widz102
30.07.13, 10:43
Zimna wściekłość mnie ogarnia, gdy w kolejną rocznicę największego polskiego politycznego idiotyzmu XX wieku, tej największej zbrodni polskich polityków, z której i dziś pewnie wielu ich następców czerpie natchnienie przy realizacji planów zmierzających do zamiany Polski w pole wyłącznie przegranych bitew, pojawiają się wciąż z tych samych ust te same bogoojczyźniane pienia okraszone często gęsto namaszczonymi pouczeniami o "wielkiej nauce patriotyzmu" którą być dla Polaków powinna tragedia Powstania Warszawskiego. Że tak oto walczyć i ginąć powinien Prawdziwy Polak. Najlepiej setkami tysięcy jednocześnie.
I natychmiast marzy mi jako respons tym namaszczonym idiotom i cynikom prosta bardzo rzecz: wprowadzenie do programu szkół w naszym kraju cyklu lekcji o tym, jak unikać aż takich błędów - i co się dzieje z narodem i jego przyszłością, gdy jednak się je popełni, gdy rządzący ludźmi zdeklarowani nieudacznicy brną w totalną nieodpowiedzialność z powodu swej głupoty, a zazwyczaj jeszcze gorzej - kompletnego oderwania od rzeczywistości (co i ostatnio powszechne jest wśród amatorów udających w Polsce polityków, zwłaszcza tych z Wielką Dziejową Misją).
Bo tak naprawdę Powstanie, na opisywanie którego poszły hektolitry farby drukarskiej i atramentu, może dziś nowoczesnym Polakom służyć wyłącznie - i to po kres czasów - jako tragiczny przykład odpowiedzialności zwyczajnych ludzi, skazanych na najwyższą ofiarę przez absolutny brak odpowiedzialności ich przywódców. Może wręcz służyć jako szkolny przykład tego, czego i na płaszczyźnie politycznej, i na militarnej, i na strategicznej robić polskim politykom pod żadnym pozorem już nigdy więcej NIE WOLNO. I na co nie wolno im pod żadnym pozorem już nigdy więcej pozwolić!
- Jeśli się ma władzę albo do niej zmierza - nie wolno zastępować trzeźwych ocen sytuacji u których podłoża leży odpowiedzialność za wartość ostateczną - ŻYCIE Polaków - dopasowywaniem realnego świata do swych urojeń, choćby nie wiem jak dumnych i wzniosłych.
- Nie wolno poświęcać na ołtarzu tych rojeń życia setek tysięcy obywateli i trwonić w pędzie ku swemu własnemu samospełnieniu, kończącym się nieuchronnie samozagładą - najcenniejszy polski kapitał - ludzki. Którego wartości, marzeń i potencjału jakże tragicznie nam zabrakło w całej epoce komunizmu. A i teraz brak tej ciągłości cywilizacyjnej, moralnej i kulturowej wali nas przy każdej okazji (albo i bez) zardzewiałym chamskim obuchem kolejnych łajdaków udających polityków i mężów opatrznościowych.
- A już definitywnie i kategorycznie nie wolno już nigdy więcej zaczynać awantury o nieobliczalnych następstwach pod tradycyjnym dla drani udających Prawdziwych Polaków hasłem , że "jakoś to będzie" i że to "sprawdzian naszego patriotyzmu". Bo realizacja tychże zawsze i wszędzie na świecie i w Polsce była, jest i będzie przyczyną klęsk nie do odrobienia.
Z drugiej strony Powstanie uczy nas dziś, jak wielkich nieodwracalnych ofiar zwyczajnych uczciwych, odpowiedzialnych Polaków potrzeba, by skutki nieodpowiedzialności ich przywódców choć odrobinę zniwelować, bo przecież nie - odwrócić.
Bo co się takiego NAPRAWDĘ stało w Warszawie latem 1944 roku?
- Polscy wodzowie - amatorzy (z doświadczeniami przeważnie w woltyżerce, gabinetowych podchodach i popijawach, a nie planowaniu strategicznym) rozpoczęli w Warszawie krwawą awanturę, wcześniej starannie czyniąc z militarnego punktu widzenia dosłownie WSZYSTKO, by nie miała ona już na starcie jakichkolwiek szans powodzenia.
- Na to otwarte zaproszenie do rzezi nasi niemieccy okupanci ochoczo zareagowali, rozpoczynając największą dwudziestowieczną (obok genocydu ludności żydowskiej) czystkę etniczną w samym centrum Europy, ludobójstwo totalne. Wystarczy powiedzieć, że tylko KILKA pierwszych dni Powstania oznaczało śmierć w masowych rozstrzeliwaniach DZIESIĄTEK TYSIĘCY warszawiaków - w tym kobiet i dzieci. A potem leżały sobie te trupy mnogimi zwałami wysokimi na kilka metrów i długimi na kilkadziesiąt. Na Woli na przykład.
- W efekcie Powstańcy - ci heroiczni, młodzi zazwyczaj ludzie, których życia, rozumu i czynu tak Polsce zabrakło w latach 50., 60. 70.... - musieli bronić każdego domu, każdego metra ulicy BO ZA NIMI NADAL BYŁY SETKI TYSIĘCY CYWILNEJ LUDNOŚCI WARSZAWY, przeznaczonej przez Hitlera na masową rzeź.
- I TYLKO dlatego Powstanie trwało aż tak długo, że w końcu ci młodzi polscy Spartanie, te nasze diamenty rzucone na szaniec przez zdeprawowanych łobuzów - w większości w nim polegli. Bo na skutek ślepoty ich durnowatych wodzów - i własnej odpowiedzialności za siebie i przede wszystkim - za innych - zostali przez swych naczelnych dowódców z góry SKAZANI na tę śmierć.
- I dlatego właśnie kapitulacja Powstania nastapiła NATYCHMIAST po zagwarantowaniu przez Niemców praw kombatanckich CAŁEJ ocalałej ludności Warszawy. Bo JUŻ NIE TRZEBA BYŁO GINĄĆ w jej beznadziejnej obronie.
Tylko tyle. I AŻ tyle.
Dlatego, owszem, Powstanie Warszawskie jest wielką nauką dla wszystkich kolejnych pokoleń Polaków. Nauką - że od obcych okupantów jakże często większym dla Narodu zagrożeniem jest skrajna nieodpowiedzialność ZA INNYCH - kolejnych naszych kieszonkowych Mesjaszy i Wodzów. I dlatego nigdy, przenigdy, nie warto za nimi iść do piekła, choćby tym marszem ku samozagładzie nie wiem jak nas kusili. Bo przecież tak naprawdę największym podświadomym marzeniem tych głupców (a niekiedy po prostu starannie zakamuflowanych psychopatów) jest pociągnięcie za sobą do własnego piekła całego narodu.