Gość: ala
IP: 66.53.71.*
21.08.04, 07:46
Grabarze przedsiębiorczości
Przedsiębiorczość jest tym, co różni Polskę dzisiejszą od tej sprzed
tranformacji. Pierwszym widocznym efektem zmian było powstanie milionów
małych firemek. Polacy uwierzyli, że bycie przedsiębiorczym popłaca. I
wygląda na to, że się zawiedli. Kolejna już przymiarka rządzących do jeszcze
głębszego wydrenowania kieszeni osób prowadzących działalność gospodarczą
wzbudza słuszne oburzenie środowisk biznesowych. Zwłaszcza, że propozycji tej
nie było w pakiecie pomysłów na uzdrowienie finansów publicznych, które parę
miesięcy wcześniej rząd konsultował z organizacjami pracodawców i samorządu
gospodarczego. Pojawiły się nieoczekiwanie w projekcie przesłanym do
parlamentu.
Najwyraźniej przedsiębiorcy mają pecha, bo równocześnie z tego samego pakietu
zniknęły te propozycje, które akurat popierali i które mogłyby przynieść
budżetowi więcej dochodów. Dwukrotne, a w niektórych przypadkach nawet
trzykrotne podniesienie składek na ubezpieczenie społeczne takiego efektu nie
da. Wręcz przeciwnie, zmusi dotychczasowych płatników do zrezygnowania z
działalności albo przeniesienia jej do szarej strefy. Przekraczając granice
zdrowego rozsądku, ustawodawca podcina gałąź, na której siedzi.
Przedsiębiorcy, któremu z czterech zarobionych tysięcy zostanie w ręku
czterysta złotych, nie będzie się już opłacało ponosić ryzyka rynkowego.
Będzie miał do wyboru albo wrócić na państwowy garnuszek, albo szukać
szczęścia gdzie indziej. Jakby tego było było mało, to jeszcze proponowany
system zniechęca do bardziej efektywnej pracy. Za osiągnięcie większego zysku
w jednym roku, przedsiębiorca będzie karany wyższą składką na ZUS w kolejnym,
który wcale taki dobry być nie musi. Wyraźnie widać, że urzędnikom trudno
sobie wyobrazić od jak wielu czynników zależy powodzenie przedsiębiorcy.
Jeśli wyobraźni zabraknie również parlamentarzystom, to polska
przedsiębiorczość przestanie istnieć.
DOROTA BOGUCKA
Z dzisiejszego "Zycia"