zbigniew_clapton
10.05.12, 09:56
"Red:Także dzisiaj Polacy zauważają, że żyją w kraju niesprawiedliwym, coraz częściej angażują się w działalność społeczną, organizują się, demonstrują, protestują przeciwko kłamstwom władzy. Czy zbliża się nowy przełom?
B.W: Tego nie wiem, mam nadzieję. W dynamice społecznych zmian nie obowiązują wzory czy algorytmy. Faktem jest, że powstaje wiele inicjatyw, coraz więcej osób wychodzi na ulicę, ale nie wiem, jaka jest masa krytyczna. Przed 35 laty nawet wizyta papieża Jana Pawła II nie spowodowała natychmiastowej reakcji. Polacy policzyli się, poczuli się wzmocnieni, ale minął ponad rok, zanim zaczął się Sierpień.
Katastrofa smoleńska zdarzyła się ponad dwa lata temu i na razie niewiele zmieniła. Choć może zmienić. Te tysiące ludzi na ulicach, zjednoczonych w poczuciu wspólnoty, mogą powrócić, jeśli Polacy, tak samo jak po śmierci Staszka Pyjasa, otworzą oczy na prawdę i zdecydują się na radykalną zmianę. I nie chodzi tylko o prawdę dotyczącą śmierci prezydenta RP i elity społeczno-politycznej, ale wynikającą z tego wiedzę o stanie naszego państwa, co przekłada się na stan narodowej gospodarki czy suwerenności.
Aktywna jest mniejszość społeczeństwa. Tak jest zawsze. Zmiana następuje wtedy, kiedy ta aktywna mniejszość przekona większość, że ma rację. Wydaje mi się, że moment ten jest coraz bliżej."
Bronek, cepie, ty nawołujesz do wojny domowej. Niech twoi wygrają wybory - to jest jedyna droga do twojej wymarzonej krainy szczęśliwości.