Dodaj do ulubionych

Jerzy Bog pakuje walizy;o)Naukowcy stworzyli zycie

25.02.04, 20:48
Naukowcom udało się uzyskać pierwsze komórki, które mogą się mnożyć.
Do narodzin życia konieczne jest pokonanie trzech etapów. Pierwszy to
przekształcenie się prostych związków chemicznych w bardziej złożone
substancje organiczne – między innymi aminokwasy, zasady azotowe i cukry. To
właśnie wykazał Miller i jego naśladowcy. Następny etap to łączenie się
aminokwasów w białka, a zasad azotowych i cukrów w kwasy nukleinowe – RNA i
DNA mogące być nośnikami informacji genetycznej, czyli powstawanie złożonych
związków organicznych (makrocząsteczek). Wreszcie ostatni etap:
makrocząsteczki muszą stworzyć samodzielne struktury funkcjonujące podobnie
jak komórki – po to, by taki pierwotny żywy organizm mógł produkować i
magazynować energię oraz bez przeszkód się replikować.

powstanie życia wydaje się wbudowane w ewolucję materii i Wszechświata – mówi
prof. Kaźmierczak.
Dziś naukowcy wiedzą już dokładnie, jak powstają wszystkie substancje
chemiczne potrzebne do stworzenia życia.

Tak narodziła się hipoteza świata RNA, za którą przemawia coraz więcej
odkryć. Życie początkowo musiało się opierać wyłącznie na kwasie
rybonukleinowym. Dopiero później wyparł je dominujący dziś na Ziemi kwas
deoksyrybonukleinowy (choć nosimy w swoich komórkach również RNA, ale pełni
on funkcje „techniczne”, natomiast plan budowy całego organizmu jest zapisany
w DNA). Zwycięstwo DNA wynikało zapewne z faktu, że jest to trwalszy związek
chemiczny, lepiej przechowujący informację genetyczną.

Znając odpowiedzi na pytania, jak mogły powstać proste i złożone substancje
organiczne, naukowcy zabrali się za rozwiązywanie najtrudniejszego
zagadnienia – powstania komórek. Zbieg okoliczności sprawił, że dokładnie pół
wieku po eksperymentach Millera amerykańskim uczonym udało się przeprowadzić
badania przybliżające rozwiązanie zagadki ostatniego etapu narodzin życia.

badaczom udało się powiększyć i rozmnożyć „tłuszczowe komórki”. Wzrost
pęcherzyków następował po dodaniu kolejnej porcji montmorylonitu. Natomiast
rozmnażanie polegało na przepuszczeniu wody zawierającej pęcherzyki
tłuszczowe przez porowaty materiał – taki jak pumeks. Wówczas „komórki”
dzieliły się, tracąc przy tym niewiele więcej niż połowę swojej zawartości.
RNA mogło więc być przekazywane następnym pokoleniom tłuszczowych
pęcherzyków. Eksperyment ten dowodzi, że na najwcześniejszych etapach życie
wcale nie potrzebowało skomplikowanej maszynerii biochemicznej do powielania
i powiększania komórek.

Amerykanie spięli bowiem w całość to, co do tej pory wiedzieliśmy na temat
kolejnych etapów powstania życia. Dzięki takim eksperymentom nauka jest
bardzo blisko stworzenia od podstaw życia „w probówce”. Kiedy do tego
dojdzie? Mam nadzieję, że jeszcze za mojego życia – mówi prof. Kaźmierczak.

Poza tym taka stworzona od podstaw istota żywa może pod względem budowy
chemicznej okazać się inna niż znane nam życie. Na przykład będzie miała
odmienny, może nawet lepszy, kod genetyczny. – Trzeba więc bardzo uważać, bo
możemy przez przypadek stworzyć coś, co okaże się niebezpieczną konkurencją
dla istniejącego już życia – przestrzega prof. Grabowski.

polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1151703&MP=1
Obserwuj wątek
    • tajniak000 A to wszystko pod natchnieniem BOGA 25.02.04, 20:56
      jaki ON WIELKI !!!
      • Gość: CGN I co na to Jerzy? IP: 217.98.60.* 25.02.04, 21:02
        Na Boga nie ma co liczyc, bo go nie ma...
      • kkkaczory_piss_brothers nie boga, ale krasnoludkow;) jakie one przebiegle 25.02.04, 21:25
        i ......niezauwazalne;o)
    • kkkaczory_piss_brothers Bog jest......sami go stworzylismy................ 25.02.04, 23:08
      W co ma wierzyć ateista?

      Boga nie ma! I skończmy wreszcie z tą dziecinadą.

      LUDOVIC KENNEDY The Guardian
      Stary człowiek chętnie oddaje się rozmyślaniom o bogach. Mam w tej chwili 83
      lata, wkrótce skończę 84, a im bliższy jest moment, w którym odrzucę swą
      doczesną powłokę, tym bardziej zastanawia mnie wiara chrześcijan w bóstwo,
      które nazywają niezbyt oryginalnie Bogiem (tak jakby nigdy nie było żadnych
      innych bogów). Szczególnie zadziwiają mnie dwie rzeczy: po pierwsze
      twierdzenie, wysunięte już w Księdze Rodzaju, ale do dziś uznawane za
      prawdziwe – że Bóg stworzył świat z nicości.

      Uważam, że przyjęcie tego twierdzenia na wiarę nie wystarczy. W istocie jest
      ono tak naciągnięte, że przywodzi wręcz na myśl przechwałkę Glendowera z
      szekspirowskiego „Henryka IV, cz. I”: „Potrafię wywoływać duchy z przepastnej
      otchłani”, i miażdżącą ripostę Hotspura: „Tak, ja też potrafię i każdy potrafi.
      Ale czy przychodzą właśnie wtedy, kiedy je wzywasz?”

      Druga zagadka jest następująca: co tydzień chrześcijanie wyśpiewują w swych
      świątyniach, że „Bóg” jest sprawiedliwy, miłosierny i mądry, zarazem twierdzą
      jednak, iż jest on niewidzialny, niedostępny i milczący jak skała. Te atrybuty
      są wzajemnie sprzeczne, gdyż drugi ich zestaw wyklucza posiadanie pierwszego. A
      gdzie w codziennym życiu znajdujemy przykłady miłosierdzia, mądrości i
      sprawiedliwości Boga?

      Jednak mimo wszystkich sprzeczności i błędów w rozumowaniu wciąż rozbrzmiewa w
      kościołach gromkie alleluja i do znudzenia powtarzane są słowa dziękczynienia i
      zawierzenia.

      Czy bracia i siostry naprawdę wierzą, że ktoś ich słucha i czy kiedykolwiek
      przyszło im do głowy, że w oczach postronnego obserwatora wyglądają głupio?
      (Choć nie bardziej głupio niż wyznawcy judaizmu kiwający się przed Ścianą
      Płaczu czy też muzułmanie padający na twarz, z głową zwróconą w stronę Mekki).
      I czy umknęło ich uwadze słynne powiedzenie Davida Hume’a, iż absurdem jest
      myśl, że istotę boską cechuje jedna z najnędzniejszych ludzkich słabości –
      nienasycone pragnienie poklasku?

      Błędem jest rozważanie bogów w oderwaniu, jak gdyby istnieli w próżni. Ci,
      którzy gnębią nas obecnie, są spadkobiercami odwiecznego rodu dawnych idoli,
      wśród których byli Bunjil i Pulga, Baal i Mitra, Ra i Ozyrys, Thor i Odyn, a
      przed nimi dosłownie tysiące innych bogów morza i nieba, rzek i gór, kamieni i
      krzaków, rodem z czasów, gdy człowiek pierwotny szukał poczucia pewności i
      bezpieczeństwa w obliczu zjawisk, które go przerażały: błyskawic i grzmotów,
      susz, trzęsień ziemi, wulkanów, dzikich zwierząt, trujących roślin i owoców.
      Wszyscy bogowie od niepamiętnych czasów są wytworami fantazji, wymyślonymi
      przez ludzi na użytek ludzi, próbą wytłumaczenia tego, co z pozoru
      niewytłumaczalne. Czy jednak w czwartym roku XXI stulecia naszej ery, u progu
      kolonizacji kosmosu, potrzebujemy takich paliatywów? Czy nie powinniśmy raczej
      posłuchać wskazówki z Listu do Koryntian, który przypomina nam, że kiedy mówimy
      jak dzieci, myślimy jak dzieci, rozumujemy jak dzieci, lecz teraz, gdy
      dorośliśmy, powinniśmy zaniecha tego, co dziecięce?

      Były w historii okresy, kiedy mężczyźni i kobiety znajdowali duchowe
      spełnienie – podobnie jak ja i coraz więcej osób w dzisiejszych czasach – w
      kontakcie z przyrodą, w sztuce; były też długotrwałe okresy, gdy obchodzili się
      bez żadnych religijnych wierzeń. Indianie z półwyspu Gaspe, pisał Chrétien Le
      Clerq, nigdy nie stworzyli pojęcia bóstwa, a jednak dobrocią swą przewyższali
      wszystkich Europejczyków. Jezuita Le Jeune odkrył, że mieszkańcy wyspy Cap
      Breton są „niezwykle bystrzy, uczciwi i prawi, bardzo hojni i pogodnego
      usposobienia”, ale również niereligijni. A dominikanin Jean-Baptiste du Tertre,
      ostrzegany przez kościelne władze, że czarnoskórzy ateiści, z którymi zetknie
      się na Antylach, są zdeprawowani, przekonał się, iż jest zupełnie inaczej.

      „Gorąco kochają swych bliźnich, zawsze pomagają sobie w chorobie i nie umieją
      przejść obojętnie wobec cudzej krzywdy”. Podobnych odkryć dokonywano w
      Tajlandii, Chinach i Japonii.

      Jakże bym chciał, aby takie społeczności nadal dziś istniały. Tymczasem
      gdziekolwiek spojrzeć, toczą się konflikty: protestanci i katolicy walczą ze
      sobą w Irlandii Północnej; żydzi, chrześcijanie i mahometanie w Palestynie;
      mahometanie i hinduiści na subkontynencie indyjskim; chrześcijanie i
      mahometanie w Nigerii, Indonezji, Arabii Saudyjskiej i innych miejscach. Czy
      potrzeba więcej argumentów na rzecz ateizmu?

      Ludovic Kennedy jest m.in. autorem książki „All in the Mind: A Farewell to God”
      (Wytwory wyobraźni: Pożegnanie z Bogiem).
      • kolargol Do kkaczora 26.02.04, 01:28
        I po co sie tak koluniu denerwujesz? Jerzy jest osoba dorosla i moze miec
        poglady jakie tylko chce.To sa twoje slowa. Zapomniales jak broniles Kagana
        atakujacego homoseksualistow twierdzac ze jest osoba dorosla i moze miec swoje
        poglady?
        • kkkaczory_piss_brothers do pluszaka 26.02.04, 03:29
          Świete slowa.
          Niech Jerzy wierzy...........
          Z Jerzym na jednym z watkow wymienilismy poglady na temat nieistnienia boga.

          Co do Kagana to nie bronilem jego pogladow, nie bede bronil jakichkolwiek fobii.
          Twierdzilem, ze Kagan jest osoBA DOROSLA I NIE potrzebuje pluszaka w roli
          kapusia.
          Jak bedzie chcial poinformowac kogos o swoich pogladach i przemysleniach to sam
          to uczyni.
          Tyle
          papa
          milych snow, miekkich i pluszowych
          • kolargol Re: do pluszaka 02.03.04, 00:07
            kkkaczory_piss_brothers napisał:

            > Świete slowa.
            > Niech Jerzy wierzy...........
            > Z Jerzym na jednym z watkow wymienilismy poglady na temat nieistnienia boga.
            >
            > Co do Kagana to nie bronilem jego pogladow, nie bede bronil jakichkolwiek
            fobii
            > .
            > Twierdzilem, ze Kagan jest osoBA DOROSLA I NIE potrzebuje pluszaka w roli
            > kapusia.
            > Jak bedzie chcial poinformowac kogos o swoich pogladach i przemysleniach to
            sam
            >
            > to uczyni.
            > Tyle
            > papa
            > milych snow, miekkich i pluszowych




            Twoja odpowiedz jest bez sensu. Kagan poinformowal nas tu wszystkich o swoich
            pogladach w setkach listow wyslanych na forum. Ty chyba tego nie zauwazyles
            zaslepiony miloscia do swojego idola.

    • kkkaczory_piss_brothers Re: Jerzy Bog pakuje walizy;o)Naukowcy stworzyli 26.02.04, 13:25
      podnies sie
    • Gość: Jerzy Naukowcy stworzyli - czy posługiwali się rozumem? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.04, 16:24

      Dear Dddducks,

      I am really impressed with that news and do appreciate that you started this
      discussion.

      Przedstawiłeś bardzo ciekawe odkrycia, jednakże zinterpretowałeś je na w
      oparciu o naukę, lecz wyznawaną przez siebie religię ateizmu.

      Pokazałeś, że naukowcy stworzyli ...

      Czym posługiwali się ci naukowcy? Czy w ich głowach między lewym a prawem uchem
      jest jakaś szara substancja, czy prześwit?

      Czy w tych badaniach na jakimkolwiek etapie posługiwali się rozumem?

      Jeśli nie, to rzeczywiście przedstawiłeś dowód na to, że życie powstało przez
      przypadek.
      • kkkaczory_piss_brothers do czego zmierzasz? 26.02.04, 17:37
        Rozum, inteligencja.........
        Materializm dialektyczny uwaza, iz rozum/inteligencja jest wypadkowa wysoko
        zorganizowanej materii.

        Tak samo jak Bog;o)
        • Gość: Jerzy Materializm dialektyczny uwaza, IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.04, 08:32
          kkkaczory_piss_brothers napisał:

          > Rozum, inteligencja.........
          > Materializm dialektyczny uwaza, iz rozum/inteligencja jest wypadkowa wysoko
          > zorganizowanej materii.
          >
          > Tak samo jak Bog;o)

          Drogi Kaczorku,
          Personifikujesz 'Materializm dialektyczny'.

          Nie odpowiedziałeś na pytanie, czy cytowani przez ciebie naukowcy posługiwali
          się w swoich badaniach rozumem, aby pokazać, że nierozum stworzył życie.
          • Gość: CGN Re: Materializm dialektyczny uwaza, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 14:31
            Rozum to wynik ewolucji. Rozum to zreszta nie rzecz, a proces, jak ewolucja...
          • kkkaczory_piss_brothers teraz nareszcie wiem do czego zmierzasz;] 29.02.04, 15:28
            W takim sensie jak ty chcesz rozumiec pomoc rozumu NIE.
            Oni stworzyli poczatkowe warunki, ktore istnialy na ziemi, a dalej wszystko
            potoczylo sie samoistnie.
            Do tego, aby rozpuscil sie cukier w herbacie, nie potrzeba MIESZACZA......
            reakcje zachodza samoistnie;]
      • Gość: CGN Re: Naukowcy stworzyli - czy posługiwali się rozu IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 26.02.04, 18:24
        Jerzy, jako religiant popelniasz tzw. falllcy of composition, stad kazdy
        swiatopoglad uznajesz a priori za rodzaj religii...(ja wierze, ergo wszyscy
        wierza w cos)... I popelniasz tez tzw. petitio pricipii, czyli starasz sie
        udowdonic koniecznosc istnienia boga (Boga?) zakladajac z gory nieuchronnosc
        jego istnienia...
        Niestety, Jerzy, doskonaly tworca mogl stworzyc tylko doskonale dzielo. A my,
        istoty dalekie od doskonalosci, jestesmy tworami slepej i martwej ewolucji,
        czyli dlugotwalego procesu, a po naszych zwierzecych przodkach mamy resztki
        owlosienia, zatoki zbudowane do chodzenia na czworakach czy tez resztki ogona i
        slepa kiszke... Poczytaj B. Russella i poducz sie z anatomii i fizjologii!
        CGN
        • kkkaczory_piss_brothers Jerzy wierzy, ze rozum dal nam Bog;]tylko dlaczego 26.02.04, 21:38
          wraz z ewolucja homo poprzez kolejne etapy od homo habilis, czy nawet
          Australopithecus robustus rozwijal swoja kulture, umiejetnosci, zdolnosci wraz
          ze wzrostem/proporcjonalnie do wzrostu wydolnosci mozgu(wieksza puszka
          czaszkowa i ilosc polaczen neuronalnych pomiedzy polkulami, sa wyjatki
          neandertalczyk mial wieksza czaszke, ale mniejsze platy czolowe odpowiadaja one
          za m.in. adaptacje i przystosowanie/innowacyjnosc/tworczosc-dlatego N.
          wyginely, przegraly z nami, czy tez z natura ).
          Reasumujac
          Nie dostalismy wiedzy, rozumu tylko niejako 'go' wytworzylismy(posrednio)
          poprzez wzrost mozgu i jego organizacje.
        • Gość: Jerzy Re: Naukowcy stworzyli - czy posługiwali się rozu IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.04, 08:43
          Drogi CGN,
          Popełniasz fallacy of straw man, czyli sofizmat słomianego człowieczka.
          Przypisujesz mi pewne poglądy, aby je potem atakować.
          Sofizmaty, które mi przypisujesz sam popełniasz.
          Zakładasz, że nie ma Boga i wszystko podporządkujesz temu założeniu.

          Ateizm jest formą religii, która wierzy, że nie ma Boga.

          Założenie, jest czy nie ma Boga, wykracza poza zakres badań naukowych. Nauka
          zajmuje się badaniem zjawisk powtarzalnych.
          Zaistnienie świata i życia jest zjawiskiem jednorazowym.
          Możemy jedynie indukować i dedukować, na podstawie otaczającego nas materiału
          dowodowego, czy za powstaniem świata jest, czy też nie ma żadnej inteligencji.

          Tutaj potrzebna jest uczciwość badacza.
          Każda forma życia posiada własny, niesłychanie skomplikowany kod genetyczny.
          Stąd wnioskuję, że stoi za nimi INTELIGENCJA.

          Trzeba niesłychanie wielkiej wiary, aby przyjąć, że kody genetyczne powstały
          bez udziału inteligencji.


          • Gość: CGN Re: Naukowcy stworzyli - czy posługiwali się rozu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 14:35
            To juz bylo!
            Rozum to tez proces, jak ewolucja, i wynik ewolucji, czyli stochastycznego
            procesu zachodzacego miliardy lat. Wyobraz sobie, ze masz miliard zlotych. Moze
            wtedy zrozumiesz, ze ilosc przechodzi w jakosc, ze inne jest zycie tego co
            miliard niz tego co ma nawet milion i jakze inne niz tego, co ma tylko
            zlotowke... I ze w ciagu milardow lat proces ewolucji mogl wytworzyc zycie z
            martwej materii...
            • Gość: Jerzy CGN, jesteś ofiarą dogmatyki antyteistycznej IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.04, 18:01
              I ze w ciagu milardow lat proces ewolucji mogl wytworzyc zycie z
              > martwej materii...


              Proponujesz spekulację. A właściwie takie spekulacyjne myslenie, które nie ma
              potwierdzenia w żadnej dziedzinie nauki, traktujesz jako pewnik.

              Obawiam się, że jesteś ofiarą dogmatyki antyteistycznej.
              • Gość: CGN Re: CGN, jesteś ofiarą dogmatyki antyteistycznej IP: *.sprintserwis.pl 29.02.04, 11:22
                Gość portalu: Jerzy napisał(a): I ze w ciagu milardow lat proces ewolucji mogl
                wytworzyc zycie z martwej materii...
                Proponujesz spekulację. A właściwie takie spekulacyjne myslenie, które nie ma
                potwierdzenia w żadnej dziedzinie nauki, traktujesz jako pewnik.
                Obawiam się, że jesteś ofiarą dogmatyki antyteistycznej.
                C: Niestety, ale wlasnie ostatnie sukcesy naukowcow wykazaly, ze ja bazuje na
                obiektywnych faktach ("zycie z probowki"), a ty na starozydowskich
                legendach... :( Jestes typowa ofiara zydowskiej (judeochrzescijanskiej)
                religijnej dogmatyki... :(
                • Gość: Jerzy życie w próbówce zaistniało bez wiedzy naukowców IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 07:51
                  A to życie z próbówki to oczywiście zaistbniało bez udziału wiedzy i
                  inteligencji naukowców.Jeśli tak, to rzeczywiście dajesz dowód na to, że życie
                  powstało przez przypadek.
    • Gość: jan Re: Jerzy Bog pakuje walizy;o)Naukowcy stworzyli IP: *.multicon.pl 26.02.04, 16:33
      "Pisss" !
      Ale naukowców stworzył Bóg.

      He ,he
      • kkkaczory_piss_brothers Boga stworzyli szamani;) 26.02.04, 17:40
        Boga stworzyli szamani;)
        • Gość: CGN Re: Boga stworzyli szamani;) IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 26.02.04, 18:19
          ... czyli witch doctors, a la Jerzy! ;)
    • Gość: newminder A kto stworzył ewolucję? IP: 193.19.164.* 27.02.04, 01:00
      Najlepszym dowodem na istnienie siły sprawczej, która nie mieści się w
      ograniczonym pojmowaniu rozumu ludzkiego są dowody, które przytaczacie, a które
      od zarania wszelkich dyskusji o wierze czy ateiźmie, czy jeszcze jakiejkolwiek
      nomenklaturze bełkotu wymyślonego dla potrzeb wyjaśniania zjawisk niepojętych,
      nieustannie się zmieniają.
      A najśmieszniejsza jest interpretacja "odkryć naukowych", które tak na prawdę
      są odkryciami tylko dla ułomnego ludzkiego rozumu, a funkcjonują i spełniają
      swoja rolę w "rewolucji - ewolucji" bez ich odkrywania.
      Boga nie ma, bo CZŁOWIEK twierdził, że Słońce kręci sie wkoło ziemi....
      Boga nie ma, bo człowiek ODKRYŁ komórki, ich chemię, działanie itd...
      CZŁOWIEK mówi, że Boga nie ma. I CZŁOWIEK mówi, że Bóg jest.
      CZŁOWIEK JEST PĘPKIEM ŚWIATA DLA SIEBIE.
      Jest jak w weneckim lustrze, widzi swoje odbicie i to co go otacza, a poza nim?
      Nie ma nic?
      Dopóki lustro się nie rozbije.
      A kto powiedział, że stworzenie wszystkiego nie jest ewolucją?
      Wytłumacz niewidomemu tęczę...
      Wytłumacz głuchemu muzykę Haendla albo każdą inną..
      Zmysłami, które powinien posiadać każdy człowiek, "ewolucja" nierówno dzieli.
      Czy człowiek "odkrył" i "wytłumaczył naukowo" już wszystkie swoje zmysły?
      Czy brak węchu pozbawia zapachu całe otoczenie?
      Czy brak wiary udowadnia nieistnienie jej przyczyny?
      Podobno nie ma głupich pytań.
      Są tylko "mądre" odpowiedzi...
      • kkkaczory_piss_brothers Big Bang;o) 27.02.04, 15:32
        Poczytaj sobie Jana Dunsa Szkota (teologa):
        Nie mozna dowodzic istnienia bytu niematerialnego, wychodzac z bytow
        materialnych-po krotce.

        Gość portalu: newminder napisał(a):

        > Najlepszym dowodem na istnienie siły sprawczej, która nie mieści się w
        > ograniczonym pojmowaniu rozumu ludzkiego są dowody, które przytaczacie, a
        które
        >
        > od zarania wszelkich dyskusji o wierze czy ateiźmie, czy jeszcze
        jakiejkolwiek
        > nomenklaturze bełkotu wymyślonego dla potrzeb wyjaśniania zjawisk
        niepojętych,
        > nieustannie się zmieniają.
        > A najśmieszniejsza jest interpretacja "odkryć naukowych", które tak na prawdę
        > są odkryciami tylko dla ułomnego ludzkiego rozumu, a funkcjonują i spełniają
        > swoja rolę w "rewolucji - ewolucji" bez ich odkrywania.
        > Boga nie ma, bo CZŁOWIEK twierdził, że Słońce kręci sie wkoło ziemi....
        > Boga nie ma, bo człowiek ODKRYŁ komórki, ich chemię, działanie itd...

        geneza jest zgola odwrotna.
        Bog jest poniewaz jest slonce i ziemia, malo tego na zlych zsyla pioruny
        bog jest poniewaz sa sztormy na morzu itd.
        Bog jst poniewaz nas stworzyl............

        > CZŁOWIEK mówi, że Boga nie ma. I CZŁOWIEK mówi, że Bóg jest.
        > CZŁOWIEK JEST PĘPKIEM ŚWIATA DLA SIEBIE.

        nie ma dowodow na istnienie Boga.
        tak samo jak nie ma dowodow na istnienie krasnali.

        > Wytłumacz niewidomemu tęczę...
        > Wytłumacz głuchemu muzykę Haendla albo każdą inną..
        > Zmysłami, które powinien posiadać każdy człowiek, "ewolucja" nierówno dzieli.
        > Czy człowiek "odkrył" i "wytłumaczył naukowo" już wszystkie swoje zmysły?

        nbiektore posrednio stwarzal......patrz ewolucja

        >
        • Gość: newminder Re: Big Bang;o) IP: 193.19.164.* 27.02.04, 23:21
          Nawet nie chcesz spróbować zrozumieć swoim w 10% procentach używanym mózgiem
          (wg naukowców) treści niematerialnej w moich pytaniach i stwierdzeniach.
          I wcale tego nie oczekuję.
          Poczytaj "Mieszkańców" Tuwima. Znajdziesz swoją naukę.
          Tylko dla swojego rozumu człowiek musi cokolwiek udowadniać.
          Że trawa jest zielona i dlaczego.
          Że niebo jest niebieskie i dlaczego. A przecież nawet nie jest.
          Że istnieją "czarne dziury" i dlaczego. A może nie istnieją?
          Że jest mądry i dlaczego.
          Dużo naukowej wiedzy wcale nie oznacza mądrości.
          W nauce uczucia są marginalizowane.
          A człowiek na codzień więcej potrzebuje uczuć niż topornej i niepełnej wiedzy
          naukowej.
          Boga nie ma?
          Jeżeli go nie chcesz, to dla ciebie go nie ma. I wg swojej wiedzy możesz
          udowadniać jego nieistnienie.
          Jeżeli go chcesz, to jest. Obiektywnie. Głęboko w każdym wierzącym.
          Jak punkt czy prosta w matematyce. Są, ale ich nie dotkniesz i nie zmierzysz i
          nie policzysz.
          Jak zjawiska z odkryć naukowych. Dopóki człowiek o nich nie wiedział, to ich
          nie było. A potem nagle były.
          I nauka niewiele może tu udowadniać, bo jeszcze pewnie nie wylazła z pieluch.
          • kkkaczory_piss_brothers Re: Big Bang;o) 29.02.04, 15:42
            Gość portalu: newminder napisał(a):

            > Nawet nie chcesz spróbować zrozumieć swoim w 10% procentach używanym mózgiem
            > (wg naukowców) treści niematerialnej w moich pytaniach i stwierdzeniach.
            > I wcale tego nie oczekuję.
            > Poczytaj "Mieszkańców" Tuwima. Znajdziesz swoją naukę.
            > Tylko dla swojego rozumu człowiek musi cokolwiek udowadniać.
            > Że trawa jest zielona i dlaczego.
            > Że niebo jest niebieskie i dlaczego. A przecież nawet nie jest.
            > Że istnieją "czarne dziury" i dlaczego. A może nie istnieją?
            > Że jest mądry i dlaczego.
            > Dużo naukowej wiedzy wcale nie oznacza mądrości.
            > W nauce uczucia są marginalizowane.

            w matematyce? - byc moze, ale w psychologi, czy socjobiologi?-nie

            > A człowiek na codzień więcej potrzebuje uczuć niż topornej i niepełnej wiedzy
            > naukowej.

            rozejrzyj sie dookola, czlowiek potrzebuje i tego i tego, czy tez czlowiek nie
            kochany przezyje rok, dwa, trzy...i ma szanse znalezc jeszcze milosc, czlowiek
            glodny juz nie.
            Nie patrz tak jednostronnie na nauke.

            > Boga nie ma?
            > Jeżeli go nie chcesz, to dla ciebie go nie ma. I wg swojej wiedzy możesz
            > udowadniać jego nieistnienie.

            ty wg swojej nie dowodnisz.
            Mozesz w niego Wierzyc, tak jak dzieci wierza w krasnale.

            > Jeżeli go chcesz, to jest. Obiektywnie. Głęboko w każdym wierzącym.

            dlaczego wierzacy nazywa sie wierzacy, a nie wiedzacy?

            > Jak punkt czy prosta w matematyce. Są, ale ich nie dotkniesz i nie zmierzysz
            i
            > nie policzysz.
            > Jak zjawiska z odkryć naukowych. Dopóki człowiek o nich nie wiedział, to ich
            > nie było. A potem nagle były.
            > I nauka niewiele może tu udowadniać, bo jeszcze pewnie nie wylazła z pieluch.

            Sek w tym, ze naukaodsunela boga z tego swiata, kiedys Bog byl wszedzie i za
            wszystko odpowiadal, wszystko czynil i burze i wschod slonca, niejako wlasnymi
            rekami wznosil sloneczko.
            Nauka odebrala slonce z rak bozych.
            • Gość: newminder Re: Big Bang;o) IP: 193.19.164.* 29.02.04, 17:57
              tego na pewno nie możesz stwierdzić ani udowodnić...
              ......................................................
              >Sek w tym, ze naukaodsunela boga z tego swiata, kiedys Bog byl wszedzie i za
              >wszystko odpowiadal, wszystko czynil i burze i wschod slonca, niejako wlasnymi
              >rekami wznosil sloneczko.
              >Nauka odebrala slonce z rak bozych.
              ............................................
              Nie wiesz czy nadal tego nie czyni.
              To człowiek stwierdza, że odkrył część zjawisk, których przyczyny nie znał.
              Człowiek nie dokonał jeszcze ostatniego odkrycia. I pewnie nigdy nie dokona.
              Sam sposób potwierdzania zjawisk jest prymitywny, bo opiera się na poznanych
              ludzkich zmysłach.
              To człowiek, który chce to uczynić, odsuwa boga ze świata.
              Bez znaczenia jak ten bóg będzie nazywany.
              Gdyby bóg mógł być w każdym człowieku nie byłoby potrzeby 10 przykazań, ani
              przepisów prawa, ani ironicznych krytyków, ani kpin, ani wyszydzania poglądów.
              Nie byłoby różnych języków i udowadniania czegokolwiek.
              Nauka tez nie jest jednorodna, bo wielu odkrywców i uznanych osobowości
              absolutnie nie wykreśla z życia wiary i istnienia boga.
              Człowiek bez wiary jest trochę jak bez części bogactwa życia.
              Albo bez jakiegoś zmysłu.
              • kkkaczory_piss_brothers Re: Big Bang;o) 29.02.04, 23:21
                Gość portalu: newminder napisał(a):

                > tego na pewno nie możesz stwierdzić ani udowodnić...
                > ......................................................
                > >Sek w tym, ze naukaodsunela boga z tego swiata, kiedys Bog byl wszedzie i z
                > a
                > >wszystko odpowiadal, wszystko czynil i burze i wschod slonca, niejako wlasn
                > ymi
                > >rekami wznosil sloneczko.
                > >Nauka odebrala slonce z rak bozych.
                > ............................................
                > Nie wiesz czy nadal tego nie czyni.

                wiem, nie posiadam zadnych dowodow na to.
                I wiem, jak to wyglada w rzeczywistosci, jakie sily nie-boskie wznosza slonce;]
                Zapraszam do przeczytania 2 postow:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11000157&a=11073471
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11000157&a=11074293

                > To człowiek stwierdza, że odkrył część zjawisk, których przyczyny nie znał.

                odkryl i wiele juz poznal, im, wiecej poznawal tym mniej bylo boga w naszym
                codziennym zyciu.

                > Człowiek nie dokonał jeszcze ostatniego odkrycia. I pewnie nigdy nie dokona.
                > Sam sposób potwierdzania zjawisk jest prymitywny, bo opiera się na poznanych
                > ludzkich zmysłach.

                + narzedzia, ktore wielokrotnie przewyzszaja moce naszych zmyslow i mozliwosci
                obliczeniowe naszego mozgu.

                > To człowiek, który chce to uczynić, odsuwa boga ze świata.

                poniewaz jego tam nie ma.
                On jest zbedny do poruszania slonca tak jak Atlas do podczymywania ziemi.

                > Bez znaczenia jak ten bóg będzie nazywany.
                > Gdyby bóg mógł być w każdym człowieku nie byłoby potrzeby 10 przykazań, ani
                > przepisów prawa, ani ironicznych krytyków, ani kpin, ani wyszydzania poglądów.
                > Nie byłoby różnych języków i udowadniania czegokolwiek.


                tego nie wiesz;]
                Przeciez nawet nie wiesz, czy Bog jest sprawiedliwy? Dobry! itd.

                > Nauka tez nie jest jednorodna, bo wielu odkrywców i uznanych osobowości
                > absolutnie nie wykreśla z życia wiary i istnienia boga.

                tak, ale to nie lezy w gestii nauki ktora sie zajmuja.
                to jest sobie a muzom.

                > Człowiek bez wiary jest trochę jak bez części bogactwa życia.
                > Albo bez jakiegoś zmysłu.

                dlaczego?
                • Gość: newminder Re: Big Bang;o) IP: 193.19.164.* 02.03.04, 20:13
                  ............................................
                  >wiem, nie posiadam zadnych dowodow na to.
                  >I wiem, jak to wyglada w rzeczywistosci, jakie sily nie-boskie wznosza slonce;]
                  .............................................

                  :-))))))))))
                  Wiesz, że nie posiadasz dowodów, jak w wielu przypadkach do "odkryć".
                  I nie wiesz jakie siły stworzyły zjawiska i nie-boskie siły wznoszące słońce.
                  Wiesz tyle, ile poznane zmysły są w stanie stwierdzić nawet przy pomocy
                  urządzeń "poprawiających rzeczywistość" dla potrzeb tych zmysłów.
                  .............................................
                  >odkryl i wiele juz poznal, im, wiecej poznawal tym mniej bylo boga w naszym
                  >codziennym zyciu.
                  :-)))))))))))))))))))))))))))))))
                  mówisz za siebie i tobie podobnych
                  boga można szukać, gdy przestaniesz stać tyłem do niego i twierdzić, że go nie
                  ma, mając przed sobą swoją dumną i bezzasadną arogancję poznania wszystkiego;
                  jak niewidomy twierdzący, że tęcza to wymysł widzących, bo on jej nie widzi
                  ......................................

                  >+ narzedzia, ktore wielokrotnie przewyzszaja moce naszych zmyslow i mozliwosci
                  obliczeniowe naszego mozgu.

                  :-))))))))))))))))))))))))))))))))

                  stworzone dla potrzeb ograniczonych zmysłów
                  w nauce też istnieja pojęcia pierwotne nie wymagające ich udowadniania,
                  przyjęte jako pewnik ich istnienia, mimo ich niematerialności i braku
                  mozliwości fizycznego udowodnienia ich istnienia;
                  ..................................

                  >> To człowiek, który chce to uczynić, odsuwa boga ze świata.

                  >poniewaz jego tam nie ma.
                  >On jest zbedny do poruszania slonca tak jak Atlas do podczymywania ziemi.

                  :-))))))))))))))))))))))))))))

                  złożoności wszechświata i jego zjawisk prędko człowiek nie obejmie.
                  całkiem niedawno odkrył atom, jeszcze później mikrofizykę materii i dalej nie
                  jest pewien czy coś wewnątrz nie istnieje
                  a światy równoległe? a kiedy człowiek obejmie makroodległości?
                  nawet siebie jeszcze człowiek nie poznał (możliwości mózgu), mimo że uważa się
                  za doskonałego i skończonego.
                  a zjawiska telepatyczne i paranormalne?
                  możesz stwierdzic: bzdura, ale to nie wyjaśnia konsekwencji tych zjawisk.
                  ........................................

                  tego nie wiesz;]
                  Przeciez nawet nie wiesz, czy Bog jest sprawiedliwy? Dobry! itd.

                  :-))))))))))))))))))))))))))))

                  Pojęcia dobra i zła są potrzebne człowiekowi dla swoich kryteriów
                  rzeczywistości.
                  Jeśli nie ma zła, pojęcie dobra staje sie bezsensowne..
                  Jeśli nie ma niesprawiedliwości, sprawiedliwość nie ma bytu.
                  Te pojęcia stworzyła żądza posiadania i kult dóbr materialnych.
                  Wartościowanie człowieka wg kryteriów prawnych powstało wraz z tymi dobrami.
                  I stworzył je człowiek, nie żaden bóg.
                  Wszystkie zaś kultowe opisy tych zjawisk są dostosowane do pojęć uzywanych
                  przez człowieka, bo nie ma innego ludzkiego sposobu, aby uzasadnic istnienie
                  boga w zmysłach ludzkich.
                  .................................

                  > Człowiek bez wiary jest trochę jak bez części bogactwa życia.
                  > Albo bez jakiegoś zmysłu.

                  dlaczego?

                  :-)))))))))))))))))))))))))))))

                  Jak bez każdego innego zmysłu.
                  Jak niewidomy i tęcza.
                  Jak głuchy i Vivaldi.
                  Jak pozbawiony węchu i najdroższe perfumy.
                  Dla nich nie istnieją jako część życia.
                  Tylko że wiara może dokonać rzeczy jeszcze długo niepojętych dla nauki.
                  ..................................
                  • kkkaczory_piss_brothers Re: Big Bang;o) 11.03.04, 23:07
                    Gość portalu: newminder napisał(a):

                    > ............................................
                    > >wiem, nie posiadam zadnych dowodow na to.
                    > >I wiem, jak to wyglada w rzeczywistosci, jakie sily nie-boskie wznosza slon
                    > ce;]
                    > .............................................

                    N:> Nie wiesz czy nadal tego nie czyni.

                    wiem, nie posiadam zadnych dowodow na to.
                    I wiem, jak to wyglada w rzeczywistosci, jakie sily nie-boskie wznosza slonce;]
                    Zapraszam do przeczytania 2 postow:

                    > :-))))))))))
                    > Wiesz, że nie posiadasz dowodów, jak w wielu przypadkach do "odkryć".

                    gdy cos odkryje to to istnieje;)
                    dostrzegasz roznice?

                    > .............................................
                    > >odkryl i wiele juz poznal, im, wiecej poznawal tym mniej bylo boga w naszym
                    >
                    > >codziennym zyciu.
                    > :-)))))))))))))))))))))))))))))))
                    > mówisz za siebie i tobie podobnych
                    > boga można szukać, gdy przestaniesz stać tyłem do niego i twierdzić, że go
                    nie
                    > ma, mając przed sobą swoją dumną i bezzasadną arogancję poznania wszystkiego;
                    > jak niewidomy twierdzący, że tęcza to wymysł widzących, bo on jej nie widzi
                    > ......................................

                    kiedys bog wladal teczami, piorunami dzisiaj juz nikt w to nie wiezry.
                    Wiodzacy potwierdzaja to, ba mozna nawet to zmierzyc, zbadac, potwierdzic.
                    z bogiem sie nie da.
                    tak jak z krasnalami

                    ZAAKCEPTUJ TO:
                    Wiara jest li tylko wiara;o)
              • kkkaczory_piss_brothers Big Bang;o) 29.02.04, 23:22
                Gość portalu: newminder napisał(a):

                > tego na pewno nie możesz stwierdzić ani udowodnić...
                > ......................................................
                > >Sek w tym, ze naukaodsunela boga z tego swiata, kiedys Bog byl wszedzie i z
                > a
                > >wszystko odpowiadal, wszystko czynil i burze i wschod slonca, niejako wlasn
                > ymi
                > >rekami wznosil sloneczko.
                > >Nauka odebrala slonce z rak bozych.
                > ............................................
                > Nie wiesz czy nadal tego nie czyni.

                wiem, nie posiadam zadnych dowodow na to.
                I wiem, jak to wyglada w rzeczywistosci, jakie sily nie-boskie wznosza slonce;]
                Zapraszam do przeczytania 2 postow:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11000157&a=11073471
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11000157&a=11074293

                > To człowiek stwierdza, że odkrył część zjawisk, których przyczyny nie znał.

                odkryl i wiele juz poznal, im, wiecej poznawal tym mniej bylo boga w naszym
                codziennym zyciu.

                > Człowiek nie dokonał jeszcze ostatniego odkrycia. I pewnie nigdy nie dokona.
                > Sam sposób potwierdzania zjawisk jest prymitywny, bo opiera się na poznanych
                > ludzkich zmysłach.

                + narzedzia, ktore wielokrotnie przewyzszaja moce naszych zmyslow i mozliwosci
                obliczeniowe naszego mozgu.

                > To człowiek, który chce to uczynić, odsuwa boga ze świata.

                poniewaz jego tam nie ma.
                On jest zbedny do poruszania slonca tak jak Atlas do podczymywania ziemi.

                > Bez znaczenia jak ten bóg będzie nazywany.
                > Gdyby bóg mógł być w każdym człowieku nie byłoby potrzeby 10 przykazań, ani
                > przepisów prawa, ani ironicznych krytyków, ani kpin, ani wyszydzania poglądów.
                > Nie byłoby różnych języków i udowadniania czegokolwiek.


                tego nie wiesz;]
                Przeciez nawet nie wiesz, czy Bog jest sprawiedliwy? Dobry! itd.

                > Nauka tez nie jest jednorodna, bo wielu odkrywców i uznanych osobowości
                > absolutnie nie wykreśla z życia wiary i istnienia boga.

                tak, ale to nie lezy w gestii nauki ktora sie zajmuja.
                to jest sobie a muzom.

                > Człowiek bez wiary jest trochę jak bez części bogactwa życia.
                > Albo bez jakiegoś zmysłu.

                dlaczego?
    • Gość: Jerzy Wielka wiara ateistów: ewolucja stworzyła ... IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.04, 08:49

      Ateizm jest formą religii, która wierzy, że nie ma Boga.

      Założenie, jest czy nie ma Boga, wykracza poza zakres badań naukowych. Nauka
      zajmuje się badaniem zjawisk powtarzalnych.
      Zaistnienie świata i życia jest zjawiskiem jednorazowym.
      Możemy jedynie indukować i dedukować, na podstawie otaczającego nas materiału
      dowodowego, czy za powstaniem świata jest, czy też nie ma żadnej inteligencji.

      Tutaj potrzebna jest uczciwość badacza.
      Każda forma życia posiada własny, niesłychanie skomplikowany kod genetyczny.
      Stąd wnioskuję, że stoi za nimi INTELIGENCJA.

      Trzeba niesłychanie wielkiej wiary, aby przyjąć, że kody genetyczne powstały
      bez udziału inteligencji.
      • kkkaczory_piss_brothers Re: Wielka wiara ateistów: ewolucja stworzyła ... 27.02.04, 15:25
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        >
        > Ateizm jest formą religii, która wierzy, że nie ma Boga.

        Jerzy ateista wie, a nie wierzy to cos z gola innego;)


        >
        > Założenie, jest czy nie ma Boga, wykracza poza zakres badań naukowych. Nauka
        > zajmuje się badaniem zjawisk powtarzalnych.
        > Zaistnienie świata i życia jest zjawiskiem jednorazowym.
        > Możemy jedynie indukować i dedukować, na podstawie otaczającego nas materiału
        > dowodowego, czy za powstaniem świata jest, czy też nie ma żadnej
        inteligencji.
        >
        > Tutaj potrzebna jest uczciwość badacza.
        > Każda forma życia posiada własny, niesłychanie skomplikowany kod genetyczny.

        przesadzasz z tym skomplikowaniem.juz tobie o tym pisalem.
        Teraz w tydzien tworzy sie nowego wirusa.

        > Stąd wnioskuję, że stoi za nimi INTELIGENCJA.

        skad sie ona wziela?

        >
        > Trzeba niesłychanie wielkiej wiary, aby przyjąć, że kody genetyczne powstały
        > bez udziału inteligencji.

        Wiedzy, Jerzy wiedzy;))))
        Trzeba wiedzy i narzedzi, aby zbydowac kod genetyczny-teraz, kiedys trzeba
        bylo ......cierpliwosci, czyli czasu;)

        TEOLOGIA NIE JEST NAUKA WERYFIKOWALNA, tak samo jak jej aksjomaty(istnienie
        Boga).
        Tezy, teoria nalezy weryfikowac tylko w taki sposob mozemy sie rozwijac.

        Roznica pomiedzy wiara (teologii), a innymi naukami(nie wszystkimi w calosci:)
        jest taka, ze teologia - wiara posiada niezmienialne, a przede wszystkin nie
        weryfikowalne aksjomaty.

        Na gruncie teorii Poppera teologia z pewnoscia do nauki, a nawet w jej poblize,
        zaliczana byc nie moze. Znamieniem nauki jest jej falsyfikowalnosc,
        weryfikowalnosc, w oparciu m.in. o ludzkie doswiadczenie. Teologia zas jest z
        zasady nieobalalna na podstawie swiadectwa naszych zmysłow.

        Teoria Lakatos'a ma wiele wspolnego z popperowska wzgledem zdan
        obserwacyjnych, a jego metodologia wyklucza m.in. hipotezy ad hoc.
        Czyli hipotezy, ktore nie mozna poddac niezaleznemu sprawdzianowi (patrz
        teologia).
        Lakatos postuluje rowniez sprawdzalnosc (patrz - postulowana przeze mnie
        weryfikowalnosc) teorii.

        Wedlug Kuhn'a nauka powinna zawierac srodki umozliwiajace porzucenie jednego
        paradygmatu i przyjmowanie innego. Funkcje te spelnia np. rewolucja.
        Kiedy niezgodnosc staje sie powazna nastepuje zmiana aksjomatow (ich zmiana
        w wyniku weryfikacji).
        Rowniez w tym ujeciu teologia nie jest nauka.

        Teoria naukowa Feyerabenda(oj zamieszal on troche w glowach) w prostej linii
        prowadzi nas, co sam autor postulowal i wyznawal do zwiekszenia
        praw 'swiadomej' jednostki i mozliwosci podejmowania decyzji, pomiedzy np.
        voodoo a nauka.
        On sam jednak postuluje wolnosc spoleczenstwa i pelen pluralizm.
        Czlowiek moze wtedy poslugiwac sie np. pragmatyzmem przy dokonywaniu wyboru.


        Nauka tworzy sie w wyniku weryfikacji, nieustajacego potwierdzania
        teorii ktorymi dysponujemy, czasami ma miejsce synteza, dookreslanie, czasami
        jedne zastepujemy nowymi(nie znaczy, ze wszystkie elementy sa zupelnie nowe) w
        wyniku rewizji przyjetych teorii, tez.
        Zmieniaja sie one w wyniku weryfikacji, teologia w umiarkowanym stopniu
        weryfikuje swoje aksjomaty np. jak juz zauwazyli tutaj Cees i Kamila nastapila
        tylko/az weryfikacja pojecia/ atrybutów Boga.
        Bog wraz z rozwojem wiedzy/nauki traci kolejne kregi oddzialywan, juz nie wlada
        piorunami, sztormami, komorkami, ewolucja, kwarkami i stanami kwantowymi.
        Teraz co najwyzej Bog jest, ale przy powstnia Big Bangu nawet nie ‘kiwnal
        paluszkiem’ po prostu samo wybuchlo!
        Nauka pozbawia Boga kolejnych atrybutow, wraz z nia teologia zmienia swoje def.
        Boga...........aby dojsc do calkowitego abstraktu, pozbawionegojakichkolwiek
        cech.


        ps. Pewnego dnia gdy mialem nascie lat(ale tak blizej 10 niz 20 ),
        zastanawialem sie nad atrybutami Boga:
        Czy Bog jest sprawiedliwy, czy jest dobry, czy jest
        milosierny.......................itd.
        Szybko doszedlem do wniosku, ze latwiej powiedziec kim/czym Bog nie jest,
        jakich cech nie posiada.......
        Wg MSO Bog nie jest obdarzony zadnymi znanymi nam cechami i nic o nim niemozemy
        powiedziec, nawet to, ze jest sprawiedliwy, dobry......czyz te pojecia nie sa
        wytworem kultury i nie ulegaja zmienie wraz z nia?!!!
        Caly ten sylogizm prowadzi wprost do wniosku, ze nic pewnego nie mozemy
        powiedziec o takim abstrakcie nawet to, ze istnieje.

        DLATEGO TO POZOSTAJE LI TYLKO W KWESTII WIARY i zalozonych a priori aksjomatow.

        pozdrowienia
        J.
      • niedowiarek Twoja wiara tez opiera sie na nauce -tylko kiepski 27.02.04, 20:14
        Jerzy: Założenie, jest czy nie ma Boga, wykracza poza zakres badań naukowych.
        N: Gdyby jacys faceci po smierci Jezusa nie zapisali jego historii to bys nie
        mial w co wierzyc. Czyli cala Twoja wiara opiera sie na pismach Nowego i
        Starego Testamentu. Wiarygodnosc tych zrodel mozna potwierdzic albo obalic
        metodami naukowymi bo w koncu archeologia jest nauka. Czyli wierzysz w zrodla
        naukowe ale o ograniczonej wiarygodnosci bo jakos nikomu w czasach Jezusa nie
        przyszlo na mysl by zanotowac tak brzemienne w skutkach wydarzenia (w koncu
        Gibson tobi fortune na tych zrodlach).
        • Gość: Jerzy Re: Twoja wiara tez opiera sie na nauce -tylko ki IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.04, 22:46
          Niedowiarku,
          Tutaj dyskutujemy o czymś innym, a mianowicie czy życie powstało przez
          przypadek, czy też stoi za tym inteligencja.

          Zmartwychwstwanie Jezusa jest dowodem prawdziwości tego, kim był i czego
          nauczał.
          • Gość: CGN Re: Twoja wiara tez opiera sie na nauce -tylko ki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 14:30
            1) Zycie to wynik ewolucji, czylinaturalnego procesu typu stochastycznego
            zachodzacego w bardzo dlugim czasie.
            2) Nie ma dowody na zmartchwystanie Jeszui ben Miriam. To, ze ktos cos napisal
            i powielil w milionach kopii nie znaczy, ze to byla prawda... :(
            • Gość: Jerzy Wielu spotkało Jezusa zmartwychwstałego IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.04, 18:12
              Popełniasz przyjacielu fallacy of composition. Więcej, swoje życzenia odnośnie
              powstania życia traktujesz jak rzeczywistość. Życzysz sobie, aby Bóg nie
              istniał i posługujesz się rozumem przeciw własnemu sumieniu.
              Bo jeśli Bóg istnieje, wtedy wiesz, że musisz się upamiętać. A tego nie chcesz
              zrobić.

              A co do dowodów na zmartwychwstanie - wielu ludzi spotkało się ze
              zmartwychwstałym Jezusem. Złożyli o tym świadectwo.
              Po jakim czasie od złożenia zeznania przez świadka jakiegoś wydarzenia,
              zeznanie traci wiarygodność?

              • Gość: CGN Wielu szalencow spotkało Jezusa zmartwychwstałego IP: *.sprintserwis.pl 29.02.04, 11:32
                Gość portalu: Jerzy napisał(a): Popełniasz przyjacielu fallacy of composition.
                C: A wiesz przynajmniej, Jerzyku, co to znaczy? Potrafisz to przetlumaczyc na
                polski? Nie sztuka powtarzac za kims jak papuga... :(

                - Więcej, swoje życzenia odnośnie powstania życia traktujesz jak rzeczywistość.
                Życzysz sobie, aby Bóg nie istniał i posługujesz się rozumem przeciw własnemu
                sumieniu.
                C: Ja nie mam sumienia, a rozum. Zdefiniuj co rozumiesz przez sumienie, gdzie
                sie ono znajduje, z czego sie ono sklada i jak dziala! A ja opieram sie na
                sprawdzonych faktach, a nie, jak ty, na starozydowskich legendach... :(

                - Bo jeśli Bóg istnieje, wtedy wiesz, że musisz się upamiętać. A tego nie
                chcesz zrobić.
                C: Co toz a okropny "nootwor" to "upamietanie"? I skad te kategoryczne
                stwierdzenia ze ja cos koniecznie musze zrobic? czasy totalitarzymu w Polsce
                juz minely, Jerzyku!

                - A co do dowodów na zmartwychwstanie - wielu ludzi spotkało się ze
                zmartwychwstałym Jezusem. Złożyli o tym świadectwo.
                C: I co z tego? Takie swiadectwa rozchisteryzowanych religiantow i religiantek
                sa bezwartosciowe. Masz jakies filmy czy zdjecia z Jeszua ben Miriam widzianego
                np. rok temu w Wadowicach czy innym Pcimiu (Gornym badz Dolnym, nic nie ujmujac
                tamtejszym mieszkancom)? Ja tez moge powiedziec, ze wczoraj na Dworcu
                Centralnym w Warszawie widzialem zywego Elvisa Presleya, i na pewno nie bylbym
                wyjatkiem...

                - Po jakim czasie od złożenia zeznania przez świadka jakiegoś wydarzenia,
                zeznanie traci wiarygodność?
                C: Nie, ale musi byc poparte innymi dowodami, nie tylko zeznaniami
                nieobiektywnych swiadkow. A jesli ten Jeszua ben Miriam rzeczywiscie
                zmartchwystal i zyje wiecznie, to niech na przyklad rozbierze, jako dowod swego
                istnienia, ow nowy Mur Berlinski, co go zydzi buduja na nielegalnie okupowanych
                terenach palestynskich!

                • Gość: Jerzy Przykro mi,że nie masz (już) sumienia IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 08:02
                  Ale doceniam twoją szczerość.
                  Jeśli ktoś dostatecznie długo posługuje się rozumem przeciwko swemu sumieniu,
                  to się go w końcu pozbywa.
                  Nie wiedziałem ponadto, że jesteś aż takim igniorantem, że nie wiesz własciwie,
                  co to jest sumienie.

                  Jesteś w gorszym stanie duchowym, niż faryzeusze, których "sumienie ruszyło":
                  Jan
                  8,3 Potem uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili kobietę przyłapaną
                  na cudzołóstwie, postawili ją pośrodku
                  8,4 i rzekli do niego: Nauczycielu, tę oto kobietę przyłapano na jawnym
                  cudzołóstwie.
                  8,5 A Mojżesz w zakonie kazał nam takie kamienować. Ty zaś co mówisz?
                  8,6 A to mówili, kusząc go, by mieć powód do oskarżenia go. A Jezus,
                  schyliwszy się, pisał palcem po ziemi.
                  8,7 A gdy go nie przestawali pytać, podniósł się i rzekł do nich: Kto z
                  was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem.
                  8,8 I znowu schyliwszy się, pisał po ziemi.
                  8,9 A gdy oni to usłyszeli i sumienie ich ruszyło, wychodzili jeden za
                  drugim, poczynając od najstarszych, i pozostał Jezus sam i owa kobieta pośrodku.
                  8,10 A Jezus podniósłszy się i nie widząc nikogo, tylko kobietę, rzekł jej:
                  Kobieto! Gdzież są ci, co cię oskarżali? Nikt cię nie potępił?
                  8,11 A ona odpowiedziała: Nikt, Panie! Wtedy rzekł Jezus: I Ja cię nie
                  potępiam: Idź i odtąd już nie grzesz.
                  8,12 A Jezus znowu przemówił do nich tymi słowy: Ja jestem światłością
                  świata; kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał
                  światłość żywota.


                  • Gość: Jerzy I przykro mi, że twój słownik jest taki ubogi IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 08:03
                    Jeśli idzie o 'upamiętanie' to jest ono tłumaczeniem greckiego słowa 'metanoia'
                    i oznacza odwrócenie się od grzechu i nawrócenie do Boga. Być może nie znasz
                    tego słowa, bo pochodzo ono z terminologii podobnie jak słowo grzech, które też
                    odrzucasz w swojej ateistycznej nowomowie.
                    Przykro mi, że twój słownik jest taki ubogi.
    • pietrekj Re: Jerzy Bog pakuje walizy;o)Naukowcy stworzyli 27.02.04, 16:43
      A w świetle nauki gówna też nie ma. Bo jego głównym atrybutem jest smród a to
      kategoria nieweryfikowalna naukowo. No to wdeptujmy sobie do woli! (piję do
      postu, który kiedyś na tym forum czytałem i w przypadku ateizmu był trochę moim
      zdaniem trochę niepełny).
      A jeżeli istnieję ja i doświadczam Boga to jestem chory na umyśle czy ulegam
      autosugestii?
      Bo pytany czy wierzę w Boga mówię że wiem że On jest a wierzę Jemu.
      Faktycznie cokolwiek wiemy opiera się to na dogmatach, aksjomatach w najlepszym
      razie kompromisach. A tylko część tej wiedzy jest naukowa.
      • Gość: CGN Re: Jerzy Bog pakuje walizy;o)Naukowcy stworzyli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 14:38
        Mylisz sie! Smorod ma swa charakerystyke i moze byc obiektywnie mierzalny. i
        smrod to nie rzecz, a proces, wynik innych propcesow, np. gnilnych...
        jesli twierdzisz, ze doswiadczasz Boga, to znaczy, ze masz albo halucynacje
        (neurolog) albo jestes schizofrenicznym autysta (psychiatra)...
        A cala wiedza jest naukowa, inaczej nie jest wiedza, a jej pozorem. jak np.
        teologia... :(
        • Gość: Jerzy człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.04, 18:06


          CGN, znowu posługujesz się pseudonaukowym żargonem, aby zdeprecjonowac i
          ośmieszyć kogoś, kto wierzy.

          W swoim obecnym stanie nie jesteś zdolny do pojmowania spraw Bożych ikontaktu z
          Bogiem. Potrzebna ci metanoja.

          Potem zrozumiesz to, z czego dzisiaj drwisz.

          O twoim stanie pisał Paweł 2000 late temu.

          1 Koryntian
          2,14 Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha
          Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo
          rozsądzać.
          • Gość: CGN Re: człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, IP: *.sprintserwis.pl 29.02.04, 11:19
            Gość portalu: Jerzy napisał(a): CGN, znowu posługujesz się pseudonaukowym
            żargonem, aby zdeprecjonowac i ośmieszyć kogoś, kto wierzy.
            C: To nie zargon, a obiektywna prawda...

            - W swoim obecnym stanie nie jesteś zdolny do pojmowania spraw Bożych i
            kontaktu z Bogiem. Potrzebna ci metanoja. Potem zrozumiesz to, z czego dzisiaj
            drwisz.
            C: A tobie jest potrzebne lekarstwo na twoja religijna paranoje. Uzywasz
            okreslen, ktorych nie rozumiesz... :(

            - O twoim stanie pisał Paweł 2000 late temu.
            C: Nie interesuja mnie "rewelacje" prymitywnych zydkow sprzed tysiecy lat... :(

            1 Koryntian 2,14 Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z
            Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je
            duchowo rozsądzać.
            C: I slusznie, bo tzw. duch bozy to inaczej wizje chorego umyslu... :(
            • Gość: Jerzy CGN, Czyżbyś uwierzył w istnienie abolutu? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 08:07

              CGNie, czyżbyś się nawrócił, a o czym jeszcze nie wiesz?
              Posługujesz się filozofią relatywistyczną, aż tu nagle takie stwierdzenie u
              ciebie:
              "To nie zargon, a obiektywna prawda"

              Czyżbyś uwierzył w istnienie abolutu?
      • kkkaczory_piss_brothers nieprawda;] poczytaj o elektronicznych nosach i 29.02.04, 15:45
        spektometrach masowych, chromatografach gazowych.

        Wierzysz, ale nie masz dowodow ponad twoja wiare i twojego kosciola.
    • _agnostyk Bog pakuje walizy;Ewolucja stworzyla dusze 29.02.04, 06:39
      Bog pakuje walizy;Ewolucja stworzyla dusze
      Jestesmy na etapie rozwoju mysli i nauki kiedy mozna zamknac debate na temat
      ewolucji. Oczywiscie jeszcze dlugo tacy jak Jerzy czy Bin Laden beda wierzyli w
      doslownosc "prawd objawionych" czy w "Pasje" Mela Gibsona. Ale przeszlismy jako
      ludzkosc do poziomu kiedy zastanawiamy sie teraz czy Big-Bang z przed 15
      miliardow lat byl poczatkiem czegos czy tylko rozdzialem w niekonczacej sie
      metamorfozie istnienia.
      Zagadnieniem jednak wazniejszym od rozwazan na temat absurdow Tory, Biblii czy
      Koranu, jest odpowiedz na pytanie czym MY JESTESMY i czy nasze istnienie
      zawiera sie tylko w naszej materialnej powloce.
      Moje trzy grosze Agnostyka beda sie opierac wylacznie na logice, jakkolwiek
      ulomnej, gdyz posluguje sie ona zwyklymi zmeczonymi czasami, szarymi komorkami.
      A NO WLASNIE, CZY NASZA JAZN TO TYLKO CHEMICZNE REAKCJE ZACHODZACE W NASZYCH
      SZARYCH KOMORKACH?
      Wiadomo, ze materia naszego ciala wlączajac nasz mozg, wymienia sie
      kilkakrotnie w czasie naszego zycia. Wobec tego jest oczywiste, ze z punktu
      widzenia materialnego kiedy "umieramy" to nie jestesmy fizycznie tymi samymi
      czym sie urodzilismy. Wstawiamy sobie okazyjnie dodatkowo na przyklad protezy
      czy przeszczepy z innych dawcow a potem te przeszczepy staja sie NASZYM CIALEM.
      TEORETYCZNIE - powtarzam na razie teoretycznie (!!!) mozna sobie wyobrazic taki
      przeszczep bedacy czescia mozgu! Chyba sie zgodzimy, ze taki zabieg nie zmieni
      faktu, ze dalej bedziemy posiadac ta sama osobowosc. Posuwajac sie do skrajnego
      przypadku mozna by sobie teoretycznie wyobrazic przeniesienie tej calej
      osobowosci na przyklad na jakis super komputer! Wiem, ze taka idea moze
      zatrworzyc wielu bo zatrwaza tez mnie ale mi chodzi o logiczne wykazanie, ze
      osobowosc nie jest koniecznie zwiazana z naszym cialem. To czy powedrujemy
      sobie na jakis "twardy dysk" czy po prostu zregenerujemy sobie genetycznie
      nasze szare komorki to zupelnie inna sprawa i decyzja.
      Czyli jest cos co nie ma czysto materialnego wymiaru. NAZWIJMY TO COS PRZEZ
      MOMENT DUSZA! Zjawiska hipnozy czy inne paranormalne wydarzenia nie maja tez
      zadnego zwiazku z poznana obecnie przez nauke "materią". Jezeli to cos co
      okreslilem "dusza" niekoniecznie ma zwiazek z naszym cialem to nie przesądzajac
      na razie pochodzenia tego "czegos" mozna sie zastanowic, czy "dusza" ginie
      kiedy umieramy? Postanowilem wysc na moment z mojego "agnostyzmu" (w wszystkich
      innych kwestiach pozostaje agnostykiem) i stwierdzic, ze wierze, ze jezeli
      teraz nie jestesmy jeszcze "niesmiertelni" to kiedys przyszle pokolenia czeka
      niesmiertelnosc nie dlatego, ze jakas "prawda objawiona" nam to oznajmila ale
      dlatego, ze taki logiczny los czeka rodzaj ludzki w wyniku ewolucyjnego rozwoju
      naszego intelektu. Sądze, ze ten nieznany nam jeszcze w pelni wymiar naszej
      osobowosci, czesto okreslany "dusza" stworzyla w nas wlasnie ewolucja.
      Zawdzieczamy "dusze" naszemu pragnieniu poznania wiedzy czy jak to opisano w
      Ksiedze Rodzaju, naszej nieposlusznej naturze, ktora zainspirowal "wąz" do
      skonsumowania Owocu z Drzewa Mądrosci.
      • kkkaczory_piss_brothers bład kartezjusza;o] 29.02.04, 16:47
        _agnostyk napisał:

        > Wiadomo, ze materia naszego ciala wlączajac nasz mozg, wymienia sie
        > kilkakrotnie w czasie naszego zycia. Wobec tego jest oczywiste, ze z punktu
        > widzenia materialnego kiedy "umieramy" to nie jestesmy fizycznie tymi samymi
        > czym sie urodzilismy. Wstawiamy sobie okazyjnie dodatkowo na przyklad protezy
        > czy przeszczepy z innych dawcow a potem te przeszczepy staja sie NASZYM
        CIALEM.
        >
        > TEORETYCZNIE - powtarzam na razie teoretycznie (!!!) mozna sobie wyobrazic
        taki
        >
        > przeszczep bedacy czescia mozgu! Chyba sie zgodzimy, ze taki zabieg nie
        zmieni
        > faktu, ze dalej bedziemy posiadac ta sama osobowosc.

        wrecz przeciwnie.
        rozlegle badania kliniczne swiadcza, iz fizyczne zmiany w mozgu zmieniaja
        trwale twoja osobowosc.
        Czsami spokojna osoba, zaczyna byc napastliwa i wolgarna itd.
        np. naruszenie platow czolowych wplywa ujemnie na mozliwosci tworcze, a
        przeciecie spoidla wielkiego prowadzi do zmiany osobowosci i sposobu
        postrzegania swiata-nie ma polaczenia pomiedzy polkulami i np. to co widzi lewe
        oko-prawa polkula-czlowiek nie moze wypowiedziec).
        Sposob postrzegania swiata wplywa na wiedze, zachowania itd.
        Tak samo roznice w budowie mozgu (platy, ilosc polaczen mozgowych) wplywa na to
        kim jestes i jakimi cechami dysponujesz.




    • kkkaczory_piss_brothers Jak odroznic rzeczywistosc od imaginacji-pyt.otwar 29.02.04, 15:21
      pytanie otwarte.

      Z gory przepraszam, za nieskladnosc mysli.
      Syndrom dnia nastepnego jest ciezszy niz swiadomosc opuszczenia tego padolu
      przez najwyzszego, czy tez raczej syndrom dnia nastepnego + 'przed-nastepnego';)

      "Mój punkt jest taki, że metodami naukowymi nie będziemy nigdy w stanie
      udowodnić ani tego, że Pan Bóg jest, ani też, że go nie ma."

      Moim skromnym zdaniem Tomku, nie da sie dowiesc, ze cos nie istnieje,
      jezeli 'to cos' nie posiada z gory zalozonych atrybutow i nie sa one, az tak
      zmienne na przestrzeni wiekow.
      Z drugiej strony 'nauka' caly czas udowadnia nieistnienie Boga takim jaki 'my'
      go widzielismy/chcilismy widziec.
      Po prostu 'wywlaszcza' Boga z kolejnych pol 'niby-jego dzialalnosci', czygo
      chociazby post otwierajacy jest najlepszym przykladem.
      Koniec koncow doszlismy do pojecia Boga, ktore jest pozbawione wszelakich
      atrybutow, poza jednym:
      On jest, on istnieje.

      Moim skromnym zdaniem w dylemacie 'istnienia', badz 'nie', bez wzgledu czy to
      beda to elfy, czy krasnale, czy w koncu Bog nie ma miejsca na 'szarosc'.
      Cos albo istnieje, albo nie (chociaz istnienie/nie istnienie byloby idealnym
      atrybut Boga, poniewaz 'ten stan zawieszenia' nie ograniczalby go, do jeno
      istnienia).
      Jezeli cos istnieje to 'my' posiadamy dowody na istnienie 'tego'.
      Jezeli nie posiadamy dowodow na istnienie to to dla nas nie istnieje(patrz
      elfy, chociaz kiedys ich istnienie bylo tak samo pewne jak Boga).
      Dlaczego Bog przetrwal, a elfy nie?
      Moze potencjalnie ma on nam wiecej do zaoferownia niz elfy?
      Czyz Zaklad Pascala nie istnieje w naszej swiadomosci?
      Dlaczego jestesmy ('my' jako ludzie) religijni?
      Po co/dlaczego?
      Kulturowe uksztaltowanie od ktorego coraz wiecej ludzi odchodzi?
      -------------------------
      Wracajac do tematu nauka na przestrzeni wiekow 'ogolocila' Boga z jego
      atrybutow.
      Gdy nauka pozbawiala Boga kolejnego telodzy zmieniali pojecie Boga.
      Gdy ludzie nie znalezli w jego domu na Olimpie, teolodzy kazali go szukac w
      Niebie, gdy tam go nie odnaleziono, Bog zniknal z naszej codziennosci, odsunal
      sie od zeczy istniejacych, od istniejacych atrybutow, wlacznie z atrybutami
      charakteru. Bog stal sie 'abstrakcyjny', 'nierealny', zyjacy w swiecie idei,
      wierzen, ale juz nie kolo nas na wyciagniecie reki.
      Bog stal sie kims mniej realnym niz sasiadka, trawa, drzewo(a moze zawsze byl?)
      ---------------------------
      Nie ma czegos dopuki tego sie nie udowodni.
      Jezeli nie mamy przejawow istnienia czegos, to nie istnieje, nigdy odwrotnie.
      Mozemy wyjsc z dwoch stron 'w naszej poznawczej klasyfikacji swiata':
      1) Nic nie istnieje dopoki tego nie dowiedziemy, nie poznamy(wg MSO ten sposob
      poznawczy, w poczatkowym okresie rozwoju ludzkosci/czlowieka jest nam blizszy,
      jest niejako 'wrodzony', pozniej przychodzi czas na wykorzystanie drogiego
      sposobu poznawczego i ich kompilacji)
      Nie ma rzeczy cieplych i zimnych, dopuki ich nie poznamy.
      Nie ma ropy.
      Nie ma rybek akwariowych....................
      Nie ma krzesel i stolow itd wlacznie z krasnalami i Bogiem.
      I dzieki takiemu poznawaniu swiata Bog zostal stworzony(*).
      Poniewaz kto ciskal w nas piorunami, a co wazniejsze za co???
      Kto wywracal nasze ludeczki, kto pozbawial zycia nasze dzieci itd.
      Poniewaz ktos to musial robic! Za co? Dlaczego raz polowanie jest udane, a raz
      nie?
      Dlaczego raz spotykamy mamuta, a raz nie?
      Po tym poczatkowym sposobie poznawania nastapil/nastepuje czas na drugi sposob
      poznawania swiata.
      Wiemy juz, ze cos takiego jak krzeslo istnieje tylko, po co ono istnieje.
      Wiemy, ze cos takiego jak wegiel/ropa istnieje tylko po co istnieje?
      Czy tez jakie posiada zastosowanie?

      2) Istnieje wszystko, istnieja wszystkie potencjalne zastosowania, nastepnie
      odrzucamy z calej tej masy rzeczy nie istniejace, nie potwierdzajace/wykazujace
      zastosowan.
      [cos posiada jak najszerszy potencjal zastosowania]
      (ten sposob poznawczy jest, co najmniej malo pragmatyczny, acz kolwiek czasami
      przynosi zadziwiajace rezultaty-z tym ze: w przewazajacej czesci posiadamy
      pewne przeslanki/wiedze do czego mozna dana rzecz uzyc/czy dana rzecz posiada
      potencjal istnienia-patrz punkt 1.).
      Znam juz wegiel, ale nie wiem po co on jest/co on potrafi?
      Bog istnieje(biorac pod uwage-patrz*), ale jaki on jest/ co potrafi?
      Wlada piorunami, stworzyl ludzi, zwierzeta, ludziom dal rozum, zwierzetom
      instynkt itd.
      Nastepnie nastepuje weryfikacja i odsuwanie/pozbawianie Boga atrybutow(np.
      patrz post otwierajacy).
      z druga metoda poznania wiaza sie inny sposob podejscia do poznawania:
      Np. czy istnieje cos lepszego niz ropa naftowa, cos co np. bedzie dawaqlo
      wiecej energii(oktanow).
      lub
      Czy ostnieje perpetuum mobile, nie posiadamy dowodow na istnienie, wiec
      perpetuum mobile nie istnieje.
      Nie posiadam dowodow na istnienie krasnali, wiec krasnale nie istnieja
      Nie posiadam dowodow na istnieni Boga, wiec Bog nie istnieje

      W przypadku Boga te dwa modele poznawcze najpierw przyznaly Jemu atrybuty, by
      nastepnie ich go pozbawic, oczywiscie w wyniku rozwoju nauki (naszej wiedzy i
      narzedzi, ktorymi wspolczesnie operujemy).
      Najpiew bogu przypisywalismy wladanie piorunami, pozniej ‘wszechmoc’, by
      nastepnie
      pozbawic go jakichkolwiek atrybutow.
      ----------------------------------------------
      Zreszta nawet, gdy postawimy znak rownosci pomiedzy istnieniem, a nie
      istnieniem elfow, Boga,..... to tak i tak, 'przegrywaja' oni z rzeczami,
      ktorych jestesmy pewni i na ktorych istnienie posiadamy stosowne dowody.
      Bog posiada ta sama wiarygodnosc istnienia co nocne koszmary i elfy, ale to
      wszystko razem wziete przegrywa z pospolitym krzeslem.
      pozdrowienia
      Janusz
      ps. myslalem o powyzszym na potwornym kacu, w zwiazku z czym jest to
      niedopracowane i ‘troche nieskladne’. Licze na wyrozumialosc, chec zrozumienia
      i na konstruktywna krytyke.
    • kkkaczory_piss_brothers Jezeli nie mozemy powiedziec, ze Bog nie istnieje 29.02.04, 16:24
      Jezeli nie mozemy powiedziec, ze Bog nie istnieje to o czym/ o kim mozemy
      powiedziec, ze 'nie istnieje'?

      MSO(mojej skromnej osobie) nie chodzi o atrybuty czegosc(o istnienie jakis
      danych atrybutow) np. palska ziemia nie istnieje, gdzie plaskosc ziemi jest
      atrybutem, ale ziemia jako byt istnieje.

      Jezeli nie mamy dowodow na istnienie boga i nie mamy wystarczajacych dowodow na
      jego nie istnienie, to co wg was na pewno nie istnieje i jakie posiadacie na to
      dowody?
      • tajniak000 Re: Jezeli nie mozemy powiedziec, ze Bog nie istn 29.02.04, 18:32
        (ja tu nie o religii pisać chciałem, tylko pragnę drogi uczony zadać pytanie )

        piszesz, że
        -----
        Jezeli nie mamy dowodow na istnienie boga i nie mamy wystarczajacych dowodow na
        jego nie istnienie, to co wg was na pewno nie istnieje i jakie posiadacie na to
        dowody?
        -----
        myśle że przyznasz mi racje, że nauka ciągle idzie do przodu, z dnia na dzień
        odkrywa nowe niezbadane dotychczas rzeczy, czy będziesz w stanie uwierzyć w
        Boga jak przyjdzie(teoretycznie)taki dzień gdy naukowcy odkryją jego istnienie?


        • kkkaczory_piss_brothers jezeli przyjdzie taki dzien i dowody beda dla mnie 29.02.04, 23:13
          przekonujace bez wzgledu czy ktos dowiedzie istnienia krasnali, czy elfow, czy
          tez boga-czemu nie.
          Jestem na niego otwarty;)

          • Gość: jikan I mam nadzieję, że to inaczej ustawi dyskusję IP: 10.10.73.* 01.03.04, 11:03
            Dowody na istnienie B-ga? Nie potrzebuję żadnych. Ja Go widziałem.
            • Gość: Jerzy Re: I mam nadzieję, że to inaczej ustawi dyskusję IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 11:55
              Gość portalu: jikan napisał(a):

              > Dowody na istnienie B-ga? Nie potrzebuję żadnych. Ja Go widziałem.

              Troszkę chyba przesadziłeś.
              Być może widziałeś jego działanie.
              Widziałeś wiatr? Wątpię. Raczej widziałeś i czułeś jego działanie.

              Rzymian
              1,19 Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg
              im to objawił.
              1,20 Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą
              być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie
              mają na swoją obronę,
              • Gość: jikan Re: I mam nadzieję, że to inaczej ustawi dyskusję IP: 10.10.73.* 01.03.04, 12:09
                Pytanie tylko, czy to jedno i to samo. Pytanie, czy widząc ślady na mokrej
                drodze możemy powiedzieć, że widzieliśmy np. człowieka lub psa. Chyba nie.
                Możemy wnioskować, że tędy przeszedł - przebiegł. Ja jednak - zauważ -
                powiadam, że widziałem B-ga. Może owinienem powiedzieć: odczułem Go? Może -
                znalazłem się w Jego ręku, w Jego mocy i ją pozułem? Ale to daje pole do kpin.
                Albo pseudonaukowych rozważań o mózgu i jego właściwościach. Dlatego, pozwól,
                że upraszczając, powiem że widziałem B-ga. Owszem, ślady widzę co dzień. Ale by
                je dostrzegać musiałem zobaczyć najpierw Jego. I tyle. Uwaga do osobnika o
                wydumanym niku z kaczorami: oszczędź mi naukowych wywodów o chorobach
                psychicznych, o fenomenie odczuwania Absolutu oprzez którąś tam część mózgu, co
                dowiodły badania numer taki-to-a-taki. ja to wiem. Ja je znam. Ale co mi możesz
                odpowiedzieć na ten prosty fakt: że Go widziałem? Naturalnie: poza drwiną,
                wywyższaniem się, cytowaniem naukowców i filozofów. tak ode siebie;))
                • Gość: Jerzy Re: I mam nadzieję, że to inaczej ustawi dyskusję IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.04, 08:42
                  Drwina to typowy 'argument' na śmiałe wyznanie wiary.
                  Takich przeżyć duchowych nie miałem. Nie widziałem Boga, ale widzę jego
                  działanie na każdy dzień.
                  Ponadto, doświadczyłem tego, że Bóg odpowiedział na wiele modlitw.
                  Ateiści chcą takie przekonania wyśmiać i wydrwić pseudonaukowym bełkotem o
                  zaburzeniach psychicznych u osób, które twierdzą, że miały przezycia z Bogiem.
                  Ale ten pesudonaukowy bełkot jest niebezpieczny - gdyby się dorwali do władzy,
                  sa gotowi wprowadzić go w życie, jak to czynili już w ZSRR, gdzie ludzi
                  wierzących czy myslących inaczej od oficjalnej ideologii poddawano leczeniu
                  elektrowstrząsami w zakładach psychiatrycznych.
    • pietrekj Re: Jerzy Bog pakuje walizy;o)Naukowcy stworzyli 01.03.04, 17:06
      W kwestii smrodku to jest jeszcze elktroforeza kapilarna itd. Zadna z metod nie
      mierzy smrodu tylko na podstawie własności fizykochemicznych określa skład
      chemiczny (jakościowy lub ilościowy bądź też 2 w 1) badanej próbki. Nasz nos
      również jest analizatorem chemicznym. Ale co do do tego czy to smród czy zapach
      decyzja jest bardzo subiektywna.
      Ktoś uznał mnie za pokręconego na umyśle, bo mówię że doświadczam istnienia Boga?
      No cóż kolego - kto nie szuka nie znajdzie, chyba że przez przypadek jakowaś
      siła go natchnie.
      Polecam niezobowiązująco jakąś lekturę nt. doświadczeń mistycznych, zanim uznasz
      to za bełkot spróbuj przemyśleć co takiego ludziom każe przeżywać odmienne stany
      świadomości.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka