piq
06.10.11, 19:14
"Uroczystość przed domem Walentynowicz zakłóciło pojawienie się kobiety z pudełkiem po pizzy; gdy je otworzyła ukazał się napis "Spieprzaj dziadu". Natychmiast podbiegli do niej mężczyźni w kamizelkach z napisem "Stocznia Gdańsk", zabrali pudełko i zmusili do opuszczenia miejsca konferencji. Nie było przepychanek ani krzyków. Odbyło się to w asyście, obecnego na miejscu, policjanta."
wybory.wp.pl/title,Incydent-podczas-wystapienia-szefa-PiS-Spiep-dziadu,wid,13869502,wiadomosc.html
Zastanawia mnie, czy w państwie prawa te jakieś przygłupy w kamizelkach z napisem "Stocznia Gdańsk" nie powinny być natychmiast przez pana policjanta aresztowane.
Wnioski są dwa:
1. W państwie Donka przygłupy owe od towarzysza debila znanego pod pseudonimem "Guzikiewicz" mogą sobie naruszać prawa obywatelskie innych osób bez obawy kosekwencji. W obecności pana policjanta.
2. W państwie Jarka przygłupy owe będą pracować "w służbach" i będą robiły to samo (czyli naruszać prawa obywatelskie), tylko w kamizelach z napisem "ABW". I nikt im nie podskoczy, bo towarzysz Kaczyński jest znany z tego, że jego ludzie są poza prawem, kiedy on jest u władzy.
Towarzysz Kaczyński ten bolszewicki system nazywa "silna władza".