dystans4
23.06.11, 18:10
Ile zamieszania z poszukiwaniem mechanizmu zamachu. Była i bomba, broń elektromagnetyczna, bomba próżniowa i rozpylanie helu (w wariancie ekonomicznym: wodoru). I wszystko na nic.
Pora, by buldog podał pomocną dłoń redaktorom Rzeczpospolitej, Gazety Polskiej (tak się nazywa), Niezależnej redaktorom Pospieszalskiemu i Waszczykowskiemu, oraz min. Macierewiczowi osobiście.
To była bomba próżniowa, ale nie taka, o jakiej opowiadali redaktorzy Rzepy. Być może niektórzy z nich są żołdzie KGB i w taki oto sposób próbują zaciemnić obraz sytuacji. My odkryjemy wszystkie tajemnice.
Zaczniemy od odwołania do naukowego potraktowania problemu przez jednego z polskich profesorów fizyki – niezależnie od ekstremalnie wysokich kosztów (zobaczymy, bez nich się nie obyło) niemożliwe było zgromadzenie tak wielkich (kilka kilometrów sześciennych) helu i rozpylenie ich przy pomocy ciężarówek-cystern, nawet gdyby zarekwirowano w tym celu wszystkie cysterny paliwowe rosyjskiej armii i KGB.
Bomba była, prawdziwa, próżniowa.
PRÓŻNIA SPRĘŻONA
Wiadomo, że od iluś lat rosyjskie władze z pomocą oligarchów forsują rozwój przemysłu hutniczego. Myślicie, że gospodarkę chodzi? Ależ skądże!
Mocą całego przemysłu sporządzono ogromny zbiornik próżni o objętości kilku kilometrów. W tym celu zużyto miliony ton stali i na powierzchni (albo i w ukryciu, pod powierzchnią) ziemi zbudowano ogromną kopułę. Z całej kopuły wypompowano powietrze i otrzymano odpowiednią ilość próżni (tak jak oszacował polski profesor – kilka, może nawet, dla pewności, kilkanaście kilometrów sześciennych nicości). Oczywiście, powstał kolejny problem, jak ową próżnię w ważącej setki milionów Ton kopule przetransportować na miejsce zamachu. I tu widać prawdziwe cele rosyjskiej nauki i na co poszły pieniądze z lawinowo rosnących dochodów ze sprzedaży ropy i gazu. Ogromnym nakładem środków zaczęto zgniatać kopułę i sprężać zawartą w niej próżnię. Przy okazji odzyskiwano zużytą w pierwotnym procesie stal, aż w końcu, w ostatnim etapie sprężania osiągnięto objętość kostki o wymiarach ok. 1m x 1m x 1m. Taką kostkę można było załadować na pojedynczą ciężarówkę. Przy podchodzeniu prezydenckiego Tupolewa wystarczyło zdalnie odkręcić, albo wysadzić zawór i doprowadzić do unicestwienia samolotu.
Taki był prawdziwy przebieg zamachu – redaktorom Rzepy to odkrycie dedykuję
buldog.