haen2010
18.04.13, 07:13
Przeze mnie określany rodzaj Polaka, nawiedzonego dewocją, pod zasłoną wiary katolickiej zwyczajnego przekręta i złodzieja dbającego wyłącznie o korzyści osobiste, rodziny i kolesi po fachu. Często moczymorda. Bo solidaruchy to dzisiaj profesja i zamknięta korporacja wladzy. Odpowiednikiem solidarucha na tzw lewicy jest jego kumpel komuch.
Piszę to, bo nawet "Polityka" wraca do tego określenia piórem Szostkiewicza, dość trzeźwego faceta.
" Mirosław Czech stawia tezę, że Platformie może wyborczo zagrozić tylko sama Platforma. Też mi się tak zdaje, ale to nie jest dla mnie wielkie pocieszenie.
Czech ma rację, przedstawiając opłakany stan lewicy. Ale lewica dalej śni o potędze. Teraz zapowiada, że zmęczenie POPiSem jest tak wielkie, że będzie jakiś nowy lewicowy Big Bang wyborczy i obie partie starych kłótliwych leniwych solidaruchów trafią wreszcie na śmietnik historii."