Dodaj do ulubionych

BEZWSTYDNI

01.06.04, 10:09
za Dziennikiem Polskim:

Ode mnie

Bezwstydni

Sala na Wiejskiej widziała już niejedno, jednak takiego pośmiewiska jak
piątkowe nie było tam dawno. Ten Sejm nadaje się już tylko do rozpędzenia,
ale sam się nie rozwiąże. Żadnej mocy moralnej wobec niego nie ma też
prezydent, który jak widać z faktów, maczał palce zarówno w aferze Rywina,
jak i Orlenu.

Taki jest dziś stan państwa nierozliczonego z komuną. Wybory choćby jutro.
Mieszanie w tym szambie tylko szybciej rozprzestrzenia obrzydliwy zapach.

TOMASZ DOMALEWSKI
Obserwuj wątek
    • basia.basia Olejnik punktuje Oleksego:) 01.06.04, 10:13
      Monika Olejnik: Gościem Radia Zet jest marszałek Józef Oleksy. Witam, Monika
      Olejnik. Dzień dobry.
      www.radiozet.pl/rozmowy_gosc.html?wid=5307787
      skrót:

      Józef Oleksy: Dzień dobry.

      Monika Olejnik: Panie Marszałku, kto jest winien kompromitacji Sojuszu Lewicy
      Demokratycznej w czarny piątek?

      Józef Oleksy: Nie ma tu kompromitacji i nie ma winy. Przyjęto pewną taktykę,
      która na finale okazała się nieskuteczna.

      Monika Olejnik: To nie jest kompromitacja, że członkowie SLD głosowali za
      raportem Jana Łącznego z Samoobrony? Była w nim mowa, żeby Millera,
      Kwaśniewskiego i Kurczuka postawić przed Trybunał. Sam Leszek Miller tak
      głosował, Marek Dyduch, pani Jakubowska...

      Józef Oleksy: Takie były przyjęte ustalenia klubu. Mieściły się w pewnej
      taktyce uniemożliwienia przeprowadzenia sprawozdania posła Ziobry. Nie
      uczestniczyłem w tych ustaleniach, więc trudno mi powiedzieć, dlaczego tak
      przyjęto. Dziś wszyscy mówią, że głosowali jednolicie, cały czas na jedno
      sprawozdanie, na przykład Tomasza Nałęcza. Po faktach wszyscy mają inny obraz.

      Monika Olejnik: No właśnie. Pamiętam jak pytałam Pana parę dni temu o to, to
      Pan powiedział, że SLD ma swój rozum. Jak się okazuje, chyba nie ma.

      Józef Oleksy: To, że nie wychodzi jakiś wariant taktyki, to nie znaczy, że jest
      bezrozumny. W tym wypadku akurat jest przegrany, ale tam była jakaś logika.

      Monika Olejnik: W ramach tej taktyki mieści się coś takiego, żeby głosować za
      raportem Jana Łącznego?

      Józef Oleksy: Przecież taktyka była wszechobecna. To nie była tylko taktyka SLD.

      Monika Olejnik: Ale mówię o SLD.

      Józef Oleksy: To był jeden wielki schizofreniczny spektakl, nad którym
      niesłychanie ubolewam i uważam, że rodzi bardzo złe skutki dla polskiego
      parlamentaryzmu na długą przyszłość, dlatego że w tych wszystkich działaniach i
      głosowaniach było dużo wiarołomstwa, nie dotrzymywania słowa, nie trzymania się
      ustaleń, niechęci do uregulowania wcześniejszego regulaminu. Co tu mówić o
      taktyce i jak kto trafił...

      Monika Olejnik: Ale Panie Marszałku, czy Pan nie widzi kompromitacji swojego
      ugrupowania i siebie samego? Konstytucjonaliści mówią, że Pan w ogóle nie
      powinien dopuścić do głosowania wniosku mniejszości.

      Józef Oleksy: A czy Pani nie widzi kompromitacji opozycji, która doskonale
      znając ekspertyzy tychże profesorów lekceważyła je tak, jak kiedyś książki
      lekceważono?

      Monika Olejnik: Pan się zgodził na to, Panie Marszałku.

      Józef Oleksy: Nie miałem wyjścia, bo większość opozycyjna stanęła murem.
      Musiałem poddać wniosek formalny pod głosowanie. Głęboko wierzyłem, że on nie
      może przejść. Dlaczego nie może przejść? Bo godzinę wcześniej wszyscy poważni
      politycy w konwencie ustalili jednogłośnie jaka będzie procedura.

      Monika Olejnik: Ale Pan odpowiada za literę prawa.

      Józef Oleksy: Tego ludzie nie wiedzą w Polsce.

      Monika Olejnik: Prof. Winczorek mówi, że nie było prawa.

      Józef Oleksy: ...i nieustannie forsują jedną wersję korzystną dla opozycji.
      Wszyscy przechodzą do porządku dziennego nad faktami, nad wiarołomstwem
      polityków opozycji, którzy co innego ustalili na konwencie, co innego zrobili
      na sali. Co może marszałek wobec nawałnicy jednolitego krzyku opozycji zrobić?!

      Monika Olejnik: Myślę, że marszałek Borowski powiedziałby „nie”. Nie będzie
      takiego głosowania.

      Józef Oleksy: Co by powiedział „nie”? Zwołałby konwent. Prawda? Tak jak ja
      zwołałem. Na konwencie dowiedziałby się z szokiem, że jest inne zdanie, niż
      godzinę temu. Musiałby poddać, żeby izba rozstrzygnęła.

      Monika Olejnik: Był Pan zagubiony Panie Marszałku. Musi Pan przyznać sam.

      Józef Oleksy: Nie byłem zagubiony! Nie kształtujcie takiej wizji, bo to jest
      ucieczka od rzeczywistej, żałosnej wersji tego wydarzenia!

      Monika Olejnik: Czy nie jest żałosne, że były premier Leszek Miller mówi do
      Andrzeja Leppera: „Andrzej, pomóż.”, a politycy SLD mówią – czytam dzisiaj
      w „Gazecie Wyborczej” – „Leszku, nie żebrz.”?

      Józef Oleksy: To sprawa Leszka Millera i Leppera i nic więcej. Cóż tu uogólniać?

      Monika Olejnik: Głosując za raportem Tomasza Nałęcza uważa Pan, że jest grupa
      trzymająca władzę? Czy głosował Pan w ramach taktyki...?

      Józef Oleksy: Nie wypowiadam się na temat żadnej z wersji, bo nie zmieniłem
      zdania, że żadna nie powinna być głosowana.

      Monika Olejnik: To jak marszałek może się nie wypowiadać i głosować? Przecież
      głosował Pan.

      Józef Oleksy: Bo byłem zmuszony i cała sala była zmuszona przez opozycję do
      głosowań. Proszę przyjąć do wiadomości...

      Monika Olejnik: Jak można marszałka Sejmu zmusić do czegoś?

      Józef Oleksy: Proszę wybaczyć, ale nie zna Pani regulaminu Sejmu. Może Pani
      beletrystycznie dywagować.

      Monika Olejnik: Nie wiedziałam, ze w regulaminie jest mowa o zmuszaniu i nie
      zmuszaniu. No, Panie Marszałku...

      Józef Oleksy: Regulamin to są dyrektywy i nakazy, a więc zmuszenie do jakiegoś
      postępowania.

      Monika Olejnik: Nie, ponieważ paru posłów z SLD potrafiło nie zagłosować za
      raportem Jana Łącznego.

      Józef Oleksy: Co innego jest nie głosowanie za czymś, a co innego jest
      regulamin, który musi być stosowany i nie był stosowany. Był złamany.

      Monika Olejnik: Ale zagłosował Pan i stąd moje pytanie.

      Józef Oleksy: Pani Redaktor, to jest chaotyczna dyskusja, dlatego że Pani ma
      inne spojrzenie jako dziennikarz obserwujący z zewnątrz te sprawy, a ja jestem
      marszałkiem Sejmu odpowiedzialnym za jego funkcjonowanie.

      Monika Olejnik: Jestem obywatelem, który oglądał telewizję w piątek.

      Józef Oleksy: ...i ja zostałem postawiony przez opozycję, wiarołomną, wobec
      sytuacji, w której musiałem głosować wniosek formalny. To, że on przeszedł to
      jest zasługa, w cudzysłowie, właśnie opozycji.

      Monika Olejnik: Klub kazał Panu głosować, a nie opozycja.

      Józef Oleksy: Nie, nie, nie. Wniosek postawił pan Giertych, dlaczego Pani mówi
      o klubie?

      Monika Olejnik: Ale mówię, że głosował Pan za raportem Tomasza Nałęcza.

      Józef Oleksy: Tak, bo uważałem, że on jest najbliższy jakiejś spokojnej,
      ustabilizowanej wersji.

      Monika Olejnik: Czyli uważa Pan, że była GTW?

      (...)
    • keksz Re: BEZWSTYDNI 01.06.04, 10:26
      Rany, przecież ten Oleksy jest obrzydliwy.
      Wije sie jak glista. Dlaczego oni choc raz nie
      potrafia przyznać sie do błędu. Nawet wtedy,
      gdy ten błąd jest widoczny jak na dłoni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka