Dodaj do ulubionych

Nie wszyscy donosiciele SB mieli zakładane teczki!

12.07.14, 12:40
Wartościowi dla Służby Bezpieczeństwa donosiciele (TW spec. znacz.) przekazujący informacje szczególnej wagi, aby uniknąć ich dekonspiracji teczek zakładanych nie mieli.
Obecnie chodzą jak pawie, czując się bardzo bezpiecznie, niejednokrotnie opluwając innych.
Obserwuj wątek
    • taniarada Re: Nie wszyscy donosiciele SB mieli zakładane te 12.07.14, 12:51
      Donosicielstwo, jego skala jakże niszczyła naszą tkankę społeczną po wkroczeniu sowieta w 44r na polskie ziemie. Potem po zrywie <S>. tacy jak Boni donosili, kapowali, współpracowali z esbekami.Pamiętam ten ich warszawki ton mentorów podziemia, wyższości, niby doświadczonych konspiratorów!( a prawda była taka, że warszawka okazała się mocno zinfiltrowana przez Kiszczaka służby, a my na tej swojej prowincji dzięki roztropności i ostrożności uniknęliśmy wpadek do końca) i Boni doskonale o tej zasadzie wiedział. Ale on szedł w zaparte nie tylko po ujawnieniu go na liście zasobów MSW przez A. Macierewicza. Poszedł w zaparte jak większość kapusi. Przez 21 lat od podpisania kwitów zaprzeczał, by w 2007 r przymus przyznać się wreszcie, gdy w nagrodę za zdradę kumpli z <S> otrzymał od Tuska posadę ministra.
      • teodor_jeske_choinski_1 Kapuś polski 12.07.14, 13:14
        „Jednym z podstawowych narzedzi pracy operacyjnej SB byla zawsze
        agentura.Przemiany ekonomiczne w latach 70., otwarcie na wspolprace
        z Zachodem w zamian za oficjalne przyjecie nalozonych przez
        konferencje KBWE w Helsinkach zobowiazan w kwestii przestrzegania
        praw czlowieka, paradoksalnie nastepowaly z rozbudowa
        instytucjonalnego i ideologicznego monopolu PZPR, w czym do
        dzisiaj widzi sie niezbedna cene na zgode Moskwy na gierkowska
        liberalizacje.
        Trudniej jednak (w czasach gdy Gierkowi stawia sie pomniki) zauwazyc
        inne zjawisko: przemiany lat 70. staly sie czynnikiem stymulujacym
        takze rozbudowe „policyjnej Rzeczpospolitej Ludowej” i zwiekszenie
        kontroli nad spoleczenstwem. Wyrazem tego byl dynamiczny wzrost
        liczby agentury pozyskiwanej przez SB. Powstanie jawnych struktur
        opozycji, przelom sierpniowy i burzliwa dekada lat 80.
        zintensyfikowaly tylko to zjawisko.
        Rozmiary sieci agenturalnej wyraznie wzrastaly od polowy lat 70.,
        osiagajac w 1976 r. ponad 20 tys TW, zwiekszajac sie srednio rocznie
        o 30% i osiagajac w 1984 r. ponad 69 tys, a w 1988 prawdopodobnie ok
        100 tys TW.
        Wynagradzaniu tej armii kapusiow sluzyl tzw. Fundusz operacyjny.
        W latach 70. nie stosowano (lub stosowano rzadko) fizycznych metod
        rozprawy z przeciwnikami politycznymi. Dzialania SB koncentrowaly
        sie na operacyjnej kontroli i dezyintegracji wybranych srodowisk i
        osob. Podstawowym celem pracy sieci agentury bylo zbieranie
        informacji, a jej elita uzywana byla do zadan ofensywnych;
        dezinformacji, rozbijania grup opozycyjnych –
        czyli „uprzedzania” i „zapobiegania” zjawiskom uznanym przez SB i
        jej mocodawcow z partii komunistycznej za niebezpieczne dla systemu.
        Co wtedy sklanialo do podjecia wspolpracy z SB? Mozna odpowiedziec,
        ze to, co zawsze bylo wykorzystywane przez wszelkie policje
        polityczne. W omawianym jednak okresie , brutalne srodki przymusu,
        stosowane zwlaszcza w latach 40.-50. odgrywaly znacznie mniejsza
        role. Nadal z pewnoscia istotny byl szantaz, jednak, jak sie zdaje,
        a co nawet dla historyka jest szczegolnie przygnebiajace,
        najczesciej motywem wspolpracy byla chec wzmocnienia wlasnej
        pozycji na drodze kariery. Olbrzymia czesc tajnych wspolpracownikow
        SB w liberalnej epoce Gierka zgadzala sie na wspolprace dla
        osobistych korzysci – w tym jak najbardziej wymiernych – za
        pieniadze po prostu.
        Jak wskazuja oficjalne statystyki MSW w latach 70., a takze 80.
        wsrod pozyskiwanej agentury rosl wyraznie udzial osob
        wspolpracujacych, jak to oficjalnie okreslano „z pobudek
        patriotycznych” lub „obywatelskich”. Z wewnetrznych sprawozdan MSW
        wynika, ze w latach 70. i 80. wiekszosc TW zwerbowano na
        podstawie „wspolodpowiedzialnosci obywatelskiej”. W praktyce
        oznaczalo to dobrowolna wspolprace, w zamian za ktora oczekiwano nie
        tylko wynagrodzenia, ale i wsparcia ze strony policji politycznej i
        innych instytucji systemu w robieniu kariery w warunkach poznego
        PRL. W 1980 r. „pozyskano” w ten sposob 64,6% nowych TW, w 1981 r.
        juz 87%, a np. W 1989 r. w pionie II az 95,5% nowych TW. Bylo to
        odwrocenie sytuacji z lat 40., gdy 70-80% agentow werbowano przy
        uzyciu materialow kompromitujacych (w 1981 r.
        pozyskano tak zaledwie 2,3%, a w 1982 r. 3% nowych TW) Dane te stoja
        w jaskrawej sprzecznosci z rozpowszechnionym do tej pory obrazem
        zlamanego i zaszczutego czlowieka, ktory zostaje konfidentem jedynie
        pod brutalnym naciskiem czy przy uzyciu przez bezpieke szantazu. Tak
        wiec zlamanych lub szantazowanych zastapili w ostatnich dekadach
        PRL, glownie ambitni karierowicze.

        Wydaje sie wrecz, ze dla wielu osob nieraz dobrowolne przyjecie
        oferty donoszenia na swoich bliskich i znajomych bylo elementem
        zyciowej strategii, podobnie jak wstepowanie do PZPR,
        sposobem „ustawienia sie” na przyszlosc, odniesienia „sukcesu” w
        warunkach PRL. Jak swiadczy wiele faktow zwiazanych
        chocby z procedurami lustracyjnymi w III RP, a takze wbrew
        oficjalnym przepisom wewnetrzym SB (np. Zarzadzenie 006/70) nieraz
        przyjecie czerwonej legitymacji partyjnej laczono z podjeciem
        wspolpracy z SB jako tzw. „kontakt operacyjny” lub w postaci
        wspolpracy z wywiadem badz kontrwywiadem, przy okazji wyjazdow
        zagranicznych.” *

        Dodajac do powyzszego obrazu „aktywnosci obywatelskiej” katolika
        polskiego, ostatnimi laty naglasniane masowe donoszenie na siebie
        Polakow w czasie okupacji niemieckiej, ktorego zwalczanie badz
        ograniczanie wiazalo gros sil AK...
        (Pomijam tu swiadome i celowe donoszenie do Gestapo przez PPR i jej
        agendy na członkow niekomunistycznego podziemia zbrojnego)

        *Henryk Glebocki „Policja tajna przy robocie”, Wydawnictwo Arkana,
        Krakow
        2005.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka