psiogon
07.06.11, 09:22
W życiu trzeba mieć szczęście. Chciałbym tu pominąć wszystkie racjonalne aspekty działań premiera i kierowanego przez niego rządu. W każdej dziedzinie życia od sportu przez inwestycje giełdowe do szkolnych egzaminów i prostych zakupów towarzyszy nam tzw fart lub niefart. Jedni go mają więcej inni mniej. Dla tych, którzy są zdrowi i bogaci szczęście nie odgrywa tak dużej roli jak dla słabiaków. Polska dziś przypomina mi biednego zadłużonego człowieka, który szans na poprawę swego losu upatruje w wygraniu na loterii czy trafieniu szóstki w TOTO. Do tego trzeba masę szczęścia. Czy nasz premier ma popularny fart ?. Pierwszy poważny niefart spotkał Tuska już na starcie. Kryzys światowy dokopał polskiej ekonomii tak, że niewiele mógł zrobić ponad to, żeby zadłużyć kraj. Kolejne niefarty sypały się jak z rogu obfitości. Wycyckany (dwukrotnie) przez LSD przy ustawie medialnej, wpadka (nomen omen) hazardowa Drzewieckiego itd itp. Możecie sami wpisać tu masę własnych przykładów. Szczytem był przetarg na budowę autostrady A2. Rząd świadomie postawił na niepewną chińską firmę licząc na to, że się uda. Szanse na sukces były na moje oko ok 50% owe. Po raz kolejny Donald miał pecha i źle obstawił. Czy stać nas na tak pechowego premiera ??. Odkładając na bok wpadki medialne i sukcesy propagandowe rządu twierdzę, że nie stać. PO podobnie jak PiS jest partią "wodzowską". Wyobrażacie sobie rząd bez koziołka Donalda ?. Dlatego właśnie nie biorę nawet pod uwagę możliwości głosowania na PO. Jeżeli naszymi pieniądzmi ktoś już musi grać w ruletkę to niech to będzie człowiek, który ma choć trochę szczęścia, ktoś kto przynajmniej raz na trzy razy wygrywa .... .