erte2
30.08.12, 23:31
Tytułowe pytanie: cui bono ? Dosłownie: czyje dobro ? (kto na tym zyskał ?)
No to pomyślmy - kto zyskał na aferze Amber Gold ? Dwóch ludzi - Marcin P. i ...jarosław kaczyński. Marcin P. - bo najprawdopodobniej "zadołował" gdzieś kasę i nawet jeśli dostanie tak z parę lat do odsiadki - wyjdzie po 2/3 kary "za dobre sprawowanie" będąc jeszcze całkiem młodym człowiekiem, wyjedzie sobie gdzieś na Kajmany i do końca życia jest ustawiony.
A jarosław k. ? To proste: afera AG jest idealną okazją do kolejnego ataku na rząd i Donalda Tuska osobiście, po której to jarosław k. ma nadzieję powrócić do władzy.
No więc nietrudno sobie wyobrazić taki dil: Marcin P. rozkręca kolejny lewy biznes (poprzednie dziwnym trafem prowadził za rządów braci k. i równie dziwnym trafem nie poniósł z tego tytułu żadnych konsekwencji), wikłając w to gdańską PO a to sponsorując miejskie imprezy, a to wspierając finansowo miejskie przedsięwzięcia czy choćby ZOO (wplątanie Michała Tuska jest dodatkowym bonusem) - po czym spektakularnie plajtuje a odium tego, odpowiednio nagłośnione, spada na PO, Tuska, Adamowicza itd. W zamian za to w ramach wdzięczności ma obiecaną szybką amnestię w przypadku dojścia do władzy PiS-u ( a jest to realne - casus przyjaciela zięcia lecha kaczyńskiego, andrzeja kryże czy macieja zaleskiego) oraz spłaca dług wdzięczności za bezkarność w poprzednich sprawach.
Kłamstwo, nieuczciwość, intrygi i skłonność do przekrętów od zarania charakteryzują "zakon PC" z braćmi bliźniakami na czele (FOZZ, Telegraf, Art-B, Srebrna itd.) - więc nie trudno sobie wyobrazić powyższy scenariusz. Czy prawdziwy ? Nie wiem, ale wielce prawdopodobny.