dystans4
12.10.09, 16:43
Nie, to nie zapowiedziana relacja na temat możliwości dymisji Szefa CBA. Jeszcze nie. Rozczarowanych przepraszam i obiecuję, że pierwszą (będą dwie) część wywieszę może jeszcze dziś (najpóźniej jutro). Tymczasem, tak jak większość z nas, zafascynowała mnie (z początku, zdawało się, całkiem realna) wizja kolejnego wstrząsu, może znacznie poważniejszego, w rządzie Tuska.
Bezpośrednio po ogłoszeniu ostatniej „afery” (coś jest, złamanie ustawy o zamówieniach publicznych, powalające poziomem, ale już nie knajackie, rozmówki przez telefon) przyszedł mi do głowy pewien pomysł, czysta fantazja (prędzej Earth, Wind And Fire, niż Blut und Ehre, ale o inspiracjach nie w tym miejscu), dość emocjonująca, by pokazać ją na innym pobliskim Forum. Tu przedstawiam ją w wersji bardziej dopracowanej.
––
Polscy negocjatorzy weszli w układ z Katarczykami. Kupujemy gaz po obojętnie jakich cenach (jakich - o tym niżej), oficjalnie dogadujemy się co do sprzedaży wam w pakiecie stoczni, wy na dowód poważnego traktowania sprawy przystępujecie do przetargu i wpłacacie niemałe wadium. Zadowolony Tusk, żeby mieć stoczniowych związkowców z głowy, pozostawia negocjatorom wolną rękę (żeby tylko się ze stoczniami udało). Kota nie ma… negocjatorzy dogadują się z Katarczykami co do wydatków i prowizji.
Szacujemy wydatki ekstra:
- wadium; 8.000.000 euro. Jednak czym to jest w porównaniu z wartością kontraktu gazowego. Podobnie z wypłatą zobowiązań Bumaru.
- prowizja; - czy ja wiem? – kilka procent wartości kontraktu gazowego wypłacane bądź na zasadzie franczyzy (po każdej wpłacie przy zakupie gazu), albo wypłata całości z góry z uwzględnieniem dyskonta;
- ekstra zysk Katarczyków: żeby na takie łamańce poszli (kompensata utraty wizerunku), też się coś należy. Nie mniej, niż dziesięć procent.
I kiedy słyszymy, że kupiliśmy gaz w cenie ok. 20% ponad ceny światowe (nie wszystko z tego, to wspomniane koszty ekstra: kupujemy niewiele gazu, skroplonego - płacimy drożej, ale to część "podwyżki", reszta…), nasz puzel zaczyna się układać :))
Stop. Przerwijmy ten czarujący wywód (podobny, ale w wiele mniejszej skali, przedstawiło Wprost), wróćmy do rzeczywistości. Na chwilę!
––
Rzadko kiedy teorie spiskowe się potwierdzają, dziś wygląda na to, że i tę możemy powoli odkładać do lamusa (ale się nie zarzekajmy).
Coś z nieprawidłowości wyszło na jaw, nierówne traktowanie oferentów, faworyzowanie tego, który dawał nadzieję na wznowienie produkcji, zatrudnienie i tłuste etaty związkowej elity (może być z tego i oskarżenie przez prokuratora), wyjdzie jeszcze coś i skomplikuje nasze sprawy w Unii.
Kilka rzeczy się związkowcom udało. Kiedy niepodzielnie rządzili w stoczniach, rozbójniczymi metodami wymuszali haracz (tzw. dotacje) i nie pozwalali na ich sprzedaż, póki była możliwa i byli chętni. Kiedy i tego nie starczyło, zmarnowali majątek wypracowany przez pokolenia i doprowadzili stocznie do bankructwa. Mimo to nadal żądali dopłat, tak długo, dopóki nie pozbawiła ich „jedynie słusznych” żądań Unia.
Dziś znów pokazali swoją siłę. Podważyli pozycję strony polskiej pomówieniem o paserstwo i wcale niewykluczone, że mocno przyczynili się do rezygnacji z zakupu stoczni. W sumie, nic nowego, sprzeciwiali się sprzedaży zawsze, tak samo jak opozycja. A teraz rozsławili nie tylko stocznie, ale i cały kraj i trudno powiedzieć, czy nie odrzucą od Polski i innych inwestorów. Tyle dygresji, wróćmy do pomysłu.
––
Załóżmy, że wszystko odbyło się wg przedstawionego scenariusza i w harmonii z enuncjacjami opozycyjnych służb i współpracujących mediów, CBA publikuje nowe materiały i (dość dziś absurdalne) twierdzenia znajdują potwierdzenie w rzeczywistości.
Otóż, przekonujemy się, że cały ten czas CBA przyglądało się i nie robiło absolutnie nic prócz POtwierdzenia POdejrzeń o korupcję na wielomiliardową skalę.
Za to w sprawie wyprowadzania (pewnie zgodnie z prawem) pieniędzy ze stoczni do spółek córek ucichło. A rzecz wyjątkowo naganna politycznie, choć pewnie nie kryminalna. Może jakieś zarzuty mógłby prokurator postawić, ale to bardzo wątpliwe, bo obiecywać zwrot długów - nie przestępstwo, oddać dług - też. Co innego, gdyby udowodniono, że ktoś się tymi pieniędzmi się podzielił, albo że rzecz była nagrana... Ale widać, albo nie do takich zadań nadają się agenci CBA, albo niczego podobnego nie było.
Co nie wyszło min. Lipcowi, udało się min. Kamińskiemu.
Tak oto pozostaję w konwencji rozsławionego ostatnimi rewelacjami pisma (cały czas jedna i ta sama fantazja). Co tu dodać więcej, prócz gratulacji?
PiSszszcie, PiSszszcie jeszcze!
--
Pozdrowienia, buldog.