kobieta-przedmiot?

18.05.12, 18:04
Czy to jest normalne... Proszę o szczere komentarze.
Historia jest następująca: rok po zakończeniu kilkuletniego związku, zrażona nadmiarem alkoholu, incydentami przemocy, poznałam mężczyznę, który wydawał się fantastyczny - inteligentny, pedantyczny, kawaler, bez przeszłości typu żona, dzieci. Piękne mieszkanie, urządzone "do połowy". Nie leciałam na to - od razu uprzedzę niektórych, bo mam swój dom, jestem tzw. "ustawiona". Wspominał wprawdzie od razu o problemach finansowych (rzekomy kredyt na remont mieszkania),ale nie wiedziałam,że wygląda to "nieco" inaczej. Po paru mies. znajomości, kiedy już zaczęłam zauważać pewne dziwne rzeczy (wszystko kupowałam ja, on ciągle nie miał kasy - nawet na papierosy, kawę, jedzenie - facet przed 40tką-pracujący!), ktoś znajomy poinformował mnie, że pan, z którym się spotykam, to hazardzista... Podobno wtopił ileś lat temu w automaty i to nie swoją kasę (pracodawcy). Nie miał nawet auta. Zaczęło mnie niepokoić głównie to,że on wręcz uważał to za normalne,gdy kobieta go finansuje. Nadrabiał elokwencją, czułością itp. Ale to zaczynało być w pewnym momencie irytujące i zamglone. Przestałam mu ufać, bo ciężko było wyegzekwować od niego nawet małe pożyczki rzędu 200 zł. Zaprosił mnie na imprezę u znajomych a ja tydz. wcześniej dowiedziałam się, co to za tajemnica kryje się za jego brakiem kasy. Nie poszłam z nim, powiedziałam mu o tym, co wiem, przez tel. Wściekł się, nie przyznał, wyparł wszystkiego, potem podczas tej imprezy pisał mi różne niemiłe smsy... że sama jestem niezaradna (oczywista nieprawda), że wolę siedzieć w domu niż się bawić jak inne dziewczyny itp. ... dodam,że ja mimo tego, iz nie mam gotówki w nadmiarze, pomagałam mu, a on mnie tak potraktował, zamiast wytłumaczyć wszystko po prostu, gdyż informacje mam ze źródła wiarygodnego na 100%. Poczułam się jak głupia naiwniara, wykorzystana.
Po paru tyg. zaczęliśmy się odzywać, spotykac znów- na nowych warunkach - przestałam mu pomagać, on się nadal nie przyznawał do niczego, czyli automatów, planował wyjazd do Niemiec do pracy, żeby się "odbić". Nie był już taki miły, przez kolejne 4 mies. nie usłyszałam,że mnie kocha (wcześniej to powtarzał ciągle-że się strasznie zakochał itd.), ja przez to też się oddaliłam od niego fizycznie, bo czułam, że coś tu nie gra... To tak,jakby mścił się na mnie za to,że się dowiedziałam o jego hazardzie. Mimo to dzwonił, pisał ciągle, nawet gdy się nie widywaliśmy. Dodam,że poza tym rozumieliśmy się w wielu sprawach, mieliśmy podobne poczucie humoru, byłoby nam po prostu super, gdyby nie TO WSZYSTKO... Gdy zapytałam,co zamierza dalej, bo ja nie chcę się spotykać nie mając rozeznania, co ktoś do mnie czuje, powiedział,że tamta sytuacja zabiła w nim coś i tyle,ale jestem dla niego ważna itp. Takie owijanie w bawełnę moim zdaniem. Wyjeżdża teraz do pracy do Niemiec i nie wiem, czy mam w ogóle o nim mysleć, czy nie... Wysyła mi sprzeczne komunikaty... Widzę, jak na mnie patrzy, wiem, że mu zależy,ale może poczuł się zdemaskowany i teraz nie może się zdecydować ani w tą, ani w tamtą? Czasem myslę, że i tak z nim nie będzie przyszłości, bo to jakiś chyba typ spod ciemnej gwiazdy - tajemnice, lód emocjonalny... I podobno to moja wina.... Co o tym myślicie? Poprzedni mężczyzna był taki i owaki,ale nie oszukiwał mnie i nie wykorzystywał, wszystko by mi oddał, nie radził sobie za to z emocjami... Jak pech to pech,ale ten drugi pan chyba gorszy mimo wszystko...
    • donnaanna Re: kobieta-przedmiot? 18.05.12, 18:11
      zapomnij! odpusc sobie...
    • wicehrabia.julian Re: kobieta-przedmiot? 18.05.12, 18:12
      amok79 napisał(a):

      > Jak pech to pech,ale ten drugi pan chyba gorszy mimo wszystko...

      to nie pech, jesteś po prostu głupia i lekceważysz oczywistości w nadziei, że "jakoś to będzie" - im wcześniej zmądrzejesz, tym lepiej dla ciebie
      • amok79 Re: kobieta-przedmiot? 18.05.12, 18:38
        No racja, ale zamiast "głupia" mogło być "naiwna" po prostu? Delikatniej proszę... Szukam tu szczerych odpowiedzi, także mimo drastycznych epitetów ;) dziękuję za uwagi, dzięki którym mogę się otrząsnąć z tej chorej relacji. To fakt, za bardzo filozofowałam zachwycając się:
        a) inteligencją, wygadaniem;
        b) smutnymi opowieściami, jakiego to gość miał pecha w życiu;
        c) obietnicami wielkiej miłości...
        Czar prysnął... Tak, nie brałam pod uwagę OCZYWISTOŚCI.
        • wicehrabia.julian Re: kobieta-przedmiot? 18.05.12, 18:42
          amok79 napisał(a):

          > No racja, ale zamiast "głupia" mogło być "naiwna" po prostu?

          nie, nie powinno, bo:

          primo: pisałaś o "incydentach przemocowych" (czyli musiało być ich więcej) a człowiek niegłupi po pierwszej takiej akcji odprawia pana przemocowego
          secundo: mając wszelkie dane przeciwko zadłużonemu kłamcy ciągniesz ten "związek" nie wiadomo po co

          wniosek: jesteś głupia i to bardzo, bo nie potrafisz wykorzystać tej wiedzy, tej oczywistości, cierp więc zatem do woli
          • six_a Re: kobieta-przedmiot? 18.05.12, 18:50
            >primo: pisałaś o "incydentach przemocowych" (czyli musiało być ich więcej)
            to inny pan był.
            • wicehrabia.julian Re: kobieta-przedmiot? 18.05.12, 18:54
              six_a napisała:

              > >primo: pisałaś o "incydentach przemocowych" (czyli musiało być ich więcej)
              > to inny pan był.

              wiem, ale to tylko daje pojęcie o tym jak działa autorka wątku, nudzi, że faceci ją traktują jak przedmiot bo po prostu daje się tak traktować
    • six_a Re: kobieta-przedmiot? 18.05.12, 18:28
      tak, a teraz opowiedz, jak widzisz przyszłość z takim panem i jego "TYM WSZYSTKIM"?
      dziękuję z góry.
      • senseiek Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 11:26
        > tak, a teraz opowiedz, jak widzisz przyszłość z takim panem i jego "TYM WSZYSTKIM"?
        > dziękuję z góry.

        Przeciez ona ma 33 lata! Powinna sie cieszyc, ze ktos chce ja bzykac ;)
        • six_a Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 12:00
          są tacy, którzy nie gustują w pryszczatej, spoconej i często głupkowatej młodzieży bez kasy zresztom;)
          • senseiek Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 12:46
            > są tacy, którzy nie gustują w pryszczatej, spoconej i często głupkowatej młodzi
            > eży bez kasy zresztom;)

            Przeciez podczas bzykania nie gada sie o np. teorii wzglednosci Einsteina, w zasadzie o niczym sie nie rozmawia jak ma sie usta zajete czym innym ;)
            • six_a Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 13:49
              nooooo, metryk urodzenia też nie trzeba studiować, wierz?
    • kobietabyc Re: kobieta-przedmiot? 18.05.12, 19:11
      Moim zdaniem im szybciej dasz sobie z nim spokój tym lepiej. Patrzę na to obiektywnie, jedynie na podstawie tego co napisałaś. Nie taki facet Ci potrzebny, zasługujesz na kogoś lepszego. Szkoda czasu na niego. Nie ma się co łudzić i żyć oczekując, że jakoś to będzie.
    • alpepe Re: kobieta-przedmiot? 18.05.12, 19:22
      amok to świetne samookreślenie, a teraz wypluj te delicje, które tak zawzięcie przeżuwasz, jeszcze sobie kogoś znajdziesz. Kogoś normalnego.
    • berta-death Re: kobieta-przedmiot? 18.05.12, 19:27
      Hazard to taka sama choroba jak alkoholizm. Dopóki facet nie zacznie się leczyć, to związek z nim nie ma sensu. Moja prababcia miała męża hazardzistę i z tego co wiem od babci, bo prababci osobiście nie znałam, nie polecała nikomu takiego związku. Babcia zresztą też nie, w końcu wystarczająco się napatrzyła na małżeństwo swoich rodziców.
    • gazetopolaczek Re: kobieta-przedmiot? 18.05.12, 20:15
      Najpierw byłaś w z alkoholikiem - damskim bokserem, teraz z hazardzistą, ciekawe kto będzie następny? Może jakiś kokainista, a może tylko nałogowy onanista, kto to może wiedzieć? W każdym razie wolny od uzależnień, to on na pewno nie będzie.
      • marguy Re: kobieta-przedmiot? 18.05.12, 21:48
        Nie badz naiwna!
        Moze nie jestes bogata ale udalo sie tobie osiagnac jakas mala stabilizacje, masz dom, prace i dlatego tak go intersujesz. Na dodatek teraz, gdy juz wiesz jak jest z nim naprawde, to "uczucie" mu wygaslo! Nic mu nie wygaslo bo bajerowal od poczatku.
        To dokladnie tak samo jak z jedym kolesiem z mojej szkolnej paczki. Niedawno dostalam od niego maila, ze wie ze przyjezdzam do pl, ze fajnie bedzie sie spotakac itp.
        Potem pisal juz codziennie, ze zawsze mus ie podobalam i choc tyle lat minelo to on zawsze o mnie pamietal i inne tego rodzaju bzdety.
        Problem w tym, ze w tej naszej paczce, jak w wielu innyc, byly jeszcze inne mniejsze paczuszki i on akurat do mojej nie nalezal. Ot, imprezowalismy razem ale zawsze kazde po innej stronie stolu.
        Napisalam o tym kolezance z klasa i ona mi opisala dokladnie jak to uroczy czarus rozwalil sobie i rodzinie zycie graniem, chlaniem i imprezowaniem.
        I nagle dotarlo do mnie, ze z maja zagraniczna emerytura po mezu bardzo zyskalam na wdzizeku i urodzie ;) A jak dozyje do wlasnej, to juz bede miss Europy i Giblartaru!
        No ale nie ze mna te numery i Brunner dostal grzeczna odpowiedz.
        • good_morning Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 14:36
          masz 100% racji
          tylko czy autorka sie nad tym zastanowi?

          ku przestrodze:
          mialam kiedys absztyfikanta, co to rzekomo zakochal sie od pierwszego wejrzenia i chcial zamieszkac razem juz natychmiast. a poniewaz nie mialam zamiaru juz natychmiast, odkochal sie w ciagu jednego dnia! (rekord do ksiegi? :)) kto zgadnie, na czym mu zalezalo (mielibysmy wynajmowac wspolnie ;))?
        • amok79 Re: kobieta-przedmiot? 20.05.12, 10:34
          Do marguy:
          Dzięki Ci za zrozumienie, bo to jest dokładnie to, co myslę... Bajerowanie kogos dla osiągnięcia korzyści. Moja "mała stabilizacja" wcale nie jest mała... Może zarobki mam normalne, ale większe niż przeciętne a sprawy majątkowe dobrze się mają. Dlatego trafiam na parszywych gnojków, którzy liczą na korzyści a raczej WYKORZYSTYWANIE. Dokładnie tak, jak z Tobą - Twoja zagraniczna kasa dodała Ci splendoru w oczach takiego pajaca... Dodam, że uchodze za atrakcyjną kobietę, dlatego nie dziwiło mnie, że ktoś się mógł mną zainteresować, ale myślałam,że z innego powodu. Gdybym była ewidentnym pasztetem, myślałabym,że ktoś się interesuje z powodu tylko i wyłącznie ewentualnych korzyści finansowych, jakie niesie perspektywa bycia ze mną. I dlatego wpakowałam się w takie sytuacje. Wiele osób stwierdziło, że jestem głupia, no cóż, wydźwięk ich słów jest prymitywny, bo nie znają kontekstu sytuacji. Alkoholik i damski bokser tak jak i hazardzista nie muszą wyglądać i zachowywać się jak lumpy, jesli są inteligentni. Trafiłam na przystojnych, wykształconych facetów, którzy swoje ciemne "tajemnice" ukryli bardzo precyzyjnie i tyle - bo byli po prostu cwani! A ja jestem normalna po prostu (dość ufna, nieprzyzwyczajona do perfidii) i się nabrałam. Ot, co...
          • marguy Re: kobieta-przedmiot? 20.05.12, 14:25
            amok,
            no to juz wiesz co masz robic po poznaniu kogos kto sie tobie spodoba.
            Po prostu nie mowic o tym co masz czego nie masz, czy dom jest twoj czy wynajmujesz, ile zarabiasz itp. Nic!
            W koncu nie zaczyna sie znajomosci od opowiadania o tym ile ktos ma na koncie.

            Tego rodzaju historie zdarzaja sie w kazdej grupie wiekocej i tylko pryszczatym szczylom wydaje sie, ze zycie konczy sie po osiemnastce. Na to w komentarzach nie zwracaj uwagi, bez sensu.

            Zycze powodzenia i spotkania kogos normalnego i niepazernego.
            • amok79 Re: kobieta-przedmiot? 21.05.12, 11:34
              Dzięki, marguy.
              Tak, niektórym się wydaje, że życia kres po osiemnastce jest. ;) A ja i tak nie wyglądam na swoje 33, maks na 25-28. Tak jak mówiłam, nie wyglądam źle, a adoratorów miewałam różnych i nie mysleli i tym, co mam, jak zyję, tylko o tym, że im sie podobam po prostu i że można ze mną pogadac, liczyły się dla nich moje zainteresowania itp. Tylko JA źle wybrałam. Typów udających kogoś, kim nie są. Ja potrzebowałam miłości, zrozumienia, zainteresowania, bezpieczeństwa, może dowartościowania (jestem nieco depresyjna). I tak to wyszło. Teraz powiedziałam sobie, że nie będę pokazywać wszystkiego, może nie aż do przesady, bo ubogiej i zagubionej dziewczynki zgrywac nie będę, ale jak tylko zauważę niezdrowe zainteresowanie moim portfelem czy statusem - won! :) Mam nadzieję, że wyczuję typa tym razem. A tak swoją droga najgorsze jest to,że odechciało mi się poznawać kogoś nowego. Muszę powywalać z głowy tego ostatniego, bo to świeża sprawa i boli mnie jeszcze. Jak ja moge pozwalac na to,żeby płakać po wykorzystywaczu?? Hazardziście, który okłamał mnie,że nim nie jest?? Może to żal za utraconą nadzieją po prostu, za jakimś życzeniem, które się nie spełniło, a było tak blisko - pozornie... Pozdrawiam.
              • good_morning Re: kobieta-przedmiot? 21.05.12, 14:28
                emocje emocjami, przebolec musisz, daj sobie do tego prawo, glupek czy nie, zakochalas sie, zrozumiale, ale poplaczesz i przejdzie, wierz mi
                • amok79 Re: kobieta-przedmiot? 21.05.12, 23:00
                  Dzięki za zrozumienie... takie proste i ludzkie... :(
    • kora3 szczerze 19.05.12, 09:51
      uzaleznienie od hazardu nie rózni się niczym od innych uzależnien, tyle, że bywa bardziej od nich kosztowne (nie zawsze). Bycie z taką osobą, to bycie z kimś uzaleznionym i tyle. To, ze ktoś taki nie jest zamroczony nie ma znaczenia, jego swiadomosc jest zaburzona i czesc. Wiej jak najdalej. Wiem, zaraz bedzie, zem egoistka bez serca:) Wiec jesli masz zadatki na siostre miłosierdzia to zacheć go do leczenia. W tej chorobie , jak w każdym uzaleznieniu, są nawroty i należy sie z tym liczyć
      • amok79 Re: szczerze 20.05.12, 11:51
        No właśnie czytałam gdzieś, że u hazardzisty jest zaburzona świadomość postrzegania rzeczywistości - buduje sobie mur obronny w postaci niedopuszczania złych mysli o sobie ( o swoim zadłużeniu, nałogu, nieudanych z tego powodu relacjach w pracy, z ludźmi, partnerami itp.), bo gdyby to zaczęło do niego docierać (świadomość tego, jaki jest), mógłby się np. zabić. Więc chroni siebie budując fałszywy obraz siebie. Ma swój świat. To jest chore... Przy okazji mój pan hazardzista oświadczył, że kiedyś znieczulał się alkoholem z powodu swoich długów (rzekomo kredytu na remont mieszkania, hahaha), ale juz się nie znieczula. Polemizowałabym... Bo ilekroć jest przy kasie, zaraz pije, koledzy, bary... albo sączy sobie cały dzień piwka. Skończony gość.
        • kora3 będę brutalna 20.05.12, 11:56
          zostaw goscia i wiej. Nie dyskutuj z nim o jego problemach, bo ich nie rozwiązesz a sama zabrniesz dalej w ten "związek". Wyrzutów sumienia nie miej, gosc cię oszukał na starcie nie mówiac jaki ma problem z sobą
          • amok79 Re: będę brutalna 21.05.12, 11:46
            Tak, oszukał mnie na starcie. I nie powiedział, jaki ma problem. Niedawno do mnie dzwonił i powiedział: "Nawet gdyby to była prawda, to nie pomyślałaś, że nie każdy się otwiera od początku przed drugą osobą?". Aha, czyli jeszcze mam rozumieć, że to, iż się dowiedziałam od osób trzecich o jego problemie i podzieliłam się z panem X moją nowo zdobytą wiedzą, ma oznaczać, że to ja jestem tą złą? ? ? Bo biedny pan hazardzista poczuł się urażony, że nie dałam mu czasu na "otwarcie się" (i tak się nie przyznał - stricte - do swojego nałogu). Za to on mi dał czas na wykorzystywanie mnie finansowo, na szczęście po 1 pozyczce, której zwrot wyegzekwowałam, nie pożyczałam mu już nic, tylko czasem z litości pomieszanej ze zdziwieniem, współczuciem, nie wiem, z czym jeszcze, robiłam mu zakupy jakieś drobne, wszak pan kawy w domu potrafił nie mieć, fajek czy karty do tel. A pracował... Myślałam,że to przejściowe,ale to się wlokło i wlokło. Obrzydliwe... Dlatego odsuwałam się od niego, rzadkie spotkania, zupełnie neutralne zresztą, w końcu tylko mój żal, jego obiecanki, że wyjedzie i zacznie się odkuwać...
            • kora3 Re: będę brutalna 22.05.12, 00:31
              daj spokój - gośc jest zwyczajnym oszustem. Ma powazny problem i zataił to. Jasne, pewne rzeczy człowiek zdoła sam zobaczyć i ocenić, czy mu to pasuje jeszcze na niezobowizującym etapie zwiazku. Ale pewnych rzeczy nie i trza powiedzieć. Posiadanie nałogu tego rodzaju to obciązenie i tyle. Prawie kazdy je ma, ale druuga strona ma prawo wiedzieć.
    • hermina5 Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 10:28
      Dobry sobie wybrałaś nick - amok. Bo inaczej to tego nie mozna nazwać. Czasami sie naprawdę zastanawiam, co z wami jest kobiety, że trzymacie się kurczowo największych palantów, byle by nie być same? No to informuję że bycie samemu jest po tysiąckroć lepsze niż bycie z kimś, kto oszukuje, wykorzystuje, mści się za własne kłamstwa i jeszcze ma pretensje...
      • enewa Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 10:57
        Współuzależnienie jest chorobą, można to leczyć. Trzeba to leczyć, bo samo nie przejdzie, to nie katar. Oczywiście masz rację pisząc, że lepiej być samemu niż z jakimś patologicznym osobnikiem. Ale tak samo możesz alkoholikowi tłumaczyć, że lepiej jest nie pić, niż pić. Narkomanowi, że lepiej nie brać. Hazardziście, że lepiej nie grać itd. Pewnie nawet przyznają ci rację, ale co z tego?
        • hermina5 Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 11:43
          To z tego, ze czlowiek ma instynkt samozachowawczy -chciałabyś mieć np. z takim typem dziecko? Trzeba się leczyć z braku wyobraźni?
          • enewa Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 12:29
            Tylko, że uzależnienie/współuzależnienie osłabia ten instynkt. Współuzależnienie, to jest choroba, tak samo jak uzależnienie, to nie jest brak wyobraźni, ani głupota, ani desperacja. To jest choroba. Nie wystarczy wziąć się w garść, nie wystarczy poradzić się przyjaciółki, nie wystarczy przeczytać jakiś poradnik. To trzeba leczyć, inaczej nic się nie zmieni, nawet jak dziewczyna odejdzie od tego hazardzisty. Kolejny związek będzie wyglądał bardzo podobnie, co już zresztą ktoś bardzo słusznie zauważył.
            • hermina5 Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 12:37
              Ona nie jest uzalezniona od niczego. Nie jest tez współuzależniona - nie spłaca jego długów, nie buduje mu miękkiej poduszki, nie trwa z nim w związku od 5 lat, wiedząc o jego hazardzie.

              . T
              > o trzeba leczyć, inaczej nic się nie zmieni, nawet jak dziewczyna odejdzie od t
              > ego hazardzisty

              Najpierw powinna odejść, a dopiero potem zastanawiać się dlaczego wchodzi w toksyczne związki - a to zupełnie inna sprawa niz współuzaleznienie.

              • enewa Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 14:00
                Tego nie liczy się dopiero, gdy kobietka jest w takim związku powyżej 5 lat. I nie chodzi zresztą tylko aktualny związek, ale także poprzedni z pijakiem używającym przemocy. Kolejny prawdopodobnie będzie taki sam i samo zastanowienie się nad sobą niewiele jej da, z bardzo prostego powodu: jej problem nie rozgrywa się na poziomie intelektu, bo z tym jest wszystko w porządku, tylko emocji.
                • amok79 Re: kobieta-przedmiot? 20.05.12, 10:43
                  Do enewa:
                  Czy jesteś psychologiem, czy może miałaś podobne doświadczenia lub ktoś z Twojego otoczenia? Piszesz bardzo sensownie... Oddzieliłaś sferę intelektu od emocji - fakt - ja WIEM, co powinnam robić, nie pomagam uzależnionym, nie szykuję im "miękkiej poduszki", jak to określiłaś. Tamten 1 pan miał założone przeze mnie 2 sprawy w sądzie o przemoc jeszcze w trakcie trwania małżeństwa, też mu dałam popalić po tym, co mi zrobił. Więc nie jestem taką sobie otumanioną panną, jak może niektórzy tu na forum myślą. Tylko bardzo mnie to wszystko boli - te rozczarowania, rozstania... mimo świadomości, że przecież oni byli mnie niewarci. Skąd bierze się to pakowanie w takich chorych facetów? Czym ich przyciągam??
                  • enewa Re: kobieta-przedmiot? 20.05.12, 13:28
                    Nie jestem psychologiem, piszę z własnego doświadczenia, trochę innego wprawdzie, ale problem też uwidocznił się serią nieudanych związków z delikatnie mówiąc, niepookładanymi mężczyznami. Też doświadczyłam przedmiotowego traktowania, choć na pozór wyglądało to zupełnie inaczej. Czym przyciągasz takich facetów? Moim zdaniem jest na odwrót, to oni Ciebie pociągają, tak przypuszczam. Powody mogą być różne, może takie związki dostarczają Ci silnych wrażeń, których potrzebujesz. Może nie potrafisz żyć inaczej niż na huśtawce emocjonalnej. A może to Ty tak naprawdę chcesz nimi manipulować, a odgrywanie roli skrzywdzonej, to tylko jedna pozycja z repertuaru z Twoich sztuczek. Możliwości jest od metra, ja Ci nie powiem, bo ani się na tym nie znam, ani Ciebie nie znam. Coś jest w każdym razie z Twoimi emocjami, co Cię popycha w takie relację, tego jestem pewna.
                    • amok79 Re: kobieta-przedmiot? 21.05.12, 11:23
                      Też brałam pod uwagę ,że coś być może jest nie tak ze mną, a ich problemy z uzależnieniami- swoją drogą. Manipulantką bym się nie nazwała, bo tak naprawdę czuję, że potrzebuję w życiu stałości i bezpieczeństwa; błędnie utożsamiam to z byciem z facetem, może jestem uzależniona nie od dziwnych mężczyzn, tylko po prostu chwieje mi się poczucie wartości, kiedy jestem sama? Czyżby kompleksy? Przewrotna natura? Bo nie uważam siebie za kogoś gorszego, jednak mimo to kompleksy mogą być ukryte... Mam skłonności do stanów z pogranicza depresji, jestem ogólnie emocjonalna, brak mi harmonii wewnętrznej i to razem przynosi potem takie efekty - trzymanie się faceta nawet, gdy krzywdzi. Może tacy faceci z problemami wyczuwają także moje problemy, chwiejność, a więc podatny grunt do rozwijania znajomości. Tak oto sobie gdybam jako laik. Ale fakt faktem - cierpię bardzo po takich przejściach, choć w sumie jak na moje latka nie miałam hurtowej ilości toksycznych związków, tylko 2, ale to i tak za dużo, można zwątpić przez takie doświadczenia w siebie, w mężczyzn, w sens czegokolwiek. Tak właśnie się czuję, dlatego chciałam porozmawiać z kimś neutralnym, nie przyjaciółką etc. Bo wolę czasem dostać po tyłku i dowiedzieć się prawdy o sobie, niż iść dalej w mity, które niejednokrotnie sama o sobie tworzę, jak każdy chyba zresztą, gdy brak obiektywnej, zimnej oceny.
        • m-kow Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 12:33
          Powiedz mi "współ od czego" Ty tu widzisz uzależnienie, bo ja widzę samotna kobietę, której jest z tym źle i miała okres wishful thinking kosztem jasności umysłu, i tyle. Można oczywiście biegać z każdym życiowym potknięciem i problemem biegać do terapeuty, ale człowiek od takiego uzależnienia nie robi się doroślejszy ( w tym zdaniu akcent pada na słowo KAŻDYM ).
          Zresztą wkrótce na zachodzie jakiś psychiatra-cwaniak wymyśli zespół uzależnienia od terapeutów, powstaną na to terapeuci a my łykniemy to jak wszystko pozostałe, czyli jak młody pelikan.
          • good_morning Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 14:30
            m-kow napisał:

            > Powiedz mi "współ od czego" Ty tu widzisz uzależnienie, bo ja widzę samotna kob
            > ietę, której jest z tym źle i miała okres wishful thinking kosztem jasności umy
            > słu, i tyle. Można oczywiście biegać z każdym życiowym potknięciem i problemem
            > biegać do terapeuty, ale człowiek od takiego uzależnienia nie robi się doroślej
            > szy ( w tym zdaniu akcent pada na słowo KAŻDYM ).

            mnie tez bulwersuje fakt masowego zaniku umiejetnosci podejmowania decyzji
            (i interesuje w sumie). na szczescie mam taki zawod, ze w pewnym stopniu moge przyczyniac sie do budowania pewnosci siebie i poczucia wlasnej wartosci u mlodziezy.


            > Zresztą wkrótce na zachodzie jakiś psychiatra-cwaniak wymyśli zespół uzależnien
            > ia od terapeutów, powstaną na to terapeuci

            o tym juz sie mowi, chyba tylko jakiejs wymyslnej nazwy brakuje i antyterapii ;)))
          • enewa Re: kobieta-przedmiot? 20.05.12, 13:40
            m-kow napisał:

            > Powiedz mi "współ od czego" Ty tu widzisz uzależnienie, bo ja widzę samotna kob
            > ietę, której jest z tym źle i miała okres wishful thinking kosztem jasności umy
            > słu, i tyle. Można oczywiście biegać z każdym życiowym potknięciem i problemem
            > biegać do terapeuty, ale człowiek od takiego uzależnienia nie robi się doroślej
            > szy ( w tym zdaniu akcent pada na słowo KAŻDYM ).
            > Zresztą wkrótce na zachodzie jakiś psychiatra-cwaniak wymyśli zespół uzależnien
            > ia od terapeutów, powstaną na to terapeuci a my łykniemy to jak wszystko pozost
            > ałe, czyli jak młody pelikan.

            Nieudane małżeństwo z alkoholikiem, w dodatku damskim bokserem, to nie jest wg mnie drobne życiowe potknięcie, niepozostawiające śladów. Jeśli zaraz potem następuje związek z hazardzistą, którego z jakichś powodów autorka nie kończy, mimo pełnej świadomości, co do patologii partnera, to jest już bardzo niepokojące. Nie upieram się przy tym co napisałam wcześniej, ale moim zdaniem lepiej pójść do lekarza z niegroźną cystą, niż zlekceważyć rozwijającego się raka, choćby nawet forumowe ekspertki twierdziły, że to hipochondria.
            • m-kow Re: kobieta-przedmiot? 21.05.12, 17:23
              "Nieudane małżeństwo z alkoholikiem, w dodatku damskim bokserem,"
              Wiesz, ale to brzmi jakby autorka napisała " Poznałam oliwiarza, co lubi przylać z lewej jakTyson, ale będę się go trzymała i za niego wyjdę" a tak nie jest :-) przynajmniej nie umiem w wątkach autorki tego znaleźć.
              I chyba podobnego nadużycia dokonałaś z "hazardzistą", bo przecież nie poznała go jak jedną ręką wybierał asy z talii a drugą mieszał w kubku kości.
              Niepokojące to by było, gdyby Twoje założenia z których snujesz potem wnioski, gdyby były te założenia uprawnione.
              • amok79 Re: kobieta-przedmiot? 21.05.12, 22:55
                No własnie, ja nie poznałam go jako hazardzisty. Dowiedziałam się ileś tam czasu po spotykaniu się z nim. A ten pierwszy też się kamuflował, spotykalismy się prawie rok przed ślubem, co prawda raz się upił do nieprzytomności, ale były Święta, goście, potem znajomi, no to przecież tak się może zdarzyć, rano wstał i było po problemie. Zero agresywnych symptomów, czasem bywał nerwowy, ale przecież ja tez bywam i wiele osób, tym bardziej jak się prowadzi firmę i ma się masę spraw na głowie, odpowiedzialność. 3 dni po slubie jakgdyby wylazł z niego demon, wpadł w szał, upił się najpierw, czułam się jakbym oglądała film a nie w tym uczestniczyła. Przemoc zaczęła się 2 mies. po slubie i zdarzyła się 2 razy, poza tym była przemoc psychiczna. Nie trwałam z uporem maniaka w tym związku. Załozyłam mu sprawy w sądzie, zagroziłam rozwodem, dostał wyrok, ucichł, poszedł na terapię. Nie byłam bierną ofiarą i nawet jego terapeutka powiedziała, że podziwia we mnie odwagę i upór, bo kobiety często siedzą z takimi facetami kamuflując ich zachowania i to właśnie jest uzależnienie. Po jego nieudanych próbach powrotu do świata ludzi normalnych skończyłam ten związek. A to, że boli mnie moje zwalone życie i to,że go kochałam, to inna bajka.
    • m-kow Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 12:13
      " Po paru tyg. zaczęliśmy się odzywać, spotykac znów "
      Po co? Masz do czynienia z pasożytem, dla ktrórego jesteś "zbiornikiem zapasowym" pozwalającym przelecieć kawałek trasy zwanej życiem. Niezależnie od tego ile czasu rozmyślasz kim dla niego jesteś albo możesz być i jak on Cie postrzega, w jego oczach jesteś porponetką na dwóch nogach.
      I co wy macie z tą "zaradnością", notorycznie czytam to jako walor osobisty, a potem zdziwienie, że trafił się mężczyzna-polip i co tu robić?
      • alinka_li Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 12:38
        Podpisuję się całkowicie pod Twoim zdaniem, tylko proszę, PORTMONETKĄ, nie porponetką:)
        • m-kow Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 12:42
          No i już nie poprawię :-) W ramach pokuty nie przyczepię się przez dwa tygodnie do nikogo za ortografa :-)
          • good_morning Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 14:39
            nie przejmuj sie, mi sie nigdy nie podobalo slowo portmonetka (nie mam na to logicznego uzasadnienia) 'porponetka' brzmi ladniej (o wlasnie, pewnie chodzi o brzmienie ;)) ;D
            i nie podoba mi sie slowo 'legitymacja'
            wymysl cos ;D
            • marguy Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 15:22
              good,
              porponetke' chcesz czy nie' musisz znielubic. Za to portmonetka czyli spolszczone francuskie porte-monnaie (nosiciel monet) jest jedynym wlasciwym slowem.
              :)
              • good_morning Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 15:50
                ale ja chce byc wspolczesnym lesmianem, nooo ;P
                • marguy Re: kobieta-przedmiot? 20.05.12, 14:19
                  Jesli jestes w stanie stworzyc lepsza poezje do "Dwojga ludzienkow", to rob co chcesz. ;)
      • mumia_ramzesa Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 13:45
        > I co wy macie z tą "zaradnością", notorycznie czytam to jako walor osobisty

        A coTy masz do zaradnych kobiet? Wolisz bluszcze?
        • m-kow Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 14:05
          Mumia, kiedy my tu właśnie o mężczyznach-bluszczach. Nie wydaje Ci się, wymienianie "zaradności" jako jednej z pierwszych zalet "osobistych" przy autoprezentacji bywa również jedną przyczyn pojawiania się "zainteresowania" takich panów?
          A co ja lubię to na pewno nie jest temat na forum w internecie.
          • mumia_ramzesa Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 14:16
            Osoba zaradna (niezaleznie od plci) zawsze sciaga do siebie rozne nieroby i niemoty, tyle ze bluszczowatosc jest czestsza u kobiet niz u mezczyzn. Kobieta zaradna powinna udawac ofiare losu? Nie martw sie, ci ktorzy chca sie przejechac na czyichs barkach bezblednie rozpoznaja ofiare.
            • m-kow Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 14:29
              Powiem tylko, że być może jeszcze jest częstsza wśród kobiet, ale przynajmniej jeśli chodzi o tu omawianego "pasożyta finansowego" to mam wrażenie obserwując egzemplarzy płci męskiej w swoim otoczeniu, że zmierzamy szybkimi krokami do równouprawnienia na tym polu. Różnica jest w wieku na pewno, bluszczowate panie moim zdaniem to przewaga grupy 20+ a panowie to okolice 30 tki, czyli moment w którym zaczynają rozstawać się z marzeniem o Mustangu She lby z własnych dochodów :-)
              Kobieta zaradna powinna mieć świadomość, że jej zaradność wynika zapewne z innych zalet które ma i zastanowić się czy ta zaradność powinna być wyszyta na jej sztandarze w pierwszej piątce przymiotów :-)
              • mumia_ramzesa Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 14:42
                No nie, oczekiwania spol. w stos. do mezczyzn sa wieksze, im nie wypada byc nieambitnymi.
                Tymczasem kobieta zawsze moze sie zaslonic twierdzeniem, ze ona jest powolana do roli matki i zony i w ten sposob sie realizuje oraz robi dobrze calemu spoleczenstwu (no bo przeciez produkuje i wychowuje platnikow ZUS-u). Jest przyzwolenie spol. na to, zeby kobiety nie korzystaly z rownouprawnienia jesli chodzi o ciezar utrzymania rodziny, bo niby one holduja tradycyjnym wartosciom.
            • amok79 Re: kobieta-przedmiot? 20.05.12, 11:31
              Do mumia-ramzesa:
              Co jest ze mną, że oni widzieli we mnie ofiarę? Może za każdym razem co innego, a może to samo? Jakieś zagubienie? W 1 przypadku byłam po śmierci Taty, jak poznałam męża. Odbudował mi od nowa firmę po Tacie, bo działał w tej samej branży. Mógł widzieć, że jest mi cięzko. 2 przypadek - byłam rok po rozstaniu z 1. Załamana, zdezorientowana. Wyczuł to..? Mówił, że już nigdy nie zapłaczę z powodu mężczyzny, że zmyje wszystkie łzy, które wypłakałam w życiu. Jasne... Łowcy ofiar... A może sami nie wiedzący, czego chcą i nie nadający się do związków? 1 - wiedział,co to odpowiedzialnośc za pracę, firmę, pieniądze, potrzeby żony. Ale niekontrolowana agresja pod wpływem. 2 - wieczny kawaler, którego rzucały po kolei dziewczyny - może wypalony i świadomy tego, że już mu się nic nie uda, chwytający chwilę, spłukany egoista? W każdym razie coś w tym jest, że tacy dziwni panowie się do mnie kleją, coś we mnie, w moich emocjach. Myślałam o psychoterapii czy czymś takim,ale nie wiem, do kogo się udać i po co, czy to ma sens. Przeczytałam mnóstwo poradników... I nic.
              • lonely.stoner Re: kobieta-przedmiot? 20.05.12, 12:30
                Do mumia-ramzesa:
                Co jest ze mną, że oni widzieli we mnie ofiarę? Może za każdym razem co innego, a może to samo? Jakieś zagubienie?

                oni pewnie nie do Ciebie jednej zarywali, na pewno byly inne kobiety z ktorymi owi panowie probowali- ale zostali splawieni, jak tylko kobieta zobaczyla ze cos z typem nie tak. A u Ciebie to nie tak ze zobaczyli zagubienie, ofiare- mylisz sktek z przyczyna. Oni glownie widzieli to ze dajesz przyzwolenie na dlaszy kntakt, ze zamiast zerwac po pierwszym incydencie przemocy czy po tym jak sie dowiedzialas ze facet ma problem z hazardem to z uporem maniaka nadal brnelas w zwiazek z jednym i drugim, ignorujac to co twoje poprzedniczki szybko wylapaly i uznaly jako jasne ostrzezenie i daly noge.
                A teraz - idac tropem ze mylisz skutek z przyczyna- zastanawiasz sie co oni w tobie widzieli- ofiare czy zagubienie- oni tego nie widzieli. To ty bylas wtedy w stanie takiego wlasnie zagubienia i mials moze oslabiony instynkt zeby uciekac przed takimi typami gdzie pieprz rosnie. Podjelas zla decyzje.
                Chociaz w sumie ja mysle ze ty po prostu uporczywie ignorujesz jasny sygnaly ze cos jest nie halo i trzeba od faceta spieprzac, a potem sie dziwisz co oni w tobie widzieli? Lepiej sie zastanow nad tym co robili inne kobiety do ktorych owi panowie na pewno podbijali ??? Splawialy ich bez zalu, i zaglebiania sie w jakies magiczne-zyczeniowe myslenie.
                • amok79 Re: kobieta-przedmiot? 20.05.12, 16:11
                  Tak, masz rację, miałam osłabiony instynkt obronny... Z tego co wiem (po czasie), oni wcześniej obaj do kogoś zarywali - i to nie do jednej, ale ich związki się zakończyły. Może ktoś mi wreszcie do tej pały przetłumaczy, żebym była na przyszłość ostrożniejsza. :)
      • amok79 Re: kobieta-przedmiot? 20.05.12, 11:40
        Racja, tak mnie potraktował, jak dodatkowy zbiornik z paliwem... A co do "zaradności", to ja tego nie eksponowałam, żyję w małym 60-tys. mieście, gdzie każdy może się szybko dowiedzieć, co kto ma, jak funkcjonuje, czy mieszka w bloku czy w willi, jakim autem jeździ, gdzie pracuje. Zawsze znajdą się wspólni znajomi, nic się nie ukryje, a jak się ukryje, to szybko wyjdzie na jaw, jeżeli znajdą się życzliwi informatorzy, wystarczy popytać.
    • aroden zdarza sie 19.05.12, 14:58
      amok79 napisał(a):
      > ... Co o tym myślicie? Poprzedni mężczyzna był taki i owaki,ale nie oszukiwał m
      > nie i nie wykorzystywał, wszystko by mi oddał, nie radził sobie za to z emocjam
      > i... Jak pech to pech,ale ten drugi pan chyba gorszy mimo wszystko...

      ale uwazamy, ze jak nie bije i umiarkowanie pije - to powinnas dac mu jeszcze jedna szanse.
      bo moze w tym reichu w koncu sie odkuje...
    • mahadeva Re: kobieta-przedmiot? 19.05.12, 15:47
      tak, naprawde trudno o fajnego, normalnego faceta :/
    • lonely.stoner Re: kobieta-przedmiot? 20.05.12, 12:18
      'Po paru tyg. zaczęliśmy się odzywać, spotykac znów- na nowych warunkach - '

      szczerze??> na glowe upadlas czy co?? sama sobie takiego wyboru dokonalas a teraz dopisujesz jakas ideologie. Nastepnym razem glowa mysl, co z tego ze pan mile slowka i obietnice sklada, skoro cie oszukuje. Uzyj racjonalnego myslenia nastepnym razem.
    • yoko0202 tak się chciałam tylko upewnić 21.05.12, 12:15
      czy naprawdę na poważnie bierzesz pod uwagę dalsze bycie z nim?? i tego dotyczy dylemat w tym poście??
      szczerze, ja jeszcze rozumiem, gdyby się przyznał, pokajał, przeprosił, zaczął oddawać Ci pieniądze, jakaś terapia uzależnień, cokolwiek.

      nie dziw się, że jego uczucia 'osłabły' - stajesz się niewygodna, bo już wszystko wiesz, zaczynasz się czepiać, nie dajesz pieniędzy. Przedtem było fajniej - miła, fajna, atrakcyjna, ustawiona babeczka z forsą, no normalnie złota gęś na łańcuchu.

      czas na pobudkę
    • real_mayer Re: kobieta-przedmiot? 21.05.12, 23:11
      Bardzo dobry tytuł wątku. Nie on Cie traktuje jak przedmiot, tylko Ty sama się tak zachowujesz. Weź sobie jeszcze wmów, że on Cie kocha, tylko ma problemy z okazywaniem uczuć i że pod wpływem miłości wszystko się zmieni. Wszystko zależy od Twojego ogromnego poświęcenia się.
      No brawo!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja