Dodaj do ulubionych

Staffordshire Bullterrier

12.12.25, 13:08
Banalnie dość,ale rzeczowo. Otóż jako mały chłopiec zawsze marzyłem o piesku w mieszkaniu. Niezbyt zdając sobie sprawę z warunków, ich braku czy możliwościach... i tak snując marzenia lokowałem swoje fantazje o jego imieniu ,że nazywałby się Dibo... (z filmu nvm).
Lata mijały, młodzieniec kształtował swoja świadomość dawno nie myśląc o piesku lecz bardziej o kreowaniu rzeczywistości.... która mi rozwija nadchodzącą przyszłość. Źyłem jedynie pod parasolem samotnej mamy. Ekhm,m NIGDY mi niczego nie brakowało, buty oryginalne w tamtych czasach były nadzwyczajnym akcentem mojergo dojrzewania z którym się nie obnosiłem bo nie czułem takiej manipulowanej farsy. Bah stało się - nie będę tu opisywać swojego życia bo nie o tym jest ten wątek! Uderzył mnie pociąg straciłem prawe przedramię - nie pisze o tym by się nad sobą rozczulać!! lecz by nawiązać do inii życia by opisać sytuację o czym mi zależy-
po latach rehabilitacji i walki o samoświadomość- zarobiłem na wymarzonego pieska!! z wsparciem finansowym mamy pojechałem po odbiór psa!
Dojeżdżjąc po niego na drugi koniec Polski! po powrocie zastanawiałem się nad jego imieniem , co robilem też oglądając zdjęcia tych szczeniaków i czy by mogło mu imię Dibo pasować..... problem zagadnienia polega na ty!
iż nadmierne zastanawianie się nad odpowiednim postpowaniem zwraca się uwagę (nie wiem czy wszyscy czy też tylko ja tak miałem!) na najdrobniejsze detale zachowania podopiecznego... po reakcję przypadkowo napotkanych ludzi gdy im się odpowiada na pytanie: jak się wabi?
- rzecz w tym ,że pies po przyłączeniu do rodziny wyczuwa naprawdę dużo z naszych ciał czy dusz ,a my sami nadinterpretując ich reakcję gubimy się w właściwości naszych wyborów,
Pies już zdechł lata temu - ja jednak coraz częściej przywołuję jego posturę bo miękne jak zwykły malolat choć już nie mal 40 lat mam na karku.
Niezbyt potrafiłem go nawet wytresować bo nigdy nie jmiałem okazji próbować kłaść nacisk na tę kwestię....

i teraz!!! czy mój paychologiczny ból dotyczy mojej karkołomności wobec otaczania psa swoimi personalnymi upodobaniami....
czy bardziej dotyczy to braku jego przy mnie,
Pies ułoźony definiowany jest jako taki ,który nie odstępuje pana swojego od lewej nogi.
Jest wytreesowany i posłuszny,
Mój ból polega na tłumieniu jego indywidualnych kryrteriów nadanych mu przeze mnie apropo standardów całokształtu posiadania psa. Jak myślicie? czy więź pana z psem ,którego już nie ma przy nim ma jakiś sens?
czty to wyimaginowany bajzel ,który nie potrzebnie zaprząta głowę właściciela nad pogrzebanym psem?

ponoć sie twierdzi,że psy nie maja duszy -.,-;;
Obserwuj wątek
    • thellyrrex Re: Staffordshire Bullterrier 12.12.25, 13:30
      Nagrałem sugestywne wideo ,np!
      youtube.com/shorts/So2KGuivUJg?feature=share ja dziś!
      wiesz btw ile osób by gryzło pięty prezesa by dostać aranż prowadząc swój własny program telewizyjny w kuchni?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka