gucio60
08.07.10, 13:53
Każdy ma prawo do wypowiadania własnych opinii. W związku z
katastrofą w Smoleńsku, o krwi na rękach tylko, że premiera Tuska
mówiono tuż po katastrofie, mówiono w kościołach i w filmie
wyprodukowanym przez TVP jak wiadomo kierowaną przez PiS. Są to
mocne słowa ale skoro można je publicznie wypowiadać to można
wszystkim, niezależnie od barwy partyjnej.
Nie rozumiem nagonki na Palikota. Powiedział jedynie to co myśli
olbrzymia większość Polaków a mianowicie, że odpowiedziałność za
śmierć tych ludzi ponosi były prezydent Lech Kaczyński. To on był
dysponentem tego lotu i to on musiał zadecydować o "nie lądowaniu w
Smoleńsku". Do tej pory znane poszlaki wyraźnie wskazują, iż w
kabinie załogi było sporo osób, które tam nigdy nie powinny się
znaleźć. Aby wejść do kokpitu, osoby te musiały przejść przez
salonkę prezydenta a zatem za prezydenta zgodą. Każdy trzeźwo
myślący człowiek innych wniosków wysnuć nie może - za katastrofę i
śmierć 95 osób winę ponosi były prezydent Lech Kaczyński a więc
ma "krew na rękach". Czy jest w tym coś dziwnego, niestosownego ?
Jeżeli premier Tusk i jego partyjni koledzy, chcą przejąć winę i
krew zabitych w katastrofie na siebie to ich sprawa ale nie mają
prawa nikomu zabraniać myśleć i głośno mówić, że było inaczej.