Gość: Informator
IP: 5.5R* / 212.253.2.*
08.07.04, 21:33
Oda do wiejskości
Hossa na produkty rolne szybciej przekonała chłopów do Unii niż długie
miesiące propagandowych pogadanek w telewizji. Ale czy polska wieś wykorzysta
swoje pięć minut?
Gdy 1 maja Zygmunt Rząp, sołtys kurpiowskiej wsi Olszyny, wieszał nad bramą
swojego gospodarstwa flagi Polski i Unii Europejskiej, sąsiedzi sobie z niego
dworowali. Ale dziś, kiedy nagle wzrosły ceny skupu żywca, a z nimi dochody
rolników, przyznają mu rację. Chętnie zachodzą do jego świeżo wybudowanej
knajpy, gdzie wiszą w ramkach kartki z wykaligrafowanymi wersetami "Mazurka
Dąbrowskiego" i hymnu UE "Ody do radości". - Kiedy parę miesięcy temu znajomi
namawiali mnie, żebym się przeniósł do Warszawy, ja im odpowiedziałem: co po
1 maja zmieni się w mieście? Nic. A u mnie w Olszynach będzie coraz lepiej -
mówi z satysfakcją Rząp.
Jeśli ktoś dziś może z czystym sumieniem powiedzieć, że zyskał na integracji,
to na pewno chłopi. Może nie małorolni, którzy nie mieli nic na sprzedaż, ale
na pewno ci bogatsi, właściciele ferm drobiu, dużych stad bydła i trzody
chlewnej, a także producenci mleka. Ceny skupu bydła i trzody chlewnej są
dziś o ponad 30 proc. wyższe niż przed rokiem, drobiu o 14 proc., mleka o
prawie jedną piątą.
Prosię na chów kosztuje na targowisku 95 zł, gdy rok temu niewiele ponad 70.
Każdy specjalista od produkcji rolnej wie, że ceny prosiąt to czuły wskaźnik
opłacalności produkcji wieprzowiny. A tak opłacalna nie była od lat. To efekt
otwarcia rynku europejskiego.