, męstwo, co w sercu twym gości, Wielką przyczyną mej niespokojności, Bo nie znam takiej, co, pragnąc miłości, Do ciebie mogłaby nie czuć skłonności - Lecz, Miły, ziarno odróżniaj od plew! Pomnisz nasz wspólnie układany śpiew? Chcę się powołać na me urodzenie, Na piękność, wierność, która tak nie w cenie, Dlatego ślę tę pieśń i to westchnienie Tam, gdzie przebywasz - może cię odmienię? Może się wreszcie dowiem, co i jak? Co znaczy chłód twój, twoje oddalenie? Pycha to jeno, czy miłości brak? Jakkolwiek będzie, gończe, rzecz mu tak: "Szkodą jest zbytek pychy i krzywdzeniem". Comtesse de Die, A chantar m'er de so qu'eu no volria... Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Re: To ,co piekne 25.09.02, 11:51 Hyakujo i lis Ilekroć Hyakujo wygłaszał teisio, jakiś starzec zasiadał z mnichami i odchodził wraz z nimi. Wszelako pewnego dnia pozostał z tyłu i wtedy mistrz zapytał go: - Kim jesteś? - Nie jestem ludzką istotą - odpowiedział starzec - ale dawno temu, w czasach buddy Kaśjapy, byłem przełożonym tego klasztoru. Kiedyś jeden z mnichów zadał mi pytanie: "Czy człowiek oświecony również podlega prawu przyczyny i skutku?" Odrzekłem, że nie. Z powodu tej odpowiedzi byłem zmuszony odradzać się w postaci lisa przez pięćset żywotów i nadal jestem lisem. Teraz przyszedłem, by cię błagać o słowa, które uwolnią mnie z lisiego ciała. I w końcu starzec zapytał Hyakujo: - Czy oświecony człowiek podlega prawu przyczyny i skutku? - Oświecony człowiek jest jego częścią - odparł mistrz. Słysząc te słowa, starzec doznał oświecenia i kłaniając się rzekł: - Teraz jestem uwolniony od ponownych narodzin i ciała lisa, które znajdziecie po drugiej stronie góry. Ośmielam się prosić was, abyście pochowali je jak zmarłego mnicha. Mistrz Hyakujo polecił więc głównemu mnichowi, by ogłosił, że po południowym posiłku odbędą się uroczystości pogrzebowe. Mnisi dziwili się, mówiąc: "Nie ma między nami nikogo, kto byłby chory. O co w tym wszystkim chodzi?" Po jedzeniu mistrz zaprowadził ich na drugą stronę góry, wygrzebał swą laską martwego lisa i dokonał kremacji. Wieczorem zasiadł na podeście w holu i opowiedział mnichom całą historię. Wysłuchawszy jej, Obaku zapytał: - Jak zrozumiałem, ten starzec udzielił błędnej odpowiedzi i pięćset razy odradzał się w postaci lisa. Co by się jednak stało, gdyby nie popełnił błędu? - Podejdź bliżej, to ci powiem - rzekł mistrz. Obaku podszedł do Hyakujo i spoliczkował go. Hyakujo roześmiał się, głośno klaszcząc w dłonie, i powiedział: - Myślałem, że broda barbarzyńcy jest ruda, ale oto widzę barbarzyńcę z rudą brodą. Komentarz Mumona "Nie podlega prawu przyczyny i skutku". W jaki sposób odpowiedź taka może zmienić mnicha w lisa? "Nie można wymknąć się temu prawu". Jak mnich może być wyzwolony z lisiego ciała? Jeśli potrafisz to przejrzeć swym okiem, ujrzysz, że poprzedni przełożony klasztoru naprawdę cieszył się swoimi pięciuset szczęśliwymi, błogosławionymi żywotami w postaci lisa. Wiersz Mumona Podlega czy się wymyka? Dwie strony - jedna moneta. Wymyka się czy podlega? Błąd zawsze tak samo wielki. Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To ,co piekne 26.09.02, 01:33 Pierwszy pacierz azjatycki I Ciągnie ze stepu Gog ze stepu Magog ciągnie Ich twarze żólć zwierzęca z siarki są ich chorągwie Za nimi jedzie Azja unosząc się w strzemionach kociolek kasza łój i kapusta kiszona Nie wynoś Jarosławno ikon cerkiewnych w step jego trawy perzyna rosa stygnący skrzep Twoje siostry zgwałcone córki zabrane w jasyr Woda do wody mówi usta mi piaskiem zasyp Nie śpiewaj Jarosławno w pieśni rana na ranie Cień ucieka do lasu sen twardnieje na kamień II Ciągnie ze stepu Gog ze stepu Magog ciągnie Ich twarze żółć zwierzęca z siarki są ich chorągwie Za nimi jedzie Ruś azjatycko tak kosa że jej wzrokiem draśnięte po pas broczą niebiosa Wynieś święty Wojciechu drzwi gnieźnieńskie wstaw w zorzę zanim chleb twój jej podam i Wieliczkę otworzę Nim dam jej pierścień Kingi i Jadwigi koronę i z rąk ojca wyjęte jabłko w pocie złocone Zanim w pole zwabiony przez jej dziką urodę gzić się zacznę i plemię skośnookie z nią spłodzę III Ciągnie ze stepu Gog ze stepu Magog ciągnie Ich twarze żółć zwierzęca z siarki są ich chorągwie Za nimi jedzie Biblia i słowiański Izrael dalej od krwi twej Rusi od szpiku mego dalej O tym śpiewa Ezechiel przez wszystkie usta Pana a one są żywiołów niezagojona rana A one są i będą Golgota Rzym Bizancjum ręce odcięte w koszach z jelit wypruty łańcuch A one są jak Gog co z ziemi Magog ciągnie Jakże się pysznią nad nim nuklearne chorągwie Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
veza Re: To ,co piekne 26.09.02, 02:01 Wolność to prawo do nierówności. Mikołaj Bierdiajew. Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To ,co piekne 26.09.02, 05:22 Cząstka pracy wykonana i znów cząstka, i znów cząstka, i znów noc, i znów od rana do cząstki dodana cząstka. Słońce serca nam przeszywa i biją, wdzięczne blaskowi. Rękami pchamy tworzywa od bezkształtu ku kształtowi. Kształtami świat zaludniają do prac przyłożone dłonie. Tętnią prace. Tak powstają wiersze, domy i symfonie. Znów noc. Jak ludzie wysocy stoją świerki. Śnieg się sypie. Gwiazdy świecą w głębi nocy jakby w głębi wielkich skrzypiec. A za domem migotliwie Venus gałąź opromienia. Chciałbym i ten błysk na szybie ocalić od zapomnienia. Konstanty Ildefons Galczynski Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Re: To ,co piekne 26.09.02, 12:43 Orzeł z niebios białości archanielskiej frunął Więc wy podajcie mi ramię Jak długo mają lampy kołysać się łuną? Módlcie się módlcie się za mnie Miasto jest metalowe to gwiazda jedyna Błękit twych oczu ją gasi Blade ognie z tramwajów biegnących po szynach Tryskały pod świergot ptasi I te sny moje drżące w twych oczach kryjomo Tylko jeden pił ich wspaniałość Pod płomieniem gazowym ryżym jak muchomór O nienaga ramię zwijałaś Błazen język pokazał wdzięcznej zabawnisi Upiór sobie rozpruł wnętrzności Apostoł śliną cieknąc na figowcu wisi Rozegrajmy tę miłość w kości Jasny dzwon zwiastujący dzień twoich narodzin Bił w niebie Zakwitły drogi i las palmowy podchodzi Do ciebie Apollinaire, Wieczór Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Józef Czechowicz "Przemiany" IP: *.chello.pl 28.09.02, 14:52 PRZEMIANY Żyjesz i jesteś meteorem lata całe tętni ciepła krew rytmy wystukuje maleńki w piersiach motorek od mózgu biegnie do ręki drucik nie nerw Jak na mechanizm przystało myśli masz ryte z metalu krążą po dziwnych kółkach (nigdy nie wyjdą z tych kółek) jesteś system mechanicznie doskonały i nagle się coś zepsuło Oto płaczesz po kątach trudno znaleźć przeszły tydzień linie proste falują - zamiast kwadratów romby w każdym głosie słychać w całym bezwstydzie Ostatecznego Dnia trąby Otworzyły się oczy niebieskie widzą razem witrynę sklepową i Sąd przenika się nawzajem tłum - archanioły i ludzie chmurne morze faluje przez ląd ulicami skroś tramwaje w poprzek suną mgliste rydwany pod mostami różowe błyskawice choć grudzień Otworzyły się oczy niebieskie widzisz siebie - marynarza w Azji a zarazem 3-letniego 5-letniego chłopca na warszawskim podwórku i siebie przed maturą w gimnazjum namnożyło się tych postaci stoją ogromnym tłumem a wszystko to ty nie możesz tego objąć szlifowanym w żelazie rozumem Myśli proste falują światy zaćmiewa wichura gdzie wiatr dmie - gasną latarnie trąba w ciemności ponura i wołasz WŁADYKO PRZYGARNIJ Otóż i jesteś umarły w mechanizmie poruszają się kółka ale nie te przez zepsucie się małej sprężynki spadłeś piękny meteorze na zupełnie inną planetę Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Re: Józef Czechowicz 'Przemiany' 28.09.02, 15:39 W Bacharach czarownica była jasnowłosa Co wszystkim dookoła śmierć z miłości niosła Kiedy biskup ją kazał przywlec przed swój sąd Dla przyczyny piękności uniewinnił ją O piękna Loreley w której oczach klejnoty jaśnieją Jakim gusła zawdzięczasz swoje czarodziejom Jestem zmęczona życiem i moje oczy są przeklęte Tych którzy w nie spojrzeli biskupie śmierć chwyciła w pęta Moje oczy to są ognie nie drogie kamienie Rzućcie rzućcie to czarodziejstwo w prawdziwe płomienie Sam płonę w twych płomieniach o piękna Loreley Niechaj inny cię skaże Zaczarowałaś mię Biskupie ty się śmiejesz Poleć mię Dziewicy Pozwól mi umrzeć i niech Bóg cię łaską zaszczyca Mój kochanek do krajów dalekich wyruszył Już nic nie kocham Pozwól mi umrzeć Moje serce tak boli będzie lepiej jak skonam Jeśli na siebie spojrzę to na pewno skonam Moje serce tak boli od kiedy nie wrócił Moje serce tak boli od dnia gdy mnie porzucił Biskup wezwał rycerzy trzech w kopie uzbrojonych Prowadźcie do klasztoru kobietę szaloną Idź Loro wariatko idź z okiem biegającym Loro Będziesz mniszką na czarno i biało cię ubiorą Potem się oddalili we czworo Po drodze Lora ich błaga jak gwiazdy jej oczy migocą Rycerze pozwólcie mi wspiąć się na tę skałę wysoką Żeby mogło raz jeszcze mój piękny zamek ogarnąć oko Żebym raz jeszcze mogła rzekę swym okiem przemierzyć Potem pójdę do klasztoru dla wdów i dla dziewic Wysoko wiatr jej włosy poszarpane wieje Rycerze krzyczeli Loreley Loreley Tam na enie łódeczka zbliża się nieduża Mój kochanek jest na niej przywołuje ujrzał Mój kochanek nadchodzi już sercem nie władam Przechyliła się z brzegu i do Renu wpada Bo w wodzie zobaczyła piękną Loreley Włosy koloru słońca jej oczy jak Ren Guillaume Apollinaire, Loreley Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Kochać i tracić - Leopold Staff 28.09.02, 18:25 Kochać i tracić... Kochać i tracić, pragnąć i żałować, Padać boleśnie i znowu się podnosić, Krzyczeć tęsknocie "precz!" i błagać "prowadź!" Oto jest życie: nic, a jakże dosyć... Zbiegać za jednym klejnotem pustynie, Iść w ton za perłą o cudu urodzie, Ażeby po nas zostały jedynie Ślady na piasku i kręgi na wodzie Odpowiedz Link Zgłoś
veza Re: Kochać i tracić - Leopold Staff 28.09.02, 23:46 Zaklęcie miłosne Jak liana drzewo objęła tak ty mnie obejmij Abyś mnie kochała, abyś nie odeszła Jak orzeł przy wzlocie w ziemię skrzydem bije Tak ja w ciebie myślą swą uderzam Abyś mnie kochała, abyś nie odeszła Jak słońce w okamgnieniu ziemię i niebo okrąża Tak myśl o mnie niech się w tobie z nagła pojawia Abyś mnie kochała, abyś nie odeszła Atharwaweda Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Maria, Guillaume Apollinaire 29.09.02, 14:46 Tańczyłaś tu małą dzieweczką I będziesz tańczyć jako babka Dzwonić każesz wszystkim dzwoneczkom Upada gwiazdka śnieżna łapka Kiedyż więc powrócisz Mario Te wszystkie maski są milczące I muzyki tak brzmią daleko Jak gdyby z nieba przychodzące Tak kochać chcę lecz kochać chcę lekko I słodycz w naszej jest rozłące Owieczki chodzą w śniegu niby Kłaczki ze srebra kłaczki z wełny Żołnierze maszerują gdybym Tak zmiennych uczuć nie był pełny I nie znał swego serca gdybym Wiedział gdzie błądzą twoje włosy Zwełnione w morze co się pieni Gdybym wiedział gdzie błądzą twe włosy I ręce twe liście jesieni Co także tłumią nasze głosy Chodziłem wzdłuż Sekwany szarej Antyczną książkę w reku pieszczę Rzeka z mą troską jest do pary Upływa i wciąż płynie jeszcze Kiedyż się skończy tydzień stary Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Tadeusz Miciński - Moja tęsknota... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.09.02, 00:14 Moja tęsknota do niewidzialnej kochanki, jak lilia złota marznąca w zimne ranki. Lecz żaden duch z zaświatów skrzydłami nie oprzędnie - oh, tyle więdnie kwiatów... Odpowiedz Link Zgłoś
datta Re: Tadeusz Miciński - Moja tęsknota... 30.09.02, 23:46 ... z niebios przybądź więc tutaj z Krety, do świątyni gdzie rośnie sławny, święty gaj jabłoni i sprzed ołtarzy unoszą się w niebo dymy kadzideł, gdzie chłodna woda szumi przez gałęzie i krzewy róż kwitnących przestrzeń całą okryły gęsto, a z rozkołysanych liści sen spływa, gdzie konie pasą się na łące pełnej wiosennych kwiatów, i łagodny powiew słodyczą miodu pachnie... ... przystrój więc głowę wieńcem, o Kiprydo, i nie żałując porozlewaj nektar, z upajającą zmieszany radością, w czary złociste. Safona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Re: Kochać i tracić - Leopold Staff IP: *.chello.pl 01.10.02, 01:13 Jacek Kaczmarski Przypowieść o ślepcach - Potykam się, więc ręce w przód, do góry twarz, w dół lecę! O, ciemny Boże mego życia, miej mnie w swej opiece! Nie puścić kija! Paść na wznak! Plecami na kamienie! To tylko rów, przydrożny rów, już po przerażeniu� - Gdzie wleczesz nas, przeklęty kpie? Gdzie jesteś głupcze ślepy? Giń sam, jak chcesz, a nas ze sobą nie zabieraj w przepaść! W ręku mam twego płaszcza kłąb� Chryste! I ja padam! Z twarzy ucieka ciepło dnia! Biada nam, ginę! Biada! - Puść kij, którym mnie ciągniesz w dół! Upadliście, Ja stoję! Puść kij, my dalej chcemy iść! Przeklęte nogi twoje! Nie puszcza! Ciągnie tam, gdzie garby poplątanych ciał! Ach, gdybym oczy miał! - Krzyk, hałas, co się dzieje tam? Bark tego co przede mną Twardnieje pod palcami, odgłosów pełna ciemność, Szum drzew, kroki, własny oddech, co słuchaniu wadzi� Cóż z groźnych przeczuć? Pójdę tam, gdzie ślepiec poprowadzi! - Z ręką na cudzych plecach iść - poniżenie i męczarnia! Każdy z nich inną kryje myśl, w inną się stronę garnie. Przy żarciu też - ten pierwszy syty się poczuje, Kto szybciej zmaca gdzie jest chleb i szybciej go przeżuje! - Ciężko na końcu iść, tłum gnoje cię obrzuci, Lecz zawsze będę tym, który ostatni się przewróci. O, tak jak teraz! Padam na nich, kłębią się pode mną, A każdy swoje ciało ma i swoją w ciele ciemność! - Cóż nam zostało, kiedy świata zabrakło dookoła? Kije i sakwy i kapoty i palce w oczodołach! Powiewy wiatru, słońca promień na chciwe twarze brać, Padać i wstawać, padać i wstawać, padać i wstawać, padać i wstawać� I wstać! Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: Kochać i tracić - Leopold Staff 01.10.02, 03:01 Drugi pacierz diabelski Leżę w tej ziemi Przy mnie leży Babilon Grecja Rzym Bizancjum Leżę w tej ziemi A nade mną przez bujne trawy galopuje mongolska zorza - Dżyngis-chan i do jej grzywy przytroczony wypruty z jelit ludzki łańcuch Leżę w tej ziemi Obok leży Franciszek Wilhelm i Mikołaj Jeśli chcesz Panie z mej pamięci kibitki pętle i orły dwugłowe na swe niebiosa jesienne wywołaj Leżę w tej ziemi A w nią wchodzą ludowe żale dziady Mickiewicza Szela chochoły wsie jedna za drugą Biblia Kapitał kościółek po krzyż partia policja Jasiek donosiciel siekiera młotek nóż dębowy kołek sznur Popiełuszko który jeszcze nad nią większą niż jutrznia świeci smugą Tylko dla niego z pól jesiennych niesie sopelek żalu - ziarnko prosa stworzona nagle na świadectwo mysz Leżę w tej ziemi przebity na wylot srebrnym szpikulcem kołkiem osikowym nożem ostrzonym na gwiezdnym kamieniu i od kamienia cięższej mgle Nade mną bracia piją denaturat i dzieci jedzą kiszkę w pergaminie Kiedy odejdą i światła pogasną i tylko świecić będą ślepia psie archanioł z niebios nad nami pochylon spisze cesarstwa obok mnie leżące i jedno żywe lecąc na Babilon Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein wiersz Safony 01.10.02, 10:44 Wydaje mi się samym bogom równy mężczyzna, który siadł naprzeciw ciebie, i słowa twoje przyjmuje z zachwytem, w oczarowaniu. Słodkim uśmiechem budzisz w nim pragnienia, lecz w mej piersi drży serce pełne lęku, i gdy na ciebie patrzę, głosu z krtani dobyć nie mogę zamiera słowo, dreszcz przenika ciało albo je płomień łagodny ogarnie, ciemno mi w oczach, to znów słyszę w uszach szum przejmujący. Oblana potem, drżąca, zalękniona blednę jak zwiędła, poszarzała trawa, i już niewele brak, abym za chwilę padła zemdlona. Ze wszystkim jednak trzeba się pogodzić .... ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: _ynka Re: wiersz Safony IP: *.acn.waw.pl 01.10.02, 21:50 Safo, co chcesz uczynić? Chcę morze zarzucić na głowę, by nikt nie dojrzał łez moich Odpowiedz Link Zgłoś
veza Re: wiersz Safony 01.10.02, 23:01 I twarze ich były bezkrwiste I płacz ich nagle ustał Jak śniegu płatki przeczyste Jak ręce twe na twe na moje usta Padały jesienne liście Apollinaire, Odjazd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Odjazd - Julian Przyboś IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.10.02, 05:32 Odjazd Znów ufałaś - i wątpiłaś znowu (krakało spłoszone zamykanie ramp...), gdy pod konstrukcjami z żelaza i szkła stał się pociąg, fakt, który tonowymi uderzeniami kół poza rozpacz wykraczał. Parowóz wlókł długi i ciężki twój żal. W płytkim świetle za wcześnie zapalonych lamp świat jakby odziwaczał i stronił... - Załamał się w rozbitych bezdźwięcznie łzach. Kształt twój mglił się i wietrzał, między nami rozsnuwała się dal. I musnęło mnie, niknąc, pożegnanie twej dłoni: oddłoń powietrzna. Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Wprowadzenie, William Blake 02.10.02, 16:53 Posłuchaj głosu Barda, Który widzi, co było, jest i będzie Który mógł owo Ułyszeć Słowo, Co dawniej przechodziło wszędzie. Płacząc nad duszą, wzywało w biegu, Ażeby wzięła znów we władanie Ukryty w śniegu Gwiaździsty biegun I światła odnowiła taniec! "O ziemio, ziemio, wróć! I wynurz się już z trawy Noc się kończy, Ranek sączy Swoje światło w śpiący bezład". "Już nie oglądaj się za siebie. Po cóż oglądać się w swym kątku? Leże gwiaździste I morze czyste Masz aż do dnia początku." Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Odpowiedź Ziemi, Blake 03.10.02, 11:30 Ziemia uniosła głowę promienną W przerażających, potwornych mrokach. Wokół ciemność Strach kamienny I szara rozpacz na jej lokach "Nad morzem czystym w pieczarach Gwiaździsta zawiść więzieniem mnie trudzi Zimna, stara Ja - ofiara Słyszę Ojca dawnych ludzi." "Samolubny ojcze ludzi! Okrutny, straszny i zazdrosny Czy też rozkosz Skuta mocno, Stanie się młodością i wiosną?" "Czy poranek barw się wstydzi? Czy radości brak owocom? Czy nasiona Ziemia skłonna Przyjąć tylko ciemną nocą? "Zerwij ten potworny łańcuch, Który mrozi moje kości. Samolubny, Zły, okrutny Daj radość wolnej miłości" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Re: Odpowiedź Ziemi, Blake IP: *.chello.pl 03.10.02, 22:12 Adam Mickiewicz Nad wodą wielką i czystą Nad wodą wielką i czystą Stały rzędami opoki, I woda tonią przejrzystą Odbiła twarze ich czarne; Nad wodą wielką i czystą Przebiegły czarne obłoki, I woda tonią przejrzystą Odbiła kształty ich marne; Nad wodą wielką i czystą Błysnęło wzdłuż i grom ryknął, I woda tonią przejrzystą Odbiła światło, głos zniknął. A woda, jak dawniej czysta, Stoi wielka i przejrzysta. Tę wodę widzę dokoła I wszystko wiernie odbijam, I dumne opoki czoła, I błyskawice - pomijam. Skałom trzeba stać i grozić, Obłokom deszcze przewozić, Błyskawicom grzmieć i ginąć, Mnie płynąć, płynąć i płynąć - Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Strumień-Bolesław Leśmian IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.10.02, 04:47 Mrok się z mrokiem porównał, żałoba - z żałobą. Coś się chciało zazłocić, lecz zabrakło czasu. Zbył się strumień swych brzegów, powstał całym sobą, Wyprostował się w wieczność i szedł środkiem lasu. Szedł do krzyża w pustkowiu, gdzie gwiazd swych niepewna Nieskończoność się krzepi westchnieniami mięty - I pierś swą strumienistą przymartwił do drewna I zawisł, z dobrawoli na krzyżu rozklęty. Po co ci Senna Falo, na krzyżu noclegi ? Za kogo, Dumna Wodo, chcesz marnieć i ginąć ? Za tych, co już przeżyli dno swoje i brzegi - Za tych, co właśnie odtąd nie mają gdzie płynąć Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol To,co piekne 05.10.02, 03:33 Na moście Poniatowskiego wiatr śnieg ukośnie rozkłada. Na moście Poniatowskiego śniegiem kurzy balustrada. Latarnia w oczy nas razi, ośnieżona do połowy. Niewiele ludzi zgromadził przystanek autobusowy: tylko nas dwoje. Stoimy przy tym przystanku nad rzeką - dwoje ludzi w głębi zimy jak w głębi lasu białego. Parę by tu wron postawić, tak ze trzy, pośrodku jezdni, poobracać je dziobami ku sobie, na śniegu gwiezdnym. Niechby stały. Wiatr niech wronie wzdłuż i chmurom twarze zmienia. Chciałbym i te trzy łby wronie ocalić od zapomnienia Konstanty Ildefons Galczynski Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Róg alpejski, Wiaczesław Iwanow 05.10.02, 16:53 I miało się wrażenie nieodparte, Że to chór jakichś niewidzialnych duchów Tłumaczy język ziemi na narzecze Niebios, z pomocą instrumentów rajskich. I pomyślałem: "Geniuszu! Jak róg ten, Tak ty pieśń ziemi powinienieś śpiewać, By w sercach ludzi inną pieśń wyzwolić. Błogosławieni, którzy ją usłyszą!" I głos zza gór zadudnił w odpowiedzi: "Natura jest, tak jak ten róg, symbolem. Wydaje dźwięk, by wywoływać oddźwięk. Bóg jest oddźwiękiem tym. Błogosławiony, Kto słyszy pieśń i słyszy także oddźwięk". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Snuć miłość - A. Mickiewicz IP: *.chello.pl 14.10.02, 22:39 Snuć miłość, jak jedwabnik nić wnętrzem swym snuje, Lać ją z serca, jak źródło wodę z wnętrza leje, Rozkładąć ją jak złotą blachę, gdy się kuje Z ziarna złotego, puszczać ją w głąb, jak nurtuje Źródło pod ziemią - W górę wiać nią, jak wiatr wieje, Po ziemi ją rozsypać, jak się zboże sieje, Ludziom piastować, jako matka swych piastuje. Stąd będzie naprzód moc twa, jak moc przyrodzenia, A potem będzie moc twa, jako moc żywiołów, A potem będzie moc twa, jako moc krzewienia, Potem jak ludzi, potem jako moc aniołów, A w końcu będzie jako moc Stwórcy stworzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol To,co piekne 15.10.02, 04:52 Piszę ten list, moja droga, z leśniczówki, w chwili takiej, gdy stoi lampa naftowa na pudle od kostek maggi. W pokoju nie ma nikogo. Zmierzch. Zegarek tyka lekko. Drzwi się otwarły. Na progu staje matka leśniczego. Zatroskana, zatroskana, cała w cieniach od zgryzoty. Mówi: "Znowu, proszę pana, słychać w chmurach samoloty. Ja się, proszę pana, nie znam, ale to wielka maszyna. Ja wiem, że to nic, a jednak groźny czas się przypomina." Matko, podnieś pięść do góry, miliard tych pięści ma ziemia. Chciałbym na czole twym chmury ocalić od zapomnienia. Konstanty Ildefons Galczynski Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Re: To,co piekne 15.10.02, 11:45 Ze wszystkich kobiet świata najpiękniejsza jest noc. K.I. Gałczyński Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maya Triumph of the Gods of Light IP: *.nsw.bigpond.net.au 16.10.02, 08:53 Now the Shining Ones are save Together The compromise is found Sacred Heart, and Sacred Treasure At Uisneach's fairy mound. Sacred Heart is Forever Shining Love and Light throughout the land People stand together laughing Come Dance Your Victory dance. Hogan, Shanks, Wilde. from CD "Green Wood". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko J. Słowacki IP: *.chello.pl 16.10.02, 09:37 Juliusz Słowacki Jest chwila, gdy się ma księżyc pokazać (fragment) Jest chwila, gdy się ma księżyc pokazać, Kiedy się wszystkie słowiki uciszą I wszystkie liście bez szelestu wiszą, I ciszej źródła po murawach dyszą; Jakby ta gwiazda miała coś nakazać I o czym cichym pomówić ze światem, Z każdym słowikiem, z listeczkiem i z kwiatem. Jest chwila, kiedy ze srebrzystą tęczą Wychodzi blady pierścionek Dyjanny: Wszystkie się wtenczas słowiki rozjęczą I wszystkie liście na drzewach zabrzęczą, I wszystkie źródłą jęk wydają szklanny; Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Safona, ocalały fragment 16.10.02, 09:51 ... teraz księżyc ukazał się w pełni, a one stanęły przed ołtarzem. .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Re: Safona, ocalały fragment IP: *.chello.pl 16.10.02, 21:53 Tadeusz Różewicz Zawsze fragment (fragment :) doprawdy nie mam czasu na skończenie tego wiersza kto ma teraz czas na pisanie wierszy za pół godziny muszę wyjść a może skończyć go w tym miejscu przecież wiersz nie ma końca podobnie jak szklana kula /.../ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Józef Czechowicz IP: *.chello.pl 19.10.02, 20:43 PROWINCJA NOC l na wieży furgotał blaszany kogucik na drugiej zegar nucił mur fal i chmur popękał w złote okienka gwiazdy lampy lublin nad łąką przysiadł sam był i cisza dokoła pagórów koła dymiąca czamoziemu połać mgły nad sadami czamemi znad łąki mgły zamknęły się oczy ziemi powiekami z mgły 2 noc to koło w ciszy niebieskiej wełnie wilno kościelne śpi białe jak gołąb nad zaułkiem arkada dom domowi dłoń tak uścisnął i zastygł z nagła jest i latarnia blada nad chodnikiem drewnianym nisko i ogród na wietrze zagrał wilia się łuszczy pluszcze o brzeg litwa ziemia puszczy jak dobrze 3 w ciemności przegonny powiew na dachach strzelistych jak pacierz noc czarną jamą niewidzialni trzepocą orłowie zamość zamość rynek to staw kamienny z ratusza przystanią kolumn kroki senne dalekie rano w ciemności ukosy kortyn blanki szkarpy bramy czarnym się tortem zamość w ziemię wszarpał amen Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Mermaid Emerging, Robert Lowell 20.10.02, 11:44 The institutions of society seldom look at a particular - Degas's snubnosed dancer swings on high, legging the toplights, never leaving stage, enchanting lovers of art, discerning none. Law fit for all fits no one like a glove... Mermaid, why are you another species? "Because, you, I, everyone is unique." Does anyone ever make you do anything? "Do this, do that, do nothing; you're not chained. I am a woman or I am a dolphin, the only animal man really loves, I spout the smarting waters of joy in your face - rough weather fish, who cuts your nets and chains." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko C. K. Norwid IP: *.chello.pl 22.10.02, 01:31 SPARTAKUS Ubi depuit orbis... 1 Za drugą, trzecią skonów metą Gladiator rękę podniósł swą, "To - nie to, krzycząc, SIŁA, nie to, To nie to MĄDROŚĆ, co dziś zwą... Sam Jowisz mi nie groźny więcej, Minerwa sama z siebie drwi: Wam - widzów dwakroć sto tysięcy - Co dzień już trzeba łez i krwi... Przyszliście drząc i wątpiąc razem, Gdzie dusza wietrzyć i gdzie moc?... A my wam - księgą i obrazem, A głos nasz ku wam - pocisk z proc. - Przyszliście drząc i wątpiąc razem, Cała już światłość wasza - NOC!" 2 Za drugą, trzecią skonów metą Gladiator rękę podniósł swą: "To - nie to, krzycząc, MIŁOŚĆ, nie to, To nie to PRZYJAŹŃ, co dziś zwą... Z Kastorem Polluks, druhy dawne, W całusach sobie wierność klną; A Wenus włosy ma przyprawne, Rumieńce z potem w maść jej lgną... - Siedliście, głazy, w głazów kole Aż mchu porośnie na was sierć: I duszą waszą - nasze-bole, I ciałem waszym - naszych-ćwierć; - Siedliście, głazy, w głazów kole, Całe już życie wasze: śmierć!" Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Preludium, Józef Czechowicz 23.10.02, 11:46 1 o świcie wybuchły ptaki z mosiężnych ról smukła kobieta jasność przyniosła na głowie 2 dzwony nienasycone kołyski muzyczne wspominać wspominać zapomnieć 3 powiewie różowy jak twarz dziecka płomyku podcinający niewysoką trawę ciemnym kwiatem makowym skinę nieruchomy zapach uderzy mnie i zginę 4 jeleń stoi u źródła struga szepce ave Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Bruno Jasieński IP: *.chello.pl 23.10.02, 22:39 But w butonierce Zmarnowałem podeszwy w całodziennych spieszeniach, Teraz jestem słoneczny, siebiepewny i rad. Idę młody, genialny, trzymam ręce w kieszeniach, Stawiam kroki milowe, zamaszyste, jak świat. Nie zatrzymam się nigdzie na rozstajach, na wiorstach, Bo mnie niesie coś wiecznie, motorycznie i przed. Mijam strachy na wróble w eleganckich windhorstach, Wszystkim kłaniam się grzecznie i poprawiam im pled. W parkocieniu krokietni - jakiś meeting panieński. Dyskutują o sztuce, objawiając swój traf. One jeszcze nie wiedzą, że gdy nastał Jasieński, Bezpowrotnie umarli i Tetmajer i Staff. One jeszcze nie wiedzą, one jeszcze nie wierzą. Poezyjność, futuryzm - niewiadoma i X. Chodźmy biegać, panienki, niech się główki oświeżą - Będzie lepiej smakować poobiedni jour-fixe. Przeleciało gdzieś auto w białych kłębach benzyny, Zafurkotał na wietrze trzepocący się szal. Pojechała mi bajka poza góry doliny nic jakoś mi nie żal, a powinno być żal... Tak mi dobrze, tak mojo, aż rechoce się serce. Same nogi mnie niosą gdzieś - i po co mi, gdzie? Idę młody, genialny, niosę BUT W BUTONIERCE, Tym co za mną nie zdążą echopowiem: - Adieu! - Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Eros, R. M. Rilke 27.10.02, 11:08 Maski! Maski! Niech Eros oślepnie! Kto wytrzyma jego wzrok promienny, kiedy jak przesilenie letnie przerywa prolog wiosenny. Jak znienacka wśród zwykłej rozmowy coś się zmienia, poważnieje... Coś krzyczy... I on nagle rzuca lęk tajemniczy jak świątyni wnętrze na ich głowy. O zgubieni, zgubieni niespodzianie. Boskość chwyta w gwałtowne ramiona. Los się rodzi, dawne życie kona. A w głębi źródła łkanie. Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol To ,co piekne 28.10.02, 04:05 Wybaczcie mi, ludzie, jeśli w tych pieśniach dałem tak mało, że nie takie niosę pieśni, jakie by nieść należało; że tyle tu tych piękności, ptaków, różnych pobrzękadeł, złocistości, srebrzystości, księżyców, Bachów i świateł. Cóż, kocham światło. Promieniem, jak umiem, wiersze obdzielam. O, gdybym mógł, to bym zmienił cały świat w jeden kandelabr. Myślę, że po to są wiersze, ich ruch ku sercu człowieka, by szerzej szła, coraz szerzej przez kontynenty jutrzenka, światłami po wszystkich placach, światłami w każdej ulicy, ta Eos różanopalca z dumną twarzą robotnicy. Jesteśmy w pół drogi. Droga pędzi z nami bez wytchnienia. Chciałbym i mój ślad na drogach ocalić od zapomnienia Konstanty Ildefons Galczynski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Bułat Okudżawa IP: *.chello.pl 29.10.02, 10:38 Francois Villon Dopóki nam ziemia kręci się, dopóki jest tak czy siak, Panie ofiaruj każdemu z nas, czego mu w życiu brak - mędrcowi darować głowę racz, tchórzowi dać konia chciej, sypnij grosz szczęściarzom... I mnie w opiece swej miej. Dopóki nam ziemia obraca się, o Panie daj nam znak - tym, którzy pragną władzy, niech władza im pójdzie w smak, daj szczodrobliwym odetchnąć, raz niech zapłacą mniej, daj Kainowi skruchę... I mnie w opiece swej miej. Ja wiem, że Ty wszystko możesz, ja wierzę w Twą moc i gest, jak wierzy żołnierz zabity, że w siódmym niebie jest, jak zmysł każdy chłonie z wiarą Twój ledwie słyszalny głos, jak wszyscy wierzymy w Ciebie, nie wiedząc, co niesie los. Panie zielonooki, mój Boże jedyny, spraw - dopóki nam ziemia toczy się, zdumiona obrotem spraw, dopóki czasu i prochu wciąż jeszcze wystarcza jej - daj każdemu po trochu... I mnie w opiece swej miej. Odpowiedz Link Zgłoś
veza Piosenka ze łzami, J. Czechowicz 29.10.02, 18:45 Kołysanki z dalekich okien zmarszczki blasków złotych na ścianie próżno tam dosięgać rączką w dużej książce malowanki zimowych dni narkotyk Słowa z żalu taka piosenka co się w niebo wsączy ja jednak wierzę oddaję się wszystkim falom niech mnie daleko niosą niech nikt nie stoi przy sterze kołysanki takt ostatni się skończy w straszliwych burz gwałtowności Piosenko czemu mnie sprzedajesz ze słów i pamiętania niemoc był łańcuch - jam go nie rozciął nie mogłem siebie przemóc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Tren Fortynbrasa IP: *.chello.pl 31.10.02, 10:33 Zbigniew Herbert Tren Fortynbrasa Teraz kiedy zostaliśmy sami możemy porozmawiać książę jak mężczyzna z mężczyzną chociaż leżysz na schodach i widzisz tyle co martwa mrówka to znaczy czarne słońce o złamanych promieniach Nigdy nie mogłem myśleć o twoich dłoniach bez uśmiechu i teraz kiedy leżą na kamieniu jak strącone gniazda są tak samo bezbronne jak przedtem To jest właśnie koniec Ręce leżą osobno Szpada leży osobno Osobno głowa i nogi rycerza w miękkich pantoflach Pogrzeb mieć będziesz żołnierski chociaż nie byłeś żołnierzem jest to jedyny rytuał na jakim trochę się znam Nie będzie gromnic i śpiewu będą lonty i huk kir wleczony po bruku hełmy podkute buty konie artyleryjskie werbel werbel wiem nic pięknego to będą moje manewry przed objęciem władzy trzeba wziąć miasto za gardło i potrząsnąć nim trochę Tak czy owak musiałeś zginąć Hamlecie nie byłeś do życia wierzyłeś w kryształowe pojęcia a nie glinę ludzką żyłeś ciągłymi skurczami jak we śnie łowiłeś chimery łapczywie gryzłeś powietrze i natychmiast wymiotowałeś nie umiałeś żadnej ludzkiej rzeczy nawet oddychać nie umiałeś Teraz masz spokój Hamlecie zrobiłeś co do ciebie należało i masz spokój Reszta nie jest milczeniem ale należy do mnie wybrałeś część łatwiejszą efektowny sztych lecz czymże jest śmierć bohaterska wobec wiecznego czuwania z zimnym jabłkiem w dłoni na wysokim krześle z widokiem na mrowisko i tarczę zegara Żegnaj książę czeka mnie jeszcze projekt kanalizacji i dekret w sprawie prostytutek i żebraków muszę także obmyślić lepszy system więzień gdyż jak zauważyłeś słusznie Dania jest więzieniem Odchodzę do moich spraw Dziś w nocy urodzi się gwiazda Hamlet Nigdy się nie spotkamy to co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii Ani mam witać się ani żegnać żyjemy na archipelagach a ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perli Ryota (1707-1787) IP: *.gdynia.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 14:20 Nie rzekli ani słowa: Gość i gospodarz I biała chryzantema. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perli Ryota (1707-1787) IP: *.gdynia.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 14:25 Nie rzekli ani słowa: Gość i gospodarz I biała chryzantema. Odpowiedz Link Zgłoś
veza ***, Safona 31.10.02, 22:54 Gdy spoczniesz kiedyś w grobie, nikt cię z tęsknotą nie wspomni, żadnego serca nie wzruszysz, nikt nie zapłacze po tobie, bo nie zrywałaś róż Pierii. Będziesz w podziemnym świecie błądzić z innymi zmarłymi - cień zapomniany przez wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Epigramat IP: *.chello.pl 31.10.02, 23:33 Autor anonimowy Tu leży Bielawski. Szanujcie tę ciszę, bo jak się obudzi, komedię napisze. (Bielawski był autorem pierwszej premiery w Teatrze Narodowym w 1765 r.) Odpowiedz Link Zgłoś
tagesstein Legenda, J. Czechowicz 01.11.02, 11:36 spojrzeniem obłoki przebrał trójkąt mądre oko boże księżyc kroplą ze srebra ciężył o tej porze smolny swąd z czarnych lasów się dźwigał nad miastami czerwono i dym i gaz niebo chodziło kołem jak śmiga zataczał się bo noc głucha czas zwykłe słowa mówi się zawsze zwykłym słowem o inaczej zaczynać na nowo otrząsnąć z gwiazd głowę noc gwiazdy bulwary drzewa wiatr nie tak szarpie mi kurtę jak niegdyś szarpał sukienkę przedwiośnie nawet nie śpiewa przerwało piosenkę ciszą ty chcesz mnie przebić w milczeniu słychać twe wieki groźbą wołasz do siebie boże daleki szuka oko bystre znalazłeś wstrzymałem oddech wznoszą się ręce przeczyste czekają kiedy się poddam o daleki słyszysz te wiersze o daleki nie będę twoim świerszczem wzdychają miłością piersi nie doczekasz się niebo przemian niech się wiersz łamie jak pierścień przybywaj ziemio ziemia skała glina a ja to mięśnie i kościec kończy się co się zaczyna nie może być jaśniej i prościej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Takie czasy IP: *.chello.pl 02.11.02, 17:54 Ewa Lipska Takie czasy Idę podwórkiem. I nagle Podbiega do mnie sześcioletni chłopczyk W poziomkach policzków. W ręce trzyma drewniany pistolet. „Pif! Paf!” – strzela w moim kierunku. Potem chowa broń do kieszeni. „Robota skończona” – mówi i odchodzi. Zawiadamiam rodzinę. Przyjaciół. Dzwonię na milicję i zgłaszam swoją śmierć. Ale wszyscy rozkładają ręce: „Takie to czasy” – mówią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Jerzy Liebert IP: *.chello.pl 05.11.02, 22:12 Jerzy Liebert Uczę się ciebie człowieku. Uczę się ciebie człowieku. Powoli się uczę, powoli Od tego uczenia trudnego Raduje się serce i boli O świcie nadzieją zakwita, Pod wieczór niczemu nie wierzy, Czy wątpi, czy ufa-jednako- Do ciebie, człowieku należy. Uczę się ciebie i uczę I wciąż cię jeszcze nie umiem Ale twe ranne wesele, Twą troskę wieczorną rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:55 Wszystko co piękne jest przemija Wszystko co piękne jest zostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:55 Wszystko co piękne jest przemija Wszystko co piękne jest zostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:55 Wszystko co piękne jest przemija Wszystko co piękne jest zostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:56 Wszystko co piękne jest przemija Wszystko co piękne jest zostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:56 Wszystko co piękne jest przemija Wszystko co piękne jest zostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:56 Wszystko co piękne jest przemija Wszystko co piękne jest zostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:56 Wszystko co piękne jest przemija Wszystko co piękne jest zostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:56 Wszystko co piękne jest przemija Wszystko co piękne jest zostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:56 Wszystko co piękne jest przemija Wszystko co piękne jest zostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Tutli-Putli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:56 Wszystko co piękne jest przemija Wszystko co piękne jest zostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Putli-Tutli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:58 Zapętliłam się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Putli-Tutli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:58 Zapętliłam się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Putli-Tutli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:58 Zapętliłam się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Putli-Tutli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:58 Zapętliłam się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Putli-Tutli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:58 Zapętliłam się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Putli-Tutli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:58 Zapętliłam się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna Putli-Tutli Re: Jerzy Liebert IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 06.11.02, 03:58 Zapętliłam się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Jerzy Liebert IP: *.pse.pl 07.11.02, 16:37 Wszystko przemija, Nawet długa żmija. (chyba anonimowe) Nic to. Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Chyba Jerzy Harasymowicz 16.01.03, 00:42 Jeszcze na poloninach Jak tatarski kon Rzy wolny swiat Odpowiedz Link Zgłoś
zwid Oko! Jeszcze tu zaglądasz? 23.07.02, 22:23 Założyłeś piękny wątek. Dzięki! Tylko dlaczego już tu Ciebie nie ma??? "Damodar", "AndrzejuG", "eM" i inni - piszcie! PISZCIE!! Wiele osób tu zagląda i kopiuje Wasze posty na twardziela do "Worda" Ja też mam już kilkanaście stron pięknych tekstów na dysku, a oprócz tego dzięki Wam sięgam po książki i tomiki poezji, których wcześniej nie znałem. Dobrze, że nie odpowiadacie na prostackie ataki, choć z pewnością przejmują Was one i bolą. Już kiedyś - tu na tym forum, ktoś przytoczył mądre powiedzonko Leca: "BYLE SMRÓD, CO WALCZY Z WENTYLATOREM UWAŻA SIĘ ZA DON KICHOTA" To też jest piękne nie?! Odpowiedz Link Zgłoś
damodar To co piekne 25.07.02, 05:27 Krajobraz z wilgą W tej okolicy jest zbyt uroczyście. Jaskółki kreślą nad wodami freski, w dzbanie jeziora drzemie chłód niebieski i usta mówią to, co widzą oczy. Światło szeleści, zmawiają się liście na baśń, co lasem jak niedźwiedź się toczy. Ileż to razy śpiąc w porannej trawie słyszałem w sobie śpiewającą wilgę. I dziś, gdy twarzą do zieleni przylgnę, słyszę, jak echo podpowiada rzece cały krajobraz oddany łaskawie źrenicy ptaka i ludzkiej opiece. Wieczorem sosna spod lasu ucieka i dzwonią za nią rude tarcze piasku. Wiatrak sen miele i ślepiec z daleka z chłopcem i z pieśnią kościelną przybywa. Jeziora stoją zatopione w blasku kwitnących sadów, obłoków i żniwa. I tak tu będzie, jak bywa po burzy, kiedy wystarczy trącić ręką gałąź, aby czuć jeszcze fosfór błyskawicy. Tego obrazu flet już nie powtórzy. Przed nami stoi miska soczewicy i w ciemność psalmu pochyla się ciało. Wtedy się nagle mój kraj komuś przyśni z chłopcem pod lasem i z koniem u studni. Spłoszona gałąź ucieknie od liści i ptak zawoła przez sen leśne echo. Wieczorna zorza odchodząc zadudni i noc swe gniazdo uwije pod strzechą. Pogasły lampy, tylko noc majowa uczy się pieśni miłosnych na flecie. Urywa, słucha i znowu od nowa flet nawołuje z drzemiących osiczyn rzekę, o której tylko tyle wiecie, że jest z zieleni i mówi o niczym. Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 27.07.02, 05:32 Oczekiwanie W takie wieczory na nic się nie czeka, słucha się dzwonka, co u sani brzęczy, smaga się konie, biegnące z daleka po horyzontu skrzypiącej obręczy. Może to do nas jadą goście mili? Przychodzi siostra, biorę ją za ręce i tak jak jestem, w iskrach śniegu pędzę do ludzi, których będziemy gościli. Ale w dym mrozu odjeżdżają sanie, przestrzeń po dzwonkach zasypuje zima, siostra mi kładzie lewą dłoń na ramię, a w prawej moją zimną rękę trzyma. I znów patrzymy, każde w swoim oknie, na śnieg kudłaty, na rogate drzewa; jeśli się palcem tej gałęzi dotknie, do kotła studni suchy blask się wlewa. Po co się martwić, głos twój nie wywoła miłego chłopca na odległość źrenic. Jeszcze wyjść można z krajobrazu koła, ale nie można jego smutku zmienić. Jeszcze się z wieńcem zjawią u nas goście, zabębni zima i flet wrzaśnie ostro; a wy na czapkach pawie pióra stroszcie, a ty się ubierz w białą zamieć, siostro. I znów stoimy, każde w swoim oknie, z czołem na szybie, z nieruchomą twarzą; może się zjawi, ręki twojej dotknie i jego oczy policzki ci sparzą? Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 29.07.02, 05:18 * * * [W tej codziennej poniewierce...] W tej codziennej poniewierce żyłem, spałem w cieniu wód, rozdawałem jak chleb - serce i okrutnem głupstwa plótł. Napatrzyłem się do woli mędrcom, z których dziecko drwi, głupkom, którzy suknem dolin do niebieskich idą drzwi. Spotykałem mędrców w sadzie, co na cichą życia gałąź kładli ręce, jak się kładzie głowę w smutku posiwiałą. Z gniewu, z żalu, z opowieści załamanych rąk - na znak, że nie to się w pieśni mieści, co oklasków zasiał mak - Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 29.07.02, 06:02 Jak się przed tobą wytłumaczę O, życie moje, nieprzytomne życie. Chodzę wśród ludzi, których się dotyka ustami, ręką, wzrokiem, wyobraźnią. Czy wy mnie, ludzie, smutku oduczycie, co we mnie rośnie, rośnie jak muzyka, gdy bębny ziemi moje stopy drażnią? Wciąż mi się zdaje, że już dawno jestem tam, dokąd idę z podniesioną głową. A przy mnie usta zaciska surowo ojciec wpatrzony w miedzę pod butami i twardej ręki niecierpliwym gestem wskazuje niebo krążące nad nami. I cóż mu powiem? W oczy mu popatrzę, schylę się nisko do rąk dostojeństwa, a on pomyśli o miejskim teatrze, gdzie ponoć uczą kłamliwej pokory, i twarz odwróci od gestu błazeństwa, i pójdzie siwą łąką na nieszpory. Jak się przed tobą, ojcze, wytłumaczę z różańca, który po ziarnku gubiłem w ogromnym lesie, co się za mną czerni, gdy na twe ręce tak pokornie patrzę, jakbym roztrwonił wszystko, co mi dałeś. A łąką idą ukorzyć się wierni. Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
damodar Re: To co piekne 29.07.02, 21:57 Północne bębny Ludwikowi Ciemna nienawiść porusza się we mnie. Nad głową lecą świszcząc białe ptaki. Organy lasów, wracające znaki ziemi i nieba nad ułomność czoła. Kto przejdzie pierwszy przez milczenie wód, ten mnie jak świątka ze snu pól wywoła. Noce przed nami będą jak klasztory pełne młodzieńców idących wśród pieśni. W trawie świt stopą trącony szeleści i widać piaskiem wybielony stół. Siadam przy stole odepchnięty psalmem, jak gdybym suknie i sandały zzuł. Do moich dłoni chleb i nóż podejdzie, dziecko do moich kolan się przytuli i płaczem nazwie idących o kuli cieniem kościołów, psią miłością bram. Zdrów na umyśle i na ciele zdrów, północne bębny krwi słowiańskiej znam. A obok z twarzą ukrytą wśród dłoni siedzi przyjaciel ocalony w smutku. Blask pada z liści i pies po cichutku zaczyna warczeć. Siedzący przy stole wracają w siebie po kamienne maski. Gwiazda i wapno świeci na twym czole. Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 11.04.03, 01:47 Deklaracja Usta mi piaskiem zasyp i smołą wrzącą zalej, gdy wargi słów połączyć nie będą chciały w pieśń. Głos mój toporem zetnij jak drzęwo, które rodzi cierpkie owoce bólu, gdy w ciebie wiersz ugodzi i barki strof ciężaru nie będą chciały nieść. Tragarzem jestem pieśni, potykam się o korzeń, lecz wiem, że wiersz mój zmieści radość i ból wypowie, gdy Partia mi pomoże i rękę poda człowiek. Nie idę sam przez życie, nie szukam w lesie dróg - górnikiem jestem rankiem, bo ścianę z nim o świcie z kamiennych zwalam nóg. Człowiekiem jestem. Kocham wszystko, co człowiek stworzył, by ziemi dodać światła, a niebu ująć blasku. Żołnierzem będę, jeśli stalowe czołgów maski tratować zechcą zieleń i żyły naszych dróg. Żołnierzem jestem dzisiaj i o tym niech pamięta skryty i jawny wróg. Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
liama Re: To, co piękne... 30.07.02, 08:31 Przepraszam Was, Drodzy PT Forumowicze za moje donosy do redakcji GW i administracji tego Forum! Zorro mial racje! Jestem stara qurva z burdelu Daily Planet w Melbourne, byla cenzorka obyczajowo-polityczna z ul. Mysiej (stad u mnie te ciagotki do cenzury)... Za zarazenie Adasia Michnika, mego ulubionego klienta AIDSem (podczas jego ostatniego pobytu w Melbourne), zostalam wywalona z burdelu i teraz jestem szefem kooperatywy zrzeszajacej ulicznice czyli "street sex workers" w dzielnicy portowej Melbourne (St. Kilda). Wszyscy polscy marynarze mnie znaja, bo me polskie przeklenstwa slychac nawet w Port Melbourne (obecnie elegancka dzielnica nad zatoka), a nawet w City (kilka minut jazdy szybkim tramwajem)... Obiecuje poprawe! No more donosow! Odpowiedz Link Zgłoś
kimmjijki Re: To, co piękne... 30.07.02, 13:39 Kto nas obroni przed wampirem z Rzymu? Nikt! A ow wampir, zwany papiezem, przyjezdza do Polski, bo mu potrzebna krwew polskich niemowlat i dzieci poczetych oraz niepoczetych! Matki-Polki i kobiety "przy nadziei"! Uciekajcie ze swym potomstwem za granice, bo ten potwor potrzebuje conajmniej 100 litrow krwi na dobe! "Zyczliwy" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: © //////////////////////////////////To, co piękne... IP: *.cm-upc.chello.se 16.08.02, 01:37 www.grunch.net/synergetics/ Odpowiedz Link Zgłoś
de_bilek Re: To, co piękne... 16.08.02, 04:09 Rucha się Wojtyla z Glempem i ten co jest walony w dupe czyli Glemp co chwila przechyla rytmicznie głowe do tyłu. A Wojtyla do niego: PRZESTAŃ BO MI ZĘBY WYBIJESZ, i dalej go jedzie w dupe, a Glemp znów zaczyna rytmicznie odchylać głowe do tyłu, więc Wojtyla po raz drugi zwraca mu uwage: NO PRZESTAŃ BO MI TO PRZESZKADZA, i jedzie go dalej. Sytuacja powtórzyła się jeszcze raz.Więc Wojtyla pyta się: CO SIĘ DZIEJE STARY POWIEDZ MI BO TAK NIE MOŻE BYĆ.Na to Glemp: STARY, ALBO MI WYJMIJ KOSZULE Z DUPY, ALBO MI KOŁNIERZYK ROZEPNIJ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dick Re: To, co piękne... IP: *.dyn.optonline.net 21.09.02, 06:21 Ty to masz naprawde swira!!! pozdrawiam, dick Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GMR To, co piękne..ten wątek może mieć i 1000 wejść! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 19:16 Zróbmy to! Ustanowmy rekord wszechczasów...ale o ile mi wiadomo załozycielem tego wątku był Dzik a nie Oko... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GMR To, co piękne..ten wątek może mieć i 1000 wejść! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 19:18 Zróbmy to! Ustanowmy rekord wszechczasów...ale o ile mi wiadomo załozycielem tego wątku był Dzik a nie Oko... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: To, co piękne... IP: *.pse.pl 20.12.02, 15:37 Podnoszę wątek do góry dziś po raz drugi ....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: To, co piękne... IP: *.pse.pl 20.12.02, 15:39 I po raz trzeci ...... i ...... JEEEEEEEEEEESSSSTTTTTTTT 1000 !!!!!!!!!!!!!!!!!!! odwołań. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pr.Oszołom z RM Re: To, co piękne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.02, 17:38 Nie wiem o czym jest ten wątek ale sie wpiszę do niego bowiem temat który ma ponad tysiąc wejść naprawdę zasługuje na podziw i szacunek dla autora tego watku...wpiszę się chociażby po to tylko aby ten wątek podbić..tysiąc wejść..to naprawdę robi wrazenie .i naprawdę to jest piękne! Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To, co piękne... 26.02.03, 00:04 Gość portalu: Pr.Oszołom z RM napisał(a): > Nie wiem o czym jest ten wątek ale sie wpiszę do niego bowiem temat który ma > ponad tysiąc wejść naprawdę zasługuje na podziw i szacunek dla autora tego > watku...wpiszę się chociażby po to tylko aby ten wątek podbić..tysiąc wejść..to > > naprawdę robi wrazenie .i naprawdę to jest piękne! Masz racje! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luki Tak naprawde IP: 141.63.88.* 10.01.03, 16:34 Tak naprawde nic nie rozumiem, jest tylko ekstatyczny nasz taniec, drobin wielkiej calosci. Rodza sie i umieraja, taniec nie ustaje, zakrywam oczy, broniac sie od natloku biegnacych do mnie obrazow. Byc moze tylko udaje gesty i slowa, i czyny, zatrzymany w wyznaczonym dla mnie zagonie czasu. Homo ritualis, tego swiadom, spelniam co przepisane jednodniowemu mistrzowi. /Cz. Milosz, Tak naprawde/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gitman problem z murzynkiem! IP: bierki:* / 192.168.9.* 27.01.03, 10:52 moze nie piekne ale niezle: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=210&w=3260668 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolin.kertiz KAROLINATOR BREJKA WSZYSTKIE RULE ( I ) IP: *.enterpol.pl / 192.168.1.* 03.04.03, 23:39 Dzisiaj - dzisiaj dostałem list od Papieża. Pisze - pisze, że jestem niezły. Dzisiaj - dzisiaj dostałem list od Papieża. Pisze - pisze, że we mnie wierzy. Brejkam wszystkie rule. Brejkam rule. Jutro - jutro wyzwoli nas Armia Radziecka Niemców - Niemców uwielbiam od dziecka. Brejkam wszystkie rule. Brejkam rule. Miłość - miłość prosto w oczy. Miłość - miłość prosto w serce. Miłość prosto w jaja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolin.kertiz KAROLINATOR BREJKA WSZYSTKIE RULE ( II ) IP: *.enterpol.pl / 192.168.1.* 03.04.03, 23:41 Brejkam wszystkie rule. W Babilonie. Brejkam wszystkie rule. Za pieniądze. Chwalę imię Pana. W Babilonie. Chwalę imię Pana. Za pieniądze. Wasze - czyste - niezależne - pieniądze. Żona. Dzieci. Dom postawić. W Babilonie. Żona. Dzieci. Wanda. Mieczysławek. Halina. Brejkam rule. W Babilonie. Wasze - czyste - niezależne pieniądze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolin.kertiz Re: KAROLINATOR BREJKA WSZYSTKIE RULE ( III ) IP: *.enterpol.pl / 192.168.1.* 03.04.03, 23:45 komentaż: to, co niezłe najpierw dane - tytół "Brejkanie", (w:) głuwny świetlik, "Czynny do odwołania", wydawnictwo czarne, Wołowiec 2001, ss. 9-10. Karolinator brejka wszystkie rule, a zatem również te, które oko zaproponował w pierwszym poscie, a uzupełniał w następnych. Dlatego po trójce nastąpi czwórka: ( IV ). Nie możemy dać się zaszachować (faktycznie też niezłe) problemowi z murzynkiem wraz z jego rasistowskimi podtekstami, dlatego z pełnym zaangażowaniem będę was uczył religii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolin.kertiz Re... KAROLINATOR BREJKA WSZYSTKIE RULE ( IV ) IP: *.enterpol.pl / 192.168.1.* 03.04.03, 23:49 NAUKA RELIGII - O TRÓJCY ŚWIĘTEJ 25-03-2003 11:15 Z pierwszym pociskiem, który padł na zagarnięte przez talib-szajkę gorylaczków bin Ladena fragmenty Afganistanu, rozpoczęła się operacja "bezkresna sprawiedliwość" (dalsze kryptonimy poszczególnych faz nie mają wielkiego znaczenia). W związku z tym proponuję: Bush ojciec syn krzaczy GROM święty Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol To ,co piekne 11.04.03, 01:49 Prawo Prawem było ostrze miecza I z konopi sznur skręcony, Choć nazwano kłąb powietrza Niebem. Ci, co ludziom wiarę dali Odbierając chleb i sól, Uwierzyli w ostrze stali I w dziedzictwo pól. Dziś, gdy lud zabiera ziemię, By ją światłem ziarna karmić, Oni przeciw ludom armie Zbroją w bomby i zbawienie. Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To ,co piekne 11.04.03, 02:09 za to że kocham że pieszczę tracę nie dbam za to że tyle jeszcze nie wiem i nie chcę zapłacę kurz zdmuchuję z sumienia takie czyste leżało w pudełku po grzechach chodźcie kuszę przytulę nim będzie jak było jest we mnie wiatr co rzuca w strony czarne tak miękko i tak porywiście chwieję sie i bez radości pozwalam szarpać duszy progi mam rodziców nie pytaj więc skąd się u diabła wzięłam burzą się niepokoje koloru dzisiejszego nieba pozwalam im na rujnowanie świata zwanego dobrym czasem rosną mi włosy nie czuję czasem dojrzewa dusza wiem krzyczę nieraz i zabijam przy tym kilka słów pytam dlaczego poraża mnie ból w dorastaniu do wysokich traw nie mogę spać w moim zamku sen jest nietaktem Pola Stan Odpowiedz Link Zgłoś
veracity Re: To ,co piekne 16.04.03, 16:06 just right - a cuckoo and the moon in the pine Issa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Gęby za lud krzyczące IP: *.chello.pl 11.04.03, 23:15 Gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą, I twarze lud bawiące na końcu lud znudzą. Ręce za lud walczące sam lud poobcina. Imion miłych ludowi lud pozapomina. Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie. A. Mickiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Gęby za lud krzyczące IP: *.acn.waw.pl 11.04.03, 23:36 >Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie. No proszę Słowacki przepowiedział pontyfikat papieża, a Mickiewicz wieszczył długoletnie rządy PZPR a pózniej SLD. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Błogosławieni cisi IP: *.chello.pl 12.04.03, 01:38 BŁOGOSŁAWIENI CISI O kawał ziemi ludzkie dobija się plemię; Zostań cichym, a możesz posieść całą ziemię. A. Mickiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cichy Re: Błogosławieni cisi IP: *.ains.net.au 12.04.03, 02:02 Adam Michnik Czemu polscy Żydzi powinni popierać wojnę w Iraku? Sprawa jest jasna, więc wyłożę ją w kilku słowach. Wojna w Iraku nie jest, jak wiadomo, wojną o wprowadzenie demokracji do Iraku, bowiem z równym powodzeniem można by wprowadzać na siłę demokrację w stylu zachodnim (liberalnym) do Burkina Faso czy Nowej Gwinei: rezultem będzie tylko demokracja fasadowa, a raczej jej parodia (jak na Nowej Gwinei, gdzie dygnitarze parlamentarni czy też niektórzy sędziowie wygladają i zachowują się jak małpy przebrane w stroje brytyjskich lordów). Nie jest to też, wbrew dość popularnej opinii, wojna o ropę. Amerykańskie koncerny kontrolują dość ropy w Ameryce Północnej i Południowej, a także w takich krajach jak Kuwejt czy szczególnie Arabia Saudyjska. Owszem, ropa Iracka się nam (to jest Żydom) przyda, ale nie teraz, a w nieco dalszej przyszłości. Stawką w tej wojnie jest bowiem na krótką metę kontrola nad całym Bliskim Wschodem, w celu zapewnienia bezpieczeństawa Izraelowi, a na dłuższą metę, kontrola Izraela, a właściwie Syjonizmu, nad całym Światem. Jest rzeczą oczywistą, że Izrael, a nawet Światowe Żydostwo, są na taką kontrolę po prostu za małe. Stąd będziemy kontrolować cały Świat przy pomocy potęgi militarnej USA. Stąd też obowiązkiem każdego Żyda, a szczególnie polskiego Żyda, jest pomoc Ameryce w osiągnięciu pełnej dominacji nas Światem. Pierwszą fazą w tej operacji było rozbicie Związku Sowieckiego – jedynego realnego przeciwnika USA, a przy okazji rozbicie tzw. Bloku Sowieckiego, a więc obalenie tzw. realnego socjalizmu w takich krajach jak Polska. Ten etap zakończyliśmy z pełnym sukcesem. Rosja nie jest obecnie żadnym konkurentem dla USA, a kraje takie jak Polska zostały całkowicie uzależnione od naszego (żydowskiego) kapitału, a w ich władzach jest coraz więcej Żydów. I tak w Polsce mamy naszego, żydowskiego prezydenta, ministra spraw zagranicznych czy prezesa Rady Polityki Pieniężnej. Podobnie, choć może nie aż tak dobrze, jest w innych krajach. Zresztą często, z przyczyn praktycznych, lepiej jest, jak np. premierem nie jest Żyd, a “nasz” goj, jak to jest np. obecnie w Polsce. Obecnie chodzi nam o pełną kontrolę Izraela nad Bliskim Wschodem. Irak to był tylko pierwszy etap. Należy też pamiętać, że USA będzie długo kontrolować w Iraku (podobnie jak w Afganistanie) tylko większe miasta i ważniejsze drogi, ale to nam na razie wystarczy. Naszym celem jest bowiem neutralizacja antyamerykańskiego, a więc też i antyżydowskiego reżymu w Iraku, oraz zajęcie Iranu i Syrii, a także większe podporządkowanie sobie Jordanii, aby umożliwić dalszą ekspansję terytorialną Izraela. Chodzi nam tu nie tylko o permanentne zajęcie Zachodniego Brzegu Jordanu, całej Jerozlimy oraz Strefy Gazy wraz z usunięciem na stałe Arabów z terenu Wielkiego Izraela, ale też utworzenie tzw. strefy ochronnej, czyli ponowną okupację przez Izrael Synaju, Libanu oraz dalszych części Jordanii i Syrii, tak, aby uniemożliwić inflitrację wrogich elementów arabskich na teren Izraela. Wymagać to będzie, oczywiście, ustanowienia całkowicie proamerykańskich, a więc też i całkowicie proizraelskich reżymów nie tylko w Iraku, ale też w Iranie, Syrii, Jordanii i Egipcie, oaz permanentnej okupacji Libanu przez połączone siły amerykańsko- izraelskie. W nieco dalszej perspektywie konieczne będzie zastąpienie wrogich nam reżymów takich krajach jak Libia czy Sudan, oraz niepewnych reżymów w takich krajach jak Algeria czy Maroko. Konieczne też będzie zastąpienie antyamerykańskich reżymów w Korei Północnej, Wietnamie czy na Kubie, a nawet w Malezji, lecz jest to sprawa na osobny referat. Obecnie najważniejsze jest bezwarunkowe poparcie wszystkich polskich Żydów dla wojny w Iraku, oraz dla polityki prezydenta Busha. I o takie poparcie występuję, poprzez mego przyjaciela, profesora Jehudę Bauera, do wszystkich polskich żydów w Australii, a szczególnie w Melbourne, z którym to pięknym miastem łączą mnie tak bardzo miłe wspomnienia. Adam Michnik (Tekst referatu odczytanego w Melbourne, Australia, w imieniu Adama Michnika przez profesora Jehudę Bauera). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko To nie jest wątek o wojnie, polityce etc. IP: *.chello.pl 12.04.03, 14:56 Prosba o przeczytanie postu otwierającego watek. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marc Re: To, co piękne... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.03, 16:20 Frank Zappa "Stick It Out" (fragment) (...)Fuck me, you ugly son of a bitch You ugly son of a bitch Fuck me, you ugly son of a bitch Stick it out Stick it out yer hot curly weenie Stick it out Stick it out yer hot curly weenie Stick it out Stick it out yer hot curly weenie Weenie...weenie, weenie, weenie! Make it go fast In and out, (In and out) Magical Pig Make it go fast In and out (In and out) Magical Pig Till it squirts, squirts, squirts, squirts Fire (...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Dance Me to the End of Love IP: *.chello.pl 12.04.03, 18:17 Dance Me to the End of Love Dance me to your beauty with a burning violin Dance me through the panic 'til I'm gathered safely in Lift me like an olive branch and be my homeward dove Dance me to the end of love Dance me to the end of love Oh let me see your beauty when the witnesses are gone Let me feel you moving like they do in Babylon Show me slowly what I only know the limits of Dance me to the end of love Dance me to the end of love Dance me to the wedding now, dance me on and on Dance me very tenderly and dance me very long We're both of us beneath our love, we're both of us above Dance me to the end of love Dance me to the end of love Dance me to the children who are asking to be born Dance me through the curtains that our kisses have outworn Raise a tent of shelter now, though every thread is torn Dance me to the end of love Dance me to your beauty with a burning violin Dance me through the panic till I'm gathered safely in Touch me with your naked hand or touch me with your glove Dance me to the end of love Dance me to the end of love Dance me to the end of love... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: =v= Massive Ordnance Air Blast IP: *.cm-upc.chello.se 12.04.03, 19:48 www.execulink.com/~wblank/moab.htm www.execulink.com/~wblank/hebrewal.htm www.execulink.com/~wblank/abraham.htm Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol To ,co piekne 23.04.03, 17:59 Ballada o lesie i drwalu Noc dokoła. W nocy las ucieka brzegiem świecącej dnem piaszczystej wody. w goryczy liści i dzikiego mleka żarzą się tarcze jastrzębiej pogody. Z dymiących bagien żywica i piżmo rozdyma nozdrza wiatru kusym wyżłom. Po lesie chodzi cień ubrany w łapcie z niedźwiedziej skóry. Z naprężonej smyczy spuszcza ogary, gdy w liściastej dziczy przebiega ruda błyskawica - jeleń. W niedźwiedzim gąszczu noc zaszczuta krzyczy i światło kąsa do goryczy jeleń. I dzień się staje, jakby ktoś ognisko rozgrzebał kijem w samym środku nocy. Siedem czarownic wysiada z karocy, sieją mak włosy czeszą nad topielą. A później brzozy pochylone nisko ich białe suknie między siebie dzielą. Powoli idę w głąb tego pożaru, co mi nad głową jak wiewórka skacze. Wiatr się szeleszcząc zsypuje do jaru, gdzie wronia woda dziobiąc wapień kracze. Mnie mech roztropny iść boso pozwala do rąbiącego drzewo świtu drwala. Gdzie jesteś, drwalu słonecznego drzewa? Las się porusza, odzywa się echo i ptak spod liści wypłoszonych śpiewa nad twoją z dzwonków horyzontu strzechą. Wiem, że tu blisko grzmi twoja ciesiółka w iskry, koronki, zajączki i kółka. Znajdę cię, spiję miodem i siwuchą, aż w ciebie ciemność obsunie się głucho i pryśnie kufel cięty w szkle jesieni. Siedzimy obok siebie potajemnie, w kuflach jezioro siwuchy się pieni i ślepa chytrość porusza się we mnie. Tak bardzo chciałbym mieć twój topór, drwalu, i z nim iść drogą skrzypiącego piasku. Ludziom pokornie posiwiałym w żalu zamiast drew rzucać na próg wiązkę blasku, a oni głaszcząc zamieć, co się kłębi, staliby w białym gruchaniu gołębi. Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko J. Tuwim IP: *.chello.pl 26.04.03, 14:55 Trawa Trawo, trawo do kolan! Podnieś mi się do czoła, Żeby myślom nie było Ani mnie, ani pola. Żebym ja się uzielił, Przekwiecił do rdzenia kości I już się nie oddzielił Słowami od twej świeżości. Abym tobie i sobie Jednym imieniem mówił: Albo obojgu - trawa, Albo obojgu - tuwim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: J. Tuwim IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.04.03, 19:53 Poeta. Poeta cierpi za miliony od 10 do 13.20 Od 11.10 uwiera go pęcherz wychodzi rozpina rozporek zapina rozporek i apiat cierpi za miliony Cześć.Kopa lat. Zapozyczone od limana.Myśle ,ze się nie pogniewa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Inny wiersz Bursy IP: *.chello.pl 28.04.03, 22:30 Ja chciałbym być poetą ja chciałbym być poetą bo dobrze jest poecie bo u poety nowy sweter zamszowe buty piesek seter i dobrze żyć na świecie ja chciałbym być poetą bo byczo u poety bo u poety cztery żony a z każdą dawno rozwiedziony a ja lubię kobiety ja chciałbym być poetą może mnie przecież przyjmą bo dla poety zakopane nie trzeba wcześnie wstawać rano a wstawać rano zimno bo fajno jest poecie nie musi w biurze ślipić i fuk mu cała dyscyplina tylko gitara i dziewczyna i złote gwiazdy liczyć i mylić się i liczyć i liczyć wciąż od nowa na ziemi w drzewie i błękicie trudnego szukać slowa i gniewać się i martwić bo ciągle jeszcze nie to i ciągle baczyć ciągle patrzeć ja nie chcę być poetą Cześć, Andrzeju. Faktycznie, kope lat. Nigdy nie myślałem, że ten wątek tyle przetrwa. To dzieki Wam wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey "Bogland" by Seamus Heaney 31.07.03, 03:03 We have no prairies To slice a big sun at evening - Everywhere the eye concedes to Encroaching horizon, Is wooed into the cyclops' eye Of a tarn. Our unfenced country Is bog that keeps crusting Between the sights of the sun. They've taken the skeleton Of the Great Irish Elk Out of the peat, set it up An astounding crate full of air. Butter sunk under More than a hundred years Was recovered salty and white. The ground itself is kind, black butter Melting and opening underfoot, Missing its last definition By millions of years. They'll never dig coal here, Only the waterlogged trunks Of great firs, soft as pulp. Our pioneers keep striking Inwards and downwards, Every layer they strip Seems camped on before. The bogholes might be Atlantic seepage. The wet centre is bottomless. Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:22 DWIE MIŁOŚCI Więc pokochałeś kruche, ciepłe ciało, które się w formach słowiczych ustało, jak mleko płynie w szklanym smukłym dzbanie, skrzypiec ma smutek i roślin śpiewanie. Więc pokochałeś je. Jak ruczaj sobie przed oczy stawiasz, aby twarze obie: i ta odbita, i twoja prawdziwa, były jak jeden ruch, co poukrywa ziemię jak pożar i niebo jak jaśmin, na które jedno serce jest małe i ciasne. I pokochałeś jeszcze ziemię grozy z ognistym śladem wielkich kroków bożych, ziemię, gdzie bracia popieleją z tobą, gdzie śmierć i wielkość jak dwa gromy obok stoją u skroni i skrzydłami biją tym, co umarli, i tym, którzy żyją. Więc pokochałeś jej rzek bicz srebrzysty i białe pióra mazowieckiej Wisły, i góry ciężkie jak chmury na ziemi, i ludzi skutych - i tak żyjesz niemi. I kiedy z szablą rozpaloną stoisz u huraganów ostatniego boju, i kiedy broń jak życie w dłoni ważysz, a nie masz łzy na sercu i na twarzy, gdy rzucasz ciało jak puchy świetliste, wiotkie jak śpiew, a z nim odbicie czyste, by mieć twarz jedną nie odbitą w ciszy, napiętnowaną śmierci czarnym krzyżem, myślisz, że z Boga musi być ta miłość, dla której młodość w grobie się prześniło. Krzysztof Kamil Baczyński 22 V 43r. Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:25 MISERERE 1 Oto stoimy nad ziemią tragiczną Pobojowisko dymi odwarem strzaskanych wspomnień i snów. Lepkimi krwią pytaniami zdejmujemy hełmy przyrosłe do głów. Głowy - czerwone róże przypniemy hełmom pokoleń. Widzę: czas przerosły kitami dymów, widzę czas: akropol zarosły puszczami traw. Rzuć się, ostatni kainie, na ostatniego abla, dław! 2 Wracając z pogrzebu ostatniego człowieka, jak wyzwanie rzucam przygarść powietrzną - skowronka - w niebo i ziemię ronię jak łzę nad wszechświatem. Krzysztof Kamil Baczyński wiosna 40r. Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:27 KOT Matce Bożek wschodu, gdzie z twarzy wschodzą bez wyrazu dwie krople oceanu - dojrzałe owoce wody, zastyga przy kominkach i trójkątną twarzą prowadzi sny puszyste w wilgotne ogrody. Przez kasztanowy zapach i jesienną wilgoć kołysze noc wysmukłą jakby widmo łowów i długo śpiewa pieśni nad zabitą wilgą wywołując upiory krążące nad głową. A potem ogień ciągnie złotych iskier struny, bulgocą oczy, to woda, zenitalne deszcze, i wieje duszny samum sypkim piaskiem dreszczy, gdy otworzą się oczy jak martwe pioruny. Wtedy nagle urosną miękkie łapy kota i ogromnym tygrysem wyfrunie przez okno do wygiętej w księżycu samicy ze złota. Zostanę ja i ogień, i moja samotność. Krzysztof Kamil Baczyński luty 41r. Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:29 BALLADA ZIMOWA (Zima 41r.) Chmura z miedzi uderza, Blaskiem bije w puklerzach, jeśli puklerz - to oczy z ołowiu. W lasach siwych od błysków jak znużenia kołyską wracał rycerz z puszystych łowów. A od śniegu - wraz z koniem - był jak chmura jabłoni huraganem niesiona przez zamieć. I tak w pędzie zastygli, że na mróz jak na igłę wbici - z wolna zmieniali się w kamień. Wtedy knieje srebrzyste promień przeciął ze świstem, droga przeszła w niebieską równinę. Złote chleby i ręce jak w dzieciństwa piosence niosła matka na witanie z synem. Złote kosy i oczy, co jak senność złej nocy na gościniec wyniosła dziewczyna. Ale on jak po ścieżce wpół po drodze, pół w wietrze - - biały posąg - przetętnił i zginął. Aż jak głaz w biegu - wisiał i ptak szary mu przysiadł na przegubie lodowatej ręki i pradawnych snów trzepot w sercu zatlił mu ślepo - szary płomyk samotnej piosenki. W pył rozsypał się szklany rycerz. Buchnął tumanem. W popiół zmienił się z koniem i cieniem, tylko niebo sczerniałe dalej w grozie sypało gwiazdom - ciemność, a ludziom - kamienie. Krzysztof Kamil Baczyński listopad 41 r. Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:31 ELEGIA (Zima 41r.) Mokre gałęzie świerków przywalą pierś woskową. Przechodzili, przechodzili, nieśli za oknami piosenki wojskowe. Zegar wgarnął wspomnienie i górą czasu skamieniał. Przechodzili za oknem, płakali; po grudzie dzwoniły cienie. A teraz jakże ująć strzaskane snów kryształki? Noc w oczach stygnie - chmurą. Piorun - w twój gromnik z zapałki. Jeśli testament - to z liści, a pomnik jeśli - z płomienia. Szli w dymu smukłej pieśni, gałęzie mokre nieśli. Krzysztof Kamil Baczyński 15 XI 41 r. Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:32 Wiatr Jak wtedy jest nas wszędzie troje, ja i ty, ja i ty, a za oknem wiatr uchodzi pękniętym obojem, narasta zmęczony krzyk. Unoszą się drzewa i czarne ptaki, o szyby biją liście czerwieńsze niż jesień. Wydęte uciekają dni i obłoki spłoszone jak ryby w ten nasz bolesny, pierwszy wrzesień. Nie odchodź, to motyle pluszowe tak dzwonią o te szyby umarłe, o martwy wiatr. Chodzi za oknem upiór zabitego konia i kaleki, o kulach nienawiści - świat. To powietrze wezbrane od trwogi uderza, przebacz mi świat i życie, i ten wiatr mi przebacz. Lecą gwiazdy - jaskółki prawdziwego nieba, rozsypują nam śmierć na pokoje, umierają chwile nieostrożnych lat, bo jak wtedy jest nas wszędzie troje, ja i ty, ja i ty, i wiatr. Krzysztof Kamil Baczyński wrzesień 40r. Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:34 MELANCHOLIA Szary pejzaż tętni kroplami w rzeki gęste, lśniące jak ołów, noc przepędza do pustych obór czarne chmury, stada bawołów. Po wądole nakisłym zmierzchem pełźnie szumem chmur szarych liszaj, przez zasiane w ugorach cisze dzień brzeziną schodzi przez pole. Krzysztof Kamil Baczyński 1939r. Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:35 PIOSENKA Wprost, na przełaj, przez pola zardzewiałe zmierzchem pojedziemy w głąb nocy, smutni Don Kiszoci, po to tylko, by kiedyś (może w baśni progu) rozerwał nam świadomość zabłąkany pocisk Nasze istnienie cierpkie jest, na pół przytomne, czekające na nowość - nastanie nieznane. Lękiem w noc wyczekiwań serce pięścią bije, nie wie, czy błądzić dalej, czy czekać na ranek. Wiatraki rozszalałych, wirujących myśli drą nam jaźnie purpurą, powstających godzin. Los nasz tętni, za słońca ukryty zachodem, zbudzi się może szczęściem w jutrzni słońc narodzin. Szczęścia jest tylko tyle, ile go wymarzysz, kiedy ręce ugrzęzną ci palcami w błocie. Ty!... pamiętaj o baśni, co cię kiedyś zbawi, lecz nie walcz o nią z ludźmi, smutny Don Kiszocie. Krzysztof Kamil Baczyński zima 38r. Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:36 OSTATNI WIERSZ Te dni są małym miasteczkiem zdarzeń. Znam świat na pamięć, na pamięć znam każdą gwiazdę i ból wieków, rzeczywistość granitową co dzień. Nie żyję w mieście i krajach globów, żyję w ogrodzie przekwitłych uczuć zwierzęcych i pragnień. Ja: rozstrzelany po tysiąckroć żołnierz stuleci, z sercem na bagnet brata nakłutym, nie czekam. Za wzgórzami czasu nabrzmiewa nowy atak. Odważnie nie wiem końca i początku świata. Kiedy mnie jak boga - przez tysiąclecia nie znanego - wyklęto, znam drogę krzyżowej mądrości - obojętność. Krzysztof Kamil Baczyński czerwiec 1940r. Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:38 SPOJRZENIE Nic nie powróci. Oto czasy już zapomniane; tylko w lustrach zasiada się ciemność w moje własne odbicia - jakże zła i pusta. O znam, na pamięć znam i nie chcę powtórzyć, naprzód znać nie mogę moich postaci. Tak umieram z półobjawionym w ustach Bogiem. I teraz znów siedzimy kołem, i planet dudni deszcz - o mury, i ciężki wzrok jak sznur nad stołem, i stoją ciszy chmury. I jeden z nas - to jestem ja, którym pokochał. Świat mi rozkwitł jak wielki obłok, ogień w snach i tak jak drzewo jestem prosty. A drugi z nas - to jestem ja, którym nienawiść drżącą począł, i nóż mi błyska, to nie łza, z drętwych jak woda oczu. A trzeci z nas - to jestem ja odbity w wypłakanych łzach, i ból mój jest jak wielka ciemność. I czwarty ten, którego znam, który nauczę znów pokory te moje czasy nadaremne i serce moje bardzo chore na śmierć, która się lęgnie we mnie. Krzysztof Kamil Baczyński 18 X 43r. Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To, co piękne... 28.04.03, 01:40 PAMIĄTECZKI Pamiąteczki zasuszone - nieba róż. Na pudełku tyrol i jabłoń. Takie proste było wszystko: chleb i nóż. a teraz gdzie opadło? Takie proste byłyby lata - zasuszone dziś w książkach płatki. Jak obrazki zielenią odczuć? Niewypukłe obrazki, gładkie. [Nie ma ciebie, nie będzie, po co szukać gwiazdek w czarnej sali? Tylko pamięć wysycha - potok, świat - klinika trocinowych lalek.] Dziecinnieje mi ziemia znów zamykana w tajemnice pudełek. Oddalony smutek snów jak nad śmiercią rzucona przełęcz. Srebrny kluczyk. Nakręcane ptaszki - - pomniejszone pozytywki zdarzeń. A to wszystko maleńkie obrazki powieszone na potężnym konarze. Krzysztof Kamil Baczyński marzec 41 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Contra spem spero IP: *.chello.pl 28.04.03, 23:07 Contra spem spero Przeciw nadziei, co stoi na chmurze Łez, prędkim wichrom rzuciwszy kotwicę, I obrócony wzrok trzyma na burze I nawałnice, W niezgasłe gwiazdy ufam wśród zawiei Przeciw nadziei. Tak pieśniarz ślepy, gdy go noc otoczy, Choć wie, że rankiem nie wzejdzie mu słońce, Podnosi w niebo obłąkane oczy I dłonie drżące I mroki pije źrenicą zagasłą, Wierząc w dnia hasło. Wiem, odleciały te ptaki daleko, Co nam na skrzydłach niosły chwały zorze, I z rzek już naszych te wody nie cieką, Które szły w morze... I syn się karmi kłosami gorzkiemi Z ojców swych ziemi. Sam Bóg zagasił nad nami pochodnię I na mogiły strząsnął jej popioły. Idziem, jak idą bezdomne przechodnie, Z zwiędłemi czoły, A stopy naszej zasypuje ślady Wicher zagłady... Wiem, niech mi smętne echo nie powtarza Tego, co wstydem pali i co boli. Bom ja też rodem z wielkiego cmentarza l z krwawej roli... I ja też lecę jak ptak obłąkany I wichrem gnany. Przecież o zmierzchy skrzydłami bijąca I piekieł naszych ogamiona sferą, Oczyma szukam dnia blasków i słońca. Contra spem - spero... I w mogił głębi czuję życia dreszcze, I ufam jeszcze... Przeciw nadziei i przeciw pewności Wystygłych duchów i śmierci wróżbitów Wierzę w wskrzeszenie popiołów i kości, W jutrznię błękitów... I w gwiazdę ludów wierzę wśród zawiei, Przeciw nadziei! Maria Konopnicka Odpowiedz Link Zgłoś
roosvelt1984 NABIJACIE LICZNIK 03.05.03, 22:25 Tu nie ma nic pięknego. Szukam jakichś wartościowych cytatów na maturę, to jest ostatnie miejsce z którego cokolwiek mógłbym wyciągnąć. "Boreas Mun wyrzygał się na lód" (A.Sapkowski, "Wieża jaskółki") Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oko Pójdź, dziecię, ja cię uczyć każę IP: *.chello.pl 05.05.03, 14:21 Maria Konopnicka PRZED SĄDEM Drobny, wychudły, z oczyma jasnemi, W których łzy wielkie i srebrne wzbierały I gasły w rzęsach spuszczonych ku ziemi, Blady jak nędza, a tak jeszcze mały, Że mógł rozpłakać się i wołać: Matko! Gdyby miał matkę... i mógł stroić psoty, I pocałunków żądać, i pieszczoty, I spać na piersiach ojca... a tak drżący, Jak ptak wyjęty z gniazda i już mrący, Wiejski sierota stał w sądzie przed kratką. A dziwna była ta sala sądowa, Wielka i pusta, i ciemna, i chłodna, I bezlitosna, i łez ludzkich głodna. I nigdy dla nich nie mająca słowa Miłości bratniej, i taka surowa, Tak spiskująca ławkami w półkole Na ludzką nędzę i ludzką niedolę, Że Chrystus biały, co stał tam w pobliżu, Zdawał się cierpieć i drżeć na swym krzyżu. Przy winowajcy nie było nikogo... I któż by bronił dziecięcia nędzarzy? Chyba te wielkie dwie łzy, co po twarzy Leciały jakąś pełną iskier drogą. Chyba dzieciństwo, nędz pełne, sieroty I chyba tylko promyczek ten złoty, Co mu przez okno upadał na głowę, Jakby Bóg gładził włosięta mu płowe. Wszedł sędzia, spojrzał i rzekł: "Gdzie rodzice?" "Nieznani" - odrzekł pan pisarz z powagą. Chłopiec wzniósł zgasłe, błękitne źrenice I ściągnął świtkę na pierś swoją nagą, Bo oto nagle od jednego słowa Zjęło go zimno i pustka grobowa... Sędzia zadumał się, pochylił czoła I spytał znowu: "Czy w wiosce jest szkoła?" "Nie". - Pisarz zwykle chmurny był w urzędzie, Przy tym - pytanie było jakoś dziwne... Wahał się chwilę, czy właściwym będzie Odpowiedź chłopca pisać w protokóle; Więc wyprostował palce swoje sztywne I bębnił z lekka po szarej bibule... A sędzia patrzył na drżącą dziecinę, Na ręce nagie, wychudłe i sine, Na pierś zapadłą i nędzne łachmany, Na blask tych oczu zmącony i szklany, Gdzie przecież mogły odbić się niebiosy... Na drobną główkę, gdzie myśl głucho śpiąca Nie znała światła innego prócz słońca I innych wrażeń ożywczych prócz rosy. I dziwnym cieniem zaszło mu oblicze, I w piersi uczuł drżenie tajemnicze, Jakby ta sala pusta była tronem, Nad którym przyszłość z czołem zachmurzonem Zasiada, pełna klęsk i spustoszenia... I jakimś grzmiącym i ogromnym słowem Oblicza plony na polu jałowem, Przed sąd wzywając całe pokolenia... I widział, jak szły gęste, ciemne tłumy I tamowały ruch globu w błękicie... I spostrzegł, pełny trwogi i zadumy, Że były chmurą ogromną o świcie, Przez którą przebić nie mogło się słońce, I zmierzch nad ziemią trwał przez lat tysiące... Widział, że tłum ten - to siła stracona Dla wielkich celów i dążeń ludzkości, I czytał w groźnym spojrzeniu przyszłości, Że chce rachunku - z miliona... I ujrzał nagle, że wydziedziczeni Za społeczeństwa swego cierpią winy... I przerażony - posłyszał w przestrzeni Sądy - nad sprawą chłopczyny... "Niechże was Chrystus - głos mówił - rozsądzi, Kto więcej winien: czy ten nieświadomy, Co drogi nie zna i w ciemnościach błądzi, Czy wy, co grube spisujecie tomy Karnej ustawy, a nie dbacie o to, By uczyć dziecię, które jest sierotą?... Niechże was Chrystus sądzi!" Lecz krzyż czarny Stał nieruchomy i cichy na stole, Jako milczące wobec łez ołtarze... A sędzia powstał i szedł, gdzie pacholę Blade czekało na wyrok surowy, I dotknął ręką jego płowej głowy, I rzekł: "Pójdź, dziecię! ja cię uczyć każę!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jurek Re: To, co piękne... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.03, 19:41 piekno jest wszedzie - trzeba je tylko umiec znalezc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolin kertiz To, co IP: *.enterpol.pl 24.06.03, 11:18 Ale zły, iż na się wie zawżdy co sprosnego, Maca skobli, potrząsa wrzeciadza słabego. Już zawżdy łosiej skóry pociąga na brzuchu; Już siekiera za pasem, juz pies na łańcuchu... Acz nie chodzą w sajeniach, lecz zacność każdego Juz go czyni przed Panem dziwnie osobnego M. Rej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolin kertiz Karolinator wypowiada się o ludzkim zachowaniu IP: *.enterpol.pl 24.06.03, 11:22 If you ever get close to a human and human behaviour be ready to get confused There's definitely no logic to human behaviour but yet so irresistible there's no map to human behaviour they're terribly moody then all of the sudden turn happy but, oh, to get involved in the exchange of human emotions is ever so satisfying there's no map and a compass wouldn't help at all human behaviour bjork Odpowiedz Link Zgłoś
sen.dzia.li To 24.06.03, 11:26 Darling stop confusing me With your wishful thinking Hopeful embraces don't you understand? I have to go through this I belong to here where No-one cares and no-one loves No light no air to live in A place called hate The city of fear I play dead It stops the hurting I play dead And the hurting stops It's sometimes just like sleeping Curling up inside my private tortures I nestle into pain Hug suffering Caress every ache I play dead It stops the hurting I play dead bjork Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To 02.07.03, 19:05 Niebieskie oczy, krągłe paciory, kąpane w niebie w dawne wieczory, Leżą w komorze, w starej szufladzie - Kurz na nie pada, warstwą się kładzie... Pocałowania, słodkie pieszczoty, pachnące jeszcze wonią tęsknoty, z dala od ludzi, z dala od zgiełku na dnie szuflady leżą w pudełku. - I nic już więcej, tylko dwie róże, i jedno słowo złote i duże, zwinięte w papier leży w ukryciu - może się przydać jeszcze raz w życiu. - Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol To co piekne 02.07.03, 19:23 Ty pierwej mgły dosięgasz, ja za tobą w ślady Zdążam, by się w tym samym zaprzepaścić lesie, I tropiąc twoją bladość, sam się staję blady, I zdybawszy twój bezkres, sam ginę w bezkresie. A potem wzieram w oczy, by zgadnąć, czy dość ci Omdlenia, co się nogom udziela, jak szczęście, I twe dłonie, jak w paki, mnę w zdrobniałe pięście, By się w nich docałować twych chrząstek i kości. A one wypukleją na dłoni przegibie, Niby pestki owoców, zróżowionych znojem, I nieśmiałym do ust mych garną się wyrojem, Zatajone w swej ciepłej od pieszczot siedzibie. Ich dotyk budzi wzruszeń zaniedbanych krocie, A ty, tuląc je w warg mych rozrzewnioną ciszę, Dziecinniejesz w uścisku, malejesz w pieszczocie, Chwila - a już cię do snu z lat dawnych kołyszę. Boleslaw Lesmian Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 02.07.03, 22:28 Nie, nie możesz teraz odejść... Spis rzeczy Nie, nie możesz teraz odejść Kiedy cała jestem głodem Twoich oczu, dłoni twych Mów, powiedz, że zostaniesz jeszcze Nim odbierzesz mi powietrze Zanim wejdę w wielkie nic Nie, nie możesz teraz odejść Jestem rozpalonym lodem Zrobię wszystko, tylko bądź Bądź, zostań jeszcze chwilę, moment Płonę, płonę, płonę, płonę... Zimnym ogniem czarnych słońc Nie, nie możesz teraz odejść Popatrz listki takie młode Nim jesieni rdza i śmierć Bądź - proszę cię na rozstań moście Nie zabijaj tej miłości Daj spokojnie umrzeć jej Jonasz Kofta Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 03.07.03, 01:13 przyniosę ci jutro garść wiatru może rozwieje uśpione pragnienia łudzę się że potrafię przynieść ci też nadzieje wygladam dzisiaj jak zmartwiały liść mało zielony ziemia przyjęła go bez wyboru jak ci na imię pytam bo zgubiłam gdzieś swoje karmię oczy ciemnością zła całego świata piją w domu mego ciała czerwone wino przy okazji spaceru po aleji cierpienia źle robię powiedziałam sobie a mądrość się odwracała źle robisz mówiło sumienie i świętych zastępy ideały i kara zginę w chwili gdy tarzając się w lekkości twych ramion nie odnajdę idealnego kształtu noszę ciężary za lekko na mych barkach spoczywa jeszcze za mało by nazwać to życiem boże nie patrz radości moje wszystkie z całego życia policzalne na palcach jednej ręki Pola Stan Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 03.07.03, 16:51 W złotych strzępach liści drzewa nocą stoją, Księżyc srebrne smugi po ziemi rozwłóczy. Nic mi nie pomoże na tęsknotę moją, Już mnie żadne szczęście od niej nie oduczy. Pobielały domy od srebrnej poświaty, Jesienny przymrozek słabe ciało krzepi. Tylko zeschłe liście, tylko zwiędłe kwiaty! Może być, jak było, może nie być lepiej. Jan Lechon Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 03.07.03, 16:53 Rozchyl tylko raz zasłonę Z niewidzialnej bieli, A zobaczysz taka stronę, Od której wzrok dzieli. Ręką, z ciała uwolnioną, Tkniesz umarłej drżące łono, Ciężką bramę pchniesz zamknioną Mamertyńskiej celi. W towojej tylko, twojej mocy, Byś zobaczył siebie, Byś doczekał Wielkanocy Na twym własnym niebie, Ujrzał świętych, twarz przy twarzy, Którzy zstąpią z swych witraży I roztrącą ci grabarzy Na twoim pogrzebie. Jan Lechon Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois 92 sonet Wiliama Szekspira 07.07.03, 15:20 Zrób rzecz najgorszą: zabierz swoją miłość; Po kres dni moich nie zdołasz mnie rzucić. Życie z miłością tak bo się złączyło, Że pójdzie za nią i więcej nie wróci. Za nic mam tedy najgorsze cierpienia, Skoro najmniejsze z nich zabić mnie zdoła; Większa bo radość mój los opromienia, Niż którą kaprys przelotny wywoła. Twoja niestałość serca mi nie wzburzy, Odkąd mój żywot w twoim posiadaniu; Pogody mojej żaden cień nie chmurzy: Szczęśliwa w śmierci, szczęśliwa w kochaniu. Lecz w jakimż robak nie kryje się drzewie? Kłamiesz, być może, a ja o tym nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Anonim, W. Broniewski 08.07.03, 11:34 Jak poryw melodii, jak powiew bzu, kiedy w Polsce nad Wisłą bzy kwitną, jak szczęście płynące falą woni i snu mazowiecką pogodą błękitną, jak to, czego nie było, jak to, co ma być, ale jeszcze niepewne i trwożne, jak pierwiosnki, jak brzozy przydrożne, jak powój, co pragnie się wić, jak zieleń rozhukana w maju, jak woda, co brzegi rwie, jak jaskółki, co w niebie śmigają po dwie, jak lot ogromnego ptaka, jak szczęście w Słowie - ona właśnie była we mnie taka i zaciążyła ołowiem... Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois 61 sonet Wiliama Szekspira 08.07.03, 23:25 Czy to z twej woli twój obraz otwiera Ciężkie powieki moje nocą ciemną? Czy to ty pragniesz, bym się przebudziła, Gdy cień twój tańczy i drażni się ze mną? Czy to jest twój duch od ciebie nasłany Z dala od domu, by w myśl mą się wkradał, Szukał mych błędów i chwil zmarnowanych, By twej zazdrości sens jakowyś nadał? Nie, twoja miłość nie jest aż tak wielka, By mi zakłócać spokój nocnych marzeń, To moja własna miłość-budzicielka Wciąż mi dla ciebie nocą czuwać każe. A przeto czuwam, gdy ty o tej porze Przy innych nazbyt blisko jesteś może. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krytyk Re: To, co piękne... IP: intranet:* / 192.168.0.* 08.07.03, 13:19 Polecam teksty na forum Edukacja - Prywatne - Acta Gnoseologica Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To, co piękne... 13.07.03, 00:03 Który skrzywdziłeś człowieka prostego Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając, Gromadę błaznów koło siebie mając Na pomieszanie dobrego i złego, Choćby przed tobą wszyscy się skłonili Cnotę i mądrość tobie przypisując, Złote medale na twoją cześć kując, Radzi, że jeszcze jeden dzień przeżyli, Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta Możesz go zabić - narodzi się nowy. Spisane będą czyny i rozmowy. Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta. Washington D.C., 1950 Czeslaw Milosz Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To, co piękne... 13.07.03, 00:33 Już nie goń. Cicho. Jak miękko deszcz pada Na dachy tego miasta. Jak wszystko jest Doskonałe. Teraz, dla was dwojga budzących się W królewskim łożu pod oknem mansardy. Dla mężczyzny i kobiety. Albo dla jednej rośliny Podzielonej na męskość i żeńskość, które tęskniły do siebie. Tak, to mój podarunek. Nad popiołami. Na gorzkiej, gorzkiej ziemi. Nad podziemnym Echem wezwań i przysiąg. Abyście o poranku Byli uważni: pochylenie głowy, Ręka z grzebieniem, dwie twarze w lustrze Są tylko raz, na zawsze. I niekoniecznie w pamięci. Abyście byli uważni na to, co jest chociaż mija I w każdej chwili wdzięczni, świętujący wszelkie istnienie. Ten mały park, zielonawe popiersia z marmuru W świetle perłowym, w letni drobny deszcz Niech jak był kiedy pchnęliście furtkę zostanie. I ulica wysokich zliszajonych bram, Którą ta wasza miłość nagle przemieniła. Czeslaw Milosz Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Śpiewane przez tę, która tu była 13.07.03, 13:48 O ma Miłości wielkiego marzenia, me serce otwarte na nieśmiertelność, twa dusza otwarta na władzę znaczeń i oby wszystko poza snem, aby wszystko na świecie było nam łaską w drodze! Saint-John Perse Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: Śpiewane przez tę, która tu była 27.07.03, 16:20 Nie paliłeś dawniej tyle co dziś. Zapałka ci drży, nielekko nam iść. Wlejmy kroplę gorzkich żalów do szkła. Nie wstydźmy się słów, nie bójmy się dnia. Pijmy wino za kolegów, którym szczęścia w życiu brak. Za tych, którym zawsze idzie nie tak; kobiety nie te i zimy zbyt złe. My, co mamy ciepłą strawę i kąt, opinię jak łza - przepustkę na ląd Pijmy wino za kolegów, co się niby iskry tlą, których jakiś Bóg przeznaczył na złom. Pociągi nie te, pogody zbyt złe. My, co mamy mocne zdrowie jak skaut. Nie czeka nas głód, nie grozi nam aut. Pijmy wino za kolegów, których wciąż omija raut. Idźmy w taniec malowany na szkle, bo żona ma żal, do tańca się rwie. Pijmy wino za kolegów do dna, bo oni - to my, a my - to już mgła. Pijmy wino za kolegów do dna, bo oni - to my, a my - to już mgła. Pijmy wino za kolegów do dna, bo oni - to my, a my - to już mgła. Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: Śpiewane przez tę, która tu była 27.07.03, 16:23 Gdzieś w hotelowym korytarzu krótka chwila, splecione ręce gdzieś na plaży, oczu błysk, wysłany w biegu krótki list, stokrotka śniegu, dobra myśl, to wciąż za mało, moje serce, żeby żyć, Uciekaj, skoro świt, bo potem będzie wstyd i nie wybaczy nikt chłodu ust twych. Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach, kropelka żalu, której winien jesteś ty, nieprawda, że tak miało być, że warto w byle pustkę iść, to wciąż za mało, moje serce, żeby żyć. Uciekaj, skoro świt, bo potem będzie wstyd i nie wybaczy nikt chłodu ust, braku słów, uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd i nie wybaczy nikt chłodu ust, braku słów. Odloty nagłe i wstydliwe, niezabawne, nic nie wiedzący, a zdradzony pies czy miś, żałośnie chuda kwiatów kiść, I nowa złuda, nowa nić, to wciąż za mało, moje serce, żeby żyć. Uciekaj, skoro świt... Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol To co piekne 27.07.03, 16:30 Ja nie chcę spać Spis rzeczy Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać, chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba, białozielone obłoki zbierać, nie chcę nic więcej, nie chcę nic mniej. Są jeszcze brzegi na których nie byłam, są jeszcze śniegi, których nie wyśniłam, są pocałunki, na które czekam, listy z daleka, drogi od wiatr. Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać, chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba, białozielone obłoki zbierać, niczego więcej mi nie potrzeba. A chociaż nie ma tam brzegu mojego, śniegów i nieba, nieba zielonego, noc mnie nie nuży, dzień się nie dłuży, być wciąż w podróży, w drodze pod wiatr. Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 27.07.03, 16:32 Kiedy mnie już nie będzie Siądź z tamtym mężczyzną twarzą w twarz, kiedy mnie już nie będzie. Spalcie w kominie moje buty i płaszcz, zróbcie sobie miejsce... A mnie oszukuj mile uśmiechem, słowem, gestem, dopóki jestem, dopóki jestem Płyń z tamtym mężczyzną w górę rzek, kiedy mnie już nie będzie, znajdźcie polanę, smukłą sosnę i brzeg, zróbcie sobie miejsce... A mnie wspominaj czule, że mało tak się śniłem, a przecież byłem, no przecież byłem... Dziel z tamtym mężczyzną chleb na pół, kiedy mnie już nie będzie, kupcie firanki, jakąś lampę i stół, zróbcie sobie miejsce... A mnie bezczelnie kochaj, choć smutne śpiewki przędę, bo przecież będę, no przecież będę. Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 27.07.03, 16:34 Konie Spis rzeczy do piosenki Włodzimierza Wysockiego Czarne konie, czarne wichry dwa, unoszą mnie, unoszą. Nie chcą wody pić o jadło mnie nie proszą. Czy powietrza tak mi mało, czy mnie piekło zawołało, Że pomykam, jak na skrzydłach, wilki płosząc. Dajcie pożyć, konie, dajcie! Dajcie dożyć, konie! Na cóż bracia nam ten wieczny lot? Cóż mi za konie los nadarzył, jakby w nich palił ktoś, A ja żyłam nie dość i śpiewałam nie dość! Koniom wody by dać, śpiew dośpiewać i trwać, Jeszcze dzień, jeszcze noc, na wichurze by stać. Będzie tak, że gdzieś w pół drogi byle wiatr mnie w końcu zmiecie. I zataszczą mnie na saniach, i dopalą mnie jak świecę. Ech! ty psie, o diablej twarzy, nie poganiaj moich koni! Daj mi chwilę, by pomarzyć, dorzuć drugą, żeby zmądrzeć. Dajcie pożyć, konie, dajcie! Dajcie dożyć, konie! Na cóż bracia nam ten wieczny lot? Cóż mi za konie los nadarzył, oba jak czarty złe, A tu dożyć się chce i dośpiewać się chce! Koniom wody by dać, śpiew dośpiewać i trwać, Jeszcze dzień, jeszcze noc, na wichurze by stać. Jestem w porę, chwała Bogu, kto by śmiał się spóźniać w Raju. Czy to anioły słychać już, jak bezradośnie mi śpiewają? Czy to może dzwonek dzwoni, pół się śmieje i pół szlocha, Czy to ja się drę i klnę ten zaprzęg mój, te bestie dwie! Dajcie pożyć, konie, dajcie! Dajcie dożyć, konie! Na cóż bracia nam ten wieczny lot? Cóż mi za konie los nadarzył, jakby w nich palił ktoś, A ja żyłam nie dość i śpiewałam nie dość! Koniom wody by dać, śpiew dośpiewać i trwać, Jeszcze dzień, jeszcze noc, na wichurze by stać. Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 27.07.03, 16:42 Na zakręcie Dobrze się pan czuje? To świetnie, właśnie widzę – jasny wzrok, równy krok jak w marszu. A ja jestem, proszę pana, na zakręcie. Moje prawo to jest pańskie lewo. Pan widzi: krzesło, ławkę, stół, a ja – rozdarte drzewo. Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie. Ode mnie widać niebo przekrzywione. Pan dzieli każdą zimę, każdy świt na pół. Pan kocha swoją żonę. Pora wracać, bo papieros gaśnie. Niedługo, proszę pana, będzie rano. Żona czeka, pewnie wcale dziś nie zaśnie. A robotnicy wstaną. A ja jestem, proszę pana, na zakręcie. Migają światła rozmaitych możliwości. Pan mówi: basta, pauza, pat. I pan mi nie zazdrości. Lepiej chodźmy, bo papieros zgaśnie. Niedługo, pan to czuje, będzie rano. Ona czeka, wcale dziś nie zaśnie. A robotnicy wstaną. A ja jestem, proszę pana, na zakręcie. Choć gdybym chciała – bym się urządziła. Już widzę: pieska, bieska, stół. Wystarczy, żebym była miła. Pan był także, proszę pana, na zakręcie. Dziś pan dostrzega, proszę pana, te realia. I pan haruje, proszę pana, jak ten wół. A moje życie się kolebie niczym balia. Pora wracać, już śpiewają zięby. Niedługo, proszę pana, będzie rano. Iść do domu, przetrzeć oczy, umyć zęby. Nim robotnicy wstaną. To nasze ostatnie bolero... Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 27.07.03, 16:44 Sztuczny miód Możesz pić z byle kim, byle gdzie! W byle Krym, w byle Rzym - proszę cię! Mam co palić, nie musze wciąż jeść, nie potrzeba mi... Zresztą... Pal sześć! Możesz nie dać mi grosza na dom, tylko proszę cię, proszę - zmień ton! Możesz bredzić... Pleść bzdury... Androny... Tylko błagam cię: nie mów, nie mów, tylko nie mów - do mnie jak do żony! Bo to wszystko nie tak, nie tak, nie tak, no, a jeśli, jeżeli nie tak, nie tak, nie to, no to po co nam było w to gnać, tamto rwać, iść pod prąd, pod wiatr, gniado wić niby ptak, no - jeżeli ma być nie tak? Słowa jak sztuczny miód, ersatz, cholera, nie życie, miał być raj, miał być cud i ćwiartka na popicie, a to wszystko nie tak, nie tak, nie to, a jeżeli, a jeśli - nie to, no to o co, u diabła, nam szło? Możesz iść, dokąd chcesz, wiesz, gdzie drzwi, w byle ziąb, w byle deszcz, w byle sny... Ja na kłamstwie się znam tak jak ty, sztucznym miodem karmieni - to my. Znamy lata trwożniejsze niż dzwon. Tylko proszę - ten ton... ten ton. Wygadujcie, panowie, androny, tylko błagam - nie mówcie, nie mówcie już do nas jak do żony. Bo to wszystko nie tak, nie tak, nie tak, no, a jeśli, jeżeli nie tak, nie tak, nie to, no to po co nam było w to gnać, tamto rwać, iść pod prąd, pod wiatr, gniado wić niby ptak, no - jeżeli ma być nie tak? Słowa jak sztuczny miód, ersatz, cholera, nie życie, miał być raj, miał być cud i ćwiartka na popicie, a to wszystko nie tak, nie tak, nie to, a jeżeli, a jeśli - nie to, no to o co, u diabła, nam szło? - ...O szkło? Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Wieczorem 27.07.03, 20:52 mała moja maleńka chwieją się żółte mlecze w dolinę napływa gór cień cichy odwieczerz brodzi w zmierzchowym nurcie już późno mały mój ukochany trudno z miłości się podnieść a jeszcze ciężej od złych nowin gdy patrzysz na mnie ciemnym nowiem smutniej mi chłodniej boję się rozstać się musimy ty z innym do ślubu jedziesz na srebrne noce złote dnie moja droga gdzie indziej wiedzie we mgle tam gdzie najsamotniejsi słyszę turkot karocy niebo nazbyt się chmurzy daj rękę ukochany raz jeszcze o ciemne godziny pieszczot co było nie może trwać dłużej czas mi już czas całuj ostatni raz żegnaj dobrzy ludzie błogosławcie zdarzenia które przeszły błogosławcie i te co przyjdą Józef Czechowicz Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol To co piekne 31.07.03, 02:06 Tak bardzo jesteśmy zranieni I wydaje nam się że umieramy, Kiedy ulica rzuca nam złe słowo. Ulica o tym nie wie, Nie dźwiga na sobie takiego brzemienia. Nie przywykła aby wybuchał na niej Wezuwiusz bólu. Zatarły się wspomnienia prehistorycznych czasów, Odkąd światło stało się sztuczne, Odkąd aniołowie grają tylko z ptakami i kwiatami Lub uśmiechają się przez sen dziecka. Z niemieckiego Zbigniew Herbert Nelly Sachs Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 02:41 O świcie przyszli pod dom chcą wejść do środka pukają Matka zerwana ze snu na progu przed nimi staje Czego chcą ludzie ci którzy przychodzą nad ranem Jej syna nie ma tu dziś nie wierzcie na pewno kłamie Ja nie wiem gdzie jest mój syn zbudzony krzykiem syn staje Czego chcą ludzie ci... W jej życiu jest tylko on nic nie wie o jego walce Są sprawy o których syn nie mówi nawet swej matce Czego chcą ludzie ci... Odzywał się coraz mniej wciąż budził się ze świtaniem Drżał gdy ktoś stukał do drzwi uciekał z domu nad ranem Czego chcą ludzie ci... Do okna podchodzi jak cień zbudzony nagłym wołaniem Po cichu wymyka się i patrzy czy biegną na nim Czego chcą ludzie ci... O świcie przyszli pod dom w ten dzień od dawna czekany Jej syna nie ma tu już Zabili go do drzwi pukaniem Czego chcą ludzie ci którzy przychodza nad ranem Lluis Serrahima Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Spokój 31.07.03, 12:38 Kiedyż, gołębiu dziki, Spokoju, skrzydła twe drżeć Przestaną, lot swój przerwiesz i siądziesz w cieniu mych liści? Kiedyż, kiedy, Spokoju, zrobisz tak, kiedy? Nie będę Kłamał własnemu sercu: tak, czasem przybywasz; lecz Ta szczypta - czyż to spokój? Czysty spokój czyż się ziści Gdy trwa zgiełk wojen, wojenna trwoga i Śmierci tętent? Wiem, grabieżczy Spokoju: Pan zawsze w miejsce twe wstawi Jakieś dobro! Zaiste: daje Cierpliwość, potęgę, Co chce przewyższyć Spokój. Lecz on, gdy w gnieździe się zjawi, Przybywa dla większej sprawy, nie dla gruchania, zabawy - W jego cieple życie się lęgnie. Gerard Manley Hopkins Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol To co piekne 31.07.03, 16:36 takaś mała a łzy takie ogromne takie ciężkie że aż głowa się chyli opadają te łzy twoje w dół pionem tak najprościej ku głębokim dnom chwili takaś mała a łzy takie ogromne. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . stoisz mi w oczach jak łzy. Andrzej Trzebinski Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 16:40 Kiedy deszcz chłodny pada wchodzę między drzewa, I zimna, szmerna ciemność zaraz mnie uwięzi, Nie wiem czy szumią liście, czy szumi ulewa I radość moja wzrasta wśród mokrych gałęzi. Wszystko czym co dzień żyję gdzieś się zaprzepaszcza, Przytulam się do drzewa i chłód mnie przenika, Siostra noc mnie przygarnia połą swego płaszcza I świat się odnajduje - w miarę jak świat znika. Jarosław Iwaszkiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 16:44 Niebieskie oczy, krągłe paciory, kąpane w niebie w dawne wieczory, Leżą w komorze, w starej szufladzie - Kurz na nie pada, warstwą się kładzie... Pocałowania, słodkie pieszczoty, pachnące jeszcze wonią tęsknoty, z dala od ludzi, z dala od zgiełku na dnie szuflady leżą w pudełku. - I nic już więcej, tylko dwie róże, i jedno słowo złote i duże, zwinięte w papier leży w ukryciu - może się przydać jeszcze raz w życiu. - Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 16:45 Życie dawno mnie nauczyło, że muzyka i poezja jest czymś najpiękniejszym na świecie, co życie może nam dać. Oprócz miłości oczywiście. W starych wypisach wydanych jeszcze za c.k. Austrii w roku, w którym umarł Vrchlicky, wyszukiwałem rozpraw o poetyce i ozdobnikach poetyckich Potem włożyłem do szklanki różyczkę, zapaliłem świeczkę i zacząłem pisać swoje pierwsze wiersze. Tylko buchnij płomieniu słów, pal się, choćbym miał sobie palce poparzyć! Zaskakująca metafora to coś więcej niż złoty pierścionek na palcu. Ale i Rymownik Puchmajera nie zdał mi się na nic. Daremnie zbierałem myśli i kurczowo zaciskałem powieki aby usłyszeć cudowny pierwszy wiersz. W ciemności bowiem zamiast słów ujrzałem kobiecy uśmiech i na wietrze rozwiane włosy. To było moje przeznaczenie. Przedzierałem się za nim bez tchu przez całe życie. Jaroslav Seifert Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 16:46 Wieczór nad leśnym tłumem drzew Ciemności piętrzy zwał. Jak łka rozpacznym smutkiem śpiew, Co z gąszcza liści wstał. Wieczór odsunął stary dzień Gdzieś w niepowrotną dal Jak płacze rzeka skryta w cień Bezsilnym łkaniem fal. Jęk skargi leci w pustkę pól, Z oddali zawył pies... Najgłębszy serca mego ból Jest niemy i bez łez. Leopold Staff Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 16:47 Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne, czy to poważne, czy to pożyteczne - co świat ma z dwojga ludzi, którzy nie widzą świata? Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi, pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani, że tak się stać musiało - w nagrodę za co? za nic; Światło pada znikąd - dlaczego właśnie na tych, a nie na innych? Czy to obraża sprawiedliwość? Tak. Czy narusza troskliwie piętrzone zasady, strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca. Spójrzcie na tych szczęśliwych, gdyby się chociaż maskowali trochę, udawali zgnębienie krzepiąc przyjaciół; Słuchajcie, jak się śmieją - obraźliwie. Jakim językiem mówią - zrozumiałym na pozór. A te ich ceremonie, ceregiele, wymyślili obowiązki względem siebie - wygląda to na zmowę za plecami ludzkości! Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło, gdyby ich przykład dał się naśladować. Na co liczyć by mogły religie, poezje, o czym by pamiętano, czego zaniechano, kto by chciał zostać w kręgu. Miłość szczęśliwa. Czy to konieczne? Takt i rozsądek każą milczeć o niej jak o skandalu z wysokich sfer życia. Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy. Przenigdy nie zdołałaby zaludnić ziemi, zdarza się przecież rzadko. Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej Twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej. Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać. Wisława Szymborska Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 16:48 Przepraszam przypadek, że nazywam go koniecznością. Przepraszam konieczność, jeśli jednak się mylę. Niech się nie gniewa szczęście, że biorę je jak swoje. Niech mi zapomną umarli, że ledwie tlą się w pamięci. Przepraszam czas za mnogość przeoczonego świata na sekundę. Przepraszam dawną miłość, że nową uważam za pierwszą. Wybaczcie mi, dalekie wojny, że noszę kwiaty do domu. Wybaczcie, otwarte rany, że kłuję się w palec. Przepraszam wołających z otchłani za płytę z menuetem. Przepraszam ludzi na dworcach za sen o piątej rano. Daruj, szczuta nadziejo, że śmieję się czasem. Darujcie mi, pustynie, że z łyżką wody nie biegnę. I ty, jastrzębiu, od lat ten sam, w tej samej klatce, zapatrzony bez ruchu zawsze w ten sam punkt, odpuść mi, nawet gdybyś był ptakiem wypchanym. Przepraszam ścięte drzewo za cztery nogi stołowe. Przepraszam wielkie pytania za małe odpowiedzi. Prawdo, nie zwracaj na mnie zbyt bacznej uwagi. Powago, okaż mi wspaniałomyślność. Ścierp, tajemnico bytu, że wyskrobuję nitki z twego trenu Nie oskarżaj mnie duszo, że rzadko cię miewam. Przepraszam wszystko, że nie mogę być wszędzie. Przepraszam wszystkich, że nie umiem być każdym i każdą. Wiem, że póki żyję, nic mnie nie usprawiedliwia, ponieważ sama sobie na przeszkodzie. Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam patetycznych słów, a potem trudu dokładam, żeby wydały się lekkie. Wisława Szymborska Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:03 "Przypowieść" Rybacy wyłowili z głębiny butelkę. Był w niej papier, a na nim takie były słowa: "Ludzie, ratujcie! Jestem tu. Ocean mnie wyrzucił na bezludną wyspę. Stoję na brzegu i czekam pomocy. Spieszcie się. Jestem tu!" - Brakuje daty. Pewnie już za późno. Butelka mogła długo pływać w morzu - powiedział rybak pierwszy. - I miejsce nie zostało oznaczone. Nawet ocean nie wiadomo, który - powiedział rybak drugi - Ani za późno, ani za daleko. Wszędzie jest wyspa Tu - powiedział rybak trzeci. Zrobiło się nieswojo, zapadło milczenie. Prawdy ogólne mają to do siebie. Wisława Szymborska Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:04 "Ważne" To, że wszystko dzieje się inaczej to cierpienie tędy i owędy ten dzień bez kochanej ręki ten ból i tak dalej ten mróz, że tylko jeden piec mnie rozumiał gdy kładłem serce do zimnego łóżka ta jesień lekko chora po tej stronie świata ta małpa bez małpy powiedz, że to właśnie jest ważne Jan Twardowski Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:05 Skąd to zmęczenie w nas każdego rana Jakby każda noc była nie przespana Skąd twarze takie szare, skąd oczy takie stare Czemu gonimy tacy zadyszani, Jakby się nam ta ziemia chwiała pod stopami I skąd to, że nie wiemy, dokąd tak biegniemy. Stąd ten krzyk - szybciej, szybciej. Inaczej padniemy... Ernest Bryll Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:06 Żółta nadgryziona brzoskwinia zawisła nisko nad horyzontem Nadszarpnięta kula Napoczęta papierówka Odbicie słońca Wspina się wyżej Przedziera przez mgłę przyćmiewa blask płatków śniegu Błyszczy tajemnicą I tak co noc Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:08 Nocy bezsenna, nocy stracona z sercem u gardła myśli tłum w głowie złość, strach, marzenia nic nie pomaga leżę i myślę, niemy jak w grobie Jak bezkresności siła mnie zgniata bezwonną słabość wyrywa na wierzch ta noc, ta gwiezdna Pani Wszechświata bezksiężycowa jak bezlitosna topi w ciemności bezsilną duszę dusi w odmętach swej mocy ciało i choć tak bardzo chciałbym zapomnieć wywleka z wnętrza to, co bolało... Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:09 Noc Miliony świateł Milionów gwiazd Miliony ludzi W milionach domów Miliony myśli W milionach głów Miliony szeptów Z milionów ust Miliony dotknięć Milionów rąk Miliony westchnięć Milionów serc Miliony modlitw Milionów dusz Miliony pragnień Toną w ciemności... Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:10 Uczyć się być mężczyzną, z dzieciństwa odchodzić Gryźć ziemię, dyszeć i znów się podnosić Jakby się nowy człowiek w nas narodził Krwią potem opływał, o litość nie prosił... Ernest Bryll Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:12 Spokojne oczy, to spojrzenie sarnie I wszystko, co tak czule w nim kochałem, Niedawno dobrze jeszcze dobrze pamiętałem, Lecz teraz obraz twój już mgła ogania. A przyjdzie czas - przeminie także żal, I zaniebieszczy się ten sen wspomnienia, Gdzie nie ma już ni szczęścia, ni cierpienia, Lecz tylko wszechogarniająca dal. 1901 Iwan Bunin Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 17:15 Jeśli nie odpowiadają na twoje wezwanie, idź sam, Jeśli boją się i trwają skuleni twarzą do ściany, O! nieszczęsny, Miej umysł otwarty i mów to sam. Jeśli przecz się odwrócą i zostawią cię samego, gdy idziecie przez puszczę, O! nieszczęsny, Krusz ciernie pod sobą I po krwią znaczonym szlaku idź sam. Jeśli w górę nie podniosą światła, Gdy noc jest burzą zmącona, O! nieszczęsny, Zapal piorunowym bólu płomieniem swoje serce I niech płonie samotne. Rabindranath Tagore Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 19:48 Prószy śnieżek i prószy Płatkami, Smutno młodym jest w duszy, Gdy sami... Smutniej jeszcze, gdy trzeba Iść drogą I nie widzieć, prócz nieba - Nikogo... A najsmutniej, gdy droga Daleka I nikt w końcu, prócz Boga, Nie czeka... Poezyje, 1889 Kraków Marian Gawalewicz Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 31.07.03, 19:50 Jestem tutaj, ot, niedbały pewnie, że większy od ważki, ale znikomy wobec cienkiego dymu, co ma kształt zapałki nad malinowym moim domem. Za mną, nikłym, słońca pięta tropi wiernie, i niebiosa jak powieka odemknięta kuszą smutnie, bym pozostał! Próg mnie więzi, zwiera szczęki: tylko tutaj - oznajmia - bądź jak ja martwy i ciągle niewielki choć i we mnie jest jasność i noc; nie poradzisz rzeczy zuchwałej kiedy serce trwożliwe kląska, zostań, pozwól, niech kocha ciało, choć grom jeszcze krwawe ma dziąsła i uparcie innym nuci - lulaj; lecz ty, popatrz - pogodne światła nad planetą w istocie malutką zataczają się sennie jak wiatrak. Księżyc biały uderza skrzydłem i dom jasny, w który patrzysz teraz przywołuje: sen jest twą ojczyzną - a najtrudniej sennemu umierać. Tadeusz Gajcy Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Radość w porze żniw 31.07.03, 20:29 Kończy się lato; stado barbarzyńsko barwnych stogów się tłoczy Wokoło; a nad głową - te wędrówki wietrzne! te powaby Jedwabnych, jędrnych obłoków! widział kto dziksze, dziwniejsze zabawy Mąki, która to w wydmę się wzdyma, to zdmuchnięta znów, z niebem się droczy? Kroczę polem, rosnę sercem, wznoszę oczy, Aby z rżysk niebios jak kłosy zebrać ślady Tego, co zbawił Nas; oczy, serce moje, czy ktoś was już uzdrawiał, pozdrawiał Słowem pełnym tak rzeźwej, rzetelnej, rzeczywistej miłości i mocy? W lazurze wzgórz pochyłych wszechwładny cień Jego ramienia Nabrzmiewa - jak ogier ogromny, jak bławatek błękitny i błogi! To wszystko było tu, było, i tylko ludzkiego spojrzenia Pragnęło; a gdy wreszcie spotyka się z nim w pół drogi, Serce śmiałe na skrzydła z ptakiem się zamienia I omal nie rzuca, och, omal nie rzuca ziemi całej Jemu pod nogi. Gerard Manley Hopkins Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol To co piekne 01.08.03, 19:44 O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny, Dżdżu krople padają i tłuką w me okno... Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną I światła szarego blask sączy się senny... O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny... Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze Na próżno czekały na słońca oblicze... W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą, W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą... Odziane w łachmany szat czarnej żałoby, Szukają ustronia na ciche swe groby, A smutek cień kładzie na licu ich młodem... Powolnym i długim wśród dżdżu korowodem W dal idą na smutek i życie tułacze, A z oczu im lecą łzy... Rozpacz tak płacze... To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny, Dżdżu krople padają i tłuką w me okno... Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną I światła szarego blask sączy się senny... O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny... Ktoś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny... Kto? Nie wiem... Ktoś odszedł i jestem samotny... Ktoś umarł... Kto? Próżno w pamięci swej grzebię... Ktoś drogi... wszak byłem na jakimś pogrzebie... Tak... Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło. Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło, Gdy poznał, że we mnie skrę roztlić chce próżno... Zmarł nędzarz, nim ludzie go wsparli jałmużną... Gdzieś pożar spopielił zagrodę wieśniaczą... Spaliły się dzieci... Jak ludzie w krąg płaczą... To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny, Dżdżu krople padają i tłuką w me okno... Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną I światła szarego blask sączy się senny... O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny... Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie I zmienił go w straszną, okropną pustelnię... Z ponurym, na piersi zwieszonym szedł czołem I kwiaty kwitnące przysypał popiołem, Trawniki zarzucił bryłami kamienia I posiał szał trwogi i śmierć przerażenia... Aż, strwożon swym dziełem, brzemieniem ołowiu Położył się na tym kamiennym pustkowiu, By w piersi łkające przytłumić rozpacze, I smutków potwornych płomienne łzy płacze... To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny, Dżdżu krople padają i tłuką w me okno... Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną I światła szarego blask sączy się senny... O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny... Leopold Staff Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 01.08.03, 19:46 Miałem pleciony kosz, Chciałem weń włożyć owoce, By je przechować na zimę, A może miał to być chleb. W nocy ktoś włożył mi w kosz kamienie, Ciężkie i twarde, Które nie miały posłużyć nikomu, Tylko obarczyć mi grzbiet. Leopold Staff Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 01.08.03, 19:48 Kto jest ten dziwny nieznajomy, Co mnie urzeka swoim gusłem? Rozrzuca mnie jak wiązkę słomy I znów związuje mnie powrósłem. Ogniem przeplata moje ciało, Duszę mi toczy, jak czerw sprzęty, Spać mi nie daje przez noc całą, A jednak wstaję wypoczęty. Łagodnym zmierzchem mnie weseli, Gdy radość mego dnia się kończy. Jak rozstaj drogi moje dzieli I jak most brzegi moje łączy. Leopold Staff Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 01.08.03, 19:49 Dzieciństwa mego blady, niezaradny kwiat Osłaniały pieszczące, cieplarniane cienie. Nieśmiałe i lękliwe było me spojrzenie I stawiając krok cudzych czepiałem się szat. Młodość ma pierwsze skrzydła swe wysłała w świat, Kiedy nad wiosnę milsze zdały się jesienie. Więc kochałem milczenie, wspomnienie, westchnienie I plotłem chmurom wieńce z swych kwietniowych lat. Dopiero od posągów, od drzew i od trawy, Z którymi żyłem długo wśród dalekich dróg, Nauczyłem się prostej, pogodnej postawy. I kiedym, stary smutku dom zburzywszy w gruzy, Uczynił z siebie jeno wschodom słońca próg, Rozumie mnie me serce i kochają Muzy. Leopold Staff Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 01.08.03, 19:51 I Jesteś cicha jak śnieg, Który pada na kwiaty jesienne... Dłonie twoje, jak lek, Koją usta pragnieniem bezsenne... Lecz mi nie pić z twych łask... Dusza siedmiokroć tęsknotą otruta Ociemniała na blask... Noc ma każda ciężka jak pokuta... Szczęście wątłe, jak mgły, Wicher mi stargał... jako mgły rozwiejne... Najpiękniejsze me sny Czyż być musza zawsze beznadziejne? II Śpiewam o tobie co dzień długo w noc... A gdy nad ranem zasnę, Mam w śnie swym słońce i radość, i moc, I twoje oczy jasne... Lecz gdy się zbudzę, nie widzę twych rak, Co pierś mi chcą ogrzewać... I wiecznie musze żyć tak sam wśród mak, Bym mógł o tobie śpiewać... Leopold Staff Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: Radość w porze żniw 01.08.03, 19:45 sainbois napisała: > Kończy się lato; stado barbarzyńsko barwnych stogów się tłoczy > Wokoło; a nad głową - te wędrówki wietrzne! te powaby > Jedwabnych, jędrnych obłoków! widział kto dziksze, dziwniejsze zabawy > Mąki, która to w wydmę się wzdyma, to zdmuchnięta znów, z niebem się droczy? > > Kroczę polem, rosnę sercem, wznoszę oczy, > Aby z rżysk niebios jak kłosy zebrać ślady Tego, co zbawił > Nas; oczy, serce moje, czy ktoś was już uzdrawiał, pozdrawiał > Słowem pełnym tak rzeźwej, rzetelnej, rzeczywistej miłości i mocy? > > W lazurze wzgórz pochyłych wszechwładny cień Jego ramienia > Nabrzmiewa - jak ogier ogromny, jak bławatek błękitny i błogi! > To wszystko było tu, było, i tylko ludzkiego spojrzenia > Pragnęło; a gdy wreszcie spotyka się z nim w pół drogi, > Serce śmiałe na skrzydła z ptakiem się zamienia > I omal nie rzuca, och, omal nie rzuca ziemi całej Jemu pod nogi. > > Gerard Manley Hopkins Piekne. Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Federico Garcia Lorca 01.08.03, 22:09 Nie chciałam. Nie chciałam ci nic powiedzieć. Zobaczyłam w twoich oczach Dwa drzewka, oszalałe. Z wiatru, ze śmiechu i złota. Chwiały się. Nie chciałam. Nie chciałam ci nic powiedzieć. F. G. L. nie obrazi się; drobna zmiana była konieczna. Tak, "Radość w porze żniw" to arcybogaty wiersz. Prawdziwa poezja metafizyczna. Człowiek, który kroczy i patrzy w niebo, jest łącznikiem między mikrokosmosem a makrokosmosem, stworzonym i Stwórcą. Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol To co piekne 02.08.03, 06:13 Czciciel gwiazd i mądrości, miłośnik ogrodów, Wyznawca snów i piękna i uczestnik godów, Na które swych wybrańców sprasza sztuka boska: Znam gorycz i zawody, wiem, co ból i troska, Złuda miłości, zwątpień mrok, tęsknot rozbicia, A jednak śpiewać będę wam pochwałę życia - Bo żyłem długo w górach i mieszkałem w lasach. Pamięcią swe dni chmurne i dni w słońca krasach Przechodzę, jakby jakieś wielkie, dziwne miasta, Z myślą ciężką, jak z dzbanem na głowie niewiasta, A dzban wino ukrywa i łzy w swojej cieśni. Kochałem i wiem teraz skąd się rodzą pieśni; Widziałem konających w nadziejnej otusze I kobiety przy studniach brzemienne, jak grusze; Szedłem przez pola żniwne i mogilne kopce, Żyłem i z rzeczy ludzkich nic nie jest mi obce. Przeto myśli me, które stoją przy mnie w radzie, Choć smutne, są pogodne jako starcy w sadzie. I uczę miłowania, radości w uśmiechu, W łzach widzieć słodycz smutną, dobroć chorą w grzechu, I pochwalam tajń życia w pieśni i w milczeniu, Pogodny mądrym smutkiem i wprawny w cierpieniu. Leopold Staff Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To co piekne 02.08.03, 06:15 Przeszłość jak ogród zaczarowany, Przyszłość jak pełna owoców misa. Liści opadłych złote dywany, Winograd ognia strzępami zwisa. Zmierzch, jak dzieciństwo, roztacza cudy. Barwne muzyki miast myśli przędzie. Nie ma pamięci i nie ma złudy. Wszystko jest prawdą. Wszystko jest wszędzie. Sok purpurowe rozpiera grono Na dni jesiennych wino wyborne. Wszysto dziś piękne było. Niech płoną Rudoczerwone lasy wieczorne. Leopold Staff Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Nokturnick 02.08.03, 11:01 Na wieży bije północ, a księżyc jest jak czółno, jak złota jola. Krąży dokoła miasta, kędy noc się rozrasta w czarnych półkolach. Siedzi w niej mój kochanek i ręce posrebrzane opiera na wiośle. Marzy moim marzeniem, wzdycha moim westchnieniem w tej samej wiośnie... Szukałam go na ziemi, między ludźmi obcemi, mówiono mi: nie ma. Nie chciał świata naszego. A dlaczego? dlatego, że smutną jest ziemia. Czekałam tu na niego, lecz nie przyszedł. Dlaczego? Bo wiosłuje w niebie. Chmury białe, rozwiane - otulają go w pianę i mgła go grzebie... Lecz on, zawsze zwycięski, wypływa z bladej klęski, wiosłując niezłomnie - na ramię diamentowe przechyla senną głowę i myśli o mnie... Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Odpowiedz Link Zgłoś