Dodaj do ulubionych

Co i kogo zdradził płk Kuklinski ? USTALMY TO SAMI

20.01.04, 11:40
Otwieram nowy wątek na stary temat.ponieważ tytuł poprzedniego nie zachęca
do dyskusji powaznej, tylko do powaznej obrony własnych twierdz
światopoglądowych


Abi! i pozostali oskarżyciele płk . Kuklinskiego
myslacy podobnie i podobnie argumentujący.
Rozpatrzmy to jeszcze raz !
Nie możność zrozumienia przez Ciebie mojej argumentacji wynika z tego ,że
zbyt mocno związany jesteś emocjonalnie z własnym punktem widzenia tej
prostej sprawy.Starałem się Ci to powiedzieć ale może jakoś niejasno się
wyrażam , może używam słów pod które Ty podkładasz inne znaczenia-np.
MORALNOŚĆ.To kluczowe słowo i sadzę, że jak wyjasnimy sobie co przez
moralność będziemy rozumieć obaj, to sprawa się wyjasni ku OGOLNEMU
pożytkowi.Najpierw ustalmy, że moralności może być wiele, może być moralność
socjalistyczna-formułował ją np.Prof. Jerzy Wiatr- może być i
kapitalistyczna- A.Smith- chrześcijanska - Dekalog - itd.Wszystkie te
moralności muszą wyrastać na jakims spójnym fundamencie.Nazywamy go
Etyką.Etyka to wiedza o tem co jest DOBREM a co ZŁEM .Etyk też moze być
wiele.Tyle moralnosci ile etyk .A sama MORALNOŚĆ TO ZBIÓR NAKAZÓW I ZAKAZÓW
w obrębie danej ETYKI.

Jeśli do tej pory sie zgadzasz lub nie z moim rozumowaniem to daj głos.
Czekam z dalszym wywodem na sygnał od Ciebie lub od innych poważnych
dyskutantów.
Obserwuj wątek
    • venus99 Re: Co i kogo zdradził płk Kuklinski ? USTALMY TO 20.01.04, 11:50
      jest dla mnie oczywistym,że jest tylko jedna etyka i jedna moralnośc.
      • homosovieticus Re: Co i kogo zdradził płk Kuklinski ? USTALMY TO 20.01.04, 12:06
        Zechciej wyjasnić w jaki sposób doszłaś do takiego wniosku.?
        W tekscie który napisałem tłumaczyłem, że etyk i moralnosci może być wiele.Co
        sie nie zgadza?
        • venus99 Re: Co i kogo zdradził płk Kuklinski ? USTALMY TO 20.01.04, 12:45
          tłumaczenie do mnie nie trafia.albo ktoś jest uczciwy albo nie. i trzeciej
          ewentualnosci nie ma.
          Kukliński jest zdrajcą.
          Kukliński został zdegradowany i żaden wyrok sądowy wydany z przyczyn
          politycznych tego faktu nie zmieni.
          osoba jego propagatora niejakiego mecenasa Szaniawskiego w moich sądach jedynie
          mnie utwierdza.
          i jeden i drugi to szmaciarze.
          • homosovieticus Re: do wenus 99 20.01.04, 13:09
            venus99 napisał:

            > tłumaczenie do mnie nie trafia.albo ktoś jest uczciwy albo nie. i trzeciej
            > ewentualnosci nie ma.
            > Kukliński jest zdrajcą.
            > Kukliński został zdegradowany i żaden wyrok sądowy wydany z przyczyn
            > politycznych tego faktu nie zmieni.
            > osoba jego propagatora niejakiego mecenasa Szaniawskiego w moich sądach
            jedynie
            >
            > mnie utwierdza.
            > i jeden i drugi to szmaciarze.
            OK ! pozostań przy swoich osadach aż do "koncowego gwizdka"
            :))
          • Gość: t1s Re: Co i kogo zdradził płk Kuklinski ? USTALMY TO IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.01.04, 15:29
            venus99 napisał:

            > tłumaczenie do mnie nie trafia.albo ktoś jest uczciwy albo nie. i trzeciej
            > ewentualnosci nie ma.
            > Kukliński jest zdrajcą.

            AK zaplutym karłem reakcji, strajkujący stoczniowcy to elementy awanturnicze i
            chuligańskie a RWE jest imperialistycznym dywersantem.


            > Kukliński został zdegradowany i żaden wyrok sądowy wydany z przyczyn
            > politycznych tego faktu nie zmieni.

            Co innego wyroki sądów PRLowskich, szczególnie z czasów stalinizmu. Te
            oczywiście powinny być respektowane.


            > osoba jego propagatora niejakiego mecenasa Szaniawskiego w moich sądach
            jedynie
            >
            > mnie utwierdza.
            > i jeden i drugi to szmaciarze.

            Towarzyszu, z takim słownictwem z powodzeniem moglibyście być rzecznikiem
            każdego rządu sprzed 89 roku.

          • Gość: alicja Re: Co i kogo zdradził płk Kuklinski ? USTALMY TO IP: *.net.autocom.pl 22.01.04, 22:19
            venus99 napisał:

            > tłumaczenie do mnie nie trafia.albo ktoś jest uczciwy albo nie. i trzeciej
            > ewentualnosci nie ma.
            > Kukliński jest zdrajcą.
            > Kukliński został zdegradowany i żaden wyrok sądowy wydany z przyczyn
            > politycznych tego faktu nie zmieni.
            > osoba jego propagatora niejakiego mecenasa Szaniawskiego w moich sądach
            >jedynie mnie utwierdza. i jeden i drugi to szmaciarze.>>
            Zdrajca Ojczyzny ma jedno oblicze - zdrajcy. Szpieg! tym jest Kukliński.
            Wychowanie wojskowe dało mu odpowiednią godność Polaka i etykę zawodową.
            Obie wartości zbeszcześcił. Jest szmatą polską. Popieram Twoją wypowiedź
            venuss99. Zmiana wyroku dla Kuklińaskiego to bezprawie, które teraz prądkuje:
            np.jest to bezprawie działań i osądów księży katolickich.
            • Gość: Kapral Re: Co i kogo zdradził płk Kuklinski ? USTALMY TO IP: *.proxy.aol.com 29.01.04, 22:48
              Puszczony BAK po sytej kolacji ma wieksza wartosc niz wasze szyderstwa pod
              adresem Pana KUKLINSKIEGO to dzieki niemu dzis to zbierane bydlo moze tu pisaci
              obrazac czlowieka i Polaka Czy Pan Kuklinski was zdradzil smiecie jedne czy
              totalitarny system z Kwasniewskim Millerem i wielu im podobnym??

              • Gość: eeeee Re: Co i kogo zdradził płk Kuklinski ? USTALMY TO IP: 195.116.155.* 03.02.04, 08:21
                to juz nie dzieki papiezowi?

                a ja myslalam ze to dzieki papiezowi jest demokracja...no coz.....jak widac
                zmienila sie chyba jakas opcja znowu.... a ja znowu nie w temacie
      • Gość: canaris Mówisz jak Hitler o pułkowniku von Stauffenbergu IP: *.crowley.pl 20.01.04, 14:16
        venus99 napisał:

        > jest dla mnie oczywistym,że jest tylko jedna etyka i jedna moralnośc.
        • homosovieticus Re: do canarisa prośba 20.01.04, 15:15
          Gość portalu: canaris napisał(a):

          > venus99 napisał:
          >
          > > jest dla mnie oczywistym,że jest tylko jedna etyka i jedna moralnośc.

          prosba do Admirała,
          adresuj tytuł własnego postu ,bedzie przejrzysciej dla czytajacych
          pzdr
    • lupus.lupus Re: Co i kogo zdradził płk Kuklinski ? USTALMY TO 20.01.04, 11:59
      Ciekawy wątek, a ja jak zwykle zaganiany. Wieczorem "dam głos"
      Pozdrawiam.
    • panidanka Re: Co i kogo zdradził płk Kuklinski ? USTALMY TO 20.01.04, 12:13
      ja osobiście traktuję etykę jako naukę o moralności.
      takie postawienie sprawy zdecydowanie ułatwia poruszanie się po płaszczyźnie
      etyka-moralność
      dopiero gdy na tą płaszczyznę nakładają się inne płaszczyzny, te przez ciebie
      wymienione, to zaczynają się schody i nieporozumienia i odstępstwa
      i ....wszystko inne co ludzi dzieli pod względem etyczno-moralnym.

      pozdrawiam
      D.
      • homosovieticus Re:do panidanki 20.01.04, 12:32
        panidanka napisała:

        > ja osobiście traktuję etykę jako naukę o moralności.

        Gdybysmy np. rozmawiali o fizyce to w dyskusji musielibysmy przyjać jakąś jej
        definicję, możliwie najpełniej i jednoczesnie najbardziej zrozumiale oddajacą
        to czym fizyka się zajmuje.Zrobili to inni znacznie wczesniej (Arystoteles)
        Podobnie ma się sprawa z etyką i moralnoscią.Inni tę wiedzę uporządkowali.Ja
        ją tylko przywołuję.Indywidualne wktręty są miłe ale do niczego rozumnego nas
        nie doprawadzą.Mamy myśleć a nie dzielić się spostrzeżeniami natury ogólnej.
        sorry!, że tak zabrzmiało ex catedra .:))

        > takie postawienie sprawy zdecydowanie ułatwia poruszanie się po płaszczyźnie
        > etyka-moralność
        > dopiero gdy na tą płaszczyznę nakładają się inne płaszczyzny, te przez
        ciebie
        > wymienione, to zaczynają się schody i nieporozumienia i odstępstwa
        > i ....wszystko inne co ludzi dzieli pod względem etyczno-moralnym.
        >
        > pozdrawiam
        > D.
        • panidanka Re:do panidanki 20.01.04, 12:45
          homosovieticus napisał:

          >
          > Gdybysmy np. rozmawiali o fizyce to w dyskusji musielibysmy przyjać jakąś jej
          > definicję, możliwie najpełniej i jednoczesnie najbardziej zrozumiale
          oddajacą
          > to czym fizyka się zajmuje.Zrobili to inni znacznie wczesniej (Arystoteles)
          > Podobnie ma się sprawa z etyką i moralnoscią.Inni tę wiedzę uporządkowali.Ja
          > ją tylko przywołuję.Indywidualne wktręty są miłe ale do niczego rozumnego
          nas
          > nie doprawadzą.Mamy myśleć a nie dzielić się spostrzeżeniami natury ogólnej.
          > sorry!, że tak zabrzmiało ex catedra .:))
          >

          ależ wcale mi takie postawienie sprawy "ex catedro" nie przeszkadza :)
          jest jedynie dla mnie sygnałem, że mam się 'zamknąć' i słuchać co inni,
          mądrzejsi czy też bardziej uczeni, mają do powiedzenia.
          problem może być jedynie taki, że "urwę się" ze zbyt nudnego wykładu

          pozdrawiam
          D.
          • homosovieticus Re:do panidanki i bez pośpiechu :) 20.01.04, 13:04
            panidanka napisała:

            > homosovieticus napisał:
            >
            > >
            > > Gdybysmy np. rozmawiali o fizyce to w dyskusji musielibysmy przyjać jakąś
            > jej
            > > definicję, możliwie najpełniej i jednoczesnie najbardziej zrozumiale
            > oddajacą
            > > to czym fizyka się zajmuje.Zrobili to inni znacznie wczesniej (Arystoteles
            > )
            > > Podobnie ma się sprawa z etyką i moralnoscią.Inni tę wiedzę uporządkowali.
            > Ja
            > > ją tylko przywołuję.Indywidualne wktręty są miłe ale do niczego rozumnego
            >
            > nas
            > > nie doprawadzą.Mamy myśleć a nie dzielić się spostrzeżeniami natury ogólne
            > j.
            > > sorry!, że tak zabrzmiało ex catedra .:))
            > >
            >
            > ależ wcale mi takie postawienie sprawy "ex catedro" nie przeszkadza :)
            > jest jedynie dla mnie sygnałem, że mam się 'zamknąć' i słuchać co inni,
            > mądrzejsi czy też bardziej uczeni, mają do powiedzenia.
            > problem może być jedynie taki, że "urwę się" ze zbyt nudnego wykładu
            >
            > pozdrawiam
            > D.
            Rozumiem świetnie, sam też urywałem się niejednokrotnie :))
    • homosovieticus Re: O czynie Pułkownika cześc 1-sza 20.01.04, 12:17
      Wstapił do LWP dobrowolnie i dzieki ambicji, zdolnosciom i pracowitosci
      awansował szybciej jak inni.
      Oczywiscie złożył przysięgę na wierność PRL-u.
      I ten PRL zdradził co do tego nikt nie ma wątpliwosci.
      Otrzymał za zdradę odpowiednią karę wymierzoną przez sąd zdradzonego PRL-u
      Zdradził bardzo wcześnie bo pozostali zdradzili pózniej bo w 1989.Zdradzili
      tez inaczej bo najpierw delikatnie ,pomału -podobno w walce okropnej-
      po prostu ten PRL zlikwidowali.
      Robili to ludzie którzy byli przełożonymi pułkownika.
      Po zlikwidowaniu PRL-u w nowej rzeczywistości- III Rzeczypospolitej sąd (może
      nawet ci sami ludzie ) unieważnił tamten wyrok i ogłosił pełną rehabilitację
      Pana Pułkownika Kuklińskiego.
      Okazało się - w dyskusji forumowej i nie tylko - ,że spora częśc Polaków dalej
      uważa Kuklińskiego za zdrajcę.Oznacza to , że w umysłach ich nadal obecna
      jest postać moralności zaszczepiona przez władze PRL-u.
      Czy się zgadzacie z tym co napisałem?
      • rolotomasi O fałszywych prawdomównych>HomoCośTamma=Marian 20.01.04, 13:08
        Mężczyźni winni mieć swoje zdanie i je egzekwować lub realizować. A tu, w
        dyskusji bierze udział, jak gdyby nigdy nic zakonnik, niby-facet, i przemyca
        notorycznie swoje sprawki i kandydatury, co i rusz wykonując 'salto morale'
        zaskakując swoje zwolenniczki, a ośmieszając Hierarchię Kościelną i bogu ducha
        winnych pozostałych księży- zakonników. Wstawka o kondonach to jest wic zaledwie
        Porównać wypowiedzi HomoCośTammma n.t Rokity, można dostać schizofreni
        demencyjnej= od ściany do ściany ze skokowymi saltami.
        Nim wszystkich wymienimy:miliMylera i rząd, zarząd tiwi z dziennikarzami i te pe
        oczekiwałbym usunięcia z rozmów forumowych naganiaczy + łgarzy. Wskazuję kto
        zacz, ale okazuje się, że wolą walić w np.Kwacha, bo ten daleko i nie odda.
        i dyskutować ohistorii sprzed 30 lat- o pewnym zdrajcy wojskowym.
        Zmiany zaczynać od siebie.
        • homosovieticus Rollo złość złym doradcą daj se luz bo plamisz się 20.01.04, 15:00
          rolotomasi napisał:

          > Mężczyźni winni mieć swoje zdanie i je egzekwować lub realizować. A tu, w
          > dyskusji bierze udział, jak gdyby nigdy nic zakonnik, niby-facet, i przemyca
          > notorycznie swoje sprawki i kandydatury, co i rusz wykonując 'salto morale'
          > zaskakując swoje zwolenniczki, a ośmieszając Hierarchię Kościelną i bogu
          ducha
          > winnych pozostałych księży- zakonników. Wstawka o kondonach to jest wic
          zaledwi
          > e
          > Porównać wypowiedzi HomoCośTammma n.t Rokity, można dostać schizofreni
          > demencyjnej= od ściany do ściany ze skokowymi saltami.
          > Nim wszystkich wymienimy:miliMylera i rząd, zarząd tiwi z dziennikarzami i
          te p
          > e
          > oczekiwałbym usunięcia z rozmów forumowych naganiaczy + łgarzy. Wskazuję kto
          > zacz, ale okazuje się, że wolą walić w np.Kwacha, bo ten daleko i nie odda.
          > i dyskutować ohistorii sprzed 30 lat- o pewnym zdrajcy wojskowym.
          > Zmiany zaczynać od siebie.
          >
          Masz Rollo umysłowość ukształtowaną na światopoglądzie PRL-owskim:
          antyintelektualną, antyumysłową, antyfilozoficzną i na dodatek antyreligijną.
          Osadzoną we własnym tępawym, zawistnym ,niedojrzałym do samooceny i
          złośliwym EGO.Możesz to zmienić.
          Zaaplikuj sobie SILENCJUM.
          Odpocznij.
          Nie kompromituj się do reszty.
          Kazdy może dać plamę.
          pzdr


      • homosovieticus Re: O czynie Pułkownika cześc II-ga 20.01.04, 13:36

        Przyjrzyjmy się teraz tej socjalistycznej Etyce i wyrosłej z niej, Moralnosci
        socjalistycznej.Kazda Etyka zaleca chronić DOBRO, które określa,oraz
        zwalczać jego przeciwieństwo ZLO, które też określa.W PRL-u DOBREM był
        socjalizm a ZŁEM kapitalizm.Nasza Armia i armie układu warszawskiego broniły
        socjalizmu (np.Wegry 1956 , Czechosłowacja 1968 , Polska 1970, 1976, 1981) i
        zwalczały zło (np.Afganistan).Wiadomo,że najlepszą obroną( ochroną socjalizmu)
        jest atak.Nasze dobro socjalizm, próbowaliśmy zaszczepiać, gdzie tylko sie
        dało,(Kuba,Czile, Ekwador,Kongo Wietnam, Korea, Chiny itd) bo w ten własnie
        sposób byłoby najlepiej chronione.W myśl zasady bardzo słusznej ,że im wiecej
        DOBRA tym mniej ZŁA.
        Armie układu były to dobro gotowe rozpowszechnić na cały swiat a w pierwszej
        kolejnosci na całą EUROPE.W takiej Armi służył Kuklinski bo do takiej
        dobrowolnie wstąpił , takiej przysięgał ale nie musiał i zapewne wtedy nie
        znał celi strategicznych.Może je dojrzał dopiero w Wietnamie czy Korei
        Czy się z tym zgadzacie?
        czekam?
        • panidanka Re: O czynie Pułkownika cześc II-ga 20.01.04, 13:49
          mam pytanie "z sali"
          czy rokita inaczej diabłem zwany nie kieruje się swoiście pojętą etyką i
          moralnością?

          D.
          • homosovieticus Re: do panidanki 20.01.04, 13:59
            panidanka napisała:

            > mam pytanie "z sali"
            > czy rokita inaczej diabłem zwany nie kieruje się swoiście pojętą etyką i
            > moralnością?
            >
            > D.
            "Swoiście" pojmowana etyka czy moralność to etyka i moralnośc dla każdego
            swoista czyli różna.I nie a takiej tu mówimy. :))
            A tak ,---to pytanie nie na temat, ale nieszkodzi, bo czekam na głownych
            krytykantów Kuklińskiego żeby powiedzieli z czym się nie zgadzają i dlaczego .
      • obserwator_1971 Re: O czynie Pułkownika cześc 1-sza 20.01.04, 14:08
        Homosovieticusie, napisałeś: "Oczywiscie złożył przysięgę na wierność PRL-u.
        I ten PRL zdradził co do tego nikt nie ma wątpliwosci".

        Żeby ustosunkować się do tego stwierdzenia, muszę poprosić Cię o zdefiniowanie
        PRL-u. Bo jeśli jako PRL rozumiesz wszystkich Polaków zamieszkujących w tamtym
        okresie obszar między Odrą a Bugiem, to z pewnością częśc z nich nie będzie się
        czuła zdradzona (np. ja i moja rodzina i bliscy znajomi - ale nie sądzę, że
        jesteśmy wyjątkiem).

        Natomiast jeśli PRL-em nazywasz ówczesny ustrój i ludzi stojących zbrojnie na
        jego straży wbrew woli większości, to w takim aspekcie czyn Kuklińskiego można
        nazwać "nielojalnością w imię wyższych zasad".

        Po za tym "zdrada" występuje chyba tylko wtedy, gdy sprzeniewierzamy się naszym
        ideałom w imię dorażnych korzyści. Zdradzamy Państwo, gdy jesteśmy szpiegiem
        opłacanym przez inne państwo. Zdradzamy małżonka, gdy w imię chwilowej
        przyjemności sprzeniewierzamy się ideałom wierności małżeńskiej (jeśli takowe
        wyznajemy). Ale czy zdradzamy nasz ulubiony klub piłkarski wypierając się go
        dla ratowania własnej skóry, gdy "kibice" innego klubu grożą nam kijem
        bejsbolowym? Albo czy zdradamy naszego pracodawcę, gdy dowiedziawszy się, że
        postępuje on niezgodnie z wyznawanym przez nas światopoglądem, odchodzimy do
        konkurencji?

        Jak z tego wynika, aby zaklasyfikować postępek jako zdradę konieczne jest
        zbadanie MOTYWÓW. Dlatego dyskusja nad kwestią, czy Kulkiński zdradził, powinna
        być przede wszystkim dyskusją o MOTYWACH Jego działania.

        Pozdrawiam ciepło
        • homosovieticus Re: do obserwatora 1971 20.01.04, 14:37
          obserwator_1971 napisał:

          > Homosovieticusie, napisałeś: "Oczywiscie złożył przysięgę na wierność PRL-u.
          > I ten PRL zdradził co do tego nikt nie ma wątpliwosci".
          >
          > Żeby ustosunkować się do tego stwierdzenia, muszę poprosić Cię o
          zdefiniowanie
          > PRL-u. Bo jeśli jako PRL rozumiesz wszystkich Polaków zamieszkujących w
          tamtym
          > okresie obszar między Odrą a Bugiem, to z pewnością częśc z nich nie będzie
          się
          >
          > czuła zdradzona (np. ja i moja rodzina i bliscy znajomi - ale nie sądzę, że
          > jesteśmy wyjątkiem).
          >
          > Natomiast jeśli PRL-em nazywasz ówczesny ustrój i ludzi stojących zbrojnie
          na
          > jego straży wbrew woli większości, to w takim aspekcie czyn Kuklińskiego
          można
          > nazwać "nielojalnością w imię wyższych zasad".

          PRL-m nazywam struktury panstwowe kierowane przez PZPR.(koniec kropka)
          W tych strukturach żyli Polacy bo musieli, nie mieli wyboru.3xtak okazało się
          oszustwem.
          Wiekszosć z nas nie wiedziała o tem.
          >
          > Po za tym "zdrada" występuje chyba tylko wtedy, gdy sprzeniewierzamy się
          naszym
          >
          > ideałom
          Nie "ideałom " a zasadom ( nakazom i zakazom) moralnym, którym staramy sie być
          wierni.

          w imię dorażnych korzyści. Niekoniecznie, korzysci dla których zdradzamy
          jedne zasady moralne na rzecz drugich mogą byc długofalowymi korzysciami nawet
          i najczesciej nie materialnymi. W filozofii zmiana światopoglądu nie jest
          traktowana jako zdrada, choć tak pewnie spora cześć forumowiczów by ją
          nazwała. W religiach np nawrócenia. Św. Paweł dobrym przykładem.


          Zdradzamy Państwo, gdy jesteśmy szpiegiem
          > opłacanym przez inne państwo. Zdradzamy małżonka, gdy w imię chwilowej
          > przyjemności sprzeniewierzamy się ideałom wierności małżeńskiej (jeśli
          takowe
          > wyznajemy). Ale czy zdradzamy nasz ulubiony klub piłkarski wypierając się go
          > dla ratowania własnej skóry, gdy "kibice" innego klubu grożą nam kijem
          > bejsbolowym? Albo czy zdradamy naszego pracodawcę, gdy dowiedziawszy się, że
          > postępuje on niezgodnie z wyznawanym przez nas światopoglądem, odchodzimy do
          > konkurencji?
          >
          > Jak z tego wynika, aby zaklasyfikować postępek jako zdradę konieczne jest
          > zbadanie MOTYWÓW. Dlatego dyskusja nad kwestią, czy Kulkiński zdradził,
          powinna
          >
          > być przede wszystkim dyskusją o MOTYWACH Jego działania.

          Motywem zdrady Kuklinskiego było to że dostrzegł inne, wyższe DOBRO jak
          socjalizm i je zaakceptował intelektualnie.
          >
          > Pozdrawiam ciepło
          I ja!
          ps
          Nie spierajmy się o rzeczy nieistotne bo pozostali pogubią sie zupełnie!
          • rolotomasi ksHomoCośTamma, co Etyka i Morale gra 20.01.04, 15:16
            »
            Syn i wnuk zamordowali gdyńskiego taksówkarza
            Syn, wnuk i ich znajomy zamordowali gdyńskiego taksówkarza, którego ciało
            znaleziono w sylwestra w Chwarznie - twierdzi policja. Ofierze zabrali 300
            złotych, kupili piwo i pojechali na działkę oblać Nowy Rok »
            KsMarianie parafianie ?

            mężczyzna przez trzy tygodnie mieszkał ze zmarłą matką
            pi, PAP 17-01-2004, ostatnia aktualizacja 17-01-2004 15:23

            Okrycia dokonał wnuk zmarłej kobiety, który przyszedł w odwiedziny do babci.
            Mieszkający z 74-letnią kobietą syn Stanisław K. uciekł z mieszkania przed
            przybyciem policji. Według lekarza kobieta nie żyła od ok. trzech tygodni
            czytaj dalej »

            do roboty ! a nie polityki

            > Damy radę
            • homosovieticus Re: ksHomoCośTamma, co Etyka i Morale gra 20.01.04, 17:49
              rolotomasi napisał:

              > »
              > Syn i wnuk zamordowali gdyńskiego taksówkarza
              > Syn, wnuk i ich znajomy zamordowali gdyńskiego taksówkarza, którego ciało
              > znaleziono w sylwestra w Chwarznie - twierdzi policja. Ofierze zabrali 300
              > złotych, kupili piwo i pojechali na działkę oblać Nowy Rok »
              > KsMarianie parafianie ?
              >
              > mężczyzna przez trzy tygodnie mieszkał ze zmarłą matką
              > pi, PAP 17-01-2004, ostatnia aktualizacja 17-01-2004 15:23
              >
              > Okrycia dokonał wnuk zmarłej kobiety, który przyszedł w odwiedziny do babci.
              > Mieszkający z 74-letnią kobietą syn Stanisław K. uciekł z mieszkania przed
              > przybyciem policji. Według lekarza kobieta nie żyła od ok. trzech tygodni
              > czytaj dalej »
              >
              > do roboty ! a nie polityki
              >
              > > Damy radę

              Podobnie bardzo krzyczeli zomowcy bijąć studentów w 1968 roku.
              Polityka to wg.Ciebie domena nie jajogłowych tylko tepogłowych a ja, nie
              ksiadz ,a homosovieticus, mówie o takiegooo wała!!
          • obserwator_1971 Re: do Homosovieticusa 20.01.04, 15:24
            Odpowiem krótko:

            Napisałeś: "Motywem zdrady Kuklinskiego było to że dostrzegł inne, wyższe DOBRO
            jak socjalizm i je zaakceptował intelektualnie."

            Skoro działał w imię wyższego dobra niż socjalizm (choć ja nazwałbym ten ustrój
            raczej wprowadzonym siłą i oszustwem dyktatem mniejszości nad większością z
            zachowaniem pozorów demokracji, a więc karykaturą socjalizmu), to moim zdaniem
            nie może być mowy o "zdradzie". Podziwiam Pana Kuklińskiego. Nie wiem, czy
            będąc w jego sytuacji znalazłbym w sobie dość odwagi.

            Mam przeczucie, że Ty sam używasz określenia "zdrada" przewrotnie. Ze na końcu
            Twojego wywodu nastąpi "nieoczekiwany zwrot akcji".

            Pozdrawiam ciepło

            PS: A co do "dorażnych korzyści" - korzyści ze zdrady zawsze będą tylko
            doraźne, bo nawet będąc w gronie zwycięzców, którym nasza zdrada dopomogła,
            zostaniemy nawet przez nich samych okrzyknięci zdrajcą, oficjalnie lub po
            cichu. W przypadku Pana Kulkińskiego nie mamy chyba do czynienia z taką
            sytuacją, prawda?
            • homosovieticus Re: do obserwatora 1971 20.01.04, 16:09
              PS: A co do "dorażnych korzyści" - korzyści ze zdrady zawsze będą tylko
              > doraźne, bo nawet będąc w gronie zwycięzców, którym nasza zdrada dopomogła,
              > zostaniemy nawet przez nich samych okrzyknięci zdrajcą, oficjalnie lub po
              > cichu.

              To zależeć będzie kim są ci do których przystałes po zdradzie.Św. Pawła nikt
              nie nazywa do dzisiaj zdrajcą judaizmu.Inaczej mowiąć, im wyższe DOBRO do
              którego dochodzisz -nawet poprzez zdradę- tym mniej mysli o zdradzie.Kumasz?
              :)

              W przypadku Pana Kulkińskiego nie mamy chyba do czynienia z taką
              > sytuacją, prawda?
              Prawda.
          • obserwator_1971 Re: do Homosovieticusa 20.01.04, 15:27
            Odpowiem krótko, ale kwestia jest istotna:

            Napisałeś: "Motywem zdrady Kuklinskiego było to że dostrzegł inne, wyższe DOBRO
            jak socjalizm i je zaakceptował intelektualnie."

            Skoro działał w imię wyższego dobra niż socjalizm (choć ja nazwałbym ten ustrój
            raczej wprowadzonym siłą i oszustwem dyktatem mniejszości nad większością z
            zachowaniem pozorów demokracji, a więc karykaturą socjalizmu), to moim zdaniem
            nie może być mowy o "zdradzie". Podziwiam Pana Kuklińskiego. Nie wiem, czy
            będąc w jego sytuacji znalazłbym w sobie dość odwagi.

            Mam przeczucie, że Ty sam używasz określenia "zdrada" przewrotnie. Że na końcu
            Twojego wywodu nastąpi "nieoczekiwany zwrot akcji".

            Pozdrawiam ciepło

            PS: A co do "dorażnych korzyści" - korzyści ze zdrady zawsze będą tylko
            doraźne, bo nawet będąc w gronie zwycięzców, którym nasza zdrada dopomogła,
            zostaniemy nawet przez nich samych okrzyknięci zdrajcą, oficjalnie lub po
            cichu. W przypadku Pana Kulkińskiego nie mamy chyba do czynienia z taką
            sytuacją, prawda?
            • homosovieticus Re: do Homosovieticusa 20.01.04, 16:20
        • Gość: rafal Re: O czynie Pułkownika cześc 1-sza IP: *.proxy.aol.com 20.01.04, 15:23
          Ale takze...o takich czy innych motywach ODBIORU jego czynu.

          Wiekszosci tu wypowiadajacych popiera wersje Jaruzela, ktory stwierdzil, ze
          Kuklinski zdradzil wojsko i wystawil je na niebezpieczenstwo.
          Jest to w istocie wersja kliki polskich generalow, przypominajaca im ich role
          jaka w Polsce wypelniali - ruskich knechtow.
          Dla innych - cywili, Kuklinski jest niewygodnym przypomnieniem ich wlasnej
          postawy i wspolpracy z rezymem komunistycznym, dlatego tez im nie jest na reke.
          • homosovieticus Re: rafałowi 20.01.04, 16:14
            Gość portalu: rafal napisał(a):

            > Ale takze...o takich czy innych motywach ODBIORU jego czynu.
            >
            > Wiekszosci tu wypowiadajacych popiera wersje Jaruzela, ktory stwierdzil, ze
            > Kuklinski zdradzil wojsko i wystawil je na niebezpieczenstwo.
            > Jest to w istocie wersja kliki polskich generalow, przypominajaca im ich
            role
            > jaka w Polsce wypelniali - ruskich knechtow.
            > Dla innych - cywili, Kuklinski jest niewygodnym przypomnieniem ich wlasnej
            > postawy i wspolpracy z rezymem komunistycznym, dlatego tez im nie jest na
            reke.
            Masz b. dużo racji z narzuceniem nam wersji Generałów.Ciekawe jak oni sami
            tłumaczą Swoją zdradę socjalizmu.:)))
            pzdr
            • Gość: rafal Re: rafałowi IP: *.proxy.aol.com 20.01.04, 16:25
              Wyobraz sobie co by sie dzialo, gdyby Kuklinski stal sie bohaterem prawicy i
              stanalby pare lat wstecz na czele armii czy ministerstwa?
              On zna tych aktualnych generalow polskich po ruskich akademiach.
              Dlatego szkalowali go przed spoleczenstwem tak dlugo (i skutecznie jak widac),
              jak bylo mozliwe w trosce o wlasne dupy.
              • homosovieticus Re: rafałowi bis 20.01.04, 16:32
                Gość portalu: rafal napisał(a):

                > Wyobraz sobie co by sie dzialo, gdyby Kuklinski stal sie bohaterem prawicy i
                > stanalby pare lat wstecz na czele armii czy ministerstwa?
                > On zna tych aktualnych generalow polskich po ruskich akademiach.
                > Dlatego szkalowali go przed spoleczenstwem tak dlugo (i skutecznie jak
                widac),
                > jak bylo mozliwe w trosce o wlasne dupy.

                Ta skuteczność szkalowania jest wynikiem zabicia chęci do samodzielnego
                myslenia.Bardzo skutecznie robią to nasze szkoły i uniwersytety.Nie darmo
                tamto nazywane było totalitaryzmem.A i teraz skłonnosci do podobnego
                postepowania są widoczne wszedzie, bo tylko jedna powszechnie zaakceptowana
                myśl ( hasło) może pchnąć wielu do czynu.
                pzdr

                • Gość: rafal Re: rafałowi bis IP: *.proxy.aol.com 20.01.04, 16:49
                  A tak na marginesie. Dzis juz zapomniane zostalo, ze rehabilitacja Kuklinskiego
                  byla warunkiem ze strony USA przyjecia Polski do NATO, co ze zgrzytaniem zebow
                  zrobic musieli.
                  Dziwisz sie, ze szkoly i uniwersytety nie ucza myslenia?
                  A kim sa dzisiejsi profesorowie i nauczyciele w wiekszosci?
                  Zindoktrynowani kiedys idioci, swiadomi swojego komunistycznego pochodzenia,
                  ktorego w podswiadomosci beda do konca bronic.
                  NIE ZNAJA innych wzorcow.
                  • homosovieticus Re: rafałowi bis bis 20.01.04, 17:39
                    Gość portalu: rafal napisał(a):

                    > A tak na marginesie. Dzis juz zapomniane zostalo, ze rehabilitacja
                    Kuklinskiego
                    >
                    > byla warunkiem ze strony USA przyjecia Polski do NATO, co ze zgrzytaniem
                    zebow
                    > zrobic musieli.
                    > Dziwisz sie, ze szkoly i uniwersytety nie ucza myslenia?
                    > A kim sa dzisiejsi profesorowie i nauczyciele w wiekszosci?
                    > Zindoktrynowani kiedys idioci, swiadomi swojego komunistycznego pochodzenia,
                    > ktorego w podswiadomosci beda do konca bronic.
                    > NIE ZNAJA innych wzorcow.

                    Dlatego Zbigniew Brzeziński powiedział, że co najmniej trzy pokolenia
                    przeminąć muszą ,żeby w Polsce homosovieticus stał się homosapiensem.
                    Na forum sprzyja temu anonimowość ludzie plotą co im ślina na język
                    przyniesie.Mnie wyzywają od ksieży , głupców, darmozjadów - bo siedzę przy
                    kompie godzinami - jednym słowem jestem BBEEE, bo inaczej myślę i wytykam im
                    brak solidnych podstaw na czym każde myslenie winno sie opierać.Zrozumieją to
                    tylko czasu trzeba i cierpliwosci.
                    pzdr
                    • Gość: marynat Re: HS - w tym wcieleniu masz przechlapane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 14:16
                      homosovieticus napisał:
                      > ...Zbigniew Brzeziński powiedział, że co najmniej trzy pokolenia
                      > przeminąć muszą ,żeby w Polsce homosovieticus stał się homosapiensem

                      ====

                      Jeśli prof Brzeziński się nie myli, a to mądry facet i zazwyczaj wie co mówi,
                      to message dla "homosovieticusa" jest raczej przygnębiajacy: "Mała szansa, że
                      załapiesz się na "homosapiensa" - ludzie tyle nie żyją".
                      • Gość: Homosovieticus Marynacie! nie bój się zmądrzeć! IP: *.gdynia.mm.pl 05.02.04, 14:51
                        Gość portalu: marynat napisał(a):

                        > homosovieticus napisał:
                        > > ...Zbigniew Brzeziński powiedział, że co najmniej trzy pokolenia
                        > > przeminąć muszą ,żeby w Polsce homosovieticus stał się homosapiensem
                        >
                        > ====
                        >
                        > Jeśli prof Brzeziński się nie myli, a to mądry facet i zazwyczaj wie co
                        mówi,
                        > to message dla "homosovieticusa" jest raczej przygnębiajacy: "Mała szansa,
                        że
                        > załapiesz się na "homosapiensa" - ludzie tyle nie żyją".

                        Jak Bolesław Sulik dałeś ...chociaż mocno nie chciałes i jak Sulik, dawał
                        bedziesz dalej, jesli nie zaczniesz samodzielnie mysleć w oparciu o rzetelną
                        wiedzę.
                        Człowiek rozumny zmienia zdanie pod wpływem logicznej argumentacji.
                        Nie bój sie zmądrzeć!

                        Najzabawniejsze jest to, że Ty nie przyjmując do wiadomosci, że jesteś
                        homosovieticusem - swiadczy między innymi o tym sposób dobierania argumentacji
                        w dyskusji - wyzwolisz się z pęt stadnego myślenia znacznie póżniej.
                      • Gość: Homosapiens Re: HS - w tym wcieleniu masz przechlapane IP: *.gdynia.mm.pl 10.03.04, 09:56
                        Gość portalu: marynat napisał(a):

                        > homosovieticus napisał:
                        > > ...Zbigniew Brzeziński powiedział, że co najmniej trzy pokolenia
                        > > przeminąć muszą ,żeby w Polsce homosovieticus stał się homosapiensem
                        >
                        > ====
                        >
                        > Jeśli prof Brzeziński się nie myli, a to mądry facet i zazwyczaj wie co mówi,
                        > to message dla "homosovieticusa" jest raczej przygnębiajacy: "Mała szansa, że
                        > załapiesz się na "homosapiensa" - ludzie tyle nie żyją".
                        A Ty?
      • basia.basia Re: O czynie Pułkownika cześc 1-sza 20.01.04, 15:38
        homosovieticus napisał:

        > Wstapił do LWP dobrowolnie i dzieki ambicji, zdolnosciom i pracowitosci
        > awansował szybciej jak inni.
        > Oczywiscie złożył przysięgę na wierność PRL-u.
        > I ten PRL zdradził co do tego nikt nie ma wątpliwosci.
        > Otrzymał za zdradę odpowiednią karę wymierzoną przez sąd zdradzonego PRL-u
        > Zdradził bardzo wcześnie bo pozostali zdradzili pózniej bo w 1989.Zdradzili
        > tez inaczej bo najpierw delikatnie ,pomału -podobno w walce okropnej-
        > po prostu ten PRL zlikwidowali.

        Doskonały wywód zrobiłeś!

        Nie dziwię się, że się tu nie chce pojawić nikt spośród tych,
        którzy uważają, że on zdradził nas wszystkich albo WP, albo
        jedno i drugie. Dalej będę czekać cierpliwie. Może się ktoś
        odważy?:)
        • homosovieticus Re: do BB 20.01.04, 16:17
          wkurzyłem się!
          :))
      • Gość: hen-ryk Re: O czynie Pułkownika cześc 1-sza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.04, 01:46
        Ludzie uważają Kuklińskiego za zdrajcę z kilku powodów. Przed wojną oficer to
        był człowiek bardzo wysoko oceniany, niższe szarże także cieszyły się dużą
        estymą, podobnie zreszta jak w trochę innym wymiarze nauczyciele czy kolejarze
        lub urzędnicy państwowi. Przez narzuconą zmianę systemu politycznego nie można
        z dnia na dzień zmienić tak powszechnego nastawienia. To sie psuło wszystko,
        ale stopniowo i powoli. Zresztą armia nasza próbowała podtrzymywać te korzystne
        dla siebie opinie, prostackim przykładem na poparcie tego niech będą gonitwy
        tzw WSW po dworcach za podpitymi czy źle ubranymi lub niezgodnie z ich
        regulaminami sie zachowującymi szwejkami.
        Na podtrzymanie dobrej opinii w narodzie działał też fakt korzystnej dla
        poborowych w skutkach (o dziwo)dwuletniej służby w armii. Kraj był biedny,
        ludzie zacofani i te dwa lata wpływały dodatnio na rozwój cywilizacyjny. To co
        przed momentem napisałem jest dla mnie problematyczne mocno - ja się z tym nie
        zgadzam, ale w sumie tak to jednak było.
        Dochodziła do tego praca propagandy: a to wojsko coś lub kogoś uratowało, a to
        ziemniaki w PeGeeRrze wyzbierało, a to stało na straży, po prostu zawsze miało
        dobrą prasę.
        Przeciętny człowiek jeśli nie wiedział, to czuł, że ten system jest oszustwem -
        za wyjątkiem utrwalaczy i koniunkturalnych "komunistów", czyli złodziei
        prostych, acz bardzo szkodliwych. Sporo ludzi, także w wojsku uważało, że
        należy być dobrym w tym co się robi, bo kiedyś musi przyjść czas, kiedy to się
        wreszcie musi rozp.... W armii (byłem rok) spotkałem sporo ludzi w kadrze,
        któzy wychodzili z tego założenia i byli wg mnie b. dobrymi żołnierzami.
        Ratowało ich to zresztą przed pogrążaniem się w beznadziei.
        To tylko kilka powodów dla których Kukliński jest uważany dość powszechnie za
        zdrajcę.
        Poza tym - nie pamiętam dobrze tekstu przysięgi, ale były tam duże fragmenty,
        pod którymi można się podpisać i teraz i wtedy. Sojusze wszystkie są trwałe na
        papierze, a wojsko z założenia przynajmniej powinno być gotowe zawsze i na
        każdą możliwość. Czy stanowiło wtedy realną siłe, to już inna sprawa.
        Jest to dziwna sprawa, ale nawet interwencja na Wybrzeżu, ta kończąca Gomułę,
        nie zmieniła znacząco dobrej opinii o LWP. Tłumaczono to sobie - kazali im,
        fatalnie się stało, pewno to nie nasi strzelali. Kaca mieli strasznego
        oficerowie, którzy tam byli, z trzema rozmawiałem godzinami, choć oni "tylko"
        okrążali Trójmiasto, to ciężko im było osiem lat po tym.
        Przepraszam,że sie ośmielam, ale Twój błąd HS polega na mniemaniu, że on
        zdradził PRL. Tymczasem on zdradził Wojsko Polskie. Dla ludności chyba to jest
        troche obojętne, ze wtedy to sie nazywało Ludowe. Wiadomo, oszustwo.
        A poza wszystkim oficer i zdradził - to się po prostu nie godzi. To w ogole
        godzi w podstawy bytu armii, dopuszczenie do nagradzania takich zachowań
        publicznie.Można sobie wyobrazić skrzyknięcie się kilku twórczo niezadowolonych
        armistów i ... to przerabiano wielokrotnie w Afryce. A u nas podobno w Drawsku
        był jakiś obiad z niestrawnymi daniami, więc ata Afryka nie leży daleko.

        Dochodzi do tego jeszcze ucieczka i brak pozytywnych wtedy rezultatów zdrady.
        Późniejsze pozytywy też są jakby niewidoczne.
        Szczepienie moralności z PRLu nie ma tu nic do rzeczy. Nie był to kraj o jaki
        ludziom chodziło, ale to był ich kraj, ułomna suwerenność, ale jednak. Poza tym
        rozdano mnóstwo nie swojego dużym grupom ludzi na starcie tego czegoś tam, co
        zwykla nazywamy komuną. To była kradzież, a beneficjenci wspólnikami, czy to
        sobie uświadamiali, czy nie ze wszystkimi konsekwencjami tego procederu.
        A tłumione uczucia do ZSRR wyrażano np w czasie meczu hokeja w Katowicach ze
        sborna, czy też przy okazji kopania piłki, i jeszcze np skoczek o tyczce
        Kozakiewicz się kłania z Moskwy.
        Pozdrowienia
    • homosovieticus O czynie Pułkownika III- cia cześć 20.01.04, 16:02
      W takiej armii przysiegał i na takie wartosci przysiegał
      .Krótko mówiac przysięgał na socjalistyczne DOBRO .
      Z biegiem służby i lat spedzanych na coraz bardziej odpowiedzialnych- przed
      kim no , a własnie, w końcu przed KPCC - stanowiskach dostrzegł, ze to DOBRO =
      SOCJALIZM w gruncie rzeczy jest wielkim oszustwem.Ofiarą tego oszustwa padają
      wszyscy,ponieważ zabroniona zostaje wolnosc myslenia i wyrazania mysli jesli
      są one różne od myśli władcy.Fakt ten sprowadza człowieka do roli
      NIEWOLNIKA.Tłumi rozwój cywilizacyjny.Tylko w dziedzinach wybranych przez
      władcę była wolność i postep np. rozwój brońi rakietowej otworzył możliwosci
      wyczynów kosmicznych CCCP.
      by the way:
      Tu na forum -niejaki ROLLOTOMASI jakiś młody wiekiem epigon PRL-owskiego
      myslenia -tak sadzę- przeszkadza mi wyrażać moje własne poglady tylko
      dlatego ,że sam wyznaje inne, słuszniejsze, ale bez dania racji.On słuszne a
      ja nie.A jak się bedę upierał to won z forum.Dawniej było won z pracy, won ze
      społeczeństwa, won z Kraju, a czasami nawet won z Życia.
      Sorry za wkręt.
      Kuklinski uswiadomił sobie to i zaczął sie przeciwstawiać fałszywemu dobru w
      jedyny racjonalny sposób.Przez zdradę tego falszywego dobra.
      To jest najtrudniejszy pozornie punkt w moim mysleniu.
      Zapytam może dla podkreślenia złożonosci oceny.
      Kmicic to zdrajca czy bohater narodowy.?
      Zdradził przecież Radziwiłła któremu na BOGA (najwyższe DOBRO)przysiegał
      Kto jest innego zdania?
      czekam
      • Gość: Emeryt Re:Brał czy nie brał? Oto jest pytanie. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.01.04, 18:43
        Kmicic i Kukliński. Ładne porównanie. Wiemy jak się to w "Potopie skończyło. :)
        Natomiast dla mnie najważniejsze jest stwierdzenie czy pułkownik Kukliński o
        którym dyskutujemy brał od Amerykanów kasę za usługi. Jeżeli brał nie ma o czym
        dyskutować. W tym przypadku był tylko płatnym szpiclem. Jeżeli tej kasy nie
        brał cała jego działalność nabiera innego wymiaru.
        • homosovieticus Re:Brał czy nie brał? To nie jest wazne! 20.01.04, 18:58
          Gość portalu: Emeryt napisał(a):

          > Kmicic i Kukliński. Ładne porównanie. Wiemy jak się to w "Potopie
          skończyło. :)
          > Natomiast dla mnie najważniejsze jest stwierdzenie czy pułkownik Kukliński o
          > którym dyskutujemy brał od Amerykanów kasę za usługi. Jeżeli brał nie ma o
          czym
          >
          > dyskutować. W tym przypadku był tylko płatnym szpiclem.

          Najprawdopodobniej dawano mu na konto jakąś kasę, tak myślę,bo musiał -
          szczególnie pod koniec działalnosci - liczyć się z ucieczką z Polski?

          Jeżeli tej kasy nie
          > brał cała jego działalność nabiera innego wymiaru.

          Przemawia przez Ciebie Emerycie umiłowanie cnót szlacheckich.
          To pięknie, ale my tutaj rozważamy co zdradził i kogo zdradził
          Kuklinski.Mozemy sobie prywatnie rozszerzyć rozwazania o to czy zdrada
          opłacana ale "moralnie uzasadniona- wyborem wiekszego DOBRA" - zasługuje na
          mniejszy szacunek niż nie opłacana.
          Moim zdaniem opłacenie nie ma znaczenia.
          Casus Judasza z trzydziestoma srebnikami potwierdza moje myslenie.
          pzdr
        • Gość: rafal Re:Brał czy nie brał? Oto jest pytanie. IP: *.proxy.aol.com 20.01.04, 19:08
          To, ze nie bral pieniedzy potwierdzil amb.USA w Polsce Davies (ktory go nota
          bene rekomendowal do pokojowego Nobla w 95.r):
          Davies, R.T. A letter to The Committee for the Nobel Peace Prize. Silver
          Spring, Maryland. October 7,
          w ang.:
          "...Kuklinski's devotion to the highest ideals, and his rejection of any
          mercenary gain have been recognized by Richard E. Davis, U.S. Foreign Service
          Officer (1947-80), and Ambassador to Poland (1973-78) when he recommended him
          for the Nobel Peace Price. Richard E. Davis wrote, "the quality and quantity of
          the information Colonel Kuklinski provided the West and the risk he ran in the
          course of his work, his devotion to highest ideals, and his resolute rejection
          of any mercenary gain, fully qualify him for the Nobel Peace Prize..."

          W niem.:
          ".. Ablehnung jedes mercenary Gewinnes sind vom Offizier Richard E. Davis, des
          fremden Services VEREINIGTER STAATEN (1947-80) und vom Botschafter nach Polen
          (1973-78) erkannt worden als er ihn für den Nobelfriedenspreis empfahl.
          Richard E. Davis schrieb, "die Qualität und die Quantität des
          Informationsoberst Kuklinski lieferten den Westen und die Gefahr, die er im
          Verlauf seiner Arbeit laufen ließ, seine Hingabe zu den höchsten Idealen, und
          seine entschlossene Ablehnung jedes mercenary Gewinnes, qualifizieren ihn
          völlig für den Nobelfrieden Prize..."
          • Gość: Emeryt Re:Brał czy nie brał? Oto jest pytanie. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.01.04, 19:11
            Dziękuję za wyjaśnienie bo tego nie wiedziałem. Pozdrawiam.
            • homosovieticus Zasługuje na szacunek gęgacze forumowi, zgoda?! 20.01.04, 21:58
              Gość portalu: Emeryt napisał(a):

              > Dziękuję za wyjaśnienie bo tego nie wiedziałem. Pozdrawiam.

              Sprawdzam, czy wszyscy usatysfakcjonowani moimi mętnymi odpowiedziami.
              Na razie wygląda że tak, albo oniemieli gęgacze forumowi.
          • homosovieticus Re:do rafała 20.01.04, 19:12
            Gość portalu: rafal napisał(a):

            > To, ze nie bral pieniedzy potwierdzil amb.USA w Polsce Davies (ktory go
            nota
            > bene rekomendowal do pokojowego Nobla w 95.r):
            > Davies, R.T. A letter to The Committee for the Nobel Peace Prize. Silver
            > Spring, Maryland. October 7,
            > w ang.:
            Do takich dokumentów trzeba mieć ograniczone zaufanie. :))
            > "...Kuklinski's devotion to the highest ideals, and his rejection of any
            > mercenary gain have been recognized by Richard E. Davis, U.S. Foreign
            Service
            > Officer (1947-80), and Ambassador to Poland (1973-78) when he recommended
            him
            > for the Nobel Peace Price. Richard E. Davis wrote, "the quality and quantity
            of
            >
            > the information Colonel Kuklinski provided the West and the risk he ran in
            the
            > course of his work, his devotion to highest ideals, and his resolute
            rejection
            > of any mercenary gain, fully qualify him for the Nobel Peace Prize..."
            >
            > W niem.:
            > ".. Ablehnung jedes mercenary Gewinnes sind vom Offizier Richard E. Davis,
            des
            > fremden Services VEREINIGTER STAATEN (1947-80) und vom Botschafter nach
            Polen
            > (1973-78) erkannt worden als er ihn für den Nobelfriedenspreis empfahl.
            > Richard E. Davis schrieb, "die Qualität und die Quantität des
            > Informationsoberst Kuklinski lieferten den Westen und die Gefahr, die er im
            > Verlauf seiner Arbeit laufen ließ, seine Hingabe zu den höchsten Idealen,
            und
            > seine entschlossene Ablehnung jedes mercenary Gewinnes, qualifizieren ihn
            > völlig für den Nobelfrieden Prize..."
            • Gość: rafal Re:do rafała IP: *.proxy.aol.com 20.01.04, 19:29
              Pon. post byl wlasciwie do ciebie.
              Padlo tu na forum pytanie o zrodla utrzymania?
              Oficjalnie jest przeciez pulkownikiem armii USA i takie zrodla utrzymania ma
              niezbicie.
              pzdr.
              • homosovieticus Re:do rafała 20.01.04, 19:55
                Gość portalu: rafal napisał(a):

                > Pon. post byl wlasciwie do ciebie.
                > Padlo tu na forum pytanie o zrodla utrzymania?
                > Oficjalnie jest przeciez pulkownikiem armii USA i takie zrodla utrzymania ma
                > niezbicie.
                > pzdr.
                Nie wiedziałem ,że jest płk. US Army
                pzdr
    • Gość: rafal Re: Co i kogo zdradził płk Kuklinski ? USTALMY TO IP: *.proxy.aol.com 20.01.04, 19:24
      Mozliwe.
      Jest to jedyny oficjalny dokument, ktory znalazlem w internecie na ww. temat.
      Ale jaki sens mialoby pisanie przez dyplomate do miedzynarodowej organizacji w
      sprawie zbednej dla niego i nastawiajac sie na zarzut klamstwa?
      • homosovieticus Re: do rafala 20.01.04, 19:27
        Gość portalu: rafal napisał(a):

        > Mozliwe.
        > Jest to jedyny oficjalny dokument, ktory znalazlem w internecie na ww. temat.
        > Ale jaki sens mialoby pisanie przez dyplomate do miedzynarodowej organizacji
        w
        > sprawie zbednej dla niego i nastawiajac sie na zarzut klamstwa?

        Tego nie wiem.
        Zapytaj o to tego dyplomatę.
        :)
        • Gość: Abi W sprawie szpiega Kuklińskiego. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.04, 00:09
          Człowieku radziecki! Ciekawe, dopiero teraz uchwyciłem sens Twojego nicka. Ta
          przewrotność. moralny relatywizm i skłonność do propagandowego przykrywania
          prawdy.... Skądś to znam.
          Nie odzywałem się tylko dlatego, że miałem awarię peceta. Ale już zdążyłem
          zapoznać się z tymi fajerwerkami intelektu i "jedynej prawdy" kibiców zdrajcy.
          Tak, tak, też nie będę przebierał w słowach!
          Radziecki propagandysto! Naplotłeś tyle bzdur, że muszę, niestety MUSZĘ,
          odnieść się do niektórych, chociażby po to, zeby zepsuć Ci smak złudnego
          sukcesu odniesionego w tym wątku. Chociaż, gdybyś przyjrzał się dokładnie swoim
          klakierom to byś się zaczął wstydzić. Chociaż, z braku sukcesów dobry i uśmiech
          kretyna.
          W dużym skrócie, oczywiście.
          Założenie pierwsze w części pierwszej - Kuklński zdradził PRL i to go
          usprawiedliwia. Mówię NIE! Kapo kukliński zdradził Polskę i Polaków! Polska
          jest tu, gdzie żyją Polacy! Nazywaliśmy się różnie - Rzeczpospolitą obojga
          narodów , Królestwem Kongresowym, Księstwem Warszawskim, Generalną Gubernią..
          Wg Twojej sowieckiej filozofii to nie była Polska? Ludzie którzy tu żyli , nie
          byli Polakami? PRL - państwo uznawane przez cały świat, mimo, że z ograniczoną
          suwerennością ( mało znasz takich sytuacji w histori? )nie było Ojczyzną
          Polaków?
          Założenie drugie - Kukliński nie zdradził, bo jego przełożeni zrobili to samo
          po 1989 roku. Pomijam już oczywistą alogiczność tej "tezy" ( To co,był
          prorokiem i wszystko przewidział??? ). Po 1989 roku nikt nikogo nie zdradził!
          Zmienił się układ sił na świecie, rozsypał się obóz socjalistyczny,
          odzyskaliśmy suwerenność. Jawnie, otwarcie, z poparciem większości narodu. A
          poza tym, nawet formalnie - nie mogliśmy zdradzić sojusznika (ZSRR) bo...
          przestał istnieć!
          Rozważania na temat "agresywnej" taktyki Układu Warszawskiego
          którą "przejrzał" Kukliński" i to miałoby usprawiedliwiać jego poczynania...
          Żal dupę ściska, gdy kawiarniani amatorzy zaczynają mówić o wielkiej polityce.
          Mimo istnienia różnych planów taktycznych ( każda armia musi uzasadniać swoje
          istnienie, zwłaszcza jej Sztab Generalny z masą gryzipiórów - m. inn. z
          Kuklińskim!) już od Helsinek (1975 !) obie strony wiedziały, że się nawzajem
          nie zaatakują! Stąd czerwone telefony, wzajemne inspekcje itd. Twierdzenie, że
          kapo Kukliński, oficer Sztabu Generalnego WP "przejął się" planami agresji
          czyni z niego zwykłego idiotę! Albo - ma ztanowić dla niego jeszcze jedno
          alibi. Ale tak samo niepoważne, jak pozostałe.
          Uchylenie wyroku w sprawie Kuklińskiego po 1989 r. nie oznacza jego moralnej
          rehabilitacji! Sąd nie wypowiada się w kwestiach moralnych! To był wyrok
          polityczny co wie każde średnio rozgarnięte dziecko. Opowiadanie, że od tego
          wyroku zależało nasze wejście do NATO to kosmiczna bzdura. Że Amerykanie
          naciskali? To oczywiste, oni zawsze dbają o swoich agentów. A że my
          zachowaliśmy się wobec USA jak kiedyś wobec ZSRR to zupełnie już inna sprawa.
          Nie będę się wdawał, radziecki komisarzu w dywagacje na temat moralności Tak
          jak tu napisała jedna z Pań - moralność jest jedna! Człowiek albo jest świnią
          albo nie jest! Nie rozumiesz? Wiele lat temu Słonimski powiedział -Nie wiesz
          jak się zachować? Zachowaj się przyzwoicie! Kukliński zachował się
          nieprzzwoicie, czyli po drańsku. Wobec Ciebie, mnie, wobec Polski i Polaków! I
          nikt i nic tego nie zmieni!
          Uzyskałeś bolszewiku ( tak, tak - to ten sam sposób myślenia! )wyrażny aplauz
          w tym wątku. Duży i głośny. Przypomina mi się stare powiedzenie ( któż to, ach
          któż to? ) - dlaczego dzwon głośny? Bo pusty!
          Nie oczekuję na odpowiedź. Znam ją z góry. Jako "gęgacz" (gratulacje!!!)
          zapewne nie zasługuję na uwagę.
          • Gość: ViceAbi [...] IP: *.proxy.aol.com 21.01.04, 00:22
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: Marian-zamiast homo pijany sukcesem poszedł jak to pijany na ... IP: *.gdynia.mm.pl 21.01.04, 00:26
            Gość portalu: Abi napisał(a):

            > Człowieku radziecki! Ciekawe, dopiero teraz uchwyciłem sens Twojego nicka.

            Inni wczesniej.Ale lepiej póżno niż wcale.

            Ta
            > przewrotność. moralny relatywizm i skłonność do propagandowego przykrywania
            > prawdy.... Skądś to znam.

            Ze snu albo z życia.

            > Nie odzywałem się tylko dlatego, że miałem awarię peceta. Ale już zdążyłem
            > zapoznać się z tymi fajerwerkami intelektu i "jedynej prawdy" kibiców
            zdrajcy.
            > Tak, tak, też nie będę przebierał w słowach!

            no i bardzo dobrze ( jak mawial Jerzy Dobrowolski)

            > Radziecki propagandysto! Naplotłeś tyle bzdur, że muszę, niestety MUSZĘ,
            > odnieść się do niektórych,

            Do bzdur żaden szanujacy się myśliciel się nie odnosi.Bzdury żyją własnym
            życiem !
            chociażby po to, zeby zepsuć Ci smak złudnego
            > sukcesu odniesionego w tym wątku.


            Fe! tak nie postępuje gentelman, angielski oczywiscie,polski może jednak
            wiecej!
            Abi! przeczytaj raz jeszcze wszystkie trzy częsci, przemyśl i potem pogadamy.
            Jeszcze swieże i nie dotarło.Miej umysł otwarty a nie ZNIEWOLONY.
            Amen
            Chociaż, gdybyś przyjrzał się dokładnie swoim
            >
            > klakierom to byś się zaczął wstydzić. Chociaż, z braku sukcesów dobry i
            uśmiech
            >
            > kretyna.
            > W dużym skrócie, oczywiście.
            > Założenie pierwsze w części pierwszej - Kuklński zdradził PRL i to go
            > usprawiedliwia. Mówię NIE! Kapo kukliński zdradził Polskę i Polaków! Polska
            > jest tu, gdzie żyją Polacy! Nazywaliśmy się różnie - Rzeczpospolitą obojga
            > narodów , Królestwem Kongresowym, Księstwem Warszawskim, Generalną
            Gubernią..
            > Wg Twojej sowieckiej filozofii to nie była Polska? Ludzie którzy tu żyli ,
            nie
            > byli Polakami? PRL - państwo uznawane przez cały świat, mimo, że z
            ograniczoną
            > suwerennością ( mało znasz takich sytuacji w histori? )nie było Ojczyzną
            > Polaków?
            > Założenie drugie - Kukliński nie zdradził, bo jego przełożeni zrobili to
            samo
            > po 1989 roku. Pomijam już oczywistą alogiczność tej "tezy" ( To co,był
            > prorokiem i wszystko przewidział??? ). Po 1989 roku nikt nikogo nie
            zdradził!
            > Zmienił się układ sił na świecie, rozsypał się obóz socjalistyczny,
            > odzyskaliśmy suwerenność. Jawnie, otwarcie, z poparciem większości narodu. A
            > poza tym, nawet formalnie - nie mogliśmy zdradzić sojusznika (ZSRR) bo...
            > przestał istnieć!
            > Rozważania na temat "agresywnej" taktyki Układu Warszawskiego
            > którą "przejrzał" Kukliński" i to miałoby usprawiedliwiać jego poczynania...
            > Żal dupę ściska, gdy kawiarniani amatorzy zaczynają mówić o wielkiej
            polityce.
            > Mimo istnienia różnych planów taktycznych ( każda armia musi uzasadniać
            swoje
            > istnienie, zwłaszcza jej Sztab Generalny z masą gryzipiórów - m. inn. z
            > Kuklińskim!) już od Helsinek (1975 !) obie strony wiedziały, że się nawzajem
            > nie zaatakują! Stąd czerwone telefony, wzajemne inspekcje itd. Twierdzenie,
            że
            > kapo Kukliński, oficer Sztabu Generalnego WP "przejął się" planami agresji
            > czyni z niego zwykłego idiotę! Albo - ma ztanowić dla niego jeszcze jedno
            > alibi. Ale tak samo niepoważne, jak pozostałe.
            > Uchylenie wyroku w sprawie Kuklińskiego po 1989 r. nie oznacza jego moralnej
            > rehabilitacji! Sąd nie wypowiada się w kwestiach moralnych! To był wyrok
            > polityczny co wie każde średnio rozgarnięte dziecko. Opowiadanie, że od tego
            > wyroku zależało nasze wejście do NATO to kosmiczna bzdura. Że Amerykanie
            > naciskali? To oczywiste, oni zawsze dbają o swoich agentów. A że my
            > zachowaliśmy się wobec USA jak kiedyś wobec ZSRR to zupełnie już inna sprawa.
            > Nie będę się wdawał, radziecki komisarzu w dywagacje na temat moralności Tak
            > jak tu napisała jedna z Pań - moralność jest jedna! Człowiek albo jest
            świnią
            > albo nie jest! Nie rozumiesz? Wiele lat temu Słonimski powiedział -Nie wiesz
            > jak się zachować? Zachowaj się przyzwoicie! Kukliński zachował się
            > nieprzzwoicie, czyli po drańsku. Wobec Ciebie, mnie, wobec Polski i Polaków!
            I
            > nikt i nic tego nie zmieni!
            > Uzyskałeś bolszewiku ( tak, tak - to ten sam sposób myślenia! )wyrażny aplauz
            >
            > w tym wątku. Duży i głośny. Przypomina mi się stare powiedzenie ( któż to,
            ach
            > któż to? ) - dlaczego dzwon głośny? Bo pusty!
            > Nie oczekuję na odpowiedź. Znam ją z góry. Jako "gęgacz" (gratulacje!!!)
            > zapewne nie zasługuję na uwagę.

            To nieprawda ! post dowodem.
            Sam przyznasz ,że to jednak jak bełkot brzmi albo jakiś groch z kapustą.
            Powoli a dojdziemy do porozumienia bo wiedzieć będziemy CO i KOGO zdradził
            Kukliński.
          • Gość: Wiesz kto? Abi ta suwerennośc robi wrażenie:))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 19:30
            • Gość: Abi Re: Abi ta suwerennośc robi wrażenie:))) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.04, 21:22
              Cieszę się! Ale nadal nie wiem kto. Czekam na niespodziankę, tak?
              • Gość: wiesz kto? Re: Abi ta suwerennośc robi wrażenie:))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 21:48
                czekam na róże...
                :)
                • Gość: Ach Ty.... Re: Abi ta suwerennośc robi wrażenie:))) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.04, 21:58
                  ..."straszny babolu" ! Teraz to już cały kosz chyba! -:) Pozdrawiam! Aha! Rzuć
                  okiem na wątek o "Wannie Daniek", bardzo proszę!
                  Aram o mało co nie dostał zawału. I nie dziwię się!
                  • Gość: Abi Re: Abi ta suwerennośc robi wrażenie:))) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.04, 22:02
                    To oczywiście ja a nie kolejny kamuflaż! Przepraszam! To wszystko z "nerwów".
                    Jeszcze raz - :))))
                  • Gość: Wiesz kto Re: Abi ta suwerennośc robi wrażenie:))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 22:53
                    nie mam nic przeciwko koszom....
                    :)
    • Gość: Marian BB miałaś rację może , jak makiem zasiał IP: *.gdynia.mm.pl 21.01.04, 00:02
      "A czas jak rzeka
      jak rzeka płynie...
      • Gość: Abi [...] IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.04, 00:14
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • janosik6 [...] 21.01.04, 01:58
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: homosovieticus Re:do janosika zbója i przygłupa wielkiego IP: *.gdynia.mm.pl 21.01.04, 09:25
            Nie na temat.Nie logiczne.Ordynarne.Do szkoły porzuconej zbóju wracaj do
            szkoły.
    • Gość: ROZSADNY A więć Płk.Kukliński zasługuje na SZACUNEK IP: *.gdynia.mm.pl 21.01.04, 15:35
      sPRZECIWU NIE WIDZĘ .
      WATEK KOŃCZYMY
      • janosik6 homo ty stary zboku niedorozwiniety... 21.01.04, 22:56
        Nie na temat ?
        Wlasnie ze na temat.
        KUkla pierdolona jest zdrajca , sprzedajna dziwka i szmata.
        A kto go zaloje jest taki sam szmaciarz.....................
        • homosovieticus [...] 21.01.04, 23:31
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: hen-ryk Re: A więć Płk.Kukliński zasługuje na SZACUNEK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.04, 22:59
        Zamykaj sobie zdrów. Sprzeciw jest. Szacunku nie ma. Dla Kuklińskiego, bo dla
        Ciebie to i owszem, ale trochę go nadwątliłeś.
        Pozdrawiam
        • homosovieticus Re: do Henryka 21.01.04, 23:37
          Gość portalu: hen-ryk napisał(a):

          > Zamykaj sobie zdrów. Sprzeciw jest. Szacunku nie ma. Dla Kuklińskiego, bo
          dla
          > Ciebie to i owszem, ale trochę go nadwątliłeś.
          > Pozdrawiam

          Panie Hrabio! (Cenię najbardziej tę postać.Miała klasę.Krasińskiego dziecko.)

          A argumentacja?
          ps
          Dzięki za nadwątlony. Jestem zobowiazany.
          • Gość: marynat Re: do "hs"... kilka wariacji na temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 05:18


            Spróbujmy na moment wyrwać się z kręgu swarów politycznych i nie przesądzać
            emocjonalnie tego, co winno być poddane chłodnej analizie. A także, nie
            formułujmy naszych opinii o wierności i zdradzie zbyt pochopnie, bez
            przyjrzenia się istocie spraw i ich różnym kontekstom.
            Zacznijmy od zastanowienia się czy wierność, spełnianie obietnic,
            dotrzymywanie raz danego słowa, respektowanie przysięgi, prawdomówność - są
            cechami mającymi "wartość wewnętrzną" - czyli, kwalifikują się jako dobra o
            wartości "samej w sobie" i "ponadczasowej" - niezależnie od jakichkolwiek ich
            skutków.
            Odróżnijmy "oceny moralne" od "norm moralnych".
            - Oceny moralne to zdania stwierdzające, że takie czy inne postępowanie płk
            Kuklińskiego, kryjące się za nim motywy, cechy charakteru i odniesienia do
            otoczenia społecznego i sytuacji politycznej - są moralnie dobre lub złe.
            (Albo "lepsze" lub "gorsze" od możliwych zachowań alternatywnych.)
            - Normy moralne - to zdania stwierdzające, że "niezależnie od sytuacji"
            lub "zależnie od sytuacji" - ze względów moralnych nie powinien był, lub
            powinien był - przekazywać Amerykanom informacje stanowiące tajemnicę wojskową
            i państwową.
            Zgodnie z intuicjami potocznymi: "wierność i uczciwość są dobre", "zdrada i
            oszukiwanie - są złe"...
            Norma: "na harcerzu polegaj jak na Zawiszy" ma swe źródło w etosie rycerskim,
            którego kontynuacją jest potoczne przekonanie, że "żołnierz powinien być
            lojalny i wierny".
            I teraz - trzy pytania:
            1.Czy to, że ongiś uważano "budującą socjalizm ze Związkiem Radzieckim na
            czele" PRL za jedyną, (bo innej w tym czasie nie było) ojczyznę Polaków, a
            dziś uważamy ów okres niesuwerennej, komunistycznej dyktatury za zły i
            nikczemny - uprawnia nas do relatywizmu moralnego? Kogo zdradzał Kukliński?
            Układ Warszawski? Ruskich? Komunę? Polskę i Polaków? Wojsko Polskie?
            Zwłaszcza, że w owym okresie liczba aktywnych zwolenników ustroju oraz ludzi
            otumanionych totalitarną propagandą - była znacznie mniejsza niż się to
            wydawało ówczesnym władzom. A patriotów - większa. Tłumione przez wojsko i
            milicję bunty robotnicze oraz stan wojenny - stanowiący nieudaną próbę
            sterroryzowania przez PZPR przy (użyciu armii i bezpieki) liczącego w owym
            czasie ponad 10 milionów członków niezależnego związku "Solidarność" -
            wskazują, że PRL nie została w sposób trwały i kompletny zawłaszczona przez
            sowieciarzy. Że walka polityczna o wolność i suwerenność trwała. Że krytycyzm
            i zdrowy rozsądek Polaków okazał się skuteczną zaporą przeciwko gazetowo-
            radiowo-telewizyjnej propagandzie. I że w tej walce wyższe dowództwo wojskowe
            (a w nim tow. płk Ryszard Kukliński) spełniało rolę antynarodową.
            2. Czy Takie pojęcia jak "wierność" i "zdrada" mają charakter jakościowy, czy
            ilościowy, to znaczy na przykład - są stopniowalne? Czy zatem nie byłoby
            uzasadnione pytanie: "Co i kogo oraz - w jakim stopniu - zdradzał płk
            Kukliński?". Np. - zakładając, że sympatie polityczne w owym czasie rozkładały
            się wyraźnie na niekorzyść komuchów (wykazał to ruch "S" i czerwcowe wybory
            1989 r) - można by powiedzieć, ze płk Kukliński zdradzając PRL był w 60%
            patriotą, a tylko w 40% zdrajcą? (Lub odwrotnie, zależnie od tego, kto liczy).
            Coś tak, jak "jajeczko częściowo nieświeże".
            3.Oczywiście - można, a nawet trzeba zapytać: czy wartości i normy moralne są
            OBIEKTYWNE, czy SUBIEKTYWNE, czyli takie jak się komu podoba? Na przykład
            stwierdzenie: "zdrada w ogóle jest zła, ale, jeżeli to akurat przez płk
            Kuklińskiego zdradzany jest nasz przeciwnik, to taka zdrada jest lepsza niż
            wierność" - tak samo dobrze może być prawdziwe jak i fałszywe, ponieważ ono
            nic nie mówi ani o Kuklińskim, ani o wierności, ani o zdradzie - tylko służy
            prezentacji odczuć i emocji osoby, która takie stwierdzenie wyraziła.

            Podobnie rzecz się ma z subiektywizmem społecznym, czyli publicznym, który
            oceny moralne traktuje jako sprawozdanie z pewnych reakcji grupowych. Wówczas
            zamiast "zdrada jest zła" - można powiedzieć: Dla 40% jest zła, dla 20 % -
            dobra, a 40% nie ma w tej sprawie wyrobionego zdania...Albo: GW pisze o tym
            tak, Rzepa - owak, a Trybuna jeszcze inaczej...

            Warto jeszcze dodać, że w subiektywnych wypowiedziach obiektywna
            ocena: "zdrada jest zła", często będzie zastępowana wyrażeniem "zdrada mi się
            nie podoba", albo np. bardziej społecznym: " w moim środowisku zdrada jest
            potępiana" lub " zdrada, niespełnianie obietnic i łamanie słowa przyczyniają
            się do psucia podstaw porządku społecznego".

            Zatem można by powiedzieć, że odpowiedzi na pytanie postawione w tytule tego
            wątku może być więcej prawdziwych odpowiedzi, niż osób zabierających głos w
            dyskusji. To, oczywiście, nie ma żadnego wpływu na rzeczywistość. Fakty są
            takie, jakie są - to znaczy polski oficer sztabowy w czasach PRL-u przekazał
            wywiadowi amerykańskiemu 35 tysięcy stron tajnych dokumentów, które pewnie w
            części się do czegoś przydały, a w części nie. A to z tej przyczyny, że w PRL
            wszystko było kiepskiej jakości, więc te wojskowe bumagi - najprawdopodobniej
            też. Wśród przekazanych informacji były też plany operacyjne stanu wojennego,
            ale te - do jedynych ludzi, którym mogłyby się naprawdę przydać - akurat nie
            dotarły.
            W owym czasie, gdy sprawa była głośna - lubiłem Amerykanów, a nie znosiłem
            Sowietów i naszych rodzimych komuchów. Więc emocjonalnie - kibicowałem
            Kuklińskiemu. W miarę upływu czasu górę bierze we mnie konserwatywne
            przywiązanie do wartości trwalszych niż sezonowe mody polityczne. Zdradę w
            europejskim kręgu kulturowym zawsze uważano za czyn haniebny (acz w polityce,
            na wojnie i w interesach - często praktykowany). Gdyby Kukliński był oficerem
            cesarskiej armii japońskiej - honor kazałby mu popełnić harakiri. Bo przecież
            świadomie popełnił dwa czyny niegodne samuraja: złożył przysięgę niewłaściwemu
            panu, a po latach wiernej i dobrze opłacanej służby - zaczął go oszukiwać i w
            końcu - zdradził. To nie jest zachowanie honorowe. Dla polskiego inteligenta
            wywodzącego swój archetyp moralny z etosu szlacheckiego, rycerskiego - to też
            jest "coś, czego się nie robi". Że kilka lat po Kuklińskim całe tabuny byłych
            utrzymanków PRL przechodziły z sowietyzmu na amerykanizm, zresztą podobnie
            bezkrytyczny? No to co? Mam z tego powodu popadać w etyczny utylitaryzm i
            mówić, że moralne jest to, co jest w danej sytuacji roztropne i przynosi
            praktyczne korzyści? Albo głosić demokratyczny populizm, że uzus czyni normę,
            a racja moralna idzie w parze z parlamentarną większością?

            ======

            Moralne problemy są zawsze straszliwie skomplikowane dla kogoś bez zasad.

            Gilbert Chesterton

            • homosovieticus Do marynata :temat nieznany i niezrozumiały 22.01.04, 10:23
              Zakładam,że chciałeś wyjasnić nam wszystkim, że istnieje odpowiedz na pytania
              postawione w tytule watku.Zrozumiałem, że Twoja odpowiedz brzmi: niezależnie
              CO i niezależnie KOGO zdradził Kuklinski to zdrada jest "be" i nie zasługuje
              zdrajca na szacunek.Przywołałes nawet - w celu uzasadnienia swego wywodu -
              konsekwencje zdrady w Cesarskiej Armmii Japońskiej.Zapomniałeś, że były one
              takie bezwzgledne ponieważ zdradzająć Cesarza zdradzało się BOGA czyli
              najwyższe DOBRO.Odniosłem wrazenie ,że nie przeczytałeś żadnej z moich częsci
              wywodów i dlatego napisałes co napisałes.
              Przeczytaj chociaż "post tytułowy" i post z częscia I-szą, to łatwiej będzie
              nam rozmawiac.
              • homosovieticus Re Do marynata jeszcze tylko dzisiaj jutro zapózno 24.01.04, 20:34
                homosovieticus napisał:

                > Zakładam,że chciałeś wyjasnić nam wszystkim, że istnieje odpowiedz na pytania
                > postawione w tytule watku.Zrozumiałem, że Twoja odpowiedz brzmi: niezależnie
                > CO i niezależnie KOGO zdradził Kuklinski to zdrada jest "be" i nie zasługuje
                > zdrajca na szacunek.Przywołałes nawet - w celu uzasadnienia swego wywodu -
                > konsekwencje zdrady w Cesarskiej Armmii Japońskiej.Zapomniałeś, że były one
                > takie bezwzgledne ponieważ zdradzająć Cesarza zdradzało się BOGA czyli
                > najwyższe DOBRO.Odniosłem wrazenie ,że nie przeczytałeś żadnej z moich częsci
                > wywodów i dlatego napisałes co napisałes.
                > Przeczytaj chociaż "post tytułowy" i post z częscia I-szą, to łatwiej będzie
                > nam rozmawiac.
                • Gość: marynat Re: do HS, po dwukrotnym wywołaniu do tablicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 05:56
                  Ty, homosovieticus, to chyba sumienia nie masz, tak człowieka na spytki
                  ciągać...I jeszcze domagać się by po nocy recenzował Twoje posty... A przy
                  tym – jestem zdziwiony - tak sobie streściłeś moją wypowiedź, jakbym to ja
                  uciekał od istoty tematu – a nie dodawał osobistych refleksji do ciekawej
                  wymiany pogladów - tylko w części wywołanej tu na forum GW przez Ciebie.

                  Nie wiem czy jesteś bardzo dumny ze swego „słowa wprowadzajacego”, w którym -
                  dzielisz etykę na "socjalistyczną", "kapitalistyczną" i "chrzescijańską". To
                  zupełny horror. Pomijasz wszystko, co stanowi w tej dziedzinie tradycję myśli
                  europejskiej (i nie tylko). Do tego – zupełnie nie wiem czemu – przywołujesz
                  nazwisko prof. J. Wiatra, który jest trzeciorzędnym politologiem i miałkim
                  popularyzatorem socjologii, i do tego - ani w dziedzinie nauk normatywnych
                  (takich jak np. etyka i prawo) ani w kwestiach antropologii kulturowej ( ze
                  szczególnym uwzględnieniem obyczajów, rytuałów i obrzedów) – nie uchodzi za
                  autorytet nawet wśród zagorzałych marksistów. Jeżeli w tej dziedzinie można
                  się czegoś dowiedzieć od polskiej lewicy – to lepiej siegnąć do prof. M.
                  Ossowskiej, L.Kołakowskiego, M. Fritzhanda czy choćby M. Szyszkowskiej. Zaś co
                  do Adama Smitha - to jego analitycznej, oświeceniowej myśli etycznej
                  (bliskiej poglądom Davida Hume’a) nie należy utożsamiać z jego poglądami
                  ekonomicznymi wyłożonymi w „ Badaniach nad naturą i przyczynami bogactwa
                  narodów”...
                  No i nic dziwnego, że przy takim zadekretowaniu co etyką jest, a co nie -
                  gubią Ci się z pola widzenia zarówno problemy aksjologiczne (czyli z zakresu
                  teorii wartości) jak i deontologiczne (z zakresu nauki o powinnościach), zaś
                  Twoje refleksje koncentrują się wokół zjawisk zachodzących na styku
                  moralistyki i polityki, przy czym - z czterech równoprawnych szkół myslenia w
                  tych kwestiach referujesz tylko jedną - zakładającą prymat praktyki
                  politycznej nad normami moralnymi. W efekcie – prowadzi Cię to do formułowania
                  kuriozalnych opini :

                  > Okazało się - w dyskusji forumowej i nie tylko -
                  > że spora częśc Polaków dalej
                  > uważa Kuklińskiego za zdrajcę.
                  > Oznacza to , że w umysłach ich nadal obecna
                  > jest postać moralności zaszczepiona przez władze PRL-u.

                  Czemu te opinię uważam w Twoich ustach za kuriozalną? Bo taka surowa ocena
                  jego występku wywodzi się m.inn. wprost z etyki chrześcijańskiej. Kościół
                  nawet w swym podstawowym zbiorze norm - Katechiźmie okresla zdradę jako grzech
                  przeciwko siódmemu przykazaniu: „nie kradnij” – które żąda uczciwości wobec
                  bliźnich – rozciągając to również na obowiazek dotrzymywania danego słowa lub
                  zawartej umowy. I jest to zasada uniwersalna. Nie podlegająca negocjacjom.

                  Zaś z analizy wielu Twoich tekstów przeziera mi św. Augustyn i jego teoria
                  teodycei.
                  Teoria ta zakłada, że Bóg obdarzył wolną wolą ludzi właśnie po to aby mogło
                  zaistnieć dobro i etyka. Bóg mógł teoretycznie stworzyć świat bez wolnej woli
                  i zła, ale w takim świecie dobro byłoby bez wartości, gdyż byłoby dostępne
                  automatycznie i przy braku kontrastu ze złem jego wartość nie byłaby w ogóle
                  doceniania. Stąd Bóg uznał, że do pełnej doskonałości jego dzieła potrzebny
                  jest pewien margines zła. To zło nie jest jednak bezpośrednim dziełem Boga,
                  lecz jest wytworem woli człowieka, który uległ pokusom i podszeptom diabelskim.
                  Jak byśmy to dziś powiedzieli - komucha, który nie dość, że sam zszedł
                  na "manowce", to jeszcze pociągnął za sobą i zniewolił innych...
                  Po to, aby mając wolną wolę postępować (np. w występnym PRL-owskim otoczeniu)
                  dobrze, nie wystarczy jednak samo zaparcie sie przysiegi i podjęcie współpracy
                  z CIA. Potrzebna jest jeszcze łaska Boża. I Kukliński jej dostąpił. Jest to ta
                  sama łaska, która Wybranym umożliwia iluminację. Czyli dostrzeżenie prawdy
                  objawionej. Kuklińskiemu się ta prawda objawiła w tajnych dokumentach Układu
                  Warszawskiego. A Łaska Boża jest zawsze darem Boga. Z takiego rozumowania już
                  jasno wynikła teoria predestynacji, zakładająca, że ludzie, niezależnie od
                  swoich uczynków, są albo wybrani przez Boga do czynienia źle, albo do
                  czynienia dobrze i nikt prócz Boga nie może tego zmienić. Skoro zaś
                  Kuklińskiemu przeznaczone było CZYNIĆ DOBRO przez przekazywanie informacji
                  Amerykanom – TO NIKOGO ANI NICZEGO NIE ZDRADZIŁ, A JEDYNIE BYŁ PREKURSOREM
                  CZŁONKOWSTWA POLSKI W NATO I SWOBODNEGO OBIEGU INFORMACJI TAJNYCH. Cbdo
                  Idąc dalej tym tropem, to - jeżeli ludzie dzielą się na przeznaczonych do
                  zbawienia i przeznaczonych do potępienia, prawdopodobnie Ty – zapewne w trybie
                  iluminacji - doznałeś objawienia, którzy są którymi. I masz teraz obowiązek,
                  misję niejako – by złych wskazywać palcem, a dobrym – pomagać w odnalezieniu
                  właściwej drogi ku światłu.
                  Jeśli się mylę, to wskaż na czym polega mój błąd.
                  • homosovieticus Re: do marynata miłego starajacego się 25.01.04, 08:17
                    Kochany Marynacie1
                    1-sze
                    Mam sumienie i czasami wsłuchuję się co poprzez zgiełk dnia powszedniego
                    wypomina mi ONO.
                    2 -gie
                    Wiatr dlatego ,że napisał takie dzieło "O moralnosci socjalistycznej"
                    3- cie
                    Etykę można tak dzielić albo inaczej .ZABOBONEM jest uważanie, że istnieje
                    jakiś rodzaj eteki Uniwersalnej, a jeszcze wiekszym, że NAUKOWEJ.
                    4 - te
                    Nie jestem dumny z niczego co robię (jestem dumny,że jestem Polakiem)
                    5 - te
                    Wymienione nazwiska uczonych uwazam za ten sam kaliber naukowy co prof.Wiatr.
                    Nie dotyczy Smitha wypowiadającego się o podstawach ekonomii.
                    6 - te
                    A ja niedouczony myslałem,że z moich wywodów o zdradzie przeziera zdrowy
                    rozsadek miejscami podparty "filozoficznym wnioskowaniem" :))
                    7 - me
                    Nie doznałem iluminacji- chociaz żałuję- a to co napisałem o zdradzie, jest
                    logicznie uzasadnione i z moralnoscia chrześcijańską ma tyle wspólnego ile
                    AKWINANTA i ARYSTOTELES.

                    8- od zdania "Po to, aby mając wolną wolę postępować (np. w występnym PRL-
                    owskim otoczeniu)
                    > dobrze, nie wystarczy jednak samo zaparcie sie przysiegi i podjęcie
                    współpracy
                    > z CIA. " wszystko ;poniżej w Twoim wywodzie" jest krotochwilą zgrabnie
                    skonstruowaną.
                    :))

                    Twój błąd najwiekszy moim zdaniem, polega na tym ,że uporczywie rezygnujesz z
                    własnego-samodzielnego myslenia.A wykazujesz spore oczytanie .Są wiec narzedzia
                    do analiz i syntez.
                    Przejdzie z wiekiem.
                    :))
                    pzdr
                    • Gość: Abi Do homosovieticusa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.04, 15:01
                      Twoja odpowiedź przypomniała mi taki wierszyk - "Golono - strzyżono".
                      Pamiętasz? Tyle, że tam chodziło o upartą babę....
                      • w_v_w Re: Do homosovieticusa 25.01.04, 15:12
                        Dobrze,że tylko "upartą babe" a nie "okropnego babola
                        Wawerka
                        • homosovieticus Re: Do homosovieticusa i od niego do Wawerki 25.01.04, 17:08
                          w_v_w napisał:

                          > Dobrze,że tylko "upartą babe" a nie "okropnego babola
                          > Wawerka

                          pozdrawiam Wawerkę. Babol robi wrażenie.Kupuję!
                          :))
                          • w_v_w Re: Do homosovieticusa i od niego do Wawerki 25.01.04, 23:29
                            :)))
                            Wawerka
                      • homosovieticus Re: Do homosovieticusa i od niego do Abiego 25.01.04, 17:05
                        Gość portalu: Abi napisał(a):

                        > Twoja odpowiedź przypomniała mi taki wierszyk - "Golono - strzyżono".
                        > Pamiętasz? Tyle, że tam chodziło o upartą babę....

                        Ta uparta baba miała rację, barany i owce się strzyże.
                        :))
            • Gość: pragmat Re: do "hs"... kilka wariacji na temat IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.04, 00:02
              nie sądzę by płk.Kuklińskiemu choćby zaświtała myśl o III Rzeczypospolitej a
              choćby i o patriotycznym obowiązku. To raczej nie możliwe acz smutne. Nie
              żyjemy w czasach Don Kichote
              pozdr
              • homosovieticus Re: od "hs"... kilka wariacji na temat 09.02.04, 00:12
                Gość portalu: pragmat napisał(a):

                > nie sądzę by płk.Kuklińskiemu choćby zaświtała myśl o III Rzeczypospolitej a
                > choćby i o patriotycznym obowiązku. To raczej nie możliwe acz smutne. Nie
                > żyjemy w czasach Don Kichote
                > pozdr

                O czymś podobnym pewnie myślał.
                Mentalnie musial róznić się od dr.Sorge.
          • Gość: hen-ryk Re: do Henryka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.04, 10:52
            Parę postów wcześniej były jakieś próby argumentacji. Mam problemy w
            wielowątkowością czy wielotorowością mojej prywatnej CPU i brak czasu.
            Widocznie to z innego materiału jest zrobione niż u Napoleona, choć istnienie
            dwu półkul mam potwierdzone przezlekarzy.
            Co zdradził - nic, o czym by tam nie wiedziano lub jeśli tak nie było, z
            niczego z jego rewelacji pewnie nie skorzystano.
            PS. Dwa tygodnie przed 13ym grudnia bardzo szczegółowo
            wszelkiego rodzaju restrykcje potem wprowadzone,na zadupiu w Sdetach
            przekazywał mi jakiś w sumie zwykły człowiek. Niestety nie uwierzyłem.
            Kogo zdradził - wojskowych, wojsko polskie- obojetne czy nazwiemy je WP czy LWP
            Zdradził, a właściwie naruszył poważnie mit o dobrymwojskowym u ludu
            pracującego i tego drugiego.
            Sorry za zamykaj sobie zdrów - to było do "rozsadnego"
            Reszta jest ok, nadwątlenie jest minimalne.
            Pozdrowienia
            • Gość: homosovieticus Re: do Henryka IP: *.gdynia.mm.pl 22.01.04, 11:00
              i od razu lepiej :pzdr
              • Gość: Abi Re: do Henryka i homo.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.04, 22:16
                Gość portalu: homosovieticus napisał(a):

                > i od razu lepiej
                ....na sumieniu. Te wyrzuty są jakieś mniejsze. I można spać spokojnie. I
                kłamstwo nie uwiera.
                Dobranoc! Śpij spokojnie! Odwaliłaś kawał wspaniałej, antylewicowej roboty!
                Dobranoc!
      • homosovieticus SZACUNEK DLA PŁK. KUKLIŃSKIEGO 26.01.04, 00:40
        Gość portalu: ROZSĄDNY napisał(a):

        > SPRZECIWU NIE WIDZĘ .
        > WATEK KOŃCZYMY

        JESLI KTOŚ NIE ZROZUMIAŁ ,TO ZNACZY ,ŻE NIE CHCIAŁ ZROZUMIEĆ,
    • Gość: U Re: Co i kogo zdradził płk Kuklinski ? USTALMY TO IP: *.75.50.79.Dial1.Boston1.Level3.net 26.01.04, 05:00
      Czy moze ktos zna szczegoly "wypadku" jego syna?
      • Gość: U Re: Co i kogo zdradził płk Kuklinski ? USTALMY TO IP: *.75.50.79.Dial1.Boston1.Level3.net 26.01.04, 05:16
        Mysle,ze wymachiwanie rekami nad sprawa Kuklinskiego niema sensu.On sam naiwnie
        myslal,ze wyzwala Polske i przywraca jej sens nazywania sie Polska.
        Akcja Kuklinskiego niczego nie zmienila.Prawo wlasnosci Polski zarzadzane przez
        tych z Moskwy przekazano jak w rodzinie tym z Washingtonu.Jaka roznica? Tej
        samej masci herzlowe zajace.Kiedys-LWP ramie w ramie z A.Czerwona,dzis
        wystawiaja d...y w psiej sluzbie vulvovitzom.

        Rzeklem.
        • Gość: Kłapouchy Re: Co i kogo zdradził płk Kuklinski ? USTALMY TO IP: *.gdynia.mm.pl 26.01.04, 13:26
          Gość portalu: U napisał(a):

          > Mysle,ze wymachiwanie rekami nad sprawa Kuklinskiego niema sensu.On sam
          naiwnie
          > myslal,ze wyzwala Polske i przywraca jej sens nazywania sie Polska.
          > Akcja Kuklinskiego niczego nie zmienila.Prawo wlasnosci Polski zarzadzane
          przez
          > tych z Moskwy przekazano jak w rodzinie tym z Washingtonu.Jaka roznica? Tej
          > samej masci herzlowe zajace.Kiedys-LWP ramie w ramie z A.Czerwona,dzis
          > wystawiaja d...y w psiej sluzbie vulvovitzom.
          >
          > Rzeklem.

          Prawda to, ale zupełnie nie na temat.
          bywa tak czasami.
          :))
      • Gość: mk duzo propagandy, malo faktow IP: *.twcny.rr.com 27.01.04, 01:37
        Widze zen a ten temat duzo jest propagandy, powtarzanych opinii i emocji. Ile
        osob przeczytalo choc 1 z wydanych ksiazek na ten temat? Podaje jeszcze raz te
        informacje (2 ksiazki). Moze po przeczytaniu latwiej bedzie rozmawiac? DO RED.
        (wybiorczej) - prosze nie usuwac=cenzurowac tej informacji bo to nie reklama
        (nikt mi nie placi, dla nikogo nie pracuje :P). Tu chodzi o dostep do
        nizaleznej (lub alternatywnej) informacji.

        Samotna misja
        Józef Szaniawski
        Publisher: EXLIBRIS GALERIA Tell a friend about the book
        Year of edition: 2003
        Binding: Twarda z obwoluta
        Format: 17x24cm
        Language: polski
        Number of pages: 735
        ISBN: 8388455850

        A Secret Life: The Polish Officer, His Covert Mission, and the Price He
        Paid to Save His Country
        by Benjamin Weiser
        PublicAffairs
        January 2004
        ISBN 1-891620-54-1
        400 pages
        8 pp b/w photo insert

    • homosovieticus No i co Ty na to I.B.I? 27.01.04, 00:05
      • Gość: Abi Re: No i co Ty na to I.B.I? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.04, 20:49
        Ty do mnie? Tak z angielska? Ja na to - powoływanie się na kolejne propagandowe
        pozycje to żaden argument. A już Szaniawski - samodzielny (bo sam się zgłosił!)
        kandydat na agenta służb specjalnych PRL to dowód nie tylko słabości ale
        zupełnej degrengolady moralnej "zwolenników" kapo Kuklińskiego.
        Uwierz mi HS! Nikt i nic nie zmieni moralnej oceny jego działalności! Z
        czasem, gdy minie polityczne zauroczenie sojuszem z USA, większość jego
        dzisiejszych "entuzjastów" otrzeźwieje i po prostu nabierze wody w usta. Tak to
        bywa gdy trzeba się czegoś, po latach, wstydzić. Znasz to, prawda? Znamy to
        wszyscy, prawie wszyscy, a jezeli zaprzeczysz, to znaczy, że jesteś hipokrytą.
        Bywaj, apologeto zdrady!
      • iza.bella.iza Re: No i co Ty na to I.B.I? 28.01.04, 00:31
        I.B.I to piesczotliwy skrót od mojego logina, który wymyślił ktoś, kto już mnie
        teraz nie lubi. Więc pytanie było do mnie, a nie do Ciebie Abi. Sorry.
        Co do meritum wątku, to mam swoje przemyślenia Homosovieticusie, ale na razie
        nie mam czasu na długie pisanie, a takie się zapowiada. Mogę tylko szepnąć, że
        Sanhedryn też oskarżył Joszuę z Galilei o zdradę.
        • homosovieticus Re: No i co Ty na to I.B.I? szept usłyszano :)) 28.01.04, 00:38
          iza.bella.iza napisała:

          > I.B.I to piesczotliwy skrót od mojego logina, który wymyślił ktoś, kto już
          mnie
          >
          > teraz nie lubi. Więc pytanie było do mnie, a nie do Ciebie Abi. Sorry.
          > Co do meritum wątku, to mam swoje przemyślenia Homosovieticusie, ale na
          razie
          > nie mam czasu na długie pisanie, a takie się zapowiada. Mogę tylko szepnąć,
          że
          > Sanhedryn też oskarżył Joszuę z Galilei o zdradę.
      • Gość: mk GW o ksiazce nt. plk.Kuklinskiego IP: *.twcny.rr.com 28.01.04, 17:21
        W dzisiejszej wybiorczej BW popisuje sie znajomoscia ksiazki o plk. Kuklinskim.
        serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1888899.html
        • Gość: Moralista Re: GW o ksiazce nt. plk.Kuklinskiego IP: *.gdynia.mm.pl 28.01.04, 18:07
          Michnikowi po słynnym "odpierdolcie się od Generała" trudno złapać równowagę
          moralną.
          • Gość: mk no tak...muchnik broni/l swojego IP: *.twcny.rr.com 28.01.04, 19:00
            tak naprawde to mnie nie dziwi bo muchnik zna ich pewnie wszystkich z l.50/60
            kiedy byl w czerwonej mlodzieze zmp, o ile sie nie myle; a weglik tez ma
            swoja 'przeszlosc' - to ta sama 'zgraja' )-:; szkoda ze muchnik sie tak
            politycznie prostytuuje ostatnimi laty po bo ma przeciez tez zaslugi ktore po
            trochu ulegaja uszczerbkowi.
    • Gość: Abi Re: Mowią ,że to życiorys płk. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.04, 22:25
      DUUUUUŻY szpicel! O ile to wszystko prawda. I DUUUUUUUUUUUŻA świnia - bez
      żadnych wątpliwosci. I bez upiększania.
      • w_v_w Jestem moze zajrzymy do zaawansowanych? 29.01.04, 22:34

        • Gość: mk abi+wvw - jak zwykle brak konkretow? IP: *.twcny.rr.com 30.01.04, 06:47
          czy wy w ogole umiecie argumentowac? wasze wypowiedzi nie skladaja sie z
          zadnych faktow tylko jakis chamskich odzywek; wniosek z tego taki ze zalezy wam
          na propagandzie i wylewaniu pomyj a nie normalnej dyskusji; jesli wam sie cos
          nie podoba czy mozecie to *uzasadnic* tzn. podac *fakty* z *racjonalna*,
          spokojna argumentacja przemawiajaca za inna opinia niz waszych oponentow? czy
          tez przerasta to wasze umiejetnosci? nb. pomyje to wylewajcie na ul.
          ordynackiej ew. przed siedziba sldup, itp.
          • w_v_w do mk... 30.01.04, 07:33
            tak przerasta, nasze umiejętności
            bo zniżyć sie do Twojego poziomu
            jest niezwykle trudno.
            Szalom!
            Wawerka
            • homosovieticus Re: do Wawerki 31.01.04, 00:25
              w_v_w napisał:

              > tak przerasta, nasze umiejętności
              > bo zniżyć sie do Twojego poziomu
              > jest niezwykle trudno.
              > Szalom!
              > Wawerka

              Wawerka nie badź leniem i cwicz.
              Trening czyni mistrza nawet gdy kopru brak.
              • w_v_w do homosovieticusa... 31.01.04, 09:05
                "kopanie cały czas tego samego dołu"
                jest nudne, a prawdy objawione
                reprezentowane przez niekórych
                Forumowiczów już pisałam to bolszewia,
                w czystej postaci.
                Wawerka wystarczająco długo stąpa
                po swiecie,stać ja na własne zdanie
                na podstawie obserwacji a nie tylko
                i wyłacznie tzw. dokumentów i mitów.
                Wawerka nadmieniam skromnie, nigdy
                nie identyfikuje sie z żadna
                opcja polityczna, stac ja na ten luksus:)))
                Szalom!
                Wawerka
            • Gość: mk wvw - nadal brak argumentow; w czym problem? /ntx IP: *.twcny.rr.com 31.01.04, 02:14
              • Gość: marynat Wieki tradycji na nas patrzą i się śmieją... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.04, 02:55
                Czy dla HS chrześcijańskie korzenie są niezaprzeczalnym elementem kulturowej i
                cywilizacyjnej tozsamości naszego kontynentu? Czy raczej „zaprzeczalnym”
                zgodnie z tokiem myślenia Giscarda d'Estaigna i innych „europejskich”
                konstytucjonalistów?
                Dante Alighieri w „La Divina Commedia”, wciągając nas w spory i dyskusje
                europejskich chrześcijan XIII/XIV wieku - na samym dnie piekła, w
                dziewiątym, lodowym kręgu, umieścił tych, których w chrześcijańskiej,
                rycerskiej Europie uważano za najohydniejszych grzeszników – zdrajców swych
                rodów, zdrajców ojczyzny i zaprzańców, co odpłacili zdradą swym chlebodawcom i
                dobroczyńcom. A już takie naj, najgorsze miejsce, w paszczy Lucyfera,
                przeznaczył dla Judasza oraz Brutusa i Kasjusza.
                Dla porównania – stręczycieli, rozpustników i nierządnice, świetokupców (w
                tym kilku papieży handlujących relikwiami i odpustami), wróżbitów i oszustów,
                hipokrytów, złodziei , fałszywych doradców, podżegaczy do zamieszek
                społecznych i religijnych, fałszerzy i kłamców – umieścił w kręgu ósmym.
                Wyżej, w siódmym - umieścił morderców, samobójców, zboczonych sodomitów i
                lichwiarzy.
                Dopiero w szóstym – heretyków ( a przecież w katolickiej Europie, w świetle
                obojga praw - boskich i ludzkich, herezja była nie tylko grzechem ale i
                zbrodnią).
                CIEKAWE – W KTÓRYM KRĘGU PIEKŁA UMIEŚCIŁBY DANTE płk. KUKLIŃSKIEGO?
                • Gość: Ed Re: Wieki tradycji na nas patrzą i się śmieją... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.01.04, 03:06
                  A może tak na ołtarzach? Wszak to już zaczyna byc tradycją
                  nawiedzonych "wartościami".
                  • homosovieticus Re: Wieki tradycji na nas patrzą i się śmieją... 31.01.04, 09:22
                    Gość portalu: Ed napisał(a):

                    > A może tak na ołtarzach? Wszak to już zaczyna byc tradycją
                    > nawiedzonych "wartościami".

                    Ed! Ty sam wyznajesz jakieś wartosci - inna rzecz ,że nie potrafisz je nazwać
                    i nie wiesz skad one się wzieły w Twojej swiadomości -czemu wieć kpisz z
                    innych wartosci o ktorych wiesz bardzo mało?
                    Odpowiedz narzuca się sama.
                    • Gość: Cierpliwy i dociek Nie wie, nie pyta a gada, skąd wiedzę mają,skąd?? IP: *.gdynia.mm.pl 31.01.04, 12:44
                      I skąd przekonanie, że mam coś do powiedzenia, czego inni nie wiedzą.
                      Pozostaje to dla mnie zagadką.
                      Może ktoś spróbuje mi ją wyjaśnić.
                • homosovieticus Tradycją inteligenta było rozumienie swej mowy !! 31.01.04, 09:26
                  Gość portalu: marynat napisał(a):

                  > Czy dla HS chrześcijańskie korzenie są niezaprzeczalnym elementem kulturowej
                  i
                  > cywilizacyjnej tozsamości naszego kontynentu?

                  Jednym z trzech niezaprzeczalnych korzeni EUROPY jest wyrosłe na JUDAIZMIE
                  chrzescijaństwo.Nikt z badajacy historię europejskiej kultury temu nie
                  zaprzecza.

                  >Czy raczej „zaprzeczalnym&#
                  > 8221;
                  > zgodnie z tokiem myślenia Giscarda d'Estaigna i innych „europejskich̶
                  > 1;
                  > konstytucjonalistów?
                  > Dante Alighieri w „La Divina Commedia”, wciągając nas w spory i dys
                  > kusje
                  > europejskich chrześcijan XIII/XIV wieku - na samym dnie piekła, w
                  > dziewiątym, lodowym kręgu, umieścił tych, których w chrześcijańskiej,
                  > rycerskiej Europie uważano za najohydniejszych grzeszników – zdrajców swy
                  > ch
                  > rodów, zdrajców ojczyzny i zaprzańców, co odpłacili zdradą swym chlebodawcom
                  i
                  > dobroczyńcom. A już takie naj, najgorsze miejsce, w paszczy Lucyfera,
                  > przeznaczył dla Judasza oraz Brutusa i Kasjusza.
                  > Dla porównania – stręczycieli, rozpustników i nierządnice, świetokupców
                  > (w
                  > tym kilku papieży handlujących relikwiami i odpustami), wróżbitów i
                  oszustów,
                  > hipokrytów, złodziei , fałszywych doradców, podżegaczy do zamieszek
                  > społecznych i religijnych, fałszerzy i kłamców – umieścił w kręgu ósmym.
                  > Wyżej, w siódmym - umieścił morderców, samobójców, zboczonych sodomitów i
                  > lichwiarzy.
                  > Dopiero w szóstym – heretyków ( a przecież w katolickiej Europie, w świe
                  > tle
                  > obojga praw - boskich i ludzkich, herezja była nie tylko grzechem ale i
                  > zbrodnią).
                  > CIEKAWE – W KTÓRYM KRĘGU PIEKŁA UMIEŚCIŁBY DANTE płk. KUKLIŃSKIEGO?

                  To dla naszej dysputy nie ma znaczenia .Dante to genialny POETA a nie HISTORYK
                  ani FILOZOF.Cenię go bardzo ale nie w tej materii.
                  RACJONALIZM ten stonowany,chłodny - każe kazywać szacunek Płk.KUKLIŃSKIEMU
                  wbrew politycznym racjom pyszałkowatych tchórzy, bojacych się przyznać do
                  błedów.
                  • Gość: rafal Re: Tradycją inteligenta było rozumienie swej mow IP: *.proxy.aol.com 31.01.04, 15:21
                    Ja nie wiem, co chce ta wiekszosc ujadajaca jak psy na Kuklinskiego?
                    Ten facet przeciez ZOSTAL ODZNACZONY przez Kwacha prezydenta wszystkich Polakow
                    za wyjatkowe zaslugi dla kraju!
                    Jesli to tez nie jest dla nich argumentem to pytam sie:
                    co jest argumentem?
                  • Gość: mk racja h-s! Dante to nie filozof... IP: *.twcny.rr.com 31.01.04, 21:41
                    poza tym zyl wieki przed Trybunalem Norymberskim kiedy stwierdzono ze niekiedy
                    sluzba 'chlebodawcy' jest zbrodnia; co do Ojczyzny to RK chyba lepiej wiedzial
                    co PL grozi w razie ataku sowieckiego na Europe i jaka miala odegrac role. RK
                    wielokrotnie podkresla (patrz ksiazka) ze Jego motywacja byla ochrona Ojczyzny
                    oraz Jej niezawisloc i niepodleglosc.
                    • Gość: marynat Było, minęło - końce w wodę i ciszej nad tą trumną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.04, 05:00
                      W mowie potocznej znaczenie słowa "etyka" w niczym istotnym nie różni się od
                      znaczenia słowa "moralność" i bywa używane zamiennie. Choć - gdy
                      powiemy "moralność Schopenhauera" będziemy raczej mieć na myśli postępowanie
                      tego uczonego w życiu codziennym, podczas gdy "etyka Schopenhauera" będzie się
                      kojarzyć z jego poglądami naukowymi w tej dziedzinie.
                      W politycznej nowomowie - pojęcia "etyka" i "moralność" się rozgranicza i
                      autonomizuje. Słyszałem jak znany poseł mówił o koledze klubowym: "...Znam go
                      jako człowieka uczciwego i głęboko moralnego, choć faktycznie można mieć
                      etyczne zastrzeżenia, co do jego postępowania w tej konkretnej sprawie, która
                      jest przedmiotem postępowania prokuratorskiego...".
                      Zapewne utożsamia on "etykę" z zakresem zainteresowań "Komisji Etyki
                      Poselskiej" i wydawanymi przez nią werdyktami. Najczęściej - rozgrzeszającymi.
                      Jest to współczesna wersja gogolowskiego: "Jeden w naszej guberni przyzwoity
                      człowiek to prokurator, choć, prawdę mówiąc, to i on świnia".

                      Naukowcy specjalizujący się w tej tematyce używają pojęcia "etyka" w trzech
                      znaczeniach, które można by wręcz potraktować jako trzy działy etyki:

                      1 - jako nauki o moralności "jako takiej", jej historii, socjologii,
                      psychologii. O różnicach i zbieżnościach "faktów moralnych" z zakresami takich
                      pojęć jak: "prawo", "obyczaj", "etos", "honor", "tradycja"(w tym wypadku -
                      rycerska), "wychowanie"... Ten dział bywa nazywany "etologią".

                      2 - jako nauki normatywnej, której głównym celem jest ustalanie systemu
                      słusznych ocen i norm moralnych. Hierarchii wartości - umożliwiającej
                      odróżnianie w moralności obiegowej, powszechnej tego, co słusznie uchodzi za
                      moralnie cenne, od tego - czemu się tę cenność niesłusznie przypisuje.

                      3 - jako działu filozofii, "meta etyki" zajmującej się aksjologią i
                      deontologią od strony np. analizy "języka etycznego", struktury "wyobrażeń
                      moralnych" i funkcjonowaniu w obrębie nauki sądów o "wartościach"
                      i "powinnościach".

                      Etologiczny aspekt casusu "płk Kukliński" można rozpatrywać jako problem
                      osobistego wyboru, który dokonał się w jego sumieniu. Decyzję o nawiązaniu
                      współpracy z wywiadem USA podjął zapewne w wyniku rozstrzygnięcia dylematów
                      między wiernością złożonej przysiędze; poczuciem obowiązku związanego z
                      pełnioną funkcją w wojsku; hierarchią wartości moralno-ideowych; narodowym
                      i "pro zachodnim" poczuciem patriotyzmu; wyniesionemu z domu systemowi norm
                      moralnych - który nie uległ dezintegracji nawet przez partyjno-LWP-oską
                      indoktrynację. W kategoriach etyki normatywnej - za wyższe dobro uznał
                      wspomaganie informacjami szpiegowskimi USA i NATO niż dochowanie wierności
                      sojuszniczej ZSRR i Układowi Warszawskiemu. Zapewne - nie była to jednorazowa
                      decyzja, lecz konsekwencja wielu przemyśleń i aktów moralnego wyboru - bo
                      przecież odwracał się nie tylko od sowieckich struktur polityczno-wojskowych,
                      ale też od kolegów i przyjaciół, od własnego dorobku w LWP, od całego
                      środowiska, w którym żył i pracował. Którego był częścią przez wiele lat. I w
                      którym nadal musiał funkcjonować na codzień "jak gdyby nigdy nic", patrząc tym
                      ludziom w oczy, ściskając rękę, pijąc "zdrowie" na towarzysko-służbowych
                      imprezach. Brr!
                      CO ZDRADZIŁ? Tajemnice Układu Warszawskiego i LWP.
                      KOGO ZDRADZIŁ? Establishment partyjno-wojskowy, którego sam był wychowankiem i
                      sprawnie funkcjonującą częścią.
                      WYKIWAŁ: Jaruzelskiego, Siwickiego, Kiszczaka i całe WSW z jego wywiadem i
                      kontrwywiadem.

                      Można by o nim zrobić film jak o jakimś Wallenrodzie, Klossie, Stirlitzu i
                      Sorgem - 4 w jednym!

                      TYLKO JEST JEDNO, ALE! Tamci szpiegowali i robili dywersję U OBCYCH.

                      Tak, zgadzam się, że PRL był systemem politycznym narzuconym Polsce przez
                      Sowietów, ale ZA PRZYZWOLENIEM USA I WIELKIEJ BRYTANII, które nas zdradziły w
                      Jałcie. Tu wypada też przyznać, że późniejszy rozwój wypadków poszedł w ślad
                      moralnego wyboru dokonanego przez płk Kuklińskiego - jesteśmy dziś członkiem
                      NATO, sojusznikiem USA I WIELKIEJ BRYTANII (oby nas znów nie wyrolowali) - co
                      potwierdza polityczne wyczucie p. Pułkownika.
                      Więcej - gdyby wartość moralną jego czynów oceniać według rodzących je
                      emocjonalnych motywów i pobudek, wśród których podkreśla się chęć zapobieżenia
                      konfliktowi zbrojnemu i patriotyzm rozumiany jako miłość do narodu, a niechęć
                      do niedemokratycznych struktur władzy - wypadałoby uznać je za godziwe
                      moralnie.

                      TU JEDNAK JEST DRUGIE, ALE!
                      Tradycja europejska stawia poza obrębem moralności (i prawa) wszelkie czyny,
                      rodzone przez naturalne skłonności ludzkie (miłość, nienawiść, strach, zawiść,
                      chciwość, żądza władzy itp.), a skierowane przeciwko powszechnie
                      obowiązującemu OBOWIĄZKOWI. Myśl tę najzwięźlej sformułował Emanuel
                      Kant: "POSTĘPUJ ZAWSZE WEDLE TAKIEJ MAKSYMY, KTÓRĄ BYŚ MÓGŁ ZARAZEM CHCIEĆ
                      JAKO PRAWA OGÓLNEGO".
                      Ta dyrektywa deontologiczna jest podstawą "dobrej woli" i szacunku dla "prawa
                      moralnego.
                      Proste pytanie - czy chcemy, aby zdrada została uznana za wartość moralną i
                      powszechnie poważaną normę prawną? NIE? No to jeszcze wypadałoby spytać płk
                      Kuklińskiego: czy jego zdaniem zdrada "jako taka" powinna być gloryfikowana
                      wśród wartości moralnych i prawnych? W Polsce, USA i na świecie? NIE? A czy
                      dziś, gdy wyniki sondaży wskazują, że większość Polaków, Europejczyków i
                      Amerykanów ma poważne wątpliwości, co do obecności naszych, koalicyjnych wojsk
                      w Iraku - pochwalilibyśmy i uznali za bohaterów oficerów wojsk sojuszniczych,
                      którzy szpiegowaliby na rzecz arabskich "partyzantów" i przekazywali tajne
                      dokumenty terrorystom?

                      No kochani. Albo - albo.

                      I tu wchodzimy w trzeci obszar etyki. Etykę uniwersalną. Etykę globalną.
                      Niezależnie od tego gdzie upatrujemy źródeł moralności i prawa - w Bogu,
                      naturze, ludzkim rozumie czy strukturach społecznych - tak jak dziś wszędzie
                      uważa się za wartość moralną działanie dla ochrony środowiska naturalnego -
                      tak wszędzie, od niepamiętnych czasów, w opowieściach snutych przy ognisku, w
                      eposach ludowych, w mitach i legendach, w poematach i pieśniach rycerskich, w
                      literaturze i sztuce - sławi się bohaterów, a przeklina zdrajców. Dlatego miał
                      rację Wałęsa, gdy mówił - zdrady dokonuje się po cichu, wiec nawet, gdy
                      uznamy, że pobudki pana Kuklińskiego były szlachetne, najlepiej będzie, gdy
                      zachowamy ciszę nad tą trumną (chodziło mu o wyciszenie sprawy, a nie o
                      ukatrupienie pana szpiega).
                      Bo dla wychowania młodzieży, dla tradycji wojskowej, dla naszej wiarygodności
                      sojuszniczej - to, tak w sumie - sprawa raczej wstydliwa. Na styku polityki ze
                      służbami specjalnymi jest wiele brudów, których lepiej nie rozgłaszać. A w
                      archiwach leżą teczki, do których nawet po 100 latach nie dopuszcza sie
                      historyków. Sprawa płk Kuklińskiego powinna była pozostać jedną z
                      tajemnic "zimnej wojny"...
                      • Gość: mk a procesy norymberskie? IP: *.twcny.rr.com 01.02.04, 06:11
                        wg twojego rozumowania: jak oceniasz tych oficerow ktorzy wzieli udzial w
                        zamachu na Hitlera? vo masz do powiedzenia nt. przysiegi i pozniejszych
                        procesow norymberskich?
                        Co do Iraku, itp. to chyba przesadzasz w swoim uogolnieniu i popelniasz blad
                        juz w samym zalozeniu.
                        Co do stwierdzenia 'uważa się za wartość moralną działanie dla ochrony
                        środowiska naturalnego' - to RK tak wlasnie dzialal ; czy czytales w ogole
                        jedna z ksiazek? Chodzi mi o decyzje RK zeby uchronic PL przed konsekwencjami
                        ataku sowieckiego na Europe? Zas o Walesie wtym kontekscie to moze nie mow: sa
                        tacy ktorzy moga odpowiedziec ze cos ta, podpisal cvzy zgodzil sie najakas
                        wspolprace w l. 70 - mimo wszystkich zaslug, z tego wzgledu nie ma prawa
                        oceniac RK.
                        P.S. co rozumiesz przez 'u obcych'? Czy tez podzial zalezy od etnicznosci czy
                        zorientowania na dobro Polski? Kto tu byl bardziej 'obcy'? jaruzel & co. czy
                        RK? Wspominasz 'zdrade UK i US' - czy krajow jako takich dotyczy moralnosc? Czy
                        Zw.Radziecki zdradzil? (Czy miedzy II RP a ZRSRR istniala umowa przed 1939 r.?)
                        Czego konkretnie spodziewal bys sie od UK/US: poslania dodatkowych zolnierzy
                        (glownie US) do wyzwolenia PL? Oczekiwalbys ze Konges US by wtedy to
                        zatwierdzil tj. wojne z ZSRR o Polske? Gdybys to ty byl Rooseveltem co bys sam
                        zrobil w tej sytuacji? Podsumowujac wiedze ze dla ciebie kryterium roznicujacym
                        jest 'obcy/nie-obcy'. Co to jednak naprawde znaczy: obcy etnicznie? Czy obcy
                        lub popierajacy pewna ideologie? czy jaruzle & co. nie byli wiec 'obcy' mimo ze
                        akceptowali obca konstytucje i brak niezawislosci PL? Czy zdrada polega na
                        mysleniu innym niz 'koledzy z pracy': a moze to wobec nich powinienes
                        powiedziec: Brrrr! - jak to mozliwe ze RK byl mimo ich zachowania zdolny
                        uscisnac takim ludziom reke [środowiska, w którym żył i pracował. Którego był
                        częścią przez wiele lat. I w > którym nadal musiał funkcjonować na codzień "jak
                        gdyby nigdy nic", patrząc tym > ludziom w oczy, ściskając rękę, pijąc "zdrowie"
                        na towarzysko-służbowych > imprezach. Brr! ]. To jest b. wazne pytanie gdy
                        pomyslisz o wielu politykach slup ktorzy robia rzeczy niemoralne ( np.
                        przyjmowanie pieniedzy od Moskwy na dzialanosc ich partii); lub zachowania
                        Rywina i GTW? A im rece jakos PL sciskaja...I sciskaja tez jaruzelowi i
                        kiszczakowi mimo ze sa odpowiedzialni za smierc ludzi 1970 i 1981. I to cie nie
                        wzdraga?!!! @@. Kto jest wlasciwie w tej PL 'obcy'?! Ubieranie twojej
                        argumentacji w mase slow i powolywanie sie na tradycje europejskie i
                        uniwersalne jest sprytnym chwytem propagandowym ale nie daje ospowiedzi na
                        pytanie. I bardzo dobrze ze ta dyskusja sie toczy i glosno jest wokol tej
                        kwestii. To co ty proponujesz to 'zamiatanie smieci pod dywan' dla
                        usprawiedliwienia postepowania tych Polakow ktorzy przyjeli orientacje pro-
                        radziecka.
                      • Gość: rafal Re: Było, minęło - końce w wodę i ciszej nad tą t IP: *.proxy.aol.com 01.02.04, 06:43
                        Napracowalas sie nad tym elaboratem straszliwie, ale praktycznie mozesz go o
                        kant d... rozbic.
                        Wyciagasz filozoficzna etyke, podpierasz sie Schopenhauerem sam podniecasz sie
                        rola sedziego.
                        A jakie wnoski wyciagnales? A jaki werdykt wydales? Zadnego.
                        To po co to cale bicie piany?
                        Ta swoja filozofie mozesz przykladac do kazdego polityka z rownym
                        nieroztrzygalnym wynikiem.

                        Ocena Kuklinskiego jesz prosta jak konstrukcja cepa.
                        Nalezales do komunistow czy osob z nimi kolaborujacych - bedziesz go ocenial
                        negatywnie.
                        W przeciwenstwie ocenisz jego czyn pozytywnie.
                        I tylko w wewnetrznej ocenie swojej dzialalnosci w tym czasie i w tym
                        kontekscie wydajesz werdykt.
                        Naturalnie istnieje znikoma grupa ludzi jak ty dzielaca wlos na czworo ze
                        swoimi 15-oma ALE.
                      • w_v_w Re: Było, minęło - końce w wodę i ciszej nad tą t 01.02.04, 08:50
                        Twój post jest wspaniałym podsumowaniem
                        całego wątku, dziekuje:)
                        Ciszej nad tą trumną...
                        :)
                        Wawerka
                        • Gość: mk wvw - nadal brak konkretow tylko same oklaski IP: *.twcny.rr.com 01.02.04, 17:55
                          tak, tak - jak sie czyta twoje wypowiedzi to staja przed oczami obrazki
                          przeszlosci: trybuny z oficjelami pzpr machajacymi raczkami, 'lud pracujacy mas
                          i wsi' co im przyklaskiwal, laurki-wazeliniarskie wypowiedzi w roznych
                          partyjnych gazetach...ehhhh - widac tesknisz za tamtymi laty? przyznaj sie,
                          tesknisz, prawda? nb. nadal brak konkretnych argumentow w twoich komentarzach -
                          a moze twoj zawod to taki klakier w stylu pzpr/sldup/ordynacka? )-:; tak sie
                          rozrzewniles nad tym 'zamarynowanym grzybkiem'...
                      • Gość: Homosovieticus Marynacie nie wstydź się, odsłoń oblicze i powiedz IP: *.gdynia.mm.pl 04.02.04, 16:43
                        skad czerpiesz wiedzę o poniższym.Podaj uprzejmie nazwiska filozofów na,
                        których sie powołujesz.
                        Ja powołuję się głównie na myśli Ajdukiewicza, J.M.Bocheńskiego, M.
                        Zdziechowskiego.Balfoura, i o zgrozo własne.

                        > Naukowcy specjalizujący się w tej tematyce używają pojęcia "etyka" w trzech
                        > znaczeniach, które można by wręcz potraktować jako trzy działy etyki:
                        >
                        > 1 - jako nauki o moralności "jako takiej", jej historii, socjologii,
                        > psychologii. O różnicach i zbieżnościach "faktów moralnych" z zakresami
                        takich
                        > pojęć jak: "prawo", "obyczaj", "etos", "honor", "tradycja"(w tym wypadku -
                        > rycerska), "wychowanie"... Ten dział bywa nazywany "etologią".
                        >
                        > 2 - jako nauki normatywnej, której głównym celem jest ustalanie systemu
                        > słusznych ocen i norm moralnych. Hierarchii wartości - umożliwiającej
                        > odróżnianie w moralności obiegowej, powszechnej tego, co słusznie uchodzi za
                        > moralnie cenne, od tego - czemu się tę cenność niesłusznie przypisuje.
                        >
                        > 3 - jako działu filozofii, "meta etyki" zajmującej się aksjologią i
                        > deontologią od strony np. analizy "języka etycznego", struktury "wyobrażeń
                        > moralnych" i funkcjonowaniu w obrębie nauki sądów o "wartościach"
                        > i "powinnościach".
                        >
                        Czytająć Ciebie przychodzi mi na myśl powiedzenie Einsteina ,że jak się dobrze
                        rozumie problem to najprostrzymi słowami, a nawet na palcach, można
                        bliżniemu go wytłumaczyc.
                        Próbowałem odpowiedziec na trzy pytania "Co" zdradził, "Kogo" zdradzil i czy
                        nalezy mu się szacunek Rodaków?
                        Rozumiem ,że ułatwiłeś swoimi barokowymi wywodami znalezienie odpowiedzi na
                        wszystkie trzy pytania.
                        PS
                      • Gość: Homosovieticus Marynacie nie wstydź się, odsłoń oblicze i powiedz IP: *.gdynia.mm.pl 04.02.04, 16:43
                        skad czerpiesz wiedzę o poniższym.Podaj uprzejmie nazwiska filozofów na,
                        których sie powołujesz.
                        Ja powołuję się głównie na myśli Ajdukiewicza, J.M.Bocheńskiego, M.
                        Zdziechowskiego.Balfoura, i o zgrozo własne.

                        > Naukowcy specjalizujący się w tej tematyce używają pojęcia "etyka" w trzech
                        > znaczeniach, które można by wręcz potraktować jako trzy działy etyki:
                        >
                        > 1 - jako nauki o moralności "jako takiej", jej historii, socjologii,
                        > psychologii. O różnicach i zbieżnościach "faktów moralnych" z zakresami
                        takich
                        > pojęć jak: "prawo", "obyczaj", "etos", "honor", "tradycja"(w tym wypadku -
                        > rycerska), "wychowanie"... Ten dział bywa nazywany "etologią".
                        >
                        > 2 - jako nauki normatywnej, której głównym celem jest ustalanie systemu
                        > słusznych ocen i norm moralnych. Hierarchii wartości - umożliwiającej
                        > odróżnianie w moralności obiegowej, powszechnej tego, co słusznie uchodzi za
                        > moralnie cenne, od tego - czemu się tę cenność niesłusznie przypisuje.
                        >
                        > 3 - jako działu filozofii, "meta etyki" zajmującej się aksjologią i
                        > deontologią od strony np. analizy "języka etycznego", struktury "wyobrażeń
                        > moralnych" i funkcjonowaniu w obrębie nauki sądów o "wartościach"
                        > i "powinnościach".
                        >
                        Czytająć Ciebie przychodzi mi na myśl powiedzenie Einsteina ,że jak się dobrze
                        rozumie problem to najprostrzymi słowami, a nawet na palcach, można
                        bliżniemu go wytłumaczyc.
                        Próbowałem odpowiedziec na trzy pytania "Co" zdradził, "Kogo" zdradzil i czy
                        nalezy mu się szacunek Rodaków?
                        Rozumiem ,że ułatwiłeś swoimi barokowymi wywodami znalezienie odpowiedzi na
                        wszystkie trzy pytania.
                        PS
      • homosovieticus Re: Mowią ,że to życiorys płk. 07.03.04, 04:38
        Gość portalu: Abi napisał(a):

        > DUUUUUŻY szpicel! O ile to wszystko prawda. I DUUUUUUUUUUUŻA świnia - bez
        > żadnych wątpliwosci. I bez upiększania.
        Oj ten Abi
    • Gość: Zainteresowany Marynacie ! zdejmij maskę i powiedz co sam myslisz IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.04, 17:12
      Moim zdaniem "nie było" a "jest" , "nie mineło" a trwa zakłamywania
      teraźniejszosci.
      Apel marynata ii innych rozmówców o pogrzebie watku i wynikajacych z tego
      dobrodziejstwach poznawczych jest chowaniem głowy w piasek i być może z punktu
      widzenia "trzórza intelektualnego" jest POPRAWNY POLITYCZNIE, ALE NIE NAUKOWO!.
      Nick "marynata" może być podpowiedzią jakie racje stoją, za niechęcia wydania
      jednoznacznej oceny postępku Płk. Kuklinskiego.
      W moim przekonaniu nie są to racje ani etyka ani moralisty
      Chciałbym sie mylic!
      • Gość: rafal Re: Marynacie ! zdejmij maskę i powiedz co sam my IP: *.proxy.aol.com 01.02.04, 18:34
        Jest oczywiste, ze postkomunisci i polska generalicja pod wplywem wydarzen
        zostala ZMUSZONA zmienic swoje zdanie OFICJALNIE (tylko) o 180°.
        Ba, zostala ZMUSZONA go rehabilitowac i OBDARZYC odznaczeniem za zaslugi dla
        kraju.
        W rzeczywistosci jednak posluguja sie roznej masci pismakami w rodzaju marynata
        w dalsze podwazanie czynu Kuklinowskiego i szkalowania jego osoby.
        Fakt naglej smierci obu jego synow jest tak samo dzis tej generalicji
        niewygodny, gdyz wielu prawopodobnie wiedzialo lub sami maczali w tym rece.
        Zarzut wystawienia narodu i kolegow jest tak samo bzdurny jak i balamutny.
        ONI SAMI PIRWSI knujac wojne z zachodem w pierwszej kolejnosci wydali narod na
        niebezpieczenstwo.
        Panujaca w mediach cisza swiadczy o wladzy jaka jeszcze posiadaja.
        I znowu SNI SIE IM GRUBA KRESKA tym razem na polu kolaboracji WP z ruskimi.
        Otoz NIE. Polacy powinni domagac sie PELNEJ i WIARYGODNEJ zgodnej z faktami
        oceny pulkownika.
        • Gość: mk moze ktos przetlumaczy te nowa ksiazke? IP: *.twcny.rr.com 01.02.04, 19:55
          Zgadzam sie z toba, rafal; co do informacji, to ta nowa ksiazka ktora zostala
          wlasnie wydana opiera sie tez czesciowo na zrodlach CIA, innych. Moze by ktos w
          PL ja przetlumaczyl i wydal? Zawsze to daje dostep do dodatkowych faktow
          przydatnych w racjonalnej (a nie emocjonalnej) dyskusji. Niestety nie wiem
          wiele o wczesniej wydanej ksiazce Jozefa? Szaniawskiego: czy opierala sie ona
          na wywiadach z RK czy tez dodatkowo jakis innych materialach zrodlowych?
          • Gość: Abi Do marynata - ciszej nad tą trumną..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.04, 21:50
            Masz rację, lepiej byłoby milczeć. Ale to niemożliwe. Chyba, że wobec
            politycznego i prymitywnego zgiełku uznamy, że uczciwość jest naganną
            naiwnością a zdrada - cnotą.
            Jestem pod wrażeniem Twoich racji, wyłożonych w sposób jasny i logiczny.
            Wybacz, ze pozwolę sobie na małą polemikę odnoszącą się raczej do faktów niż do
            wniosków, które, jak zaznaczyłem, podzielam w całości.
            Napisałeś m. inn. -
            CO ZDRADZIŁ? Tajemnice Układu Warszawskiego i LWP.
            Wybacz, to bardzo ogólne stwierdzenie. CO naprawdę zdradził Kukliński - nie
            wiemy i zapewne NIGDY się nie dowiemy. Takich rzeczy wywiady prawie nigdy do
            końca nie ujawniają. Moje zdanie - znacznie mniej niż mu się dziś, ze
            względów "taktycznych" przypisuje lub raczej "dopisuje". W każdym razie NIC, co
            mogłoby wpłynąć na delikatną materię stosunków USA - ZSRR. PO pierwsze dlatego,
            że o takich sprawach po prostu NIE WIEDZIAŁ! Był tylko małym sztabowcem
            satelitarnego kraju i tyle. Nie wstrząsnął światem ani Europą jak zdają się
            dziś sugerować entuzjaści zdrady, szukający alibi takze dla swoich sumień!
            KOGO ZDRADZIŁ? Estabilishment partyjno - wojskowy, którego sam był
            wychowankiem i sprawnie funkcjonującą częścią.
            Wybacz, Tu się nie zgadzam najmocniej. Estabilishment tak ale to nie
            najważniejsze. Pisałem już o tym parokrotnie, nie tylko w tym wątku. Moi
            oponenci naogół omijają ten argument "dużym łukiem" albo nie zauważają go.
            Otóż uważam, że Kukliński zdradził PRZEDE WSZYSTKIM swoich kolegów - polskich
            oficerów i żołnierzy - wydając ich na śmierć i cierpienia w razie wybuchu
            wojny. To oni ginęli by w bunkrach i umocnieniach których plany przekazał
            Kukliński Amerykanom - gdyby rozpoczeły się działania wojenne, obojętnie z
            jakiego powodu i przez kogo rozpoczęte. Kukliński NIE WIEDZIAŁ czy wojna
            wybuchnie czy nie, bo tego tak naprawdę nie wiedział wówczas nikt! Mogła
            wybuchnąć z przypadku - czego obawiali się rozsądni ludzie z obu stron.
            Podejmując pracę amerykańskiego szpiega Kukliński musiał sobie z tego zdawać
            sprawę i dokonał wyboru. Nie tylko moralnego - także a może głównie bardzo
            realnego - zgodził się, że skazuje na śmierć Polaków - swoich kolegów, oficerów
            i żołnierzy. Wybacz, powtórzę za Tobą - brrrr! Dlatego nazwałem go "kapo" - bo
            dla mnie niczym się od kapo z kacetów nie różni.
            WYKIWAŁ - Jaruzelskiego, Siwickiego, Kiszczaka i całe WSW z jego wywiadem i
            kontrwywiadem.
            Tych akurat nie mam zamiaru bronić. Ale - czy jesteś pewien, że to prawda? Ta
            cała sprawa zawiera jeszcze jedno dno (czy tylko jedno? ) którego nie znamy i
            być może nigdy nie poznamy. Czy wykiwał? A w czym Kukliński przeszkodził
            Jaruzelskiemu? Jaruzelski ze swoją ekipą zrobił to co miał zrobić i kapo
            Kukliński w NICZYM mu nie przeszkodził! Historia potoczyła się tak jakby
            żadnego Kuklińskiego nie było. Czy jego zdrada wywarła jakikolwiek wpływ na
            losy Polski, Europy czy świata? Głupie pytanie.
            Dzięki, że zechciałeś włączyć się do tej dyskusji, mimo, że jej poziom,
            zwłaszcza przez niektórych "oszołomów" (wiem, wiem, to nieeleganckie, wybacz,
            nie zawsze potrafię być do końca dżentelmenem ) sięga magla albo rynsztoka.
            Mam jeszcze parę uwag, ale przedstawię je nieco później i nie w poście
            adresowanym do Ciebie. Nie wypada- będą mniej eleganckie. Chyba że się opanuję.
            Pozdrawiam serdecznie!
            • w_v_w Re: Do marynata - ciszej nad tą trumną..... 01.02.04, 22:46
              Mam nadzieje,że ten post, o którym
              piszesz nie bedzie do Wawerki!
              :)
              wawerka
              ---
              napar z koperku wyszedł...
            • Gość: mk abi - czy ty aby cos czytales na ten temat? IP: *.twcny.rr.com 02.02.04, 02:01
              czy ty w ogole czytales choc jedna z tych ksiazek czy tak mielesz co co slina
              przyniesie? wiekszosc dzialan RK miala do czynienia z sowieckimi planami napadu
              na Europe Zachodnia; znajomosc przez US tych zamierzen pozwolila im zaszachowac
              ruskich; plan ruskich sie wydal tak ze w tej sytuacji w zasadzie przewaga
              zostala wytracona im z reki - nie mieli szans wygrania; a jako ze stracili te
              szanse nie mieli wlasciwie zadnej broni w reku; o jakich PL startach wiec
              mowisz? US przeciez Europy nie mialo zamiaru atakowac.
              Racje 'marynowanegp grzybka' sa dalekie od jakiekolwiek jasnosci i logiki- to
              po prostu pseudofilzoficzny belkot.
              Drada kolegow, piszesz? Masz na mysli jaruzela i innych ktorzy sa
              odpowiedzialni za strzelanie do Polakow w 1970 i 1981 r? Tez mi towarzystwo )-
              :. Takim to nie powinno sie w ogol epodawac reki ani zapraszac ani znimi
              rozmawiac; powinni miec odebrane prawa obywatelskie a glownie prawo do
              glosowania. Co do innyhc kolegow, to oczywiscie ich uratowal ujawniajac i
              blokujac plany ruskich.
              Uwazaj jakich okreslen uzywasz bo to co piszesz o 'kapo' jest znieslawieniem.
              Poza tym dzialalnosc RK byla glownie nastawiona na przekazywanie planow
              sowieckich a dopiero w 2. rzedzie stanu wojennego. Jaki wplywa na Europe miala
              dzialanosc RK? Najlepiej na to odpowiedzial Brzezinski chyba Kulikowowi w
              czasie konferencji w Jachrance w 1997 r. ze schron Kulikowa bylby inicestwiony
              w 3 godz. od ataku sowietow na Europe:
              www.columbia.edu/cu/sipa/REGIONAL/ECE/jaruzels.pdf
              Co do twojej samoreklamy jako dzentelman - ty w ogole nie masz pojecia co to
              znaczy - lepiej zamilcz 'nad ta trumna' )-:.
            • Gość: marynat Re: od marynata do Abi - ciszej nad tą trumną..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.04, 04:28

              Dzięki za dobre słowo, bo ogólnie – to tu jest trochę duszno.

              Ale spotkałem się dziś z bratnią duszą, co mnie zmobilizowało i podniosło na
              duchu...

              Odwiedziliśmy przy niedzieli dziadka żony, 83 lata, ale trzyma się krzepko.
              Wojna 1939 zastała go podczas zasadniczej służby w KOP-ie. Dostał się do
              sowieckiej niewoli. Zaliczył: gułag w Ałtajskim Kraju; II -gi Korpus gen.
              Andersa (na st. sierżanta awansował w czasie walk o Monte Cassino); służbę w
              jednostkach wartowniczych na terenie Niemiec; ubeckie przesłuchania i szykany
              po powrocie z wojny do domu, do rodziny. Zgadało się o Kuklińskim. Zdaniem
              dziadka - to: "zupak sztabowy", p...dolony komunista, co pół życia wysługiwał
              się Ruskim, drugie pół - Amerykanom. Cytuję: "Można było siedzieć u Ruskich w
              łagrze, można było siedzieć i brać po pysku na bezpiece, klepać biedę - ale
              ludzie cię szanowali jako Polaka. A ten miał wszystko - studia, doawansował
              się pełnego pułkownika, musiał być ciężko partyjny - jeśli dostał etat w
              Sztabie Generalnym, dom, jacht i patrz - jaka menda..."

              Być może moje wywody były bardziej zawiłe, bo nie chciałem się wdawać w
              polityczną pyskówkę z prostactwem, które nie widzi problemu, tylko jego
              jednowymiarowy rzut na na oś: "brzydka, sowiecka Moskwa" - "śliczny,
              demokratyczny Waszyngton".
              Że niby - kto uważa płk Kuklińskiego za bohatera - ten jest swój chłop, kto
              za zdrajcę - ten sam jest zdrajca i do tego komuch...

              No to się starałem pokazać, że w naszej starej Europie, a i w Polsce także,
              zarówno bohaterstwo jak i zdradę znano, i uprawiano - tak w praktyce jak i w
              teorii. Czemu? Bo mnie zaciekawiło jak by na współczesną cywilizację i
              postępki imć Kuklińskiego patrzyli ludzie żyjący w czasach, gdy honor i
              obyczaje rycerskie były w cenie, a po amerykańskich preriach ganiali się tylko
              Indianie. A temat - w związku z awanturą o preambułę do Konstytucji
              Europejskiej - też jest aktualny. Serca chrześcijańskiego rycerstwa były wszak
              dla Kościoła, matki naszej - najbliższym sojusznikiem w jego misji
              ewangelizacyjnej, ale sami rycerze - przysparzali krzewicielom katolickiej
              wiary wielu zmartwień. Bo cechowały ich: duma - zamiast pokory, mściwość -
              zamiast "win odpuszczania", zupełny brak szacunku dla cudzego życia - wręcz
              sportowe podejście do ścinania głów, dźgania, podrzynania gardeł, palenia czy
              nabijania na pal. Detalicznego i hurtowego. A także chciwość, jako główny
              motyw wojen i zdobywania miast - przy plądrowaniu których łupiono również
              kościoły i klasztory... Ale to już inna bajka...

              Etos rycerski nie tolerował wiarołomstwa. Rycerz musiał być bezwzględnie
              wierny podjętym zobowiązaniom, nawet w błahych szczegółach, także wówczas,
              gdyby miał przypłacić to życiem...

              Ale wróćmy do sprawy płk Kuklińskiego. Zastanowiły mnie jeszcze dwie kwestie:

              1- Czemu wszyscy jego zwolennicy przedstawiają sprawę tak, jakby w mroku
              komunistycznej nocy wszyscy Polacy stali się "homosovieticusami" i tylko jeden
              płk Kukliński, niczym Statua Wolności, rozświetlał wiorsty i mogiły ogniem
              swego patriotycznego buntu? Przecież płka Kuklińskiego, wraz z rodziną, CIA
              ewakuowała z Polski w listopadzie 1981 roku. Miesiąc przed wprowadzeniem przez
              gen Jaruzelskiego stanu wojennego. Przecież w tym czasie "Solidarność" liczyła
              ponad 10 milionów członków i miała jawne poparcie większości narodu. Właśnie
              dlatego, żeby uniemożliwić "Solidarności" przejecie władzy - komunistyczne
              władze przygotowywały stan wojenny. Plany, opracowane w Sztabie Generalnym,
              Kukliński przekazał CIA. A do "Solidarności" żadne ostrzeżenie nie dotarło.
              Aresztowania, internowania, "ścieżki zdrowia", zdławienie na kilka lat
              odradzającej się demokracji i upokorzenie narodowej dumy Polaków. Czy można
              się dziwić prezydentowi Wałęsie, że o Kuklińskim wyrażał się mniej
              entuzjastycznie niż tu na forum niektórzy - niezbyt skomplikowani
              intelektualnie - entuzjaści p. Pułkownika? A może Wałęsa i "Solidarność" to
              komuchy, a jaruzelską WRONę obalili tylko tak, dla niepoznaki? Zaś naprawdę,
              to Polskę spod sowieckiego jarzma wybawił osobiście bohaterski płk Kukliński?

              2- płk Kukliński uważany jest za najwybitniejszego spośród 715
              ujawnionych szpiegów pracujących w Polsce dla Amerykanów w latach 1944 - 1984.
              Czemu? Czy wykazał się jakimiś szczególnymi talentami, pomysłowością, odwagą -
              czy tylko, po prostu, jako wysokiej rangi oficer Sztabu Generalnego - miał
              dostęp do wyjątkowo ważnych dokumentów i tajemnic? A może i to, i to?


              Amerykanie są w tej sprawie dość lakoniczni:

              www.cia.gov/csi/studies/summer00/art03.html#fnr75
              Może masz link do czegoś nowszego?

              Pozdrawiam nie mniej serdecznie. M:)
              • Gość: mk "S" wiedziala i Watykan tez IP: *.twcny.rr.com 02.02.04, 05:52
                "S" wiedziala o stanie o przygotowywaniu stanu wojennego; ponadto kazdy sie
                tego spodziewal bo mialo miec to miejsce nawet wczesniej; nawet jak ci ktos
                powie ze nie wiedzial, to myslisz ze cos by to zmienilo? np. 10 mln Polakow
                zaczelo by szukac broni zeby sie powybijac nawzajem z WP i jaruzelem? O stanie
                wojennym wiedzial tez ponoc Watykan bo US przekazalo info (nawet, niestety,
                byly ponoc przecieki do ruskich z Rzymu). I co z tego ze "S" miala poparcie
                narodu? Ilu ludzi by w "S" walczylo wtedy z pzpr zbrojnie? Czy ci byli
                czlonkowie pzpr. jak np. Celinski? Czy moze Malachowski? A moze Geremek z
                Mazowieckim i Michnikiem? Chyba jestez naiwny...ludzie ktorzy nawet nie
                potrafili pozniej przeprowadzic de-komunizacji? A moze te miliony kobiet by
                walczyly? A moze mlodziez?
                Inny watek, czy wg twego dziadka wszystko by bylo ok gdyby RK nie zdecydowal
                sie na wspolprace z US? gdyby kontynuowal swoja kariere w WP tak jak
                jaruzelski? Czy jaruzela twoj dziadek tez okresla jako 'menda' czy tylko tak
                okresla RK?
                Piszesz duzo o etosie rycerskim - jak to ma sie do grupy ludzi ktora
                wprowadzila stan wojenny zeby utrzymac pzpr przy wladzy i przedluzac
                uzaleznienie PL od sowietow? Nawet jesli RK zaczal jako pzprowiec to
                przynajmniej cos zrobil zeby temu sie przeciwstawic (po inwazji w 1968r i
                strzelaniu do Polakow w 1970r) i narazal nie tylko siebie ale i rodzine. Za to
                grozila kara smierci - czy chcesz mi powiedziec, tak jak inni mowia, ze narazal
                sie na kare smierci np. dla pieniedzy ktorych w koncu i tak nie bral? Poza tym
                caly czas w rozmowach z CIA RK podkresl ze generalnie woli zostac w PL; tak
                chyba nie robi ktos kto marzy o wyjezdzie do US?
                Jak napisalam Walesa nie powinien sie odzywac bo sam, jak mowia, mial w l. 70
                jakies niejasne kontakty ze 'sluzbami' - jest wiec ostatnia osoba ktora powinna
                sie wypowiadac.
                Co do nowszych zrodel to przeczytaj ksiazke Weisera. Nie piszesz czy czytales
                ksiazke Jozefa Szaniawskiego o RK. Skad bierzesz wiec info o RK - z polskich
                mediow? wybiorczej? od jaruzela?
                W miedzyczasie przeczytaj wiecej tutaj:
                www.odci.gov/csi/studies/summer00/art03.html
                • Gość: mk oops! ten url juz byl cytowany - pozostaje ksiazka IP: *.twcny.rr.com 02.02.04, 05:55
                  Przeczytaj ksiazke i potem skomentuj; mozesz ja pewnie zamowic przez ksiegarnie
                  angielskojezyczna a byc moze i 'wysylkowa' w internecie lub amazon.com
                • Gość: marynat Re: czeski film, mk, tak naprawdę nikt nic nie wie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.04, 12:40
                  O!, widzę, mk, że czerpiemy informacje z tego samego źródełka. Tylko trzeba
                  pamiętać, że Benjamin B. Fischer is on CIA’s History Staff. I prezentuje punkt
                  widzenia tej instytucji.
                  Dlaczego zakładasz, że wczesne ukazanie prawdy, że rząd Jaruzelskiego jedynie
                  udaje, że rozmawia z "S" a w rzeczywistości przygotowuje konkretny
                  plan "siłowy" musiałoby doprowadzić do konfrontacji?

                  B.B. Fischer cytuje z wydanej przez Kuklińskiego w 1987 "The Crushing of
                  Solidarity " str. 12.:

                  "Had the Kania-Jaruzelski duumvirate said no to the Russians from the very
                  beginning, then, under the pressure of overt attacks and threats from Moscow,
                  Solidarity would have had to alter its front of struggle and primarily
                  champion the country’s sovereignty and integrity. I am certain that it would
                  have been more inclined toward compromise and that the Soviet Union would have
                  retreated, had the Party-Army leadership and the nation created a united
                  front."

                  Pytasz jak nasz dziadek ocenia Jaruzelskiego? Jako faceta, który całe dorosłe
                  życie był defetystą, sparaliżowanym strachem przed sowietami. Mówi na
                  niego "to nie generał, tylko troki od gaci". Za generała i polityka, który
                  umiał z Ruskimi rozmawiać i reprezentować polskie interesy "bez cykora w
                  gaciach" uważał i uważa swojego dowódcę - gen. W. Andersa.

                  To, że w PRL dało się żyć o wiele swobodniej niż w ZSRR czy NRD, że można
                  było pyskować, że kościoły były pełne ludzi, że można było mieć swój kawałek
                  ziemi pod nogami i swój domek, a w nim radio nastawione na "Wolną Europę". To
                  nie była ani łaska ruskich kacapów, ani ich polskich marionetek - tylko skutek
                  ciągłego, głównie biernego, (ale okresami, także - czynnego) oporu Polaków.
                  Kukliński wspominał w jednym z wywiadów, że i wśród kadry oficerskiej LWP byli
                  oficerowie z prawdziwego zdarzenia - co rodziło w Ruskich niepewność, co do
                  lojalności LWP w przypadku sowieckiej interwencji w Polsce. "Wojna polsko-
                  ruska pod biało czerwoną flagą" - trwała cały czas. Bunt nie musi przybierać
                  form ostrych, by był skuteczny. W końcu komuna padła, bo paść musiała. Stan
                  wojenny tylko odroczył koniec dyktatury... A "okrągły stół" uchronił ludzi
                  starego systemu przed odpowiedzialnością.

                  Jakaś zadra, po stronie narodowo czujących Polaków i dawnej wielkiej "S"
                  została. I coś jest na rzeczy, że postkomuniści tak się teraz, z wzajemnością,
                  tulą do Ameryki, jak kiedyś do sowieciarzy.

                  Piszę o etosie rycerskim, o szlachcie, o tym, co to znaczy "być przyzwoitym
                  człowiekiem" czy, jak pisał Kotarbiński - "spolegliwym opiekunem", bo gdzie
                  szukać wzorów, po półwieczu upadku obyczajów, draństwa i kłamstw. Myślę, ze,
                  jeśli konserwatywna prawica zamierza podjąć próbę sanacji - to nie przez
                  kolejne rozgrzebywanie brudów, tylko przez powrót do tradycji, do korzeni.
                  Jaka jest prawda o płk Kuklińskim? O tym, kto, jak i w jakim celu się nim
                  posługiwał? Być może kiedyś, w jakichś archiwach tajnych służb znajdzie się
                  odpowiedź na te pytania. Jeśli wówczas będzie jeszcze kogokolwiek interesować
                  dramat "najwybitniejszego szpiega spośród 715 ujawnionych". Tak - na mój
                  rozum - jest jeszcze wielu "nie ujawnionych", a wśród nich, (kto wie?) mogą
                  być jacyś jeszcze wybitniejsi!
                  • Gość: Abi Podziwiam Cię marynacie.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.04, 22:53
                    ...zwłaszcza za spokój i powagę z jaką traktujesz naszych oponentów w rodzaju mk
                    Dzięki za "bratnią duszę", traktuję to jak komplement. Zgadzamy się nadal co do
                    meritum, zgoda, jednakże jest parę spraw, zupełnie na marginesie, co do których
                    mam nieco inne zdanie. To za chwilę.
                    Co do dziadka i jego opini o Jaruzelskim. Przy okazji - Twój dziadek jest
                    bliższy mojemu pokoleniu co oznacza., że jesteś sporo ode mnie młodszy. Bierz
                    to pod uwagę, proszę, zwłaszcza przy sprawach spornych. Tu puszczam oko, mam
                    nadzieję, że je dostrzegasz.
                    Jaruzelski jest jedną z najbardziej zagadkowych postaci w histori P{olski XX
                    wieku. To temat na inny wątek. Ale co do opini dziadka....
                    W drugiej połowie lat 80 Generał pojechał do USA, chyba do ONZ, mniejsza o
                    szczegóły. Przy okazji do Stanów poleciała jego małżonka i odbyła małą
                    wycieczkę po USA. Była oczywiście incognito ale dopadła ją jakaś dziennikarka
                    (bodajże z Los Angeles Times ?} i zgwałciła ją na wywiad. Szanownej Pani
                    Barbarze wyrwało się tam zdanie na temat męża - powiedziała mniej więcej - on
                    powinien zostać księdzem a nie wojskowym! Rzecz w Polsce została oczywiście
                    zablokowana starannie ale nie o to chodzi. Ta opinia jest bliska opini Twojego
                    dziadka! To nie był wojskowy. Więcej, to był mąż stanu z przypadku! Od siebie
                    dodam, być może byłby wspaniałym poetą (kolega Gajcego!). Jego wręcz
                    purystyczny stosunek do języka polskiego znamionował oczywiście humanistyczną a
                    nie wojskową duszę. Może szkoda, że w tym czasie nie objawił się nam bohater w
                    rodzaju Piłsudskiego? A może właśnie dobrze, ze tak się nie stało? Może
                    właśnie "mięki", trochę wystraszony ( czyli realista!), trochę poeta, trochę
                    ksiądz, spowodował to, że żyjemy i możemy spokojnie wymieniać opinie na ważne
                    tematy. Wybacz, wolę miękiego poetę czy księdza niż "bohaterskiego" wodza
                    kolejnego narodowego powstania utopionego w morzu naszej krwi. Może także
                    Twojej, może i mojej? Może i mk - ale to dla niego już za wysoki stopień
                    abstrakcji!
                    Napisałeś - "stan wojenny tylko odroczył koniec dyktatury... A "okrągły stół"
                    uchronił ludzi starego systemu przed odpowiedzialnością." Wybacz, po Twoich
                    dotychczasowych wywodach mogłem spodziewać się bardziej wnikliwej,
                    intelektualnie głębszej oceny ówczesnej sytuacji. Pod tą opinią, kalką
                    prościutkiego stereotypu politycznego mógłby podpisać się jakiś homosovieticus
                    czy mk! Wybacz,nie chcę Cię urazić, ale sądziłem, że stać Cię na głębszy ogląd
                    ówczesnej sytuacji i jej skutków. To oczywiście rozmowa na inny wątek ale, w
                    razie czego - jestem gotów!
                    Wracając do Kuklińskiego. Jeden z apologetów zdrady ( nie pomnę który, bez
                    znaczenia ) powołał sie na przykład oficera który dokonał zamachu na Hitlera,
                    pytając prowokacyjnie, czy on też był zdrajcą. To zupełnie chybiona analogia.
                    Płk von Stauffenberg nie zdradził swojego narodu i swojej armii! Chciał usunąć
                    Hitlera gdyż widział, że prowadzi on Niemcy do katastrofy i zguby. Działał w
                    porozumieniu z grupą oficerów Wehrmachtu - ale nie w porozumieniui z obcym
                    wywiadem czy jakimikolwiek silami zawnętrznymi. Stauffenberg, nawet jeżeli
                    złamał przysięgę, nie zdradził swojego narodu! On chciał ocalić swoich kolegów -
                    oficerów i żołnierzy przed tragicznymi skutkami obłędnej taktyki Hitlera a nie
                    wystawiał ich na ciosy przeciwnika, tak jak to robił kapo Kukliński. I to jest
                    ta 'drobna" różnica.
                    Na koniec. Piszesz z pewną nadzieją, że " konserwatywna prawica zamierza
                    podjąć próbę sanacji (...) przez powrót do tradycji, do korzeni" To oczywiście
                    temat nie na dziś ale powiem szczerze - bardzo bym się tego bał. Korzenie
                    jeszcze jako tako ale te konserwatywno - prawicowe tradycje! O Matko Boska!
                    Oszczędź nam tego!
                    Pozdrawiam!
                    • iza.bella.iza Re: Podziwiam Cię marynacie.... 03.02.04, 01:52
                      Szanowny Marynacie!
                      Zjawiasz się na forum rzadko i tylko przy ważkich tematach. Cenię Twoje posty
                      za logikę wywodu i staranny język. W tym wątku też z przyjemnością się Twoje
                      wypowiedzi czyta. Jednak doskonała forma i erudycyjne popisy tym razem kryją
                      fałsz. Manipulujesz nami i postaram się to udowodnić poprzez ustosunkowanie się
                      do konkretnych fragmentów, wybranych z kilku Twoich tutejszych wpisów.

                      1)„Dante Alighieri w „La Divina Commedia”, wciągając nas w spory i dyskusje
                      europejskich chrześcijan XIII/XIV wieku - na samym dnie piekła, w
                      dziewiątym, lodowym kręgu, umieścił tych, których w chrześcijańskiej,
                      rycerskiej Europie uważano za najohydniejszych grzeszników – zdrajców swych
                      rodów, zdrajców ojczyzny i zaprzańców, co odpłacili zdradą swym chlebodawcom i
                      dobroczyńcom. A już takie naj, najgorsze miejsce, w paszczy Lucyfera,
                      przeznaczył dla Judasza oraz Brutusa i Kasjusza.”

                      Od czasów Dantego dzieli nas blisko 700 lat , w czasie których polemizowano z
                      nim wielokrotnie i podczas których ewoluowały europejskie kanony moralne. Po
                      słynnym obywatelu republiki florenckiej mieliśmy renesans, reformację i
                      wystąpienie Lutra (zdrajca?). Powoływanie się więc na jego poglądy jest trochę
                      naciągane. Ponadto porównanie Kuklińskiego do Brutusa nieuprawnione. Brutus
                      działał w imieniu Senatu Republiki Rzymskiej i w obronie jej ustroju, któremu
                      jego osobisty przyjaciel Juliusz zagrażał. Wybrał więc dobro ojczyzny nad
                      osobiste uczucia. Pułkownik Kuklinski miał inne dylematy.

                      2)„Tradycja europejska stawia poza obrębem moralności (i prawa) wszelkie czyny,
                      rodzone przez naturalne skłonności ludzkie (miłość, nienawiść, strach, zawiść,
                      chciwość, żądza władzy itp.), a skierowane przeciwko powszechnie
                      obowiązującemu OBOWIĄZKOWI.

                      No to już gruba przesada – może jakieś konkrety na poparcie tej tezy. Ja mogę
                      sypnąć przykładami na udowodnienie czegoś wprost przeciwnego – Tristan i
                      Izolda, Abelard i Heloiza i cała reszta eposów rycerskich. A mity greckie, z
                      Prometeuszem na czele? Bohaterowie tych dzieł sprzeciwiali się OBOWIĄZKOWI,
                      WŁADZY, NORMOM PRAWNYM w imię uczuć i prawa do realizacji tego, co wedle
                      własnego sumienia uznawali za słuszne. I tylko bunt nonkonformistów, ich odwaga
                      i determinacja pchały naszą cywilizację do przodu, zmieniając jej optykę ze
                      wspólnoty na indywiduum.


                      3)„A czy dziś, gdy wyniki sondaży wskazują, że większość Polaków, Europejczyków
                      i Amerykanów ma poważne wątpliwości, co do obecności naszych, koalicyjnych
                      wojsk w Iraku - pochwalilibyśmy i uznali za bohaterów oficerów wojsk
                      sojuszniczych, którzy szpiegowaliby na rzecz arabskich "partyzantów" i
                      przekazywali tajne dokumenty terrorystom?”

                      I tu mamy bardzo nieuczciwy manewr. Kuklinski, zdradzając Amerykanom plany
                      sztabu generalnego LWP nie narażał życia polskich żołnierzy, a szpiegowanie na
                      rzecz arabskich „partyzantów” niechybnie pociągnęłoby za sobą takie skutki.
                      Jeśli już chcesz budować jakieś porównania, to chyba uczciwiej by było
                      rozważanie szpiegowania przez Irakijczyka na rzecz Ameryki, wtedy gdy ważył się
                      losy wojny. Czy gdyby wtedy znalazł się taki ktoś i np. umożliwił wydanie
                      Husajna bez rozlewu krwi, to czy byłby zdrajcą? A jeśli tak, to kogo by
                      zdradził – Saddama czy naród iracki? Takie pytanie pomogłoby może i w tej
                      dyskusji. Kogo zdradził Kuklinski – nas Polaków czy peerelowski system?

                      4)„Etos rycerski nie tolerował wiarołomstwa. Rycerz musiał być bezwzględnie
                      wierny podjętym zobowiązaniom, nawet w błahych szczegółach, także wówczas,
                      gdyby miał przypłacić to życiem...”

                      Kolejna gołosłowność z Twojej strony. Podajesz ideał, do którego trudno było
                      doskoczyć już w średniowieczu. Rycerz musiał być wierny swojemu seniorowi –
                      taka była zasada systemu feudalnego. I owszem, Rolland – niedościgły wzór był
                      właśnie taki, ale czy żył naprawdę? Postaci historyczne daleko od tego ideału
                      odbiegały – wystarczy poczytać trochę, nawet literatury pisanej dla laików,
                      żeby się przekonać, że zdrada i wiarołomstwo, często z niskich pobudek, to był
                      chleb powszedni tamtych czasów.

                      5)„Plany, opracowane w Sztabie Generalnym,
                      Kukliński przekazał CIA. A do "Solidarności" żadne ostrzeżenie nie dotarło.”
                      888

                      Ale to już nie wina pułkownika. Choć mógł Amerykanom nic nie mówić, a swą
                      wiedzę przekazać osobiście władzom „Solidarności”. Poszedłby pewnie za to
                      siedzieć i stał się bezdyskusyjnym bohaterem. Tylko czy miał taką możliwość?

                      Kończąc, pragnę dodać, że nie opowiadam się w tej dyskusji po żadnej ze stron.
                      Zwracam jedynie uwagę, że w rostrząsaniu problemu zdrady nie zostały
                      uwzględnione wszystkie aspekty.




                      • Gość: marynat Re: do i-b-i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.04, 05:59
                        Rozumiem Twój, humanistyczny punkt widzenia i nie uważam go za sprzeczny z
                        moim, bardziej rygorystycznym i formalnym. Mogą bezkolizyjnie współegzystować.
                        Czemu prezentowanie przeze mnie mojego punktu widzenia nazywasz "fałszem"
                        i "manipulacją"?
                        Po prostu - szukam kanonów etycznych, które tkwią głęboko w tradycji
                        europejskiej i - jak bloki skalne w morzu - choć omywane przez fale, wciąż
                        pozostają w tym samym miejscu i stanowią punkt orientacyjny dla żeglarzy, aby
                        mogli się odnaleźć, gdy pobłądzą.
                        A te fale - to przemijające ustroje, imperia, formy rządów, waśnie narodowe i
                        religijne. I za każdym razem, gdy ludzie opowiadają się po którejś ze stron -
                        wydaje im się, że to ich uprawnia do łamania elementarnych przykazań i norm
                        moralnych. A potem przewala się hitleryzm i stalinizm, maoizm, polpotyzm,
                        jakieś inne dyktatury masakrujące ludzi w Azji, Afryce, Ameryce Łacińskiej, na
                        Bałkanach i Bliskim Wschodzie, terroryzm, którego przykazaniem
                        jest "zabijaj"... Jakieś koszmary, w których dotychczasowe systemy wartości
                        nie tylko tracą znaczenie, są wykorzeniane wraz z ludźmi, którzy je wyznają...
                        Przyznaj - wybrałaś z moich wypowiedzi te fragmenty, które najłatwiej
                        zaatakować przy użyciu doraźnych społecznych lub politycznych argumentów. Albo
                        je zrelatywizować, mówiąc, że łamanie niektórych zasad moralnych czy prawnych -
                        bywa uzasadnione jakimiś "wyższymi racjami" i że to jest niemal prometejski
                        obowiązek buntu jednostki:

                        > w imię uczuć i prawa do realizacji tego, co wedle
                        > własnego sumienia uznawali za słuszne. I tylko bunt
                        > nonkonformistów, ich odwaga
                        > i determinacja pchały naszą cywilizację do przodu,
                        > zmieniając jej optykę ze
                        > wspólnoty na indywiduum.

                        Oczywiście! Postęp jest efektem myślenia transgresyjnego, wychodzenia przez
                        nowatorów poza takie "świata koło, które tępymi zakreślą oczy". Wolności i
                        prawa jednostki - to dziś hasła bardzo nośne...
                        Ale jest też i drugi sposób myślenia. Szukajacy odpowiedzi na pytanie - jakie,
                        choćby minimalne obowiązki muszą brać na siebie obywatele, jakich
                        samoograniczeń dokonać - by mogły obok siebie w zgodzie egzystować
                        miliony "wolnych jednostek", nie zadeptując się jak wyznawcy Allacha przy swym
                        Świętym Kamieniu? Ani nie mordujac się wzajemnie w Świetej Wojnie z sąsiadami..
                        Czy może istnieć, nawet najdemokratyczniejsze państwo bez armii, armia bez
                        dyscypliny, a świadoma dyscyplina bez wojskowego etosu? Czy można sobie
                        wyobrazić armię, w której każdy pułkownik rano przy śniadaniu będzie decydować
                        czyim dziś będzie sojusznikiem i komu będzie wysyłać tajne dokumenty wojskowe?
                        Armię, która sobie na sztandarze do słów "Bóg", "Honor", "Ojczyzna" dopisze
                        jeszcze słowo "Zdrada"?
                        A zwłaszcza w sytuacji Polski, która ze względów geopolitycznych jest
                        obszarem zainteresowań wielu wywiadów?
                        Pofantazjujmy... A może jeszcze doroczne wybory "szpiega roku"? Oczywiście z
                        audiotele i zliczaniem głosów z państw zainteresowanych. I aukcje wojskowych
                        tajemnic krajowych i sojuszniczych? Np. na cele dobroczynne. Bo szczytne cele,
                        jeśli są dość szlachetne - jak rozumiem - usprawiedliwiają szpiegostwo. Czy to
                        by było dość nowatorskie?

                        A tak na serio – to w pełni podzielam Twoja opinię, ze:

                        > w rostrząsaniu problemu zdrady nie zostały
                        > uwzględnione wszystkie aspekty.

                        Pozdrawiam M.:)
                        • iza.bella.iza Re: do i-b-i 04.02.04, 02:02
                          Gość portalu: marynat napisał(a):

                          <Rozumiem Twój, humanistyczny punkt widzenia i nie uważam go za sprzeczny z
                          <moim, bardziej rygorystycznym i formalnym. Mogą bezkolizyjnie współegzystować.
                          <Czemu prezentowanie przeze mnie mojego punktu widzenia nazywasz "fałszem"
                          <i "manipulacją"?

                          Nie nazywam „fałszem” i „manipulacją” Twojego punktu widzenia. Nazywam tak
                          Twój sposób przedstawiania naszej europejskiej kultury, ponieważ odwołałeś się
                          tylko do jednego nurtu jej dziedzictwa. A przykład z obywatelem państwa
                          koalicji antyirackiej szpiegującego na rzecz arabskich „partyzantów” był, moim
                          zdaniem, nieuczciwy i uzasadniłam to poprzednio.

                          <Po prostu - szukam kanonów etycznych, które tkwią głęboko w tradycji
                          <europejskiej i - jak bloki skalne w morzu - choć omywane przez fale, wciąż
                          <pozostają w tym samym miejscu i stanowią punkt orientacyjny dla żeglarzy, aby
                          <mogli się odnaleźć, gdy pobłądzą.

                          Kanonów etycznych poszukujemy od czasów antycznej tragedii i filozofii. I od
                          prapremiery „Antygony” Sofoklesa dyskusja na temat tragicznych wyborów
                          moralnych trwa i do dziś w pierwszej klasie szkoły średniej uczniowie zmagają
                          się z pytanie – komu przyznałbyś rację Kreonowi czy Antygonie. Z mojej
                          poprzedniej wypowiedzi nie trudno wywnioskować, która postać jest mi bliższa.

                          >Przyznaj - wybrałaś z moich wypowiedzi te fragmenty, które najłatwiej
                          >zaatakować przy użyciu doraźnych społecznych lub politycznych argumentów.

                          Sorry, ale nie przyznam. Wybrałam te fragmenty, które miały podeprzeć Twoje
                          tezy. Nie będę przecież „zaocznie” dyskutować z Twoim dziadkiem. I to już Twoja
                          wina, że tak zbudowałeś swoje wypowiedzi, że łatwo je było zaatakować. Ponadto
                          Ty też polemizujesz tylko z tymi fragmentami moich wypowiedz, które Cię
                          najbardziej poruszyły, więc i mnie nie odmawiaj tego prawa.

                          > Albo je zrelatywizować, mówiąc, że łamanie niektórych zasad moralnych czy
                          prawnych -
                          >bywa uzasadnione jakimiś "wyższymi racjami" i że to jest niemal prometejski
                          >obowiązek buntu jednostki:

                          To nieładnie nazywać odmienną ocenę relatywizacją. I będę bronić swego zdania.
                          Każde polskie powstanie przeciw zaborcom czy okupantom było buntem przeciw
                          porządkowi prawnemu. „Solidarność” była buntem. To przykłady buntów masowych.
                          A jednostkowe – Jezus, św. Paweł, a z bliższych czasów Vaclav Havel... I tak
                          mogę wyliczać bez końca. Czy powiesz mi, że te postaci nie wyznaczają nam
                          kanonów etycznych, tylko dlatego, że kiedyś przeciwstawiły się zastanemu na
                          świecie porządkowi?


                          > Oczywiście! Postęp jest efektem myślenia transgresyjnego, wychodzenia przez
                          > nowatorów poza takie "świata koło, które tępymi zakreślą oczy". Wolności i
                          > prawa jednostki - to dziś hasła bardzo nośne...
                          > Ale jest też i drugi sposób myślenia. Szukajacy odpowiedzi na pytanie -
                          > jakie, choćby minimalne obowiązki muszą brać na siebie obywatele, jakich
                          > samoograniczeń dokonać - by mogły obok siebie w zgodzie egzystować
                          > miliony "wolnych jednostek", nie zadeptując się jak wyznawcy Allacha przy
                          > swym Świętym Kamieniu? Ani nie mordujac się wzajemnie w Świetej Wojnie z
                          sąsiadami..

                          Piękny jest ten frament, ale zupełnie nie na temat - moim skromnym zdaniem. Bo
                          nie mówimy tu o samograniczeniach jednostki na rzecz wspólnoty, tylko o
                          dramacie jednostki, kóra żyje w zniewolonym kraju i dokonuje moralnego wyboru
                          między wiernością przysiędze złożonej strażnikom tego zniewolenia, a wiernością
                          własnemu sumieniu. A to są trochę różne sprawy. Stąd też się bierze cała
                          tragedia pułkownika Kuklińskiego i nasze na ten temat polemiki, bo jak
                          zasugerowałam wyżej, mógłaby jego historia stać się kanwą dramatu Sofoklesa.


                          > Czy może istnieć, nawet najdemokratyczniejsze państwo bez armii, armia bez
                          > dyscypliny, a świadoma dyscyplina bez wojskowego etosu? Czy można sobie
                          > wyobrazić armię, w której każdy pułkownik rano przy śniadaniu będzie
                          > decydować czyim dziś będzie sojusznikiem i komu będzie wysyłać tajne
                          > dokumenty wojskowe?
                          > Armię, która sobie na sztandarze do słów "Bóg", "Honor", "Ojczyzna" dopisze
                          > jeszcze słowo "Zdrada"?
                          > A zwłaszcza w sytuacji Polski, która ze względów geopolitycznych jest
                          > obszarem zainteresowań wielu wywiadów?
                          > Pofantazjujmy... A może jeszcze doroczne wybory "szpiega roku"? Oczywiście z
                          > audiotele i zliczaniem głosów z państw zainteresowanych. I aukcje wojskowych
                          > tajemnic krajowych i sojuszniczych? Np. na cele dobroczynne. Bo szczytne
                          > cele, jeśli są dość szlachetne - jak rozumiem - usprawiedliwiają szpiegostwo.
                          > Czy to by było dość nowatorskie?

                          Tym fragmentem sprowadziłeś naszą polemikę do zwykłych forumowych połajanek i
                          nic poza popisami słownymi i uszczypliwością z niego nie wynika. Piszesz
                          truizmy.

                          > A tak na serio – to w pełni podzielam Twoja opinię, ze:
                          >
                          > > w rostrząsaniu problemu zdrady nie zostały
                          > > uwzględnione wszystkie aspekty.

                          Dzięki, że chociaż w ostatnim zdaniu potraktowałeś mnie poważnie:)

                          > Pozdrawiam M.:)

                          Też pozdrawiam. Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze na Forum przy innych
                          okazjach. Temat zdrady Kuklińskiego uznaję ze swej strony za wyczerpany, co nie
                          znaczy, że nie podejmę kolejnej dyskusji z Tobą, jeśli jeszcze do mnie w tej
                          sprawie napiszesz.
                          Iza.
                          • Gość: marynat Re: do i-b-i, stało się, napisałem po "dobranocce" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 18:55
                            RE DO I-B-I


                            Po pierwsze - nie mam poczucia, że wdałem się z Tobą w spór. Jeśli tak mnie
                            odczytałaś, to przyjmuję to z zawstydzeniem, jako dowód, że jako drobny
                            bourgeois, na co dzień oddający się praktyce biznesowej - zatraciłem sprawność
                            myślenia o sprawach ogólnych oraz dawną giętkość języka i nie potrafię już
                            dostatecznie precyzyjnie wyłożyć swych myśli, a co dopiero - uczynić wywodu
                            tak klarownym by umożliwiał zrozumienie mnie jednoznaczne. Być może - co do
                            niektórych pojęć posługujemy się innymi definicjami i przypisujemy im różne
                            zabarwienia emocjonalne. Musielibyśmy dłużej konwersować, by
                            uzyskać „kompatybilność” semantyczną. Jest też wielce prawdopodobne, ze
                            naczytaliśmy się innych autorów, a w tych samych nawet utworach - wyłowiliśmy
                            na własny użytek inne wątki i utożsamialiśmy się z innymi dramatis personae. Z
                            bólem też stwierdzam, że choć kiedyś z historii filozofii i z socjologii
                            moralności miałem piątki – to dziś z trudem ganiam myśli po zajętej innymi
                            sprawami głowie. To się jednak zapomina... Jestem jednak z natury zgodliwy i
                            szukam w dyskusjach raczej punktów zbieżnych - pozwalających posuwać
                            konwersację ku nowym, wspólnie wypracowanym konkluzjom.
                            Jedną z pierwszych myśli, która mi przyszła do głowy, gdy zapoznałem się
                            bliżej ze sprawą płk Kuklińskiego – było, iż jest w niej dość materiału na
                            dobrą, szekspirowską dramę. A może i (jak Ty to formułujesz) na dramat grecki
                            w starym stylu... Tylko - pytanie - na tragedię, czy komedię? Bo przecież, o
                            tym, co Kukliński zrobił, do dziś by nikt nie wiedział (poza centralami
                            wywiadów kilku państw), gdyby sprawy nie rozdmuchał Urban w 1986 roku, po to,
                            by wprawić w zakłopotanie władze amerykańskie - że to niby szczegółowo znały
                            plany operacyjne przygotowywanego stanu wojennego, a palcem nie kiwnęły by
                            pomóc "Solidarności". W detalach tę anegdotę, jej okoliczności i konsekwencje
                            opisuje Benjamin B. Fischer z CIA w cytowanym już przeze mnie i przez „mk”
                            opracowaniu:
                            http://www.cia.gov/csi/studies/summer00/art03.html#fnr75
                            Ów analityk CIA przytacza również wypowiedź gen. Jaruzelskiego, że ... He
                            dispatched General Eugeniusz Molczyk, deputy chief of the general staff, to
                            Washington to confer with then-Vice President Bush just before martial law was
                            declared. The Vice President, (...) agreed with Molczyk that martial law was a
                            better option than (sowiecka) intervention.
                            Co prawda, Fisher tę wypowiedź Jaruzelskiego zdementował, ale... mimo to nie
                            można wykluczyć takiej możliwości. Zwłaszcza, że Bush senior, zanim zrobił
                            karierę polityczną jako v-prezydent i prezydent USA - był dyrektorem CIA i
                            napewno znał raporty Kuklińskiego. Więc z Molczykiem mogli rozmawiać jak
                            czekista z czekistą, bez obwijania spraw w bawełnę i dzielić się opiniami o
                            prawdopodobieństwie ew. zagrożenia Polski sowiecką interwencją. Bo, tak
                            naprawdę, to, od kiedy się datuje bliska współpraca polskich służb
                            wywiadowczych z Amerykanami? Też bym to chciał wiedzieć...
                            Zarzucasz mi jednostronność w doborze autorów i tekstów z nurtu europejskiego
                            dziedzictwa kulturalnego i naukowego, – że wybieram to, co mi wygodne dla
                            poparcia mych tez. Ależ oczywiście! Przecież ja nie pisałem "historii myśli
                            etycznej" i nie miałem obowiązku przedstawiania jej w całym bogactwie i
                            krasie. Po to jest właśnie dyskusja. Ja powiem swoje, Ty swoje, ktoś cos
                            dołoży i, być może - wspólnie dojdziemy do jakiejś sensownej konkluzji, na
                            którą żadne z nas, z osobna, by nie wpadło.
                            Zważ - że w sporze o to „czy”, „co” i „kogo” zdradził pan pułkownik, to nie ja
                            występuję na tym forum w roli oskarżyciela. Tak jak i Ty - nie zakładasz togi
                            obrońcy... Już choćby dlatego, że nie wiemy i zapewne nigdy się nie dowiemy,
                            jak to z tym Kuklińskiego i jego szpiegowaniem było, jak mawia Shrek: „tak
                            naprawdę naprawdę”.

                            Ale, by ta dyskusja miała jakikolwiek sens, trzeba powiedzieć jasno, że prawo
                            wszystkich państw penalizuje szpiegostwo i zdradę, zwłaszcza w szeregach
                            armii. I nie „odpuszcza” ani na piękne oczy; ani dlatego, że ktoś nie brał
                            forsy i szpiegował „w czynie społecznym”; ani – bo się sąd wzruszył efektownym
                            przeniesieniem patriotycznej miłości z realiów PRL na odległe, a tak bliskie
                            sercu Stany Zjednoczone. Jeśli sąd wojskowy oddalił wszelkie zarzuty wobec
                            szpiega i oczyścił go, jak kosmetyki dziecięce „S.C. Johnson”obsraną pupcię
                            niemowlęcia– to mógł to zrobić tylko pod naciskiem politycznym ze
                            strony „nawróconych komuchów” napalonych na wstąpienie do NATO, jak szczerbaty
                            na suchary. Raz jeszcze niezawisłość poszła sobie pobiegać z psami po
                            trawniku. I to też jest obrzydliwe.

                            Zasadne jest wiec pytanie - czy ogólna norma prawna „nie kabluj do
                            konkurencji” - jest zgodna z powszechnym odczuciem moralnym - zakorzenionym w
                            rycerski i chrześcijańskiej tradycji. Europejskiej, (z której czerpią swe
                            normy kodeksy honorowe i oficerskie oraz... polska inteligencja, z jej
                            szlachecką genealogią i etosem, którą – jak słusznie zauważył „HS” – nasi
                            okupanci tępili ze szczególną zawziętością, a w której
                            komunistyczna „dyktatura ciemniaków” – widziała „wroga klasowego” i centrum
                            oporu przeciwko zniewoleniu).
                            Innymi słowy - czy potępienie zdrady ma wymiar obiektywny, (np. niezależny od
                            kontekstu polityczno-społecznego i powodowanych skutków), czy – przeciwnie –
                            mamy tu tylko do czynienia z ideologicznie umotywowanymi ocenami cząstkowymi,
                            właściwymi dla etosów poszczególnych subkultur politycznych. A nawet więcej -
                            że systemy etyczne i normy moralne są nie tylko uzależnione od kontekstu
                            społecznego, ale że mogą byś orężem w zwalczaniu odmiennych poglądów, a także
                            służyć jako identyfikatory określające przynależność głoszących je osób do
                            różnych obozów politycznych. Czyli, że zdanie „nie zdradzaj i nie przechodź
                            cichcem na stronę przeciwnika, wnosząc mu jako „posag”, czy „wpisowe” -
                            tajemnic swej dotychczasowej drużyny” – nie jest to norma uniwersalna, a
                            jedynie partykularna dyrektywa deontologiczna. Jeśli kablujesz „nam” na „nich”
                            to postępujesz dobrze i moralnie, jesteś bohaterem, jeśli „im” na „nas” – to
                            postępujesz źle i niemoralnie, jesteś zdrajcą i kanalią. Bo, jak wiadomo „my”
                            mamy zawsze rację i służymy „dobru”, a nasze szczytne cele – uświęcają
                            wszelkie środki... Historia aż się roi od zwolenników takiej (inkwizytorskiej,
                            faszystowskiej, bolszewickiej itp.) etyki, ale nie będę ich cytować – (z
                            jednym wyjątkiem)
                            Za takim podejściem optuje tu na forum wielonickowiec „HS”:
                            Ř „ Najpierw ustalmy, że moralności może być wiele, może być moralność
                            ) socjalistyczna-formułował ją np.Prof. Jerzy Wiatr- może być i
                            ) kapitalistyczna- A.Smith- chrześcijanska - Dekalog - itd.Wszystkie te
                            ) moralności muszą wyrastać na jakimś spójnym fundamencie. Nazywamy go
                            ) Etyką.Etyka to wiedza o tem co jest DOBREM a co ZŁEM .Etyk też moze być
                            ) wiele.Tyle moralnosci ile etyk .A sama MORALNOŚĆ TO ZBIÓR NAKAZÓW I ZAKAZÓW
                            ) w obrębie danej ETYKI.
                            Ř ----
                            Ř ) Etykę można tak dzielić albo inaczej .ZABOBONEM jest uważanie, że
                            istnieje
                            ) jakiś rodzaj eteki Uniwersalnej, a jeszcze wiekszym, że NAUKOWEJ.


                            Refleksja na marginesie: Ciekawe, czy u wielonickowców, jak u Braci Rojek -
                            „tyle moralności i etyk ile nicków"? I czy ta ilość nie prowadzi aby do
                            pozbywania się niedogodności dysonansu poznawczego za pomocą ucieczki w
                            schizofrenię? Albo i paranoję? Jeśli tak - to pozostaje jedynie jęknąć: „O
                            tempora, o mores!!!”

                            A, wracając do naszych baranów - ciekawy jest problem etycznych
                            konsekwencji „ograniczo
                            • Gość: marynat Re: do i-b-i, stało się, napisałem po "dobranocce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 19:04
                              CD RE DO I-B-I
                              Refleksja na marginesie: Ciekawe, czy u wielonickowców, jak u Braci Rojek -
                              „tyle moralności i etyk ile nicków"? I czy ta ilość nie prowadzi aby do
                              pozbywania się niedogodności dysonansu poznawczego za pomocą ucieczki w
                              schizofrenię? Albo i paranoję? Jeśli tak - to pozostaje jedynie jęknąć: „O
                              tempora, o mores!!!”

                              A, wracając do naszych baranów - ciekawy jest problem etycznych
                              konsekwencji „ograniczonej suwerenności”. Innymi słowy – czy łamanie prawa
                              narzuconego przez władzę obcą jest przestępstwem i naruszeniem normy moralnej?
                              Niby proste – ale u progu przystąpienia do UE, sprawa robi się bardzo cienka i
                              hurrapatrioci głoszą tu votum separatum. Albo sprawa „proamerykanizmu”. Rzecz -
                              historycznie biorąc - nowa, bo gdy tworzyły się podwaliny kultury
                              europejskiej – tego zamorskiego mocarstwa jeszcze nie było. Czy obecnie
                              współpraca z USA i jego służbami specjalnymi jest zawsze bohaterstwem? Czy w
                              sytuacjach konfliktowych miedzy Europą a Stanami Zjednoczonymi znów nie
                              pojawią się nam konflikty lojalności? Już i tak Europejczycy patrzą na nas jak
                              na amerykańskiego „konia trojańskiego”, a - ze względu na walory intelektualne
                              naszej elity rządzącej – przebąkują obraźliwie o „ośle trojańskim”.
                              „mk” – trafnie zauważa, że „patriotyzm” wymaga precyzyjnego dodefiniowania
                              pojęcia narodu. Bo co innego linia etniczna, „wspólne dziedzictwo krwi”, co
                              innego wspólnota języka i dziedzictwa kulturowego, co innego przynależność
                              państwowa, a wraz z państwem – do sojuszów polityczno-wojskowych, a jeszcze,
                              co innego – emocjonalna identyfikacja ze środowiskiem społecznym i położeniem
                              geograficznym „homelandu”. „mk” pisze:

                              > Roznica miedzy rozumowaniem moim i abiego jest ta ze on dzieli ludzi na my-
                              oni
                              > wg linii etnicznej; dla mnie 'my-oni' to podział wg ideałów, które mogą być
                              > uniwersalne; Dla płk, RK te ideały w l. 70, 80, itp. reprezentowali
                              Amerykanie
                              > a nie Rosjanie i dlatego do nich się zwrócił z oferta współpracy po inwazji
                              > wojsk układu warszawskiego (również polskich) w Czechosłowacji w 1968 r., i
                              po
                              > strzelaniu do robotników 1 1970 r. Można powiedzieć ze się rozczarował co do
                              > przywództwa WP i niektórych ludzi, z którymi przyszło Mu pracować.

                              No i jeszcze mamy „rozczarowanie”, jako okoliczność uzasadniającą „przejście
                              oficera na stronę przeciwną”. Całe szczęście, że to była tylko „zimna wojna” i
                              nic się nikomu nie stało.

                              Pozdrawiam M.


                              • homosovieticus Powiem krótko "nieuczciwym durniem" Waszmość! 05.02.04, 19:20
                                Za takim podejściem optuje tu na forum wielonickowiec „HS”:
                                Ř „ Najpierw ustalmy, że moralności może być wiele, może być moralność
                                ) socjalistyczna-formułował ją np.Prof. Jerzy Wiatr- może być i
                                ) kapitalistyczna- A.Smith- chrześcijanska - Dekalog - itd.Wszystkie te
                                ) moralności muszą wyrastać na jakimś spójnym fundamencie. Nazywamy go
                                ) Etyką.Etyka to wiedza o tem co jest DOBREM a co ZŁEM .Etyk też moze być
                                ) wiele.Tyle moralnosci ile etyk .A sama MORALNOŚĆ TO ZBIÓR NAKAZÓW I ZAKAZÓW
                                ) w obrębie danej ETYKI.
                                Ř ----
                                Ř ) Etykę można tak dzielić albo inaczej .ZABOBONEM jest uważanie, że
                                istnieje
                                ) jakiś rodzaj eteki Uniwersalnej, a jeszcze wiekszym, że NAUKOWEJ.

                                Taki jest filozoficzny stan wiedzy na poczatku 21-wieku dotyczacy spraw ETYKI
                                i pokrewnych.
                                Wielosłowiem próbujesz pokryć istotę naszego sporu a dotyczy on ROZUMIENIA
                                czym jest ETYKA i wynikajacej z tego rozumienia próbie oceny postępku płk.
                                Kuklinskiego.
                                A miałem nadzieję.
                                PS
                                "Wielonickowstwo" nie moze byc żadnym argumentem. Dlaczego więc go używasz
                                zakłamany homosovieticusie?
                                Z braku rzeczowych argumentów, brzmi najprawdopodobniejsza uczciwa odpowiedź.
                                Spór trwa.
                              • iza.bella.iza Re: do i-b-i, stało się, napisałem po "dobranocce 05.02.04, 23:38
                                Dzięki za tak długi post. Odpiszę chyba dopiero po niedzieli, bo teraz w ogóle
                                nie mam czasu na poważne myślenie ani pisanie.
                                Pozdrawiam. Iza
                    • Gość: mk abi odkrywa karty - hihihi IP: *.twcny.rr.com 03.02.04, 02:39
                      abi traci marynata jako sprzymierzenca, no prosze; co do tych niemieckich
                      oficerow co probowali zamachu na Hitlera - czyz oni nie zdradzili w ten sposob
                      kolegow i przelozonego i nie zlamali przysiegi oficerskiej? wg kanonu tradycji
                      rycerskiej jaki przedstawia to jest ponoc zdrada; a jesli wg abiego ten pucz
                      zdrada nie byl to nie mozna tego samego zarzucic RK. Jak juz bylo wczesnie
                      napisane, przekazanie przez RK sowieckich planow ataku na Europe Zach. te
                      zamiary ruskich ujawnilo i zniweczylo i w ten sposob uratowalo PL i zarazem
                      kolegow-zolnierzy.
                      Roznica miedzy rozumowaniem moim i abiego jest ta ze on dzieli ludzi na my-oni
                      wg linii etnicznej; dla mnie 'my-oni' to podzial wg idealow ktore mog aby
                      cuniwersalne; Dla plk, RK te idealy w l. 70, 80, itp reprezentowali Amerykanie
                      a nie Rosjanie i dlatego do nich sie zwrocil z oferta wspolpracy po inwazji
                      wojsk ukladu warszawskiego (rowniez polskich) w czechoslowacji w 1968 r, i po
                      strzelaniu do robotnikow 1 1970 r. Mozna powiedziec ze sie rozczarowal co do
                      przywodztwa WP i niektorych ludzi z ktorymi przyszlo Mu pracowac.
                      Z postu abiego widac wyraznie ze nalezy do ludzi ktorzy nie widza sensu powstan
                      przeciw zaborcom (styczniowe, listopadowe) ani powstania warszawskiego; czyli
                      jest zwolennikiem ewolucji raczej niz walki o niepodleglosc i niezawislosc. Tak
                      wiec nie dziwie sie ze abiemu trudno jest zrozumiec motywy RK i ryzyko jakie
                      podjal.
                      abi - na koniec, z twoich wypowiedzi wynika niezrozumiala dla mnie postawa
                      wyzszosci: swiadcza o tym niektore przymiotniki ktorymi obrzucasz oponentow.
                      Czy to jakis styl spod budki z piwem a moze zebran partyjnych, czerwonego zmp
                      czy studenckiego zsypu? ten styl jako zywo przypomina niechlubne odzywki ludzi
                      sluzb specjalnych z lat minionych; nie wiedzialam ze to jest nadal w modzie )-:.
                    • Gość: marynat Re: do Abi w dwóch sprawach. Tak, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.04, 03:01
                      Sorry za uproszczenia nt. stanu wojennego i "okrągłego stołu" - to nie były
                      opinie oparte na subtelnej analizie, a jedynie stereotypowe markery,
                      określające z grubsza moją pozycję w tej konkretnej rozmowie. A potrzebne mi
                      były obocznie, jako ew. zahaczenie do refleksji patriotyczno-statystycznej,
                      której w poprzednim poście nie rozwijałem, bo było już późno i kleiły mi się
                      oczy. To by szło mniej więcej tak:, jeżeli w owym czasie ok 20% dorosłych
                      Polaków było aktywnie związanych ze strukturami państwa (w tym wojska i sił
                      podległych MSW), PZPR, ZSL, SD, socjalistycznych organizacji młodzieżowych,
                      branżowych związków zawodowych itp.,(czyli establishmentem, który Kukliński
                      zdradził), a ok 60% z "Solidarnością" i różnymi organizacjami i grupami z jej
                      otoczenia, (których Kukliński olał), a pozostałe 20%, to różni staruszkowie,
                      księża i zakonnicy, ludzie stroniący od polityki, trochę marginesu
                      aspołecznego, chichoczące blondynki i tym podobni ludzie zakreślający w
                      sondażach rubrykę "nie wiem", "nie mam zdania" - a wszystkich Polaków, razem z
                      niemowlętami było w owym czasie ok 38 milionów - to, kto był tym "narodem",
                      który Kukliński tak patriotycznie? Idąc dalej drogą eliminacji - być może -
                      dałoby się określić procentowy skład "kuklińskiego patriotyzmu" na użytek np.
                      dociekań nad mentalnym fenomenem jego krajowych zwolenników. Bo facetów z CIA -
                      rozumiem. Ich cyrk, ich małpa, ich przedstawienie. Uznano, że odnieśli
                      sukces - więc, skoro sprawa się już rypła - w kurtuazyjnym geście pokazują
                      eksponat zwerbowanego agenta: o, tak wygląda, popatrzcie.
                      Oczywiście, dwubiegunowe przedstawienie układu sił na początku stanu
                      wojennego - jest barbarzyńskim uproszczeniem. Ale nawet w tak uproszczonym
                      obrazie - płk Kukliński nie odegrał osobiscie żadnej roli. Być może jego casus
                      posłużył ówczesnemu rzecznikowi rządu do kilku rozgrywek propagandowych, być
                      może - przy tej okazji nawiązały się, tak dziś przydatne, kontakty różnych
                      służb.
                      O samym stanie wojennym, kto na nim wygrał i zrobił interes, a kto przegrał i
                      do dziś ma kiepsko - zapewne będzie się jeszcze sporo mówić przy okazji
                      wychodzenia na jaw różnych afer i kolejnych kampanii wyborczych. Ale to jest
                      temat wielowątkowy i nie wszystko w nim jest tym, czym się z pozoru wydaje.
                      Być może - fraternizowanie się w Magdalence i dusery przy okrągłym meblu w
                      Pałacu Namiestnikowskim dały coś więcej, niż tylko "miękkie" przejście jednej
                      bylejakości rządzenia w inną, ochronę grupowych interesów i interesików i
                      wejście elit politycznych w fazę "dorabiania się". Popatrz Abi pod tym kątem
                      na aferę Rywina, na gry i podchody "towarzystwa"...
                  • Gość: mk wczesne ukazani eprawdy i BBFischer i RK IP: *.twcny.rr.com 03.02.04, 02:49
                    marynat:
                    1 - "S" wiedziala ze moze byc wprowadzony stan wojenny lub ruscy moga
                    interweniowac: wiedzielismy o tym prawie od poczatku; nie byla znana tylko data
                    ale o tym mowilo sie od jesieni 1980 (plotki, przecieki?)
                    2 - prawde mozna bylo ukazac wczesniej ale nic by to nie dalo (jak wyzej - "S"
                    o tym i tak wiedziala) bo po stronie pzpr i dowodztwa WP nie bylo wtedy checi
                    na tak dalece idacy kompromis; ludzie u wladzy walczyli wtedy o przetrwanie i
                    utrzymanie wladzy pzpr; walczyli o komunizm jako system w PL; to byly inne
                    czasy niz teraz; RK mowi w tej najnowszej ksiazce jak malo bylo checi
                    kompromisu z "S" a ile dazenia do obrony sytemu i przywilejow wsrod pzpr i WP
                    (choc przyznaje ze byli tacy co mysleli inaczej ale oni byli w mniejszosci).
                    1981 byl wlasciwie powtorzeniem 1970 r. w sensie reakcji pzpr, wojska, milicji,
                    roznych sluzb, itp.
                    cytat:
                    Dlaczego zakładasz, że wczesne ukazanie prawdy, że rząd Jaruzelskiego jedynie
                    udaje, że rozmawia z "S" a w rzeczywistości przygotowuje konkretny
                    plan "siłowy" musiałoby doprowadzić do konfrontacji?

                    B.B. Fischer cytuje z wydanej przez Kuklińskiego w 1987 "The Crushing of
                    Solidarity " str. 12.:

                    "Had the Kania-Jaruzelski duumvirate said no to the Russians from the very
                    beginning, then, under the pressure of overt attacks and threats from Moscow,
                    Solidarity would have had to alter its front of struggle and primarily
                    champion the country’s sovereignty and integrity. I am certain that it would
                    have been more inclined toward compromise and that the Soviet Union would have
                    retreated, had the Party-Army leadership and the nation created a united
                    front."
                    • Gość: Abi Do i - b - i i i częściowo marynata.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 22:44
                      Opóźniłem tę odpowiedź celowo. Nie chciałem poddawać się emocjom. Ale jak można
                      spokojnie przyjmować porównanie Kuklińskiego z Jezusem, św. Pawłem, Hawlem czy
                      Lutrem?
                      Droga Izabello! Naprawdę nie widzisz tej jednej, podstawowej różnicy? Tamci,
                      (pardon, wobec Jezusa jakoś mi to tak gładko jak Tobie nie idzie) NIKOGO nie
                      zdradzali! Oni występowali przeciwko istniejącemu porządkowi prawnemu i nie
                      tylko zresztą, ale JAWNIE! Zrozum to do ciężkiej cholery, zrozum! JAWNIE I
                      OTWARCIE! Nikogo nie zdradzali - więcej, ich postępowanie nikogo nie narażało
                      na śmierć i cierpienia. Wiem, powiesz, że ich zwolennicy także narażali się na
                      śmierć i często okropne męczarnie. Tak! Ale świadomie! To był ich wybór!
                      W odpowiedzi marynatowi piszesz m. inn. Kukliński mógł swoją wiedzę przekazać
                      nie Amerykanom a Solidarności - poszedłby siedzieć i stałby się bezdyskusyjnym
                      bohaterem. Tylko czy miał taką możliwość?
                      A dlaczego nie miał? Bo Solidarność nie płaciłaby żywymi dolarami? Taką
                      możliwość miał każdy Polak w PRL - jeżeli miał przekonanie, że to ma jakiś sens
                      i miał ODWAGĘ! Taką jak Kuroń, Michnik, Moczulski, Geremek, Modzelewski,
                      Borusewicz i wielu, wielu innych (Wałęsy celowo nie wymieniam, bo ten nigdy nie
                      rozumiał o co chodzi) Oni NIKOGO nie zdradzali! Tak jak Luter i Hawel! Oni
                      chcieli poprawić swój byt i swoje życie. I nie tylko swoje!W Ludowym Wojsku
                      Polskim także zdarzali się oficerowie, którzy występowali ( jawnie! ) przeciwko
                      istniejącemu porządkowi ( np. płk Rajski ) Także w MO ( Związki Zawodowe )
                      Zapłacili za to duża ceną - ale nikt ich nie nazywa zdrajcami!
                      Rozumiem wysokolotne dywagacje na temat moralności itd. Ale one - żeby były
                      wiarygodne, muszą opierać się na prawdziwych zalożeniach a nie na
                      propagandowych sztancach i wyświechtanych komunałach! Oto pytasz prowokacyjnie -
                      kogo zdradził Kukliński - nas Polaków czy "peerelowski system"? I uważasz, jak
                      sądzę te pytanie za retoryczne, prawda?
                      Otóż nie! Zdradził właśnie nas Polaków!!! Ciebie i mnie, marynata, mk co nic
                      nadal nie rozumie, pieknoducha homosovieticusa i swoich kolegów oficerów i
                      żołnierzy. Wydając Amerykanom tajne plany stanowisk dowodzenia, umocnień,
                      bunkrów a także przewidywanych kierunków natarcia Wojska Polskiego w razie
                      wojny - skazywał polskich żołnierzy i innych Polaków na śmierć i cierpienia!
                      Uważasz, że przesadzam? No to posłuchaj!
                      Po pierwsze - Kukliński został zwerbowany przez Amerykanów jeszcze w latach
                      70 - tych, kiedy nikomu nie śniło się o Solidarności. Ale - w 1976 roku
                      powstała LEGALNA I JAWNA organizacja - Komitet Obrony Robotników!
                      Po drugie - Szpicel który podpisał zobowiązanie i przesłał pierwszy donos(
                      oficjalnie to sie nazywa meldunek ) pozostaje w wyłącznej dyspozycji swojego
                      dysponenta. Może tylko - spełniać KAŻDE zadanie albo oddać się do dyspozycji
                      wymiaru sprawiedliwości swojego kraju. Są jeszcze tzw. podwójni agenci ale to
                      już baaardzo skomplikowane. W sprawie kuklińskiego są i takie sugestie ale dla
                      mnie to nic nie zmienia.
                      Po trzecie - Kukliński nie mógł wiedzieć, czy wojna wybuchnie czy nie. Tego
                      nie wiedział nikt! Podejmując współpracę z Amerykanami godził się więc na to,
                      że w obiektach sprzedanych przez nbiego Amerykanom, w razie wojny, będą ginąć
                      jego koledzy - polscy oficerowie i zołnierze. Uważasz, że to jest figura
                      publiucystyczna czy propagandowa?
                      Polskie ( nie tylko zresztą polskie- wszystkie cywilizowane) prawo karne
                      odróżnia tzw zamiar ewentualny. (dolus eventualis) Oznacza to, w pewnym
                      skrócie, że sprawca odpowiada karnie nie tylko za te działania których skutki
                      chciał osiągnąć ale także za te które mogły wystąpić i które mógł przewi9dzieć
                      i na które się GODZIŁ!
                      Z prawnego punktu widzenia sprawa jest oczywista! Z moralno - etycznego także,
                      bo zdrada jest zdradą. Zdrada Narodu, nie systemu, estabilishmentu, sowieckiego
                      impewrializmu i temu podobnych propagandowych bzdetów! Dlatego dziwi mnie Twoja
                      deklaracja, że nie jesteś po żadnej stronie. W tej sprawie można być tylko po
                      jednej stronie - po stronie uczciwości i przyzwoitości! Pod warunkiem, że
                      przyjmuje się prawdziwe a nie polityczno - propagandowe założenia.
                      Pozdrawiam.
                      • iza.bella.iza Re: Od I.B.I. do Abi 05.02.04, 01:33
                        Kto ma oczy do czytania, niechaj czyta wprost, a nie doczytuje się między
                        wierszami.

                        Gość portalu: Abi napisał(a):

                        > Ale jak można spokojnie przyjmować porównanie Kuklińskiego z Jezusem, św.
                        > Pawłem, Hawlem czy Lutrem?

                        Nie porównałam Kuklińskiego z nikim. Przeczytaj na spokojnie to co napisałam -
                        mówiłam o tych wielkich postaciach, kiedy rozmawiałam z Marynatem o buncie.

                        > Wiem, powiesz, że ich zwolennicy także narażali się na....

                        Skąd wiesz, co powiem? Znasz mnie, czytasz w moich myślach?

                        > A dlaczego nie miał? Bo Solidarność nie płaciłaby żywymi dolarami? Taką
                        > możliwość miał każdy Polak w PRL - jeżeli miał przekonanie, że to ma jakiś .
                        > sens i miał ODWAGĘ! Taką jak Kuroń, Michnik, Moczulski, Geremek, Modzelewski,
                        > Borusewicz i wielu, wielu innych (Wałęsy celowo nie wymieniam, bo ten nigdy
                        > nie rozumiał o co chodzi)

                        Czy to Twoje przypuszczenia, czy masz na to, co twierdzisz jakieś dowody? Czy
                        Twoja wiedza na ten temat jest tak oparta na takich podstawach, jak wiedza na
                        temat tego, co inni zaraz powiedzą? Ja zadałam pytanie, bo nie wiem.

                        > Oto pytasz prowokacyjnie - kogo zdradził Kukliński - nas Polaków
                        > czy "peerelowski system"? I uważasz, jak sądzę te pytanie za retoryczne,
                        > prawda?

                        Znów to samo - znasz z góry moją odpowiedź. Po co więc pytasz? I znów się
                        mylisz, bo nie czytasz rozumem tylko emocjami. Pytanie postawiłam otwarte, bo
                        uważam, że w toczącej się tu dyskusji jest fundamentalne. Jeśli dla Ciebie to
                        prowokacja, to znaczy, że boisz się przemyśleć raz jeszcze swoje stanowisko. Ja
                        na to pytanie sama nie odpowiedziałam - fakt. Nie zrobiłam tego, bo włączyłam
                        się do dyskusji bez z góry postawionej tezy. Miałam nadzieję, że po rozsądnej
                        dyskusji znajdę odpowiedź.

                        > Otóż nie! Zdradził właśnie nas Polaków!!! Ciebie i mnie, marynata, mk co nic
                        > nadal nie rozumie, pieknoducha homosovieticusa i swoich kolegów oficerów i
                        > żołnierzy.

                        Posłuchaj, mk nie przyjmuje Twojej argumentacji i ma do tego prawo. Dlaczego na
                        tej podstwaie twierdzisz, że "nic nie rozumie"? Ty twierdzisz, że pułkownik
                        zdradził nas, inni myślą inaczej. Pokrzykiwaniem, obdarzaniem epitetami itp.
                        zachowaniem nikogo nie przekonasz. Zachowujesz się czasem jak ojciec, który
                        chce niegrzeczne dzieci postawić do kąta.

                        > Wydając Amerykanom tajne plany stanowisk dowodzenia, umocnień,
                        > bunkrów a także przewidywanych kierunków natarcia Wojska Polskiego w razie
                        > wojny - skazywał polskich żołnierzy i innych Polaków na śmierć i cierpienia!
                        > Uważasz, że przesadzam? No to posłuchaj!
                        > Po pierwsze - Kukliński został zwerbowany przez Amerykanów jeszcze w latach
                        > 70 - tych, kiedy nikomu nie śniło się o Solidarności. Ale - w 1976 roku
                        > powstała LEGALNA I JAWNA organizacja - Komitet Obrony Robotników!
                        > Po drugie - Szpicel który podpisał zobowiązanie i przesłał pierwszy donos(
                        > oficjalnie to sie nazywa meldunek ) pozostaje w wyłącznej dyspozycji swojego
                        > dysponenta. Może tylko - spełniać KAŻDE zadanie albo oddać się do dyspozycji
                        > wymiaru sprawiedliwości swojego kraju. Są jeszcze tzw. podwójni agenci ale to
                        > już baaardzo skomplikowane. W sprawie kuklińskiego są i takie sugestie ale
                        > dla mnie to nic nie zmienia.
                        > Po trzecie - Kukliński nie mógł wiedzieć, czy wojna wybuchnie czy nie. Tego
                        > nie wiedział nikt! Podejmując współpracę z Amerykanami godził się więc na to,
                        > że w obiektach sprzedanych przez nbiego Amerykanom, w razie wojny, będą ginąć
                        > jego koledzy - polscy oficerowie i zołnierze. Uważasz, że to jest figura
                        > publiucystyczna czy propagandowa?
                        > Polskie ( nie tylko zresztą polskie- wszystkie cywilizowane) prawo karne
                        > odróżnia tzw zamiar ewentualny. (dolus eventualis) Oznacza to, w pewnym
                        > skrócie, że sprawca odpowiada karnie nie tylko za te działania których skutki
                        > chciał osiągnąć ale także za te które mogły wystąpić i które mógł
                        > przewi9dzieć i na które się GODZIŁ!
                        > Z prawnego punktu widzenia sprawa jest oczywista! Z moralno - etycznego także,
                        > bo zdrada jest zdradą. Zdrada Narodu, niesystemu, estabilishmentu,
                        > sowieckiego impewrializmu i temu podobnych propagandowych bzdetów!

                        Uzasadniłeś swoje zdanie - nareszcie. Choć wymieniasz fakty i podpierasz się
                        prawem, ja mam jeszcz wątpliwości? A dlaczego? Bo sąd Rzeczpospolitej Polskiej
                        wydał ostatecznie inny werdykt i jest to dla mnie wystarczający powód do
                        namysłu.

                        > Dlatego dziwi mnie Twoja
                        > deklaracja, że nie jesteś po żadnej stronie.

                        Wyraźnie powiedziłam, że w TEJ (tzn. w toczącej się w TYM WĄTKU) dyskusji nie
                        opowiadam się po żadnej ze stron czyli ani za Tobą, ani za Twoimi oponentami.
                        Bo gdybym tak zrobiła, to musiałabym się zgodzić na wszystkie argumenty "za"
                        lub "przeciw" przytoczone przez dyskutantów.

                        > W tej sprawie można być tylko po
                        > jednej stronie - po stronie uczciwości i przyzwoitości! Pod warunkiem, że
                        > przyjmuje się prawdziwe a nie polityczno - propagandowe założenia.

                        Po takim dictum zwykle odbiera mi chęć do rozmowy. Ty masz monopol na prawdę i
                        każdy, kto podejmuje z Tobą polemikę, nawet nie bezposrednio, jest be. Twoje
                        pozdrowienia brzmią więc nieco groteskowo, mimo to odwzajemniam.

                        > Pozdrawiam.

    • homosovieticus Koniec zabawy marynacie, sprawdzam, karty na stół! 04.02.04, 21:34
      Marynacie nie wstydź się, odsłoń oblicze i powiedz
      Autor: Gość: Homosovieticus IP: *.gdynia.mm.pl
      Data: 04.02.2004 16:43 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując

      -------------------------------------------------------------------------------
      -
      skad czerpiesz wiedzę o poniższym.Podaj uprzejmie nazwiska filozofów na,
      których sie powołujesz.
      Ja powołuję się głównie na myśli Ajdukiewicza, J.M.Bocheńskiego, M.
      Zdziechowskiego.Balfoura, i o zgrozo własne.

      > Naukowcy specjalizujący się w tej tematyce używają pojęcia "etyka" w trzech
      > znaczeniach, które można by wręcz potraktować jako trzy działy etyki:
      >
      > 1 - jako nauki o moralności "jako takiej", jej historii, socjologii,
      > psychologii. O różnicach i zbieżnościach "faktów moralnych" z zakresami
      takich
      > pojęć jak: "prawo", "obyczaj", "etos", "honor", "tradycja"(w tym wypadku -
      > rycerska), "wychowanie"... Ten dział bywa nazywany "etologią".
      >
      > 2 - jako nauki normatywnej, której głównym celem jest ustalanie systemu
      > słusznych ocen i norm moralnych. Hierarchii wartości - umożliwiającej
      > odróżnianie w moralności obiegowej, powszechnej tego, co słusznie uchodzi za
      > moralnie cenne, od tego - czemu się tę cenność niesłusznie przypisuje.
      >
      > 3 - jako działu filozofii, "meta etyki" zajmującej się aksjologią i
      > deontologią od strony np. analizy "języka etycznego", struktury "wyobrażeń
      > moralnych" i funkcjonowaniu w obrębie nauki sądów o "wartościach"
      > i "powinnościach".
      >
      Czytająć Ciebie przychodzi mi na myśl powiedzenie Einsteina ,że jak się dobrze
      rozumie problem to najprostrzymi słowami, a nawet na palcach, można
      bliżniemu go wytłumaczyc.
      Próbowałem odpowiedziec na trzy pytania "Co" zdradził, "Kogo" zdradzil i czy
      nalezy mu się szacunek Rodaków?
      Rozumiem ,że ułatwiłeś swoimi barokowymi wywodami znalezienie odpowiedzi na
      wszystkie trzy pytania.

      • Gość: Abi Re: Koniec zabawy radziecki komisarzu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 22:51
        Koniec z tymi kłamstwami! O filozofi mozemy sobie pogadać przy innej okazji -
        tu liczą się FAKTY, FAKTY! A te są druzgocące dla popleczników zdrajcy! Szpieg
        jest szpieg a zdradea jest zdradą! I tyle!
        • Gość: Homosovieticus Abi nie kompromituj się, odpowiadamy na konkretne IP: *.gdynia.mm.pl 04.02.04, 23:16
          pytania dotyczace postępku Kuklińskiego.
          Jakieś doktrynerstwo determistyczne wyłazi z Ciebie!
          Wiecej własnej pracy umysłowej, mniej zapalczywosci i niemadrego pokrzykiwania.

          • Gość: Abi Komisarzu! Litości, Ty nic nie czytasz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 23:56
            • Gość: homosovieticus Abi czytać nie znaczy rozumieć staraj się mysleć! IP: *.gdynia.mm.pl 05.02.04, 00:18
            • Gość: mk abi - 3 pytania... IP: *.twcny.rr.com 05.02.04, 02:45
              1 - czy czytales ksiazke Jozefa Szaniawskiego o RK?
              2 - czy czytales ksiazke Benjamina Weisera'a o RK?
              3 - na jakich innych zrodlach opierasz swoje 'wywody' (zacytuj)?
        • Gość: rafal Re: Koniec zabawy radziecki komisarzu! IP: *.proxy.aol.com 05.02.04, 03:08
          Koncowka tego watku zostala zdominowana przez 2 - XVII wiecznych
          "blednych rycerzy" (Don Kichot sie klania), zapominajacych o czasie w ktorym
          sie znajduja.
          Podejmowanie decyzji, a nie frustracje moralne charakteryzuja nasze czasy.
          Kuklinski dokonal (w samym sobie) WLASCIWEGO WYBORU. Punkt.
          Panow przekomarzania z infantylna (sadzac po nicku) osoba i Panow analizy sa na
          poziomie kilkunastoletniego "dobrze wychowanego" dziecka.
          Wnosza do dyskusji tylko bla-bla.
          • w_v_w Podsumowanie..... 05.02.04, 07:48
            ...obseguium amicos veritas, odium parit...
            Szalom!
            Wawerka
            • Gość: Homosovieticus Re: Podsumowanie...REVENONS A NOS MOUTONS IP: *.gdynia.mm.pl 05.02.04, 09:39
              na poczatku była zachęta do samodzielnej próby odpowiedzi na pytania
              postawione w watku.Starałem się bez błedów logicznych odpowiedzieć na nie.
              Wniosek narzucał się sam.Mogę zrozumieć "gorace serce" Abiego i naturalny w
              jego wieku brak wiedzy, o strasznie zagmatwanych przez najrozmaitrzych
              ideologów, pojeciach etyki i moralnosci, a właśnie ocena postepku Kuklińskiego
              na tych obszarach miała być przez nas dokonana.Dziwi mnie bardzo natomiast,
              unikanie wysiłku umysłowego przez tych ,którzy dają do zrozumienia ,że na taki
              wysiłek ich stać.
              Kochana Wawerko , marynacie i wszyscy oponenci, "sapientis est mutare
              consilium" nie powinniście zakładać ,że się do nich nie pragnę zaliczać.
              Jasno argumentujcie.

              SAPERE AUDE
              :))

              • w_v_w Re: Podsumowanie...REVENONS A NOS MOUTONS 05.02.04, 10:13
                Revenons....nie uważasz,że pora raczej skonczyć?
                dar rozumienia to dar Boży, nie każdemu dany, wiec
                niech każdy zostanie przy swoim, mamy do tego prawo;)
                Wiele postaci budzi emocje, Każdy ma swoja legende
                i tylko swoją i nia podąża....
                Szalom!
                Wawerka
                • Gość: Homosovieticus REVENONS A NOS MOUTONS IP: *.gdynia.mm.pl 05.02.04, 11:15
                  w_v_w napisał:

                  > Revenons....nie uważasz,że pora raczej skonczyć?
                  > dar rozumienia to dar Boży, nie każdemu dany,wiec

                  Moim zdaniem, Ci co go otrzymali maja też i obowiazek dzielenia sie nim z
                  innymi. Szanujac wolnosc wyboru ale nie szczedząc trudu tłumaczen.Repetito
                  erst mater studiorum.

                  > niech każdy zostanie przy swoim, mamy do tego prawo;)
                  > Wiele postaci budzi emocje, Każdy ma swoja legende
                  > i tylko swoją i nia podąża....
                  > Szalom!
                  > Wawerka

                  Nie jestem pewien, czy kazdy forumowicz ma swoja legendę.Wiekszosc nie ma
                  żadnych i podatna jest na przyjmowanie najłatwiejszych.Tak niestety myslę
                  czytajac forumowe posty.
                  • w_v_w Re: REVENONS A NOS MOUTONS 05.02.04, 16:55
                    Czy jestes pewien że dostąpiłeś łaski rozumienia?
                    A moze Ty bładzisz?
                    Mówisz,ze niektórzy Forumowicze nie maja swojej legendy , a może to jest
                    właśnie ich legenda, my tego strajmy sie nie oceniać.
                    Może dlatego,że jest u nas upadek wszelkich wartości i autorytetów
                    to na siłe szukamy "gwiazdy".
                    Autorytet, bohater mocno zdewaluowane pojecia.
                    Powołujemy sie na JP II, ale czy zyjemy według jego przekazów,
                    czy Kuklińskiego nalezy naśladowac bo wg niekórych to bohater?
                    Może jest u nas tak źle,dlatego, ze jest za duzo takich co poczuli "misje"
                    Może za mało w nas wiary, tej wiary w Boga lub inny byt.
                    A przede wszystkim pracy, tej pracy od podstaw takiej pozytywistycznej.
                    Szalom!
                    wawerka
                    • Gość: Szołem-Ałejchem Re: REVENONS A NOS MOUTONS IP: *.gdynia.mm.pl 05.02.04, 17:39
                      Wawerko miła!
                      w_v_w napisał:

                      > Czy jestes pewien że dostąpiłeś łaski rozumienia?

                      po trzykroć nie.Użyłem zwrotu który sama zaproponowałaś i starałem sie
                      logiczny z niego wyprowadzic wniosek.

                      > A może Ty bładzisz?
                      wielce to prawdopodobne i dlatego "szukam prawdy u innych" jesli jej nie
                      znajduję to kpiąc z ich nadetej madrosci odchodzę.Mym mistrzem w dochodzeniu
                      do wiedzy pewien starożytny postawny brzydal, mąz swojej żony, Ksantypy.

                      > Mówisz,ze niektórzy Forumowicze nie maja swojej legendy , a może to jest
                      > właśnie ich legenda, my tego strajmy sie nie oceniać.

                      Z jakiego powodu mamy starac sie nie oceniac? Złe legendy rodzić mogą i
                      utrwalać "złą rzeczywistosc"
                      Mamy przecież narzędzia do takiej oceny.Jest nim ROZUMOWANIE oparte o DEKALOG.
                      Znasz lepszy fundament, na którym mozna oprzeć jakikolwiek sąd.

                      > Może dlatego,że jest u nas upadek wszelkich wartości i autorytetów
                      > to na siłe szukamy "gwiazdy".

                      Ten upadek autorytetow jest wynikiem swiadomej akcji majacej na celu
                      wychodowanie nowego homo, homoekonomicusa.Nie nalezy poddawac sie bez
                      sprzeciwu temu zabiegowi.

                      > Autorytet, bohater mocno zdewaluowane pojecia.
                      > Powołujemy sie na JP II, ale czy zyjemy według jego przekazów,

                      Nie potrafimy tak wszyscy żyć, ale mamy nakreslony ideał -kierunek - mozemy
                      tak więc żyć.Wybór nalezy do nas.Pamietać trzeba jednak ze łatwe rzadko bywa
                      dobre.
                      > czy Kuklińskiego nalezy naśladowac bo wg niekórych to bohater?

                      Przekładac nalezy wybor dobra ogółu nad dobro własne.

                      > Może jest u nas tak źle,dlatego, ze jest za duzo takich co poczuli "misje"

                      Jesli o mnie myslisz to żadnej misji nie czuję i sprawdzam codziennie czy
                      wokół mojej durnej głowy nic sie nie jarzy.Nie mów tylko ,że głupota jest
                      ciemna. :)
                      > Może za mało w nas wiary, tej wiary w Boga lub inny byt.

                      Nie znam zadnego innego bytu oprocz BOGA OSOBOWEGO wartego wiary człowieka
                      szarpanego przez niepokoje poznawcze.
                      > A przede wszystkim pracy, tej pracy od podstaw takiej pozytywistycznej.

                      Filozofia - i jej praktyczne skutki - wynaleziona przez Comtea zwana
                      pozytywizmem, to jeszcze jeden zabobon, którego nas bezwstydnie w szkołach i
                      uniwersytetach nauczano.Widać to i u innych dyskutantów forumowych.
                      > Szalom!
                      > wawerka
                      Szalom!
                      • w_v_w Re: REVENONS A NOS MOUTONS 05.02.04, 20:18
                        Gość portalu: Szołem-Ałejchem napisał(a):

                        > Wawerko miła!
                        Ciesze sie ,ze nie umieściłes tego w cudzysłowach, chociaz
                        przywołanie Ksantypy aby odnieśc sie do Sokratesa rozbawiło
                        mnie, bardzo lubie ludzi inteligentnych z fantazja i polotem,
                        dlatego tez odniose sie do Twego posta, chociaz juz nie miałam
                        ochoty tutaj zaglądać
                        >
                        Użyłem zwrotu który sama zaproponowałaś i starałem sie
                        > logiczny z niego wyprowadzic wniosek.

                        Własnie logiczny wniosek i to jest ta róznica prawdopodobnie, która na Forum
                        nie pozwala nam sie zgodzic. Jako męzczyzna jesteś analitykiem, starasz sie
                        mysleć logicznie, zwłaszcza,że powołujesz sie na filozofa Mistrza w tym
                        wzgledzie. Natomiast kobiety na ogól nie kieruja sie logiką, /tutaj pewnie
                        śmiech/ rozwiązuja dylematy w zupełnie inny sposób równie skuteczny.
                        Chcesz narzucic swoj sposób myslenia i rozumowania innym przytaczasz moc
                        argumentów wg Ciebie aksjomatów. Natomiast ja biedna niewiasta, nie analizujac,
                        bo to dla mnie strata czasu wygłaszam pogląd bez odpowiedniej wg Ciebie
                        argumentacji, dlatego,ze intuicja to jest ten odpowiednik logiki meskiej
                        podpowiada mi, ze osoba o której piszemy to zły człowiek.

                        Czy warto powoływac sie na Sokretesa, co z tego ,że dochodził do prawdy, koniec
                        Jego był marny. Czy warto? W mysl "prawda nas wyzwoli"

                        Złe legendy rodzić mogą i
                        > utrwalać "złą rzeczywistosc"

                        Zapewne wiesz jeden filozof wymyślił idealne Państwo, czy udało sie komuś
                        stworzyć taki model?

                        > Mamy przecież narzędzia do takiej oceny.Jest nim ROZUMOWANIE oparte o DEKALOG.
                        > Znasz lepszy fundament, na którym mozna oprzeć jakikolwiek sąd.

                        Dekalog niezły fundament masz racje, ale czy rzeczywisty zobacz ile tysiecy lat
                        rózni próbuja wyegzekwować i z jakim skutkiem.
                        >
                        > > Może dlatego,że jest u nas upadek wszelkich wartości i autorytetów
                        > > to na siłe szukamy "gwiazdy".
                        >
                        > Ten upadek autorytetow jest wynikiem swiadomej akcji majacej na celu
                        > wychodowanie nowego homo, homoekonomicusa.Nie nalezy poddawac sie bez
                        > sprzeciwu temu zabiegowi.

                        Prosze nie, tylko nie "spiskowa teoria dziejów"
                        >
                        > > Autorytet, bohater mocno zdewaluowane pojecia.
                        > > Powołujemy sie na JP II, ale czy zyjemy według jego przekazów,
                        Pamietać trzeba jednak ze łatwe rzadko bywa
                        > dobre.

                        ale również nalezy pamietac,ze nie wszystko co trudne bywa dobre.

                        >
                        > Przekładac nalezy wybor dobra ogółu nad dobro własne.

                        To dobro ogółu to było RK subiektywne odczucie pamietaj o tym.;)
                        >
                        > > Może jest u nas tak źle,dlatego, ze jest za duzo takich co poczuli "misje"
                        >
                        > Jesli o mnie myslisz to żadnej misji nie czuję i sprawdzam codziennie czy
                        > wokół mojej durnej głowy nic sie nie jarzy.Nie mów tylko ,że głupota jest
                        > ciemna. :)

                        jesli chodzi o "misje" nie, nie Ciebie miała na mysli
                        co do głupoty, to "zwykła głupota" jest o wiele gorsza od tej "uczonej głupoty"
                        >
                        > Nie znam zadnego innego bytu oprocz BOGA OSOBOWEGO wartego wiary człowieka
                        > szarpanego przez niepokoje poznawcze.

                        o widzisz i to CIe mocno ogranicza, niestety...

                        > > A przede wszystkim pracy, tej pracy od podstaw takiej pozytywistycznej.
                        > Filozofia - i jej praktyczne skutki - wynaleziona przez Comtea zwana
                        > pozytywizmem, to jeszcze jeden zabobon, którego nas bezwstydnie w szkołach i
                        > uniwersytetach nauczano.Widać to i u innych dyskutantów forumowych.

                        Tu musze sie przyznac, zażartowałm sobie pozytywizmem, również uważam ten czas
                        moze nie za zabobon, ale czas ogromnej hipokryzji, tak ogólnie.

                        > Szalom!
                        Wawerka
                        • Gość: homokapitulant Re: REVENONS A NOS MOUTONS IP: *.gdynia.mm.pl 05.02.04, 23:45
                          Udajacy uczonego chłop z intuicją Damy nie dyskutuje.
                          Niech mi wolno będzie dłoń ucałowac Pani.
                          ;-))
                          Miło było!
                          • w_v_w Re: REVENONS A NOS MOUTONS 06.02.04, 07:37
                            I właśnie do tego poziomu powinnismy dązyć,
                            dobrze,że trafiłam na Forumopwicza z poczuciem humoru
                            Dlaczego nie być "blondynką", sprawianie przyjemnosći
                            to moja "misja":)))
                            Wbrew pozorom "uczoność" można polączyć z "intuicja"
                            pozdrawiam
                            Wawerka, nie Ksantypa:)))
                            • homosovieticus Re: REVENONS A NOS MOUTONS 06.02.04, 18:24
                              w_v_w napisał:

                              > I właśnie do tego poziomu powinnismy dązyć,
                              > dobrze,że trafiłam na Forumopwicza z poczuciem humoru
                              > Dlaczego nie być "blondynką", sprawianie przyjemnosći
                              > to moja "misja":)))
                              > Wbrew pozorom "uczoność" można polączyć z "intuicja"
                              > pozdrawiam
                              > Wawerka, nie Ksantypa:)))

                              Prosiłbym łaskawa i Piekna Pani o garść szczegółów ona temat technik
                              łączenia "uczoności" z "intuicja".
                              Od lat prowadzę skomplikowane badania i eksperymenty naukowe własnie w tym
                              obszarze niewiedzy ludzkiej.
                              • w_v_w Re: REVENONS A NOS MOUTONS 10.02.04, 06:58
                                Szanowny Panie,
                                prosba o szczegóły,
                                toż to tajna broń kobiet,
                                zdradzac strategie?
                                To lepiej od razu poddać sie...
                                Chyba nie oto chodzi "by złapać kóliczka,
                                lecz gonic GO"
                                pozdrawiam
                                Wawerka
                                • homosovieticus Re: REVENONS A NOS MOUTONS 11.02.04, 06:01
                                  w_v_w napisał:

                                  > Szanowny Panie,
                                  > prosba o szczegóły,
                                  > toż to tajna broń kobiet,
                                  > zdradzac strategie?
                                  > To lepiej od razu poddać sie...
                                  > Chyba nie oto chodzi "by złapać kóliczka,
                                  > lecz gonic GO"
                                  > pozdrawiam
                                  > Wawerka
                                  Ależ moja droga gonimy żeby złapać.z babytym doswiadczeniem mniej gonimy
                                  wiecej wabimy.
                                  :))
                                  miam, miam
      • Gość: marynat Re: Koniec zabawy marynacie, sprawdzam, karty na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 19:36
        homosovieticus napisał:
        > Ja powołuję się głównie na myśli Ajdukiewicza,
        > J.M.Bocheńskiego,
        > M.Zdziechowskiego. Balfoura, i o zgrozo własne...

        To zawsze coś, na początek...
        Prof. Władysław Tatarkiewicz, w swej zwięzłej, bo tylko
        trzytomowej, "Historii Filozofii" omawia ok 2500 filozofów
        i powołuje sie na ok 2 tysiące autorów prac o myśli filozoficznej oraz
        filozofach. Jeszcze sporo przed Tobą. Ale nie łam się.
        Jak pisał Mao w swej "czerwonej książeczce":
        "Nawet najdłuższy marsz zaczyna się od pierwszego kroku",
        a potem juz jakoś leci.
        • Gość: Homosovieticus Marynat z ojcem Mao biją homosovieticusa IP: *.gdynia.mm.pl 05.02.04, 23:25
          Gość portalu: marynat napisał(a):

          > homosovieticus napisał:
          > > Ja powołuję się głównie na myśli Ajdukiewicza,
          > > J.M.Bocheńskiego,
          > > M.Zdziechowskiego. Balfoura, i o zgrozo własne...
          >
          > To zawsze coś, na początek...
          > Prof. Władysław Tatarkiewicz, w swej zwięzłej, bo tylko
          > trzytomowej, "Historii Filozofii" omawia ok 2500 filozofów
          > i powołuje sie na ok 2 tysiące autorów prac o myśli filozoficznej oraz
          > filozofach. Jeszcze sporo przed Tobą. Ale nie łam się.
          > Jak pisał Mao w swej "czerwonej książeczce":
          > "Nawet najdłuższy marsz zaczyna się od pierwszego kroku",
          > a potem juz jakoś leci.

          Niepoprawny marynacie dumny jak gęsi co Rzym zbawiły.
          Ponieważ przytaczasz terminologię stricte profesjonalną, poprosiłem żebys
          podał nazwiska filozofow na których pracach budujesz swoje rozumowanie.Sam to
          uczyniłem i liczyłem ,że obronca europejskiej tradycji rycerskiej podejmie
          rękawice.
          A tu znowu unik.Zachowujesz sie marynacie nie jak rycerz, ani nawet nie jak
          jego giermek, ale jak uparty i niedouczony młokos umysłowy z zacięciem dawnego
          powiatowego propagandzisty jedynie słusznej filozofii, marksistowskiej
          oczywiście.Nota bene, nikt poważny z filozofów nie uważał i nie uważa Marksa
          za filozofa pomimo ,że "Kapitał" jest lekturą na wielu amerykanskich
          uniwersytetach.Marks jest do dzisiaj cenionym krytykiem kapitalizmu.Filozofii
          nigdy nie uprawiał.To za niego uprawiali i zupełnie podobnie jak Ty,
          ideolodzy leninizmu.

          Prof.Tatarkiewicz był historykiem filozofii i ...co ma piernik do wiatraka.
          Nie wiem co pisał Mao w swej ksiazeczce ale domyslam się że ten
          poziom "filozofowania"jest dla Ciebie odpowiednim.
          Złośliwe dowcipaski pod moim adresem to jedyne co wnosisz od siebie do
          sporu.Jak na prymusa z okresu powszechnej wysokiej oświaty, co w dodatku ma
          Dziadka, który uważał Generała Andersa za dobrego polityka - dowódcą był
          znakomitym, wszyscy którzy pod Nim słuzyli pisali o tem - to i tak
          sporo.Możesz być dumny z siebie.
          Prawie mnie przekonałeś!
          • Gość: marynat Re: Marynat z ojcem Mao biją homosovieticusa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 00:03
            Gość portalu: Homosovieticus napisał(a):

            > Prawie mnie przekonałeś!

            Błagam, tylko nie to! Powiedz, że żartowałeś. Pleeeease!
            To juz wolę, gdy do mnie się zwracasz per "ideolodzy leninizmu"...



            • Gość: Homosovieticus Re: Marynat z ojcem Mao biją homosovieticusa IP: *.gdynia.mm.pl 06.02.04, 00:17
              Gość portalu: marynat napisał(a):

              > Gość portalu: Homosovieticus napisał(a):
              Lipa! znowu lipa, powinno być : miedzy innymi napisał.

              > > Prawie mnie przekonałeś!
              >
              > Błagam, tylko nie to! Powiedz, że żartowałeś. Pleeeease!

              Nie dobija się koni a szczegolnie Bożych, żartowałem!
              > To juz wolę, gdy do mnie się zwracasz per "ideolodzy leninizmu"...

              zostajesz dla mnie marynatem, dobrze mi sie kojarzy

              Oni ( ci ideolodzy) byli bardziej wyrafinowani w dialektyce niż ty marynacie w
              smaku, nie uwierzysz, ale logika stała w CCCP na najwyższym światowym poziomie.
              A w "demoludach" prawie zero poziomu.
              Ciekawe nieprawdaż?
              • Gość: marynat Re: Marynat z ojcem Mao biją homosovieticusa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 03:00
                Gość portalu: Homosovieticus napisał(a)
                (prawdopodobnie sam, ale miedzy innymi):

                > ...nie uwierzysz, ale logika stała w CCCP na najwyższym światowym poziomie.

                A niby czemu mam nie uwierzyć?
                Jezykoznawstwo, poniekąd, również mieli niekiepskie. A Trofim Łysenko odkrył
                dziedziczenie cech nabytych... Te i inne sukcesy oraz losy ich autorów,
                stosowane metody badawcze a także ich skutki bardzo obrazowo opisywał sowiecki
                matematyk Aleksander Sołżenicyn. Znał temat z autopsjii...

                > Ciekawe nieprawdaż?

                Prawdaż.
                • homosovieticus Re: Marynat z ojcem Mao biją homosovieticusa 09.02.04, 00:05
                  Gość portalu: marynat napisał(a):

                  > Gość portalu: Homosovieticus napisał(a)
                  > (prawdopodobnie sam, ale miedzy innymi):
                  >
                  > > ...nie uwierzysz, ale logika stała w CCCP na najwyższym światowym poziomie
                  > .
                  >
                  > A niby czemu mam nie uwierzyć?
                  > Jezykoznawstwo, poniekąd, również mieli niekiepskie. A Trofim Łysenko odkrył
                  > dziedziczenie cech nabytych... Te i inne sukcesy oraz losy ich autorów,
                  > stosowane metody badawcze a także ich skutki bardzo obrazowo opisywał
                  sowiecki
                  > matematyk Aleksander Sołżenicyn. Znał temat z autopsjii...
                  >
                  > > Ciekawe nieprawdaż?
                  >
                  > Prawdaż.

                  Ten matematyk to kregi liczył?
                  dobrze pamietam?
    • Gość: Homosovieticus Marynacie "salus rei publicac suprema lex esto" IP: *.gdynia.mm.pl 05.02.04, 10:53
      Marynacie poniżej, Twoje własne słowa z postu „Było minęło o ciszej nad tą
      trumną”

      „CO ZDRADZIŁ? Tajemnice Układu Warszawskiego i LWP.
      KOGO ZDRADZIŁ? Establishment partyjno-wojskowy, którego sam był wychowankiem i
      sprawnie funkcjonującą częścią.
      WYKIWAŁ: Jaruzelskiego, Siwickiego, Kiszczaka i całe WSW z jego wywiadem i
      kontrwywiadem.”

      Można by o nim zrobić film jak o jakimś Wallenrodzie, Klossie, Stirlitzu i
      Sorgem - 4 w jednym!

      TYLKO JEST JEDNO, ALE! Tamci szpiegowali i robili dywersję U OBCYCH.”

      Drogi Marynacie!
      Po raz drugi ulegasz wpływom rozpowszechnionym szeroko zabobonom dotyczacym
      etyki rozumianej jako "zespołowi zasad postepowania ludzkiego"
      Przydarzyło Ci się to poprzednio, kiedy starałes sie nas przekonać,że istnieje
      coś na kształt "etyki naukowej" - tak zrozumiałem schowanie się za KANTA -
      co miałoby oznaczać,że z nauki można się dowiedzieć, jak powinniśmy postępować
      w zyciu.Oczywistość tego zabobonu wynika z tąd ,że nauka zajmuje się tylko
      faktami - inaczej, tym co jest - a z tego ,że coś jest, a więc z wiedzy o
      faktach, nie wynika nigdy co ma być, a wiec żadna dyrektywa , norma czy zasada
      postepowania człowieka.Co prawda, aby móc powziąść poprawna decyzję, człowiek
      musi także znać pewne fakty - ale ta wiedza sama jeszcze nie wystarcza -
      potrzeba nadto przyjecia zasady etycznej.Z faktu ,że homosovieticus jest chory
      nie wynika jeszcze, że Marynat będacy jego kolegą powinien go odwiedzić.Aby
      taki wniosek wyciagnąć mógł Marynat, musi On wyznawać zasadę moralna: "chorego
      i odosobninionego kolegę należy odwiedzić".
      Bez tej etycznej przesłanki żadna decyzja nie jest możliwa.A tej przesłanki
      nie da się uznać z żadnej wiedzy o faktach naukowej czy nie naukowej.
      Wierzenie w naukową etykę jest więć zabobonem.
      Quod erat demonstrandum.

      A co proponujesz nam na deser?
      Oto Twoje zdanie:
      "TYLKO JEST JEDNO, ALE! Tamci szpiegowali i robili dywersję U OBCYCH."

      Pani Dulska mogłaby być dumną z Ciebie, gdybyś naprawdę tak myślał.
      Moralność Pani Dulskiej jest szeroko rozpowszechniona w swiecie i pieknie ja
      uosabiał Kali "W pustyni i w Puszczy".Zapewne pamietasz słynne i zarażliwe -
      jak sie okazało - "że jak Kali ukraść to dobrze a jak Kalemu to żle"
      • Gość: marynat Re: Marynacie "salus rei publicac suprema lex est IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 19:55
        Wojsko w państwie, to jak pies w gospodarstwie. Ma bronić terytorium przed
        obcymi. Za to dostaje michę. Kiedy pies zwariuje i zaczyna się łasić do
        obcych, a na swoich warczy - to znak, ze porządek rzeczy został zakłócony.
        Mówisz, że myślisz. To pomyśl - co jest w państwie czym czego?

        Ale w jednym masz rację - kiedy generałom zaczyna sie wydawać, że mogą
        rządzić - pułkownikom też może odbić. Ale to jest chore. A patologii nie
        należy mylić z cnotą.

        Pozdrawiam M.
        • w_v_w Re: Marynacie "salus rei publicac suprema lex est 05.02.04, 23:25
          Marynat synteza prosta, trafna
          i ucieszna ze wszech miar,
          gdybyś nie był taki "kwaśny"
          poprosiłabym Cie o reke:)))))
          PS ciekawe czy to sa argumenty?
          :)
          Wawerka
          • Gość: homowątpiący Re: Marynacie "salus rei publicac suprema lex est IP: *.gdynia.mm.pl 05.02.04, 23:49
            w_v_w napisał:

            > Marynat synteza prosta, trafna
            > i ucieszna ze wszech miar,
            > gdybyś nie był taki "kwaśny"
            > poprosiłabym Cie o reke:)))))
            > PS ciekawe czy to sa argumenty?
            > :)
            > Wawerka

            Pani czy aby na pewno Damą jesteś?
            Byłbym niepocieszonym.
            ;((
            • w_v_w Re: Marynacie "salus rei publicac suprema lex est 06.02.04, 07:42
              Gość portalu: homowątpiący napisał(a):

              > Pani czy aby na pewno Damą jesteś?
              > Byłbym niepocieszonym.
              > ;((
              Zapewniam, ze jestem, chociaż czasami
              trudno dostrzec.!!!
              Najlepsze jest to co niewidocze dla "oczu"
              To tylko 4,5 godziny:)))
              pozdrawiam
              Wawerka
              • Gość: Homouspokojony Re: Marynacie "salus rei publicac suprema lex est IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.04, 16:36
                w_v_w napisał:

                > Gość portalu: homowątpiący napisał(a):
                >
                > > Pani czy aby na pewno Damą jesteś?
                > > Byłbym niepocieszonym.
                > > ;((
                > Zapewniam, ze jestem, chociaż czasami
                > trudno dostrzec.!!!
                > Najlepsze jest to co niewidocze dla "oczu"
                > To tylko 4,5 godziny:)))
                > pozdrawiam
                > Wawerka

                Czuje się usatysfakcjonowany.
                4,5 godziny piszecie?
                A no zobaczymy!
                • w_v_w Re: Marynacie "salus rei publicac suprema lex est 06.02.04, 19:11
                  Jestes człowiekiem o wielu
                  obliczach:)))
                  nie rozumiem formy "piszecie"
                  Wawerka jest jedna;)))
                  pzdr!
                  • Gość: Homosovieticus Re: Marynacie "salus rei publicac suprema lex est IP: *.gdynia.mm.pl 08.02.04, 13:18
                    w_v_w napisał:

                    > Jestes człowiekiem o wielu
                    > obliczach:)))
                    > nie rozumiem formy "piszecie"
                    > Wawerka jest jedna;)))
                    > pzdr!
                    Wy wawerka, nie mówcie ,że nie rozumiecie,bo wy dobrze rozumiecie,ja nie
                    rozumiem jak wy wawerka mozecie tego nie rozumiec?
                    Czy teraz rozumiecie?
                    :))
                    • w_v_w Szkoda, że jesteś taki małostkowy....:( 08.02.04, 15:11
                      Nie jestem Wy, powiem więcej nigdy nie byłam,
                      jestem osobą od zawsze wolną i niezalezna,
                      bez wzgledu na to co sie działo.
                      Tak więc wnioski,które wyciagląłes są błedne,
                      śmiem twierdzić,że w innych sprawach też sie mylisz.
                      :)
                      Wawerka
                      • homosovieticus Re: Szkoda, że jesteś taki durny imałostkowy....:( 08.02.04, 22:43
                        w_v_w napisał:

                        > Nie jestem Wy, powiem więcej nigdy nie byłam,
                        > jestem osobą od zawsze wolną i niezalezna,
                        > bez wzgledu na to co sie działo.
                        > Tak więc wnioski,które wyciagląłes są błedne,
                        > śmiem twierdzić,że w innych sprawach też sie mylisz.
                        > :)
                        > Wawerka

                        pisałem, że durny, więć nie dziwota ,że myli się cięgiem
                        Zostawcie nadzieję wy którzy zaczynacie z nim dialog.
                        Durny ,po prostu durny.
        • Gość: homosovieticus Re: Marynacie "salus rei publicac suprema lex est IP: *.gdynia.mm.pl 05.02.04, 23:35
          Gość portalu: marynat napisał(a):

          > Wojsko w państwie, to jak pies w gospodarstwie. Ma bronić terytorium przed
          > obcymi. Za to dostaje michę.

          Nie tak było i nie tak jest.Wojsko to siła - podobnie jak pieniadz - dzieki
          której uprawia się w tym swiecie politykę.
          Przykładów od starozytnosci liczac a na Iraku kończac nadto.

          Kiedy pies zwariuje i zaczyna się łasić do
          > obcych, a na swoich warczy - to znak, ze porządek rzeczy został zakłócony.
          > Mówisz, że myślisz. To pomyśl - co jest w państwie czym czego?

          Cogito ergo sum
          >
          > Ale w jednym masz rację - kiedy generałom zaczyna sie wydawać, że mogą
          > rządzić - pułkownikom też może odbić. Ale to jest chore. A patologii nie
          > należy mylić z cnotą.
          Też jestem tego zdania
          >
          > Pozdrawiam M.
          Pozdrawiam HS
          • Gość: marynat Re: Marynacie "salus rei publicac suprema lex est IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 01:27
            Gość portalu: homosovieticus napisał(a):

            > Cogito ergo sum

            A ja na to: Sum ergo cogito!..
            Vive la petite différence!!!
            • homosovieticus Re: Marynacie "salus rei publicac suprema lex est 06.02.04, 01:30
              Gość portalu: marynat napisał(a):

              > Gość portalu: homosovieticus napisał(a):
              >
              > > Cogito ergo sum
              >
              > A ja na to: Sum ergo cogito!..
              > Vive la petite différence!!!

              Jakoś tego drugiego nie wykazałes.Obecność zauważyłem.
              :))
              • Gość: Abi Moja mila Izabello ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 00:36
                W pierwszych słowach mojego postu pozdrawiam Cię i zapewniam, że krowa mi nie
                zdechła, czego i Tobie życzę!
                Pozwoliłem sobie na ten żart na wstępie licząc, że nie tylko go zrozumiesz ale
                i właściwie przyjmiesz. Twoja odpowiedź na moje "dywagacje" bardzo mnie
                zasmuciła. Zrozumiałem, że część tego, co chciałem przekazać dyskutantom w
                sprawie Kuklińskiego spotyka się z pewnym oporem albo niezrozumieniem. To
                oczywiście moja wina. Nie mam złudzeń, że przekonam "mk" ale do Ciebie moje
                argumenty powinny dotrzeć.
                PRZEPRASZAM!
                Głównie za formę,bo co do meritum, pozostaję przy swoim zdaniu. Proszę jednak,
                abyś przed ostatecznym mnie potępieniem, zechciała wziąć pod uwagę parę
                okoliczności.
                Po pierwsze - jestem od Ciebie (i chyba reszty uczestników tego sporu) dużo
                starszy. Móglbym zapewne mówić do Ciebie - Córciu i to bym jakoś zniósł ale
                mówienie do mk czy homosovieticusa - syneczku, przekracza moją wrodzoną ( nie
                koniunkturalną!) tolerancję.
                Po drugie - i najważniejsze, nie przystąpiłem do tej dyskusji z jakimikolwiek
                wątpliwosciami. Żadne, podkreślam, ŻADNE tzw. "argumenty" nie są w stanie
                zmienić mojej oceny Kuklińskiego. Może stąd Twoje wrazenie, że " zachowuję się
                jak ojciec, który chce niegrzeczne dzieci postawić do kąta" Tak! Oczywiście,
                nie zamierzam nikogo stawiać w kącie, pod warunkiem, że uzywa w dyskusji
                argumentów uczciwych. Po za tym, odbyłem już takich dyskusji sporo i wiem
                jakie "argumenty" zostaną przytoczone. Stąd mogę łatwo je przewidzieć, co
                powoduje Twoją dodatkową frustrację.
                Co do formy. Córciu! ( sorry, liczę na wyrozumiałość dla starszego pana) - to
                nie jest dyskusja podczas panelu na temat etyki czy moralności! To jest
                dyskusja POLITYCZNA!!! To tak, jakbyś miała chęć pooglądać w Paryżu nocne zycie
                i zamiast do Moulin Rouge wdepnęłabyś do zwykłego burdelu! Tak, wybacz, to
                życie!
                Zarzucasz mi, że źle traktuję "mk" mówiąc, ze on nic nie rozumie. Moja miła!
                Toż to jest z mojej strony szczyt elegancji! W dyskusji politycznej to jest
                jedno z łagodniejszych określeń! Nie chciałem napisać, że "mk" jest draniem,
                durniem, czy cymbałem, żeby nie podgrzewać temperatury tego dialogu. Ale
                mógłbym, zwłascza, że "mk" dostarcza mi nader obficie uzasadnień dla takich
                określeń! Przesadzam? Proszę bardzo! Otóż proponuje mi on
                przeczytanie "ksiązki" (he he he!} niejakiego Szaniawskiego na temat
                Kuklińskiego. Wiesz kto to jest Szaniawski? Nie? I słusznie! Dla wyjaśnienia -
                to tak, jak by mi ktoś proponował, abym starał się zrozumieć Hitlera i
                hitleryzm na podstawie lektury twórczości Goebbelsa! I oczekujesz, ze ja będę
                spokojny?
                Oczekujesz, że będę traktował "mk" jak kazdego innego uczestnika tej rozmowy,
                z nalezytą estymą i zsacunkiem. Pzeprazszam, jak mogę tak traktować kogoś, kto
                odrzuca elementarne pojecie narodu i twierdzi, że naród to ci którzy są
                przeciwko Jaruzelowi, stanowi wojennemu itd! Reszta, wg tego "ideologa" to nie
                Naród! Resztę można powiesić, rozstrzelać czy bezkarnier ZDRADZIĆ! Bo o to w
                końcu chodzi!
                Zarzucasz mi, że przystąpiłem do tej dyskusji " z góry postawioną tezą". Tak!
                I co w tym złego? Tytuł wątku - kogo zdradził Kukliński - spróbujmy to ustalić
                sami - jest pozbawiony sensu i dowodzi, ze autor ma conajmniej mgliste pojęcie
                o historii a zwłaszcza o polityce. Ale lubi błyszczeć, co widać nie tylko w
                tym przypadku ! Tu akurat sie nadział, bo o poezji można bezkarnie chrzanić
                głupstwa ale o polityce znacznie trudniej! Ale jak widzę, nie psuje mu to
                dobrego samopoczucia.
                Na koniec - zarzucasz mi, że zachowuję się jak bym miał monopol na prawdę i
                kazdy, kto ma inne zdanie jest be! itd.
                Moja droga! Każda rozmowa o Kuklińskim przypomina mi próbę wywołania dyskusji
                na temat kształtu Ziemi. Moi oponenci pytają mnie "podchwytliwie" cxzy jestem
                pewien, że Ziemia nie jest płaskim krągiem, opartym na grzbietach sześciu
                ogromnych słoni. Ja mówię, że to bzdura a oni pytają mnie, czy mam na to
                dowody, czy czytałem książkę taką a taką a ponadto udowadniaja mi, ze słonie to
                madre i szlachetne zwierzęta. I przytaczają Sienkiewicza i "W pustyni i w
                puszczy"! A jak mówisz, ze to nie o to chodzi to oni krzyczą - Ty zaprzańcu,
                wolisz Makarenkę czy Dzierżyńskiego? No i koniec! Jesteś komuch, zdrajca narodu
                a przy okazji przeciwnik teori o Ziemi opartej na słoniach.
                I czy możesz dziwić się, że w tym momencie szlag Cię może traić? I że nie
                trzymasz parametrów spokojnej, wyważonej, kulturalnej dysputy na temat.....
                Każdy z nas jest inny. I dobrze, inaczej życie byłoby potwornie nudne. Kazdy
                ma inny temperament, inny charakter, inaczej reaguje na sygnały odbierane z
                zewnątrz! Większość z nas wierzy i jest przekonana, że Ziemia jest okrągła i
                krąży wokół Słońca i wcale nie trzeba znać w tej sprawie dzieł Kopernika, że w
                matematyce istnieją pewne prawidła ( jak one się do cholery nazywają?) których
                nie trzeba udowadniać, że w życiu istnieją pewne aksjomaty nie podlegające
                dyskusji, że należy być np. uczciwum i przyzwoitym....
                Wynosimy ten "kościec" intelektualno - moralny z domu, szkoły, otoczenia.
                A obrońcy Kuklińskiego usiłują przekonać nas, że można być np zdrajcą
                usprawiedliwionym. Co więcej - zasługiwać z tego powodu na szacunek!
                Miła Izabello! Nie dziw się moim emocjom i nie potępiaj mnie za nie zawsze
                eleganckie zwroty i określenia. Rozumiem, że w sprawie Kuklińskiego masz
                niedosyt informacji. Tak już zostanie, niestety. Ale jedno jest pewne - zdrada
                jest zdradą! Nawet jak sie komuś uda ją jakoś tam usprawiedliwić, to zawsze
                pozostanie wrażenie niesmaku czy wręcz obrzydzenia. Przynajmniej u ludzi
                przyzwoitych.
                Pozdrawiam Cie, mimo Twoich zastrzeżeń i wątpliwości. I nie ma w tym
                nic "groteskowego". Jeżeli Cię nie przekonałem, to nie znaczy, że nie mamy się
                szanować. Przecież nadal pozostaniemy ludźmi przyzwoitymi, prawda?
                • w_v_w Abi...:))) 07.02.04, 06:57
                  może bys mnie adoptował!!!
                  :)
                  Wawerka
                  • Gość: Abi Do WAWERKI - królowej Wawra:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 21:51
                    w_v_w napisał:

                    > może bys mnie adoptował!!!
                    > :)
                    > Wawerka

                    Czemu nie? Jest tylko jeden problem - kto kogo będzie przytulał do piersi?:)
                    • w_v_w Re: Do WAWERKI - królowej Wawra:)) 08.02.04, 01:19
                      Gość portalu: Abi napisał(a):

                      > w_v_w napisał:
                      >
                      > > może bys mnie adoptował!!!
                      > > :)
                      > > Wawerka
                      >
                      > Czemu nie? Jest tylko jeden problem - kto kogo będzie przytulał do piersi?:)

                      Przytulanie to sprawa wtórna,
                      pytanie czy zapewnisz mi odpowiednie "dzieciństwo" i edukacje.:)))
                      PS
                      Dlaczego ograniczyłeś tylko do Wawra...
                      :)
                      Wawerka
    • Gość: Homosovieticus Do Abiego kilka zdań wyjaśnień IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.04, 11:59
      ABI!

      Przypuszczam, że nie popełniłem nietaktu czytając Twój post do IBI.
      Pozwolisz więc ,że dorzucę kilka zdań do tego, co pisałem wcześniej w różnych
      miejscachnaszego wątku. Uważna lektura Twego ostatniego postu pozwoliła mi
      lepiej zrozumieć dlaczego tak surowo osądzasz postępek Płk.
      Kuklińskiego.Przyczyną okazał się wyraz "zdrada" użyty przeze mnie w tytule
      wątku. Otóż Tobie - i nie tylko Tobie - wyraz ten jednoznacznie kojarzy się z
      zasługujacym na potępienie czynem.Piszesz wyraźnie przecież,że dla Ciebie
      ZDRADA TO ZDRADA i żadnej dyskusji być nie powinno na ten temat.Ja
      słowo "zdrada " użyłem jako sprzeniewierzenie się, zaprzeczenie czynem
      poprzednio dobrowolnie przyjętej postawie etycznej zwiazanej ze służbą
      wojskową w PRL-u.Starałem się pokazać ,że taka zmiana postawy może i powinna
      zasługiwać na społeczny szcunek jesli była dokonana dla dobra tego
      społeczeństwa.Przecież dla dobra ogółu dokonuje się w Polsce zmiana ustrojowa,
      przebiega ona z wielkimi trudnosciami zarówno w sferze ekonomicznej - jak i w
      znacznie odporniejszej na zmiany - sferze mentalnej. Własnie fakt, że dla
      dobra ogółu to wszystko się dzieje, zmusił nową władzę w Polsce do
      anulowania poprzedniego wyroku i do odznaczenia Pułkownika Kuklińskiego.
      Starałem się to wytłumaczyć dowodząć ,że słowo "zdrada" należy do kategorii
      wartosci zmiennych jakimi są zasady etyczne i wynikajace z nich zasady moralne.
      Na zdrowy rozum, zdradzenie bandytów i przejscie na stronę policji zasługuję
      na szacunek społeczy, bo dla dobra tej społeczności -stanowiacej zdecydowaną
      większość - zostało dokonane.
      Zgadzasz się ze mną?

      PS
      Brzmienie odpowiedniego artykułu Konstytucji PRL-u też zapewne miało wpływ na
      Twoje rozumienie zdrady.

      "Art. 79.

      1. Czujność wobec wrogów narodu oraz pilne strzeżenie tajemnicy państwowej
      jest obowiązkiem każdego obywatela Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

      2. Zdrada Ojczyzny: szpiegostwo, osłabianie sił zbrojnych, przejście na stronę
      wroga - karana jest z całą surowością prawa jako najcięższa zbrodnia. "


      • Gość: Abi Ty pokrętny esteto, gdyby nie to, że Cię lubię.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 21:20
        Gość portalu: Homosovieticus napisał(a):

        > ABI!
        >
        > Przypuszczam, że nie popełniłem nietaktu czytając Twój post do IBI.
        > Pozwolisz więc ,że dorzucę kilka zdań do tego, co pisałem wcześniej w różnych
        > miejscachnaszego wątku. Uważna lektura Twego ostatniego postu pozwoliła mi
        > lepiej zrozumieć dlaczego tak surowo osądzasz postępek Płk.
        > Kuklińskiego.Przyczyną okazał się wyraz "zdrada" użyty przeze mnie w tytule
        > wątku. Otóż Tobie - i nie tylko Tobie - wyraz ten jednoznacznie kojarzy się z
        > zasługujacym na potępienie czynem.Piszesz wyraźnie przecież,że dla Ciebie
        > ZDRADA TO ZDRADA i żadnej dyskusji być nie powinno na ten temat.Ja
        > słowo "zdrada " użyłem jako sprzeniewierzenie się, zaprzeczenie czynem
        > poprzednio dobrowolnie przyjętej postawie etycznej zwiazanej ze służbą
        > wojskową w PRL-u.Starałem się pokazać ,że taka zmiana postawy może i powinna
        > zasługiwać na społeczny szcunek jesli była dokonana dla dobra tego
        > społeczeństwa.Przecież dla dobra ogółu dokonuje się w Polsce zmiana
        ustrojowa,
        > przebiega ona z wielkimi trudnosciami zarówno w sferze ekonomicznej - jak i w
        > znacznie odporniejszej na zmiany - sferze mentalnej. Własnie fakt, że dla
        > dobra ogółu to wszystko się dzieje, zmusił nową władzę w Polsce do
        > anulowania poprzedniego wyroku i do odznaczenia Pułkownika Kuklińskiego.
        > Starałem się to wytłumaczyć dowodząć ,że słowo "zdrada" należy do kategorii
        > wartosci zmiennych jakimi są zasady etyczne i wynikajace z nich zasady
        moralne.
        > Na zdrowy rozum, zdradzenie bandytów i przejscie na stronę policji zasługuję
        > na szacunek społeczy, bo dla dobra tej społeczności -stanowiacej zdecydowaną
        > większość - zostało dokonane.
        > Zgadzasz się ze mną?

        ...mimo wszystko,( diabli wiedzą dlaczego) nie powinienem z Tobą dyskutować.
        Otóż nie zgadzam się z Tobą, zwłaszcza co do paru szczegółów, dla mnie dość
        istotnych.
        "Przemycasz" w swoim poście twierdzenie, że służba wojskowa w PRL
        to "dobrowolnie przyjęta postawa etyczna" i budujesz na tej podstawie dalsze
        dywagacje. Otóż NIE! Służba wojskowa w PRL była, tak jak w większości
        normalnych państw obowiązkiem i nic nie miała wspólnego z dobrowolnością.
        Wstąpienie do służby zawodowej było dobrowolne, oczyuwiście, ale nie było aktem
        wyboru o charakterze etycznym czy nawet politycznym! Była to taka sama robota
        jak inna i kto chciał, ten mógł sie do niej zapisać! Że jedni mieli większe
        szanse a inni mniejsze? Tak! tak było, jest i będzie, bez względu na ustrój i
        geopolitykę. Ale wstępując do tej służby, przyjmowalo sie na siebie pewne
        zobowiazania i dopóki się ich nie wypowiedziało - jawnie, otwrcie, należało się
        z nich wywiązywać. Zwłaszcza, ze druga strona z umowy się wywiązywała ( to ta
        micha o której mówi marynat, a z której Kukliński czerpał pełnymi garściami).
        Zmiana tej rzekomej postawy etycznej przez Kuklińskiego miałaby zasługiwać
        na "społeczny szacunek" wg Ciebie! Tytułem dla tego szacunku mialo by być to,
        ze Kukliński znalazł pełniejszą michę? Nawet za cenę pewnego ryzyka? I co to ma
        wspólnego z "dobrem społeczeństwa"? To Kukliński miał prawo decydować o tym co
        jest dobre bądź niedobre dla społeczeństwa? Homosovieticusie! Nie chcę Cię
        zapytać czy kompletnie zwariowałeś, bo nie chcę Cię dotknąć, mogę jedynie
        przyjąć, że nieco "przedawkowałeś" i wypisujesz androny bliższe poezji a
        zupelnie odległe od zycia.
        Ale jeżeli już fantazjujemy - co Ci jak widzę odpowiada, to idźmy dalej, proszę
        bardzo. Oto np pilot samolotu pasażerskiego dochodzi do wniosku podczas lotu,
        że lądowanie w Moskwie nie odpowiada jego sympatiom i postanawia wylądować w np
        Berlinie. Chirurg, mający operować chorego uznaje nagle, że sprawianie bólu
        pacjentowi jest nieetyczne i idzie sobie do domu. Policjant który ma zamknąć
        bandziora w areszcie oświadcza, że pozbawianie człowieka wolności jest
        niegodziwością ( a nie jest?) i puszcza go wolno. Wojskowy, zamiast
        przygotowywać siebie i swoich podwładnych do walki w obronie Ojczyzny
        postanawia wydać potencjalnemu (!) wrogowi plany umocnień i tajne szyfry- mimo,
        ze ściaga na własną armię i Ojczyznę śmiertelne niebezpieczeństwo... O cholera,
        popatrz, już jesteśmy przy Kuklińskim. I niby dlaczego mamy go usprawiedliwiać?
        Bo mu się gust zmienił i polubił pełniejszą michę? I to jest wg Ciebie podstawa
        do "społecznego szacunku"? HS! Wstydu nie masz?
        Wiem, powiesz - ale ty Abi upraszczasz - tu nie chodzi o michę, tu chodzi o
        politykę! Mój drogi - od kiedy wojskowi sa od polityki? Zawsze kiedy się do
        tego zabierali, ZAWSZE - KOŃCZYŁO SIĘ TO FATALNIE.
        A przy okazji policjantów - piszesz, że zdradzenie bandytów i przejście na
        stronę policji zzasługuje na szacunek spolęczny bo.. itd. Mój drogi! Pisz dalej
        swoje poezje, o kryminałach masz zupełnie blade pojęcie. Między korzyścią
        społeczną a szacunkiem społecznym jest cały ocean prozy życia. Naprawdę, mimo
        niewątpliwej użyteczności policyjny kapuś nie zasługuje na jakikolwiek
        szacunek. Jest takim samym szmaciarzem jak kazdy inny zdrajca. Tak jak i
        Kukliński. Ten nawet mie może zasłonić się jakąkolwiek " PRZYDATNOŚCIĄ".
        Przecież już to udowodniono, także na tym forum, że historia pobigła swoim
        torem, tak jakby zadnego Kuklińskiego nie było. I całe szczęscie, jak pisze
        zjadliwie marynat, że była to tylko zimna wojna i nikomu nic się nie stało.
        PS. Nie pamiętalem treści art. 79 Konstytucji PRL. I nie rozumiem Twoich
        aluzji? Nie odpowiada Ci ta treść? Przecież ten artykuł mógłby się w całości
        znaleźć w Naszej Konstytucji. A jakie masz zastrzezenia? Chętnie wysłucham.
        Tylko odnieś się do meritum a nie do frazeologi i niezręczności sformułowań. To
        w końcu pisano pół wieku temu z okładem.
        Pozdrawiam i czekam.
        • homosovieticus Re: Jam nie z soli ani z roli ale z tego co mnie b 08.02.04, 00:00
          Gość portalu: Abi napisał(a):


          Abi napisał:
          > ...mimo wszystko,( diabli wiedzą dlaczego) nie powinienem z Tobą
          dyskutować.
          > Otóż nie zgadzam się z Tobą, zwłaszcza co do paru szczegółów, dla mnie dość
          > istotnych.
          > "Przemycasz" w swoim poście twierdzenie, że służba wojskowa w PRL
          > to "dobrowolnie przyjęta postawa etyczna" i budujesz na tej podstawie dalsze
          > dywagacje. Otóż NIE! Służba wojskowa w PRL była, tak jak w większości
          > normalnych państw obowiązkiem i nic nie miała wspólnego z dobrowolnością.
          > Wstąpienie do służby zawodowej było dobrowolne, oczyuwiście, ale nie było
          aktem
          >
          > wyboru o charakterze etycznym czy nawet politycznym!


          To Abi zależy dla kogo.Znam ludzi, którzy własnie z tego powodu, ze LWP nie
          uwazali za wojsko słuzące wyłącznie Ojczyznie uciekali przed nim na różne
          sposoby.
          Pamiętaj ,że LWP miało realizować doktrynę Breżniewa i chlubne zadanie
          wypełniania kazdego zadania PARTII a nie NARODU.Narod nie chcial wysyłać LWP
          np.do Czechosłowacji ani na ulice Poznania Gdańska czy Elbląga.

          Była to taka sama robota
          > jak inna
          To nie była taka sama robota jak inna bo ona czasami wymagała syrzelania do
          niewinnych ludzi a nawet Rodaków jak w Gdańsku w 1970 roku.

          i kto chciał, ten mógł sie do niej zapisać! Że jedni mieli większe
          > szanse a inni mniejsze? Tak! tak było, jest i będzie, bez względu na ustrój
          i
          > geopolitykę. Ale wstępując do tej służby, przyjmowalo sie na siebie pewne
          > zobowiazania i dopóki się ich nie wypowiedziało - jawnie, otwrcie, należało
          się
          >
          > z nich wywiązywać. Zwłaszcza, ze druga strona z umowy się wywiązywała ( to
          ta
          > micha o której mówi marynat, a z której Kukliński czerpał pełnymi garściami)


          Fakty powyższe moim zdaniem nie maja zadnego znaczenia w naszym sporze.

          > Zmiana tej rzekomej postawy etycznej przez Kuklińskiego miałaby zasługiwać
          > na "społeczny szacunek" wg Ciebie! Tytułem dla tego szacunku mialo by być
          to,
          > ze Kukliński znalazł pełniejszą michę? Nawet za cenę pewnego ryzyka? I co to
          ma
          >
          > wspólnego z "dobrem społeczeństwa"? To Kukliński miał prawo decydować o tym
          co
          > jest dobre bądź niedobre dla społeczeństwa? Homosovieticusie! Nie chcę Cię
          > zapytać czy kompletnie zwariowałeś, bo nie chcę Cię dotknąć, mogę jedynie
          > przyjąć, że nieco "przedawkowałeś" i wypisujesz androny bliższe poezji a
          > zupelnie odległe od zycia.
          > Ale jeżeli już fantazjujemy - co Ci jak widzę odpowiada, to idźmy dalej,
          proszę
          >
          > bardzo. Oto np pilot samolotu pasażerskiego dochodzi do wniosku podczas
          lotu,
          > że lądowanie w Moskwie nie odpowiada jego sympatiom i postanawia wylądować w
          np
          >
          > Berlinie. Chirurg, mający operować chorego uznaje nagle, że sprawianie bólu
          > pacjentowi jest nieetyczne i idzie sobie do domu. Policjant który ma zamknąć
          > bandziora w areszcie oświadcza, że pozbawianie człowieka wolności jest
          > niegodziwością ( a nie jest?) i puszcza go wolno. Wojskowy, zamiast
          > przygotowywać siebie i swoich podwładnych do walki w obronie Ojczyzny


          Dla bardzo wielu Polakow PRL byl zawlaszconą prze PPR a potem przez PZPR
          Ojczyzną.


          > postanawia wydać potencjalnemu (!) wrogowi plany umocnień i tajne szyfry-
          mimo,
          >
          > ze ściaga na własną armię i Ojczyznę śmiertelne niebezpieczeństwo... O
          cholera,
          >
          > popatrz, już jesteśmy przy Kuklińskim. I niby dlaczego mamy go
          usprawiedliwiać?
          >
          > Bo mu się gust zmienił i polubił pełniejszą michę? I to jest wg Ciebie
          podstawa
          >
          > do "społecznego szacunku"? HS! Wstydu nie masz?

          Mampoczucie wstydu problem w tym ,że Ty nie chcesz zrozumieć ,że PRL dla
          większosci nie byl Ojczyzna ale jakaś atrapa bo wladza nie reprezentowała woli
          Narodu.
          > Wiem, powiesz - ale ty Abi upraszczasz - tu nie chodzi o michę, tu chodzi o
          > politykę! Mój drogi - od kiedy wojskowi sa od polityki? Zawsze kiedy się do
          > tego zabierali, ZAWSZE - KOŃCZYŁO SIĘ TO FATALNIE.


          Generał Jaruzelski przez długie lata sprawowal przywództwoi polityczne w
          Polsce i jest tego twierdzenia doskonałym przykładem.


          > A przy okazji policjantów - piszesz, że zdradzenie bandytów i przejście na
          > stronę policji zzasługuje na szacunek spolęczny bo.. itd. Mój drogi! Pisz
          dalej
          >
          > swoje poezje, o kryminałach masz zupełnie blade pojęcie. Między korzyścią
          > społeczną a szacunkiem społecznym jest cały ocean prozy życia. Naprawdę,
          mimo
          > niewątpliwej użyteczności policyjny kapuś nie zasługuje na jakikolwiek
          > szacunek. Jest takim samym szmaciarzem jak kazdy inny zdrajca. Tak jak i
          > Kukliński. Ten nawet mie może zasłonić się jakąkolwiek " PRZYDATNOŚCIĄ".
          > Przecież już to udowodniono, także na tym forum, że historia pobigła swoim
          > torem, tak jakby zadnego Kuklińskiego nie było. I całe szczęscie, jak pisze
          > zjadliwie marynat, że była to tylko zimna wojna i nikomu nic się nie stało.

          Marynat pisal nie tyle zjadliwie co nie zbyt madrze. Nie starczało mu wiedzy o
          podmiocie sporu. A podmiotem, jest zdrada jako kategoria "etyczno- moralna".
          > PS. Nie pamiętalem treści art. 79 Konstytucji PRL. I nie rozumiem Twoich
          > aluzji? Nie odpowiada Ci ta treść? Przecież ten artykuł mógłby się w całości
          > znaleźć w Naszej Konstytucji.

          Teraz ten kraj staje sie powoli moją Ojczyzną dawniej mieszkałem tutaj nie z
          wyboru ale z koniecznosci.
          W tym artykule jest mowa o zdradzie Ojczyzny a ja cały czas dowodzę ,że PRL
          nie byl Ojczyzną Polaków.
          Kumasz?

          staje aleA jakie masz zastrzezenia? Chętnie wysłucham.
          > Tylko odnieś się do meritum a nie do frazeologi i niezręczności sformułowań.
          To
          >
          > w końcu pisano pół wieku temu z okładem.
          > Pozdrawiam i czekam.
          Też pozdrawiam i czekam
          >
        • Gość: marynat Re: do Abi - mam wrażenie, że HS nie rozumie .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 04:22
          Z tego, co pisze przeczytał kilka książek, ale zapewne, nie zrozumiał istoty
          tego, co czyta, tak jak nie rozumie tych naszych postów, zmuszających do
          refleksji głębszej niz. stereotypowe zestawianie słów. On działa jak
          wyszukiwarka. Wychwytuje słowa i coś do nich dopisuje, albo odpisuje. Ale nie
          rozumie, Iz pojęcia mogą być różnie definiowane. I, ze tu nie ma "lepszych"
          ani "gorszych" - tylko trzeba sobie zadać trud szukania wspólnego mianownika.
          Bo nauka i literatura przedmiotu powstawała w różnych krajach, w różnych
          okresach historycznych, w różnych kontekstach społeczno-politycznych. Od kilku
          tysięcy lat rozważania o zobowiązaniach i ich konsekwencjach prawnych oraz
          moralnych opierają się na starej zasadzie "pacta sunt servanta" -
          Czyli, że umów należy dotrzymywać. Łamanie zobowiązań jest przestępstwem,
          aktem nagannym moralnie i grzechem. Ta zasada obowiązuje również w stosunkach
          międzynarodowych. Oczywiście w subkulturach przestępczych - powszechnie
          respektowane normy SA zastępowane grupowymi - ale i tam "kapuś" nie
          jest "człowiekiem" tylko pogardzanym wyrzutkiem. Gorszym niż "cwel". Nie wiem,
          w jakim środowisku się HS wychował i kto jest jego "grupą odniesienia", ale to
          jakiś "chłopak na opak", coś z nim jest "nie tak". Niby kształcony, ale gdy (
          w wielkim skrócie, przytoczyłem, (bo była mi potrzebna do konstrukcji wywodu)
          powszechnie przyjętą klasyfikację nauk etycznych w/g Carnapa to HS zachował
          się jak ten rabin z anegdoty, który stojąc w ZOO przed klatka z żyrafą,
          tłumaczył swym uczniom, że takiego zwierzęcia nie ma. Problem z HS jest
          jeszcze inny, poważniejszy. Otóż, nie rozumie on, ze miedzy polityką a
          moralnością mogą zachodzić związki czworakiego rodzaju. Upiera się, jak
          Makiawelli, przy priorytecie polityki nad moralnością. I to priorytecie tak
          dominującym, że wybór niewłaściwego (z dzisiejszego punktu widzenia HS)
          pryncypała automatycznie czyni złożoną mu ongiś przysięgę wierności -
          nieważną. A zmiana pana w stylu "Figaro tu, Figaro tam" na pryncypała, zdaniem
          HS "lepszego" czyni zdradę moralnie dopuszczalną, a nawet - w ogóle sprawia,
          ze zdrada nie jest zdradą, tylko postępkiem racjonalnym, słusznym i
          patriotycznym. Gdy Ty - Abi, albo ja, lub ktoś inny próbuje sprowadzić takie
          rozumowanie HS ad absurdum - to ten nasz adherent specjalnej troski labiedzi,
          że to "nie na temat". Podstawowych zasad erystyki - okazuje się - też nie zna.
          I generalnie nie dopuszcza do swoich zwojów mózgowych informacji, że ktoś może
          stać na gruncie prymatu moralności nad polityką, uważać, że polityk (a także
          wojskowy, co się w politykę wdaje) powinien, po pierwsze - mieć zasady
          moralne, a po drugie - powinien im być wierny. Jeżeli już nawet nie
          przełożonym - to własnemu honorowi i złożonej przysiędze. Przecież nikt go
          siłą do szkoły oficerskiej nie zwerbował. Przymusu wstępowania do PZPR i TPPR
          też nie było. Był dorosły, wiedział, co robi. A dla HS "był taki malutki,
          naiwniutki" i dopiero jako pułkownikowi w Sztabie Generalnym zrobił mu
          się "przewrót w Bulwie"... No ma ten HS po kolei w głowie?
          Kolejna sprawa. Też filozoficzna, ale o dużym znaczeniu praktycznym.
          Otóż analiza wypowiedzi HS wskazuje, że często posługuje się on metodą
          społecznej (politycznej, kulturowej) relatywizacji wiedzy (o faktach) oraz
          ocen, (czyli ideologii). Jest to klasyczny przykład stosowania koncepcji gier
          językowych, polegających na tym, że autor konstruuje rzeczywistość, podczas
          gdy w świetle dawniejszych koncepcji - powinien rzeczywistość opisywać i
          wyjaśniać. Nie jest w takim postępowaniu odosobniony - przeciwnie - to
          powszechny dziś sposób "wykręcania kota ogonem" przez propagandystów
          politycznych. Do tych spraw jeszcze kiedyś wrócę, gdy się nadarzy lepsza
          okazja, by porozmawiać o tym jak wyrabiać w sobie zdolność rozpoznawania,
          kiedy nas próbują "zaczarować papką ze stereotypów" i jak ćwiczyć asertywność.
          Jeszcze na jedno chciałem zwrócić uwagę - a mianowicie na bezideowość
          większości wywodów HS. Otóż - po pierwsze - nie identyfikuje się on
          wyraziście, jako członek społeczeństwa, z jakimikolwiek realnie istniejącymi
          grupami, ruchami społecznymi czy partiami. Po drugie - nie przeciwstawia
          krytykowanej rzeczywistości określonych, jego zdaniem - lepszych, rozwiązań,
          wizji świata idealnego. Ani własnych, ani się do żadnych (ani konserwatywnych,
          ani progresywnych)nurtów nie utożsamia. Z tego powodu - po trzecie - nie jest
          w stanie wskazać dobrych kierunków politycznych, które by zmieniały
          krytykowana rzeczywistość w pożądanym kierunku. A - jeśli się próbuje
          politykować i moralizować bez busoli etycznej - to wychodzi to, co widzimy w
          okół siebie na codzień i co nas tak mierzi. I na koniec - ale to nie tylko
          słabość HS - na podobieństwo marszałków, którzy wiedzą jak wygrać dawne bitwy,
          a tracą rezon, gdy stają przed współczesnym wyznaniem, a zupełnie nie potrafią
          przewidzieć przyszłych sytuacji i zagrożeń - gubi hierarchię ważności spraw.
          Bo - znów wracając do Kuklińskiego - co się stało, to się nie odstanie. Ale,
          żeby pod naciskiem Amerykanów, (bo to jest niewątpliwie ich Hero) i po to by
          się przypodobać dziadziowi, robić z niego wzorzec osobowy dla polskiej
          młodzieży i wojska - to jest (nawet będąc fanem PRZESZŁOŚCI p. Pułkownika) złe
          i niebezpieczne. Bohaterem jest ten, kogo z przekonaniem, ze to jest dobre dla
          Ojczyzny polecić KAŻDEMU jako wzorzec postępowania NA PRZYSZŁÓŚĆ. Czy lepiej
          wychowywać młodzież na wzorcach WIERNEJ SŁUŻBY, czy na wzorach ZDRADY(nawet
          usprawiedliwionej, ale jednak...)??? Jeśli ideałem Polaka ma być człowiek
          uczciwy, honorowy i wierny - to, jeszcze raz powtarzam - ciszej nad ta trumną.

          Te moje wywody w żaden sposób nie odnoszą się do wypowiedzi I-B-I, która
          myśli sercem, i nawet nad człowiekiem powszechnie potępianym by się użaliła,
          doszukując się okoliczności usprawiedliwiających, a przynajmniej - łagodzących
          ostracyzm. Osobiście - jako osobnik składający się niemal z samych wad - czuje
          się bezpieczniej i lubię, gdy w pobliżu są anioły tak wyrozumiałe.

          Pozdrawiam M. :)
          • Gość: mk ale belkot )-: ; wierna sluzba - ale czemu? KPZR? IP: *.twcny.rr.com 08.02.04, 07:33
            marynat - tobie mozg zupelnie skwasnial...coraz gorzej z twoim mysleniem -
            zamienia sie w belkot, pseudnaukowe dywagacje; czy ty cierpisz na jakas chorobe
            kompulsywna ze tak ci ten potok mysli plynie?

            1 - czy wg ciebie to znaczy ze np. zbrodniarze hitlerowscy ktorzy wykonywali
            rozkazy (nie lamali zobowiazan) i potem zostali osadzeni za nie sprzeciwianie
            sie przelozonym w czasie procesow norymberskich zostali skazani blednie? ze ich
            zachowanie bylo moralne poniewaz dotrzymali przsiegi zolnierskiej i posluchali
            rozkazu?
            cytat:
            "Łamanie zobowiązań jest przestępstwem, aktem nagannym moralnie i grzechem"
            2 - dla ciebie punktem odniesienia jest zobowiazanie bez wzgledu na cel; nie
            zroumiesz chyba nigdy RK bo dla niego celem bylo dobro PL a nie przysiega i
            przedkladanie interesow ruskich nad polskimi.
            3 - nie odpowiedziales (ani ty ani abi) jakie ksiazki na temat RK czytaliscie?
            obaj uzywacie argumentacji ktore swiadcza o nieznajomosci faktow
            4 - trzeba wychowywac na wiernosci idealom; tym idealem i celem jest dobro PL a
            nie dobro partii, grupy trzymajacej wladze, i ochrona ich interesow do tego
            stopnia ze sie strzela do wlasnego narodu; twoj problem polega na tym ze
            bierzesz cos (wiernosc) jako ostateczny cel a w rzeczywistosci jest to tylko
            sposob, metoda na czynienie dobra dla swojego kraju; 'wierna sluzba' jest
            srodkiem do celu jakim jest dobro PL i narodu PL.
            Bezkrytyczna 'wiernosc' prowadzi do takich nieszczesc jak np. hitleryzm czy
            stalinizm rosyjski, kambodzanski czy pln-koreanski; najwiekszym walorem
            czlowieka jest umiejetnosc krytycznego myslenia a nie bezkrytyczne wykonywanie
            rozkazow; wyksztalcone i krytycznie myslace spoleczenstwo nie bedzie
            dopuszczalo do sytuacji gdzie ludzie, tak jak RK, musza dokonywac takich
            trudnych wyborow. Gdyby PL w 1970 r. byla krajem niezawislym od sowietow, w
            ogole nie byloby kwestii RK. I to jest istotne i warte zapamietania.
            cytat:
            "Czy lepiej wychowywać młodzież na wzorcach WIERNEJ SŁUŻBY, czy na wzorach
            ZDRADY"
            • Gość: marynat Re: ale belkot ... mk, wyluzuj bo pękniesz.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 11:36
              mk - to chyba przesada, porównywać RK do zbrodniarzy hitlerowskich. Sorry, że
              sie na moment zniżę do Twojego sposobu argumentacji i zapytam bardzo uprzejmie
              i z troską, czy Ci sie aby coś nie zlasowało w głowinie?

              Raz jeszcze powtarzam - Kuklińskiego nikt na siłę nie wcielił do Szkoły
              Oficerskiej, nikt go nie zmusił, żeby wstąpił do komunistycznej partii. Musiał
              sie nieżle wysługiwać reżymowi, jeśli awansował tak wysoko w strukturach
              Sztabu Generalnego LWP. Przeczytałem sporo na temat tego pana (niektórymi
              linkami wymienilismy sie już) i nigdzie nic nie ma na temat jego ewentualnego
              udziału w jakichś zbrodniach kryminalnych, czystkach etnicznych, czy
              przestepstwach wojennych. Nie zakładał obozów koncentracyjnych, ani w nich
              nikogo nie gazował.
              Twoje zdanie, że:
              > " Bezkrytyczna 'wiernosc' prowadzi do takich nieszczesc
              > jak np. hitleryzm czy
              > stalinizm rosyjski, kambodzanski czy pln-koreanski;
              jest po prostu głupie. Inne są źródła totalitaryzmu, tyranii i despoptycznych,
              ludobójczych rzadów. Czemu nawiązuję miejscami do o czasów dawnych? Bo w
              Rzymie Kaliguli i Nerona, a także Cezara - zapewne - były te same problemy.
              Sposobem na obalenie tyranii jest walka z tyranią - a nie CZYNNE WSPIERANIE
              TYRANII I RÓWNOCZESNE KABLOWANIE NA NIĄ OBCEMU WYWIADOWI.
              Moja główne pretensje di Kuklińskiego są trzy:
              - jak mu sie reżym nie podobał nie musiał wstępować "na zawodowego" do jego
              struktur militarnych. Mógł pójść na inne studia i wybrać inny zawód. Nie
              musiał też wstepować do partii komunistycznej;

              - kiedy mu sie raptem, gdy był już w randze pułkownika otworzyły oczy w czym
              bierze udział (Jak on to robił, ze przez tyle lat nie wiedział tego, co
              wiedziało każde dziecko?)to czemu nie dołączył do patriotów, którzy
              organizowali wielki społeczny ruch i w efekcie - obalili reżym? Ponad 10
              milionów dzielnych mężczyzn i kobiet, w tym wielu żołnierzy i oficerów, a
              nawet milicjantów - dołaczyło do "Solidarności", lub przynajmniej ją wsparło.
              Niektórych za to represjonowano - posiedzieli kilka lat. Teraz chodzą w sławie
              bohaterów. Bo mieli swoje przekonania i o nie walczyli. A Pan Pułkownik w tym
              czasie z zapałem dłubał, z innymi członkami jaruzelskiego sztabu, przy planach
              Stanu Wojennego przeciwko "dobru PL", brał za to szmal i tylko cichcem
              kablował do CIA. Nie wyczuwasz różnicy? To chyba nie rozumiesz takich słów jak
              godność, honor, patriotyzm. Patriotom tu dawał w du.ę zaplanowany m.in. przez
              Kuklińskiego stan wojenny, a on spieprzył za ocean;
              - swymi działaniami - przez pół zycia wspierał PRL i sowietów, przez drugie
              pół - Amerykanów. Kierował się "krytyczną niewiernością"
              (odwrotność "bezkrytycznej wierności"), a próbujacych się oswobodzić rodaków -
              opuscił w chwili próby. Uciekł jak szczur z tonącego okretu, a tymczasem -
              okret nie zatonął. Mam mu za złe, że robi z siebie bohatera, podczas kiedy,
              przy najkorzystniejszej nawet dla niego interpretacji faktów, mogłby,co
              najwyżej, kandydować do niejednoznacznej, tragicznej roli
              konradowskiego "Lorda Jima". Przeczytaj, to niezła literatura, w odróżnieniu
              od tych propagandowych hagiografii R.K.


              • w_v_w do Marynata....:)))) 08.02.04, 11:38
                Wawerka
                • Gość: HOMOSOVIETICYS Re: do Wawerki :(( IP: *.gdynia.mm.pl 08.02.04, 13:02
                  Zwykła zazdrość.
                  Wybacz.
                  HS
                  • w_v_w do Homosovieticusa....:))) 08.02.04, 15:05
                    Gość portalu: HOMOSOVIETICYS napisał(a):

                    > Zwykła zazdrość.
                    > Wybacz.
                    > HS
                    wcale tak nie musi być, sa zapewne obszary, w kórych
                    osiagnelibyśmy konsensus;)

                    Co do Spinozy, że sie wtrące, rozumiem ,ze Kartezjańskie bardziejodpowiadają,
                    na szczeście koncepcje Kartezjańskie, dobrze,ze byli obaj, na nasze
                    szceście:))))
                    Wawerka
                    • Gość: Homosovieticus Re: do wawerki :) IP: *.gdynia.mm.pl 08.02.04, 16:52
                      w_v_w napisał:

                      > Gość portalu: HOMOSOVIETICYS napisał(a):
                      >
                      > > Zwykła zazdrość.
                      > > Wybacz.
                      > > HS
                      > wcale tak nie musi być, sa zapewne obszary, w kórych
                      > osiagnelibyśmy konsensus;)
                      >
                      > Co do Spinozy, że sie wtrące, rozumiem ,ze Kartezjańskie
                      bardziejodpowiadają,
                      > na szczeście koncepcje Kartezjańskie, dobrze,ze byli obaj, na nasze
                      > szceście:))))
                      > Wawerka

                      Tak chciał Pan a nie Marynat!
                    • w_v_w Re: do Homosovieticusa....:))) 08.02.04, 17:27
                      Przepraszam za post poprzedni cos źle sie skonsrtuował,
                      Piszesz "Pan chciał", a moze przemawia przea Marynata?
                      sam pisałeś ,ze odzziałowuje przez ludzi....:))))
                      Wawerka
                      • Gość: Homosovieticus Re: do wawerki :( IP: *.gdynia.mm.pl 08.02.04, 17:34
                        w_v_w napisał:

                        > Przepraszam za post poprzedni cos źle sie skonsrtuował,
                        > Piszesz "Pan chciał", a moze przemawia przea Marynata?
                        > sam pisałeś ,ze odzziałowuje przez ludzi....:))))
                        > Wawerka

                        To raczej pewne, bo ja wielkim grzesznikien jestem.
                        :((
                        • w_v_w do homosovieticosa...:)))) 08.02.04, 18:01
                          Ciesze sie ogromnie, nie znoszę hipokrytów!!!
                          Ja również nie zasile zastępow anielskich:)))
                          "Grzeczne dziewczynki ida do nieba,
                          niegrzeczne tam gdzie chca"
                          ja tam gdzie chce:)))
                          Wawerka
                          • Gość: Homosovieticus Re: do wawerki...:)))) IP: *.gdynia.mm.pl 08.02.04, 18:15
                            w_v_w napisał:

                            > Ciesze sie ogromnie, nie znoszę hipokrytów!!!
                            > Ja również nie zasile zastępow anielskich:)))
                            > "Grzeczne dziewczynki ida do nieba,
                            > niegrzeczne tam gdzie chca"
                            > ja tam gdzie chce:)))
                            > Wawerka

                            Do zobaczenia, w takim razie.
                            • w_v_w do homosovieticusa.... 08.02.04, 19:48
                              a Ty jestes dziewczynka... byłabym zawiedziona
                              :)
                              wawerka
                              • Gość: Homosovieticus Re: do wawerki IP: *.gdynia.mm.pl 08.02.04, 21:59
                                w_v_w napisał:

                                > a Ty jestes dziewczynka... byłabym zawiedziona
                                > :)
                                > wawerka

                                Nie bądz małej wiary niewiasto.
                                Jam chłop durny jest.
                                • w_v_w do homosovieticusa... 08.02.04, 22:07
                                  znaczy sie niedokończone ogniwo ewolucji,
                                  nic nie szkodzi "nikt nie jest doskonały"
                                  pozdrawiam serdecznie
                                  Wawerka
                                  • homosovieticus Re: do wawerki 08.02.04, 22:14
                                    w_v_w napisał:

                                    > znaczy sie niedokończone ogniwo ewolucji,
                                    > nic nie szkodzi "nikt nie jest doskonały"
                                    > pozdrawiam serdecznie
                                    > Wawerka

                                    Moja droga!
                                    Karola wykładów "o pochodzeniu gatunków słuchałem" ale bez wiekszego
                                    przekonania.
                                    Godzinami, w pózniejszych latach, wystawałem przed klatką w zoo i..zakochałem
                                    się.
                                    Założyłem radzinę.
                                    Forumowicz homosapiens jest moim najstarszym i najgłupszym synem.
                                    Taka prawda bywa też.
                                    • w_v_w nie złosc sie na Wawerke.... 08.02.04, 22:51
                                      wybacz, wszak to tylko kobieta:)
                                      :)
                                      Wawerka
                                      • homosovieticus Re: nie złosc sie na homosovieticusa 08.02.04, 22:56
                                        w_v_w napisał:

                                        > wybacz, wszak to tylko kobieta:)
                                        > :)
                                        > Wawerka

                                        Jesli tak to hurraaaa!
                                        • w_v_w Re: nie złosc sie na homosovieticusa 09.02.04, 10:25
                                          Prawdziwa z krwi i kosci...
                                          :)
                                          Wawerka
                                          • Gość: Abi Re: nie złosc sie na homosovieticusa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 23:08
                                            w_v_w napisał:

                                            > Prawdziwa z krwi i kosci...
                                            > :)
                                            > Wawerka

                                            Co do krwi to nie jestem specjalista ale co do kości... Chyba za dużo nie ma.
                                            • w_v_w Re: nie złosc sie na homosovieticusa 09.02.04, 23:30
                                              ale za to te najważniejsze, kregosłup:)))
                                              :)
                                              Wawerka
          • Gość: HOMOOBDAROWANY Marynacie! dzięki za piekny bukiet kwiecia :)) IP: *.gdynia.mm.pl 08.02.04, 12:57
            Jako "chłopak na opak" mam i ja serce, oprócz innych organow oczywiscie.
            Ale nauczono mnie myśleć wyłącznie mózgiem, korzystając przy tym z pamieci
            własnej i cudzej wiedzy ,tym tłumaczę sobie ,że łatwiej Ci trafić z
            argumentacją do serca I.B.I niz do mojej bezzwojowomózgowej łepetyny.
            Jesli mnie naprawdę pokachałeś, to slij, oprócz kwiecia i pieniadze.
            PS
            Protestuję przed pomówieniem,że przeczytałem kilka książek.Prawda jest inna,
            otóż przeczytałem znacznie, znacznie wiecej, ale i tak nie zrozumiałem żadnej
            z nich.
            Powód?
            Bezmózdże postępujące.
            Dowód ponizej.
            PSS
            Sądzę, że dla lepszego wykazania mego nierozumienia ETYKI korzystniej - dla
            Abiego i innych - byłoby sie posłużyć Baruchem Spinozą.
          • homosovieticus Re: do Abi - mam wrażenie, że HS to dureń 10.02.04, 11:57
            Dzięki!
            Ciagle czytam i czytam i znowu po chwili czytam i jak się spotkamy na
            strzelnicy to też Ci przeczytam.
            I się wtedy uśmiejesz jak ja teraz.
            • Gość: Abi Re: do Abi - mam wrażenie, że HS to dureń - ?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 16:03
              homosovieticus napisał:

              > Dzięki!
              > Ciagle czytam i czytam i znowu po chwili czytam i jak się spotkamy na
              > strzelnicy to też Ci przeczytam.
              > I się wtedy uśmiejesz jak ja teraz.

              Ja też czytam i czytam i nic nie rozumiem. Może nie czytaj już dalej tylko
              powiedz o co chodzi. Może nie dojdzie aż do strzelnicy.


              • homosovieticus Re: do Abi - mam wrażenie, że HS to dureń - ????? 10.02.04, 16:35
                Gość portalu: Abi napisał(a):

                > homosovieticus napisał:
                >
                > > Dzięki!
                > > Ciagle czytam i czytam i znowu po chwili czytam i jak się spotkamy na
                > > strzelnicy to też Ci przeczytam.
                > > I się wtedy uśmiejesz jak ja teraz.
                >
                > Ja też czytam i czytam i nic nie rozumiem. Może nie czytaj już dalej tylko
                > powiedz o co chodzi. Może nie dojdzie aż do strzelnicy.
                >
                >
                Masz rację , nie dojdzie, przed strzelnicą jest fajny pub! :)
                • w_v_w Re: do Abi - mam wrażenie, że HS to dureń - ????? 10.02.04, 16:45
                  HS zaczał mówić ludzkim głosem:))))))
                  Wawerka
                  • homosovieticus Re: do Abi - mam wrażenie, że HS to dureń - ????? 10.02.04, 17:01
                    w_v_w napisał:

                    > HS zaczał mówić ludzkim głosem:))))))
                    > Wawerka

                    HS należy odczytywac : Hourse Sciense końska nauka albo nauczanie konia .
                    Co bardziej?
                    • w_v_w Re: do Abi - mam wrażenie, że HS to dureń - ????? 10.02.04, 18:49
                      Oba przypadki pasuja:P
                      Drodzy Panowie, po Waszych postach doszłam do wniosku,
                      że oczywiście porozumienia jesli chodzi wątek nie osiągneliscie,
                      ale zgodnie z męską natura, zakończenie sporu to "pojedynek",
                      albo knajpa.
                      Pozdrawiam Was bardzo serdecznie:)
                      Wawerka
                      • Gość: Abi Do Wawerki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 23:31
                        Przy pojedynku asystują sekundanci. O ile pamiętam Kodeks wyklucza udział
                        kobiet w takiej roli. Ale jeżeli chodzi o knajpę, czemu nie? No to jak Królowo?
                        Są dalsze propozycje?
                        • w_v_w Do Abiego... 11.02.04, 05:49
                          Wystarczająco normalna?
                          Abi, masz nieograniczoną wyobraźnie,
                          Królowa w knajpie!!!
                          Wiesz zaczynam miewać monarchistyczne
                          ciągoty, zastanawiam sie nawet nad
                          tym z jaką wybrać Dynastię?
                          Jedno wiem klejnoty i te sobole...
                          Zamiast "wianka", "korona" ech...
                          :)
                          Wawerka
                          • homosovieticus do wawerki o swicie 11.02.04, 05:57
                            w_v_w napisał:

                            > Wystarczająco normalna?
                            > Abi, masz nieograniczoną wyobraźnie,
                            > Królowa w knajpie!!!
                            > Wiesz zaczynam miewać monarchistyczne
                            > ciągoty, zastanawiam sie nawet nad
                            > tym z jaką wybrać Dynastię?

                            Dzieńdobry!
                            kto rano wstaje temu rano ...
                            Dynastię to ze mna.Mam wprawę i wyniki.:)


                            > Jedno wiem klejnoty i te sobole...
                            > Zamiast "wianka", "korona" ech...
                            > :)
                            > Wawerka
                            • w_v_w Re: do wawerki o swicie 11.02.04, 07:08
                              Miły Homosovieticusie,
                              Witaj o poranku pieknym białym, niewinnym:)
                              A propos wprawy, jeśli jesteś tak ambitny i pracowity
                              przy zakładaniu Dynastii, jak w pisaniu postów
                              to kusząca propozycja...:)
                              Te wyniki oczywiście poparte stosownymi referencjami;p
                              A już myslałam,ześ tylko "odtwórca" a tu masz taka miła niespodzianka:)))
                              To tylko 4,5 godziny...
                              POzdrawiam
                              Wawerka
                              -
                              napar z koperku wyszedł...
                              • Gość: Abi Re: do wawerki i hs - na koniec tego wątku. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.04, 15:54
                                Hej, ranne ptaszki! Los rozstrzygnął nasz spór. Kto wołał proroczo - ciszej nad
                                tą trumną?
                                Wypadało by dziś się tak zachować. Ale nie wszyscy tak uważają. Niejaki Parys
                                ( nie ten od Heleny, raczej od finansowych wyłudzeń ) nie darował sobie
                                "okazji" aby w Polskim Radiu palnąć polityczną agitkę. I jak widzę nie tylko
                                on. Teraz nie mam już wyrzutów sumienia, że polska skrajna prawica zawsze
                                budziła we mnie nie tylko sprzeciw ale także zwykłe, ludzkie obrzydzenie.
                                • homosovieticus Re: do wawerki i hs - niczyja smierć nie kończy 11.02.04, 20:49
                                  Gość portalu: Abi napisał(a):

                                  > Hej, ranne ptaszki! Los rozstrzygnął nasz spór. Kto wołał proroczo - ciszej
                                  nad
                                  >
                                  > tą trumną?
                                  > Wypadało by dziś się tak zachować. Ale nie wszyscy tak uważają. Niejaki
                                  Parys
                                  > ( nie ten od Heleny, raczej od finansowych wyłudzeń ) nie darował sobie
                                  > "okazji" aby w Polskim Radiu palnąć polityczną agitkę. I jak widzę nie tylko
                                  > on. Teraz nie mam już wyrzutów sumienia, że polska skrajna prawica zawsze
                                  > budziła we mnie nie tylko sprzeciw ale także zwykłe, ludzkie obrzydzenie.

                                  A to dlatego ,że nigdy, powtarzam nigdy, nie słyszałes głosu polskiej prawicy.
                                  sporu o wartosci potrzebne do życia dojrzałym psychicznie ludziom.

                                  Abi!
                                  wiem ,ze nie jestes głupim szczeniakiem ale wiem ,że o prawicy jako ideologii-
                                  światopogladzie, nie masz zielonego pojęcia.
                                  Parys to taka sama prawica jak np.Niesiołowski.
                                  Prawica w Polsce nie istnieje.
                                  Od czasu do czasu, różni polityczni przebierancy, wykrzykują prawicowe hasła,
                                  ale postepowaniem swoim przypominają także lewicę, której to nazwy
                                  prawdopodobnie równiez nie rozumiesz, jak wiekszosc zdecydowana "forumowych
                                  lewicowców".
                                  • w_v_w Re: do wawerki i hs - niczyja smierć nie kończy 11.02.04, 21:34
                                    Nareszcie sie z Tobą zgadzam, co do prawicy,
                                    czasem odnosze wrazenie,że bardziej
                                    prawicowa jest tzw. lewica u nas.
                                    Ale to zdanie tylko kobiety.;P
                                    pozdrawiam
                                    Wawerka
                                    • Gość: Prochemjezdemino Kto tu wie co znaczy politycznie prawica? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.04, 21:45
                                      Też się zgadza z Tobą, mój brat bliźniak jednogłowowy HOMOSOVIETICUS.
                                      Pojęcia nie mają, bo obiegowe pojęcia o prawicy podaje lewica róznie
                                      poprzebierana.
                                    • Gość: Abi Re: do wawerki i hs - niczyja smierć nie kończy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 14:12
                                      _v_w napisał:

                                      > Nareszcie sie z Tobą zgadzam, co do prawicy,
                                      > czasem odnosze wrazenie,że bardziej
                                      > prawicowa jest tzw. lewica u nas.
                                      > Ale to zdanie tylko kobiety.;P
                                      > pozdrawiam
                                      > Wawerka

                                      No, no. To ciekawa konstatacja. Dobrze, że dodałaś ten fragment o kobiecie. To
                                      wiele tłomaczy.

                                  • Gość: Abi Re: do wawerki i hs - niczyja smierć nie kończy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 14:07
                                    homosovieticus napisał:

                                    >Homosovieticus postanowił mnie złajać i napisał:
                                    >
                                    >
                                    > A to dlatego ,że nigdy, powtarzam nigdy, nie słyszałes głosu polskiej prawicy.
                                    > sporu o wartosci potrzebne do życia dojrzałym psychicznie ludziom.
                                    >
                                    > Abi!
                                    > wiem ,ze nie jestes głupim szczeniakiem - ach, dzięki, dzięki, cóż za
                                    łaska!
                                    ale wiem ,że o prawicy jako ideologii-
                                    >
                                    > światopogladzie, nie masz zielonego pojęcia.
                                    > Parys to taka sama prawica jak np.Niesiołowski.
                                    > Prawica w Polsce nie istnieje.
                                    > Od czasu do czasu, różni polityczni przebierancy, wykrzykują prawicowe hasła,
                                    > ale postepowaniem swoim przypominają także lewicę, której to nazwy
                                    > prawdopodobnie równiez nie rozumiesz, jak wiekszosc zdecydowana "forumowych
                                    > lewicowców".

                                    Słuchaj no, narcyzie! Jeżeli chcesz poważnie polemizować i być traktowany
                                    poważnie to przynajmniej czytaj to, z czym chcesz polemizować. O zrozumienie
                                    już nie apeluję, to być może za wiele.
                                    Napisałem wyraźnie - POLSKA SKRAJNA PRAWICA ! Tu właśnie mieści się i Parys i
                                    Niesiołowski a także Macierewicz i inni. I nie mam na myśli europejskiej
                                    prawicy do której ci polscy "prawicowcy" tak się mają jak hordy Dżingis Chana
                                    do parlamentu brytyjskiego.
                                    I zachowuj choć trochę pozorów logiki. Bo jeżeli zarzucasz mi, że nie
                                    słyszałem głosu "polskiej prawicy" a zaraz po tym piszesz, że "prawica w Polsce
                                    nie istnieje" to oznacza, że właśnie z logiką jesteś na bakier. Co stwierdzam
                                    nie po raz pierwszy. No bo jak do diabła mogłem słyszeć głos czegoś co nie
                                    istnieje?
                                    A tak przy okazji, prześwietny ideologu, Aleksander Hall to kto Twoim zdaniem?
                                    Podobne uwagi można zgłosić także do pojęcia lewica i rozumiem także, wybitny
                                    teoretyku, że wiesz świetnie, skąd się wziąła ta polska specyfika. Musisz
                                    wiedzieć, bo przecież wiesz wszystko i na wszystkim znasz się najlepiej.
                                    Dodałbym - zwłaszcza na polityce ale nie chcę uchodzić za skrajnego złośliwca.
                                    Oczekuję z niecierpliwością na kolejne pouczenia i oświecenie mnie i
                                    innych "forumowych lewicowców".
                                    • w_v_w Re: do wawerki i hs - niczyja smierć nie kończy 12.02.04, 15:08
                                      Abi, szykujesz sie do wojny?
                                      :)
                                      Wawerka
                                      • homosovieticus Re: do wawerki i hs - niczyja smierć nie kończy 12.02.04, 18:40
                                        w_v_w napisał:

                                        > Abi, szykujesz sie do wojny?
                                        > :)
                                        > Wawerka

                                        Podpowiedz Abiemu ,zeby wojny z homo nie zaczynał bo On ten homo wyciska jedna
                                        reką 53kg.I setkę biega w 12,3sec.
                                        • w_v_w Re: do wawerki i hs - niczyja smierć nie kończy 12.02.04, 23:36
                                          pisalam Ci juz, nie pochlebiaj sobie,
                                          to nie o Ciebie chodzi i wojne z Toba.
                                          PS
                                          z tego co wiem to on takimi "we wroble rzuca"
                                          :)
                                          Wawerka
                                          • homosovieticus Re: do wawerki i hs - niczyja smierć nie kończy 12.02.04, 23:40
                                            w_v_w napisał:

                                            > pisalam Ci juz, nie pochlebiaj sobie,
                                            > to nie o Ciebie chodzi i wojne z Toba.
                                            > PS
                                            > z tego co wiem to on takimi "we wroble rzuca"
                                            > :)
                                            > Wawerka

                                            A ja szanuje ptaszka!
                                            swego
                                            :)
                                            • Gość: Abi W sprawie ptaszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 00:02
                                              >Homosovieticus się
                                              pochwalił:
                                              A ja szanuje ptaszka!
                                              > swego
                                              A masz? Czy to tylko słodkie wspomnienia? A poza tym - wam nie wolno, prawda?

                                            • w_v_w Re: do wawerki i hs - niczyja smierć nie kończy 13.02.04, 00:04
                                              zeby był dobry ptaszek to niekoniecznie trzeba go szanować
                                              :)
                                              Wawerka
                                    • homosovieticus Re: do wawerki i hs - niczyja smierć nie kończy 12.02.04, 18:33
                                      Gość portalu: Abi napisał(a):

                                      > Słuchaj no, narcyzie!

                                      Dlaczego własnie narcyzie?
                                      Jestem jeszcze większym brzydalem niż J. Gabin i nigdy nie zachwycałem się
                                      swojemi myslami, które rzeczywiscie są wyjatkowo piękne.
                                      :)


                                      >Jeżeli chcesz poważnie polemizować i być traktowany
                                      > poważnie to przynajmniej czytaj to, z czym chcesz polemizować.


                                      Czytam dokładnie wszystkie posty twoje również ,chociaż czasami wcale na to nie
                                      zasługują.
                                      Piękna a jakże wyrafinowanie złosliwa odpowiedź. :))
                                      Nieprawdaż?
                                      O zrozumienie
                                      > już nie apeluję, to być może za wiele.


                                      Nie sposób zrozumieć czegoś, co jest Bełkotem
                                      > Napisałem wyraźnie - POLSKA SKRAJNA PRAWICA ! Tu właśnie mieści się i Parys
                                      i
                                      > Niesiołowski a także Macierewicz i inni.

                                      Przecież powyższe zdanie oznacza ,że w Polsce jest prawica, a Ty mój logiczny
                                      adwersarzu, nazywasz ją skrajną.Ja z kolei twierdzę ,że w Polsce nie ma zadnej
                                      prawicy , są tylko różni przebierańcy itd..
                                      gdzie została naruszona logika ?

                                      I nie mam na myśli europejskiej
                                      > prawicy do której ci polscy "prawicowcy" tak się mają jak hordy Dżingis Chana
                                      > do parlamentu brytyjskiego.
                                      > I zachowuj choć trochę pozorów logiki. Bo jeżeli zarzucasz mi, że nie
                                      > słyszałem głosu "polskiej prawicy" a zaraz po tym piszesz, że "prawica w
                                      Polsce
                                      >
                                      > nie istnieje" to oznacza, że właśnie z logiką jesteś na bakier.


                                      Ttwierdzenia powyzsze moim zdanie są bełkotem bo nie mają sensu.Poniewaz
                                      twierdze że prawica w Polsce nie istnieje ,to nie mogłeś slyszeć jej głosu.
                                      Abi!
                                      to logiczne zdanie.

                                      Co stwierdzam
                                      > nie po raz pierwszy. No bo jak do diabła mogłem słyszeć głos czegoś co nie
                                      > istnieje?

                                      To powyzej, to wniosek wypływajacy z Twojego przeświadczenia ,że prawica w
                                      Polsce istnieje.


                                      > A tak przy okazji, prześwietny ideologu, Aleksander Hall to kto Twoim
                                      zdaniem?


                                      Nie wiem.
                                      Sam siebie zaliczał do "prawicujacej" czesci uni demokratycznej.
                                      >
                                      > Podobne uwagi można zgłosić także do pojęcia lewica i rozumiem także,
                                      wybitny
                                      > teoretyku, że wiesz świetnie, skąd się wziąła ta polska specyfika. Musisz
                                      > wiedzieć, bo przecież wiesz wszystko i na wszystkim znasz się najlepiej.

                                      To zdanie jest nieprawdziwe pomimo,że logiczne.Nie wiem wszystkiego i nie znam
                                      się najlepiej na wszystkim bo to niemozliwe.
                                      Wiem tylko trochę wiecej jak przecietny forumowicz,


                                      > Dodałbym - zwłaszcza na polityce ale nie chcę uchodzić za skrajnego
                                      złośliwca.
                                      > Oczekuję z niecierpliwością na kolejne pouczenia i oświecenie mnie i
                                      > innych "forumowych lewicowców".
                                      Oswiecam tylko wtedy kiedy potrafię i tylko, tych co chca być oswiecani.Takie
                                      mam zasady

                                      Swoja drogą nie wiem "o czym" my teraz rozmawiamy.Gdzies zagubił się główny
                                      temat.Tak sie dzieje notorycznie w forumowych dyskusjach.Dlaczego spróbuj sobie
                                      odpowiedzieź samemu.
    • iza.bella.iza Co mówili mądrzejści od nas 12.02.04, 02:36
      STANISŁAW BRONIEWSKI "ORSZA", w czasie wojny dowódca Szarych Szeregów

      "Kodeks honorowy mówi, że oficerowi nie uchodzi kontaktować się z obcymi
      wywiadami. Lecz walka o wolność ma bardzo często dramatyczny wymiar. Książę
      Konstanty zerwał epolety i złamał szablę nad głową płk. Waleriana
      Łukasińskiego. Ale z kim są nasze serca? Z Łukasińskim, który złamał oficerski
      kodeks honorowy, bo jako żołnierz przysięgający na wierność organizował
      antycarską konspirację w armii. Kodeks honorowy to nie byt abstrakcyjny, nie
      wolno odrywać go od historii."

      To jest fragment opinii najbliższy memu poglądowi - reszta pod poniższym linkiem

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,1908943.html
      Sąd nad Pułkownikem przejęła Najwyższa Instancja. Wesprzyjmy go modlitwą,
      niezależnie od naszych ocen.
      • Gość: Krewny Homo Co mówili mądrzejści od Marynata proszę czytać IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.04, 10:41
        Dobry tekst podrzuciłaś Pani Izabello!
        ale czy nie czuli na argumentacje, zarozumiali i jednoczesnie nieswiadomi
        swojej sovietskosci forumowicze przeczytają .Wątpie,ale nadzieji nie
        tracę.Ciekawi mnie taże czy maryna potrafi uwzględnić argumentację "Orszy".
        Wyglada ,że ten Homosovieticus wcale nie był stronniczym i chciał innych
        rzeczywiscie zachęcić do samodzielnej oceny postępku Kuklińskiego.
        Czy mu się to udało ?

        iza.bella.iza napisała:

        > STANISŁAW BRONIEWSKI "ORSZA", w czasie wojny dowódca Szarych Szeregów
        >
        > "Kodeks honorowy mówi, że oficerowi nie uchodzi kontaktować się z obcymi
        > wywiadami. Lecz walka o wolność ma bardzo często dramatyczny wymiar. Książę
        > Konstanty zerwał epolety i złamał szablę nad głową płk. Waleriana
        > Łukasińskiego. Ale z kim są nasze serca? Z Łukasińskim, który złamał
        oficerski
        > kodeks honorowy, bo jako żołnierz przysięgający na wierność organizował
        > antycarską konspirację w armii. Kodeks honorowy to nie byt abstrakcyjny, nie
        > wolno odrywać go od historii."
        >
        > To jest fragment opinii najbliższy memu poglądowi - reszta pod poniższym
        linkie
        > m
        >
        > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,1908943.html
        > Sąd nad Pułkownikem przejęła Najwyższa Instancja. Wesprzyjmy go modlitwą,
        > niezależnie od naszych ocen.


        • Gość: Abi Do "Pani Izabelli" i Krewnego Homo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 14:28
          Rozumiem, że ten fragment wypowiedzi Orszy to "argument" w sporze o
          Kuklińskiego, działający po zastosowaniu tzw. prostej analogii. Książe
          Konstanty = gen. Jaruzelski, zabór rosyjski = PRL, wojsko rosyjskie to
          oczywiście Wojsko Polskie (Ludowe, oczywiście Ludowe!) Brawo! Brawo! Tak
          prostymi, nieskomplikowanymi metodami buduje się "jedynie słuszną " opinię o
          histori Polski ostatnich dziesięcioleci. Ostatni raz spotkałem się z
          taką "argumentacją" w Radiu Maryja. Gratulacje!
          Przy okazji - a może jakieś blższe analogie? Np z Generalną Gubernią?
          • homosovieticus Re: Do "Pani Izabelli" i Krewnego Homo 12.02.04, 19:09
            Gość portalu: Abi napisał(a):

            > Rozumiem, że ten fragment wypowiedzi Orszy to "argument" w sporze o
            > Kuklińskiego, działający po zastosowaniu tzw. prostej analogii. Książe
            > Konstanty = gen. Jaruzelski, zabór rosyjski = PRL, wojsko rosyjskie to
            > oczywiście Wojsko Polskie (Ludowe, oczywiście Ludowe!) Brawo! Brawo! Tak
            > prostymi, nieskomplikowanymi metodami buduje się "jedynie słuszną " opinię o
            > histori Polski ostatnich dziesięcioleci. Ostatni raz spotkałem się z
            > taką "argumentacją" w Radiu Maryja. Gratulacje!
            > Przy okazji - a może jakieś blższe analogie? Np z Generalną Gubernią?

            Krewny homo nie bardzo zrozumiał o co chodzi Abiemu.
          • iza.bella.iza Re: Do Abiego 13.02.04, 00:03
            Szanowny Panie!

            Po pierwsze, mimo pozornych uprzejmości z Pana strony, potraktował mnie pan jak
            smarkulę i próbował przekonać mnie do swych racji powołując się na różnicę
            wieku. Być może jest pan starszy, być może tylko bardziej zramolały ode mnie.
            Przepraszam za to sformułowanie, ale tylko ramol może wyciągać swoją metrykę
            jako argument w dyskusji. Po drugie, podałam link do zbioru różnych wypowiedzi,
            z których wybrałam pewien fragment. Z Pana postu wnoszę, że Pan całości nie
            przeczytał, a szkoda. Znajdzie tam Pan również opinie zgodne z Pana poglądem.
            Pańska interpretacja wypowiedzi Komendanta Harcmistrza Broniewskiego "Orszy"
            jest prawidłowa. I powiem Panu, że to On a nie Pan jest dla mnie autorytetem i
            gdyby On zechciał mówić do mnie "córciu" byłabym wzruszona i szczęśliwa. A
            jeśli Pana tak boli porównanie PRL-u do Królestwa Polskiego, to znaczy, że był
            Pan jednym z beneficjentów tego satelickiego państwa jakim był nasz ojczysty
            demolud. A ten fragment Pana wypowiedzi:

            > Ostatni raz spotkałem się z
            > taką "argumentacją" w Radiu Maryja. Gratulacje!
            > Przy okazji - a może jakieś blższe analogie? Np z Generalną Gubernią?

            śmierdzi językiem "Trybuny" - tam się wyzywa takich ludzi jak Orsza od
            oszołomów.
            Bez pozdrowień tym razem.
            • Gość: Abi Do "iza. bella. iza" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 01:05
              Rzeczywiście, przyznaję, potraktowalem Panią jak smarkulę, bo Pani "wywody" na
              nic poważniejszego nie zasługują. Jeżeli jest Pani, jak sama pisze, "zramolała"
              to już Pani problem i tylko na karb starczego uwiądu mogę złożyć to prymitywne
              myślenie, które zechciala Pani tu zaprezentować. Powielanie czarno - białych,
              przesyconych nienawiścią stereotypów politycznych nikomu zaszczytu nie przynosi
              i nie zasługuje na poważne traktowanie. To rzeczywiscie poziom Radia Maryja i
              jezeli już mamy się obrzucać porównaniami to Trybuna, mimo wszystko, to
              mniejszy wstyd.
              Widzę z przykrością, że ta "córcia" to dla Pani komplement na wyrost, dowód
              naiwnej wiary, że ludzie są lepsi i mądrzejsi niż są w rzeczywistości. Gdyby
              moja córka zaprezentowała taki poziom arogancji i nienawiści jak Pani to chyba
              bym jej jednak, mimo, ze jest dawno dorosła, skórę przetrzepał.
              Beneficjentami "tego satelickiego państwa" i "ojczystego demoludu" jesteśmy
              wszyscy, czy nam się to podoba czy nie. Żyjemy w jego granicach, korzystamy ze
              wszystkiego, co wówczas powstało, choć istotnie, wiele rzeczy można było
              stworzyć lepiej. Ale, po prawdzie, na ogół nie było można. Ja się
              tego "satelickiego państwa' nie wstydzę, dziękuję Bogu, że było, mimo wszystko
              było!
              Nie nazwałem Orszy oszołomem, to Pani nadinterpretacja. Ale nie znaczy to, ze
              akceptuję jego pogląd w sprawie Kuklińskiego. Nie wiem, co nim kierowało, mogę
              się tylko dziwić, że żołnierz Armii Krajowej, kolega mojego Ojca, warszawskiego
              powstańca, wykazuje taką "elastyczność" moralną i wyrozumiałość dla szpiega
              obcego państwa. Może to wiek, który wiele usprawiedliwia, nie wiem. Ale wiem
              napewno, ze w tej sprawie Pan Orsza nie jest dla mnie autorytetem, bo nie może
              być autorytetem ktoś, kto usprawiedliwia zdradę własnej Ojczyzny. Tak, tak,
              Ojczyzny, proszę Pani, czyli miejsca w którym żyli i żyją Polacy, Pani, ja,
              nasze dzieci... Bez względu na to jak sie ten kawalek ziemi nazywał czy nazywa.
              A etos żołnierza, polskiego żołnierza, zadnej zdrady nigdy nie dopuszczał i nie
              dopuszcza. Mam nadzieję, mimo prób obrzydliwego nobilitowania zwykłego szpicla.
              Żegnam Panią, łączę wyrazy szacunku, niezależnie od dzielących nas różnic,
              przepraszam, tak mnie w tym "satelickim" państwie wychowano.
              • iza.bella.iza Re: Do "iza. bella. iza" 13.02.04, 01:45
                Gość portalu: Abi napisał(a):

                > Rzeczywiście, przyznaję, potraktowalem Panią jak smarkulę, bo Pani "wywody"
                na
                > nic poważniejszego nie zasługują.

                To po co Pan do mnie pisze?

                . Jeżeli jest Pani, jak sama pisze, "zramolała"

                Napisałam, że to Pan jest zramolały i dodałam, że "być może". Jeżeli Pan zawsze
                tak przeinacza wypowiedzi innych, to nic dziwnego, że nie można z Panem
                prowadzić normalnej dyskusji.

                > to już Pani problem i tylko na karb starczego uwiądu mogę złożyć to
                prymitywne
                > myślenie, które zechciala Pani tu zaprezentować.

                No, no pogratulować kultury i ogłady.

                > Powielanie czarno - białych,
                > przesyconych nienawiścią stereotypów politycznych nikomu zaszczytu nie
                > przynosi

                Właśnie! Pan moje odmienne poglądy nazywa nienawiścią. Czy może chodzi Panu o
                Orszę?

                > i nie zasługuje na poważne traktowanie. To rzeczywiscie poziom Radia Maryja i
                > jezeli już mamy się obrzucać porównaniami to Trybuna, mimo wszystko, to
                > mniejszy wstyd.

                A "Nie" pewnie jeszcze mniejszy. Tak przy okazji - Radia Maryja nie słucham. To
                Pan wyjechał z porównaniami i Pan przywołał tu toruńską radiostację.

                > Widzę z przykrością, że ta "córcia" to dla Pani komplement na wyrost, dowód
                > naiwnej wiary, że ludzie są lepsi i mądrzejsi niż są w rzeczywistości.

                To Pan sobie wyobraził, że sprawi mi Pan przyjemność, próbując mi "ojcować".
                Nie widzę w tym żadnego komplementu, a jedynie zarozumiałość z Pana strony. Nie
                marzy mi się taki ojciec, który uważa, że "ludzie są lepsi i mądrzejsi" jedynie
                wtedy, kiedy Pana popierają.

                > Gdyby
                > moja córka zaprezentowała taki poziom arogancji i nienawiści jak Pani to
                chyba
                > bym jej jednak, mimo, ze jest dawno dorosła, skórę przetrzepał.

                I kto tu prezentuje nienawistną postawę? I jeszcze ta chęć terroryzowania
                dorosłej córki. Czyżby Pana dzieci nie miały prawa do własnego zdania? A co do
                arogancji, to w poprzednich moich postach nie ustosunkował się Pan do ŻANEGO
                mojego argumentu. Operuje Pan jedynie przymiotnikami, które wyrażają Pana
                emocje. Niech Pan wykarze moją arogancję, a nie pisze, że jestem arogancka.

                > Beneficjentami "tego satelickiego państwa" i "ojczystego demoludu" jesteśmy
                > wszyscy, czy nam się to podoba czy nie. Żyjemy w jego granicach,

                ŻYLIŚMY! Żyjemy w granicach III RP. Czyżby Pan nie zauważył?

                > korzystamy ze
                > wszystkiego, co wówczas powstało, choć istotnie, wiele rzeczy można było
                > stworzyć lepiej. Ale, po prawdzie, na ogół nie było można. Ja się
                > tego "satelickiego państwa' nie wstydzę, dziękuję Bogu, że było, mimo
                > wszystko było!

                A ja się wstydzę, że zdrajcy z ZPP i PPR sprzedali naszą ojczyznę Stalinowi. A
                to, że w PRL-u dało się żyć zawdzięczamy taki ludziom jak Orsza właśnie. To oni
                uczyli mnie historii i tego, co znaczy skrót ONC na mojej harcerskiej lilijce,
                której bynajmniej nie kupiłam w składnicy harcerskiej.

                > Nie nazwałem Orszy oszołomem, to Pani nadinterpretacja.

                No to niech Pan przeczyta jeszcze raz swoja poprzednią wypowiedź skierowaną do
                m.in. mnie. Ma Pan zadziwiającą zdolność odczytywania nienapisanych treści z
                cudzych opinii i niezauważania tego, co sam Pan napisał.

                Ale nie znaczy to, ze
                > akceptuję jego pogląd w sprawie Kuklińskiego. Nie wiem, co nim kierowało,

                Nie musi Pan akceptować - nikt Pana do tego nie zmusza.

                > mogę się tylko dziwić,

                I niech Pan na tym zdziwieniu poprzestanie i nie próbuje usprawiedliwiać opinii
                innych ludzi.

                > Żegnam Panią, łączę wyrazy szacunku, niezależnie od dzielących nas różnic,
                > przepraszam, tak mnie w tym "satelickim" państwie wychowano.

                Za co Pan przeprasza? Za wyrazy szacunku czy za dzielące różnice? Czy za
                nazywanie moich wypowiedzi aroganckimi i nienawistnymi?
                Również żegnam. Pozdrawiam Pańską córkę - z taki ojcem nie ma lekko.
    • homosovieticus Michnik mistrzem" łagodnych kłamstw" i przeinaczeń 12.02.04, 19:22
      podobnie jak nasz nieoceniony Marynat.Też długo .Tez z powoływaniem sie na
      opinie innych ludzi. Też momentami bełkotliwie.I to wszystko, żeby nie spojrzeć
      prawdzie w oczy, tylko chowac sie za plecy Generałow Jaruzelskiego i Kiszczaka
      który najprawdopodobniej przed smiercią ustami żony lub Urbana ogłosi ,że tak
      naprawdę Kuklinski pracował dla CIA za jego wiedzą i poparciem.
      "Intelektualną moc" tekstu Michnika na temat Kuklinskiego porównać można do
      słabiutkiej próby przekonywania Polaków o koniecznosci wysłania WP do Iraku.
      W obu wypadkach Adam Michnik dał po prostu.. dupy.
      • Gość: Abi Do homo i jego krewnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 21:05
        Jak się nie ma argumentów to się mówi ( na Twoim poziomie}, że adwersarz
        uprawia "bełkot" (jak ja) albo mówi "bełkotliwie" (jak Marynat)albo "dał dupy"
        (jak Michnik). Wszystko z właściwą elegancją, typową dla prowincjonalnego
        myśliciela podziwianego na imieninach u cioci. Ta "błyskotliwośc" ma ukryć
        oczywiste zagubienie i okropne trudności z nadążaniem za tokiem myślenia
        oponentów, wynikające z niedostatkiem na poziomie abstrakcyjnego myślenia,
        typowym dla mało inteligentnych osobników. I niedostatkiem wiedzy, to
        oczywiste.
        Tak przy okazji - "narcyz" to zapatrzony w siebie palant, wierzący, ze jest
        najpiękniejszy (lub najmądrzejszy ) na świecie.
        Jest jeszcze metoda "prężenia muskułów",polegająca na rozwijaniu ogona (jak u
        pawia), lub porykiwaniu (jak u osła) - mająca na celu wystraszenie przeciwnika
        groźbą obicia mu ryja, złamania nogi lub spowodowania innej dolegliwości.
        Wyciskanie 53 kg czy 12,3 na setkę nie zmusi mnie do zmiany poglądów na temat
        zdrajcy Kuklińskiego a takze na temat Twoich "intelektualnych" walorów.
        Chociaż, gdyby przyszło "co do czego" to te 12,3 mogłoby Ci się przydać. Chyba
        bym Cię jednak nie dogonił bo biegałem setkę poniżej 12 sekund 50 lat temu. Ale
        na wszelki wypadek nie próbuj.
        Póki co, to z tą "argumentacją" i dość podłym "wzwodem intelektualnym" możesz
        Marynatowi buty czyścić a Michnikowi...Nie znajduję stosownej propozycji, na
        zadną nie zasługujesz. Ale czytaj, czytaj, zwłaszcza Michnika, on napisał parę
        ciekawych rzeczy ( nie tylko o Kuklińskim) i chociaż raczej nic nie zrozumiesz,
        to przynajmniej się osłuchasz. Może się przyda na przyszłość.
        Boże, co ja opowiadam, znów Cię traktuję jak inteligentnego faceta, mimo, ze
        robisz wszystko, żeby wybić mi to z głowy. Trudno.
        Pozdrawlaju ja was, towariszcz komandir! Wasze dieło prawyje! Ura! Ura! Ura!
    • homosovieticus Dla Marynata i Abiego do czytania i przemysleń 12.02.04, 20:21
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,1909432.html?as=1&ias=3
      • Gość: Abi Re: Dla Marynata i Abiego do czytania i przemysl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 21:15
        No i co? Czy tam jest cokolwiek, co zmusiło by kogokolwiek do zmiany opini?
        Wyświechtane argumenty, skażone w oczywisty sposób faktem śmierci. A Ty
        oczywiście pragniesz skorzystać z "okazji" i wykrzykujesz - a co, nie mam
        racji? Nie czujesz się źle skacząc na mogile?
        • rolotomasi Re: Dla _____________do czytania i przemysl 12.02.04, 21:39
          Czlowieku ! Ty z zakonnikiem HomoCośTamma o wojsku dyskutujesz ? a może nie
          wiesz z kim? to Cię tłumaczy;
          Daj spokój.
          PZDR
          • homosovieticus Rolo półanalfabetą jest, nie rozumie co pisze 12.02.04, 23:46
            rolotomasi napisał:

            > Czlowieku ! Ty z zakonnikiem HomoCośTamma o wojsku dyskutujesz ? a może nie
            > wiesz z kim? to Cię tłumaczy;
            > Daj spokój.
            > PZDR
          • Gość: marynat Re: do Rollo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 01:23
            Wielebny, jaki jest - każdy sobie przeczytac może. Idzie równo po szynach, co
            mnie akurat - skoro o tym wiem - nie wadzi. Pewnie - że przyjemniej się
            rozmawia z kimś, kto dyskusje i "burze mózgów" traktuje jak sposób szukania
            prawdy na zasadzie "co kilka głów, to nie jedna". Mniej przyjemnie z
            dogmatykiem, który "głosi słowo" - gdzieś, przez kogoś uznane za słuszne. Pełni
            swa misję - jak potrafi. I, niestety, nie zawsze argumentuje - jakby był
            przyzwyczajony do "groupthinkingu" z chórkiem potakiwaczy. Co gorsza - cudzych
            argumentów nawet nie stara sie zrozumieć... Bo i jaki może być cel rozumienia
            herezji? Herezję się demaskuje i zwalcza (bo ze swej istoty, ex definicione,
            jest niesłuszna i grzeszna), a heretyków potępia.
            Ale nasz wielebny jest, jak na cenzora, "ciemniakiem oświeconym", co sprawia,
            że i jego dyktaturę da się przetrwać bez uszczerbku na humorze... Pamiętam, że
            kiedy, jako dziecko, ćwiczyłem tenisa "o ścianę" - piłka się zawsze odbijała. A
            kiedy grałem z kolegą - nie zawsze. Ściana też ma zalety...
            • rolotomasi Re: do Rollo - mój short-return 13.02.04, 01:35
              Z obowiązku odpowiadam, za osobę tematu nie ręczę

              PRZE.M_ian
              *
              Na cóż PRZE.M znana łacina i greka
              Jeśli nie widzi za nią Człowieka?
              Komuż teksty o krytej istocie ?
              ‘ Skutku to nie da, tej ciemnej .’
              /RT/

              Żniwo
              *
              Siałeś i masz
              Dalej TRWASZ ?
              Nie przekonasz
              Tace oddasz
              /RT/
              • Gość: Co najgorsze Re: do Rollo - mój short-return IP: *.gdynia.mm.pl 14.02.04, 14:08
                rolotomasi napisał:

                > Z obowiązku odpowiadam, za osobę tematu nie ręczę
                >
                > PRZE.M_ian
                > *
                > Na cóż PRZE.M znana łacina i greka
                > Jeśli nie widzi za nią Człowieka?
                > Komuż teksty o krytej istocie ?
                > ‘ Skutku to nie da, tej ciemnej .’
                > /RT/
                >
                > Żniwo
                > *
                > Siałeś i masz
                > Dalej TRWASZ ?
                > Nie przekonasz
                > Tace oddasz
                Ale głupoty bronić będę jak Ty Rolo.
            • homosovieticus Re: A tu niespodzianka, nierozumiejacy odzywa się 13.02.04, 01:45
              Gość portalu: marynat napisał(a):

              > Wielebny, jaki jest - każdy sobie przeczytac może. Idzie równo po szynach, co
              > mnie akurat - skoro o tym wiem - nie wadzi. Pewnie - że przyjemniej się
              > rozmawia z kimś, kto dyskusje i "burze mózgów" traktuje jak sposób szukania
              > prawdy na zasadzie "co kilka głów, to nie jedna". Mniej przyjemnie z
              > dogmatykiem, który "głosi słowo" - gdzieś, przez kogoś uznane za słuszne.
              Pełni
              >
              > swa misję - jak potrafi. I, niestety, nie zawsze argumentuje - jakby był
              > przyzwyczajony do "groupthinkingu" z chórkiem potakiwaczy. Co gorsza -
              cudzych
              > argumentów nawet nie stara sie zrozumieć... Bo i jaki może być cel rozumienia
              > herezji? Herezję się demaskuje i zwalcza (bo ze swej istoty, ex definicione,
              > jest niesłuszna i grzeszna), a heretyków potępia.
              > Ale nasz wielebny jest, jak na cenzora, "ciemniakiem oświeconym", co sprawia,
              > że i jego dyktaturę da się przetrwać bez uszczerbku na humorze... Pamiętam,
              że
              > kiedy, jako dziecko, ćwiczyłem tenisa "o ścianę" - piłka się zawsze odbijała.
              A
              >
              > kiedy grałem z kolegą - nie zawsze. Ściana też ma zalety...

              Dobrywieczór boski1
              Marynacie grywacie w tenisa?
              gdzie jesli mozna wiedziec/
              jesli tak grasz jak dyskutujesz to 6:0 6:0
              :)
              • Gość: marynat Re: 6:0, sex do "zera" ? A fe, Millerem poleciałeś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 02:03
                Tyle dobrze, że "tenis" nie napisałeś przez "p".
                A, tak poza tym, to dobry wieczór - tym, ktorzy jeszcze nie śpią.
                Byłem nieco zajęty poza domem, a wy tu pieszczoty na cepy...
                Taki pech, że jak co fajnego, to sie spóźnię na główne atrakcje...
                • homosovieticus A fe, Millerem poleciałem a co? 13.02.04, 02:19
                  Gość portalu: marynat napisał(a):

                  > Tyle dobrze, że "tenis" nie napisałeś przez "p".
                  > A, tak poza tym, to dobry wieczór - tym, ktorzy jeszcze nie śpią.
                  > Byłem nieco zajęty poza domem, a wy tu pieszczoty na cepy...
                  > Taki pech, że jak co fajnego, to sie spóźnię na główne atrakcje...
                  >
                  Przebywacie poza domem z powodu burzy mozgów?
                  Powiedz nad czym sie biedzisz a w mig dostaniesz od wielebnego durnia doskonaąa
                  odpowiedź.
            • homosovieticus Re: do Marynata o niepewnosci wiedzy swojej 13.02.04, 01:52
              Gość portalu: marynat napisał(a):

              > Wielebny, jaki jest - każdy sobie przeczytac może. Idzie równo po szynach, co
              > mnie akurat - skoro o tym wiem - nie wadzi. Pewnie - że przyjemniej się
              > rozmawia z kimś, kto dyskusje i "burze mózgów" traktuje jak sposób szukania
              > prawdy na zasadzie "co kilka głów, to nie jedna".

              Burza mózgów nie jest metodą poszukiwania prawdy tylko znajdowania najlepszych
              rozwiazań w warunkach dużej niepewnosci.
              Ha!

              Mniej przyjemnie z
              > dogmatykiem, który "głosi słowo" - gdzieś, przez kogoś uznane za słuszne.
              Pełni
              >
              > swa misję - jak potrafi. I, niestety, nie zawsze argumentuje - jakby był
              > przyzwyczajony do "groupthinkingu" z chórkiem potakiwaczy. Co gorsza -
              cudzych
              > argumentów nawet nie stara sie zrozumieć... Bo i jaki może być cel rozumienia
              > herezji? Herezję się demaskuje i zwalcza (bo ze swej istoty, ex definicione,
              > jest niesłuszna i grzeszna), a heretyków potępia.
              > Ale nasz wielebny jest, jak na cenzora, "ciemniakiem oświeconym", co sprawia,
              > że i jego dyktaturę da się przetrwać bez uszczerbku na humorze... Pamiętam,
              że
              > kiedy, jako dziecko, ćwiczyłem tenisa "o ścianę" - piłka się zawsze odbijała.
              A
              >
              > kiedy grałem z kolegą - nie zawsze. Ściana też ma zalety...
              • Gość: marynat Re: ech, ta niepewność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 02:37
                homosovieticus napisał:
                > Burza mózgów nie jest metodą poszukiwania prawdy tylko znajdowania
                najlepszych
                > rozwiazań w warunkach dużej niepewnosci.
                > Ha!

                OK. Rozumiem. Własnie o tym mówię, o wielebny, że dyskutowanie z tymi, co ani
                burzy, ani mózgów do szukania prawdy nie używają - jest trochę bez sensu.
                Ty po prostu wiesz. A całą zabawę, jaką daje sokratejska i platońska tradycja
                dowodzenia i zbijania twierdzeń, wzajemnego wzbogacania się wiedzą,
                uswiadamiania sobie nowych znaczeń już znanych faktów - dzięki dialogowi i
                poznawaniu innych punktów widzenia - to o kant dupy potłuc. Ty wiesz swoje. A
                skad?
                Czyżby:www.katecheza.alleluja.pl/tekst.php?numer=4385
                • homosovieticus Re: ech, ta niepewność 13.02.04, 02:43
                  Gość portalu: marynat napisał(a):

                  > homosovieticus napisał:
                  > > Burza mózgów nie jest metodą poszukiwania prawdy tylko znajdowania
                  > najlepszych
                  > > rozwiazań w warunkach dużej niepewnosci.
                  > > Ha!
                  >
                  > OK. Rozumiem. Własnie o tym mówię, o wielebny, że dyskutowanie z tymi, co ani
                  > burzy, ani mózgów do szukania prawdy nie używają - jest trochę bez sensu.
                  > Ty po prostu wiesz. A całą zabawę, jaką daje sokratejska i platońska tradycja
                  > dowodzenia i zbijania twierdzeń, wzajemnego wzbogacania się wiedzą,
                  > uswiadamiania sobie nowych znaczeń już znanych faktów - dzięki dialogowi i
                  > poznawaniu innych punktów widzenia - to o kant dupy potłuc. Ty wiesz swoje. A
                  > skad?
                  > Czyżby:www.katecheza.alleluja.pl/tekst.php?numer=4385

                  Tu sie mylicie .Po prostu wiem, bo zdazyłem sie dowiedzieć i zrozumieć spora
                  liczbę rzeczy.Orałem w zakonnej celi inni orali na polu.orka orce nie
                  rowna .Tym razem sie zgodzisz ze mna?
                • homosovieticus Nie chciałem się chwalić ale podstawówkę udało mi 13.02.04, 02:47
                  się ukończyc, choć pewnie spora grupa forumowych intelektualistów powatpiewa w
                  moją prawdomównośc.
                  • Gość: marynat Re: Nie chciałem się chwalić ale podstawówkę udał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 03:27
                    A, w życiu! "Prawdomówność" - to Twój nowy link? Bez wzgledu na merytoryczną
                    zawartość postów? Ty to masz glowe, o wielebny...
                    • homosovieticus Re: Nie chciałem się chwalić ale podstawówkę udał 13.02.04, 11:40
                      Gość portalu: marynat napisał(a):

                      > A, w życiu! "Prawdomówność" - to Twój nowy link? Bez wzgledu na merytoryczną
                      > zawartość postów? Ty to masz glowe, o wielebny...

                      Wielka jest to prawda ale pusta i dlatego tak głosna!

                      A Pismo Swiete Nowego Testamentu czytałeś? (pewien jestem, że tak i to w
                      róznych okresach życia, nieprawdaż)
                      A dialog Chrystusa z Piłatem pamietasz?
                      Buhłakowa problem Prawdy rownież nurtował .
    • Gość: IZA Re: Co i kogo zdradził płk Kuklinski ? USTALMY TO IP: *.rasserver.net 13.02.04, 00:45


      "Kuklinski zdradzil tych CZERWONYCH BANDYTÓW z Kremla i ich PACHOLKÓW ZDRAJCÓW
      tach jak Jaruzelski, który im wiernie sluzyl CALE HANIEBNE ZYCIE i uczestniczyl
      w WYZYNANIU najlepszych synów Narodu Polskiego w latach 1944 - 1953, a potem
      beztrosko dalej patrzyl jak MAFIA KOMUNISTYCZNA OKRADA Polaków z ich owoców
      pracy i transferuje do budowy tego PRZEKLETEGO pariasza swiata o nazwie CCCP.

      Kuklinski NIE ZDRADZIL Narodu Polskiego, lecz OPRAWCÓW tego Nardu !!!

      Kuklinski zdradzil ALE tego BANDYTE Kiszczaka i jemu podobnych WSCIEKLYCH PSÓW,
      którzy POLOWALI i OKRADALI Polaków, i tego BANDYTE Kiszczaka calowali
      KOLABORANCI tacy jak: Michnik, Walesa, Kwasniewski, Miller, Mazowiecki,
      Gieremek ...itp. którzy SIEDLI do haniebnego "okraglego stolu" z NAJWIEKSZYMI
      OPRAWCAMI Narodu Polskiego.

      Czy z BANDYTAMI siada sie do jednego stolu, czy sie ich ROZLICZA?

      Dlaczego siedli do jednego stolu ?

      A dlatego, bo WSPÓLNOTA interesow ZLODZIEJI i ZDRAJCÓW laczy i wymusza
      wzajemnosc POPIERANIA sie i obrony.

      Takie ustalili zasady przy tzw. "okraglym stole" i dalatego wlasnie jestescie
      DALEJ OKRADANI, a to wszystko co wypracowali wasi ojcowie jest
      aktualnie "SPRZEDAWANY" za beznen, za 5% autentycznej wartosci kapitalowi
      zagranicznemu, który wykozystuje SPRZEDAJNOSC ZDRAJCÓW komuchów KTORYCH NIGDY
      NIE ROZLICZYLISCIE i ponownie dopusciliscie do wladzy.

      Kuklinski NIE ZDRADZIL Narodu Polskiego, lecz OPRAWCÓW Narodu Polskiego!"

      • iza.bella.iza Re: Ta IZA to nie ja 13.02.04, 00:53
        Żeby nie było wątpliwości. Gdybym pisała niezalogowana, to przy mnie pokarze
        się domena "Chello".
        • homosovieticus Re: Ta IZA to nie ja 13.02.04, 00:55
          iza.bella.iza napisała:

          > Żeby nie było wątpliwości. Gdybym pisała niezalogowana, to przy mnie pokarze
          > się domena "Chello".

          Po domenie poznamy Izę?
          • Gość: Abi Re: Ta IZA to nie ja? Napewno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 01:12
            Wstydzi się Pani tego języka i tej "argumentacji"? Jestem zdziwiony, bo po Pani
            ostatnich postach sądziłbym coś zupełnie innego. No cóż, lepiej być pozytywnie
            zaskoczonym, to podtrzymuje wiarę w ludzi, mimo wszystko.
            • w_v_w Do Abiego....Idziemy...:) 13.02.04, 01:15

              • rolotomasi Honoru spece, co noszą kiece 13.02.04, 01:42
                Honoru spece, co noszą kiece
                *
                Niewiasta
                od ciasta
                na honor speca
                wyrasta
                **
                W kącie skwaszony
                zakonnik wkurzony
                hurtem odrzucony
                A honor? << skundlony.
                /RT/


                /już> Dajemy radę/
                • iza.bella.iza Re: Honoru spece, co noszą kiece 13.02.04, 01:54
                  Rolo pogłówkuj, napisz coś nowego.
                  Nie wklejaj wypocin z roku ubiegłego.
                  • rolotomasi Re: Honoru spece, co noszą kiece 13.02.04, 02:08
                    ???!
                    czy my się skądeś znamy?
                    a jeśli - to rozmawiamy?
                    a wtedy - wierszem mieniamy?
                    My, Rolo, nie zachęcamy!
                    /RT/


                    /już> Dajemy radę/
                    • iza.bella.iza Re: Rolo przypomnij sobie 13.02.04, 02:15
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10519267&a=10622036
            • iza.bella.iza Re: Ta IZA to nie ja? Napewno? 13.02.04, 01:50
              Gość portalu: Abi napisał(a):

              > Wstydzi się Pani tego języka i tej "argumentacji"? Jestem zdziwiony, bo po
              Pani
              > ostatnich postach sądziłbym coś zupełnie innego. .

              Nie wstydzę się, bo nie to nie moje słowa i nie moja argumentacja. To raczej w
              pańska poetyka. A moje posty z takim stylem nie maja wielgo wspólnego.
              • Gość: Abi Re: Ta IZA to nie ja? Napewno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 12:41
                iza.bella.iza napisała:

                Nie wstydzę się, bo nie to nie moje słowa i nie moja argumentacja. To raczej w
                > pańska poetyka. A moje posty z takim stylem nie maja wielgo wspólnego.

                Mają, mają Szanowna Pani! Może nie tyle ze stylem (lub raczej brakiem stylu )
                ile ze sposobem widzenia świata. Dość uproszczonym, łagodnie mówiąc.
                A przy okazji, nadal twierdzi Pani, że granice III RP nie są granicami PRL?
                Mam nadzieję, że Pani pozostałe twierdzenia w tej dyskusji są mocniej
                uargumentowane.
                Kłaniam się.


                • iza.bella.iza Re: Ta IZA to nie ja? Napewno? 13.02.04, 22:32
                  Adieu Monsieur! Beaucoup de sante!
    • homosovieticus Ucz się marynacie a potem na forum głos zabieraj 13.02.04, 02:01
      strategie.info.pl/artykuly/artykul_4875.htm
      • Gość: marynat Re: to jest jedno z zastosowań technik bs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 03:15
        A - tak serio, dotkneliśmy bardzo ważnej kwestii:
        Czy MYŚLENIE jest zawsze aktem indywidualnym, czy - możliwa jest twórczość
        intelektualna w zespole? Właśnie techniki multimedialne bs - przynajmniej
        teoretycznie - dają możliwość wymiany i uzupełniania pomysłów w czasie
        rzeczywistym. To mogłoby prowadzić do ciekawych efektów. Pod warunkiem - że
        uczestnicy zespołu chcą działac konstruktywnie i że mają coś do zaoferowania...
        Kolekcjonujesz linki na ten temat?
        library.thinkquest.org/C0112063/main.htm
        projects.edtech.sandi.net/staffdev/tpss99/processguides/brainstorming.html
        • homosovieticus Re: to jest jedno z zastosowań technik bs 13.02.04, 11:33
          Gość portalu: marynat napisał(a):

          > A - tak serio, dotkneliśmy bardzo ważnej kwestii:
          > Czy MYŚLENIE jest zawsze aktem indywidualnym, czy - możliwa jest twórczość
          > intelektualna w zespole? Właśnie techniki multimedialne bs - przynajmniej
          > teoretycznie - dają możliwość wymiany i uzupełniania pomysłów w czasie
          > rzeczywistym. To mogłoby prowadzić do ciekawych efektów. Pod warunkiem - że
          > uczestnicy zespołu chcą działac konstruktywnie i że mają coś do
          zaoferowania...
          > Kolekcjonujesz linki na ten temat?
          > library.thinkquest.org/C0112063/main.htm
          > projects.edtech.sandi.net/staffdev/tpss99/processguides/brainstorming.html

          wyobrazasz sobie, co otrzymałaby ludzkość, gdybysmy razem wzespół tworząc
          zespół, zasiedli do myslenia na ten sam temat?
          Nie wiedziałem, że tak to się nazywa.Techniki bs.Czy aby nie od BSM nazwa
          pochodzi?
    • homosovieticus Homo jak przekupa swoje chce na wierzchu mieć! 13.02.04, 02:02
    • homosovieticus warto i tu poczytać co myślą inni o Pułkowniku 13.02.04, 11:46
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10708853&a=10713060
      • Gość: Abi Re: warto i tu poczytać co myślą inni o Pułkownik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 21:05
        Szególnie wzruszyłem się opinią niejakiego Szaniawskiego, "przyjaciela" pana
        pulkownika. Wart Pac pałaca! A Tobie HSie gratuluję sojusznika w tej dyskusji.
        • homosovieticus Re: warto i tu poczytać co myślą inni o Pułkowniku 14.02.04, 09:48
          Gość portalu: Abi napisał(a):

          > Szególnie wzruszyłem się opinią niejakiego Szaniawskiego, "przyjaciela" pana
          > pulkownika. Wart Pac pałaca! A Tobie HSie gratuluję sojusznika w tej dyskusji.

          Abi!
          nie chodzi w dyskusji o sojusznikow.Podaję Ci argumenty innych ludzi bo może
          wsrod nich znajdą sie takie, ktore Cie przekonają ,że ta zdrada nie zasługuje
          na potępienie.
          Zrzuć z siebie pejoratywne brzmienie slowa zdrada i zastanow sie nad konkretnym
          pjej przypadkiem.
    • Gość: homosovieticus Dla Abiego IP: *.gdynia.mm.pl 14.02.04, 01:30
      Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim:
      Autor: katarsis
      Data: 14.02.2004 01:20 + odpowiedz na list

      --------------------------------------------------------------------------------
      Niestety bez linka - tylko przeklejony ( ze względów technicznych):

      Pułkownik obojga narodów

      Z profesorem Józefem Szaniawskim, historykiem, biografem pułkownika Ryszarda
      Kuklińskiego, rozmawia Tomasz Gdula

      - 14 lat po upadku komunizmu spór o to, czy pułkownik Kukliński był zdrajcą
      czy bohaterem, jest wciąż żywy.
      - Wie pan, jak umarł pułkownik? Przeczytał "Gazetę Wyborczą", w której
      kilkanaście dni temu ukazał się kolejny paszkwil o nim. "Wyborcza" ma w
      Stanach korespondenta nazwiskiem Węglarczyk, który opublikował recenzję
      najnowszej książki Benjamina
      Weisera. Z tej zmanipulowanej recenzji wynikało, że Kukliński potwierdził to,
      co o motywach wprowadzenia stanu wojennego mówił Jaruzelski. To było
      kłamstwem, bo takiego stwierdzenia w książce Weisera nie ma. Pułkownik w
      miniony czwartek pisał którąś z kolei wersję odpowiedzi na
      oszczerstwa "Gazety Wyborczej". W tym czasie dzwonił do mnie kilka razy i był
      strasznie zdenerwowany. Z tego właśnie powodu dostał wylewu krwi do mózgu i
      po sześciu dniach w śpiączce umarł.
      - Bolało go, że wciąż jest w Polsce niezrozumiany?
      - Tak. W zeszłym roku udzieliłem "Nowej Trybunie Opolskiej" wywiadu, w którym
      opowiedziałem o motywach działania Ryszarda Kuklińskiego. Publikację
      pokazałem pułkownikowi. Bardzo się ucieszył, że są dziennikarze, którzy chcą
      o nim mówić i nie negują z góry jego czynu. Ten wywiad przez długi czas leżał
      na biurku Kuklińskiego.
      - Jak pan się dowiedział o chorobie pułkownika?
      - W miniony piątek zadzwoniła do mnie jego żona. Niedługo potem telefonowało
      z USA kilka innych osób, wśród nich synowa Ryszarda Kuklińskiego i były
      wiceminister spraw zagranicznych Radek Sikorski.
      - Czy poza Polakami w Stanach, Amerykanie też interesowali się stanem zdrowia
      pułkownika?
      - Profesor Brzeziński zatelefonował do prezydenta Busha, by zapewnił
      Kuklińskiemu jak najlepszą opiekę. Dzięki temu nieprzytomny pułkownik został
      przewieziony do Tampy, 1,5-milionowego "wojskowego" miasta na Florydzie. Tam
      mieści się centralne dowództwo wojsk USA stacjonujących w Iraku i
      Afganistanie. Pułkownik Ryszard Kukliński leżał w najlepszej amerykańskiej
      klinice wojskowej, pod opieką znakomitych specjalistów, obok żołnierzy
      rannych w Iraku i Afganistanie. To znamienny symbol.
      - Wraz ze śmiercią Ryszarda Kuklińskiego spór o jego rolę w historii
      rozgorzał z nową siłą. I niektórzy zmieniają swoje utarte od lat zdanie o
      nim - chociażby Lech Wałęsa.
      - Oglądałem jego wypowiedź w telewizji. To wręcz niesłychane: Wałęsa, który
      pluł na Kuklińskiego, nie chciał go uniewinnić i zrehabilitować, słowem
      zachowywał się skandalicznie - otóż, ten sam Wałęsa dzisiaj mówi, że
      pułkownik Kukliński był bohaterem. Powinien był to powiedzieć 13 lat temu,
      gdy został prezydentem.
      - Dlaczego, pańskim zdaniem, zrobił to dopiero teraz?
      - Bo spośród Polaków najbardziej komunizmowi i Związkowi Sowieckiemu
      zaszkodził Ryszard Kukliński, a nie Lech Wałęsa czy inni opozycjoniści.
      Wałęsa i tacy ludzie jak Adam Michnik albo Jacek Kuroń przez lata nie chcieli
      się z tym pogodzić, bo to ujmuje blasku ich życiorysom. Dlatego woleli
      pomniejszać rolę pułkownika Kuklińskiego. Już kiedyś powiedziałem, że Lech
      Wałęsa ryzykował jedynie, że skręci nogę, skacząc przez płot. Nic więcej mu
      się nie mogło stać. A Kukliński ryzykował życiem swoim i swojej rodziny.
      Robił to nie jednostkowo, lecz przez prawie jedenaście lat, co samo w sobie
      jest fenomenem w historii wywiadu.
      - Czy znał pan stosunek samego Ryszarda Kuklińskiego do sporów, jakie jego
      osoba i działalność budzą w kraju?
      - Półtora roku temu pułkownik spędzał wakacje w Polsce. Między innymi premier
      Leszek Miller podejmował go obiadem i w mojej obecności mówił, że jest
      zaszczycony możliwością goszczenia kogoś takiego. Prosił także Kuklińskiego,
      żeby się zastanowił nad powrotem do kraju, mówiąc, że Polska go potrzebuje.
      Potem spacerowaliśmy po Łazienkach i w pewnym momencie ukłoniło nam się
      przechodzące małżeństwo. On powiedział do mnie: Józek, to jacyś twoi znajomi.
      Odparłem: nie, oni się ukłonili tobie, bo cię rozpoznali. Kukliński uznał, że
      to niemożliwe, ale przeszliśmy parę metrów i znowu ktoś się ukłonił, ktoś
      inny podszedł i uścisnął mu rękę. W końcu przed Pałacem na Wodzie zebrała się
      grupa ludzi i wszyscy zaczęli go ściskać. Gdy wieczorem tego dnia jedliśmy
      kolację, pułkownik Kukliński powiedział do mnie: Zobacz, jeśli sondaże są
      wiarygodne, to połowa Polaków chce uścisnąć mi rękę. Druga połowa powinna
      podchodzić i pluć mi w twarz, a nie znalazł się nikt taki. Coś w tym jest.
      - Mimo to pułkownik nie powrócił na stałe do kraju. Nie zdążył?
      - Ostatni raz był w Ojczyźnie w pierwszej dekadzie grudnia. Mieszkał
      częściowo u mnie, a częściowo w swoim mieszkaniu na Żoliborzu.
      - Czyli już się urządzał w Polsce?
      - Zdążył urządzić kuchnię... Jego śmierć była nagła, dlatego w ostatnich
      rozmowach nie miał żadnych myśli testamentarnych. Mówił tylko o przyszłości,
      o powrocie do Polski.
      - A czy kiedykolwiek zdradził, gdzie chciałby spocząć?
      - Tak. Obok matki, w Rembertowie pod Warszawą. Ale ja uważam, że jego miejsce
      jest w alei zasłużonych na cmentarzu wojskowym na Powązkach w Warszawie. To
      jest szczególna aleja zasłużonych: tam leżą Bolesław Bierut, Władysław
      Gomułka, Aleksander Zawadzki, generał Walter - wszyscy ci, którzy wysługiwali
      się Związkowi Sowieckiemu. Dzięki Bogu mamy XXI wiek, a - w dużej mierze
      dzięki Ryszardowi Kuklińskiemu - żyjemy w wolnej Polsce. Dlatego ktoś taki
      jak on, pułkownik Wojska Polskiego i Armii Stanów Zjednoczonych, powinien
      znaleźć miejsce na tym cmentarzu.
      - W Ameryce wszyscy widzą w nim heroicznego obrońcę wolności, ale w Polsce
      niektórzy nazywają go zdrajcą. Nie boi się pan, że w końcu utrwali się u nas
      opinia, że pułkownik Ryszard Kukliński był bardziej amerykańskim szpiegiem
      niźli polskim bohaterem?
      - Bardzo ważne są opinie na jego temat w Rosji. Sowieccy marszałkowie i
      generałowie mówią jednoznacznie: Kukliński wykradł nasze największe
      tajemnice. Tacy ludzie jak marszałek Kulikow, generałowie Pawłow i Gridkow
      nie mają wątpliwości. W ich opinii fakt, iż Amerykanie mieli te dane wojskowe
      i podejmowali przeciwdziałania wobec ruchów sowieckich - zapobiegł wybuchowi
      trzeciej wojny światowej. Dlatego tylko ludzie złej woli mogą powiedzieć, że
      Kukliński nie jest bohaterem. On walczył z okupacyjną armią sowiecką, która
      stacjonowała w Polsce od 1944 do 1993 roku. Chyba że są jeszcze tacy, którzy
      uważają, że ta armia nie była okupacyjna i nie zagrażała światu. Cóż, jeśli
      kogoś nie przekonują fakty, to i żadne argumenty do niego nie trafią.
      - Pojawił się taki pomysł, by pośmiertnie awansować pułkownika Kuklińskiego
      do rangi generała...
      - Myślę, że stopnia generała by nie przyjął, bo miał świadomość, że jest
      najsłynniejszym w dziejach pułkownikiem Wojska Polskiego, tak jak Sucharski i
      Hubal są najsłynniejszymi majorami. Ale bez wątpienia należy mu się
      odznaczenie. W Kancelarii Prezydenta leży wiele wniosków, m.in. profesora
      Zbigniewa Brzezińskiego, o nadanie Ryszardowi Kuklińskiemu krzyża Virtuti
      Militari, gdyż działał z narażeniem życia w warunkach wojny, wprawdzie
      zimnej, ale jednak wojny. Podobny wniosek złożył również Światowy Związek
      Żołnierzy Armii Krajowej, prosząc prezydenta o odznaczenie Kuklińskiego nie
      tylko Virtuti Militari, lecz również Orderem Orła Białego. Jest tam wreszcie
      słynny list Zbigniewa Herberta skierowany do prezydenta Wałęsy jeszcze w 1995
      roku. Amerykański dziennik "New York Times" przedrukował go, porównując
      inicjatywę polskiego poety do bezprecedensowego wstawiennictwa pisarza Emila
      Zoli w sprawie kapitana Dreyfussa.
      - A pańskim zdaniem jak Rzeczpospolita powinna teraz uhonorować Ryszarda
      Kukli
    • Gość: homosovieticus dla Abiego cd. IP: *.gdynia.mm.pl 14.02.04, 01:32
      Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim:
      Autor: katarsis
      Data: 14.02.2004 01:28 + odpowiedz na list

      --------------------------------------------------------------------------------
      mojej książki o pułkowniku. Dołączyłem do niej list, w którym zaapelowałem do
      prezydenta o uhonorowanie go najwyższym polskim odznaczeniem, czyli Orderem
      Orła Białego. Dziś ten apel ponawiam.
      - Dziękuję za rozmowę.
      -------------

      Prof. Józef SZANIAWSKI, historyk, politolog, publicysta. W latach 1973-85
      konspiracyjnie współpracował z Radiem Wolna Europa. Po wykryciu skazany przez
      sąd wojskowy na 10 lat więzienia jako agent wywiadu USA. Do 1990 roku przebywał
      w najcięższych więzieniach PRL. W 1990 roku uniewinniony przez Sąd Najwyższy
      jako ostatni więzień polityczny Polski Ludowej. Działał przeciw wpływom
      sowieckim w Polsce i na rzecz integracji Polski z NATO. Przyczynił się do
      ujawnienia bezprecedensowej misji wywiadowczej płk. Ryszarda Kuklińskiego oraz
      do jego rehabilitacji. Autor kilku tysięcy artykułów, esejów i książek,
      m.in. "Samotnej misji". Wykładowca Wyższej Szkoły Stosunków Międzynarodowych i
      Amerykanistyki w Warszawie. Musiałem coś zrobićPułkownik Ryszard
      KUKLIŃSKI: - Armia Czerwona była najpotężniejszą, największą i najbardziej
      nieludzką machiną wojenną, jaką znała ludzkość. Wiedziałem, jakie cele mają
      sowieccy marszałkowie i generałowie. (...) Zdawałem sobie sprawę, że tym
      ludobójczym, zaborczym, agresywnym planom mogą przeciwstawić się jedynie Stany
      Zjednoczone, a i to w ramach sojuszu NATO. Latami przekładałem na wielkich
      sztabowych mapach symbole grzyba wybuchu atomowego: niebieskie tam, gdzie
      uderzenia miały paść z Zachodu, czerwone tam, gdzie miały paść nasze. Nie
      mogłem nie myśleć, co te grzybki oznaczają. Przecież nie mogłem tego robić bez
      wyobraźni! Widziałem tę wojnę w całej brutalnej, katastroficznej dokładności.
      Widziałem Polskę zalewaną lawiną stali, która płynie na zachód, wchodzi w
      przerwy po pierwszym rzucie wojsk sowieckich i sięga po Atlantyk. Wszystkie
      moje najgorsze przypuszczenia znajdowały potwierdzenie. A do tego Europa
      krzyczała, że lepiej być czerwonym niż martwym. Musiałem coś zrobić!
      (Fragment książki prof. Józefa Szaniawskiego "Samotna misja")

      Źródło: www.nto.pl
      • w_v_w do homosovieticus... 14.02.04, 06:37
        Juz myślałam,ze jest dla Ciebie nadzieja...
        wykształcony zapewne za tej obrzydliwej komuny,
        elokwentny i "odtwórca", jak katarynka
        powołujacy sie na coraz to nowe publikacje.
        Niestety siegajacy po gotowce jak profesor akademicki,
        który zamiast samodzielnie zastanowic sie
        nad rozwiazaniem problemu, szuka "gotowców",
        które co najwyżej uwsteczniaja.
        Homosovieticusie wymaż "gumka myszka" wszystko
        co przeczytałes i jeszce raz zadaj sobie pytanie
        "zdrajca czy bohater", wtedy może staniesz sie "twórca".
        Weź przykład Boga tworzac Świat nie szukał
        podpowiedzi tylko samodzielnie tworzył.
        Swiat należy do "twórców" nie do "kserointeligencji".
        pozdrawiam
        Wawerka
        • homosovieticus Re: do homosovieticus...i jak od ściany 14.02.04, 08:59
          w_v_w napisał:

          > Juz myślałam,ze jest dla Ciebie nadzieja...
          > wykształcony zapewne za tej obrzydliwej komuny,
          > elokwentny i "odtwórca", jak katarynka
          > powołujacy sie na coraz to nowe publikacje.
          > Niestety siegajacy po gotowce jak profesor akademicki,
          > który zamiast samodzielnie zastanowic sie
          > nad rozwiazaniem problemu, szuka "gotowców",
          > które co najwyżej uwsteczniaja.
          > Homosovieticusie wymaż "gumka myszka" wszystko
          > co przeczytałes i jeszce raz zadaj sobie pytanie
          > "zdrajca czy bohater", wtedy może staniesz sie "twórca".
          > Weź przykład Boga tworzac Świat nie szukał
          > podpowiedzi tylko samodzielnie tworzył.
          > Swiat należy do "twórców" nie do "kserointeligencji".
          > pozdrawiam
          > Wawerka

          Budzić człowieka o tak wczesnej porze ,żeby mu zartobliwym tonem tyle głupsw
          naopowiadac , to zbrodnia balladynowa.
          Powinnaś się zorientować ,że wykształcenia szkolnego prawie udało mi się
          uniknać jak trądu.
          Powołuję się na madrzejszych od siebie, ;)
          sam "dałem z siebie w poczatkowych postach prawie wszystko" i prawie wszystko -
          - wskutek braku elementarnej wiedzy o etyce i moralnosci zostalo odrzucone -
          jak jakieś głupstwo.
          O ile ja wiem, to nauczyciele w szkołach podstawowych i to tych
          lichych ,siegaja po gotowce,profesorowie akademiccy korzystaja z wiedzy
          magistrów. :)

          Kukliński jest bohaterem narodowym bo zdradzil zbrojne ramię PZPR, która
          sprawowała rzady w Polsce z obcego, krwawego nadania.

          Swiat moim zdaniem należy do zarozumiałych idiotow.:((
          • w_v_w Re: do homosovieticus...i jak od ściany 14.02.04, 10:13
            jak sam widzisz "prawie wszystko"
            głównie Ciebie przekonało
            i niech tak zostanie.
            Niestety tylko "odtwórco"

            > Swiat moim zdaniem należy do zarozumiałych idiotow.:((

            zapewne miałes, siebie na uwadze!

            Szalom!
            Wawerka
            -
            napar z koperku wyszedł...
            • homosovieticus Re: do homosovieticus...i jak od ściany 14.02.04, 10:21
              w_v_w napisał:

              > jak sam widzisz "prawie wszystko"
              > głównie Ciebie przekonało
              > i niech tak zostanie.
              > Niestety tylko "odtwórco"
              >
              > > Swiat moim zdaniem należy do zarozumiałych idiotow.:((
              >
              > zapewne miałes, siebie na uwadze!
              >
              > Szalom!
              > Wawerka
              > -
              > napar z koperku wyszedł...

              Tylko "prawdziwi idioci" wiedza ,że są idiotami.Reszta idiotów uważa się za
              normalnie "myślacych madrych ludzi".
              Tak było ,tak jest i tak będzie.
              Ci normalni idioci nie lubia i nie rozumieja tych prawdziwych, umieją za to
              korzystać nieudolnie z wynikow ich prac.
              Tak było, tak jest, i tak bedzie.
              Homozagorzałyidiotaprawdziwy.
              • w_v_w Re: do homosovieticus...i jak od ściany 14.02.04, 10:35
                widzisz osiagnelismy porozumienie,
                ja jestem spokojna, bo chociazby
                z racji płci juz jestem zaszufladkowana.
                Nigdy nie dostrzegasz szarosci?
                Szalom!
                Wawerka
                • homosovieticus Re: do homosovieticus...i jak od ściany 14.02.04, 13:28
                  w_v_w napisał:

                  > widzisz osiagnelismy porozumienie,
                  > ja jestem spokojna, bo chociazby
                  > z racji płci juz jestem zaszufladkowana.
                  > Nigdy nie dostrzegasz szarosci?
                  > Szalom!
                  > Wawerka

                  Szarosć mnie otacza, ale to nie powód ,żebym mnie fascynowała.
                  Szarosc to mieszanina kolorów to jak "kundlizm " u Wańkowicza.
                  • w_v_w Re: do homosovieticus...i jak od ściany 14.02.04, 14:37
                    Nie o takiej szarosci pisze, dobrze wiesz...
                    o czyms bardzo subtelnym /jak mgielka/
                    lecz niezwykle ważnym...
                    szkoda... bo to jest bardzo fascynujace...
                    no tak, ale nie kazdy jest w stanie to dostrzec, to prawda...
                    :)
                    Wawerka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka