bryt.bryt
13.03.12, 20:22
Rece opadaja, gdy komus mozg sie lasuje ... Szacowny "historyk, nauczyciel akademicki, profesor nauk humanistycznych", polityk PiS, Ryszard Terlecki pojechal Ryszardem Czarneckim. Albo po prostu zwariowal:
"(...)Każdy reżim boi się ulicy
W czasach PRL komuniści najbardziej bali się ulicznych demonstracji. Z własnych doświadczeń dobrze wiedzieli czym to grozi. W grudniu 1970 roku zdesperowani robotnicy Wybrzeża doprowadzili do obalenia rządzącej ekipy Gomułki. Gdyby jednak Gierek, który zastąpił Gomułkę, nie zdecydował się na wycofanie milicji i wojska z ulic Trójmiasta i Szczecina, skala buntu mogła okazać się trudna do opanowania. Najważniejsze pytanie, jakie zadawali sobie wówczas komunistyczni zbrodniarze brzmiało: czy wobec rosnącej liczby ofiar, wojsko i milicja nie odmówią strzelania do nieuzbrojonych demonstrantów? Czy nie przejdą na stronę protestujących?
(...) W czerwcu 1956 roku poznańscy robotnicy rozbrajali żołnierzy, którzy nie stawiali oporu. Gdyby nie pancerna dywizja ze Śląska, mogło stać się tak jak na Węgrzech, gdzie uliczna demonstracja przerodziła się w ogólnonarodowe powstanie. (...)
Gdy Jaruzelski wprowadzał stan wojenny, panicznie bał się ulicznych demonstracji. (...)gdyby „Solidarność” wyszła na ulice, reżim mógłby stracić kontrolę nad swoim wojskiem. (...)Dzisiaj ulicznych demonstracji boi się Putin. (...)Wie, że wobec masowych protestów władza szybko staje się bezradna. Wie, że nawet upadek dyktatury w Syrii, masowo mordującej przeciwników, jest tylko kwestią czasu.
Tusk, któremu marzy się być polskim Putinem, także boi się ulicy. Demonstracje w obronie telewizji Trwam, organizowane w Warszawie, Krakowie czy Łodzi, albo marsze z okazji Święta Żołnierzy Wyklętych, jeszcze nie są zbyt niebezpieczne. Ale kiedy tłumy na ulicach zaczynają domagać się zmiany rządu, sytuacja staje się znacznie poważniejsza.(...)
Co się stanie, gdy przeciwnicy aktualnej władzy poczują swoją siłę, a służby porządkowe, w coraz większej części sympatyzujące z demonstrantami, stracą ochotę do interwencji? Wtedy trzeba zacząć sprzątać biurka i palić niewygodne dokumenty.
Tusk już dawno przekroczył granicę, poza którą władza nie może oddać władzy, bo boi się, że zostanie rozliczona za swoje występki. Ekipa, która władzy oddać nie może, dopuści się każdego łotrostwa. A wobec tłumów na ulicach (...) Pozostaje tylko siła i pewnie niedługo zobaczymy bataliony policji, szarżujące na demonstrantów. A w finale – apele o pomoc z Europy i pospieszne ucieczki za granicę. Tak zwykle kończą się marzenia o władzy bez kontroli i bez ograniczeń.(...)"
Prawda, ze dobre?
Co trzeba miec w glowie, zeby wypisywac takie brednie?
ryszardterlecki.salon24.pl/399096,kazdy-rezim-boi-sie-ulicy