haen1950
29.05.10, 14:20
Zadziwia mnie, jak analogują te i tamte wybory PiSmaki i ich
politycy. Nie ma w ogóle żadnej skali porównawczej nastrojów
społecznych.
2005 to była złuda popisem zwana. Ludzie mieli wspólnie dość kantów
i przewałów komuchów. Lekko traktowali wybór pomiędzy Tuskiem i
Kaczusiem. Dopiero brutalny atak na liberałów, dziadek z Wehrmachtu
i prowokacja z atrap bombowych przeważyły szalę na PiS. Poparła ich
Samoobrona i ludzie przegrani ustrojowo.
A potem? Potem było równo. Przez dwa lata koszmar nieustannej
awnantury i trochę spokoju w arcytrudnych warunkach rządów obecnej
koalicji. Poznaliśmy te stare kobyły od podszewki. Wiele się
ochwaciło przez ostatnie lata. Najbardziej - Rokita z Lepperem.
Mnie nie potrzeba żadnych debat. Wiem who is who i co sobą
reprezentuje. Spokojnie Bronek wygrywa czerwcowe wybory pomimo
katastrof i powodzi.