man_sapiens
05.03.12, 00:14
Mieszane uczucia w sprawie dwóch sensacji z ostatnich dni.
- Sól niejadalna. Mamy niezwykle rozbudowaną inspekcję sanitarną ale najwyraźniej pełną niemot. Proceder z tą solą trwał od lat, kontrole oglądały tylko papiery i to pobieżnie. Po co nam tacy partacze? Do tego i wojewoda i szef poznańskiego Sanepidu nie chcą zdradzić, chociaż wiedzą, które firmy używały tej soli. Pan wojewoda raczył był nawet powiedzieć, że skoro jedliśmy tą sól od dziesięciu dni, to jeszcze parę dni nam nie zaszkodzi. Po co nam tacy urzędnicy?
- Akcja ratunkowa w Szczekocinach. Tu byli na miejscu profesjonaliści i to najwyższej klasy. Pierwszy zastęp straży pożarnej - ochotniczej - był na miejscu w kilka minut. Wkrótce około 400 strażaków, a cała akcja była perfekcyjnie kierowana. Dziesiątki karetek, lekarze i ratownicy. Każdy wiedział co ma robić. Nocne lądowisko dla dwóch śmigłowców. Ranni bezbłędnie rozlokowani po szpitalach - żadna karetka nie krążyła po okolicy. Zajęto się nawet tymi, którzy nie ponieśli obrażeń. Wszystko działało jak w zegarku. Potrzebny sprzęt na miejscu, kompetentni ratownicy i strażacy, znakomita koordynacja - i to pomimo pałętania się po okolicy przeróżnych dygnitarzy z ochroniarzami, od wojewodów do premiera, pomimo zastępów dziennikarzy.
Wnioski? Mamy w kraju tragicznie beznadziejnych urzędników i świetnych fachowców tam, gdzie się konkretnie działa. Jest nadzieja i jest beznadzieja.