Dodaj do ulubionych

Chrześcijaństwo BEZWYZNANIOWE????

IP: 212.244.77.* 27.03.02, 09:20
Chrześcijaństwo «bezwyznaniowe»?
JAN LEWANDOWSKI

W dzisiejszej Polsce coraz częściej można spotkać się ze zjawiskiem tzw.
bezwyznaniowego chrześcijaństwa. Na ulicach naszych miast można zauważyć ludzi,
którzy wystając z otwartą Biblią w ręku na rogach alejek czy przejść
podziemnych, wygłaszają przemówienia dla przechodniów czy jak kto woli –
kazania. W Warszawie, gdzie mieszkam, zjawisko to jest dosyć częste. Ludzie ci
nie są bierni. Wystarczy choćby na chwilę zatrzymać się przy nich, a są w
stanie przerwać swe przemówienie i podejść do słuchacza, próbując często
nawiązać rozmowę. Niniejszy tekst jest zapisem moich doświadczeń i przemyśleń
wyniesionych z takich rozmów z bezwyznaniowymi chrześcijanami, jakich
spotykałem na ulicach. W dyskusjach lubią oni podkreślać swą gorliwość dla
Jezusa i Ewangelii, a także brak przynależności do jakiegokolwiek Kościoła, co
jak twierdzą, wynika z samej Biblii. Według moich obserwacji przeróżnych
zachowań tych ludzi ich poświęcenie dla Ewangelii i oddanie Jezusowi jest
rzeczywiście imponujące i gdyby takie stało się udziałem każdego katolika w
Polsce, mielibyśmy niewątpliwie piękny obraz polskiego katolicyzmu. Jednak jak
to zawsze bywa w życiu, istnieje też druga strona medalu. Ludzie ci, choć
niewątpliwie gorliwi, swym kaznodziejskim zapale nie ograniczają jedynie do
umiłowania Ewangelii. Gorliwość tę przekładają także na negowanie sensu
istnienia jakichkolwiek zinstytucjonalizowanych form chrześcijaństwa. W
rozmowie z nimi wcześniej czy później dochodzi do tego, że jesteśmy proszeni o
zdeklarowanie się, do jakiej wspólnoty wyznaniowej się zaliczamy. Po
zdeklarowaniu się słyszymy z ich strony świadectwo, w jakim podkreślają oni, że
nie należą do żadnego Kościoła, żyją „jak pierwsi chrześcijanie”. Owe „życie
jak pierwsi chrześcijanie” rozumieją przez praktykowanie swego przeżycia
religijnego tylko za pomocą Biblii, modlitwy i wiary. Zauważyłem też, że cechą
wspólną tych ulicznych kaznodziejów jest także zaprzeczanie potrzebie dobrych
uczynków, bowiem ich zdaniem „do zbawienia wystarczy sama wiara” itd. Niektórzy
z nich negują też zbawczy wymiar chrztu.

Jak reagować we własnym sumieniu?

Katolik, napotykając takie formy praktykowania życia chrześcijańskiego, łatwo
może dać się oczarować ową koncepcją rozwoju duchowego. W Polsce takim ideom,
jak się wydaje, ulega też wielu letnich katolików, tzw. niedzielnych, a
zwłaszcza niepraktykujących, którzy w swym życiu nie potrzebują instytucji
Kościoła, a szczególnie jego hierarchii. Czasem cytują oni nawet na poparcie
swej koncepcji słowa Pana Jezusa mówiące, że gdzie zbierze się dwóch lub trzech
w imię Jego, tam On będzie pośród nich (por. Mt 18,20). W tych słowach Jezusa
znajdują usprawiedliwienie dla odrzucenia w swym życiu potrzeby hierarchicznego
Kościoła ziemskiego. Zdaniem bezwyznaniowych chrześcijan pierwsi uczniowie
Jezusa zbierali się w małe grupki, często niezależne od siebie, związane tylko
tymczasowo, nie tworzyli więc formalnych i rozbudowanych struktur kościelnych,
jakie dziś w świecie się widzi. W negacji zinstytucjonalizowanego
chrześcijaństwa i w pragnieniu powrotu do czegoś pierwotnego, małego,
nieformalnego ludzie ci widzą niewątpliwie jakąś prostotę i charyzmatyczny
splendor, który w ich mniemaniu jest odnowieniem tej niepowtarzalnej wibracji
duchowej, jaka była udziałem pierwszych chrześcijan. Ta nieskrępowana
spontaniczność tym mocniej przykuwa uwagę człowieka żyjącego w naszym
zinstytucjonalizowanym świecie, gdzie wszystko ma swój numer, szufladkę, stając
się przez to często jedynie już tylko wyblakłym i schematycznym artefaktem
kulturowym, spętanym w biurokratycznych okowach naszej szarej codzienności.
Inną rzeczą, jaka w przypadku tzw. bezwyznaniowych chrześcijan przykuwa uwagę,
jest niewątpliwie też gorliwość i tak rzadka już dziś w naszym świecie gotowość
bezwarunkowego oddania się jakimś ideom, zwłaszcza tym ideom, jakie są bliskie
naszym chrześcijańskim sercom. W naszym obecnym dekadenckim świecie, gdzie
triumf święci upadek wszelkich autorytetów, norm i wartości, jest to zawsze coś
nowego, coś co odbiega od szarej, nudnej rzeczywistości. W codzienności
zamkniętej w klatce powtarzających się do znudzenia kulturowych schematów i
komunałów możemy znaleźć tak niewiele świeżego powiewu jakiejś nowej i
nieskrępowanej myśli, jaka mogłaby orzeźwić nasze znudzone przewidywalną
powtarzalnością umysły. Reasumując, koncepcja takiego właśnie
niezinstytucjonalizowanego życia chrześcijańskiego jest na pewno jakimś nowym i
barwnym zjawiskiem na tle naszego szarego krajobrazu duchowego. W okresie
gwałtownych przemian ustrojowo-społecznych, jakich od niedawna doświadczamy,
będziemy mieli takich nowinek coraz więcej. Nasz duchowo-kulturowy krajobraz
będzie podlegał coraz to nowym przemianom w nowej rzeczywistości nieustannego
otwierania się na różnorodne prądy przychodzące ze świata. Zjawisko, które
podjąłem się omówić, również będzie nas coraz częściej napotykać i przykuwać
naszą uwagę. Należy więc postawić sobie pytanie: czy taka propozycja życia w
Kościele niezinstytucjonalizowanym ma swój odpowiednik w czasach Kościoła
pierwotnego, jak sądzą bezwyznaniowi chrześcijanie? Musimy więc choćby wstępnie
zająć się próbami ustosunkowania się do tego zjawiska. Zaczniemy od
przemyślenia kilku fundamentalnych postulatów wysuwanych przez bezwyznaniowych
chrześcijan. Na początek teza pierwsza:

1) Kościół jest niepotrzebny, wystarczy tylko Biblia

Jak wspomniałem wyżej, chrześcijanie ci twierdzą, że do zbawienia wystarczy im
tylko Biblia (sola Scriptura), a nie przynależność do jakiegokolwiek
zorganizowanego Kościoła. Często twierdzą, że są „samotnymi chrześcijanami”
czy „niezrzeszonymi”. To implikuje, rzecz jasna, szereg następstw, takich jak
choćby nierespektowanie z ich strony zaleceń jakichkolwiek wspólnot, nie mówiąc
o Kościele rzymskokatolickim, którego wymagania, nawiasem mówiąc, cieszą się
wyjątkową niepopularnością wśród tych ludzi (łagodnie mówiąc, w rzeczywistości
często krytykują oni nauki Kościoła bardzo ostro). Jeśli jednak twierdzą oni,
że autorytetem jest dla nich tylko Biblia, to przyznam, że trudno mi zrozumieć
takie stanowisko z ich strony. Biblia bowiem, kreśląc obraz życia pierwszych
chrześcijańskich wspólnot, nie dość, że nie dostarcza uzasadnienia dla
odrzucania autorytetu jakiejś wspólnoty przewodzącej życiu chrześcijan, to w
dodatku czyni wręcz przeciwnie, ponieważ optuje konsekwentnie za tezą, aby
chrześcijanin żył nie tylko we wspólnocie, ale i w posłuszeństwie Kościołowi.

Chrześcijanie czasów nowotestamentowych wcale nie żyli w odłączeniu, samotnie
interpretując Biblię. Nie dość, że w pierwszym, a nawet drugim i trzecim wieku
nie istniała wcale skompletowana Biblia w dzisiejszym tego słowa rozumieniu, to
na dodatek chrześcijanie już w tym czasie żyli w zwartej Kościelnej wspólnocie,
respektującej zalecenia swych religijnych przywódców. Przykładów takich
znajdzie się o wiele w samym Nowym Testamencie. Przeanalizujmy kilka takich
przykładów na bazie życia pierwszych chrześcijańskich wspólnot. Najpierw zwrócę
uwagę na to, że w nowotestamentowym chrześcijaństwie istniała powszechnie przez
autorów biblijnych podkreślana konieczność trwania w szeregach wspólnot wraz z
innymi chrześcijanami. Następnie wskażę, że wśród chrześcijan okresu Nowego
Testamentu istniała zasada podporządkowania się przywódcom. W niniejszym
studium będę się posługiwał cytatami z Biblii Tysiąclecia (BT) i Biblii
Warszawskiej (BW).

– Gromadźcie się

Już list do Hebrajczyków przestrzega przed tym, aby chrześcijanie nie
praktykowali swej wiary w odosobnieniu:

„Nie opuszczajmy naszych wspólnych zebrań, jak się to stało zwyczajem
niektórych, ale zachęcajmy się nawzajem, i to t
Obserwuj wątek
    • Gość: PR Re: Chrześcijaństwo BEZWYZNANIOWE?cd. IP: 212.244.77.* 27.03.02, 09:22
      cd.
      Chrześcijanie gromadzili się wspólnie:

      „W zgromadzeniu będziesz wyznawał swoje błędy” (Didache, IV, 14).
      „W dniu Pana w niedzielę, gromadźcie się razem, by łamać chleb i składać
      dziękczynienie, a wyznawajcie ponadto wasze grzechy, aby ofiara wasza była
      czysta” (tamże, XIV, 1)
      „Gromadźcie się często razem, by szukać tego co służy duszom”… (tamże, XVI, 2).
      Didache w wielu miejscach nakazuje zlecanie podporządkowywania się pewnym
      regułom wspólnotowym. Oto przykłady:

      „Temu zaś, kto ma być chrzczony, przykaż, by pościł przez dzień lub dwa dni
      przedtem” (VII, 4; por. XV, 3)
      „Jeśliby ktoś przyszedł i nauczał was wszystkiego tego, co zostało wyżej
      powiedziane, przyjmijcie go” (XI, 1).
      „Przyjmijcie go” – nietrudno zauważyć tu znów aluzje do istnienia wspólnoty,
      która żyje wedle konkretnych wspólnotowych reguł.

      O tym, że chrześcijanie mieli się podporządkowywać kapłanom, świadczył już
      około roku 90 Klemens Rzymski, który pisał:

      „Czcijmy Pana Jezusa Chrystusa, którego krew została za nas wylana, szanujmy
      naszych zwierzchników, poważajmy starszych”… (List do Kościoła w Koryncie, XXI,
      6).
      „Wy zatem, którzy daliście początek buntowi, podporządkujcie się waszym
      prezbiterom, przyjmijcie karę jako drogę do nawrócenia”… (tamże, LVII, 1).
      Sam Klemens jako biskup Rzymu wymagał też i posłuszeństwa od Koryntu względem
      swych pouczeń, jakie daje w swym liście. Przytoczmy te godne uwagi słowa
      Klemensa:

      „Jeśli ktoś jednak odmówi posłuszeństwa słowom, jakie Bóg przez nas do niego
      zwracał, niech wie, że niemałą ponosi winę i naraża się na niemałe
      niebezpieczeństwo” (tamże, LIX, 1)
      „Sprawicie nam wiele radości i wesela, jeśli będziecie posłuszni temu, cośmy
      wam napisali przez Ducha Świętego” (tamże, LXIII, 2).
      To zaskakujące naleganie Klemensa do posłuszeństwa zaleceniom płynącym od niego
      są pięknym, bo bardzo wczesnym potwierdzeniem istniejącej u biskupów Rzymu
      świadomości prymatu względem innych wspólnot.

      Chrześcijanie mieli we wspólnotach idee podporządkowania swym kierownikom
      duchowym. Buntownikom wśród korynckiej wspólnoty Klemens zalecał zastosować do
      siebie takie to słowa:

      „[…] oddalę się, dokąd zechcecie i zrobię to, co poleci zgromadzenie. Byleby
      tylko trzódka Chrystusowa żyła w pokoju razem z wyznaczonymi sobie
      prezbiterami” (tamże, LIV, 2; por. tamże, LXIII, 1).
      Klemens pisał też o podporządkowaniu się chrześcijanek zaleceniom wspólnoty
      korynckiej:

      „Napominaliście też kobiety, by wypełniały wszystkie swe obowiązki z sumieniem
      nieskazitelnym […] Uczyliście je, jak mają rządzić własnym domem w sposób
      święty i z wielka roztropnością, nie uchylając się nigdy od reguły
      posłuszeństwa” (tamże, I, 3).
      Powstała na początku II wieku najstarsza homilia chrześcijańska, tzw. II List
      Klemensa, również świadczy o tym, że w pierwotnym chrześcijaństwie istniała
      zasada podporządkowania się wiernych przywódcom chrześcijańskiej wspólnoty:

      „A nie zadawalajmy się tylko tym, że wydajemy się wierni i uważni, dopóki
      słuchamy napomnień kapłanów”… (Tzw. II List do Koryntian Klemensa, XVII, 3).
      Takie samo myślenie reprezentował Ignacy Antiocheński, żyjący bardzo wcześnie,
      bo przed rokiem 107 (zginął w tym roku jako męczennik). Jego świadectwa na
      temat życia pierwszych chrześcijan są więc bardzo ważne. Listy, jakie napisał,
      zachowały się do dziś. Wspominali o nich inni pisarze wczesnochrześcijańscy,
      żyjący w II wieku. Na przykład św. Polikarp ze Smyrny, piszący o nim również
      około roku 107 (por. List do Kościoła w Filippi, XIII, 1).

      Ignacy pisał tak oto o zasadzie podporządkowania się chrześcijan pierwszych
      wspólnot:

      „Należy zatem, abyście postępowali zgodnie z myślą biskupa, co też czynicie”
      (Ignacy Antiocheński, Do Kościoła w Efezie, IV, 1)
      „[…] abyście zjednoczeni w jednym posłuszeństwie, poddani biskupowi i kapłanom,
      we wszystkim byli uświęceni” (tamże, II, 2)
      „Kto nie przychodzi na zgromadzenie, ten już popadł w pychę i sam siebie
      osądził. Starajmy się zatem nie przeciwstawiać się biskupowi, abyśmy byli
      poddani Bogu” (tamże, V, 3)
      „Każdego bowiem, kogo Gospodarz przysyła jako włodarza swego domu, tak winniśmy
      przyjąć, jak Tego, który go przysłał. Jest więc rzeczą jasną, że na biskupa
      musimy patrzeć jak na samego Pana” (tamże, VI, 1)
      „[…] starajcie się wszystko czynić w zgodzie Bożej pod kierunkiem biskupa,
      który zastępuje wam Boga, kapłanów zastępujących radę Apostołów i moich
      najdroższych diakonów […] nie róbcie niczego bez biskupa i bez kapłanów. I nie
      próbujcie przedstawiać jako rozsądne tego, co robicie na własną rękę, lecz
      wszystko róbcie wspólnie” (Ignacy, Do Kościoła w Magnezji, VI, 1-2)
      „Bądźcie poddani biskupowi”… (tamże, XIII, 2)
      „Jest zatem rzeczą konieczną, abyście – tak, jak to czynicie – nie robili nic
      bez waszego biskupa, lecz abyście byli posłuszni także i kapłanom niby
      apostołom Jezusa Chrystusa, […] Znaczy to, że kto czyni coś bez biskupa,
      kapłanów i diakonów, ten nie ma czystego sumienia” (Ignacy, Do Kościoła w
      Tralleis, II, 2 i VII, 2; por. tamże, XIII, 2)
      „Jesteście radością moją wieczną i trwałą, zwłaszcza jeśli wszyscy pozostajecie
      w jedności z biskupem, jego kapłanami i diakonami”… (Ignacy, Do Kościoła w
      Filadelfii, wstęp; por. tamże, IV, 1)
      „Trwajcie przy biskupie, kapłanach i diakonach!” (tamże, VII, 1)
      „Nie czyńcie nic bez biskupa” (tamże, VII, 2)
      „Wszyscy idźcie za biskupem, jak Jezus Chrystus za Ojcem, i za waszymi
      kapłanami, jak za Apostołami. […] Niechaj nikt w sprawach dotyczących Kościoła
      nie robi niczego bez biskupa. Uważajcie za ważną tylko taką Eucharystię, która
      sprawowana jest pod przewodnictwem biskupa, lub tego, komu on zleci […] Nie
      wolno bez biskupa ani chrzcić ani sprawować agapy, lecz co on zatwierdzi, to i
      dla Boga będzie miłe ” (Ignacy, Do Kościoła w Smyrnie, VIII, 1-2)
      „Godzi się zaś, aby mężczyźni, którzy się żenią i kobiety, które wychodzą za
      mąż, łączyli się z wiedzą biskupa”… (Ignacy, Do Polikarpa, V, 2)
      „Trwajcie przy waszym biskupie, aby i Bóg był z wami. Ofiaruję moje życie za
      tych, którzy poddani są biskupowi, kapłanom i diakonom – i obym mógł dostąpić z
      nimi uczestnictwa w Bogu” (tamże, VI, 1).
      Z tych tekstów jasno i wystarczająco przekonująco również więc wynika to, o
      czym świadczy Nowy Testament. Wedle świadków najstarszej apostolskiej tradycji
      chrześcijanin nie może więc przeżywać swej wiary poza wspólnotą, której
      przewodzą kapłani.

      • Gość: pr Re: Chrześcijaństwo BEZWYZNANIOWE?cd.2 IP: 212.244.77.* 27.03.02, 09:23
        cd.
        2) Zbawia mnie wiara nie uczynki

        Z tezą taką spotkałem się zaskakująco często u bezwyznaniowych chrześcijan,
        więc podejmę tę kwestię. Nie wiem czemu, ale głoszenie tego poglądu jest wśród
        nich bardzo silnie zakorzenionym zwyczajem, jakąś wręcz niepisaną regułą.
        Wydaje mi się, że jest to jakaś pozostałość po okresie wczesnej reformacji,
        kiedy akcentowanie samej wiary (sola fide) potrzebnej do zbawienia było
        podstawą zakwestionowania praktyk rzymskiego katolicyzmu, który kładzie duży
        nacisk na konieczność pełnienia dobrych uczynków różnego rodzaju (także przez
        praktykowanie sakramentów). Negowanie potrzeby pełnienia dobrych uczynków do
        zbawienia negowałoby więc automatycznie potrzebę katolickich praktyk i całej
        doktryny moralnej głoszonej przez Kościół. Moja konstatacja w tym miejscu
        wydaje się niebezzasadna, bowiem bezwyznaniowi chrześcijanie nawiązują do
        tematu zagadnienia wiary i uczynków przeważnie wtedy, kiedy chcą negować jakieś
        praktyki katolickie. Sytuacja ta występuje dość regularnie w rozmowach z nimi.
        Często wtedy twierdzą, że gdy byli katolikami, to im ksiądz mówił inaczej niż
        Biblia, która ich zdaniem naucza, że wystarczy prosta wiara do zbawienia.
        Podkreślają wtedy często, że niepotrzebne jest na przykład chodzenie na Mszę
        świętą czy praktykowanie sakramentów, twierdzą, że wystarczy sama wiara
        (niektórzy z nich czasem dodają, że ważna jest też modlitwa nad Pismem
        Świętym). Cytują w tym miejscu takie teksty, jak Dz 16,31 czy Rz 10,9.
        Akcentują przy tym też takie wersy, jak Rz 4,5-6, Ef 2,8-9, Rz 11,6, które ich
        zdaniem jednoznacznie uczą, że niezależnie od tego, co się czyni, i tak będzie
        się zbawionym dzięki samej tylko wierze w Jezusa.

        Jak się do tego ustosunkować?

        Przede wszystkim musimy wiedzieć, że często ważny jest kontekst danej
        wypowiedzi biblijnej. Teksty takie jak Ef 2,8-9 czy Rz 11,6, które oni cytują,
        owszem, mówią o wyższości wiary nad uczynkami, niemniej jednak o jakich
        uczynkach tu mowa? Analiza zaplecza pojęciowego i całościowego kontekstu
        Pawłowych listów wskazuje, że gdy Paweł pisze w swych listach, iż nie z
        uczynków jesteśmy zbawieni, a z wiary, to najwyraźniej jest to jego skrót
        myślowy, a uczynki to uczynkiPrawa starotestamentowego (patrz Rz 3,27-28 i Gal
        2,16 i 3,2.5. Pawłowi odbiorcy najprawdopodobniej rozumieli ten skrót myślowy,
        bowiem przypuszczalnie doskonale znali owo zaplecze pojęciowe z innych pouczeń
        Pawła. Być może, jak zdaje się wynikać z Kol 4,16, który mówi o jakimś liście z
        Laodycei, Paweł rozsyłał po wspólnotach więcej listów na ten temat niż dziś
        znamy (por. 1 Kor 16,3). Temat ten mógł być często poruszany, skoro nawet
        później w liście Jakuba powraca on wciąż jako echo (por. Jk 2,14-26). Sam Paweł
        nie może w Liście do Rzymian odrzucać potrzeby pełnienia dobrych uczynków, bo w
        Rz 2,6-7 wyraźnie mówi, że Bóg każdemu odda wedle jego uczynków, a samo
        spełnianie dobrych uczynków przyczynia się do osiągnięcia wiecznego życia (por.
        Rz 13,12). Co do innych tekstów, to Paweł mówiąc w Ef 2,9 (por. 2 Tm 1,9) o
        tym, że jesteśmy zbawieni przez łaskę, a nie uczynki, ma na myśli najprędzej
        to, że z samego naszego postępowania nigdy byśmy nie zasłużyli na Ofiarę
        Jezusa, ponieważ akt zbawienia Bożego był bezwarunkowy i niezależny od etycznej
        postawy ludzkości (por. Tt 3,5 i Rz 11,6). Tekst ten wcale nie mówi, że chodzi
        tu o to, iż w ogóle mamy nie dbać o nasze dobre uczynki, zadowalając się tylko
        wiarą. Przytaczam także inne fragmenty Pisma, które pokazują, że pełnienie
        dobrych uczynków nie pozostaje bez znaczenia:

        „Cóż to pomoże, bracia moi, jeśli ktoś mówi, że ma wiarę, a nie ma uczynków?
        Czy wiara może go zbawić?” (Jk 2,14 BW)
        „Tak i wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie” (Jk 2,17 BW)
        „Widzisz, że wiara współdziałała z uczynkami jego i że przez uczynki stała się
        doskonała” (Jk 2,22 BW)
        „Widzicie, że człowiek bywa usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary”
        (Jk 2,24 BW)
        „Bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa” (Jk
        2,26 BW)
        „Utrzymują, że znają Boga, ale uczynkami swymi zapierają się go, bo to ludzie
        obrzydliwi i nieposłuszni, i do żadnego dobrego uczynku nieskłonni” (Tt 1,16
        BW).
        Zauważmy, że ten fragment z Tt 1,6 jest dość wymowny. Gdyby uczynki nie miały
        znaczenia dla zbawienia, a tylko wiara, to nie byłoby możliwe (jak mówi ten
        tekst) zaparcie się Boga przy pomocy jakiegokolwiek uczynku. Tymczasem tekst
        ten mówi, że jest to możliwe. O skutkach zaparcia się patrz Łk 12,9; Mt 10,33;
        1 Tm 5,8, 2,12. Przyjrzyjmy się jeszcze innym tekstom NT, które akcentują ważną
        rolę uczynków:

        „Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych
        uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili” (Ef 2,10 BW)
        „I nie miejcie nic wspólnego z bezowocnymi uczynkami ciemności, ale je raczej
        karćcie” (Ef 5,11 BW)
        „Aleksander, kotlarz, wyrządził mi wiele złego; odda mu Pan według uczynków
        jego” (2 Tm 4,14 BW)
        „A jeśli wzywacie jako Ojca tego, który bez względu na osobę sądzi każdego
        według uczynków jego, żyjcie w bojaźni przez czas pielgrzymowania waszego”… (1
        P 1,17 BW)
        „I wydało morze umarłych, którzy w nim się znajdowali, również śmierć i piekło
        wydały umarłych, którzy w nich się znajdowali, i byli osądzeni, każdy według
        uczynków swoich” (Ap 20,13 BW)
        „Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego
        uczynku” (Ap 22,12 BW)
        „Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami swymi, i
        wtedy odda każdemu według uczynków jego” (Mt 16,27 BW).
        Jednocześnie warto jednak zaznaczyć, że nie wszyscy chrześcijanie bezwyznaniowi
        twierdzą, że uczynki się nie liczą, a tylko wiara. Niektórzy sądzą, że dobre
        uczynki są równie ważne jak wiara i przez nie wiara się potwierdza. Z moich
        przemyśleń wynika, że ci będący nowicjuszami i osobami słabo znającymi Biblię
        reprezentują właśnie pogląd: „rób co chcesz, tylko wierz”. Inni, lepiej znający
        Biblię już tego poglądu nie wyznają, a przynajmniej się do tego nie przyznają.


        • Gość: pr Re: Chrześcijaństwo BEZWYZNANIOWE?cd.3 IP: 212.244.77.* 27.03.02, 09:25
          cd.
          3) Chrzest jest niepotrzebny

          Z takim postulatem również spotkałem się ze strony pewnych kręgów
          bezwyznaniowych chrześcijan. Na poparcie swej tezy, mówiącej że chrzest ma
          pomijalne znaczenie, cytowali tekst z 1 Kor 1,17. Słowa Jezusa z Ewangelii Jana
          3,5 interpretowane przez Kościół jako mówiące o konieczności do zbawienia
          chrztu (patrz przypis w Biblii Tysiąclecia do J 3,5) interpretują natomiast
          bardzo specyficznie. Mówią, że woda z tego tekstu to wody płodowe, z jakich
          rodzi się człowiek. Interpretacja ta jest niezgodna z tym, jak rozumiano ten
          tekst we wczesnym chrześcijaństwie. Orygenes już w III wieku świadczył, że wodę
          z J 3,5 rozumiano wśród chrześcijan jako wody chrztu, a nie wodę jako wody
          płodowe (Homilie o Ewangelii św. Łukasza, XIV, 5; por. XXIV, 2, gdzie powtarzał
          tę interpretację). Metodą tych nowomodnych kaznodziejów jest więc interpretacja
          fragmentów Biblii w sposób nieznany pierwszym chrześcijanom, a także negowanie
          wszelkich tekstów Biblii sugerujących, że do zbawienia jest potrzebne cokolwiek
          innego niż wiara w Jezusa. Takie zabiegi są zrozumiałe, skoro ludzie ci chcą
          się pozbyć wszelkich związków z przejawami jakiegokolwiek instytucjonalizmu
          religijnego. Chcą cały proces życia chrześcijańskiego ograniczyć tylko do
          związku z Biblią, która dyktuje, jak wierzyć w Jezusa. Twierdzą więc, że tylko
          wiara w Jezusa zbawia i chrzest (czy jakikolwiek inny sakrament) do zbawienia
          jest zupełnie niepotrzebny. Przeczą temu jednak pewne teksty Nowego Testamentu:

          „Ona jest obrazem chrztu, który teraz i was zbawia, a jest nie pozbyciem się
          cielesnego brudu, lecz prośbą do Boga o dobre sumienie przez zmartwychwstanie
          Jezusa Chrystusa” (1 P 3,21 BW)
          „Natomiast faryzeusze i uczeni w zakonie wzgardzili postanowieniem Bożym o nich
          samych, bo nie dali się przez niego ochrzcić” (Łk 7,30 BW)
          „Czy może ktoś odmówić wody, aby ochrzcić tych, którzy otrzymali Ducha Świętego
          jak i my? I rozkazał ich ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa. Wtedy uprosili go,
          aby pozostał u nich kilka dni” (Dz 10,47-48 BW)
          „A czemu teraz, zwlekasz? Wstań, daj się ochrzcić i obmyj grzechy swoje,
          wezwawszy imienia jego” (Dz 22,16 BW)
          „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i
          Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28,19 BW).
          Podsumowanie

          Chrześcijanie bezwyznaniowi twierdzą, że jedyną normą ich wiary jest Biblia.
          Jednocześnie krytykują oni wszelkie formy zorganizowanego chrześcijaństwa za
          sam fakt ich instytucjonalizmu. Uważają oni, że Biblia nie upoważnia ich do
          przyłączania się do jakichkolwiek wyznań chrześcijańskich, bowiem historyczny
          wizerunek pierwotnych wspólnot chrześcijańskich, jaki został w niej
          przedstawiony, daleki jest od czegoś, co ma cokolwiek wspólnego z formą
          zorganizowanego hierarchicznie wyznania, zwłaszcza zorganizowanego tak, jak
          dziś to się obserwuje na bazie wyznań ortodoksyjnego chrześcijaństwa. Aby
          sprawdzić, czy tak jest, próbowałem w niniejszym tekście na miarę swych
          możliwości jak najdokładniej przeanalizować najstarsze dokumenty pierwotnego
          chrystianizmu: Nowy Testament, a także inne historyczne świadectwa pozostawione
          nam przez chrześcijan żyjących jeszcze w czasach apostołów. Dzięki tej żmudnej
          analizie, z mroków przeszłości, w jakich tkwią początki chrześcijaństwa,
          wyłania się nam w miarę konkretny obraz tego, co nas w związku z tym tematem
          interesuje. Obraz ten jest na tyle konkretny, że wyraźnie widzimy, iż wymóg
          trwania każdego poszczególnego chrześcijanina we wspólnocie i posłuszeństwie
          Kościołowi był bardzo silnie obecny w powszechnej świadomości
          wczesnochrześcijańskiej już u zarania owego zjawiska dziejowego. Zauważmy, że
          jeśli Ignacy na przykład tak silnie podkreśla, aby być posłusznym biskupowi i
          nic nie robić bez niego w Kościele (Do Kościoła w Magnezji VI, 1-2), to już
          choćby w świetle tego okazuje się, że nietrafny jest wniosek bezwyznaniowych
          chrześcijan, którzy sądzą, iż życie poza jurysdykcją kościelną jest nieskażoną
          ideą pierwotnego chrześcijaństwa. Złóżmy w całość choćby takie dwa elementarne
          fakty. Paweł w Tt 1,5 zalecał przekazywanie uzyskanego kapłaństwa dalej, a jak
          już wiemy, samo to kapłaństwo wiązało się z kierowniczą rolą względem innych
          chrześcijan (jak świadczy NT i Ignacy), którzy mieli się kapłanom
          podporządkować. Już z tego więc wystarczająco jasno wynika, że idea pierwotnej
          wspólnoty wraz z silnie zakorzenionym w niej przywództwem kapłanów była nie
          tylko zjawiskiem pierwotnym, ale i nie jednorazowym, bowiem obliczonym na
          trwanie i przekazywanie w przyszłość przez sukcesję (nakładanie rąk). Miało się
          to odradzać wciąż i wciąż, a nie wygasnąć w pierwszym pokoleniu chrześcijan.
          Fakt, że Paweł w Tt 1,5 tak to widział, potwierdza Klemens Rzymski, który już
          około roku 90 pisał:

          „Także i nasi Apostołowie wiedzieli przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, że
          będą spory o godność biskupią. Z tego też powodu, w pełni świadomi, co
          przyniesie przyszłość, wyznaczyli biskupów i diakonów, a później dodali jeszcze
          zasadę, że kiedy oni umrą, inni wypróbowani mężowie mają przejąć ich posługę”
          (List do Kościoła w Koryncie, XLIV, 1-2).
          Zatem idea sukcesji biskupów nie miała wygasnąć. Jeśli tak, to logiczny jest
          wniosek, że wraz z nią nie mogła wygasnąć głoszona przez NT (i inne pisma
          chrześcijańskie tego okresu) idea podporządkowania się biskupowi wspólnoty
          zgromadzonej wokół niego. W świetle całokształtu analiz dokonanych w niniejszym
          tekście okazuje się, że idea życia chrześcijanina poza kontekstem wspólnotowego
          życia kościelnego jest ideą nieznaną pierwszym chrześcijanom (por. Dz
          1,42: „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w
          modlitwach”). Idea ta jest tworem czysto światowym i raczej nowożytnym. Tym
          samym nie musimy jej respektować, ponieważ nie jest ideą biblijną, choć (co
          paradoksalne) ci, którzy ją głoszą, twierdzą, że najwyższym autorytetem dla
          nich jest właśnie Biblia.
          Jan Lewandowski

          ściągniete z internetu

    • Gość: pr Re: Chrześcijaństwo BEZWYZNANIOWE????'''' IP: 212.244.77.* 27.03.02, 09:51
      Przepraszam,ucieło kawałek po pierwszym poście,już uzupełniam:

      – Gromadźcie się

      Już list do Hebrajczyków przestrzega przed tym, aby chrześcijanie nie
      praktykowali swej wiary w odosobnieniu:

      „Nie opuszczajmy naszych wspólnych zebrań, jak się to stało zwyczajem niektórych,
      ale zachęcajmy się nawzajem, i to tym bardziej, im wyraźniej widzicie, że zbliża
      się dzień” (Hbr 10,25 BT) .
      Św. Paweł poświadcza, że chrześcijanie jego czasu żyją we wspólnocie:

      „Gdy się zgromadzicie w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa, wy i duch mój z
      mocą Pana naszego, Jezusa”… (1 Kor 5,4 BW)
      „Tak więc, bracia moi, gdy zbieracie się, by spożywać [wieczerzę], poczekajcie
      jedni na drugich!” (1 Kor 11,33 BT)
      „Tak więc, gdy się zbieracie, nie ma u was spożywania Wieczerzy Pańskiej” (1 Kor
      11,20 BT)
      „Słyszę bowiem najpierw, że gdy się jako zbór schodzicie, powstają między wami
      podziały; i po części temu wierzę” (1 Kor 11,18 BW)
      „A dając to zalecenie, nie pochwalam, że się schodzicie nie ku lepszemu, ale ku
      gorszemu” (1 Kor 11,17 BW)
      „Przede wszystkim słyszę – i po części wierzę – że zdarzają się między wami
      spory, gdy schodzicie się razem jako Kościół” (1 Kor 11,18 BT)
      „Niech niewiasty na zgromadzeniach milczą, bo nie pozwala się im mówić; lecz
      niech będą poddane, jak i zakon mówi” (1 Kor 14,34 BW)
      „Jeśli się tedy cały zbór zgromadza na jednym miejscu i wszyscy językami
      niezrozumiałymi mówić będą, a wejdą tam zwykli wierni albo niewierzący, czyż nie
      powiedzą, że szalejecie?” (1 Kor 14,23 BW)
      Cóż więc pozostaje, bracia? Kiedy się razem zbieracie, ma każdy z was już to dar
      śpiewania hymnów, już to łaskę nauczania albo objawiania rzeczy skrytych, lub dar
      języków, albo wyjaśniania: wszystko niech służy zbudowaniu” (1 Kor 14,26 BT)
      Pozdrawiają was Kościoły Azji. Pozdrawiają was serdecznie w Panu Akwila i
      Pryscylla razem ze zbierającym się w ich domu Kościołem” (1 Kor 16,19 BT)
      „Pozdrówcie braci w Laodycei, zarówno Nimfasa, jak i Kościół [gromadzący] się w
      jego domu” (Kol 4,15 BT)
      „[…] do Apfii, siostry, do naszego towarzysza broni Archipa i do Kościoła
      [gromadzącego] się w tym domu” (Flm 1,2 BT).
      Święty Jakub również poświadczał, że pierwsi chrześcijanie się zrzeszali:

      „Bracia moi, nie czyńcie różnicy między osobami przy wyznawaniu wiary w Jezusa
      Chrystusa, naszego Pana chwały. Bo gdyby na wasze zgromadzenie przyszedł człowiek
      ze złotymi pierścieniami na palcach i we wspaniałej szacie, a przyszedłby też
      ubogi w nędznej szacie”… (Jk 2,1-2 BW).
      Analiza Dziejów Apostolskich, najstarszej chrześcijańskiej historii pierwszych
      chrześcijan, również wskazuje, że pierwsi chrześcijanie nie żyli w odosobnieniu:

      „A gdy skończyli modlitwę, zatrzęsło się miejsce, na którym byli zebrani, i
      napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i głosili z odwagą Słowo Boże” (Dz
      4,31 BW)
      „A przez ręce apostołów działo się wśród ludu wiele znaków i cudów. I zgromadzali
      się wszyscy jednomyślnie w przysionku Salomonowym”… (Dz 5,12 BW)
      „I podobał się ten wniosek całemu zgromadzeniu, i wybrali Szczepana, męża pełnego
      wiary i Ducha Świętego, i Filipa, i Prochora, i Nikanora, i Tymona, i Parmena, i
      Mikołaja, prozelitę z Antiochii”… (Dz 6,5 BW)
      „Gdy sobie to uświadomił, udał się do domu Marii, matki Jana, którego nazywano
      Markiem, gdzie było wielu zgromadzonych na modlitwie” (Dz 12,12 BW)
      „A gdy wysłańcy przyszli do Antiochii, zgromadzili zbór i oddali list” (Dz 15,30
      BW)
      „A pierwszego dnia po sabacie, gdy się zebraliśmy na łamanie chleba, Paweł, który
      miał odjechać nazajutrz, przemawiał do nich i przeciągnął mowę aż do północy” (Dz
      20,7 BW).
      – Słuchajcie Kościoła

      Samo trwanie chrześcijan we wspólnocie to jeszcze nie wszystko. Trwanie we
      wspólnocie implikuje pewne konsekwencje. Żaden chrześcijanin od początku
      istnienia Kościoła nie jest „wolnym strzelcem”, ale istnieje zasada hierarchii i
      podporządkowania się kierowniczym elementom wspólnoty, do jakiej się przynależy.
      O tym uczy już Nowy Testament w kilku miejscach.

      O konieczności posłuszeństwa Kościołowi uczył już Pan Jezus:

      „Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha,
      niech ci będzie jak poganin i celnik!” (Mt 18,17 BT).
      Pierwotny Kościół był więc posłuszny nakazowi Pana i zobowiązywał innych do
      przestrzegania jego zaleceń:

      „Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, i wybranych aniołów, abyś tego
      przestrzegał bez uprzedzeń, nie powodując się w niczym stronniczością” (1 Tm 5,21
      BT).
      Pierwotny Kościół miał od początku swoich kierowników duchowych, którzy innym
      dawali różne zalecenia:

      „Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was
      biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią” (Dz
      20,28 BT)
      „Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i bądźcie im ulegli, ponieważ oni czuwają
      nad duszami waszymi i muszą zdać sprawę z tego. Niech to czynią z radością, a nie
      ze smutkiem, bo to nie byłoby dla was korzystne” (Hbr 13,17 BT)
      „Prezbiterzy, którzy dobrze przewodniczą, niech będą uważani za godnych podwójnej
      czci, najbardziej ci, którzy trudzą się głoszeniem słowa i nauczaniem” (1 Tm 5,17
      BT)
      „Prosimy was, bracia, abyście uznawali tych, którzy wśród was pracują, którzy
      przewodzą wam i w Panu was napominają” (1 Tes 5,12 BT)
      „Jeżeli ktoś nie posłucha słów naszego listu, tego sobie zaznaczcie i nie
      obcujcie z nim, aby się zawstydził” (2 Tes 3,14 BT)
      „Jeżeli ktoś jest głodny, niech zaspokoi głód u siebie w domu, abyście się nie
      zbierali ku potępieniu [waszemu]. Co do reszty, zarządzę, gdy do was przybędę” (1
      Kor 11,34 BT)
      „Poza tym, niech każdy żyje tak, jak mu wyznaczył Pan, w takim stanie, w jakim
      powołał go Bóg; tak też zarządzam we wszystkich zborach” (1 Kor 7,17 BW)
      „W tym celu zostawiłem cię na Krecie, byś zaległe sprawy należycie załatwił i
      ustanowił w każdym mieście prezbiterów. Jak ci zarządziłem, [może nim zostać]”…
      (Tt 1,5 BT)
      „Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, umiarkowany, przyzwoity,
      gościnny, dobry nauczyciel, […] który by własnym domem dobrze zarządzał, dzieci
      trzymał w posłuszeństwie i wszelkiej uczciwości”… (1 Tm 3,2.4 BW)
      „Bo jeżeli ktoś nie potrafi własnym domem zarządzać, jakże będzie mógł mieć na
      pieczy Kościół Boży?” (1 Tm 3,5 BW)
      „Biskup bowiem winien być […] przestrzegającym niezawodnej wykładni nauki, aby
      przekazując zdrową naukę, mógł udzielać upomnień i przekonywać opornych” (Tt 1,7-
      9 BT).
      W pierwotnym Kościele podejmowano szereg decyzji, jakie często były wiążące dla
      wspólnoty:

      „Kiedy przechodzili przez miasta, nakazywali im przestrzegać postanowień
      powziętych w Jerozolimie przez Apostołów i starszych” (Dz 16,4 BT)
      „Wiecie przecież, jakie nakazy daliśmy wam przez Pana Jezusa” (1 Tes 4,2 BT)
      „Zachęcam was jedynie, bracia, abyście coraz bardziej się doskonalili i starali
      zachować spokój, spełniać własne obowiązki i pracować własnymi rękami, jak to wam
      nakazaliśmy” (1 Tes 4,11 BT)
      „Co do was, ufamy w Panu, że to, co nakazujemy, czynicie i będziecie czynić” (2
      Tes 3,4 BT)
      „Nakazujemy wam, bracia, w imieniu Pana Jezusa Chrystusa, abyście stronili od
      każdego brata, który żyje nieporządnie, a nie według nauki, którą otrzymaliście
      od nas” (2 Tes 3,6 BW)
      „Bo gdy byliśmy u was, nakazaliśmy wam: Kto nie chce pracować, niechaj też nie
      je” (2 Tes 3,10 BW)
      „Tym też nakazujemy i napom
      • Gość: pr Re: Chrześcijaństwo BEZWYZNANIOWE????''''cd IP: 212.244.77.* 27.03.02, 09:53
        W pierwotnym Kościele podejmowano szereg decyzji, jakie często były wiążące dla
        wspólnoty:

        „Kiedy przechodzili przez miasta, nakazywali im przestrzegać postanowień
        powziętych w Jerozolimie przez Apostołów i starszych” (Dz 16,4 BT)
        „Wiecie przecież, jakie nakazy daliśmy wam przez Pana Jezusa” (1 Tes 4,2 BT)
        „Zachęcam was jedynie, bracia, abyście coraz bardziej się doskonalili i starali
        zachować spokój, spełniać własne obowiązki i pracować własnymi rękami, jak to
        wam nakazaliśmy” (1 Tes 4,11 BT)
        „Co do was, ufamy w Panu, że to, co nakazujemy, czynicie i będziecie czynić” (2
        Tes 3,4 BT)
        „Nakazujemy wam, bracia, w imieniu Pana Jezusa Chrystusa, abyście stronili od
        każdego brata, który żyje nieporządnie, a nie według nauki, którą otrzymaliście
        od nas” (2 Tes 3,6 BW)
        „Bo gdy byliśmy u was, nakazaliśmy wam: Kto nie chce pracować, niechaj też nie
        je” (2 Tes 3,10 BW)
        „Tym też nakazujemy i napominamy ich przez Pana Jezusa Chrystusa, aby w
        cichości pracowali i własny chleb jedli” (2 Tes 3,12 BW)
        „Mówiąc to, miałem na myśli, bracia, mnie samego i Apollosa, ze względu na was,
        abyście mogli zrozumieć, że nie wolno wykraczać ponad to, co zostało napisane,
        i niech nikt w swej pysze nie wynosi się nad drugiego” (1 Kor 4,6 BT)
        „A wyście wzbili się w pychę, zamiast się raczej zasmucić i wykluczyć spośród
        siebie tego, kto takiego uczynku się dopuścił” (1 Kor 5,2 BW, por. 3 J 10 w BT).
        Kościół więc od początku miał swych kierowników, przez których wyznaczał swym
        wiernym różne zadania do wykonania:

        „Wówczas postanowili apostołowie i starsi razem z całym zborem posłać do
        Antiochii wraz z Pawłem i Barnabą wybranych spośród siebie mężów: Judę, zwanego
        Barsabaszem, i Sylasa, zajmujących wśród braci przodujące stanowisko”… (Dz
        15,22 BW)
        „Postanowiliśmy jednomyślnie posłać do was wybranych mężów wraz z umiłowanymi
        naszymi Barnabą i Pawłem”… (Dz 15,25 BW)
        „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, by nie nakładać na was żadnego innego
        ciężaru oprócz następujących rzeczy niezbędnych”… (Dz 15,28 BW)
        „Wysłani przez Kościół szli przez Fenicję i Samarię, sprawiając wielką radość
        braciom opowiadaniem o nawróceniu pogan” (Dz 15,3 BT)
        „Co więcej, przez same Kościoły został on ustanowiony towarzyszem naszej
        podróży w tym dziele, około którego się trudzimy ku chwale samego Pana i ku
        zaspokojeniu naszego pragnienia”… (2 Kor 8,19 BT)
        „Jeśli chodzi o zbiórkę, która się odbywa na rzecz świętych, zróbcie tak, jak
        poleciłem Kościołom Galacji” (1 Kor 16,1 BT).
        Ranga oświadczenia Kościoła i jego przywódców od początku miała wyższość nad
        osobistym mniemaniem poszczególnego chrześcijanina:

        „Może ktoś uważa za właściwe spierać się nadal, my jednak nie jesteśmy takiego
        zdania; ani my, ani Kościoły Boże. Udzielając tych pouczeń, nie pochwalam was i
        za to, że schodzicie się razem nie na lepsze, ale ku gorszemu” (1 Kor 11,16-17
        BT)
        „To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla
        prywatnego wyjaśnienia” (2 P 1,20 BT)
        „Biskup bowiem winien być […] przestrzegającym niezawodnej wykładni nauki, aby
        przekazując zdrową naukę, mógł udzielać upomnień i przekonywać opornych” (Tt
        1,7-9 BT).
        Jak widać z tego tekstu, biskup był tym, który przestrzegał wykładni i miał
        pilnować, aby nie było dowolności interpretacji. Widać więc, że NT od początku
        nie uznaje zasady dowolnej interpretacji nauki apostolskiej, jak to się tylko
        komu spodoba.

        Autorzy natchnieni Nowego Testamentu zlecają też innym kierowniczą rolę
        względem innych chrześcijan, np. Paweł Tymoteuszowi:

        „Jak prosiłem cię, byś pozostał w Efezie, kiedy wybierałem się do Macedonii,
        [tak proszę teraz], abyś nakazał niektórym zaprzestać głoszenia niewłaściwej
        nauki”… (1 Tm 1,3 BT)
        „To nakazuj i tego nauczaj! Niechaj nikt nie lekceważy twego młodego wieku,
        lecz wzorem bądź dla wiernych w mowie, w obejściu, w miłości, w wierze, w
        czystości!” (1 Tm 4,11-12 BT)
        „I to nakazuj, ażeby były nienaganne” (1 Tm 5,7 BT)
        „Bogaczom tego świata nakazuj, ażeby się nie wynosili i nie pokładali nadziei w
        niepewnym bogactwie, lecz w Bogu, który nam ku używaniu wszystkiego obficie
        udziela” (1 Tm 6,17 BW).
        Te cztery ostatnie fragmenty pokazują, że kierownictwo w pierwotnym Kościele
        było nie tylko przywilejem, jaki mieli autorzy tekstów natchnionych pisanych do
        wspólnot, ale i inni go posiadali. Również Didache zleca innym funkcje
        kierownicze nad wspólnotą (np. VII, 4, cytat podaję niżej).

        Kościół wyznaczał, kto ma rządzić nad wiernymi i krytykował tych, którzy robili
        to samowolnie:

        „Napisałem do zboru krótki list, lecz Diotrefes, który lubi odgrywać wśród nich
        kierowniczą rolę, nie uznaje nas” (3 J 9 BW).
        Kościół od początku wyznaczał przez swych kierowników zadania do wykonania i
        weryfikował dary duchowe:

        „Pozostawiłem cię na Krecie w tym celu, abyś uporządkował to, co pozostało do
        zrobienia, i ustanowił po miastach starszych, jak ci nakazałem”… (Tt 1,5 BW)
        „Celem zaś nakazu jest miłość, płynąca z czystego serca, dobrego sumienia i
        wiary nieobłudnej” (1 Tm 1,5 BT)
        „Ten nakaz daję ci, synu Tymoteuszu, abyś według dawnych głoszonych o tobie
        przepowiedni staczał zgodnie z nimi dobry bój” (1 Tm 1,18 BW)
        „Bogaczom tego świata nakazuj, ażeby się nie wynosili i nie pokładali nadziei w
        niepewnym bogactwie, lecz w Bogu, który nam ku używaniu wszystkiego obficie
        udziela” (1 Tym 6,17 BW)
        „Nakazuję ci przed obliczem Boga, który wszystko ożywia, przed obliczem
        Chrystusa Jezusa, który przed Poncjuszem Piłatem złożył dobre wyznanie”… (1 Tm
        6,13 BW)
        „Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu, który został ci dany za sprawą proroctwa i
        przez nałożenie rąk kolegium prezbiterów” (1 Tm 4,14 BT)
        „Kiedy Szymon ujrzał, że Apostołowie przez nakładanie rąk udzielali Ducha
        Świętego, przyniósł im pieniądze” (Dz 8,18 BT).
        Kościół już od początku czuł się zobowiązany do udzielania napomnień swym
        wiernym:

        „Trwających w grzechu upominaj w obecności wszystkich, żeby także i pozostali
        przejmowali się lękiem” (1 Tm 5,20 BT).
        Przy okazji tego tekstu znów widzimy nie tylko idee poddania się kierownikowi
        wspólnoty ale i aluzje do istnienia samej wspólnoty, wobec której chrześcijanin
        jest upomniany.

        Nowy Testament nie potwierdza więc od początku idei ani możliwości trwania
        chrześcijanina w oderwaniu od chrześcijańskiej wspólnoty. Nie sprzyja też w
        żadnym wypadku idei nieposłuszeństwa kierowniczym składnikom Kościoła. Te jak
        najbardziej widoczne w Nowym Testamencie cechy pierwotnego Kościoła znalazły
        kontynuację w późniejszych etapach jego rozwoju. Przyjrzymy się teraz
        starożytnym tekstom pozostawionym nam przez chrześcijan, którzy osobiście znali
        żyjących uczniów samych apostołów, więc teksty jakie nam pozostawili, są
        zapisem najczystszej apostolskiej nauki, jakiej sami byli świadkami. Do takich
        można z pewnością zaliczyć Klemensa Rzymskiego piszącego do Koryntu już bardzo
        wcześnie, bo około roku 90, a także Ignacego Antiocheńskiego, który w roku 107
        napisał kilka listów. Przyjrzymy się również dziełku wczesnochrześcijańskiemu
        Didache, jakie powstało około roku 100, a także homilii przypisywanej niegdyś
        Klemensowi, napisanej na początku II wieku. Starożytność tych tekstów,
        powstałych w czasie równoległym do okresu powstawania Nowego Testamentu,
        przekonuje nas o istnieniu zachowanej w nich bezcennej i czystej tradycji
        apostolskiej, jakiej są one niewątpliwymi skarbcami. Ograniczam się tylko do
        podania tekstów powstałych pod koniec I wieku i na początku II wieku, b
        • Gość: pr Re: Chrześcijaństwo BEZWYZNANIOWE????''''cd2 IP: 212.244.77.* 27.03.02, 09:54
          Ograniczam się tylko do podania tekstów powstałych pod koniec I wieku i na
          początku II wieku, bowiem teksty późniejsze mogłyby być uznane jako nie będące
          już bezpośrednim echem apostolskiej nauki głoszonej przez naocznych świadków
          apostołów. Te teksty, jakie podaję niżej, są natomiast wystarczająco wczesne,
          aby można było uznać, że są one bezpośrednim zapisem oryginalnej apostolskiej
          nauki, która w momencie ich powstawania wciąż była jeszcze głoszona przez
          naocznych świadków życia apostołów.

          Chrześcijanie gromadzili się wspólnie:

    • Gość: pr Re: Przepraszam,już objaśniam IP: 212.244.77.* 27.03.02, 09:59
      Trochę namieszałem z kopiowaniem,więc pozwole sobie podać "szyfr" do czytania:
      -"Chrzescijaństwo bezwyznaniowe"????
      -"Ch.b"????''''
      -"Ch.b"????''''cd
      -"Ch.b"????''''cd2
      -"Ch.b"?cd
      -"Ch.b"?cd2
      -"Ch.b"?cd3
      Przepraszam za usterki.Pozdrawiam.
      • Gość: Nefilim Re: Przepraszam,już objaśniam IP: 212.244.180.* 27.03.02, 10:42
        Te cytaty sa pisane przez ludzi,ktorzy byli zainteresowani tym,by owieczki zyly
        razem we wspolnocie,stad te nawolywania. To nic nie znaczy,podobnie jak wolanie
        o wspolnote z UE nie swiadczy jeszcze ze wszystkie panstwa do niej naleza oraz
        ze tym,ktore do niej nie naleza powodzi sie gorzej.
        Zapomniales dodac o czyms , co bardziej przypomina tzw. pierwotne
        chrzescijanstwo czyli gnostycyzm , ktory w tamtych czasach byl dosc czesta
        forma "wyznania". O nich ojcowie kosciola nie pisza zbyt cieplo,gdyz byl on
        uwazany za herezje,z ktora walczyc trzeba. A dlaczego ? Bo oznaczal on odplyw
        wiernych ktorymi mozna by rzadzic. Samozbawienie bez kosciola ? Poznawanie
        wlasnej glebi przez medytacje ? Wiec po co kosciol ? Takie rozumowanie bylo
        grozne dla samych zainteresowanych hierarchow koscielnych,wiec szukali
        wszelkich sposobow walki o "rzad dusz". Co jak wiadomo oplaca sie zawsze.
        Wystarczy zastanowic sie gdzie bylo najwieksze bogactwo od czasow
        starozytnych ? Rzym a potem watykan. Konstantynopol zlupily "wyprawy do ziemi
        swietej" pod auspicjami papiestwa i swiata katolickiego. W NT mowi sie troche o
        wspolnocie,ale na zasadzie ze latwiej jest pewne postawy utrzymac i utrwalic
        zyjac we wspolnocie a nie ze jest ona KONIECZNOSCIA do zbawienia. Kosciol
        dokonal tylu przeinaczej i reinterpretacji tzw. "pisma swietego" pod swa chciwa
        modle,ze tylko czlowiek z klapkami na oczach i mentalny impotent moze wierzyc w
        cale te pseudodowody katolickie. Mozna by zaczac w ogole od ustalenia scislego
        kanonu,ktore to juz zostalo skazone pewna wizja swiata i wiary,co wyrabia
        falszywy poglad,iz inne wizje byly nieobecne badz marginalne. Wiele z pism z
        tamtego okresu zostalo zniszczonych badz zafalszowanych i do dzis nie
        mielibysmy ich pelniejszego obrazu,gdyby nie przypadkowo odkryta
        tzw. "biblioteka z nag hammadi". Jezus nie byl z nazaretu,tylko byl
        nazarejczykiem , czlonkiem zydowskiej sekty o wojowniczym nastawieniu wzgledem
        rzymian. Jezus Nazarejczyk przetlumaczono jako Jezus z Nazaretu,co juz
        zmienialo ideologiczna barwe postaci. Takich perelek jest mnostwo a ze
        aramejski jest rownie enigmatycznym jezykiem jak hebrajski to latwo o
        jakiekolwiek przemianowania,pod pozorem odmiennosci interpretacji. Dobra
        przeslanka,ukazujaca prawdziwe,tyranskie oblicze kosciola,moze byc przyjety
        niedawno dogmat o nieomylnosci papieza ! Ja wiem jak mozna go
        sobie "wydedukowac" , ale kazdy majacy troche oleju w glowie wie,ze tak samo
        mozna sobie zalozyc dogmat "o nieomylnosci czlowieka" czy "o koniecznosci
        istnienia doskonalych boskich jednorozcow" . Nadmierna mnogosc falszywych
        wnioskow,czyni taka linie rozumowania nieskuteczna i zupelnie nieprzekonywujaca.
        • Gość: pr Re: Przepraszam,już objaśniam IP: 212.244.77.* 27.03.02, 10:55
          Gość portalu: Nefilim napisał(a):

          tzw. pierwotne
          > chrzescijanstwo czyli gnostycyzm , ktory w tamtych czasach byl dosc czesta
          > forma "wyznania".

          Pierwotne chrześcijaństwo to to samo co gnoza???
          Poza tym przeczytaj cytaty biblijne z części "Ch.b."????''''.
          No chyba ,że nie wierzysz w Słowo Boże w Biblii.Ale to już inna
          historia..historia samousprawiedliwiania się.
          • Gość: Nefilim Re: Przepraszam,już objaśniam IP: 212.244.180.* 27.03.02, 13:28
            Gość portalu: pr napisał(a):

            > Gość portalu: Nefilim napisał(a):
            >
            > tzw. pierwotne
            > > chrzescijanstwo czyli gnostycyzm , ktory w tamtych czasach byl dosc czesta
            >
            > > forma "wyznania".
            >
            > Pierwotne chrześcijaństwo to to samo co gnoza???
            > Poza tym przeczytaj cytaty biblijne z części "Ch.b."????''''.
            > No chyba ,że nie wierzysz w Słowo Boże w Biblii.Ale to już inna
            > historia..historia samousprawiedliwiania się.

            Biblie tworzyli ludzie,ktorzy chcieli rozpowszechnic jakies swoje widzenie
            moralnosci i swiata. Propaganda to nie wymysl komunistow,ona pod roznymi maskami
            funkcjonowala od najdawniejszych czasow.
            Pierwotne chrzescijanstwo to nie gnoza,ale gnoza byla blizsza idei tzw.
            pierwotnego chrzescijanstwa ale nie tego walczacego. Poza tym,co wlasciwie
            rozumiesz pod tym pojeciem ? Pierwsi chrzescijanie to byli raczej antyrzymianie
            niz zwolennicy humanitarnych ideii. Ci nastawieni do swiata bardziej
            refleksyjnie,podchodzili bardziej pod cos,co dzis nazywamy gnostycyzmem . Jezus
            byl rewolucjonista,przyniosl miecz a nie pokuj. Pozniej ugladzili mocno jego
            postac do roli jakiegos zeslanego przez boga humanitarnego
            przywodcy,pomazanca,ktorym notabene byl kazdy wiekszy decydent w tamtym rejonie.
            Bo aby ukonstytuowac jego wladze,namaszczali go olejkami. Nie jest biblia
            natchnionym pismem. Nie ma w niej niczego,czego nie wymysliby czlowiek .
            Falszerstwa tez sie zdarzaly. Jak z liczby mnogiej elohim zrobiono Pana ? A
            co "mowili" apostolowie o kwesti celibatu ?? Kim byla maria magdalena i dlaczego
            jezus darzyl ja takimi wzgledami,jak zadnego ucznia ?
      • Gość: Nefilim Re: Przepraszam,już objaśniam IP: 212.244.180.* 27.03.02, 13:01
        Te cytaty sa pisane przez ludzi,ktorzy byli zainteresowani tym,by owieczki zyly
        razem we wspolnocie,stad te nawolywania. To nic nie znaczy,podobnie jak wolanie
        o wspolnote z UE nie swiadczy jeszcze ze wszystkie panstwa do niej naleza oraz
        ze tym,ktore do niej nie naleza powodzi sie gorzej.
        Zapomniales dodac o czyms , co bardziej przypomina tzw. pierwotne
        chrzescijanstwo czyli gnostycyzm , ktory w tamtych czasach byl dosc czesta
        forma "wyznania". O nich ojcowie kosciola nie pisza zbyt cieplo,gdyz byl on
        uwazany za herezje,z ktora walczyc trzeba. A dlaczego ? Bo oznaczal on odplyw
        wiernych ktorymi mozna by rzadzic. Samozbawienie bez kosciola ? Poznawanie
        wlasnej glebi przez medytacje ? Wiec po co kosciol ? Takie rozumowanie bylo
        grozne dla samych zainteresowanych hierarchow koscielnych,wiec szukali
        wszelkich sposobow walki o "rzad dusz". Co jak wiadomo oplaca sie zawsze.
        Wystarczy zastanowic sie gdzie bylo najwieksze bogactwo od czasow
        starozytnych ? Rzym a potem watykan. Konstantynopol zlupily "wyprawy do ziemi
        swietej" pod auspicjami papiestwa i swiata katolickiego. W NT mowi sie troche o
        wspolnocie,ale na zasadzie ze latwiej jest pewne postawy utrzymac i utrwalic
        zyjac we wspolnocie a nie ze jest ona KONIECZNOSCIA do zbawienia. Kosciol
        dokonal tylu przeinaczej i reinterpretacji tzw. "pisma swietego" pod swa chciwa
        modle,ze tylko czlowiek z klapkami na oczach i mentalny impotent moze wierzyc w
        cale te pseudodowody katolickie. Mozna by zaczac w ogole od ustalenia scislego
        kanonu,ktore to juz zostalo skazone pewna wizja swiata i wiary,co wyrabia
        falszywy poglad,iz inne wizje byly nieobecne badz marginalne. Wiele z pism z
        tamtego okresu zostalo zniszczonych badz zafalszowanych i do dzis nie
        mielibysmy ich pelniejszego obrazu,gdyby nie przypadkowo odkryta
        tzw. "biblioteka z nag hammadi". Jezus nie byl z nazaretu,tylko byl
        nazarejczykiem , czlonkiem zydowskiej sekty o wojowniczym nastawieniu wzgledem
        rzymian. Jezus Nazarejczyk przetlumaczono jako Jezus z Nazaretu,co juz
        zmienialo ideologiczna barwe postaci. Takich perelek jest mnostwo a ze
        aramejski jest rownie enigmatycznym jezykiem jak hebrajski to latwo o
        jakiekolwiek przemianowania,pod pozorem odmiennosci interpretacji. Dobra
        przeslanka,ukazujaca prawdziwe,tyranskie oblicze kosciola,moze byc przyjety
        niedawno dogmat o nieomylnosci papieza ! Ja wiem jak mozna go
        sobie "wydedukowac" , ale kazdy majacy troche oleju w glowie wie,ze tak samo
        mozna sobie zalozyc dogmat "o nieomylnosci czlowieka" czy "o koniecznosci
        istnienia doskonalych boskich jednorozcow" . Nadmierna mnogosc falszywych
        wnioskow,czyni taka linie rozumowania nieskuteczna i zupelnie nieprzekonywujaca.
    • d_nutka Re: Chrześcijaństwo BEZWYZNANIOWE???? 27.03.02, 11:19
      A może tak podyskutować przy okazji o chrześcijanstwie niewierzących?
      Co wy na to?
      Ja jestem ciekawa wypowiedzi "bezwyznaniowych chrześcijan"
      pzdr. d_nutka
      • Gość: anomen Re: Chrześcijaństwo BEZWYZNANIOWE???? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 15:14
        nie jestem bezwyznaniowy, ale ponieważ zdarzyło mi się głosić na ulicy z
        zainteresowaniem przeczytałem ten artykuł (mniej więcej, bo trochę się
        zaplatałem)
        Oto uwagi:

        1) sugestia, że sola scriptura prowadzi do chrzescijaństwa bezwyznaiowego jest
        fałszywa. Czy: w ogóle, do chrześcijanstwa bez instytucji.
        Zrozumiała jest dla mnie niechęć wielu osób wobec przerostu instytucji
        kościelnej. Rzeczywiście, gdyby nie była tak rozbudowana, nie byłoby tej
        dziwnej zależności między poszczególnymi szczebelkami hierarchii, której smutne
        skutki dziś obserwujemy.
        Protestanci SĄ wyznaniami i MAJĄ, jakkolwiek prostą, ale jednak instytucjonalną
        strukturę. A przeciez sola scriptura to ich przede wszystkim zasada.

        2) Bezpodstawnie autor zaczął utożsamiać zwierzchników, o których mówią zarówno
        Klemens jak i autorzy NT, z kapłanami. Kapłaństwa w pierwotnym chrześcijanstwie
        NIE MA. Kiedy popatrzymy na cechy zwierzchników, to widzimy 2 zasadnicze
        kryteria: dojrzałośc życiowa (m.in. być dobrym ojcem i mężem - Tyt 1) i
        znajomość Pism - aby móc uczyć i chronić przed herezjami. Tak więc
        zwierzchnictwo w kościele jest oddolne - to zbór rozpoznaje pewne dary, na
        podstawie biblijnych kryteriów, a reszta zwierzchników owo rozpoznanie uznaje
        (Tytus na Krecie - Tyt 1).
        3) Dalej, wspólnota może być kościołem bez starszych, choć starsi niewątpliwie
        są pożyteczni (Tyt 1:5)

        dalsza częśc artykułu to dyskusja nad natura wiary. To zbyt szeroki temat, by
        wnikać głęboko - faktem jest, że Paweł w Efezjan 2:8-10 postrzega uczynki jako
        efekt wiary, a więc samo nawoływanie do wiary (która z zasady objawi się
        uczynkami, pobożnością) na pewno ma sens.

        to tyle. pozdrawiam

        a.

    • Gość: Jerzy Zapomniałeś ważne teksty biblijne: IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 23:47
      Szanowny pr,

      Anomen już zwrócił ci uwagę na zasadniczy błąd rzeczowy, jaki jest popełniony w
      cytowanym prze ciebie tekście. Często używasz określenia ‘kapłani”.
      W pierwotnym chrześcijaństwie nie było kapłaństwa, nie było ofiary mszalnej. To
      wytwór dużo późniejszego okresu.

      Druga sprawa, jaka mi się rzuca w oczy, to manipulacja tekstami, wzywającymi
      wiernych do podporządkowania się biskupom i kapłanom. Wątpię, aby teksty
      oryginalne zawierały określenia ‘kapłani.’ Nie chce mi się już dzisiaj tego
      sprawdzać.

      Nie zauważyłem, abyś przytoczył bardzo ważny tekst z 1 Piotra:
      5,1 Starszych więc wśród was napominam, jako również starszy i świadek
      cierpień Chrystusowych oraz współuczestnik chwały, która ma się objawić:
      5,2 PAŚCIE TRZODĘ BOŻĄ, KTÓRA JEST MIĘDZY WAMI, NIE Z PRZYMUSU, LECZ
      OCHOTNIE, PO BOŻEMU, NIE DLA BRZYDKIEGO ZYSKU, LECZ Z ODDANIEM,
      5,3 NIE JAKO PANUJĄCY NAD TYMI, KTÓRZY SĄ WAM PORUCZENI, LECZ JAKO WZÓR
      DLA TRZODY.
      5,4 A gdy się objawi Arcypasterz, otrzymacie niezwiędłą koronę chwały.

      Piotr pisze jaki ma być stosunek starszych zboru (sam się uważał za starszego
      zboru) do osób, które mieli prowadzić w wierze.
      1. Bez przymusu, ochotnie
      2. nie dla brzydkiego zysku, czyli nie dla korzyści materialnych
      3. nie jako panujący nad ludźmi

      Jerzy

      • Gość: Jerzy Przyciąłęś ważne teksty biblijne: IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 23:48
        Cytujesz Piotra:
        „To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma
        nie jest dla
        prywatnego wyjaśnienia” (2 P 1,20 BT)

        A następnie, przycinasz bardzo ważny tekst apostoła Pawła z listu do Tytusa:

        „Biskup bowiem winien być […] przestrzegającym niezawodnej wykładni nauki, aby
        przekazując zdrową naukę, mógł udzielać upomnień i przekonywać
        opornych” (Tt
        1,7-9 BT).

        Opatrując go komentarzem:

        Jak widać z tego tekstu, biskup był tym, który przestrzegał
        wykładni i miał
        pilnować, aby nie było dowolności interpretacji. Widać więc, że
        NT od początku
        nie uznaje zasady dowolnej interpretacji nauki apostolskiej, jak
        to się tylko
        komu spodoba.

        Cały tekst z Tytusa wygląda następująco:

        1,5 Pozostawiłem cię na Krecie w tym celu, abyś uporządkował to, co
        pozostało do zrobienia, i ustanowił po miastach starszych, jak ci nakazałem,
        1,6 takich, którzy są nienaganni, są mężami jednej żony, którzy mają
        dzieci wierzące, które nie stoją pod zarzutem rozpusty albo krnąbrności.
        1,7 Biskup bowiem jako włodarz Boży, powinien być nienaganny, nie
        samowolny, nieskory do gniewu, nie oddający się pijaństwu, nie porywczy, nie
        chciwy brudnego zysku,
        1,8 ale gościnny, zamiłowany w tym, co dobre, roztropny, sprawiedliwy,
        pobożny, wstrzemięźliwy,
        1,9 trzymający się prawowiernej nauki, aby mógł zarówno udzielać napomnień
        w słowach zdrowej nauki, jak też dawać odpór tym, którzy jej się
        przeciwstawiają.

        Jak widzisz, Paweł używa terminu ‘starszy’ wymiennie z określeniem ‘biskup’,
        który ma być między innymi ‘mężem jednej żony.”

        Jerzy
        • Gość: Jerzy Czy biskupi katoliccy spełniaja kryteria biblijne? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 23:49
          Jaki ma być biskup:
          Nie zauważyłeś w tekście Biblii paralelnego fragmentu z 1 listu Pawła do
          Tymoteusza, gdzie Paweł podaje kwalifikacje na biskupa:

          1 Tymoteusz
          3,1 Prawdziwa to mowa: Kto o biskupstwo się ubiega, pięknej pracy pragnie.
          3,2 Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, umiarkowany,
          przyzwoity, gościnny, dobry nauczyciel,
          3,3 nie oddający się pijaństwu, nie zadzierzysty, lecz łagodny, nie
          swarliwy, nie chciwy na grosz,
          3,4 który by własnym domem dobrze zarządzał, dzieci trzymał w
          posłuszeństwie i wszelkiej uczciwości,
          3,5 bo jeżeli ktoś nie potrafi własnym domem zarządzać, jakże będzie mógł
          mieć na pieczy Kościół Boży?
          3,6 Nie może to być dopiero co nawrócony, gdyż mógłby wzbić się w pychę i
          popaść w potępienie diabelskie.
          3,7 A powinien też cieszyć się dobrym imieniem u tych, którzy do nas nie
          należą, aby nie narazić się na zarzuty i nie popaść w sidła diabelskie.

          I tutaj pojawia się problem:
          Komentując przycięty tekst z Tytusa, pisałeś:
          „Jak widać z tego tekstu, biskup był tym, który przestrzegał
          wykładni i miał
          pilnować, aby nie było dowolności interpretacji. Widać więc, że
          NT od początku
          nie uznaje zasady dowolnej interpretacji nauki apostolskiej, jak
          to się tylko
          komu spodoba.”

          Według tekstów Pawła, zawartych w Biblii, biskup ma być żonaty i umieć
          zarządzać własnym domem. Kiedy ostatni raz w KK był biskup, który spełniał te
          kryteria?
          Czy biskupi nie znają tych kryteriów?
          Jeśli ich nie znają, to znaczy, że są ignorantami w podstawowych sprawach
          wiary i można ich ignorować.
          Jeśli je znają, a ich nie przestrzegają, to znaczy, że nie traktują nauki
          apostolskiej na poważnie. Dlatego też można ich ignorować, bo nie mają nic do
          powiedzenia w Kościele Bożym.

          Z poważaniem,
          Jerzy
          • Gość: Jerzy Kto jest kapłanem na wieki? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.02, 12:58
            Z okazji święta ustanowienia Wieczerzy Pańskiej jako pamiątki ofiary Jezusa na
            krzyżu, warto się zastanowić nad jej konsekwencjami.

            Ofiara Chrystusa była doskonałym wypełnieniem ofiar starotestamanentowych, tym
            samym likwidowała system ofiarny Starego Testamentu.
            Ofiary starotestamentowe mogły być składane jedynie przez kapłanów.
            Ofiara Jezusa zlikwidowała system kapłański Starego Testamentu. Dotychczasowa
            służba kapłąnów stała sie bezużyteczna.

            Należy tutaj wyjaśnić, że rolą kapłana było składanie ofiar przebłagalnych w
            intencji ludzi i wstawianie się za nimi u Boga.

            Biblia mówi, że Jezus, stał się kapłanem na zawsze!

            Hebr
            7,17 Bo świadectwo opiewa: Tyś kapłanem na wieki według porządku Melchisedeka.
            7,18 A przeto poprzednie przykazanie zostaje usunięte z powodu jego słabości
            i nieużyteczności,
            7,19 gdyż zakon nie przywiódł niczego do doskonałości, z drugiej zaś strony
            wzbudzona zostaje lepsza nadzieja, przez którą zbliżamy się do Boga.
            7,20 A stało się to nie bez złożenia przysięgi. Tamci bowiem zostali
            kapłanami bez przysięgi,
            7,21 natomiast Ten został nim na podstawie przysięgi tego, który do niego
            mówi: Przysiągł Pan i nie pożałuje, Tyś kapłanem na wieki.
            7,22 O ileż lepszego przymierza stał się Jezus poręczycielem!
            7,23 Tamtych kapłanów było więcej, gdyż śmierć nie pozwalała im pozostawać w
            urzędzie;
            7,24 ale Ten sprawuje kapłaństwo nieprzechodnie, ponieważ trwa na wieki.
            7,25 Dlatego też może zbawić na zawsze tych, którzy przez niego przystępują
            do Boga, bo żyje zawsze, aby się wstawiać za nimi.
            7,26 Takiego to przystało nam mieć arcykapłana, świętego, niewinnego,
            nieskalanego, odłączonego od grzeszników i wywyższonego nad niebiosa;
            7,27 który nie musi codziennie, jak inni arcykapłani, składać ofiar najpierw
            za własne grzechy, następnie za grzechy ludu; uczynił to bowiem raz na zawsze,
            gdy ofiarował samego siebie.
            7,28 Albowiem zakon ustanawia arcykapłanami ludzi, którzy podlegają
            słabościom, lecz słowo przysięgi, która przyszła później niż zakon, ustanowiło
            Syna doskonałego na wieki.


            Wielki czwartek był zapowiedzią ofiary, którą miał Pan Jezus złożyć za nasze
            grzechy.
            Jego ofiara została złożona raz na zawsze.
            Jezus stał sie kapłanem na wieki!
            Zlikwidował stary system ofiarny i kapłański, aby stać sie jedynym kapłanem na
            wieki!

            Jerzy
            • Gość: Jerzy Co to jest kapłaństwo powszechne IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.02, 12:59

              Nowy Testament mówi jednak o 'powszechnym kapłaństwie' wierzących.
              Ich rola jednak nie polega na składaniu ofiar za swoje czy czyjeś grzechy, ale
              na wychwalaniu charakteru i działania Boga:

              1 Piotra 2,1 Odrzuciwszy więc wszelką złość i wszelką zdradę, i obłudę, i
              zazdrość, i wszelką obmowę
              2,2 jako nowonarodzone niemowlęta, zapragnijcie nie sfałszowanego
              duchowego mleka, abyście przez nie wzrastali ku zbawieniu,
              2,3 gdyżeście zakosztowali, iż dobrotliwy jest Pan.
              2,4 Przystąpcie do niego, do kamienia żywego, przez ludzi wprawdzie
              odrzuconego, lecz przez Boga wybranego jako kosztowny.
              2,5 I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy, w kapłaństwo
              święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa.
              2,6 Dlatego to powiedziane jest w Piśmie: Oto kładę na Syjonie kamień
              węgielny, wybrany, kosztowny, A kto weń wierzy, nie zawiedzie się.
              2,7 Dla was, którzy wierzycie, jest on rzeczą cenną; dla niewierzących zaś
              kamień ten, którym wzgardzili budowniczowie, pozostał kamieniem węgielnym,
              2,8 ale też kamieniem, o który się potkną, i skałą zgorszenia; ci, którzy
              nie wierzą Słowu, potykają się oń, na co zresztą są przeznaczeni.
              2,9 Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem
              świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z
              ciemności do cudownej swojej światłości;
              2,10 wy, którzy niegdyś byliście nie ludem, teraz jesteście ludem Bożym,
              dla was niegdyś nie było zmiłowania, ale teraz zmiłowania dostąpiliście.
              2,11 Umiłowani, napominam was, abyście jako pielgrzymi i wychodźcy
              wstrzymywali się od cielesnych pożądliwości, które walczą przeciwko duszy;
              2,12 prowadźcie wśród pogan życie nienaganne, aby ci, którzy was obmawiają
              jako złoczyńców, przypatrując się bliżej dobrym uczynkom, wysławiali Boga w
              dzień nawiedzenia.
    • Gość: Palme TORTAMI i POMIDORAMI w BIALEGO KNURA ! ...... IP: 172.16.1.* 28.03.02, 13:10
      ......czyli JP2. NIE MA ZGODY NA
      KAPLANOW ,bo przeciez trzeba bic tych chamow ! Chrystianstwo to Utopia ! Nie
      ma takich ludzi co by to stosowali. Nawet Jezus
      sie wkurwial i kijem Zydow bil...
      • Gość: Jerzy Do Palme: proszę, uszanuj starca IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.02, 21:06
        Szanowny Palme,
        Z mojego pisania możesz poznać, że nie jestem zwolennikiem nauki promowanej
        przez papieża. To że sie z kimś nie zgadzam, nie znaczy, że mam akceptować
        twoje podłe zachowanie względem człowieka, któremu już niewiele życia zostało.

        Obserwuję pewną perawidłowość: nie pierwszy raz wchodzisz ze swoimi
        wulgaryzmami zaraz po moich postach, a twoje wulgaryzmy są zbyt jaskrawe.
        Pełnisz rolę 'złego wujka', który ma za zadanie spaskudzić każdy wątek nie po
        myśli papieskiej?

        Jerzy
        • Gość: Palme do Jerzego : czlowieka wysoce nie- moralnego IP: 172.16.1.* 28.03.02, 21:15
          Bedac w Niemczech widzialem w Kosciolach Luteranskich obrazy przedstawiajace
          diabla ,ktory sra papiezemmm....dokladnie z tylka wychodzila mu juz glowa
          papieza......Skoro nawet twoi ziomkowie duchowi -Lutry nie uszanowali Papow to
          dlaczego Ja materialista i ateista mialbym szanowac JP2 ? Poczytaj jak Luter
          przeklinal papiezy.......i obejrzyj sobie te obrazki z kosciolow Ewangelicko-
          Reformowanych w Raichu......
          • Gość: Jerzy Re: do Palme, czlowieka wysoce moralnego IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.02, 13:31
            Szanowny Palme,
            Obrazy, które opisujesz, są wytworem twojej chorej i zdemonizowanej wyobraźni.
            Należą do tej samej kategorii ‘osiągnięć’ myśli antychrześcijańskiej, co
            poglądy o obrazach Maryji zakopanych pod progami kościołów protestankich.
            Retorykę antypapieską Lutra znam – trudno mi w niej doczytać się ‘przeklinania’
            papieży.
            Możesz podać przykład czegoś, co nazywasz ‘przeklinaniem papieży’?
            Jerzy
            • Gość: ania Re: do Jerzego IP: *.upc.chello.be 02.04.02, 13:39
              Palme jest chyba dzis nieobecny ale poszukaj watku Piotr czyli pierwszy z
              apostolow to od Osy chyba specjalnie dla Ciebie.Pozdrawiam
              • Gość: Jerzy Re: do Ani IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.02, 13:45
                Gość portalu: ania napisał(a):

                > Palme jest chyba dzis nieobecny ale poszukaj watku Piotr czyli pierwszy z
                > apostolow to od Osy chyba specjalnie dla Ciebie.Pozdrawiam

                Dzięki, poszukam i pozdrawiam
                Jerzy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka