Dodaj do ulubionych

ZAPOMNIELISCIE O ANDRZEJU S.? - i oto chodziło

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 15:43
forum.fronda.pl/forum.php?akcja=pokaz&id=53354
Obserwuj wątek
    • Gość: włodek Re: ZAPOMNIELISCIE O ANDRZEJU S.? - i oto chodził IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 15:58
      "moderatorów" ? = wybiorczych cenzorów !!!
    • chilum Re: ZAPOMNIELISCIE O ANDRZEJU S.? - i oto chodził 08.08.04, 18:56
      Gość portalu: bronek napisał(a):

      > Czytaj szybko: ten post jest regularnie kasowany przez moderatorów tego forum!

      Ee,tam.
      Już minęło 4 h i nic.
      Nie przeceniasz wagi swoich "informacji"?
      Zaiste pomówienia,o tak.
      Cóż by innego.
      Być nie moze,zeby Nasi Pasterze coś takiego,nie..

      --

      " Talk is cheap"
      • Gość: hehe link IP: *.multicon.pl 08.08.04, 19:03
        gdansk.naszemiasto.pl/forum/wiadomosci/49739_180339.html?ses_nm=47845c1db0050e13820d90b64d7a9832
        • Gość: włodek Re: link IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 20:58
          Lecz sie kretynie ubecki!
          • Gość: uahaha Re: link IP: *.multicon.pl 08.08.04, 21:16
            uspokujsja basia-kasia kochana :)
    • nowy.oszolom.z.r.maryja Re: ZAPOMNIELISCIE O ANDRZEJU S.? - i oto chodził 08.08.04, 21:19
      zdążyłem przeczytać przekazujcie sobie to mailami! nie dajmy się politycznie
      poprawnej cenzurze i cenzorom z Czerskiej!!
    • Gość: ZENON [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 21:26
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: ZENON [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 21:32
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: kataryna Re: ZAPOMNIELISCIE O ANDRZEJU S.? - i oto chodził IP: *.devs.futuro.pl 08.08.04, 22:08
      Nie popadajmy w paranoję. Nie sądzę, żeby był jakikolwiek związek między dwiema
      sprawami, chociaż oczywiście Jankowski dał Samsonowi kilkanaście dni spokoju.
      Ale o Samsonie nikt nie zapomina, teraz przesłuchiwane są dzieci ale nie
      wiadomo czy te przesłuchania na coś się zdadzą bo to dzieci autystyczne. A
      niektórzy, ci najwierniejsi, koledzy Samsona kontynuują swoją kampanię
      wmawiania, że Samson wynalazł i w tajemnicy przed światem praktykował
      supernowoczesne metody wyprowadzania z autyzmu poprzez seks. Żenada. Mam
      nadzieję, że nikt tego nie kupi.

      A tak trochę z innej beczki, nie wiem co jest z tymi Samsonami, jego była żona
      też wsadziła do swojej książki ("Pułapka na motyla") wątki pedofilskie (z
      siódmoklasistką i księdzem w roli głównej), muszę powiedzieć wyjątkowo
      obrzydliwie i bardzo dosłownie opisane.
      • nowy.oszolom.z.r.maryja Re: ZAPOMNIELISCIE O ANDRZEJU S.? - i oto chodził 08.08.04, 22:17
        nie rozumiesz kobieto ze Samson to był ich czlowieik? ich tzn lewaków liberalów
        był autorytetem wykreowanym przez lewackie media... by odrócić uwagę od niego
        uwagę wymyśliliście kontrakcję! tak jak w jednym filmie w którym to przyłapany
        na romansie prez USA by odwrócić uwagę od swej afery wszzcyna wojnę z wrogim
        krajem..
        • kataryna.kataryna Re: ZAPOMNIELISCIE O ANDRZEJU S.? - i oto chodził 08.08.04, 22:28
          nowy.oszolom.z.r.maryja napisał:

          > nie rozumiesz kobieto ze Samson to był ich czlowieik? ich tzn lewaków
          liberalów
          >
          > był autorytetem wykreowanym przez lewackie media...


          Po co w ogóle łaczyć te dwie sprawy? Jakoś nikt nie mówił, że sprawa Samsona
          była zemstą katolików za sprawę księdza z Tylawy. Bez przesady. Winnym afery
          Jankowskiego jest Jankowski. Mógł się zachowywać tak, żeby nikt nie mógł mu nic
          zarzucić a nie teraz krzyczeć o ataku judeolewicy na kościół.



          by odrócić uwagę od niego
          > uwagę wymyśliliście kontrakcję!



          Znaczy kto wymyślił? Ja?



          • Gość: jan Re: ZAPOMNIELISCIE O ANDRZEJU S.? - i oto chodził IP: *.multicon.pl 08.08.04, 22:36
            Ze zdziwieniem pewnym muszę powiedzieć że popieram twoją wypowiedż Kataryno w
            100 %.
          • nowy.oszolom.z.r.maryja Re: ZAPOMNIELISCIE O ANDRZEJU S.? - i oto chodził 08.08.04, 22:42
            nie ma afery Jankowskiego tylko mamy tu do czynienia z pomówieniem i
            oszczerstwem!
            • Gość: bronio Re: ZAPOMNIELISCIE O ANDRZEJU S.? - i oto chodził IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 12:30
              Czytaj szybko: ten post jest regularnie kasowany przez moderatorów tego forum!

              Ataki na Kościół prowadzone są z iście szatańskim sprytem. Wszystkie
              zorganizowane w ostatnich latach mają ten sam schemat. Osobę, którą się chce
              zniszczyć, zaczyna się powoli i po cichu obrzucać kalumniami. Taki proceder trwa
              jakiś czas. Potem nagle "sprawę się ujawnia" oczywiście "dla dobra Kościoła".
              Znajduje się świadków (z reguły anonimowych), media przez pewien czas pełne
              świętego oburzenia rozpisują się i wyjaśniają, potem milkną. Człowiek obrzucony
              kalumniami nie może się obronić, a nawet jeśli się obroni, nawet jeśli udowodni
              swoją niewinność - i tak nikt nie zawiadomi o tym opinii publicznej.

              Osoba wybrana do atakowania jest na ogół wysoko postawiona. Najczęściej atakuje
              się biskupów. Używa się jednej z dwóch metod: atakuje się wprost, zarzucając
              jakieś niemoralne czyny, lub pośrednio - pokazuje się osobę jako niezdolną do
              zarządzania powierzonymi instytucjami. W tym drugim przypadku kalumniami obrzuca
              się podległe biskupowi instytucje. Na razie obydwie metody okazywały się skuteczne.

              Pierwszą zastosowano wobec austriackiego księdza kardynała H. Groera i naszego
              księdza arcybiskupa J. Paetza, drugą - wobec księdza kardynała B. Lawa. Ataki na
              wymienionych hierarchów doprowadziły - jak wiadomo - do zniesławienia i
              usunięcia ich z funkcji, a w przypadku ataku na kardynała Bernarda Lawa -
              dodatkowo do upadku niemalże całej archidiecezji bostońskiej.

              Trzeba jednak uświadomić sobie, że w ramach tego podstawowego schematu występują
              jeszcze inne elementy - mianowicie wszystkie ataki na niewinnych ludzi odbywają
              się w kontekście prawdziwych wiadomości o niemoralnym zachowaniu niektórych
              duchownych. Mieszanie prawdziwych wiadomości z nigdy nieudowodnionymi zarzutami
              jest bardzo skuteczną metodą socjotechniki. Polega ona na tym, że pokazuje się
              pewne zjawisko jako negatywne, a na tle tego podaje się wiadomości w ten sposób,
              jakby były sprawdzone i udowodnione. Otóż rozpowszechniono opinię, że wśród
              ludzi Kościoła szerzą się homoseksualizm, pedofilia i rozwiązłość. A że grzechy
              bywają wszędzie, ujawniono kilka prawdziwych przypadków, choćby takich jak
              osławionego biskupa Gaillota, by wykazać, że Kościół nie jest wolny od tych
              problemów. Dalej sprawa idzie już łatwo.

              Należy jednak podkreślić jeszcze jeden element szatańskiego planu. WSZYSTKIE
              ZARZUTY O ZBOCZENIA SEKSUALNE ZDARZAJĄ SIĘ WTEDY, GDY PRASA, RADIO, TELEWIZJA,
              INSTYTUCJE PRYWATNE I PAŃSTWOWE, A NAWET PARLAMENTY GŁOSZĄ POCHWAŁĘ DEWIACJI I
              DOMAGAJĄ SIĘ "TOLERANCJI" DLA OSÓB HOŁDUJĄCYCH DEWIACJOM. OSŁAWIONE HASŁO
              "TOLERANCJA DLA KOCHAJĄCYCH INACZEJ" ZALEWA ŚWIAT, A PARLAMENTY POZWALAJĄ NA
              ZAWIERANIE QUASI-MAŁŻEŃSKICH ZWIĄZKÓW HOMOSEKSUALNYCH. Podkreślam - jest to
              fragment dobrze przemyślanego planu walki z Kościołem a nie zwykły zbieg
              okoliczności.

              W sposób niejawny stawia się Kościół przed alternatywą: albo uznacie, że mamy
              rację i poprzecie nas w sprawach "tolerancji dla kochających inaczej" (a wtedy
              zrezygnujecie z waszej nauki, zasad moralnych chrześcijaństwa, inaczej rzecz
              biorąc - zdradzicie Chrystusa), albo będziemy was atakowali i niszczyli waszych
              ludzi, zarzucając im to, co wy uważacie za niecne.

              Znamienne dla Austrii były późne lata czterdzieste i pięćdziesiąte, gdy ważyła
              się przyszłość kraju. Stacjonowały tam wojska sowieckie i nic nie wskazywało na
              to, że odejdą. Przypomnijmy, że Austria ma bardzo dobre położenie
              geograficzno-strategiczne. Stalinowi zależało na utrzymaniu wpływów w tej części
              Europy, gdyż dawałoby mu to wygodną pozycję przeciwko Zachodowi. Właśnie wtedy,
              w roku 1948, zainicjowano słynną Krucjatę Różańcową o wyzwolenie Austrii. [ ...
              ] I oto w rocznicę objawień Matki Bożej Fatimskiej, 13 maja 1955 roku, ZSRS
              zgodził się na niezależność Austrii. 15 maja 1995 r. w Wiedniu podpisano
              porozumienie o wycofaniu wojsk sowieckich. Ostatni żołnierz wyjechał w
              październiku tego samego roku - w miesiącu poświęconym Maryi Różańcowej. [ ... ]
              Czasy się jednak zmieniły i w późnych latach sześćdziesiątych, a szczególnie w
              latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych wielu ludzi odeszło od Kościoła.

              Po ks. kard. F. Koenigu urząd arcypasterza Austrii objął ks. kard. H. Groer.
              Wydawało się, że pod jego rządami Kościół odzyska nieco swej dawnej świetności,
              wierni powoli do niego powracali. Taka sytuacja była nie do zniesienia dla
              lewicowych sił. Należało coś zrobić. I zrobiono. W 1995 r. zaatakowano w sposób
              podły i bardzo przebiegły sędziwego już kardynała. Zarzucono mu molestowanie
              seksualne! Atak przypuszczono w bardzo perfidny sposób. Dokładnie w Wielki
              Piątek wszystkie media ogłosiły Austrii i światu, że kardynał jest zboczeńcem. [
              ... ] Należało zemścić się na kardynale za to, że [ ... ] za jego sprawą
              ujawniono, jak potężny jest proceder zabijania dzieci poczętych, za jego
              sprzeciw wobec liberalnej polityki rządu itd., itd. Ksiądz kardynał Groer został
              zniesławiony i z punktu widzenia libertynów unieszkodliwiony. Choć prawda jest
              taka, że nic mu nie udowodniono, mało tego - wspomniano nieśmiało, że nie był
              niczemu winien - media nie raczyły ani przeprosić, ani nagłośnić prawdy o
              niewinności kardynała. W powszechnej świadomości utrwalił się jako "winny".
              • Gość: bronio2 Re: ZAPOMNIELISCIE O ANDRZEJU S.? - i oto chodził IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 12:30
                Księdza kardynała Groera wyeliminowano, ale został jeszcze biskup K. Krenn. [
                ... ] Biskup K. Krenn objął diecezję St. Poelten, która siłą rzeczy odgrywa
                mniejszą rolę w życiu Kościoła w Austrii. Jednak jest on solą w oku kołom
                libertyńskim. Z jednej strony niezmordowanie głosi swą wierność Papieżowi, w
                sposób bezkompromisowy wyraża się o nadużyciach w środowiskach kościelnych, jest
                przeciwny modernistycznym nowinkom, nie popiera liberalnych polityków. Jakby i
                tego było mało, stara się, by seminarium diecezjalne było prowadzone w sposób
                odpowiedzialny i by formacja przyszłych księży była zgodna ze zdrową nauką
                Kościoła. [ ... ] W Austrii, jak już wspomnieliśmy, obserwuje się olbrzymi brak
                kapłanów i powołań kapłańskich. Skłania to biskupa K. Krenna do przyjmowania
                cudzoziemców (również Polaków). Ciekawe, że jest to jeden z "poważnych" zarzutów
                postawionych obecnie biskupowi. Prasa świecka w ostatnich latach pisała dość
                obficie na temat księdza biskupa K. Krenna. Nazywano go biskupem
                "kontrowersyjnym", "fundamentalistą," "tradycjonalistą". Wytykano mu jako błąd
                wszystko, co tylko można było pokazać jako wstecznictwo. Zdecydowanie piętnuje
                zabijanie dzieci poczętych i homoseksualizm. Jest gorliwym obrońcą rodziny,
                przeciwnikiem święceń kobiet.

                Kulisy sprawy nie są w tej chwili jasne - można jednak na podstawie
                docierających przez prasę i internet wiadomości z poprzednich lat i z ostatnich
                dni wyciągnąć pewne wnioski. Prawdopodobnie jeszcze kilka lat temu zapadła
                decyzja, aby zniszczyć biskupa Krenna poprzez atak na prowadzone przez niego
                seminarium. Być może skierowano tam "swojego" człowieka lub kilku "swoich" ludzi
                i kazano im być klerykami. Proceder ten znany nam jest bardzo dobrze z czasów
                komunizmu, kiedy miała miejsce infiltracja wszystkich instytucji przez agentów.
                Proceder ten nie był tylko charakterystyczny dla komunistów, ponieważ tak
                naprawdę seminaria i zakony nigdy nie były wolne od infiltracji przez wrogów
                Kościoła. By nie być gołosłowną, przytoczę tu cytowaną przez K. Kąkolewskiego w
                jego książce "Ksiądz Jerzy w rękach oprawców" rozmowę z dwoma oficerami UB. Otóż
                oficerowie wspominają, że spotkało ich wielkie szczęście w życiu: nie musieli
                zostać w seminarium i uczyć się na księży. "Bylibyśmy teraz biskupami lub
                prałatami, ale nie bylibyśmy sobą!" - stwierdził jeden z nich. Być może podobnie
                było w przypadku seminarium w St. Poelten - prawdopodobnie wprowadzono tam
                swoich ludzi i kazano im starać się o demoralizację kleryków lub jeśli się nie
                uda - chociaż o tworzenie pozorów. Nie ma w tym nic trudnego. Przy okazji taki
                ktoś mógł bez przeszkód wypełnić komputery zdjęciami pornograficznymi.

                Przy okazji można było rzucić cień i na Polskę - wiadomo, Polska jest
                pierwszoplanowym celem ataku - tu jeszcze katolicyzm ma moc, tu zawsze króluje
                Maryja Królowa Polski. W moim przekonaniu powodem nieudanej akcji w Austrii była
                także próba uderzenia w Polskę.

                Jednak misternie układany plan zawiódł, biskup i jego współpracownicy
                zorientowali się i zaczęli jeszcze rok temu na własną rękę oczyszczać seminarium
                z podejrzanych kleryków i sami poprosili policję o współpracę. Oczywiście
                wywołało to wściekłość u libertynów. Prawdopodobnie w tym właśnie okresie
                sfingowano zdjęcia, które miały później być "dowodami" homoseksualnych
                kontaktów. Prawdopodobnie też w tym czasie zdecydowano się uderzyć i w rektora
                seminarium ks. Ulricha Küchla. Obwiniono go o homoseksualizm według
                przeanalizowanego przez nas schematu.
                Można zapytać, dlaczego obwiniono rektora, a nie biskupa. Prawdopodobnie dlatego
                że powtarzanie schematu "biskup homoseksualista" może być nieskutecznym
                zabiegiem, gdy używa się go za często. Posłużono się tu schematem bostońskim:
                "biskup toleruje dewiacje". Do obwinionych dodano też ks. W. Rothe, subrektora
                seminarium i jednocześnie sekretarza biskupa Krenna. W ten sposób dopełniono
                "obrazek" - "nieudolny i kontrowersyjny" biskup nie wie, kogo ma w swojej
                diecezji i kim są jego współpracownicy. [ ... ] Zgodnie z modelowym schematem
                robiono wszystko, aby obwinić go o nieudolność i zarzucić mu tolerowanie
                seksualnych dewiacji. Jednak czujność rektora i subrektora seminarium pozwoliła
                "rozbić" ustalony schemat.
    • Gość: włodek Re: ZAPOMNIELISCIE O ANDRZEJU S.? - i oto chodził IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 14:06
      info.onet.pl/962021,12,item.html
      • Gość: koszerny Re: ZAPOMNIELISCIE O ANDRZEJU S.? - i oto chodził IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 22:36
        Molestowanie opinii publicznej

        Ministerstwo Prawdy idzie z duchem czasu, w fabryce faktów prasowych ruszyła
        nowa linia produkcyjna. "Maybachy" i "molestowanie" kasują dziś "antysemityzm",
        który już nie jest tak atrakcyjny jak dawniej. Przypuszczalnie zarówno za sprawą
        Jana T. Grossa, który w małej gospodarskiej stodole zmieścił 1600 Żydów, jak i
        publikacji w rodzaju raportu "Zamiast procesu" o antysemickiej "mowie
        nienawiści" - rozpowszechnianej rzekomo na łamach "Naszego Dziennika", "Naszej
        Polski", "Głosu" czy "Tygodnika Solidarność" - który zamiast wywoływać grozę,
        momentami śmieszył czytelnika. Poza tym śmiertelnie nudził. Idzie więc nowe; to
        już nie rok 2001, kiedy ksiądz prałat Henryk Jankowski miał być, m.in. według
        "Trybuny", pierwszym antysemitą III RP.

        Oto w czwartek jedna z kolorowych gazet (ukazująca się w nakładzie - jak sama
        podaje - 1 miliona 29 tys. 691 egzemplarzy) zamieściła na jednej kolumnie obok
        siebie dwie publikacje: jedną u góry pt. "Śledczy przeszukali plebanię", a drugą
        na dole tej samej strony pt. "Mały pacjent Andrzeja S. zeznaje". Każde dziecko
        domyśla się, że pierwsza dotyczy księdza prałata Henryka Jankowskiego, druga
        dyżurnego (do niedawna) w mediach psychologa Andrzeja Samsona. Co ciekawe
        jednak, o ile gazeta pisze o księdzu prałacie z imienia i nazwiska i pokazuje
        twarz, w przypadku psychologa pisze Andrzej S. i zamieszcza zdjęcie z przepaską
        na oczach. Nie wnikam tu w niuanse tego rodzaju, że Andrzej S. jest podejrzanym,
        zaś postępowanie dotyczące rzekomego molestowania ministranta prowadzone jest "w
        sprawie", a nie "przeciwko komuś", no i że twarzy podejrzanego się nie pokazuje.
        Jakiekolwiek subtelności księdza już nie dotyczą, mimo że w tej samej gazecie
        jest wyraźnie napisane, iż "podczas rewizji na plebanii kościoła św. Brygidy w
        Gdańsku nie znaleziono niczego, co mogłoby skompromitować prałata Henryka
        Jankowskiego", a przy Andrzeju S. znaleziono dowody i materiały kompromitujące
        go. Nie mówiąc o takiej jeszcze różnicy, że o ile rzekomo molestowany Sławomir
        R. zaprzecza, jakoby coś takiego miało miejsce, to w przypadku domniemanych
        ofiar psychologa jest odwrotnie. Czego jednak wymagać w kwestii etyki
        dziennikarskiej od tabloida, czyli - jak to się po polsku mówi - brukowca, skoro
        na przykład pan Gottesman w "Rzeczpospolitej" zaraz po wybuchu "skandalu"
        napisał (mimo że aż takiego upału nie było): "Wszyscy, organy ścigania, wymiar
        sprawiedliwości, Kościół (...) muszą zrobić wszystko, by cała sprawa została do
        końca wyjaśniona bez najmniejszych niedomówień. (...) Pedofilia, zwłaszcza w
        wykonaniu osoby duchownej, jest bez względu na okoliczności gwałtem zadanym nie
        tylko na ciele, ale i na osobowości bezbronnych dzieci". Krotochwilnie brzmi
        taki podniosły ton w odniesieniu do "sprawy", której - jak wszystko na to
        wskazuje - nie ma.

        Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich co roku w uznaniu "szczególnej
        nierzetelności i lekceważenia zasad etyki dziennikarskiej" przyznaje nagrodę
        "Hiena Roku". "W ten sposób - jak podaje na swojej stronie internetowej -
        "pragnie napiętnować autorów publikacji prasowych, radiowych, telewizyjnych lub
        internetowych przynoszących dyshonor wiarygodnym środkom przekazu". Ciekawe, kto
        w tym roku dostanie antynagrodę? Zapowiada się ostra konkurencja, skoro na tle
        "maybacha" i "molestowania" w atakowaniu Kościoła bardzo subtelnie wypada nawet
        pani Jolanta Banach, która domaga się opodatkowania dochodów z tacy. Ta
        niewieścia subtelność polega na tym, że posłanka Socjaldemokracji Polskiej mówi
        wprost, iż Kościołowi należy dobrać się do skóry i najlepiej byłoby, gdyby
        zbankrutował. Szczerze, po prostu - tak, że towarzysz Szmaciak by się nie
        powstydził: referendum akcesyjne wygrane, co ma się lewica za darmo mizdrzyć do
        Kościoła. Nie mówiąc, jakie to osobliwe rozwiązanie - inspektor z urzędu
        skarbowego nie odstępuje na krok księdza zbierającego na tacę. "Gazecie
        Pomorskiej" zabrakło tej finezji, chociaż cel przyświecał jej ten sam co pani
        Banach. Powiastka o maybachu miała na celu osłabienie ofiarności słuchaczy
        rozgłośni, która jak wiadomo utrzymuje się z dobrowolnych datków ludzi oddanych,
        często niezamożnych. "Patrzcie: wy płacicie, a co ojciec Rydzyk robi? Jeździ za
        wasze wdowie grosze maybachem. Radio poradzi sobie bez waszych pieniędzy". Taka
        miała być wymowa "rewelacji" "Gazety Pomorskiej". A maybach to, jak wiadomo,
        najdroższy seryjnie produkowany samochód świata, którego w biednej Polsce nikt
        chyba jeszcze na ulicy nie widział - z wyjątkiem dziennikarzy "Gazety
        Pomorskiej". Nie ma nic dziwnego w tym, że tylko oni widzieli, bo już dwa lata
        temu "Wyborcza" lojalnie uprzedziła piórem Rafała Zakrzewskiego, że "każdy mur
        ma swoją wytrzymałość. Uderzajmy wspólnie - choćby delikatnie - a na pewno
        zacznie się kruszyć. I może w końcu doczekamy się Radia Maryja bez ojca
        Rydzyka". Dwa miesiące później (w listopadzie 2003 roku) TVP pokazała "film
        dokumentalny" Jerzego Morawskiego pt. "Imperium Ojca Rydzyka", przy którym
        historia z maybachem nie może już nawet robić wrażenia, bo pan Morawski
        insynuował, że Ojciec Dyrektor nosi się z zamiarem kupna helikoptera.

        Taki to już jednak duch czasu - molestowanie opinii publicznej faktami prasowymi
        nie ustaje, choć autorom brakuje konceptu. Widać to po wynikach. Na pielgrzymkę
        Rodziny Radia Maryja przybyło jeszcze więcej wiernych niż w ubiegłych latach i
        wielu słuchaczy rozgłośni zadeklarowało zwiększenie ofiar. Wygłoszoną w
        niedzielę homilię księdza prałata Henryka Jankowskiego poświęconą atakom na
        Kościół wierni nagrodzili brawami, a we Mszy Świętej w kościele św. Brygidy
        uczestniczyło jeszcze więcej osób niż zwykle. Od dawna wiadomo, że autorytetem
        ma być poprawny politycznie "Jurek", a nie duchowni, w szczególności jeśli
        jeszcze "wtrącają się do polityki", a wciąż jakoś nie wychodzi. Mimo że nawet -
        zupełnie, jak się okazuje, niedocenianej - ekipie TVP udało się jakimś cudem tak
        pokazać Woodstock, jakby na "festiwalu" prawie wszyscy byli prawie trzeźwi.
        Julia M. Jaskólska

        • Gość: oui o co rzeczywiście chodzi2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 11:48
          OFENSYWA SODOMITÓW W POLSCE

          1. zmaybachować Rydzyka
          2. spedofilować Jankowskiego
          3. wprowadzić norę europejską: małżeństwa dla gejów i adopcję dzieci przez nich

          Wskazówki, jak należy walczyć z Kościołem oraz promować homoseksualistów w
          przedsiębiorstwach, znalazły się w wewnętrznych materiałach zorganizowanego w
          Poznaniu "seminarium naukowego" dotyczącego rzekomej "dyskryminacji seksualnej".
          W dwudniowej konferencji, przygotowanej przez Fundację Edukacji Europejskiej im.
          Stefana Okrzei, uczestniczyli reprezentanci międzynarodowych organizacji gejów i
          lesbijek oraz przedstawiciele polskich instytucji państwowych. Ostre słowa
          padały pod adresem mediów katolickich i samego Kościoła, któremu np.
          wicewojewoda wielkopolski Waldemar Witkowski (UP) zarzucił "szerzenie
          nietolerancji".

          "Ogólnie rzecz biorąc, możliwe są dwie postawy względem kościołów. A: kompletnie
          je ignorować; to zrozumiała przyczyna, oni zawsze będą wrogo nastawieni, a poza
          tym ich postawa jest godna pogardy i nie zasługuje na jakąkolwiek odpowiedź. B:
          przeciwnie - można sprawić, by one ewoluowały, tworząc na łonie kościoła pewną
          "siłę": na przykład stworzenie synagogi konkurującej z właściwą kongregacją,
          rozrastającą się z roku na rok (...)". To tylko krótki fragment ulotki
          zatytułowanej "Kościół a homoseksualiści".

          ŚRODOWISKA HOMOSEKSUALNE PRAWDOPODOBNIE W NAJBLIŻSZYCH MIESIĄCACH ROZPOCZNĄ
          PRZYGOTOWANĄ NA SZEROKĄ SKALĘ OFENSYWĘ. Główne cele ataku to zapewne Kościół
          katolicki oraz organizacje i osoby publicznie sprzeciwiające się promocji
          homoseksualnej dewiacji. Wszystko wskazuje na to, że w tej kampanii geje będą
          mogli liczyć na szerokie wsparcie lewicy. [ ... ] O zaangażowaniu się w tę
          kampanię prominentnych polityków i urzędników administracji państwowej
          związanych z lewicą może świadczyć również otwierające całe seminarium
          wystąpienie pierwszego wicewojewody wielkopolskiego WALDEMARA WITKOWSKIEGO (UP).

          Tradycyjnie już spotkanie środowisk homoseksualnych pełne było zarzutów, obelg i
          agresji pod adresem tych, którzy nie godzą się na szerzenie zboczenia i
          dewiacji. Mówiono o rzekomej dyskryminacji gejów i lesbijek w Polsce, wskazując
          przy tym na "winnych" owej "dyskryminacji": Kościół katolicki, prawicowe partie
          i organizacje polityczne oraz media katolickie - w szczególności "Nasz Dziennik".
    • Gość: hamburger Andrzej S. może być niewinny !!! IP: 65.110.6.* 10.08.04, 12:18
      Wedug żydowskiego Talmudu stosunek dorosłego lub dorosłej z chłopcem, który
      jeszcze nie ukończył wieku "dziewięciu lat i jednego dnia" nie liczy się jako
      seksualny i wobec tego jest w pełni dozwolony. W wypadku dziewczynki granica
      wieku to trzy lata.

      www.come-and-hear.com/dilling/chapt05.html
      www.come-and-hear.com/dilling/54.html
      www.come-and-hear.com/dilling/82.html
      www.come-and-hear.com/dilling/136.html
    • nowy.oszolom.z.r.maryja ja nie zapomniałem 10.08.04, 15:58
      • nowy.oszolom.z.r.maryja a to na deser 10.08.04, 15:59
        Stymulowanie bodźców seksualnych" u dzieci miało je leczyć z autyzmu -
        powiadają obrońcy psychologa oskarżanego o pedofilię. Metoda była oczywiście
        prekursorska i nikt o tym nie wiedział. Wiadomo - Polacy są zacofani i nie
        pojmą takiego postępu. Nawet policja, choć utrzymuje ścisłe kontakty z
        oświeconą policją europejską, nie poznała się na nowoczesnych metodach i
        zamknęła psychologa w areszcie. Kto wie, czy za parę lat pan psycholog nie
        zostanie zrehabilitowany i uznany za męczennika nauki.
        Skoro dzisiaj pedofilią chcą leczyć autyzm, to jutro zaczną zoofilią kurować
        dzieciaki z nerwic szkolnych. W końcu, żeby usprawiedliwić zboczenie, każdy
        pretekst jest dobry.
        • Gość: ministersprawiedli Postanowiliśmy przerzucic winę na Jankowskiego. IP: *.czajen.pl / *.czajen.pl 16.08.04, 00:01
          Gazeta Wyborcza bardzo nam w tym pomogła.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka