Dodaj do ulubionych

W sobotę wieczorem premier wygłosi przemówienie...

    • Gość: michal ferajna janika IP: 12.74.213.* 05.04.04, 02:23
      ferajna janika Krzysztof Janik -Działacz Związku Młodzieży Wiejskiej, potem
      doktor nauk politycznych i adiunkt na Uniwersytecie Śląskim, od 1981 do 1986 r.
      a więc w najgorszej nocy stanu wojennego pełnił funkcję wiceprzewodniczącego
      Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. To tam byli wtedy prawdziwi
      komuniści, a nie w rachitycznym ZSP. Jednak to Janik ze społecznego awansu, a
      nie któryś z prominenckich synalków z Ordynackiej kierował w latach 1986-90
      zespołem do spraw inteligencji w KC PZPR.
      Karierą Sobotki sterował nie Janik, lecz osobiście Miller - zauważa czołowy
      polityk. Zaliczył wszystkie szczeble komunistycznej hierarchii. Od 15 roku
      życia robotnik w katowickiej Hucie Baildon, potem walcownik stali w Hucie
      Warszawa, doszedł w tym drugim miejscu do funkcji przewodniczącego zarządu
      zakładowego ZSMP i pierwszego sekretarza komitetu fabrycznego PZPR. W stanie
      wojennym, już jako trzydziestolatek, ukończył warszawskie technikum mechaniczno-
      hutnicze.Zbigniew Sobotka w PRL zdążył być zastępcą członka biura politycznego
      KC PZPR w latach 1988-1990
      Minister sprawiedliwości Grzegorz Kurczuk dawał do zrozumienia, że nie
      obchodzą go reakcje aparatu na los wiceministra. Mówi to polityk, który zanim
      objął funkcję w rządzie sam był regionalnym szefem SLD na Lubelszczyźnie.
      Wtajemniczeni twierdzą, że Kurczuk ma wsparcie Aleksandra Kwaśniewskiego.

      *** "Pożegnanie z bronią. Adam Michnik - Czesław Kiszczak"
      Gazeta Wyborcza - 03-02-2001
      ...Dziś Pan to (tragedię Wybrzeża) ocenia inaczej.
      Michnik: Dziś próbuję zrozumieć motywy ludzi, którzy wtedy podejmowali decyzje.
      I, oprócz motywów niskich, takich jak obrona przywilejów nomenklatury, widzę
      też inne. Nie chcę, uchowaj Boże, bronić ludzi, którzy kazali strzelać do
      robotników. Ale we Francji nie ma człowieka władzy, który nie wydałby takiego
      rozkazu w momencie, gdy tłum pali merostwo w Paryżu. Wiem, że we Francji była
      demokracja, a w PRL dyktatura. Ale generałowie widzieli to inaczej. Dla nich -
      i nie tylko dla nich - PRL była normalnym państwem. Nie mogę tego ignorować.
      Pan to usprawiedliwia?
      Michnik: Nie usprawiedliwiam. Nie aprobuję tego ani moralnie, ani politycznie.
      Ale próbuję zrozumieć.
      I rozumie Pan?
      Michnik: Rozumiem. Może nie powinienem tego mówić. Ale zastanawiam się, jak ma
      reagować władza, kiedy - w najsłuszniejszym, najbardziej uzasadnionym
      proteście - ludzie podpalają budynki administracji publicznej.
      Są inne sposoby. Polewanie wodą...
      Kiszczak: To w pewnym momencie przestaje być skuteczne. Bo podpalają nadal.
      Według Pana są takie momenty, gdy władza zmuszona jest strzelać do obywateli?
      Michnik: Tak. Tak uważam.
      *** BRONISŁAW WILDSTEIN - "Dziejów honoru ciąg dalszy"
      "Rzeczpospolita" - 2001.02.13

      ...Na końcu "Folwarku zwierzęcego" Orwella świnie i ludzie urządzają sobie
      raut. Zdumione zwierzęta przez okna dostrzegają, że oblicza tych gatunków
      dziwnie zaczynają się do siebie upodabniać. Scena ta wciąż przychodziła mi do
      głowy, kiedy czytałem "Pożegnanie z bronią" w wydaniu Michnik - Kiszczak.

      http://kasstor26.webpark.pl/index-polityka.htm

      Sędzia Henryk Czernek miał na sobie wszystkie atrybuty sędziowskie, czyli
      łańcuch z orłem na piersi i czarną togę. Po prawej stronie sędziego było
      miejsce Karola Napierskiego, który reprezentował prokuraturę. Napierski trzymał
      w ręce kodeks karny. W sali byli również esbecy, którzy pobili żonę. Mieli być
      świadkami w tej sprawie. Napierski był wyraźnie zdenerwowany obecnością
      słynnego Edwarda Wendego, nie mógł nadążyć z kartkowaniem kodeksu karnego.
      Żądał dla Urszuli roku więzienia. Stwierdził, że może się zgodzić jedynie na
      to, żeby nie musiała pracować w czasie odbywania kary. Wende był wzburzony.
      Sędzia powątpiewał, że moja żona mogła siłą uniemożliwiać wykonywanie czynności
      tym funkcjonariuszom.
      Ufałem milicjantom i esbekom ? tłumaczy dziś szef Prokuratury Krajowej. Służba
      Bezpieczeństwa napada na dom opozycjonistów Urszuli i Józefa Broniszewskich w
      Karczewie. ? Zrobimy z twoim mężem to co z księdzem Popiełuszką ? wydziera się
      jeden z esbeków. Przerażona kobieta zasłania męża, milicjant przewraca ją, a
      następnie uderza drzwiami.

      http://www.ipn.gov.pl/wp_przeglad_151003.html

      Karola Napierski: Myślę, że teraz... Nie. Miałem takie samo zaufanie do
      milicji, jak teraz do policji. Nie mówię o jego skali. Myślę, że policja jest
      obecnie mniej upolityczniona, czy w ogóle nie jest upolityczniona. Natomiast
      milicja na pewno była. Niemniej jednak nie można sobie wyobrazić pracy
      prokuratora zarówno w PRL, jak i obecnie, który by nie ufał milicji, czy też
      policji. Sytuacja naszego postępowania przygotowawczego jest taka, że ponad 95%
      spraw prowadzi policja, a poprzednio milicja. I jeżeli prokurator później
      załatwia te sprawy, a więc wydaje postanowienia o umorzeniu, czy pisze akt
      oskarżenia, a zatem te sprawy kończy merytorycznie nie mając zaufania do
      organu, który prowadził postępowanie, no to byłby to zupełny paraliż pracy
      prokuratora.
      JP: I uważa pan, że dziś, w 2003 roku człowiek stojący na czele prokuratury
      krajowej może powiedzieć :"...miałem zaufanie do funkcjonariuszy SB..." ?
      Karola Napierski: Tak. Pracowałem, jako prokurator rejonowy przez ponad 20 lat.
      Funkcjonowała wtedy oficjalna służba państwowa, jaką była Służba
      Bezpieczeństwa. Na szczęście miałem bardzo rzadko do czynienia z nimi, bo
      pracowałem w jednostkach, gdzie de facto w ogóle nie było spraw politycznych.
      Niemniej jednak, nawet na tym bardzo małym odcinku, na którym współpracowałem z
      tymi funkcjonariuszami stwierdzam, że absolutnie nie można z góry zadekretować,
      że na przykład wszystko to, co powiedział działacz Solidarności, to jest święta
      prawda, a co powiedział SB-ek, to jest kłamstwo. Takie założenie, jest
      absolutnie z góry nie do przyjęcia.

      Trojka online-Salon

      -Napierski upiera się jednak, że jest niewinny, bo nie uczestniczył w
      postępowaniu przygotowawczym i to nie on podpisał akt oskarżenia, a sprawę
      poznał dopiero na posiedzeniu sądu, podczas którego poparł jej umorzenie.
      -Co innego twierdzą świadkowie, np. Józef Broniszewski czy mec. Jerzy Naumann.
      Nawet jeżeli przyjmiemy wersję Napierskiego, to i tak nie można go
      usprawiedliwiać. Nie wytłumaczył bowiem kilku faktów. Po pierwsze, że w
      prokuraturze, której szefował, prowadzono sfingowane postępowanie karne
      zakończone aktem oskarżenia wobec niewinnej kobiety. Po drugie, skoro
      dowiedział się (jak twierdzi) na posiedzeniu sądu, że sprawa jest sfingowana, a
      kobieta została ciężko pobita przez esbeków, dlaczego natychmiast nie wszczął
      dwóch postępowań. Pierwszego przeciwko esbekom o pobicie i fałszywe
      zawiadomienie o przestępstwie, drugiego przeciw podległemu mu prokuratorowi o
      fałszywe oskarżenie kobiety i poplecznictwo. Te fakty obciążają go, nawet
      jeżeli osobiście w sprawie nie uczestniczył, w co trudno uwierzyć, znając
      ówczesne realia.
      -Co zatem powinien wtedy zrobić?
      -Odpowiedź jest bardzo prosta. Zachować się jak przyzwoity człowiek.
      -Napierski twierdzi, że ufał esbekom...
      -Akurat ta wypowiedź prokuratora krajowego tak wiele o nim mówi, że pozostawię
      ją bez komentarza. Powiem jeszcze, że w 1947 r. moja babcia została pobita
      przez funkcjonariuszy, którzy po aresztowaniu dziadka, oficera AK i WiN,
      przyszli robić przeszukanie. Prokurator zażądał dla niego kary śmierci. Ale
      nawet w czasach terroru stalinowskiego nie odważono się oskarżyć brutalnie
      pobitej kobiety o utrudnianie czynności służbowych funkcjonariuszom SB

      Poseł Ziobro dla Patrycji Koteckie
      • Gość: mk Re: ferajna janika IP: 12.74.213.* 05.04.04, 02:28
        pamietamy.tripod.com
    • Gość: Włodzimierz Orłow BEZ ZNIECZULENIA Dla Pana Millera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.04, 02:57
      Miller powinien sobie na głowę założyć worek pokutny i na kolanach prosić
      Pana Boga o zdrowie bo o rozum za póżno.To co Premier teraz już nówi to tego
      nie mogą zrozumieć nawet jego zwolennicy.SLD bezpowrotnie się rozleci lada
      dzień lub nawet za kilka godzin. Doły partyjne wymawiają posłuszeństwo i
      montują opozycję.
      Tak jest w całym kraju i w Gorzowie też.
      z poważaniem :
      Włodzimierz Orłow
    • julko Re: W sobotę wieczorem premier wygłosi przemówien 05.04.04, 06:09

      --nigdy nie dotrzymał słowa,rzucał je na wiatr,dlaczego teraz mówiłby
      prawdę.Jest niewiarygodny,spalony.


      • Gość: gosc Re: W sobotę wieczorem premier wygłosi przemówien IP: *.proxy.aol.com 05.04.04, 06:18
        wszyscy przestepcy nie maja sobie nic do zarzucenia, nic odkrywczego przyglupie
        Miller
    • Gość: tow. stalin miller to palant! kto się zgadza, niech się wpisze IP: *.hutakatowice.com.pl / *.hutakatowice.com.pl 05.04.04, 07:50
      złodziej, burak i w ogóle. szkoda słów.
    • Gość: Clown Re: W sobotę wieczorem premier wygłosi przemówien IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.04, 08:46
      Więzienia są pełne "niewinnych"....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka