gucio60
13.01.11, 07:20
Niemiecka prasa:
"Ein betrunkener Luftwaffen-Chef soll schuld sein am Flugzeug-Drama im russischen Smolensk" - to poszło w świat, tego już nigdy nie wycofa. Mamy więc oficjalnie już nie tylko pijanego Polaka-robola ale i dowódcę sił powietrznych.
W takim mniej więcej tonie przekazano wiadomość z Moskwy odnośnie katastrofy pod Smoleńskiem.
My Polacy, znaczy ci normalni Polacy, dostaliśmy kolejny raz po ryju za nie swoje błędy ale za blędy idiotów. To wyjątkowo boli, bo nie nastawiałem swojego ryja.
Raport MAK nie może być inny. Mak opisuje najbardziej bliski prawdzie przebieg ostatniej fazy tego nieszczęsnego lotu. Nie ma tu żadnej winy Rosjan. Szukanie na siłę współwinnego tej katastrofy graniczy z obłędem. Polacy lądowali całkiem świadomie nie na lotnisku ale na jakimś betonowym pasie. W dobrych warunkach pewnie można na czymś takim wylądować, ostatecznie mając łud szczęścia można lądować na wodzie ale tam, w tamtych warunkach lądować nie było można. Lądowano, zabrakło szczęścia a skutki znamy.
W jakim celu szuka się współwinnych?