piotr7777
13.12.11, 20:36
"Hołdys nie przebierał w słowach: - To ludzie tchórzliwi, którzy w stanie wojennym nie fikali. Dzisiaj postanowili zrekompensować swoją marną wtedy postawę, nadając sobie dystynkcje wojowników - twierdzi. Po czym dodał: "Bohaterów było niewielu: Frasyniku, Bujak. Można było ich policzyć na palcach".
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,10812811,Holdys__W_stanie_wojennym_nie_fikali__a_teraz_nadaja.html
Andrzej Gwiazda na ten przykład faktycznie "nie fikał", bo internowano go już w nocy z 12 na 13 grudnia. Ale inny organizator marszu, Zbigniew Romaszewski
"W stanie wojennym ukrywał się, będąc poszukiwanym. W broszurze Sierpień 1980 – Grudzień 1981 – co dalej?, opublikowanej w marcu 1982, sformułował program scentralizowanego oporu, opowiadając się za powstaniem ośrodka kierowniczego podziemnej "Solidarności". W tym czasie zorganizował podziemne Radio Solidarność. Pierwszą audycję nadano 12 kwietnia 1982 w Warszawie. 8 maja tego samego roku razem ze Zbigniewem Bujakiem, Zbigniewem Janasem i Wiktorem Kulerskim powołał tajną Regionalną Komisję Wykonawczą NSZZ "Solidarność". 29 sierpnia 1982 został aresztowany i sądzony w dwóch kolejnych procesach twórców Radia "Solidarność" i KSS KOR, następnie więziony od 1982 do 1984. Został wtedy objęty opieką Amnesty International jako więzień sumienia."
pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Romaszewski
I co? I były muzyk (który przypadkiem w stanie wojennym miał swój najlepszy okres twórczy)
wrzuca wszystkich do jednego worka a jego rozmówca z TOK FM nawet delikatnie nie zwróci uwagi na niestosowność takich uogólnień.