Dodaj do ulubionych

jeszcze o Miłoszu

24.08.04, 13:42
Pisze najzdolniejszy poeta młodego pokolenia. Nic dodać, nic ująć:

1. Ulubionych poetów można mieć wielu: fascynacje ich twórczością, rozbudzane
kolejnymi lekturami, trwają zwykle kilka lat, po czym ustępują miejsca nowym
olśnieniom. Zdarzają się jednak także patroni nie wybrani, niemalże
prześladowcy, którzy odzywają się w najmniej oczekiwanym czasie i miejscu,
wypełniając pulsem swoich wierszy nasze frazy i dostarczając nam materiału do
cytowania w szkicach i wywiadach. Są jak cień, którego nie sposób dostrzec:
ich obecność uświadamiają nam inni. Dopiero po latach odkrywamy, że pomiędzy
ich a naszą twórczością istnieje głęboki związek, często polemiczny, którego
nie da się zredukować. Odkąd pamiętam, takim właśnie poetą był dla mnie
Czesław Miłosz. Mimo że nie zgadzałem się z nim w wielu kwestiach
kulturowych, politycznych, filozoficznych i ściśle literackich, jego cień
zawsze padał na moje wiersze. W liście pisanym jeszcze w Berkeley, dziękując
za „Odę na dzień św. Cecylii”, Miłosz podkreślał swój dystans wobec bliskiej
mi tradycji, porównując „Frondę” do pism „Prosto z Mostu” oraz „Sztuka i
Naród”. Ale kiedy pod koniec lat 90. podczas jego wizyty w Gdańsku miałem
okazję przedstawić mu się osobiście, zawołał tylko: „Witam poetę!”. Dlatego
pomijając teraz to, co nas dzieliło, mogę powiedzieć: „Żegnam wielkiego
poetę! Dziękuję za wszystko, czego mnie nauczyłeś”.

2. [zamiast komentarza do kontrowersji wokół pochówku Miłosza na Skałce –
fragment prywatnej korespondencji:] Drogi Panie Przemku, dziękuję za
pozdrowienia z pielgrzymki i za dzisiejszy e-mail. Cieszę się, że moje zdanie
jest dla Pana ważne, choć myślę, że je Pan „trochę” przecenia. :) Co do
pochówku Miłosza na Skałce, nie mam nic przeciwko temu. Uważam, że jako
wielki polski poeta i symbol polskiej kultury Miłosz na to zasługuje.
Sprzeciwy wobec pochówku poety na Skałce, zwłaszcza teksty w „Naszym
Dzienniku”, uważam za nikczemne i prymitywne. Myślę, że są one wyrazem
bezpodstawnej megalomanii religijnej i narodowej, która nie ma nic wspólnego
z żywą wiarą i prawdziwym patriotyzmem. Są też wyrazem czarno-białego
widzenia rzeczywistości i ignorancji w sprawach kultury. Przeciwnikom
pochówku wydaje się, że na Skałce leżą ludzie święci, tymczasem leżą tam
wielcy naszej kultury, którzy – jak każdy z nas – popełniali błędy. To nie
jest tak, że Wyspiański był czystym Polakiem-katolikiem, a Miłosz – jakimś
wrogiem Polski. To absurd. Autorzy „Naszego Dziennika” wyciągają z kontekstu
różne niezbyt fortunne wypowiedzi poety i przemilczają całą resztę. Tymczasem
dałoby się znaleźć nieporównywalnie więcej cytatów z Miłosza, wyrażających
podziw dla kultury polskiej, dla katolicyzmu itd. Miłosz był pisarzem
wewnętrznie sprzecznym, często mówił albo robił rzeczy niezbyt rozumne, ale w
znacznym stopniu wynikało to z jego chęci prowokowania. To prawda, że nie
znosił katolicyzmu „ludowego”, ale stale prowadził z nim dialog, a jego
wiersze i eseje pełne są żywych odwołań do chrześcijaństwa. Nie rozumiem, jak
można dzień po śmierci Miłosza pisać o nim jak o jakimś polityku, czepiać się
jego min, masek i gestów politycznych, pomijając całkowicie jego rolę jako
poety. Przecież nawet na pomniku Trzech Krzyży wyryte są słowa z wiersza
Miłosza „Który skrzywdziłeś...”, a książki poety wydawane w Paryżu i jego
postawa w latach 80. współtworzyły mit polskiego Sierpnia i pierwszej
Solidarności. Poza tym był on przede wszystkim artystą polskim, piszącym po
polsku. Próby odmawiania mu tej polskości, wskazywania, że był Litwinem,
przypominają mi ataki endecji na Leśmiana, że to Żyd i nie należy do kultury
polskiej. Wedle takiej logiki można usunąć z polskiej kultury niemal
wszystkich wartościowych pisarzy, pozostanie czterech z rdzennie polskim
rodowodem i przeciętnym dorobkiem. W „Naszym Dzienniku” robi się z Miłosza
jakiegoś komisarza komunistycznego, tymczasem był to wybitny poeta o
kontrowersyjnych poglądach. Miał swoje fobie, ale któż ich nie ma? Poza tym
za bezczelność uważam osądzanie Miłosza, że nie był katolikiem, nie wierzył
itd. To prawda, że był trochę teologicznym ignorantem, czasem mówił zabawne
rzeczy, zachwycał się Swedenborgiem, duchowością Wschodu itd. Ale czy oznacza
to, że był jakimś osobistym wrogiem Pana Boga i że nie praktykował? Dziś
przeczytałem, że przez ostatni rok utrzymywał stałe relacje ze spowiednikiem.
Zresztą także jego pisma wskazują, że był katolikiem, ta duchowość Wschodu
była tylko elementem poszukiwań w ramach katolicyzmu. Podobną formację
prezentują ludzie z „Tygodnika Powszechnego”. Czy odmówimy im miana ludzi
wierzących? Oczywiście, Miłosz podpisał niedawno list w obronie „praw gejów”,
często zresztą podpisywał podobne bzdury. No cóż, tak sądził, taką miał wizję
demokracji. Ja się z nią nie zgadzam, ale co to ma do pochówku poety na
Skałce? Dla mnie rozstrzygające są dwie odpowiedzi: – Czy Miłosz był
katolikiem i będzie miał kościelny pogrzeb? – Tak, Kościół traktuje go jako
katolika, pewnie ma podstawy. – Czy wartość jego dzieła uprawnia nas do
pochowania go na Skałce? – Oczywiście, że tak. Więc dla mnie nie ma problemu.
Kilka lat temu napisałem negatywną recenzję „Drugiej przestrzeni” Miłosza i
zostałem za to wyklęty przez pewne środowiska, pisma, wydawnictwa itd.
Wielokrotnie też wytykałem Miłoszowi różne śmiesznostki. Ale nie mam
wątpliwości, że był to poeta wybitny, na miarę Mickiewicza, Leśmiana i
Herberta. Poza tym wydaje mi się, że ci, którzy odsądzają Miłosza od czci i
wiary w imię ideałów czystości religijnej i narodowej, powinni raczej
przemyśleć własne życie. Po prostu nie wierzę, że – prócz świętych – są
ludzie absolutnie czyści. Wielu jest natomiast takich, którzy tę czystość
manifestują, skrywając własne słabości dla dobra swojego wizerunku. Wszyscy
jesteśmy grzesznikami: i ja, i Pan, i Miłosz, i autorzy „Naszego Dziennika”.
Po co sądzić innych, jeśli sami mamy problemy? Do pochówku na Skałce
wystarczą dwie rzeczy: być katolikiem i wybitnym twórcą polskiej kultury.
Miłosz oba te warunki spełnił. A jakość jego katolicyzmu jest już zupełnie
inną sprawą, jej osąd zostawmy Panu Bogu. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia,
czy jestem lepszym czy gorszym chrześcijaninem od Miłosza. Wiem tylko, że
jestem kiepski i to mnie martwi, nad tym powinienem pracować.

3. [garść cytatów z tomu wierszy Miłosza To:]
“Teraz pięć moich zmysłów powoli zamykasz,/ I jestem stary człowiek leżący w
ciemności”
“Nawet gdybym dojrzewał do skargi hiobowej,/ lepiej zamilczeć”
“W czarnej rozpaczy i w szarym zwątpieniu/ Składałem wierszem hołd
Niepojętemu/ Udając radość, chociaż jej zabrakło,/ Bo mnożyć skargi byłoby za
łatwo”.
“I tak ma być, żeby ci, którzy cierpią, dalej cierpieli, wysławiając Twoje
imię”.
“Gdziekolwiek jestem, na jakimkolwiek miejscu/ na ziemi, ukrywam przed ludźmi
przekonanie, że nie jestem stąd”
“Tylko dźwięk dzwonów,/ Tylko jarzenie monstrancji,/ Głosy śmiertelne
ogłaszające chwałę,/ U Dominikanów i Franciszkanów/ Posadzki wytarte stopami
pokoleń/ Chronią nas...”

4. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu
świeci. Amen.

Wojciech Wencel

forum.fronda.pl/forum.php?akcja=pokaz&id=56295
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka