l.i.l.a.b.a.j.ona
05.09.13, 12:56
Jaruzelski cały czas zdaje się podkreślać, jak to on jechał tym wagonem bydlęcym na Syberię i jak cierpiał. I jak potem rzekomo, jak zapewnia, troszczył się o taką Polskę jaka mogła być wtedy najlepsza.
Fakt, to nic przyjemnego robić za skazańca, ale oświeciło mnie, kim tak naprawdę jest Jaruzelski.
Jak wiadomo, jako bohatersko (moja ironia) walczący generał zmył się na Litwę po 1939 roku. Inni pozostali w kraju i na bieżąco organizowali ruch zbrojny.
Ale nie, J. będzie z Litwy puszczał znaki dymne dla Warszawy.
Dziś J. mówi, że to że wstąpił w sowieckie szeregi to była najlepsza rzecz jaką mógł zrobić dla Polski.
Bzdura! Zrobił najlepszą rzecz jaką mógł ale dla siebie, bo niesiony przeżyciami z łagrów postanowił sobie, że nigdy więcej nie chce być zsyłany, nawet za cenę sprzedania i gnębienia rodaków w kraju.
Pewnie nawet był taki konkretny dzień, gdy poszedł do Sowietów i zaproponował im szpiegostwo z wyższych szczebli. On, generał, świetnie się przecież do tego nadawał.
"Wytrenujcie mnie, to dobrze we mnie zainwestujecie" pewnie im kiedyś zakomunikował.
Dziś J. mówi, że te zwolnienia stu paru oficerów, które sygnował obejmowały nie tylko Żydów (więc niby zarzeka się, że nie jest anty-semitą).
No oczywiście, że nie tylko Żydów. Każdy nie semita, który się sprzeciwiał albo wykazywał jakiekolwiek anty-sowieckie gesty też leciał na bruk. Nie musiał być Żydem.
"Lepiej lizać dupę Sowietom niż dać tą dupe sobie raz jeszcze wywieźć do łagrów" to jest dewiza życiowa.
Powinni mu odebrać stopień generała. Jeśli sądy nie zdążą go osądzić, powinna przynajmniej zrobić to Konstytucja RP.