Gość: Cisza Re: My też tak potrafimy, no może nie zupełnie ta IP: *.gdynia.mm.pl 30.03.04, 10:16 Kazimierz Tetmajer - "MÓW DO MNIE JESZCZE" ... Mów do mnie jeszcze... Za taką rozmową tęskniłem lata... Każde twoje słowo słodkie w mem sercu wywołuje dreszcze -mów do mnie jeszcze... Mów do mnie jeszcze... ludzie nas nie słyszą Słowa twe dziwnie poją i kołyszą, Jak kwiatem, każdem słowem twem się pieszczę -Mów do mnie jeszcze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiosna I jeszcze Kaźmierz Wspaniały IP: *.gdynia.mm.pl 30.03.04, 10:21 Kazimierz Tetmajer - "-Szukałem Ciebie pośród kobiet roju..." (fragmant Hymnu do miłości) Szukałem Ciebie pośród kobiet roju, czekałem Ciebie o każdej godzinie i pełen byłem trwóg i niepokoju, że zanim przyjdziesz, życie moje minie. Bo nie wątpiłem, że jesteś, że moje oczekiwanie nie jest czczym złudzeniem, że niedaleko gdzieś od ciebie stoję z moją tęsknotą, nadzieją, pragnieniem. Od lat już całych niewidziałnym ciemiem byłem przy Tobie, szukając daremnie w kobietach Ciebie, coś istniała we mnie. Ciebie poczułem przed dawnymi laty, gdy głos w noc cichą zabrzniał mi nad głową, a mnie się zdało, że się sypią kwiaty, że kwiatem pada na mnie każde słowo... Lata tęskniłem za taką rozmową i latam czekał, aż się znów powtórzy... Przyszła - przebrzmiała, jak więdnie liść róży z kochanej ręki, który barwą bladą długo swój dawny szkarłat przypomina, z którym się kończy dzień i dzień zaczyna, i z którym wreszcie na sercu w grób. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robaczek Z Kźmierzem nawet w kapitalizm wykoślawiony IP: *.gdynia.mm.pl 30.03.04, 10:27 Kazimierz Tetmajer - "EVVIVA L´ARTE!" Evviva l'arte! Człowiek zginąć musi - cóż, kto pieniędzy nie ma, jest pariasem, nędza porywa za gardło i dusi - zginąć, to zginąć jak pies, a tymczasem, choć życie nasze splunięcia niewarte: evviva l'arte! Evviva l'arte! Niechaj pasie brzuchy, nędzny filistrów naród! My, artyści, my, którym często na chleb braknie suchy, my, do jesiennych tak podobni liści, i tak wykrzykniem: gdy wszystko nic warte, evviva l'arte! Evviva l'arte! Duma naszym bogiem, sława nam słońcem, nam, królom bez ziemi, możemy z głodu skonać gdzieś pod progiem, ale jak orły z skrzydły złamanemi - więc naprzód! Cóż jest prócz sławy co warte? evviva l'arte! Evviva l'arte! W piersiach naszych płoną ognie przez Boga samego włożone: więc patrzym na tłum z głową podniesioną, laurów za złotą nie damy koronę, i chociaż życie nasze nic niewarte, evviva l'arte! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Słabeusz pozbądźmy się tego choć sił tak mało IP: *.gdynia.mm.pl 30.03.04, 10:34 Kazimierz Tetmajer - "FAŁSZ, ZAWIŚĆ..." Fałsz, zawiść, płaskość, mierność, nikczemność, głupota: oto rafy, o które łódź moja potrąca, płynąc przez życia mętne i cuchnące błota pod niebem zachmurzonym, bez gwiazd i bez słońca. Wiem, że błot nie przepłynę - odrzucam precz wiosła i przymknąwszy powieki na dnie łodzi leżę, nie dbając, kędy by mnie mętna woda niosła, nie dbając, gdzie i jakie czeka mnie wybrzeże? Tak płynę ja, zrodzony od czystego morza, do purpurowych wschodó, zachodów złoconych, do gwiazd kroci, orkanu, co gna przez przestworza, do cisz wielkich i sennych i do wysp zielonych. Tak płynę ja, zrodzony, by słoneczne fale pruć silnym ruchem ręki leżącej na sterze, by wiry i wietrzyce roztrącać zuchwale - - tak płynę i półmartwo na dnie łodzi leżę. Odpowiedz Link Zgłoś
lupus.lupus Re: pozbądźmy się tego choć sił tak mało 30.03.04, 10:39 Ile tego :) Plus za Pound'a, Dickinson i Cummingsa. Co ta wiosna z nami robi? :) Odkurzony przez Soykę Grechuta: "Odkąd tylko jesteś ze mną noszę w sobie radosne odkrycie przyszła do mnie zupełnie inna nowa pora mojego życia najspokojniej , najpiękniej na świecie płynę rzeką mych marzeń przy tobie przez jesienie , lata i wiosny i przez zimę, zawiane drogi Mijam wyspy i lądy nadziei wszystko wkoło zaś jak by mówiło że niedługo już może za chwilę dosięgniemy to co się śniło ty przynosisz mi myśli płomienne patrzą na mnie uważnie twe oczy każdą chwilę mi w porę przepowiesz żadna chwila mnie żle nie zaskoczy Jesteś latem w zimowe ochłody jesteś wiosną w jesienne półmroki pierwszym słońca po deszczu promieniem pierwszym nieba po burzy obłokiem i zostaniesz tak w tej podróży mego świata najmilszą osobą na te cztery pory niepewne piąta porą na każdy rok z tobą" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sowa Gajcy o miłości bez jutra szepcze lupusowi IP: *.gdynia.mm.pl 30.03.04, 10:52 Miłość bez jutra Mój sen śmiertelny ciałem spełniasz i słowem płochym w śnie poczętym: puszysta włosów twoich perła jak promień krągły w pościel spływa, gdzie dłoń pierzasta jak z igliwia rozdziela cienie ciał od lęku. Mówimy szeptem krwi łagodnej słuchając w sobie: niech w nas płynie, niech niesie - światło jak w roślinie prześwietli serc planety małe i obudzimy się słuchając szelestu chmur i grania wody. Bo tyle tylko jest w nas ciepła, co dłoń zdziwiona objąć zdoła, i trwogi tyle, co zakrzepła wy ryj e w twarzy łza jak z ognia, i głosu w nas, co wydać może w kielichu warg języka ostrze. Niech płynie w nas - mówimy jeszcze ten szmer ciemności, póki księgę obłoków wiatr przegina miękką. Bo tyle tylko wiary w pieśni, ile obrazu pod powieką ziemi odbitej ostatecznie. T.Gajcy Odpowiedz Link Zgłoś
lupus.lupus Stachura wciąż wierzy, że nie jest za późno... 30.03.04, 11:04 Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć, Tęskność zawrotna przybliża nas. Zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwu planet, Cudnie spokrewnią się ciała nam. Jest już za późno! Nie jest za późno! Jest już za późno! Nie jest za późno! Jeszcze zdążymy tanio wynająć małą mansardę Z oknem na rzekę lub też na park, Z łożem szerokim, piecem wysokim, ściennym zegarem, Schodzić będziemy codziennie w świat. Jest już za późno! Nie jest za późno! Jest już za późno! Nie jest za późno! Jeszcze zdążymy naszą miłością siebie zachwycić, Siebie zachwycić i wszystko w krąg. Wojna to będzie straszna, bo Bóg nas będzie chciał zniszczyć, Lecz nam się uda zachwycić go. Już jest za późno! Nie jest za późno! Nie jest za późno! Nie jest za późno! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: OK !! Stachura wciąż wierzy, że nie jest za późno..OK ! IP: *.gdynia.mm.pl 30.03.04, 11:39 Nigdy nie jest zapóźno Później tylko trudniej www.danielallenpoet.com/page1.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bezmyślny "Przed zaśnieciem" Pound homa myśl biegnie... IP: *.gdynia.mm.pl 30.03.04, 11:04 Ezra Pound - Before Sleep The lateral vibrations caress me, They leap and caress me, They work pathetically in my favour, They seek my financial good. She of the spear stands present. The gods of the underworld attend me, O Annubis, These are they of thy company. With a pathetic solicitude they attend me; Undulant, Their realm is the lateral courses. Light! I am up to follow thee, Pallas. Up and out of their caresses. You were gone up as a rocket, Bending your passages from right to left and from left to right In the flat projection of a spiral. The gods of drugged sleep attend me, Wishing me well; I am up to follow thee, Pallas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Głuchy POSŁUCHAJ . zanim pył z drwin osiądzie na nas... IP: *.gdynia.mm.pl 30.03.04, 11:10 e.e. cummings - listen... (III) listen beloved i dreamed it appeared that you thought to escape me and became a great lily atilt on insolent waters but i was aware of fragrance and i came riding upon a horse of porphyry into the waters i rode down the red horse shrieking from splintering foam caught you clutched you upon my mouth listen beloved i dreamed in my dream you had desire to thwart me and became a little bird and hid in a tree of tall marble from a great way i distinguished singing and i came riding upon a scarlet sunset trampling the night easily from the shocked impossible tower i caught you strained you broke you upon my blood listen beloved i dreamed i thought you would have deceived me and became a star in the kingdom of heaven through day and space i saw you close your eyes and i came riding upon a thousand crimson years arched with agony i reined them in tottering before the throne and as they shied at the automaton moon from the transplendant hand of sombre god i picked you as an apple is picked by the little peasants for their girls Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Homo sapiens Kim jesteś ....czy wiesz....kim jesteśmy? IP: *.gdynia.mm.pl 30.03.04, 11:31 Kim jesteś kim jesteś stojąca na drodze w skórzanych rękawiczkach w apaszce księżyca wiatr obejmująca w czasie gwiezdnej nocy gdy światło dotyka podniebienia traw gdy oświetla plecy wyniosłego żuka (słychać dalekie ujadanie psa a chór żab wzmaga kosmiczną muzykę) kim jesteś stojąca niepewnie na obręczy nocy w środku obcego umarłego miasta zapatrzona w twarze migocących ciał w cienkie stopy i łodygi blasku w ślady Yeti na horyzoncie - jakbyś wśród nich szukała próby odpowiedzi kim jesteś i czym twoje marmurowe miasto które wciąż cię nie zna - choć przeniknąć nie możesz za odległość gwiazd lepiej ci będzie niepokorna córko w światła widnokręgi płynąć - i z Norwidem wyklętym na ojczyznę patrzeć i serce obudzić - i stopić raz jeszcze zamarznięty czas Józefa Słusarczyk -Latos Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Ash-Wednesday 30.03.04, 12:13 IV Who walked between the violet and violet Who walked between Whe various ranks of varied green Going in white and blue, in Mary's colour, Talking of trivial things In ignorance and in knowledge of eternal dolour Who moved among the others as they walked, Who then made strong the fountains and made fresh the springs Made cool the dry rock and made firm the sand In blue of larkspur, blue of Mary's colour, Sovegna vos Here are the years that walk between, bearing Away the fiddles and the flutes, restoring One who moves in the time between sleep and waking, wearing White light folded, sheated about her, folded, The new years walk, restoring Through a bright cloud of tears, the years, restoring With a new verse the ancient rhyme. Redeem The time. Redeem The unread vision in the higher dream While jewelled unicorns draw by the gilded hearse. The silent sister veiled in white and blue Between the yews, behind the garden god, Whose flute is breathless, bent her head and signed but spoke no word But the fountain sprang up and the bird sang down Redeem the time, redeem the dream The token of the word unheard, unspoken Till the wind shake a thousand whispers from the yew And after this our exile T. S. Eliot Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Z "Notatnika" G. M. Hopkinsa 30.03.04, 12:20 Wielki Post. Nie jeść budyniu w niedzielę. Herbatę pić tylko wtedy, gdy jestem senny, i bez cukru. Żadnych wierszy w Wielkim Tygodniu i w piątki. Nie siedzieć w fotelu, chyba że nie mogę inaczej pisać. Środa Popielcowa i Wielki Piątek - chleb i woda. 1866 G. M. Hopkins tłum. K. Boczkowski Odpowiedz Link Zgłoś
rolotomasi o.Maryjanowi vel HomoCośTamma, od wiernych 30.03.04, 20:20 Poezja niezła rzecz, ale po. Nim wypełnisz powołanie, wczytaj się w przesłanie>> [2004-03-13 14:36] Zwłoki noworodka odkryto po południu w kontenerze na śmieci we Wrocławiu. Makabrycznego znaleziska dokonał jeden z mieszkańców, który powiadomił mieszkającego w okolicy policjanta. Policjant natychmiast zabezpieczył miejsce. dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=PRZ&poddzial=POL&id_depeszy=13879308 [2004-03-08 13:35] Zwłoki noworodka znalazł w kontenerze na śmieci w Rejowcu w woj. lubelskim zbieracz surowców wtórnych - poinformowała policja. Jest to czwarty w tym roku przypadek znalezienia zwłok noworodka w Lubelskiem. dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=POL&poddzial=SPN&id_depeszy=13842795 [2004-02-19 14:10] Martwego noworodka znalazł w swojej piwnicy mieszkaniec Gliwic. Zwłoki dziecka ktoś włożył do znajdującej się tam lodówki. dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=POL&poddzial=SPN&id_depeszy=13726696 [2004-02-14 11:09] Zwłoki noworodka odkryli pracownicy wysypiska śmieci w miejscowości Gać koło Oławy w Dolnośląskiem - poinformował rzecznik prasowy komendy powiatowej policji w Oławie Edmund Koziarski. dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=PRZ&poddzial=POL&id_depeszy=13694630 [2004-02-12 16:23] Dziecko 17-latki spod Łukowa zmarło z powodu wykrwawienia Noworodek znaleziony na strychu domu w Staninie pod Łukowem (woj. lubelskie) zmarł z wykrwawienia w wyniku zadanych mu ran dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=PRZ&poddzial=POL&id_depeszy=13684119 [2004-01-25 15:49] Małżeństwo przyznało się do zabicia dwojga noworodków, itd. za> 'jedenZforumAktu' Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homo Re: o.Maryjanowi vel HomoCośTamma, od wiernych IP: *.gdynia.mm.pl 30.03.04, 22:12 Niepojęte zezwierzęcenie i brak odpowiedzialności za nowonarodzonych wynika z ogólnej demoralizacji społeczeństwa. Żle rozumiana wolność i brak wiary w istnienie wartosci niezmiennych w czasie jest moim zdaniem poważna przyczyna takich zachowań. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Odkopać źródło 30.03.04, 22:24 Odkopać źródło Nie byli ani niechętni człowiekowi ani opustoszali na duszy ale byli w świecie który niósł piasek nicości taki pył pustynny który zasypuje źródła i trzeba ustawicznie usuwać wydmy suche i trzeba w miejscach źródła ustawiać znaki że jest tutaj że właśnie w tym miejscu że będzie woda do picia i ratunek i powtarza się to nieustannie w czas łatwy i w chwilach bolesnego wyczerpania i samotni wędrowcy i społeczność podejmują wysiłek który jest ważny dla życia jesteście i wy podobni do bezcennych darów Boga które znów trzeba odsłonić na prywatnej pustyni codzienności Ks. Alojzy Henel CM Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Miłość do miasta.... do .......LWOWA 31.03.04, 02:04 TĘSKNOTA Jakże tę młodość minioną odgrzebać, Którą czas pokrył grubą warstwą pyłu, Przez jakieś góry lat przebić się trzeba Aby się myślą móc cofnąć do tyłu. A może jednak byłoby najprościej Wspiąć się po tęczy rozpiętej w półkole Jak po wysokim kolorowym moście I z drugiej strony Lwów zobaczyć w dole A tam jak kwiatów pachnących wiązanka Pamięć mi wróci moje lata młode, I pójdzie ze mną aż na Pohulankę, Albo na narty na Żelazną Wodę Pójdę spacerem ulicą Legionów, Starą doróżką przejadę przez miasto. Posłucham bicia bernardyńskich dzwonów I do Katedry zdążę na dwunastą. Wciąż mi jak żywo przed oczyma stają Stara kamienica na Hetmańskich Wałach Gdzie przez dzień cały dzwoniły tramwaje A ślepa Mincia na harmonii grała. A obok rumak uniósł nogi przednie Król Jan Sobieski po Wałach cwałował Królu, Ty Turków pobiłeś pod Wiedniem A nie umiałeś nam obronić Lwowa. A jaka radość me serce przenika Gdy myśl powoli z pamięci wyłuska, Tutaj na lewo biegła Kopernika A tam na prawo ulica Sykstuska Lwowie kochany, o Lwowie mój miły, Choć cię opuścił stary hrabia Fredro Żadne przemoce, żadne obce siły Polskości z twego oblicza nie zedrą. Do Ciebie myślą wciąż powracać musze Wspomnienia stawiać jak wojsko w ordynku Dwa lwy siedzące przed starym ratuszem I cztery studnie stojące na rynku. Choć czas mi głowę pokrył białą pleśnią O miasto moje wierne i niezłomne, Cos mi młodości pachniało czereśnią Uroku Twego nigdy nie zapomnę. Jest maj, kasztany zakwitły na wałach Ja ich nie ujrzę, łza się w oku kręci O miasto moje jam nie zapomniała, Ja cię we wiecznej zachowam pamięci. Choć obca mowa wciska mi się w uszy I obca ziemia ciało moje gości, To jedna mała cząstka mojej duszy Została w tobie, miasto mej młodości. Miasto mej młodości ST> Szybalski USA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homo Prawdziwa perła poezji ! IP: *.gdynia.mm.pl 01.04.04, 21:48 Prima Aprilis Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Kobayashi Issa 02.04.04, 12:44 1806 haru no kaze kusa ni mo sake wo nomasu-beshi spring breeze - the grass too drinks sake, I bet! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homo Re: Kobayashi Issa ale bez słów IP: *.gdynia.mm.pl 02.04.04, 19:42 www.kobayashi-jazz.com/players.html Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Issa 03.04.04, 12:44 1820 ume saku ya jigoku no kado mo yasumi satsu plum blooming - even hell's gate CLOSED Odpowiedz Link Zgłoś
lupus.lupus ciemna strona 04.04.04, 00:55 Zapominamy w tym wątku o ciemnej stronie. Ascetyczna scenografia. Na scenie wrocławskiego teatru piękna jak anioł Anna Maria Jopek i piękny jak Śmierć Maciek Maleńczuk: "Ułóż się tu mały Henry Lee i całą noc mnie pieść gdzie znajdziesz tę co ciało swe potrafi z twym ciałem spleść a wicher wiał, a wicher wył la la la la li kraczą już wrony nad Henrym Lee Nie mogę Ci pieszczoty dać bo inna pokochałem Zielony Ląd daleko stąd jej ciało złączył z mym ciałem a wicher wył, a wicher wiał la la la la li kraczą już wrony nad Henrym Lee Pocałuj mnie mój Henry Lee pożegnać Cię już muszę ten ostry nóż przeszyje twe ciało a moją duszę a wicher wył, a wicher wiał la la la la li kraczą już wrony nad Henrym Lee Za ręce i za nogi weź niech głowa o bruk dudni Zielony Ląd to ciało me na dnie głębokiej studni a wicher wiał, a wicher wył la la la la la li kraczą już wrony nad Henrym Lee Leż sobie leż mój Henry Lee leż sobie wieczność całą zrobiłeś błąd Zielony Ląd to teraz gnijące ciało a wicher wiał, a wicher wył la la la la la li kraczą wrony nad Henrym Lee Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian M> Maleńczuk warto posłuchać! IP: *.gdynia.mm.pl 04.04.04, 10:05 www.malenczuk.art.pl/muzyka/chamstwo1.mp3 Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Kiedy odejdę, dłużej nie rozpaczaj 05.04.04, 00:02 witaj, lupusie l. Sonet 71, Szekspir, mroczny Kiedy odejdę, dłużej nie rozpaczaj, Niż będziesz słyszał mosiężny jęk dzwonu, Który ostrzega, iżem zbiegł ze świata Z robactwem marnym dzielić próchno domu. Czytając wiersz mój nie wspominaj ręki, Która go kreśli; tak bardzo cię kocham, Iż wolej obraz wydarłbym z pamięci Niż choćby jedną łzę z twojego oka. Jeżeli wersz mój przywiedzie wspomnienia, Kiedy już z gliną być może związany będę, nie próbuj mojego imienia; Gnijący, nie chcę być dłużej kochany. Świat mógłby bowiem wejrzeć w twoją żałość I drwić, i szydzić, skoro mnie nie stało. Tł. J. S. Sito trochę się w wątku nazbierało mroczności. Marian zadbał o to: wkleił link do stron porno (orgie naszych czasów), i do opowiadania, co jak ponure ruiny świątyni Astarte - zamiast miłosnego wtajemniczenia ponury behaviour, a także znalazł kilka textów sowizdrzalskich, w sumie doskonały kontrapunkt. A rolotomasi przypomiał, że ludzie regulują liczebność swej populacji, narastającej dzięki.. no, dzięki miłosnym wyznaniom. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Klarryysssie ! 04.04.04, 15:40 * * * Odejdź, szczęśliwa z innym! Ty, lub Twoja mara, na skrzydłach której iskrzą niebiosów lazule, miłuj mojego druha! we mnie zbyt straszna Niagara, więc rzucam ją w przepaść głębszą - niż Ultima Thule! Twardym się staje mój głos, choć mam w sercu ule pełne bursztynowego miodu. W twoim ręku czara trucizny czy upojeń? błądzim nad rzeką, ciemni króle, rządzący przeznaczeniem. Oto mię spłomienia wiara, że jeśli w chmurach się zatopią nasze firmamenty zostanie Ognia żar. I ja w nim. I ty - mój mrok ... przeklęty Tadeusz Miciński Nie odchodź zbyt daleko bo krzyk mój nie dotrze do skroni jasnych przez uszu małżowinę .............................. homo :)) Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Lovelace do Clarissy: Kiedy w nielasce 05.04.04, 00:20 Kiedy w niełasce u ludzi i losu Płaczę, od wszytkich nagle odtrącony, I dżwigam głos mój do głuchych niebiosów, I patrzę w siebie, i klnę zrozpaczony, Chciałbym jak ów być w nadzieję bogaty, Jak ów, gdy pośrod przyjaciół króluje, Owe talenta, ów kunszt, owe szaty, To, co najmilsze, najmniej mnie raduje; lecz kiedy w myśli własnym gardzę życiem, Wspominam ciebie i z ziemi podnoszę, Jako ptakowie zbudzeni o świcie, Głos mój, i hymnem radość niebios głoszę. Twoja bo milość przywodzi wspomnienia, iżbym z królami losu nie zamieniał. Sonet 29 tl. J. J. Sito Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Lovelace do Clarissy: Kiedy w nielasce 05.04.04, 00:31 sonet 96 Zdrady są w związku dusz wiernych nieznane Albowiem miłość nie będzie miłością Jeśli jest zmienna, mogąc mieć odmianę Lub skłonna odejść za cudzą skłonnością Nie! To wzniesiona nad burzy bałwany Latarnia morska, gwiazda niewzruszona Mknie ku niej każdy okręt zabłąkany Nieznanej, choć jej wysokość zmierzona Miłości w błazna swego nie przetworzy Czas, choć lic świeżość i róże warg ścina Miłość z dnia na dzień się zmienić nie może Przetrwa aż przyjdzie śmiertelna godzina Jeśli to błąd jest lub jeśli skłamałem Nikt nie miłował, nigdy nie pisałem Nie wiem kto tłumaczem był. ps A moze masz w tłumaczeniu Barańczaka sonet 29, albo kogoś jeszcze innego, Miłosza? Byłbym wdzięcznym bezgranicznie :)) Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois to jest 116 sonet 05.04.04, 10:08 Przynajmniej w moim starym PIWowskim wydaniu Sonetów, a Sonet 116 w tłumaczeniu Aleksandra Mierzejewskiego brzmi tak: Niechaj do prawych umysłów złączenia Żadne warunki nie będą przydane. Miłością nie jest miłość, co się zmienia Lub jako rzeczy jest powyginane. Nie. Miłość znak to we wieczności stały, Co nie wstrząśnięty jest nawet przez burze, Gwiazda dla barki, którą wichry gnały, Wartość nieznana, świało lśniące w górze. Nie błaznem czasu miłość jest, choć zgodnie Z prawami jego więdną nasze wdzięki. Nie zmienia się w godziny i tygodnie, Lecz do zagłady trwa, do skraju męki. Gdy sprawdzą na mnie: kłamstwo to - rzecz płocha - Nigdym nie pisał, nigdy nikt nie kochał. Niestety nie mam w tej chwili pod ręką innych tłumaczeń sonetu 29 czytałam wiersz Jesienina, wspaniale brzmi, tak czyściutko może to byłby jednak Twój dział, poezja rosyjska w oryginale? taki np. Gumilew:) i jeszcze sonet 96 Lub ganią młodość, iż nadmiernie płocha, Lub też niewinnym pobłażają grzechom; lecz grzech i wdzięk twój każdy z nas ukochał, Grzech bowiem wdziękiem czynisz i uciechą. Jak lichy klejnot na palcu królowej Mocą jej tronu zda się rosnąć w cenie, Tak grzechy twoje, dawne oraz nowe, Zmienione w prawdę, są prawdy znamieniem. Ileż bo jagniąt mógłby wilk zadławić, Jeśliby w jagnię potrafił się zmienić! Ilu patrzących zdołałbyś znieprawić, Używszy władzy, jaką masz nad niemi. Lecz nie czyń tego: skoroś mi powierzył Siebie, cześć twoja do mnie przynależy. tł. J. S. Sito (ja bardzo lubię jego tłumaczenia) Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Talent wielki dał mu Pan i ...nie zmarnował go :)) 04.04.04, 15:49 Modlitwa Z głębiny serca k?Tobie wzywam, Panie, Z pomroku duszy, gdzie się kryje płaz - Łzy mi się cisną i tworzą wyznanie, Jakie się w życia składu tylko raz I tylko Tobie... Czy mnie słyszysz, Panie? Otom zbłąkany wśród piasków pustyni: Pożar zwątpienia pali głowę mą, Wicher goryczy serce wyschłym czyni - A znikąd rosy - chybam zroszon łzą, W której się mieści cały ból pustyni. Dokoła ciągną wyjące szakale Stadami węsząc samicę lub żer - Gdy je usłyszę - moich łez opale W twardy i ostry kamienieją żwir I głazy ciskam... Lecz teraz noc jest - i przez gwiazd milczenie Przemawia do mnie Wiekuisty Duch - Jemu odsłonię duszy swej zmęczenie - On stworzy we mnie życiodajny ruch - On mnie roztopi w błękitów milczenie. fragment T. Miciński Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Ogień pali każde serce czułe i umysł wrazliwy 04.04.04, 15:51 Ogień Samotny siedzę przy kominka blasku, na ścianach drgają fantastyczne mary - z bezdźwięcznym śmiechem w takt suchego trzasku litanii słucham dusz - w łunach Ofiary. Powoli smutek objął serce senne, jak pająk muchę, w szarą swoją przędzę; smutek tak wiotki, jako mgły wiosenne, a tak bezbrzeżny, jako ludzkie nędze. Łuczywo gaśnie - pokrwawione ściany snują mi szeptem dziwne opowieści "szedł w nocy młodzian z Chrystusem nieznany" - a serce moje w okna mi szeleści. Oh, zimno - czarno - źle - wicher na polu dmie - weź ono drzewko zmarznięte, rzuć je do ognia - niech zgorze - mój Boże! a serce moje uczyń równie święte. Tadeusz Miciński Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Nieśmiertelna prośba ludzi ...naszą prośbą !! 04.04.04, 15:55 Prośba do Boga (z Boeciusa) Na nędzną ziemię racz mieć wzgląd, Panie, Którego ten świat trzyma staranie. Sprawę rąk Twoich, część niewzgardzoną Wichrzy Fortuna burzą szaloną; Ślepa, prócz braku rozsiewa szkody. O, wżdy chciej kiedy jej wściągnąć wody, Ojcze łaskawy! A pokój, który Niebo i wielbią anielskie chóry, Niech naród ludzki sprawuje wiecznie, Aby imię Twe chwalił bezpiecznie. Mikołaj Sęp-Szarzyński Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Co jest twą treścią? Z czego cię stworzono 04.04.04, 23:39 Co jest twą treścią? Z czego cię stworzono, że tyle cieni masz na swe skinienie? Jeden jedyny człowiek ma cień pono, A twoja postać różne rzuca cienie. Piękny Adonis, ot, postaci twojej Daremnie chciałby stworzyć obraz wtórny, W twoje przymioty Helena się stroi, Ciebie widzimy w kształtach greckiej urny. Mówmy o wiośnie czy o żniwach roku - pierwsza odbiciem twej urody będzie, Drugie składają należny ci okup; W każdej urodzie widzimy cię wszedzie. We wszelkim pięknie częścią bodaj gościsz, Lecz nikt jak ty, a ty jak nikt w milości. Sonet 53, Szekspir tłum. J Łowiński Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus z mułu Bóg mnie stworzył na obraz i podobieństwo 05.04.04, 00:05 sainbois napisała: > Co jest twą treścią? Z czego cię stworzono, > że tyle cieni masz na swe skinienie? > Jeden jedyny człowiek ma cień pono, > A twoja postać różne rzuca cienie. > Piękny Adonis, ot, postaci twojej > Daremnie chciałby stworzyć obraz wtórny, > W twoje przymioty Helena się stroi, > Ciebie widzimy w kształtach greckiej urny. > Mówmy o wiośnie czy o żniwach roku - > pierwsza odbiciem twej urody będzie, > Drugie składają należny ci okup; > W każdej urodzie widzimy cię wszedzie. > We wszelkim pięknie częścią bodaj gościsz, > Lecz nikt jak ty, a ty jak nikt w milości. > Sonet 53, Szekspir > tłum. J Łowiński W mordę jeża to o mnie ! Dzięki! Prześliczne dzieki! :)) Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Dialog Filologii z Muzą - sonet 18 05.04.04, 10:21 Tako rzecze Filologia: Mam cię porównać do letniego dnia? Bardziej łagodny jesteś, bardziej słodki. Majowe pączki targa mroźny wiatr, A termin dzierżawy lata jest krótki: Czasami zbytnio praży niebios oko, Często na jego złotym licu chmury; A każde piękno traci część uroku Zrządzeniem losu, kaprysem natury. Lecz nie wygaśnie twoje lato wieczne, Ani nie stracisz danego ci piękna; Pyszna śmierć nie rzuci na cię cienia, Gdy w wiecznym wierszu wyrośniesz bezpiecznie. Póki człowieka nie nastąpi koniec, Póty ci życie daje żywy sonet. William Szekspir, Sonet XVIII przełożyła Agnieszka Barszcz a Muza odpowiada Filologii, nucąc: Mam cię porównać do letniego dnia? Piękniejsza jesteś, stalsza niźli on. Tenuta lata nazbyt krótko trwa I w maju ścina czułe pąki szron. To zbytni żar nam oko niebios śle, To szara mgła zasnuje złoty krąg I piękno już mniej piękne zdaje się Przez ślepy traf lub przyrodzenia ciąg. A twoje lato nie straci swych kras Ani mu groźna najsurowsza z zim, Ni w mroku śmierci pogrąży cię czas, Bom w nieśmiertelny ujął ciebie rym. Pokąd tchu ludziom, pokąd w oku skry, Potąd trwa wiersz ten, a w wierszu tym ty. Jerzy ŁOWIŃSKI usłyszał śpiew:) Odpowiedz Link Zgłoś
rolotomasi Dialog z Monohomo 09.04.04, 20:23 Dialog z Monohomo Nie powinno zabraknąć egzemplum siubstelnego konesiera wierszów w wszelakich psującego swymi odchodami pracę nieSwoich>> prośba o pocałunek Autor: Gość: Homosovieticus IP: *.gdynia.mm.pl Data: 22.01.2004 22:42 + dodaj do ulubionych wątków + odpowiedz na list forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=9346918&a=10327377 "Całujta mnie w dupę!" Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, by go w dupę pocałowali Apsztyfikanci grubej Berty I katowickie węglokopy, I borysławskie naftowierty, I lodzermensche, bycze chłopy, Warszawskie bubki, żygolaki Z szajką wytwornych pind na kupę, Rębajły, franty, zabijaki, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Izraeliccy doktorkowie, Widnia, żydowskiej Mekki, flance, Co w Bochni, Stryju i Krakowie Szerzycie kulturalną francę! Którzy chlipiecie z Naje Fraje Swą intelektualną zupę, Mądrale, oczytane faje, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item aryjskie rzeczoznawce, Wypierdy germańskiego ducha (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę, Wierzcie mi, jedna będzie jucha), Karne pętaki i szturmowcy, Zuchy z Makabi czy z Owupe, I rekordziści i sportowcy, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Socjały nudne i ponure, Pedeki, neokatoliki, Podskakiwacze pod kulturę, Czciciele radia i fizyki, Uczone małpy, ścisłowiedy, Co oglądacie świat przez lupę I wszystko wiecie: co, jak, kiedy, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item ów belfer szkoły żeńskiej, Co dużo chciałby, a nie może, Item profesor Cy... wileński (Pan wie już za co, profesorze!) I ty za młodu niedorżnięta Megiero, co masz taki tupet, Że szczujesz na mnie swe szczenięta, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item Syjontki palestyńskie, Haluce, co lejecie tkliwie Starozakonne łzy kretyńskie, Że szumią jodły w Tel-Avivie, I wszechsłowiańscy marzyciele Zebrani w malowniczą trupę, Z byle mistycznym kpem na czele, Całujcie mnie wszyscy w dupę. I ty fortunny skurwysynu, Gówniarzu uperfumowany, Co splendor oraz spleen Londynu Nosisz na gębie zakazanej, I ty, co mieszkasz dziś w pałacu, A srać chodziłeś pod chałupę, Ty, wypasiony na Ikacu, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item ględziarze i bajdury, Ciągnący z nieba grubą rentę, O, łapiduchy z Jasnej Góry, Z Góry Kalwarii parchy święte, I ty, księżuniu, co kutasa Zawiązanego masz na supeł, Żeby ci czasem nie pohasał, Całujcie mnie wszyscy w dupę. I wy, o których zapomniałem, Lub pominąłem was przez litość, Albo dlatego, że się bałem, Albo, że taka was obfitość, I ty, cenzorze, co za wiersz ten Zapewne skarzesz mnie na ciupę, Iżem się stał świńtuchów hersztem, Całujcie mnie wszyscy w dupę!... /JT/ Obiecuję, za:ten przykład, i inne psujstwo + użyźnianie nawozem nie jego idei oraz odstrę- czanie Otwartych umysłów od wejścia na forum,a także, wykorzystywanie słabszych intelektualnie do sobie użytecznego wymiatania politycznego - obiecuję: NIE KLIKNĘ NI RAZU. gdy przyjdą doń z sadełka go wyzwolić. cbdn Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Najokrutniejszy miesiąc to kwiecień 10.04.04, 13:20 Drogi rolotomasi, znalazłam w tym wątku na czas pewien miłą enklawę, cichą przystań. Jestem sieciową wędrowniczką; jakem kobieta, buddystka i socjalistka, wielbicielka Piłsudskiego, Norwegii i Szwecji - to, zaprawdę, Homosovieticus (czytałam niektóre jego forumowe wypowiedzi) jest moją antytezą. A jednak rozmawialiśmy sobie tutaj przyjaźnie w tym osobliwym zakątku, rozumieliśmy się - pod pewnym względem, na jakimś poziomie. Widać więc, że porozumienie zawsze jest możliwe. Jednak, jak naucza Budda, wszystko co złożone, podlega dekompozycji, być może wątek ten już przekwitł. Miło byłoby jeszcze jednak przeczytać, jak Ty wyznajesz miłość ukochanej osobie. Bo wiem już, jak nie lubisz Homosovieticusa:)) Przy sposobności... kilka haiku Issy rok 1818 asagao ya namu aa-aa to hito toki ni morning-glories-- praising Amida, Amida quickly rok 1821 mida tanome hebi mo soro-soro ana ni iru trust in Amida Buddha! snake inching into its hole i wspaniały początek Ziemi Jałowej Eliota (bo najokrutniejszy miesiąc to kwiecień) The Waste Land I. THE BURIAL OF THE DEAD APRIL is the cruellest month, breeding Lilacs out of the dead land, mixing Memory and desire, stirring Dull roots with spring rain. Winter kept us warm, covering 5 Earth in forgetful snow, feeding A little life with dried tubers. Summer surprised us, coming over the Starnbergersee With a shower of rain; we stopped in the colonnade, And went on in sunlight, into the Hofgarten, 10 And drank coffee, and talked for an hour. Bin gar keine Russin, stamm' aus Litauen, echt deutsch. And when we were children, staying at the archduke's, My cousin's, he took me out on a sled, And I was frightened. He said, Marie, 15 Marie, hold on tight. And down we went. In the mountains, there you feel free. I read, much of the night, and go south in the winter. What are the roots that clutch, what branches grow Out of this stony rubbish? Son of man, 20 You cannot say, or guess, for you know only A heap of broken images, where the sun beats, And the dead tree gives no shelter, the cricket no relief, And the dry stone no sound of water. Only There is shadow under this red rock, 25 (Come in under the shadow of this red rock), And I will show you something different from either Your shadow at morning striding behind you Or your shadow at evening rising to meet you; I will show you fear in a handful of dust. 30 Frisch weht der Wind Der Heimat zu. Mein Irisch Kind, Wo weilest du? 'You gave me hyacinths first a year ago; 35 'They called me the hyacinth girl.' —Yet when we came back, late, from the Hyacinth garden, Your arms full, and your hair wet, I could not Speak, and my eyes failed, I was neither Living nor dead, and I knew nothing, 40 Looking into the heart of light, the silence. Od' und leer das Meer. Madame Sosostris, famous clairvoyante, Had a bad cold, nevertheless Is known to be the wisest woman in Europe, 45 With a wicked pack of cards. Here, said she, Is your card, the drowned Phoenician Sailor, (Those are pearls that were his eyes. Look!) Here is Belladonna, the Lady of the Rocks, The lady of situations. 50 Here is the man with three staves, and here the Wheel, And here is the one-eyed merchant, and this card, Which is blank, is something he carries on his back, Which I am forbidden to see. I do not find The Hanged Man. Fear death by water. 55 I see crowds of people, walking round in a ring. Thank you. If you see dear Mrs. Equitone, Tell her I bring the horoscope myself: One must be so careful these days. Unreal City, 60 Under the brown fog of a winter dawn, A crowd flowed over London Bridge, so many, I had not thought death had undone so many. Sighs, short and infrequent, were exhaled, And each man fixed his eyes before his feet. 65 Flowed up the hill and down King William Street, To where Saint Mary Woolnoth kept the hours With a dead sound on the final stroke of nine. There I saw one I knew, and stopped him, crying 'Stetson! 'You who were with me in the ships at Mylae! 70 'That corpse you planted last year in your garden, 'Has it begun to sprout? Will it bloom this year? 'Or has the sudden frost disturbed its bed? 'Oh keep the Dog far hence, that's friend to men, 'Or with his nails he'll dig it up again! 75 'You! hypocrite lecteur!—mon semblable,—mon frère!' serdeczności Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Staniki i pantofle leżą obok pończoch... 10.04.04, 14:03 "I Tiresias, old man with wrinkled dugs Perceived the scene, and foretold the rest - I too awaited the expected guest. He, the young man carbuncular, arrives, A small house agent's clerk, with one bold stare, One of the low on whom assurance sits As a silk hat on a Bradford millionaire. The time is now propitious, as he guesses, The meal is ended, she is bored and tired, Endeavours to engage her in caresses Which still are unreproved, if undesired. Flushed and decided, he assaults at once; Exploring hands encounter no defence; His vanity requires no response, And makes a welcome of indifference. (And I Tiresias have foresuffered all Enacted on this same divan or bed; I who have sat by Thebes below the wall And walked among the lowest of the dead.) Bestows one final patronising kiss, And gropes his way, finding the stairs unlit . . . She turns and looks a moment in the glass, Hardly aware of her departed lover; Her brain allows one half-formed thought to pass: "Well now that's done: and I'm glad it's over." When lovely woman stoops to folly and Paces about her room again, alone, She smoothes her hair with automatic hand, And puts a record on the gramophone. " Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ecce homo sam z sobą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.04, 14:08 Ciężko tak samemu z sobą rozmawiać i wrzucać tu masę wierszy na forum kraj. Jest forum dla miłośników poezji. Idź tam. Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois ecce, a może coś k'rzeczy? 10.04.04, 14:37 To interesujące i pouczające, samo w sobie, że kwestionujesz moje, sainbois, istnienie. Jednak nie masz żadnego prawa, by mi coś nakazywać lub czegoś zakazywać. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: sam z sobą i od czasu do czasu z Tobą 10.04.04, 14:41 Gość portalu: ecce homo napisał(a): > Ciężko tak samemu z sobą rozmawiać i wrzucać tu masę wierszy na forum kraj. > Jest forum dla miłośników poezji. Idź tam. Na forum można było recytować poezję i mówić do siebie. W czym Ci przeszkadzaja wiersze? A może moja obecność Ci przeszkadza? Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re:sam z sobą i tak przez życie całe z :)) należy 10.04.04, 14:47 Gość portalu: ecce homo napisał(a): > Ciężko tak samemu z sobą rozmawiać i wrzucać tu masę wierszy na forum kraj. > Jest forum dla miłośników poezji. Idź tam. Ecce homo To zaczęło się już tamtej Nocy Krzykiem w męce pierwszego oddechu, Który podczas truchlejącej mocy Zbudził świat skupiony pod strzechą. Narastało potem w ucieczce Przez rozgrzane pustynne piaski, Gdy się wzniosły skrwawione miecze I goniły ochrypłe wrzaski. I nie było śpiewów anielskich Przy codziennej ciężkiej robocie Lecz zgrzyt piły o twarde deski, Które Chłopcu podawał ojciec. To już było w tamtym Ogrodzie, Gdy przed znanym lęk się zakradał. I w tym gorzkim pocałunku-zdradzie, I gdy zbrojnych opadła gromada. I wciąż rosło z każda godziną Kiedy inni szyderczo się śmieli, A we wodzie, ze znudzoną miną Umył ręce Procurator Judei. Potem przeszło w ból żywy na twarzy, Na rozdartych plecach i skroni. I w to, co musiało się zdarzyć: Gwoździe w stopach i gwoździe w dłoni. Na to trzeba być ludzką istotą, By się bać i odczuwać cierpienie. A więc stał się – w cierniu Człowiek oto, Syn Żywego Boga – Odkupienie /słowa-Przetacznik/ Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Co oznajmił grom 10.04.04, 14:32 V. WHAT THE THUNDER SAID AFTER the torchlight red on sweaty faces After the frosty silence in the gardens After the agony in stony places The shouting and the crying Prison and place and reverberation Of thunder of spring over distant mountains He who was living is now dead We who were living are now dying With a little patience Here is no water but only rock Rock and no water and the sandy road The road winding above among the mountains Which are mountains of rock without water If there were water we should stop and drink Amongst the rock one cannot stop or think Sweat is dry and feet are in the sand If there were only water amongst the rock Dead mountain mouth of carious teeth that cannot spit Here one can neither stand nor lie nor sit There is not even silence in the mountains But dry sterile thunder without rain There is not even solitude in the mountains But red sullen faces sneer and snarl From doors of mudcracked houses If there were water And no rock If there were rock And also water And water A spring A pool among the rock If there were the sound of water only Not the cicada And dry grass singing But sound of water over a rock Where the hermit-thrush sings in the pine trees Drip drop drip drop drop drop drop But there is no water Who is the third who walks always beside you? When I count, there are only you and I together But when I look ahead up the white road There is always another one walking beside you Gliding wrapt in a brown mantle, hooded I do not know whether a man or a woman —But who is that on the other side of you? What is that sound high in the air Murmur of maternal lamentation Who are those hooded hordes swarming Over endless plains, stumbling in cracked earth Ringed by the flat horizon only What is the city over the mountains Cracks and reforms and bursts in the violet air Falling towers Jerusalem Athens Alexandria Vienna London Unreal A woman drew her long black hair out tight And fiddled whisper music on those strings And bats with baby faces in the violet light Whistled, and beat their wings And crawled head downward down a blackened wall And upside down in air were towers Tolling reminiscent bells, that kept the hours And voices singing out of empty cisterns and exhausted wells. In this decayed hole among the mountains In the faint moonlight, the grass is singing Over the tumbled graves, about the chapel There is the empty chapel, only the wind's home. It has no windows, and the door swings, Dry bones can harm no one. Only a cock stood on the rooftree Co co rico co co rico In a flash of lightning. Then a damp gust Bringing rain Ganga was sunken, and the limp leaves Waited for rain, while the black clouds Gathered far distant, over Himavant. The jungle crouched, humped in silence. Then spoke the thunder D A Datta: what have we given? My friend, blood shaking my heart The awful daring of a moment's surrender Which an age of prudence can never retract By this, and this only, we have existed Which is not to be found in our obituaries Or in memories draped by the beneficent spider Or under seals broken by the lean solicitor In our empty rooms D A Dayadhvam: I have heard the key Turn in the door once and turn once only We think of the key, each in his prison Thinking of the key, each confirms a prison Only at nightfall, aetherial rumours Revive for a moment a broken Coriolanus D A Damyata: The boat responded Gaily, to the hand expert with sail and oar The sea was calm, your heart would have responded Gaily, when invited, beating obedient To controlling hands I sat upon the shore Fishing, with the arid plain behind me Shall I at least set my lands in order? London Bridge is falling down falling down falling down Poi s'ascose nel foco che gli affina Quando fiam ceu chelidon—O swallow swallow Le Prince d'Aquitaine à la tour abolie These fragments I have shored against my ruins Why then Ile fit you. Hieronymo's mad againe. Datta. Dayadhvam. Damyata. Shantih shantih shantih Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Co oznajmił grom 10.04.04, 15:04 "Ziemia jałowa" nie łatwy tekst, oj niełatwy. Podobno Paundowi był zadedykowany ten utwór.Wszystko prawie zawiera i H. Hesse " Złotoustego " chyba? Datta. Dayadhvam. Damyata. (dawaj , współczuj , czuwaj)z Brihadaranyaka- Upaninishad 5,1 >Shantih shantih shantih - zakończenie Upaniszady czyli "Pokój ,który przechodzi pojęcie" Tyle się dowiedziałem dzieki Tobie, dzięki. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: wielkie miasto poezji nie sprzyja :(( 10.04.04, 19:05 Z padołu Wielkie miasto poezji nie sprzyja - Chyba takiej, co pełza jak żmija, Paszkwilami spoza węgła szczeka, Procesyjne rozwija proporce, Zdobi szychem pańskich trumien wieka Albo służy za kwiatek aktorce. W wielkim mieście trudno o sielankę Malowaną miękkim pędzlem Greuze'a - Z wrażeń ono grubą sieczkę rzeza, Rwie brutalnie cichych marzeń tkankę, A gdy kiedy zabłyśnie w obrazie, To ten pięknym jest tylko - przy gazie. Lecz i tutaj, w ustroniu gdzieś cichem, Kędy ludzie przemieszkują prości, Można z lilii spotkać się kielichem, Z sercem pełnym anielskiej światłości, Z duszą, w której jak w książce się czyta, Z życiem słodkim jak pieśń Teokryta... W niebie Danta Bóg mieszka u szczytu, Lecz wśród ludzi chętniej schodzi na dół - Tam wśród jęków, złorzeczeń i zgrzytu Rzuca blask swój na tę burzę czarną I boskością wywyższa ten padół - A poeci doń wówczas się garną... Wiktor Gomulicki Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Sybilla kumejska 10.04.04, 20:40 "Nam Sibyllam quidem Cumis ego ipse oculus meis vidi in ampulla pendere, et cum illi pueri dicerent: [Sybyl, what do you wish?]; respondebat illa: [I wish to die]." For Ezra Pound il miglior fabbro. i explikacja: Latin and Greek - From the Satyricon of Petronius (d. A.D. 66), chapter 48. With my own eyes I saw the Sybil of Cumae hanging in a bottle; and when the boys said to her: "[Sybil, what do you want?]" she replied, "[I want to die.]" The text in brackets is the Greek portion of the epigraph. Browsers may not display the Greek correctly but the quotes are: i. [ Σιβνλλα τι θελεισ ] ii.[ αποθανειν θελω." ] The Sibyl was a prophetess and was suspended in a bottle in the temple of Hercules at Cumae (near Naples). She was granted long life by Apollo, as many years as grains of sand she held in her hand, but she had forgotten to ask to retain her youth. With her aging she withered away. Wielka wrażliwość i subtelność, subtelna ale niewątpliwa siła, ciepły odblask światła światło, co ogrzewa - za to jestem Ci wdzięczna, drogi Homosovieticusie. bardzo wdzięczna Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Sybilla kumejska Asnyka 10.04.04, 22:23 Sybilla Kumejska. Jej przepowiednię zapisał Wergillusz w Bukolikach: ???Czwarty czas ksiąg kumeryjskich zapanował wszędzie Więc na nowo porządek wieków się odradza Powraca znów Dziewica i Saturna władza Nowy potomek nieba zstępuje na ziemię”. Tę osiemnastoletnią dziewczynę przedstawiano z muszlą (symbolem narodzin Chrystusa), nawiązującą do kąpania nowo narodzonego dziecka. Ukazywano ją również z rozwiniętym sztandarem, będącym prawdopodobnie zapowiedzią Zmartwychwstania Pańskiego. Towarzyszył jej prorok Dawid. Reprezentuje Europę. W zatoce Baja Cicho płyńmy jak duchy, Białe żagle nawiążmy; Toń tak głucha, milcząca, Fala o brzeg nie trąca, Więc utajmy namiętne wybuchy I wzrok łzawy w ciemności pogrążmy. Dzień już zapadł w otchłanie, I w posępnej pomroce Jako cienie przelotne Pijmy rosy wilgotne, Po srebrzystej ślizgając się pianie, W tej przeszłością szumiącej zatoce. Tu przed nami się czerni Stary cmentarz dziejowy, Gdzie ruiny dokoła Śpią pod skrzydłem anioła; Tu przystaniem, grobowców odźwierni, I pochylim ciężące już głowy. Może echa, co drzemią W długim kolumn krużganku, I marzenia, co legły, Nim swej mety dobiegły, Naszym przyjściem zbudzone pod ziemią, Dopowiedzą historii poranku. Pośród wonnych jałowców Dumające widziadła Szepczą między zwaliska Zapomniane nazwiska... Pewnie przyjmą gościnnie wędrowców, Nad którymi już przeszłość zapadła. W Serapisa kościele Złóżmy lary rodzinne, Może z nawy strzaskanej Wyjdą słońca kapłany Pytać się nas, co robim w popiele I czy słońce nie świeci nam inne. A Kumejska Sybilla, Skryta w głębi pieczary, Nad trójnogiem schylona, Krzyknie przez sen zdziwiona: Czy się zjawił znów jaki Attylla? Czy to tylko mordują Cezary?... Przed prostylem Diana Trzyma księżyc nad głową; Gdy nas ujrzy, pomyśli, Że Niobidy tu przyszli, I po łuk swój pobiegnie, zmieszana Tą kamiennej boleści wymową. A pierzchając przez łomy W liść rzeźbione akantów, Będzie mniemać, że z dala Stoi córka Tantala I w nią wlepia swój wzrok nieruchomy, Przesłonięty potokiem brylantów. Wróć się, blada Hekate! Bo ruina się skarży; Fryz, odarty z ozdoby, Patrzy pełen żałoby - Nie przyszliśmy po krwi swej zapłatę Ani chcemy zakłócać cmentarzy. Zejdź więc, gwiazdo Erebu, Tulić dalej straszydła; Już piekielnych psów wycie Głosi nasze przybycie; My z własnego wracamy pogrzebu I pod twoje chronimy się skrzydła. Rzuć ostatnie promienie Nam na drogę podziemną; Może za tym wybrzeżem Acheronu dostrzeżem Naszych braci błądzące już cienie I żalące się niebu, że ciemno! 18 listopad 1864 Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Canto XIII, Pound 11.04.04, 01:23 Canto XIII Kung walked by the dynastic temple and into the cedar grove, and then out by the lower river, And with him Khieu Tchi and Tian the low speaking And "we are unknown," said Kung, "You will take up charioteering? "Then you will become known, "Or perhaps I should take up charioterring, or archery? "Or the practice of public speaking?" And Tseu-lou said, "I would put the defences in order," And Khieu said, "If I were lord of a province "I would put it in better order than this is." And Tchi said, "I would prefer a small mountain temple, "With order in the observances, with a suitable performance of the ritual," And Tian said, with his hand on the strings of his lute The low sounds continuing after his hand left the strings, And the sound went up like smoke, under the leaves, And he looked after the sound: "The old swimming hole, "And the boys flopping off the planks, "Or sitting in the underbrush playing mandolins." And Kung smiled upon all of them equally. And Thseng-sie desired to know: "Which had answered correctly?" And Kung said, "They have all answered correctly, "That is to say, each in his nature." And Kung raised his cane against Yuan Jang, Yuan Jang being his elder, or Yuan Jang sat by the roadside pretending to be receiving wisdom. And Kung said "You old fool, come out of it, "Get up and do something useful." And Kung said "Respect a child's faculties "From the moment it inhales the clear air, "But a man of fifty who knows nothing Is worthy of no respect." And "When the prince has gathered about him "All the savants and artists, his riches will be fully employed." And Kung said, and wrote on the bo leaves: If a man have not order within him He can not spread order about him; And if a man have not order within him His family will not act with due order; And if the prince have not order within him He can not put order in his dominions. And Kung gave the words "order" and "brotherly deference" And said nothing of the "life after death." And he said "Anyone can run to excesses, "It is easy to shoot past the mark, "It is hard to stand firm in the middle." And they said: If a man commit murder Should his father protect him, and hide him? And Kung said: He should hide him. And Kung gave his daughter to Kong-Tchang Although Kong-Tchang was in prison. And he gave his niece to Nan-Young although Nan-Young was out of office. And Kung said "Wan ruled with moderation, "In his day the State was well kept, "And even I can remember "A day when the historians left blanks in their writings, "I mean, for things they didn't know, "But that time seems to be passing. A day when the historians left blanks in their writings, But that time seems to be passing." And Kung said, "Without character you will "be unable to play on that instrument "Or to execute the music fit for the Odes. "The blossoms of the apricot "blow from the east to the west, And I have tried to keep them from falling." Kung to K'ung-fu-tze, czyli Konfucjusz Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois Anonim, XVIII w. 11.04.04, 01:25 Wenn ich ein Vöglein wär und auch zwei Flüglein hätt, flög ich zu dir. Weils aber nicht kann sein, bleib ich allhier. Bin ich gleich weit von dir, bin doch im Schlaf bei dir und red mit dir. Wenn ich erwachen tu, bin ich allein. Es vergeht kein Stund in der Nacht, daß mein Herz nicht erwacht und an dich denkt, daß du mir vieltausendmal dein Herz geschenkt. If I were a bird and had two wings I would fly to you. As that cannot be, I have to stay here. Even though I am far from you, in my sleep I am with you and speak to you. When I wake up I am alone. Not an hour passes in the night but my heart wakes and thinks of you, and that you have given me your heart so many thousand times. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Canto XLIX Wesołego Alleluja sainbois :) 11.04.04, 06:56 Canto XLIX For the seven lakes, and by no man these verses: Rain; empty river; a voyage, Fire from frozen cloud, heavy rain in the twilight Under the cabin roof was one lantern. The reeds are heavy; bent; and the bamboos speak as if weeping. Autumn moon; hills rise about lakes against sunset Evening is like a curtain of cloud, a blurr above ripples; and through it sharp long spikes of the cinnamon, a cold tune amid reeds. Behind hill the monk's bell borne on the wind. Sail passed here in April; may return in October Boat fades in silver; slowly; Sun blaze alone on the river. Where wine flag catches the sunset Sparse chimneys smoke in the cross light Comes then snow scur on the river And a world is covered with jade Small boat floats like a lanthorn, The flowing water closts as with cold. And at San Yin they are a people of leisure. Wild geese swoop to the sand-bar, Clouds gather about the hole of the window Broad water; geese line out with the autumn Rooks clatter over the fishermen's lanthorns, A light moves on the north sky line; where the young boys prod stones for shrimp. In seventeen hundred came Tsing to these hill lakes. A light moves on the South sky line. State by creating riches shd. thereby get into debt? Thsi is infamy; this is Geryon. This canal goes still to TenShi Though the old king built it for pleasure K E I M E N R A N K E I K I U M A N M A N K E I JITSU GETSU K O K W A T A N FUKU T A N K A I Sun up; work sundown; to rest dig well and drink of the water dig field; eat of the grain Imperial power is? and to us what is it? The fourth; the dimension of stillness. And the power over wild beasts. Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois List z nieba Wesołego Alleluja homosovieticusie 11.04.04, 10:30 List z nieba Radość przystoi świętym, a któż się nią odzieje, jeśli nie oni jedynie? Łaska jest dla wybranych, a któż ją przyjmie, prócz tych, co od początku jej zaufali? Miłość jest dla wybranych; kto się nią odzieje, jeśli nie ci co od początku ją posiedli? Idźcie wciąż w wiedzy Pana, a poznacie Jego łaskę wielkoduszną, sądząc z radości i doskonałości Jego wiedzy. Jego plan był jakby listem Jego wola zstąpiła z nieba; wystrzelił ją jak strzałę z łuku naciągniętego z całej mocy. Mnóstwo rąk się podniosło, aby list porwać, unieść i przeczytać. Lecz on się wyrwał z ich palców, przelękli się i listu, i tej pieczęci, która go znaczyła, a nie mogli jej złamać; pieczęć była mocniejsza od ich siły. Biegli za listem onym ci, co go ujrzeli, aby zobaczyć, gdzie upadnie, tam by czytali, tam by go słuchali. Wreszcie schwytało go koło i list doń przylgnął; koło było znakiem Jego królestwa, Jego panowania, cokolwiek stało mu na drodze, koło kosiło, koło przecinało. Ono wiązało jak pokosy tłum przeciwników, zasypywało rzeki, przechodziło, ogołacało z drzew ościenne lasy, i wytyczało wielką drogę. Głowa zstąpiła aż do stóp, albowiem aż do stóp dobiegło koło zbliżając sie do listu. A list zawierał rozkaz: i wszystkie ludy były zgromadzone. Głowa odsłoniona zjawiła się u szczytu, Syn prawdziwy Ojca Przedwiecznego. On dostał wszechświat w dziedziczne władanie, zarysy wielości skurczyły się w nicość. Powstali apostaci i uciekli, zginęli wyrwani z korzeniami prześladowcy. A był ten list wielką tablicą dokładnie zapisaną palcem Boga, i Imię Boga było tam wyryte razem z Imieniem Syna i Ducha Świętego, aby królować na wiek wieków. Alleluja! Ody Salomona, Oda 23 tłum. Anna Kamieńska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homo KOHELETA myśli często zasiadają pod czaszką IP: *.gdynia.mm.pl 10.04.04, 08:48 Marność dóbr zdobytych mądrością 12 Postanowiłem przyjrzeć się mądrości, a także szaleństwu i głupocie. Bo czegoż jeszcze dokonać może człowiek, który nastąpi po królu, nad to, czego on już dokonał?* 13 I zobaczyłem, że mądrość tak przewyższa głupotę, jak światło przewyższa ciemności. 14 Mędrzec ma w głowie swojej oczy, a głupiec chodzi w ciemności. Ale poznałem tak samo, że ten sam los spotyka wszystkich. 15 Więc powiedziałem sobie: «Jaki los głupca, taki i mój będzie. I po cóż więc nabyłem tyle mądrości?» Rzekłem przeto w sercu, że i to jest marność. 16 Bo nie ma wiecznej pamięci po mędrcu tak samo, jak i po głupcu, gdyż już w najbliższych dniach w niepamięć idzie wszystko; czyż nie umiera mędrzec tak samo jak i głupiec? 17 Toteż znienawidziłem życie, gdyż przykre mi były wszystkie sprawy, jakie się dzieją pod słońcem; bo wszystko marność i pogoń za wiatrem. 18 Znienawidziłem też wszelki swój dorobek, jaki nabyłem z trudem pod słońcem, a który zostawię człowiekowi, co przyjdzie po mnie. 19 A któż to wie, czy mądry on będzie, czy głupi? A władać on będzie całym mym dorobkiem, w który włożyłem trud swój i mądrość swoją pod słońcem. I to jest marność. 20 Zacząłem więc ulegać zwątpieniu z powodu wszystkich trudów, jakie podjąłem pod słońcem. 21 Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością, a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu. To także jest marność i wielkie zło. 22 Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy ducha swego, którą mozoli się pod słońcem? 23 Bo wszystkie dni jego są cierpieniem, a zajęcia jego utrapieniem. Nawet w nocy serce jego nie zazna spokoju. To także jest marność. Biblia Tysiąclecia IVwydanie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homo KOHELET..... wszystko ma swój czas IP: *.gdynia.mm.pl 10.04.04, 08:52 Wszystko zależne jest od czasu, ostatecznie od Boga 1 Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem*: 2 Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono, 3 czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, 4 czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów, 5 czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich, 6 czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania, 7 czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia, 8 czas miłowania i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju. 9 Cóż przyjdzie pracującemu z trudu, jaki sobie zadaje? 10 Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi, by się nią trudzili. 11 Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie, dał im nawet wyobrażenie o dziejach świata*, tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł, jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca. 12 Poznałem, że dla niego nic lepszego, niż cieszyć się i o to dbać, by szczęścia zaznać w swym życiu. 13 Bo też, że człowiek je i pije, i cieszy się szczęściem przy całym swym trudzie - to wszystko dar Boży. 14 Poznałem, że wszystko, co czyni Bóg, na wieki będzie trwało: do tego nic dodać nie można ani od tego coś odjąć. A Bóg tak działa, by się Go [ludzie] bali. 15 To, co jest, już było, a to, co ma być kiedyś, już jest; Bóg przywraca to, co przeminęło. 16 I dalej widziałem pod słońcem: w miejscu sądu - niegodziwość, w miejscu sprawiedliwości - nieprawość. 17 Powiedziałem sobie: Zarówno sprawiedliwego jak i bezbożnego będzie sądził Bóg: na każdą bowiem sprawę i na każdy czyn jest czas wyznaczony*. Odpowiedz Link Zgłoś
rolotomasi Dialog z Monohomo 11.04.04, 00:57 " Miło byłoby jeszcze jednak przeczytać, jak Ty wyznajesz miłość ukochanej osobie. Bo wiem już, jak nie lubisz Homosovieticusa:)) " Ja> W ogóle byłoby miło, ale nie może być, niestety. więc - Zalecam przeczytać ponownie>> i wyciągnąć wnioski - logiczne, po prostu A nie >> szwedzkie lub polskie, katolickie czy buddyjskie. " Dialog z Monohomo Autor: rolotomasi Data: 09.04.2004 20:23 + dodaj do ulubionych wątków + odpowiedz na list Dialog z Monohomo Nie powinno zabraknąć egzemplum siubstelnego konesiera wierszów wszelakich psującego swymi odchodami pracę nieSwoich>> prośba o pocałunek Autor: Gość: Homosovieticus IP: *.gdynia.mm.pl Data: 22.01.2004 22:42 + dodaj do ulubionych wątków + odpowiedz na list forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=9346918&a=10327377 "Całujta mnie w dupę!" Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, by go w dupę pocałowali Apsztyfikanci grubej Berty I katowickie węglokopy, I borysławskie naftowierty, I lodzermensche, bycze chłopy, Warszawskie bubki, żygolaki Z szajką wytwornych pind na kupę, Rębajły, franty, zabijaki, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Izraeliccy doktorkowie, Widnia, żydowskiej Mekki, flance, Co w Bochni, Stryju i Krakowie Szerzycie kulturalną francę! Którzy chlipiecie z Naje Fraje Swą intelektualną zupę, Mądrale, oczytane faje, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item aryjskie rzeczoznawce, Wypierdy germańskiego ducha (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę, Wierzcie mi, jedna będzie jucha), Karne pętaki i szturmowcy, Zuchy z Makabi czy z Owupe, I rekordziści i sportowcy, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Socjały nudne i ponure, Pedeki, neokatoliki, Podskakiwacze pod kulturę, Czciciele radia i fizyki, Uczone małpy, ścisłowiedy, Co oglądacie świat przez lupę I wszystko wiecie: co, jak, kiedy, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item ów belfer szkoły żeńskiej, Co dużo chciałby, a nie może, Item profesor Cy... wileński (Pan wie już za co, profesorze!) I ty za młodu niedorżnięta Megiero, co masz taki tupet, Że szczujesz na mnie swe szczenięta, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item Syjontki palestyńskie, Haluce, co lejecie tkliwie Starozakonne łzy kretyńskie, Że szumią jodły w Tel-Avivie, I wszechsłowiańscy marzyciele Zebrani w malowniczą trupę, Z byle mistycznym kpem na czele, Całujcie mnie wszyscy w dupę. I ty fortunny skurwysynu, Gówniarzu uperfumowany, Co splendor oraz spleen Londynu Nosisz na gębie zakazanej, I ty, co mieszkasz dziś w pałacu, A srać chodziłeś pod chałupę, Ty, wypasiony na Ikacu, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item ględziarze i bajdury, Ciągnący z nieba grubą rentę, O, łapiduchy z Jasnej Góry, Z Góry Kalwarii parchy święte, I ty, księżuniu, co kutasa Zawiązanego masz na supeł, Żeby ci czasem nie pohasał, Całujcie mnie wszyscy w dupę. I wy, o których zapomniałem, Lub pominąłem was przez litość, Albo dlatego, że się bałem, Albo, że taka was obfitość, I ty, cenzorze, co za wiersz ten Zapewne skarzesz mnie na ciupę, Iżem się stał świńtuchów hersztem, Całujcie mnie wszyscy w dupę!... /JT/ Obiecuję, za:ten przykład, i inne psujstwo + użyźnianie nawozem nie jego idei oraz odstrę- czanie Otwartych umysłów od wejścia na forum,a także, wykorzystywanie słabszych intelektualnie do sobie użytecznego wymiatania politycznego - obiecuję: NIE KLIKNĘ NI RAZU. gdy przyjdą doń z sadełka go wyzwolić. cbdn " Nick S<< PZDR Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus I'm nobody! Who are you? Are you nobody, too? 11.04.04, 07:00 Emily Dickinson I'm nobody I'm nobody! Who are you? Are you nobody, too? Then there's a pair of us Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus thank You God Wesołego Alleluja lupusowi 11.04.04, 07:21 thank You God i thank You God for most this amazing day:for the leaping greenly spirits of trees and a blue true dream of sky; and for everything which is natural which is infinite which is yes (i who have died am alive again today, and this is the sun's birthday; this is the birth day of life and of love and wings: and of the gay great happening illimitably earth) how should tasting touching hearing seeing breathing any-lifted from the no of all nothing-human merely being doubt unimaginable You? (now the ears of my ears awake and now the eyes of my eyes are opened) may my heart always be open to little birds who are the secrets of living what ever they sing is better than to know and if men should not hear them men are old may my mind stroll about hungry and fearless and thirsty and supple and even if it's sunday may i be wrong for whenever men are right they are not young and may my self do nothing usefully and love yourself so more than truly there's never been quite such a fool who could fail pulling all the sky over him with one smile love is more thicker than forget more thinner than recall more seldom than a wave is wet more frequent than to fail it is most mad and moonly and less it shall unbe than all the sea which only is deeper than the sea love is less always than to win less never than alive less bigger than the least begin less littler than forgive it is most sane and sunly and more it connot die than all the sky which only is higher than the sky Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homo IWAN BUNIN......... noblista o północy wszedł.. IP: *.gdynia.mm.pl 17.04.04, 07:59 Иван Бунин * * * Я к ней вошел в полночный час. Она спала,- луна сияла В ее окно,- и одеяла Светился спущенный атлас. Она лежала на спине, Нагие раздвоивши груди,- И тихо, как вода в сосуде, Стояла жизнь ее во сне. 1898 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homo Cholera, ten Ezra to potrafił powiedzieć !! IP: *.gdynia.mm.pl 17.04.04, 08:08 Ezra Pound - Coda CodaO my songs, Why do you look so eagerly and so curiously into people's faces, Will you find your lost dead among them? Coda O pieśni moje, Czemu tak dziwnie i tak natarczywie patrzycie w ludzkie twarze, Czy chcecie wśród nich odnaleźć zagubionych zmarłych? Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus nad wszystkich ziem branki milsze Laszki kochanki 17.04.04, 11:16 TRZECH BUDRYSÓW (BALLADA LITEWSKA) Stary Budrys trzech synów, tęgich jak sam Litwinów, Na dziedziniec przyzywa i rzecze: "Wyprowadźcie rumaki i narządźcie kulbaki, A wyostrzcie i groty, i miecze. Bo mówiono mi w Wilnie, że otrąbią niemylnie Trzy wyprawy na świata trzy strony: Olgierd ruskie posady, Skirgiełł Lachy sąsiady, A ksiądz Kiejstut napadnie Teutony. Wyście krzepcy i zdrowi, jedzcie służyć krajowi, Niech litewskie prowadzą was Bogi; Tego roku nie jadę, lecz jadącym dam radę: Trzej jesteście i macie trzy drogi. Jeden z waszych biec musi za Olgierdem ku Rusi, Ponad Ilmen, pod mur Nowogrodu; Tam sobole ogony i srebrzyste zasłony, I u kupców tam dziengi jak lodu. Niech zaciągnie się drugi w księdza Kiejstuta cugi, Niechaj tępi Krzyżaki psubraty; Tam bursztynów jak piasku, sukna cudnego blasku I kapłańskie w brylantach ornaty. Za Skirgiełłem niech trzeci poza Niemen przeleci; Nędzne znajdzie tam sprzęty domowe, Ale za to wybierze dobre szable, puklerze I innie stamtąd przywiezie synowę. Bo nad wszystkich ziem branki milsze Laszki kochanki, Wesolutkie jak młode koteczki, Lice bielsze od mleka, z czarną rzęsą powieka, Oczy błyszczą się jak dwie gwiazdeczki. Stamtąd ja przed półwiekiem, gdym był młodym człowiekiem, Laszkę sobie przywiozłem za żonę; A choć ona już w grobie, jeszcze dotąd ją sobie Przypominam, gdy spojrzę w tę stronę. Taką dawszy przestrogę, błogosławił na drogę; Oni wsiedli, broń wzięli, pobiegli. Idzie jesień i zima, synów nié ma i nié ma, Budrys myślał, że w boju polegli. Po śnieżystej zamieci do wsi zbrojny mąż leci, A pod burką wielkiego coś chowa. "Ej, to kubeł, w tym kuble nowogrodzkie są ruble?" - "Nie, mój ojcze, to Laszka synowa". Po śnieżystej zamieci do wsi zbrojny mąż leci, A pod burką wielkiego coś chowa. "Pewnie z Niemiec, mój synu, wieziesz kubeł bursztynu?" - "Nie, mój ojcze, to Laszka synowa". Po śnieżystej zamieci do wsi jedzie mąż trzeci, Burka pełna, zdobyczy tam wiele, Lecz nim zdobycz pokazał, stary Budrys już kazał Prosić gości na trzecie wesele. Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois yes is a pleasant country 19.04.04, 01:48 yes is a pleasant country; if's wintry (my lovely) let's open the year both is the very weather (not either) my treasure, when violets appear love is a deeper season than reason; my sweet one (and april's where we're) e.e. cummings Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Little Tree IP: *.gdynia.mm.pl 19.04.04, 10:01 Little Tree little tree little silent Christmas tree you are so little you are more like a flower who found you in the green forest and were you very sorry to come away? see i will comfort you because you smell so sweetly i will kiss your cool bark and hug you safe and tight just as your mother would, only don't be afraid look the spangles that sleep all the year in a dark box dreaming of being taken out and allowed to shine, the balls the chains red and gold the fluffy threads, put up your little arms and i'll give them all to you to hold every finger shall have its ring and there won't a single place dark or unhappy then when you're quite dressed you'll stand in the window for everyone to see and how they'll stare! oh but you'll be very proud and my little sister and i will take hands and looking up at our beautiful tree we'll dance and sing "Noel Noel" Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois up into the silence the green 21.04.04, 12:25 up into the silence the green silence with a white earth in it you will (kiss me) go out into the morning the young morning with a warm world in it (kiss me) you will go on into the sunlight the fine sunlight with a firm day in it you will go (kiss me down into your memory and a memory and memory i) kiss me (will go) e. e. cummings Odpowiedz Link Zgłoś
lupus.lupus plath na kwiecień 21.04.04, 12:57 April Aubade "Worship this world of watercolor mood in glass pagodas hung with veils of green where diamonds jangle hymns within the blood and sap ascends the steeple of the vein. A saintly sparrow jargons madrigals to waken dreamers in the milky dawn, while tulips bow like a college of cardinals before that papal paragon, the sun. Christened in a spindrift of snowdrop stars, where on pink-fluted feet the pigeons pass and jonquils sprout like solomon's metaphors, my love and I go garlanded with grass. Again we are deluded and infer that somehow we are younger than we were." Odpowiedz Link Zgłoś
sainbois o sweet spontaneous 21.04.04, 14:11 o sweet spontaneous earth how often have the doting fingers of prurient philosophers pinched and poked thee , has the naughty thumb of science prodded thy beauty . how often have religions taken thee upon their scraggy knees squeezing and buffeting thee that thou mightest conceive gods (but true to the incomparable couch od death thy rhythmic lover thou answerest them only with spring) e.e.c. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Posłuchaj Polsko ! 21.04.04, 08:18 Posłuchaj Polsko Posłuchaj, Polsko, twa ziemia dziś płacze, Sterany pielgrzym swe serce tułacze i starcze kości tu na niej złożył dziękował Bogu, że chwili tej dożył gdy z mroków niewoli spadły okowy i naród się stawał wolnością znów zdrowy A ziemia nasza wielka ojczysta znów była polska, polskością czysta. Dziś znowu wśród haseł reform, wolności parlament rzucił o Ciebie kości Dzisiaj niepomni historii z Rejtanem na nowo posłowie otwarli twą ranę, bo uchwalona została ustawa, że ziemię obcym znów można sprzedawać Autor nieznany mi (uwaga dla marynata) :)) Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus & & #35 1045;& & #35 1074;& & #35 1075;& & #35 23.04.04, 14:11 Евгений Евтушенко МОЛИТВА Униженьями и страхом Заставляют быть нас прахом, Гасят в душах божий свет. Если гордость мы забудем, Мы лишь серой пылью будем Под колесами карет. Можно бросить в клетку тело, Чтоб оно не улетело Высоко за облака, А душа сквозь клетку к богу Все равно найдет дорогу, Как пушиночка, легка. Жизнь и смерть - две главных вещи. Кто там зря на смерть клевещет? Часто жизни смерть нежней. Научи меня, Всевышний, Если смерть войдет неслышно, Улыбнуться тихо ей. Помоги, господь, Все перебороть, Звезд не прячь в окошке, Подари, господь, Хлебушка ломоть - Голубям на крошки. Тело зябнет и болеет, На кострах горит и тлеет, Истлевает среди тьмы. А душа все не сдается. После смерти остается Что-то большее, чем мы. Остаемся мы по крохам: Кто-то книгой, кто-то вздохом, Кто-то песней, кто - дитем, Но и в этих крошках даже, Где-то, будущего дальше, Умирая, мы живем. Что, душа, ты скажешь богу, С чем придешь к его порогу? В рай пошлет он или в ад? Все мы в чем-то виноваты, Но боится тот расплаты, Кто всех меньше виноват. Помоги, господь, Все перебороть, Звезд не прячь в окошке, Подари, господь, Хлебушка ломоть - Голубям на крошки. 1996 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Lupusowi z życzeniami najlepszymi IP: *.gdynia.mm.pl 24.04.04, 07:32 Pan od przyrody Herbert Zbigniew Nie mogę przypomnieć sobie jego twarzy stawał wysoko nade mną na długich rozstawionych nogach widziałem złoty łańcuszek popielaty surdut i chudą szyję do której przyszpilony był nieżywy krawat on pierwszy pokazał nam nogę zdechłej żaby która dotykana igłą gwałtownie się kurczy on nas wprowadził przez złoty binokular w intymne życie naszego pradziadka pantofelka on przyniósł ciemne ziarno i powiedział: sporysz z jego namowy w dziesiątym roku życia zostałem ojcem gdy po napiętym oczekiwaniu z kasztana zanurzonego w wodzie ukazał się żółty kiełek i wszystko rozśpiewało się wokoło w drugim roku wojny zabili pana od przyrody łobuzy od historii jeśli poszedł do nieba - może chodzi teraz na długich promieniach odzianych w szare pończochy z ogromną siatką i zieloną skrzynią wesoło dyndającą z tyłu ale jeśli nie poszedł do góry - kiedy na leśnej ścieżce spotykam żuka który gramoli się na kopiec piasku podchodzę szastam nogami i mówię: - dzień dobry panie profesorze pozwoli pan że panu pomogę przenoszę go delikatnie i długo za nim patrzę aż ginie w ciemnym pokoju profesorskim na końcu korytarza liści Lupusie! bądź odważnym i uśmiechnietym przez całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
lupus.lupus Marianowi 25.04.04, 13:32 Dziękuję za życzenia :) Miło je przeczytać w moim ulubionym wątku. "Układała swe włosy przed snem i przed lustrem trwało to nieskończenie długo między jednym a drugim zgięciem ręki w łokciu mijały epoki z włosów wysypywali sie cicho żolnierze drugiej legii zwanej Augusta Antoniniana towarzysze Rolanda artylerzyśći spod Verdun mocnymi palcami upewniała glorie nad swoją głową trwało to tak długoże kiedy wreszcie rozpoczęła swój rozkołysany marsz ku mnie serce moje tak dotąd posłuszne stanęło i na skorze pojawiły siegrube ziarna soli" ZH Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homo Bułat, wszystkim którzy jeszcze przy kompach są IP: *.gdynia.mm.pl 25.04.04, 00:27 Gonić marzenia Okudżawa Bułat Na włóczęgę już wyruszyć przyszła pora Las nas goni śpiewem ptaków, szumem drzew I wołają nas już pola i jeziora Zeszłoroczny nasz wesoły pomnąc śpiew Ludzie maja swoje sprawy, ludzie lubią się bogacić Pełne brzuchy mają, chcą mieć pełen trzos A ja gonię, a ja gonię swe marzenia Szczęścia szukam gdzie kaczeńce i gdzie wrzos Tym co iść nie lubią mówię do widzenia Za dni kilka może znów powrócę tu Idę w świat by tam dogonić swe marzenia Aby spełnić kilka swoich złotych snów Więc z dziewczyna swą pod rękę I z gitarą, i z piosenką Precz mi troski, przecz przykrości, słońce świeć Idę gonić, idę gonić swe marzenia I spokoju szukać pośród starych drzew Tak to proste, ze i gadać szkoda czasu Lepiej plecak wziąć i iść przed siebie wprost Szukać wiatru i zapachu szukać lasu Jak najdalej zadymionych wielkich miast Zrozum bracie, tak to trzeba Łóżkiem trawa, dachem drzewa Z wiatrem biegać i z ptakami śpiewać w glos Trzeba gonić, trzeba gonić swe marzenia A nie czekać ile trosk przyniesie los Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Homo Pieśń na powitanie Józefa Brodskiego IP: *.gdynia.mm.pl 25.04.04, 09:09 PIEŚŃ NA POWITANIE Oto twój tato z mamą. Rodzina. Krew z krwi, kość z kości. Nie twoja wina. Co, smętna mina? Oto masz jadło, oto napoje. Oto refleksje i niepokoje. Wszystko to - twoje. Oto twój rejestr. Nic w tym rejestrze Na razie nie ma, prócz: "No, jest wreszcie". Bierz go i ciesz się. Oto zarobki, oto koszt życia. Znikoma między nimi różnica. W tym tajemnica. Oto ul, w którym rój pięciu (ponad) Miliardów żywych tak jak ty gonad Ma swój pensjonat. Oto jest książka telefoniczna. Tajny cel demokracji to liczba. Prymat w niej kicz ma. Oto ślub (najpierw) i rozwód (potem) Jedyna w świecie rzecz stała to ten szyk. Inne - potęp. Oto żyletka, oto twój przegub. Uderz terrorem w pierwszego z brzegu: Siebie samego. Oto w lusterku blask dentystyczny. Oto sny twoje o ośmiornicy. Dlaczego krzyczysz? Oto masz ekran telewizora. Przed chwilą twój kandydat w wyborach Przegrał, nieborak. Oto weranda. Czytaj tygodnik, Patrz, jak twój jamnik, bezczelny szkodnik, Obsrywa chodnik. Oto herbatka, w której zapłonął Odblask żarówki łzą zasuszoną. To - nieskończoność. Oto pigułki w fiolce. Migrena Po wywołaniu kliszy rentgena. Następna scena: Cmentarz, trawniki jego zadbane. Przejedź się jeszcze raz karawanem, Nim zabrzmi "amen". Oto testament i spadkobiercy. Oto świat, żywszy i przestronniejszy Po twojej śmierci. A oto gwiazdy. Lśnią z dawną siłą, jak gdyby ciebie nigdy nie było. Może tak było? Oto pośmiertny byt, w którym nie ma Ni śladu ciebie. Twego istnienia Brak w tych przestrzeniach. Witaj w ich mroku, gdzie gaśnie tchnienie, Gdzie zastępuje jasne zbawienie Saturna wieniec. 1992 (Stanisław Barańczak) Odpowiedz Link Zgłoś