Dodaj do ulubionych

GDZIE SĄ MIEJSCA PRACY?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 23:02
Ponoć nasza gospodarka się tak rozpędziła, że nie ma na nią mocnych.Problem w
tym,że ten niby wzrost ani przez chwilę nie przekłada się na sytuację na
rynku pracy.Pan Miller,Oleksy i reszta z podniesioną piersią zapewniali,że
jeżeli PKB osiągnie 5%,to bezrobocie będzie gwałtownie spadać na łeb na
szyję.A tu jest nawet jak oceniają analitycy 5,5%PKB,a pracy jak nie ma tak
nie ma.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jan a jakie masz kwalifikacje zawodowe ? IP: 5.5R3D* / *.inter.net.il 29.06.04, 23:08
      Gdybys znal biegle 2 jezyki, mial ukonczone studia prawnicze lub ekonomiczne
      oraz praktyke w dobrej firmie moglbys sie zalapac do pracy nawet w UE.
      Chcialbym ci tez przy^pomniec, ze polska statystyka dot. bezrobocia to wielkie
      g..,bo nie obejmuje sporej grupy zatrudnionych. Bylo o tym kiedys na forum.
      • Gość: JAC Statystyka bezrobocia??? IP: 213.17.204.* 29.06.04, 23:26
        Statystyka bezrobocia???
        Piszesz gó..o!!
        Masz rację.
        Ale to g.. ma dwa konce.
        Z jednej strony robota na czarno (z maksymalny wyzyskiem człowieka!!!!).
        Ale z drugiej strony
        -dziwne rentki i emeryturki pomostowe (toż to w większosci ukryte bezrobocie),
        -dziwne zakładziki usługowe, które zarabiaja na ZUS i chlebek z margarynką,
        -dziwne sklepiki (jw)
        -jeszce dziwniejsze "gospodarstwa rolne" oparte na 1, czy dwóch hektarach i
        nędzy tych "pożal się Boże rolników"

        Sumarycznie w Warszawie i wielkich miastach statystyka roboty na czrarno i tych
        dziwów się równoważy, na prowincji niestety nie!!!

        CZYLI MASZ RACJE STATYSTYKI BEZROBOCIA KŁAMIA. BEZROBOTNYCH JEST WIĘCEJ,
        ZNACZNIE WIĘCEJ NIŻ SIĘ PODAJE.
    • Gość: jac JUZ POWINIENEŚ SPAĆ!!! IP: 213.17.204.* 29.06.04, 23:15
      JUZ POWINIENEŚ SPAĆ!!!
      Bo o tej porze dzieci spia, a tylko dzieci wierza w bajki, słowa polityków i
      statystykę.

      Wzrost PKB to po części sprawa spadku wartości złotówki, po części inflacji, po
      części paniki przedunijnej. Ta panika była zreszta tylko po części uzasadniona,
      a w znacznym stopniu wywołana medialnie. Pamiętasz reklamy mieszkań,
      samochodów, pamiętasz panikę cukrową (miała swoje przyczyny i dla Polski
      dobrze, że cukier znalazł się w domach, a nie magazynach, ze względu na opłaty
      od zapasów). Pewien wpływ na "statystyczny wzrost" gospodarczy miały też wybory
      do PE. Rządzący chcieli się wykazać, to i prawdopodobnie "NACIĄGNĘLI"
      STATYSTYKI.

      Rzeczywiśie firmy wyprzedały zapasy, niektóre produkowały pełna parą, żeby
      klienci zdażyli kupić przed majem, choćby przed podwyżką VAT.
      Niestety, to był zryw krótkotrwały obsłużony dłuższym niem pracy, jakimiś
      zleceniami, albo wręcz na czarno. Nikt rozsądny nie przyjmie ludzi dopracy nie
      majac dłuższej perspektywy zbytu.

      O realnym wzroscie PKB będziemy mogli mówić po kilku miesiącach. Wtedy okaże
      się, czy radość rządzących była uzasadniona. I wtedy, ewentualnie przybędzie
      miejsc pracy. Obawiam się jednak, że to tylko mzonki. I obym się mylił.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka