behemot17-13
17.04.10, 23:37
pierwszy dzień-szok,niedowierzanie,płaczę drugi dzień-dalej nie dociera do
mnie ogrom tragedii,łzy w o czach. trzeci dzień-przygnębienie,rozmowy w pracy.
czwarty dzień-zaskoczenie,i pytania,dlaczego na Wawelu. piąty dzień-męczy
nachalność pseudo-żałobników (mam nadzieję że to nie koniec świata.) szósty
dzień-jedyne co się przebija z tv , święty natychmiast. siódmy dzień- zbiorowy
orgazm, na fali żałoby i uwielbienia dla Prezydenta. ósmy dzień-rano słychać
syreny,oznaki paniki, msza za zmarłych w katastrofie,biczowanie się w tv trwa
nadal. dziewiąty dzień-mam nadzieję że umęczone szczątki Prezydenta,pani Marii
i pozostałych osób którzy zginęli , spoczną nareszcie w spokoju. koniec
żałobnego przedstawienia, nie mającego prawie nic wspólnego z godnym
przeżywaniem śmierci. na koniec-zbijanie kapitału na nieszczęściu , jako takie
jest amoralne.